Zawartość

Wystąpienie RPO Ireny Lipowicz 10-06-2011 - Informacja za rok 2010

Data: 
2011-06-10

Informacja o działalności rzecznika praw obywatelskich za rok 2010 oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela (druk nr 4050) wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (druk nr 4231).

Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Goście! Rok 2010 był szczególnym czasem z punktu widzenia funkcjonowania instytucji rzecznika praw obywatelskich. W dniu 10 kwietnia 2010 r. w tragiczny sposób została przerwana kadencja rzecznika Janusza Kochanowskiego, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Obowiązki rzecznika praw obywatelskich w okresie od 11 kwietnia do 20 lipca 2010 r. wykonywał obecny tutaj zastępca rzecznika praw obywatelskich pan Stanisław Trociuk.

    Zostałam powołana na ten urząd w dniu 21 lipca 2010 r. Było to więc rok unikalny, rok, w którym urzędowało kolejno trzech rzeczników praw obywatelskich. Tak więc częściowo będzie to podsumowanie działalności mojego zmarłego poprzednika doktora Kochanowskiego, działalności obecnego tu pana Stanisława Trociuka, również w jego imieniu, i z wielkim podziękowaniem za sprawowanie urzędu w trudnym czasie przejściowym, i będzie to moje własne sprawozdanie.

    Objęcie urzędu określa nowe obowiązki. Należy podjąć to, czego dokonali poprzednicy, ale należy również wybrać własne priorytety. W ogłoszonych w Sejmie priorytetach mówiłam o sprawach osób starszych, osób z niepełnosprawnością oraz imigrantów, a więc o sytuacji osób najsłabszych w naszym kraju, tych, których system prawny czasami nie dostrzega, a istniejące rozwiązania lub praktyka administracyjna czasami krzywdzą. Potrzeba wypracowania odpowiednich rozwiązań prawnych i dopominania się o prawa tych osób była priorytetem w tym okresie. Aby priorytety te stały się rzeczywistością, niezbędna jest współpraca ze społeczeństwem obywatelskim. W tym celu udało się utworzyć trzy komisje ekspertów - do spraw osób starszych, do spraw osób z niepełnosprawnościami oraz do spraw imigrantów - grupujące prawników, wybitnych ekspertów w tej dziedzinie. To oni mogą konsultować nasze stanowiska, mogą podpowiadać nowe rozwiązania i alarmować o sprawach, które dzieją się w tej chwili w społeczeństwie. Chciałabym członkom komisji ekspertów w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować. Dziękuję również członkom rady społecznej, ponieważ wzmocnieniem działań rzecznika jest oparcie się na autorytetach społecznych. W skład rady weszły osoby, które przed laty po raz pierwszy podjęły kwestie osób z niepełnosprawnością umysłową, więźniów, bezdomnych, osób, które nie są w stanie sprostać swoim obowiązkom w życiu codziennym ze względu na bezradność lub bezdomność. Również członkom rady społecznej w tym miejscu bardzo dziękuję.

    Podstawą działań rzecznika praw obywatelskich jest przede wszystkim rozpatrywanie skarg. Urząd mój ma charakter spersonalizowany, a więc jest rzeczą naturalną, że po śmierci mojego poprzednika liczba skarg od razu spadła i przez kilka miesięcy utrzymywała się na niższym poziomie. Widzimy to po liczbie skarg. W okresie kwiecień do kwietnia mamy wzrost o 40%. Dla wielu osób w Polsce rzecznik to jest przede wszystkim osoba, która ten urząd sprawuje, a tymczasem jest to zespół ludzi, którzy razem ze mną pracują i niosą ten ciężar. Również moim współpracownikom chciałabym w tym miejscu podziękować i podkreślić ich zasługi. Spadek, podkreślam, był przejściowy. Obecnie mamy duży wzrost. Było 56 641 spraw, więc był to spadek o kilka tysięcy, ale 26 575 było spraw nowych.

    W okresie objętym informacją przyjęto 6217 osób, które zgłosiły się do biura rzecznika, oraz udzielono 20 763 porady, informacje i wyjaśnienia w trakcie rozmów telefonicznych. Proszę państwa, ciągle brak w Polsce bezpłatnego systemu porad prawnych. Liczba porad, liczba informacji udzielanych przez pracowników wskazuje, że obok kolejnych funkcji, o których będę jeszcze mówiła, urząd rzecznika praw obywatelskich przez ponad 20 lat pełnił także rolę biura porad prawnych. Nie jesteśmy w stanie jednak tej instytucji zastąpić. Współdziałamy w ramach naszych działań w przedstawianiu konieczności przyspieszenia prac nad tą kwestią. Takiej bezpłatnej porady prawnej udzielają również pracownicy biur poselskich i biur senatorskich. Zapowiedziałam tutaj przed rokiem inicjatywę w zakresie podjęcia szkoleń dla pracowników biur poselskich i z przyjemnością mogę stwierdzić, że inicjatywa ta została podjęta. Szkolenia te cieszyły się powodzeniem i wysoką oceną uczestników, a z naszej strony pozwalają na poprawę współpracy biur poselskich i senatorskich z urzędem rzecznika. Mam nadzieję, że także w następnych latach, jeżeli pozwolą na to środki finansowe, te szkolenia będą stanowiły wzmocnienie, bowiem biura poselskie i senatorskie też są takim niedocenianym ogniwem bezpłatnej pomocy prawnej.

