Zawartość
Liczba całkowita wyników: 233

Zgromadzenia

Sprawy, jakie trafiają do RPO w związku z organizacją zgromadzeń, a także reakcje RPO na działania organów państwa wobec obywateli

Data początkowa
np.: 03/2021
Data końcowa
np.: 03/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO prosi ETPCz o możliwość przedstawienia uwag do sprawy dziennikarki Ewy Siedleckiej

Data: 2021-02-26
  • Rzecz dotyczy zatrzymywania obywateli w policyjnym "kotle", aby nie mogli brać udziału w zgromadzeniu. Red. Siedlecka była jedną z takich osób – i przedstawiła swoją sprawę przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (sprawa 13375/18, Ewa Siedlecka v. Polska)
  • Trybunał zajął się nią i przedstawił już polskim władzom pytania. RPO występuje więc do ETPCz z pytaniem, czy może przedstawić uwagi – jako organ powołany do ochrony praw człowieka
  • Sprawa dotyczy tzw. kontrmiesięcznicy smoleńskiej, ale ma znaczenie też dla zachowania policji wobec obecnych protestów

10 czerwca 2017 r. Obywatele RP zorganizowali kolejną kontrdemonstrację do zgromadzenia cyklicznego. W ramach protestu około stu osób, w tym dziennikarka, usiadło na trasie planowanego pochodu. Zostali przez funkcjonariuszy  wyniesieni z ulicy, a następnie legitymowani – przez ponad dwie godziny. W tym czasie nie mogli kontaktować się z adwokatami. Zdaniem skarżącej doszło więc do faktycznego pozbawienia jej wolności (zdaniem funkcjonariuszy obywatele pozostawali tylko „do dyspozycji policji”). Co więcej, jest to obecnie stała praktyka, zmierzająca do ograniczenia konstytucyjnej wolności zgromadzeń.

Polski sąd odrzucił te argumenty, uznając, że skoro policja ma prawo legitymować, to nie ma znaczenia, jak długo to robi.

Jednocześnie druga sprawa - dotycząca wykroczenia, które miało polegać na zakłócaniu zgromadzenia cyklicznego - została przez sąd I instancji umorzona, Uznał on, że działania obywateli nie wypełniały znamion wykroczenia, ponieważ obrona konstytucyjnej wolności zgromadzeń  nie jest społecznie szkodliwa. Po wydaniu tego wyroku sędzia został przeniesiony do wydziału rodzinnego, ale sąd II instancji już się sprawą nie zajął – bo się przedawniła.

Sprawy zamknięcia w policyjnym „kotle” i odmowy osądzenia działania obywateli w obronie Konstytucji dziennikarka wniosła do Trybunału w Strasburgu. Trybunał pod koniec 2020 r. zadał polskiemu rządowi pytania w tej sprawie, a to znaczy, że zamierza się sprawą zająć.

Trybunał zapytał:

  1. Czy skarżąca została pozbawiona wolności z naruszeniem art. 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności? (ten artykuł mówi o wolności osobistej).
  2. Czy doszło do naruszenia prawa skarżącej do wolności słowa? (art. 10).
  3. Czy nastąpiło naruszenie prawa skarżącej do wolności zgromadzeń? (art. 11).

Rzecznik Praw Obywatelskich, prosząc o możliwość przedstawienia uwag, wskazuje Trybunałowi, że na wszystkie te pytania z jego perspektywy należałoby odpowiedzieć twierdząco.

A problem przedstawiony Trybunałowi nie jest incydentem – jest związany ze stanem wolności zgromadzeń w Polsce. RPO przypomina, że sytuacja pogorszyła się wraz z wprowadzeniem do polskiego prawa instytucji „zgromadzenia cyklicznego”, która podzieliła obywateli na lepszych i gorszych. Jedni otrzymali prawo demonstrowania, innym wręcz zakazano wyrażania swoich opinii w pobliżu zgromadzenia cyklicznego (w zasięgu 100 m).

RPO od 2016 r. sygnalizował polskim władzom, że przepisy o zgromadzeniach cyklicznych naruszają postanowienia Konstytucji, która wszystkim obywatelom zapewnia wolność zgromadzeń. W 2017 r.  Trybunał Konstytucyjny uznał jednak te przepisy za zgodne z Konstytucją. A chodzi tu o Trybunał poddany od 2016 r. tak gruntownym zmianom, że nie pełni on już roli sądu konstytucyjnego, a w rozpoznaniu tej sprawy brały udział osoby, których status sędziego jest poważnie kwestionowany.

To właśnie w tej sytuacji skarżąca, znana w Polsce dziennikarka zajmująca się sprawami sądownictwa i praworządności, wzięła udział w zgromadzeniu obywateli wyrażających sprzeciw wobec uprzywilejowywania „zgromadzeń cyklicznych” organizowanych przez władze. Działania dziennikarki mają więc cechy działań strażniczych (watchdog), a znaczenie tej sprawy ma ogromne znaczenie dla polskiej debaty publicznej.

RPO chciałby też pokazać, że jeśli policja uniemożliwia obywatelowi swobodne przemieszczanie się, to pozbawia go w sposób bezprawny wolności (por. sprawa 61603/00 Storck v. Niemcy), a fakt, że trwało to „tylko” dwie godziny nie ma znaczenia (por sprawa 25965/04 Rantsev v. Cypr i Rosja oraz sprawa 26587/07Krupko i in v. Rosja).

Zatrzymanie dziennikarki oznacza też, że władze utrudniały jej wykonywanie pracy, która polega na zbieraniu informacji – a to narusza EKPC. Zatrzymując skarżącą w „kotle”, władze uniemożliwiły jej skorzystanie z gwarantowanej przez Konwencję wolności zgromadzeń.

VII.613.137.2020

10 tys. zł kary za rozdawanie maseczek w Świebodzicach. RPO składa skargę kasacyjną na korzyść ukaranej

Data: 2021-02-15
  • 10 tys. zł kary dostała dyrektorka domu kultury w Świebodzicach za zorganizowanie w kwietniu 2020 r. akcji rozdawania maseczek
  • Taką decyzję powiatowego sanepidu zaskarżyli zarówno ona, jak i RPO. Wnieśli o jej uchylenie i umorzenie sprawy -  wojewódzki sanepid karę jednak utrzymał
  • A sąd administracyjny oddalił sprzeciw RPO od tej decyzji. Adam Bodnar kieruje zatem skargę kasacyjną do NSA
  • Rozporządzenie rządu z 19 kwietnia 2020 r. wydano bowiem bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A na tej podstawie nie można było wymierzać kar pieniężnych za organizowanie zgromadzeń

- Sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności  rozporządzenia Rady Ministrów - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ustawodawca nie upoważnił bowiem  Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu zgromadzeń.

Kara dla dyrektorki – reakcja RPO

Pani Katarzyna, dyrektorka domu kultury w Świebodzicach, wspólnie z pracownikami domu kultury, 23 kwietnia 2020 r. zorganizowała na rynku akcję rozdawania mieszkańcom miasta własnoręcznie uszytych maseczek. Zainteresowanie mieszkańców było spore – było to wtedy, gdy występowały jeszcze problemy z  dostępnością maseczek.

Policja uznała, że doszło do naruszenia wprowadzonego rozporządzeniem rządu z 19 kwietnia 2020 r. zakazu zgromadzeń. Wszczęła postępowanie i zawiadomiła sanepid, który ukarał dyrektorkę 10 tys. kary za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń.

RPO ocenił, że karę nałożono z naruszeniem prawa. Zaskarżył decyzję sanepidu do Dolnośląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Karę zakwestionowała także sama ukarana.

W piśmie do DPWIS Rzecznik wskazał, że zakaz zgromadzeń rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ustanowiło bez odpowiedniej podstawy prawnej. Rażąco narusza to art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Skoro zatem zakaz spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która go naruszyła, nie powinna być karana.