    Ustawa upoważnia rzecznika praw obywatelskich również do podejmowania czynności z urzędu. W tym trybie podjęliśmy 779 spraw. To łatwo powiedzieć, ale za każdą z tych spraw kryła się jakaś bulwersująca opinię publiczną ludzka krzywda czy problem społeczny. Przykładem jest deportacja rodziny mongolskiej, ormiańskiej czy ukraińskiej, kiedy rzecznik interweniował niemal tuż przed deportacją. Równocześnie z każdego z wystąpień z urzędu staramy się wysnuć wnioski ogólniejsze. Często one kończą się wystąpieniami generalnymi do członków Rady Ministrów, do premiera albo skargą do Trybunału Konstytucyjnego.

    Wysoki Sejmie, doświadczenia moich poprzedników wskazywały, że czasami odpowiedzi resortów bywały ogólnikowe. Rzecznik czekał na nie długo. Tak więc nawet po zgromadzeniu materiału w bardzo kompetentny sposób moi poprzednicy nie doczekiwali się odpowiednich reakcji. Aby zracjonalizować i zmienić tę praktykę, wprowadziłam zasadę spotkań przeglądowych z ministrami oraz prokuratorem generalnym. Mniej więcej co sześć miesięcy staramy się spotkać, przeanalizować sprawy, w których odpowiedzi resortów nie były wystarczające. Na pewno również Wysoka Izba spotyka się z takim zjawiskiem, że czasami odpowiedzi administracji na interpelacje bywają zbyt ogólne. Aby temu przeciwdziałać, wprowadziłam w tym roku zupełnie nową praktykę dotyczącą tych spotkań przeglądowych. Doświadczenia w tym zakresie są bardzo dobre. Chciałabym podziękować ministrom, którzy współdziałają ze mną w tym obszarze, w tym ministrowi sprawiedliwości.

    W okresie objętym informacją zbadaliśmy 34 248 nowych spraw. W wyniku analizy rzecznik podjął się prowadzenia 11 810 z nich. W 20 360 sprawach musieliśmy skierować naszych interesantów gdzie indziej. Chciałabym tu podkreślić, że specyfiką pracy urzędu rzecznika, do którego obywatele mogą zwracać się bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów, jest to, Wysoka Izbo, że biuro rzecznika nie odsyła po prostu wniosków osób, które trafiły do nas niewłaściwie, ale troszczy się o ich los, stara się udzielić takiego pouczenia lub takiej informacji, aby można było niemal za rękę doprowadzić osobę, która może znaleźć sprawiedliwość i ukojenie swojej krzywdy, do organu, który jest w danym zakresie kompetentny. To oznacza, że praca biura dotyczy nie tylko spraw, które w dalszym ciągu prowadzimy w urzędzie, ale również kwestii, które ˝eksportujemy˝ na zewnątrz. Tylko w 550 przypadkach zwrócono się o uzupełnienie wniosku. Sami przekazaliśmy 545 spraw według właściwości, nie czekając na aktywność osoby, która ten wniosek składała. W 983 sprawach nie podjęliśmy działań.

    Chciałabym zwrócić uwagę na to, że zwłaszcza w sytuacjach, w których poprzednio korzystano z pomocy pełnomocnika, mamy jednak do czynienia z pewnymi alarmującymi sygnałami. Czasami widzimy, że sprawa jest, jak to określamy, w pełni rzecznikowska, ale ze względu na przekroczenie terminu albo nawet złą opiekę prawną, której ta osoba doświadczyła we wcześniejszym etapie postępowania, nie możemy już nic uczynić z punktu widzenia prawa. Państwo posłowie, którzy zwracają się do nas z interwencjami, doświadczyli również takich zjawisk. Miarą efektywności w tym zakresie jest również liczba czy procent spraw, decyzji, które się udało wyeliminować z obrotu prawnego, bo były bardzo wadliwe i krzywdzące. Do rzecznika trafiają sprawy najtrudniejsze, po wyczerpaniu wszystkich nadziei, po zwróceniu się do wszystkich instancji. W takich sytuacjach w 17% przypadków eliminacja decyzji z obrotu prawnego była ostateczna. U wszystkich ombudsmanów europejskich stopień wycofanych rozstrzygnięć waha się od 15 do 22%. Chciałabym, żebyśmy w przyszłości w tym zakresie osiągnęli poziom ok. 20%. Naczelny Sąd Administracyjny eliminuje z obrotu prawnego ok. 20% wadliwie wydanych decyzji. Jest to pełny sukces. W takich przypadkach, działając jako instytucja ostatniej szansy, zdołano jednak odwrócić niesprawiedliwość, której nie dostrzegły wszystkie poprzednie sąd i organy administracyjne, lub naprawić sytuację, którą źle zakwalifikowano. Jest to wysoki odsetek. Wskazuje to również na to, że w działaniu organów naszego państwa występuje pewna wadliwość.

    Chciałabym też zwrócić uwagę na to, że kierowaliśmy wystąpienia problemowe do właściwych organów. W roku 2010 wystosowano ich 293. Kierujemy je wówczas, gdy rozpatrywane sprawy indywidualne wskazują na utrwalającą się po stronie organów i instytucji praktykę stosowania prawa w sposób, który narusza prawa lub wolności, a także wówczas, kiedy mamy do czynienia z wieloma jednostkowymi sprawami, z których wypływają jednak pewne wnioski ogólne. W takich przypadkach widzimy, że jest trochę tak jak z różnymi epidemiami, w przypadku których pracowicie szuka się źródła zakażenia, to tutaj źródło istnieje - istnieje jakaś matryca tych wadliwych rozstrzygnięć - i generuje stale wadliwe rozstrzygnięcia na szkodę obywateli i innych osób zwracających się do rzecznika. W takich przypadkach skierowano 293 wystąpienia problemowe. Jest jednak znowu problem wyciągnięcia doświadczeń z działań moich czcigodnych poprzedników. W wielu bowiem przypadkach te wystąpienia nie miewały dalszego ciągu. Chcemy, aby odpowiedź, którą otrzymujemy na wystąpienia problemowe, nie miała charakteru takiego, że administracja pochyli się z troską nad problemem, który przedstawiamy, tylko aby było to coś rzeczowego. Dlatego staramy się w obecnej kadencji wdrożyć taką swoistą triadę, w której również wsparcie pań i panów posłów jest dla nas istotne. Otóż przed wystąpieniem problemowym jest zwykle debata publiczna, w której pozwalamy również zabrać głos administracji publicznej, organizacjom pozarządowym i partiom politycznym. Jeżeli po tej debacie widzimy, że trzeba zgłosić wystąpienie - zgłaszamy je. Jeżeli jednak nie odniosło to właściwego skutku, kończy się to zwykle skargą skierowaną do Trybunału Konstytucyjnego.

    W roku 2010 złożyliśmy 10 wniosków o stwierdzenie niezgodności aktów normatywnych z przepisami wyższego rzędu lub konstytucją, a w 10 sprawach przystąpiliśmy do postępowania przed trybunałem wszczętego w wyniku złożenia skargi konstytucyjnej. Przypominam, że były to tak doniosłe rozstrzygnięcia jak jeszcze złożona przez mojego poprzednika kwestia nielegalności stanu wojennego.

    Źródłem naruszeń praw jednostki bywa niestety nawet działalność wymiaru sprawiedliwości. W szczególności dzieje się tak wtedy, kiedy prawo wykładane przez sądy jest wykładane w sposób niejednolity. Dochodzi do naruszenia zasady równości wobec prawa. Obywatel spotyka się z sytuacją, w której wie, że w tej samej sprawie jego sąsiad czy znajomy w identycznej niemal sprawie otrzymał inne orzeczenie. Takie zdarzenia rujnują autorytet państwa wobec obywateli. Jedynym sposobem, aby im przeciwdziałać, jest wystosowanie pytań prawnych. Jeżeli uda się nam - mówię tutaj nam, bo składam w istocie to sprawozdanie w imieniu trzech osób, które sprawowały urząd - wyłowić takie sprzeczności, kierujemy wówczas pytania prawne do Sądu Najwyższego i do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przygotowanie pytania prawnego to ogromna prawnicza praca. Musi być na najwyższym poziomie. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że nasze pytania prawne są wysoko oceniane przez Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. Była o tym mowa podczas składania sprawozdania i zgromadzenia w Sądzie Najwyższym. Tym razem było to sześć pytań prawnych, w przypadku których rozstrzygnęły powiększone składy Sądu Najwyższego, oraz trzy pytania prawne rozstrzygane przez Naczelny Sąd Administracyjny. Pragnę podkreślić, że zwłaszcza jeżeli chodzi o Naczelny Sąd Administracyjny, będę chciała rozwijać ten rodzaj działalności.

    Dla wielu obywateli, którzy już mają prawomocne rozstrzygnięcie, taką ostatnią nadzieją jest kasacja. I z tymi wnioskami w ogromnej liczbie zwracają się do rzecznika praw obywatelskich. Miesięcznie wpływa około 230-250 wniosków. Wyobraźcie sobie państwo skalę tej pracy w sytuacji, w której trzeba prosić o akta sądowe i bardzo starannie przeanalizować wnioski o kasację. Najbardziej frustrującym elementem naszej pracy jest to, że tylko w znikomej części wniosków o kasację możemy ją rzeczywiście złożyć. I są tutaj dwie przyczyny. Po pierwsze, skarżący czasami już w swojej rozpaczy nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą to być tylko kwestie prawne, że my już nie możemy kwestionować ustaleń co do stanu faktycznego. Niestety jest druga kwestia, co do której chciałabym zaalarmować Wysoką Izbę - coraz częściej widzimy, że adwokaci lub radcowie prawni, pełnomocnicy reprezentujący stronę popełniają takie błędy, które nam blokują drogę do kasacji, mimo że byłyby przesłanki, albo widzimy przy wniosku kasacyjnym, jakie straszne błędy popełnił ten, kto miał strzec praw jednostki i pobierał za to wynagrodzenie albo od strony, albo od państwa. Być może - dzielę tę troskę z Sądem Najwyższym - trzeba zastanowić się, czy rzeczywiście wszyscy adwokaci i radcowie prawni powinni być uprawnieni do składania wniosków o kasację i co mogą zrobić samorządy adwokatów i radców prawnych, żeby eliminować sytuacje, które sygnalizujemy, kiedy występuje taki oburzający brak pomocy i ochrony prawnej.

    Bardzo ważne jest, aby rzecznik praw obywatelskich współdziałał ze stowarzyszeniami obywatelskimi, zrzeszeniami i fundacjami na rzecz ochrony wolności praw człowieka i obywatela. Robiliśmy to w tym roku w sposób bardzo intensywny, nie tylko poprzez uczestnictwo w konferencjach, wykładach, debatach, ale również poprzez ich organizowanie. Oczywiście wymaga to bardzo dużego wysiłku w celu zachowania neutralności w tym zakresie, bo w naszym urzędzie zderzają się niezwykle sprzeczne ze sobą systemy wartości, zgłaszają się do nas organizacje pozarządowe, których istota działania, funkcje są zupełnie różne. Rolą rzecznika jest podejść do nich z szacunkiem i realizować to, o co walczą, np. prawa imigrantów, działać w zakresie ochrony praw obywatelskich.

    Podam przykłady, kiedy widzimy pewną lukę, a nie ma podmiotu, który podjąłby daną kwestię w należyty sposób, i sami organizujemy debaty, które również dla nas stanowiły ewentualny materiał do wystąpień generalnych. W 2010 r. były to spotkania panelowe i debaty społeczne, np. ˝Prawa ucznia do lekcji etyki˝ oraz ˝Bilingi, inwigilacje, interes publiczny˝. Podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka zorganizowaliśmy seminarium ˝Współczesne metody resocjalizacji˝.