Ponadto DPWIS powinien uwzględnić art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z nim, jeżeli w czasie wydawania decyzji o karze pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, to stosuje się ustawę względniejsza dla strony (a zakaz już wtedy formalnie nie obowiązywał). Dlatego PWIS powinien zastosować obecnie obowiązujące przepisy i uchylić zaskarżoną decyzję oraz umorzyć postępowanie.

Decyzja DPWIS we Wrocławiu

W lipcu 2020 r. DPWIS uchylił zaskarżoną decyzję sanepidu i zwrócił mu sprawę. Uzasadniono to jednak tylko tym, że nie jest jasne, czy pani Katarzyna brała udział w rozdawaniu maseczek w związku z wykonywaniem zadań służbowych. A to zwalniałaby ją zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z obowiązku stosowania się do ograniczenia.

Jednocześnie DPWIS uznał, że dyrektorka naruszyła zakaz imprez, spotkań i zebrań wskazany w rozporządzeniu rządu,

Sprzeciw RPO do WSA

W skardze do WSA we Wrocławiu RPO napisał, że decyzja DPWIS zapadła z naruszeniem prawa. Wskazał, że zakres kontroli postępowania administracyjnego nie jest ograniczony do badania przesłanek wynikających tylko z procedury administracyjnej. Tymczasem rozpoznając odwołanie, DPWIS w ogóle nie odniósł się do głównego zarzutu dotyczącego naruszenia  art. 48a ust. 1 pkt 3 w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i w związku z art. 7 Konstytucji.

Naruszenie tych przepisów polegało na tym, że sanepid wymierzył karę pieniężną za naruszenie zakazu, za co ustawa nie przewiduje sankcji.  Na panią Katarzynę nałożono karę pieniężną z powodu naruszenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów. Tymczasem, zgodnie z art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy, sankcją w postaci kary pieniężnej zagrożone jest wyłącznie zachowanie polegające na naruszeniu zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, który to zakaz został wprowadzony na mocy rozporządzenia ministra właściwego do spraw zdrowia. Naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, który wynika z przepisów rozporządzenia Rady Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Oznacza to, że decyzja o karze została wydana bez podstawy prawnej. Na potwierdzenie tej tezy Rzecznik przytoczył orzecznictwo sądów administracyjnych. Wymierzenie tej kary może zostać uznane za działanie z rażącym naruszeniem prawa.

Decyzja PPIS jest obarczona  kwalifikowaną wadą prawną, wymienioną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a. W tej sytuacji, organ odwoławczy powinien był zastosować art. 138 § 1 pkt 2 K.p.a. i na jego podstawie uchylić decyzję oraz umorzyć postępowanie. Decyzja organu podlegała bowiem uchyleniu z uwagi na rażącą niezgodność z prawem.

Wyrok WSA

Wyrokiem z 25 listopada 2020 r. (sygn. akt IV SA/Wr 380/20), WSA we Wrocławiu oddalił sprzeciw Rzecznika. Stwierdził, że zarzut obarczenia decyzji organu pierwszej instancji kwalifikowaną wadą prawną nie jest zasadny.

W ocenie sądu zarzut przekroczenia upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia w ogóle nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego wniesieniem sprzeciwu od decyzji organu odwoławczego uchylającej decyzję organu pierwszej instancji. Dlatego sąd nie stwierdził naruszenia przez organ odwoławczy art. 138 § 2 K.p.a. i oddalił sprzeciw.

Skarga kasacyjna RPO

Uznając, że wyrok WSA wydano z naruszeniem przepisów postępowania oraz prawa materialnego, Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Wniósł o uchylenie wyroku WSA i rozpoznanie sprzeciwu.

Wyrokowi WSA zarzucił:

  • naruszenie art. 64e Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie - polegające na przyjęciu, że ogranicza on w sprawie wywołanej sprzeciwem kontrolę sądu wyłącznie do oceny przesłanek warunkujących wydanie decyzji na podstawie art. 138 § 2 K.p.a. i  ograniczenie kontroli zaskarżonej przez Rzecznika decyzji;
  • naruszenie art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e przez jego niezastosowanie i niedokonanie kontroli konstytucyjności przepisów, w oparciu o które została wydana zaskarżona decyzja;
  • naruszenie art. 48a ust. 1 w związku z art. 46b pkt 1 i 3 i w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, jest zagrożone karą pieniężną.