    Zachowałam wprowadzoną przez mojego zmarłego poprzednika Nagrodę im. Pawła Włodkowica, ale chciałabym bardziej skoncentrować się na wręczaniu jej Polakom, którymi możemy pochwalić się przed światem. Chciałabym, aby ta nagroda miała mniej międzynarodowy charakter, międzynarodowy w tym sensie, że chcę, abyśmy mogli pokazać ludzi nieznanych w Europie, którzy stanowią dla nas powód do dumy, a często są nieznani także w Polsce. Taką laureatką, której nominowanie w zeszłym roku spotkało się w świecie nauki i praktyki z powszechną aprobatą i szacunkiem, była pani Lidia Olejnik, dyrektor Zakładu Karnego dla Kobiet w Lublińcu, zajmująca się kobietami z najsurowszymi wyrokami, które po wielu latach maltretowania dokonywały zabójstw i teraz odbywają kary w tym bardzo ciężkim więzieniu. Zupełnie nowe metody resocjalizacji wprowadzone w tej placówce, pokazanie roli Służby Więziennej w przywracaniu ludzi społeczeństwu stanowiło przedmiot seminarium w zakresie praw człowieka. Wskazuje to przy okazji na bardzo trudną sytuację w zakładach karnych, które, oczywiście, powinny być stale monitorowane i wizytowane, oraz na trudną sytuację czasami niedocenianej Służby Więziennej, co umyka uwadze organów państwa.

    Chciałabym to przedłożyć Wysokiej Izbie, aby nie było tak, że dopiero jakieś dramatyczne wydarzenia w zakładach karnych czy wręcz strajk albo protest Służby Więziennej, jak bywało w przeszłości, nie stawały się powodem do zwrócenia uwagi na sytuację w polskich zakładach karnych i w innych miejscach pozbawienia wolności.

    Równocześnie takim lustrzanym odbiciem tego działania, ale też działalnością, której chcę poświęcić jeszcze więcej uwagi w następnym roku -którą jednak bardzo intensywnie zajmowaliśmy się już w roku poprzednim - jest sytuacja ofiar przestępstw. Zdumiewające, jak w poprzednich latach i jako parlament, i jako administracja, różne rządy, jakby nie dostrzegaliśmy sytuacji ofiar.

    Wiele rzeczy można poprawić. Było to przedmiotem konferencji zorganizowanej razem z ministrem sprawiedliwości i we współpracy z Fundacją Dzieci Niczyje. Udało się zainicjować spotkanie i koalicję przeciw przemocy. ˝Ręce są do przytulania˝ - taki był tytuł konferencji, chociaż to nie była tylko konferencja, ale współpraca ośrodków w całym kraju, której celem jest wprowadzenie przyjaznych pokojów przesłuchań dla dzieci i zasady jednokrotnego przesłuchania.

    Wysoka Izbo! Proszę sobie wyobrazić, że póki to nie zostanie wprowadzone w całości, np. dopóki nie zostanie tym objęta również młodzież z niepełnosprawnością umysłową, będziemy mieli sytuację, w której dziecko będące ofiarą gwałtu musi w różnych instancjach 22 razy zeznawać w tej sprawie. Powtórna wiktymizacja ofiar przez ich brutalne traktowanie czy to przez państwo, czy przez media jest rosnącym problemem i może prowadzić do trwałych uszkodzeń. Obecnie udało się już zmienić sytuację małoletnich w tym zakresie, przyjazne pokoje przesłuchań rozprzestrzeniają się w kraju i są powodem do dumy, ale na przykład wychowankowie z niepełnosprawnością umysłową, którzy są ofiarą agresji, są potem zmuszani do zeznawania wielokrotnie, a to powoduje u nich trwale szkody psychiczne. Sytuacja ofiar przestępstw jest kwestią, którą bardzo polecam uwadze Wysokiej Izby.

    Poprzedni rok był rokiem walki z ubóstwem. Zorganizowaliśmy jubileuszową X Konwencję Ruchu przeciw Bezradności Społecznej. Przy udziale wielu organizacji pozarządowych dokonaliśmy wnikliwej oceny sytuacji, która w tym zakresie występuje. Chciałabym powiedzieć, że nie była to tylko konferencja czy konwencja, było to przede wszystkim wyciągnięcie konkretnych wniosków. I po tej konferencji odbyły się spotkania robocze, by zdefiniować, gdzie w tej chwili jest największy problem. Największym problemem, proszę państwa, w mojej ocenie w tym obszarze jest obecnie sytuacja świadczeń zdrowotnych dla osób bezdomnych. To nie polega na tym, że rytualnie proszę Wysoką Izbę, żeby na to było więcej pieniędzy. Te środki są fatalnie alokowane. Osoba bezdomna, nieprzytomna, przywieziona do szpitala, umieszczona na kosztownym oddziale intensywnej terapii mogłaby, już po odpowiednich środkach leczniczych, udać się do domu pomocy, schroniska, gdzie przebywałaby w bardziej domowych warunkach i gdzie koszt wynosi 1500 zł miesięcznie, a pobyt na oddziale intensywnej terapii kosztuje 8-10 tys. zł dziennie i nie można tej osoby stamtąd zwolnić, ponieważ trzeba jej wyrobić dokument tożsamości. Wyrobienie dokumentu trwa kilka dni. Jeżeli tego dokumentu nie będzie, szpital nie otrzyma zapłaty. I widzimy, że tylko dlatego w tysiącach przypadków blokowane są kosztowne łóżka szpitalne - mówię to na podstawie uwag samorządowców, praktyków, lekarzy, dyrektorów NFZ. Odbyło się spotkanie merytoryczne - materiałami chętnie służę Wysokiej Izbie - które wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z pewnym absurdem administracyjnym, który jak najszybciej trzeba wyeliminować. Wysoka Izba w najlepszej wierze stanowiła tutaj pewne reguły prawne, które w praktyce nie funkcjonują i generują jeszcze dodatkowo dla państwa koszty, a te osoby niepotrzebnie są przetrzymywane w warunkach szpitalnych zamiast znaleźć się w warunkach bliższych warunkom domowym.