WSA nie ma racji, twierdząc, że zakres kontroli postępowania administracyjnego przy rozpoznawaniu sprzeciwu jest ograniczony wyłącznie do badania przesłanek określonych w art. 138 § 2 procedury administracyjnej. Jeżeli bowiem brak jest konkretnej sprawy, w której organ administracji jest władny wydać na podstawie przepisów prawa materialnego rozstrzygnięcie o uprawnieniach lub obowiązkach indywidualnego podmiotu, to występuje bezprzedmiotowość postępowania, skutkująca powinnością jego umorzenia. 

Z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie. Przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie przewidują możliwości wymierzenia kary pieniężnej - w drodze decyzji administracyjnej - za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, tym spotkań i zebrań, który to zakaz został ustanowiony na mocy rozporządzenia Rady Ministrów. Powinno to skutkować uchyleniem decyzji organu pierwszej instancji i umorzeniem postępowania.

Sąd w nieuprawniony sposób wywiódł, że korzystając z upoważnienia ustawowego przewidzianego w art. 46b pkt 1 ustawy, Rada Ministrów wprowadziła zakaz organizowania zgromadzeń ludności m. in. w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju. Wprawdzie sąd dostrzegł, że jego wprowadzenie nastąpiło z przekroczeniem upoważnienia ustawowego - uznał jednak, że zagadnienie, czy rozporządzenie wykonuje delegację ustawową i pozostaje z nią w zgodzie, nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego sprzeciwem na decyzję organu odwoławczego uchylającą decyzję organu pierwszej instancji.

Z takim stanowiskiem nie można się zgodzić. Skoro ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności, to nie można twierdzić, że art. 46b pkt 1 ustawy był podstawą prawną ustanowienia tego zakazu.

W myśl art. 178 ust. 1 Konstytucji, sędziowie w zakresie sprawowania urzędu są niezawiśli i podlegają jedynie Konstytucji i ustawom. Oznacza to, że sędziowie orzekający w danej sprawie związani są jedynie aktami rangi ustawowej. Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie w zasadzie zgodnie przyjmuje się, że sąd może w toku rozpoznawania sprawy ocenić, czy przepisy rozporządzenia są zgodne z przepisami ustawy. W relacji zatem do aktów stanowionych przez władzę wykonawczą, związanie sądów tymi aktami nie istnieje. Uprawnienie każdego sądu rozpoznającego sprawę do oceny, czy określone przepisy rozporządzenia są zgodne z ustawą było i jest przyjmowane zarówno w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, jak i NSA.

Przy rozpoznawaniu sprzeciwu od decyzji kasatoryjnej sąd administracyjny powinien też zbadać, czy decyzja organu pierwszej instancji nie została wydana bez podstawy prawnej - co rodziłoby po stronie organu odwoławczego powinność uchylenia takiej decyzji i umorzenia postępowania. Podstawą ustalenia, że decyzja jest obarczona wadą kwalifikowaną, określoną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a., może być stwierdzenie przez sąd administracyjny, że przepis aktu podustawowego, który został zastosowany przez organ administracji publicznej przy wydawaniu decyzji, jest niekonstytucyjny.

W orzecznictwie wskazuje się, że konsekwencją uznania przez sąd - na podstawie samodzielnej oceny konstytucyjności - że przepis rozporządzenia był niezgodny z Konstytucją w dacie jego zastosowania przez organ jest ustalenie, że poddany kontroli akt  został podjęty z naruszeniem prawa (wyrok WSA w Gliwicach z 6 marca 2020 r., sygn. akt II SA/Gl 1638/19).