    I chcę też zasygnalizować, że w związku z pracami nad nową ustawą o spółdzielczości należy zwrócić uwagę na to, że w wielu przypadkach zadłużone mieszkania są w posiadaniu osób wyposażonych w lokatorskie prawo do lokalu. Gdyby parlament w ramach tych prac jakoś nieostrożnie doprowadził do automatycznego przekształcenia każdego lokatorskiego prawa w prawo własności, to dla wielu osób najbiedniejszych mogłoby się to okazać bardzo trudnym podarunkiem, ponieważ obecnie komornik nie może wyegzekwować tej kwoty z lokatorskiego prawa do lokalu, nie może sprzedać lokalu i eksmitować tej osoby. Jeżeli będzie to własność, to wtedy te osoby mogą stracić prawo do lokalu. Szacujemy, że około 400 tys. osób w Polsce może być dotkniętych taką sytuacją. Oczywiście obecnie ich ogromne zadłużenie ciąży na spółdzielni i w gruncie rzeczy ten ciężar ponoszą, co też nie jest zgodne z zasadami sprawiedliwości, inni członkowie spółdzielni, bo taka osoba mieszka latami, nie płacąc czynszu, gdyż znajduje się czasami w dramatycznej sytuacji. Ponieważ prace nad ustawą trwają, przedkładam ten problem Wysokiej Izbie.

    Proszę łaskawie zwrócić również uwagę na to, że tak zwane odległe skutki legislacji wymagają wielkiego namysłu i wielu analiz. Pojawiają się pomysły likwidacji drugiej instancji samorządowych kolegiów odwoławczych. Proszę zważyć, że w takim przypadku - nie ingeruję w proces legislacyjny, ale proszę zwrócić na to uwagę - 400 tys. osób, chodzi może o troszkę mniej, tutaj było, że szacujemy to na 400 tys. osób, a tu było, że jest około 350 tys. decyzji wydawanych w drugiej instancji, by uderzyło o brzegi sądownictwa. I podczas gdy Naczelny Sąd Administracyjny w tej chwili dobrze się wywiązuje ze swoich zadań, to jeżeliby dostał z pół miliona spraw do rozstrzygnięcia, może się załamać pod tym ciężarem i przewlekłość postępowania sądowego, za które Polska już jest ganiona na forum międzynarodowym, byłaby jeszcze większa. To są tylko dwa wyrywkowe przykłady spraw, a służę około dwudziestoma przykładami, bardzo dramatycznymi, na życzenie Wysokiej Izby, gdzie trzeba zawsze rozważyć odległe skutki legislacji, co pozostaje oczywiście w zakresie odpowiedzialności konstytucyjnej Wysokiej Izby.

    Rok 2010 był trzecim rokiem wykonywania przez nas tak zwanych zadań krajowego mechanizmu prewencji. To jest prewencja w zakresie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Polska podpisała konwencję. I Rada Ministrów, minister na zlecenie Rady Ministrów, na podstawie konwencji przekazał te zadania rzecznikowi praw obywatelskich, mojemu poprzednikowi, który je przyjął, i uczynił to w dobrej wierze, jednakże bez jakiegokolwiek finansowego zabezpieczenia. W pierwszym roku działań otrzymał środki z rezerwy budżetowej. W drugim roku działań, po dramatycznym wystąpieniu na sali sejmowej, otrzymał też środki z rezerwy. W kolejnym roku nie otrzymano żadnych środków. Ja nie otrzymałem środków w takiej wysokości, o jaką prosiłam, czyli 1300 tys. Wysoki Sejm obciął w ustawie budżetowej te środki.

    Jakie są tego skutki? To jest jeden z najważniejszych punktów mojego wystąpienia, ponieważ będzie ta decyzja miała bardzo poważne konsekwencje. W Polsce jest 1800 miejsc pozbawienia wolności. To są więzienia, zakłady psychiatryczne, to są areszty śledcze, izby policyjne dziecka, tak zwane młodzieżowe ośrodki wychowawcze, ale równie czasem domy pomocy społecznej, w których osoby z demencją są umieszczane wbrew swojej woli. Według standardów międzynarodowych, już nie europejskich, ale ONZ-owskich, te miejsca trzeba wizytować. Jest pewna ilość wizytacji na 100 takich jednostek, które muszą być wykonane, żeby uznać, że państwo wypełnia zobowiązania międzynarodowe. My tych zobowiązań nie wypełniamy. W roku 2010 - wcześniej i tak już była to ilość minimalna wizytacji, ale wtedy się jeszcze mogliśmy tłumaczyć, że to jest pierwszy rok działania -już i tak tę minimalną ilość musiałam zmniejszyć ze względu na brak środków finansowych o 26 wizytacji. Pracownicy tego zespołu podróżują praktycznie dzień i noc po całej Polsce, ale ja stoję w obliczu dramatycznej decyzji. Rozważam - musimy się nad tym zastanowić - czy nie powinnam w ogóle wstrzymać wizytacji zakładów karnych w Polsce, ponieważ przyjęcie, że mogę za pomocą 5 osób, a wkrótce 4 ze względu na ustawowy urlop, zwizytować wszystkie miejsca pozbawienia wolności w Polsce, jest fikcją. To Wysoki Sejm będzie rozstrzygał w tym roku o moim budżecie na przyszły rok. Wstrzymanie wizytacji to jest skandal międzynarodowy, to jest kompromitacja Polski. Prowadzenie ich w ten sposób jest podważaniem wszelkiej wiarygodności rzecznika, ponieważ muszę składać sprawozdania międzynarodowe, a baza wizytacji jest niewystarczająca, czyli mogę być zmuszona do podpisywania się pod czymś, co stanowi nieprawdę. W dodatku w konwencji jest napisane, że środki na tę prewencję, na te wizytacje powinny być wyodrębnione. A więc prawdopodobnie - w tej sprawie jeszcze organy państwa nie są w pełni zgodne - naruszam dyscyplinę finansową, przesuwając środki nawet na ten niewielki zakres wizytacji. Proszę zwrócić uwagę, że przesuwając te środki, odbieram je tym, którzy złożyli skargę, ludziom, którzy czekają - więźniom, osobom bezdomnym, osobom chorym, osobom pokrzywdzonym przez sąd. Muszę te środki zabrać i je przesunąć. W tej chwili oczekuję na spotkanie z panem premierem odnośnie do tej kwestii, bo jesteśmy w pewnej pułapce legislacyjnej. Przez te kilka miesięcy mogłam jeszcze, korzystając z tych środków, prowadzić wizytacje. Marszałek Sejmu, i za to chcę podziękować, w imieniu Sejmu wyraził gotowość przekazania na ten niezwykle ważny cel ewentualnych oszczędności Kancelarii Sejmu z tego roku, ale okazało się to prawnie niemożliwe, ponieważ państwo zablokowaliście mi to uchwaleniem ustawy okołobudżetowej, która ma taki kształt, że żadne środki nie mogą przejść z Kancelarii Sejmu do mnie, nawet na ten cel, na wizytacje. Jest to dramatyczne, bo mamy prezydencję i we wrześniu będziemy mieli międzynarodową konferencję poświęconą prewencji dotyczącej więzień, tak zwaną konferencję OPCAT. Będę musiała wystąpić przed przedstawicielami ONZ i powiedzieć, że albo już wstrzymałam, albo zamierzam wstrzymać prewencję, albo nie wykonuję jej właściwie. Polska ze względu na podejrzenia związane z istnieniem lub nieistnieniem w naszym kraju miejsc przesłuchań należących do obcych państw jest i tak pod taką międzynarodową lupą, pod zwiększoną kontrolą, skupiona jest na nas większa uwaga. Nie wydaje mi się, aby były nam potrzebne następne kłopoty tego typu. Ministerstwo Finansów po przeprowadzeniu konsultacji wskazuje, że jedynym ratunkiem było przekazanie pewnej kwoty, bo ja nie mogę zatrudnić ani jednej osoby. Mogłabym to zrobić ewentualnie na podstawie umowy zlecenia, jeżeli znalazłyby się na to środki finansowe - o to chcę prosić pana premiera. Natomiast przedkładam to Sejmowi, mówiąc o tym, co będzie, jeżeli państwo zabierzecie nam, również mi, na przyszły rok środki na prewencję, na wizytację więźniów. Teraz mieliśmy dwie dramatyczne wizytacje, które ujawniły bardzo niepokojące rzeczy. Nasze wizytacje są skuteczne - są niezapowiedziane, wykonywane przez znakomitych fachowców, w związku z czym nie można przed nami niczego ukryć. Rzecznik ma prawo do tego. Jeszcze jest tutaj drobna nowelizacja, która umożliwia zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych rozmawianie z więźniami na osobności i anonimowo, a nie w obecności personelu, bo wtedy mija się to z celem. A więc robimy to dobrze, tylko jeżeli państwo zabierzecie nam środki na przyszły rok w drodze pozornej oszczędności, to będzie to oszczędność na krótko. Jeśli potem wybuchnie jakiś bunt w zakładzie karnym, to koszty będą wielokrotnie wyższe. W toku wizytacji w jednym przypadku udało się rozbroić, jak sądzę, taką tykającą bombę - niewiele brakowało, gdyby nie było tam naszej wizytacji, do zaistnienia sytuacji społecznej pełnej dramatycznych wydarzeń. A więc te oszczędności, które ewentualnie Wysoka Izba poczyni na tej prewencji, mogą w dramatyczny sposób odbić się w postaci innych wydarzeń.

    Jest to przykre zwłaszcza dlatego, że nasza specjalizacja jest niezwykle uznawana na arenie międzynarodowej. Poproszono nas o przeprowadzenie warsztatów w 2010 r. dla Albanii, dla Włoch i dla Armenii. Mamy Partnerstwo Wschodnie, wczoraj wyjechała delegacja Armenii, przedtem była delegacja Azerbejdżanu. One są pod wrażeniem metod, jakie zostały wypracowane, ale jest mi wstyd, kiedy zaczynają pytać o pieniądze. Nawet trudno wyartykułować prawdę w tym zakresie. Chcę też powiedzieć, że współpracujemy, że w części społecznej, tam, gdzie coś mogę zrobić bez pieniędzy, to to wykonuję. Mamy koalicję na rzecz OPCAT i współpracujemy znakomicie. Chcę też wspomnieć pana prof. Lasocika, który z ramienia ONZ kieruje podkomitetem i monitoruje naszą pracę.

    Tak jak mówię, tam gdzie środki finansowe są zabezpieczone - w tym przypadku przez ministra spraw zagranicznych - urząd rzecznika potrafi pokazać wszelkie możliwości. Bardzo pozytywnie została oceniona praca w 2010 r. w ramach ˝Partnerstwa dla praw człowieka - Polska - Gruzja - Mołdowa˝. Na ten rok plany dotyczą Armenii i Azerbejdżanu, jak też propozycji Ministerstwa Spraw Zagranicznych co do innych obowiązków. To też jest dodatkowe obciążenie dla naszych pracowników, ale możemy pochwalić się zdobyczami Polski w zakresie demokracji. Jest to bardzo dobrze przyjmowane. Skoro środki finansowe zabezpiecza minister spraw zagranicznych, podejmujemy to wyzwanie, a więc nie uchylamy się od odpowiedzialności obywatelskiej. To zaangażowanie również zostało docenione. Jak sądzę, dzięki temu wybrano mnie do prezydium organizacji europejskiej ombudsmanów, mimo krótkiego okresu urzędowania.

    Zbliżając się już do końca mojego wystąpienia, muszę jednak zaabsorbować Wysoką Izbę podobną sprawą jak w przypadku konwencji. Wysoki Sejm uchwalił ustawę o równym traktowaniu. Muszę z przykrością powiedzieć, że nie przewidziano w tym zakresie dla rzecznika praw obywatelskich - mimo naszego alarmowania w toku prac legislacyjnych i wskazywania, że taka ustawa nie da się wdrożyć bezkosztowo - i nie przyznano żadnych środków finansowych. A przypominam, że Wysoki Sejm zobowiązał mnie tą ustawą - przyjdzie Najwyższa Izba Kontroli i będzie mnie pytać, co zrealizowałam - do analizowania, monitorowania i wspierania równego traktowania wszystkich osób, prowadzenia niezależnych badań dotyczących dyskryminacji - GUS na takie badania dostał 18 mln zł - opracowywania i wydawania, co jest też trudne do zrobienia w sposób bezkosztowy, niezależnych sprawozdań i zaleceń odnośnie do problemów związanych z dyskryminacją. Mam współpracować systematycznie ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami oraz zagranicznymi, międzynarodowymi organami i organizacjami w zakresie równego traktowania. To jest stosunkowo najmniej kosztowne, i to czynię. Przyjechała delegacja Agencji Praw Podstawowych na kontrolę tego, jak Polska realizuje tę ustawę. Na pytanie szefa tej agencji o to, ile środków otrzymałam, musiałam odpowiedzieć, że żadnych. Delegacja Azerbejdżanu ostatnio z dumą powiedziała, że dopiero przejmuje te zadania, ale otrzymała wystarczające środki finansowe. Na to samo wskazują Czechy i Słowacja. Mam również wykonywać dodatkowe obowiązki informacyjne polegające na corocznym informowaniu Sejmu i Senatu o swojej działalności oraz o stanie przestrzegania wolności praw człowieka w obszarze równego traktowania i o przestrzeganiu zasady równego traktowania w Rzeczypospolitej Polskiej, ale nie tak, jak to w tej chwili robię, co do podstawowej działalności, ale mam jeszcze przygotowywać osobne sprawozdania i prowadzić niezależne badania. Proszę mi wytłumaczyć, jak mam prowadzić niezależne badania, posiadając zero środków finansowych na to nowe zadanie? W ustawie budżetowej na 2011 r. nie przewidziano żadnych środków na tę działalność rzecznika. Zwróciłam się do marszałka Sejmu, do premiera, do ministra finansów, zwróciłam się również z listami do przewodniczących wszystkich klubów i kół poselskich i parlamentarnych, do posłów niezależnych. Bardzo proszę, abyście państwo na ten mój list, który właśnie dotarł do klubów, zwrócili szczególną uwagę.

    Mam w związku z tym do parlamentu prośbę. Jeżeli państwo polskie nie ma pieniędzy na nowe obowiązki rzecznika, to ja widzę wyjście z tej sytuacji. Proszę o dokonanie szybkiej, jeszcze w tej kadencji, nowelizacji ustawy i zawieszenie moich obowiązków z tego zakresu na okres dwóch lat, do czasu, aż takie środki finansowe się znajdą, ponieważ jest rzeczą nieuczciwą i sprzeczną, jak mówi orzecznictwo Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, z zasadą dobrej administracji powierzać mi obowiązki, a równocześnie nie dawać żadnych środków na ich realizację. Możecie państwo powiedzieć, że można byłoby wprowadzić oszczędności, zracjonalizować dotychczasowe obowiązki rzecznika. Przeprowadziliśmy wewnętrzną reformę. Z 10 zespołów powstało 5. Zmniejszyła się liczba stanowisk dyrektorskich. Poprawiam proporcje stanowisk merytorycznych do administracyjnych. W szerokim zakresie korzystam z pracy praktykantów, wprowadziłam system tzw. studenckich ambasadorów praw człowieka, którzy po odbytej u nas praktyce na swoich uczelniach rozpowszechniają idee praw człowieka. Wprowadzamy elektroniczny obieg dokumentów. Tam, gdzie mogę znaleźć jakieś oszczędności, to je robię. Dzięki temu udało się uzyskać jeden etat, przyjąć jedną osobę, która będzie przeglądać strony w Internecie i ściągać dane od innych organów zobowiązanych do równego traktowania, ale więcej nie mam możliwości. Musiałabym odciągnąć zespół prawa konstytucyjnego od pisania skarg konstytucyjnych w ważnych sprawach, musiałabym zabrać biednym ludziom ochronę, a tego nie chcę zrobić. Mówię uczciwie: nie mamy na to pieniędzy, proszę bardzo, proszę odłożyć o 2 lata wejście w życie tej ustawy, jeżeli chodzi o moją część, zwłaszcza, proszę państwa, że jest to sytuacja wstydliwa dla Polski, która przyniesie nam, już następnemu rządowi, ktokolwiek to będzie, poważne szkody finansowe. Oceniam, że potrwa to jeszcze 2-3 miesiące, potem przyjdzie kontrola unijna, wdroży się postępowanie przeciwko Polsce. Nakładane wtedy na nasz kraj kary to 20 tys. euro dziennie i wtedy oczywiście znajdą się pieniądze, ale ja nie chcę odpowiadać przed Najwyższą Izbą Kontroli za złamanie dyscypliny finansowej.

    Równocześnie chcę państwu powiedzieć, że nawet gdybym próbowała racjonalizować obecne działania, to sytuacja, którą mam w tej chwili... Zwracam się w tym miejscu do osób, które przewodniczyły Najwyższej Izbie Kontroli i wiedzą, co mnie czeka w przypadku złamania dyscypliny finansowej i niewykonywania ustawowych uprawnień w tym zakresie. Wysoka Izba powinna być moim opiekunem, powinna traktować urząd rzecznika praw obywatelskich jako szczególnie sobie bliski, bo ja to tak traktuję, nie tylko ze względu na lata spędzone w Sejmie. Czuję się zawiedziona w tych nadziejach wobec Wysokiej Izby.

    Jest rzeczą rzeczywiście ważną, żebyśmy mogli wykonywać naszą działalność na odpowiednim poziomie. Chcę zwrócić uwagę, że nawet gdybym chciała przesunąć jakieś osoby, nawet gdyby to było legalne, to mam sytuację, w której poziom płac w urzędzie rzecznika jest o 38% niższy niż w Rządowym Centrum Legislacyjnym. Nie wspomnę już o Kancelarii Sejmu czy o Kancelarii Senatu, nie wspomnę o kancelariach trybunału. Oznacza to, że do potyczek z najlepszymi prawnikami, z najdroższymi kancelariami w kraju wystawiam przeważnie osoby... Mówiąc brutalnie, proszę państwa, jeżeli chodzi o poziom płac dla prawników, mogę zatrudniać aplikantów, emerytów i rencistów oraz trochę idealistów, którzy są tu też ze mną na tej sali.

    Przez ponad 20 lat zbudowaliśmy wspaniały gmach urzędu rzecznika praw obywatelskich. Jesteśmy stawiani za przykład w całej Europie. Weszłam do tego gmachu z całym zaufaniem. Moje zdumienie i szok, kiedy się okazało, że nie mogę zatrudnić pełnoprawnego prawnika, bo nie jestem w stanie zapłacić mu tyle, ile powinnam, że muszę odwoływać się do idealizmu ludzi, którzy ze mną pracują, że muszę powstrzymywać aplikantów, którzy odchodzą - przychodzą zrobić aplikację, a następnie zwalniają się z pracy...

    Wszystko to oznacza, że ten gmach, który Sejm wzniósł kiedyś dla ochrony praw człowieka i który jest gmachem spełniającym się merytorycznie, przez te wszystkie lata również dzięki panu Stanisławowi Trociukowi, ale również dzięki panu prof. Świątkiewiczowi, którego pogrzeb odbędzie się za 2 godziny, który też ten gmach przez 15 lat budował, ten gmach zaczyna być pusty od środka. I nie należy myśleć, że można wznieść obok jakiś inny gmach.

    Wysoka Izba - zwracam się w tym momencie do klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej - przedstawia pomysł stworzenia rzecznika praw żołnierzy i oficerów. Jestem bardzo otwarta na tę ideę. Ustawa pozwala mieć trzeciego zastępcę. Jestem już po rozmowach z wnioskodawcami tego projektu i jestem w każdej chwili gotowa, uznaję istotność tego problemu. Intensywnie zajmuję się kombatantami po Afganistanie i po Iraku. Ten problem będzie narastał. Proszę rozważyć, co jest tańsze: stworzenie osobnego urzędu czy po prostu stworzenie jednego etatu zastępcy, który mój urząd może obsługiwać, z odpowiednimi środkami.

    Tu zwracam się do Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Państwo z kolei przedstawiacie opinii publicznej pomysły dotyczące rzecznika do spraw podatkowych. To jest ogromna część rozpatrywanych przez nas spraw. W bardzo wielu przypadkach jesteśmy w stanie pomóc tym ludziom. Oczywiście jeżeli taki rzecznik czy pełnomocnik pełniłby swoją funkcję na poziomie rządowym, to jest inna sprawa, nie mam nic przeciwko temu. Jednak jako niezależny organ kontrolujący jest niepotrzebny, ponieważ te działania wykonujemy my. Wystarczy, że zapewnicie nam państwo wystarczające środki, żebym mogła zaangażować najlepszych specjalistów do spraw podatkowych.

    Proszę wybaczyć, chciałabym, aby moje sprawozdanie było weselsze i bardziej optymistyczne. Przede wszystkim jednak musimy znać prawdę i muszę to przedłożyć Wysokiej Izbie.

    Zdaję sobie sprawę, panie marszałku, że czas mija. Postaram się w ciągu dwóch czy trzech minut zakończyć moje wystąpienie.

    Nie chcę kończyć tymi skargami. Chcę tylko powiedzieć, że żyjemy w wolnym kraju. Liczba skarg dotyczących naruszenia wolności nie jest duża. To nie zmniejsza jednak zakresu krzywdy ludzkiej i niesprawiedliwości, które spotykają ludzi, również ze strony organów państwa czy sądów, musi to być stale kontrolowane i monitorowane. Do nas zgłaszają się ci najbardziej pokrzywdzeni, najbiedniejsi. Jesteśmy im w stanie udzielić fachowej pomocy.

    Chciałabym tylko prosić Wysoką Izbę, abyście powrócili państwo do roli opiekuna urzędu rzecznika praw obywatelskich i abyście pomogli mi pełnić tę konstytucyjną funkcję, którą Sejm i Senat raczyli mnie obdarzyć w lipcu ubiegłego roku. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Galeria

  • Zdjęcie portretowe kobiety w pomarańczowych okularach
    RPO Irena Lipowicz