Potwierdzeniem tej tezy jest wyrok z  12 stycznia 2021 r. (sygn. akt VII SA/Wa 1434/20), w którym WSA w Warszawie odmówił zastosowania przepisów rozporządzenia Rady Ministrów ustanawiających obowiązek  poruszania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od innej osoby, z uwagi na ich niezgodność z art. 52 ust. 3 Konstytucji. W konsekwencji uznał, że niezastosowanie się do tego obowiązku nie mogło być okolicznością pozwalającą organowi inspekcji sanitarnej na wymierzenie kary pieniężnej, a decyzja o tej karze została wydana bez podstawy prawnej - co stanowiło przesłankę do stwierdzenia jej nieważności. 

W świetle powyższego nie ulega zatem wątpliwości, że WSA we Wrocławiu dokonał błędnej wykładni art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e P.p.s.a., twierdząc że poza zakresem sądowej kontroli dotyczącej decyzji wydanej w trybie art. 138 § 2 K.p.a. - uruchomionej  na podstawie złożonego sprzeciwu - leży badanie zgodności z Konstytucją § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ze względu na wydanie tego przepisu bez upoważnienia ustawowego.

W ocenie Rzecznika sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien - z uwagi na zarzuty podniesione w sprzeciwie - dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności tego przepisu rozporządzenia Rady Ministrów.

Odnosząc się do zarzutu braku podstaw prawnych do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej kary pieniężnej, sąd nieprawidłowo zrekonstruował normy prawne zawarte w art. 48a ust. 1 pkt 3 i w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Sąd mylnie przyjął, że w oparciu o powołane przepisy dopuszczalne jest nałożenie kary pieniężnej na osobę, która nie zastosowała się do zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań) ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów.

Tymczasem z art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy jednoznacznie wynika, że karze pieniężnej podlega ten, kto naruszył zakaz ustanowiony w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy, czyli zakaz organizowania zgromadzeń ludności wprowadzony na mocy rozporządzenia wydanego przez ministra właściwego do spraw zdrowia lub wojewodę. Stosownie do art. 48a ust.1 pkt 1 ustawy, sankcji w postaci kary pieniężnej podlega również niezastosowanie się do zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakazu opuszczania strefy zero przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie (art. 46b pkt 10 i 11 ustawy), których podstawą prawną jest rozporządzenie Rady Ministrów. Natomiast naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Pomijając nawet okoliczność, że unormowania zawarte w § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. są niezgodne z Konstytucją – jako wydane bez upoważnienia ustawowego - nie ulega wątpliwości, że naruszenie wprowadzonego na ich podstawie zakazu spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju nie może skutkować wymierzeniem kary pieniężnej. Zakaz ten nie mieści się bowiem w dyspozycji przepisu art. 48a ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, który wprowadza sankcje pieniężne za niestosowanie się do nakazów, zakazów i ograniczeń ustanowionych w związku ze stanem epidemii.

Nie można zatem zgodzić się ze stanowiskiem WSA we Wrocławiu, że decyzja organu pierwszej instancji o wymierzeniu kary pieniężnej nie jest obarczona kwalifikowaną wadą prawną, a w konsekwencji - że rozstrzygnięcie organu odwoławczego odpowiada prawu.

V.7018.460.2020

Policyjne postępowanie wobec uczennicy, która przewodniczyła zgromadzeniu w Poznaniu. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-02-15

Jak podały media, uczennica wzięła udział w manifestacji w Poznaniu i zabrała na niej głos – na początku i na końcu. Policja miała na tej podstawie uznać, że młoda kobieta jest organizatorką zgromadzenia.

Demonstracja dotyczyła zakazu aborcji.

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się tą sprawą.

Prowadzone postępowanie ma zmierzać do postawienia młodej obywatelce zarzutów z art. 52 §  2 pkt 2 Kodeksu wykroczeń. Dlatego RPO wystąpił do insp. Roberta Kasprzyka, komendanta miejskiego policji w Poznaniu - na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - o pilne przesłanie szczegółowej informacji na temat stanu prowadzonego postępowania.

VII.613.2.2021

Kary za zakłócanie "miesięcznicy smoleńskiej” uchylone przez SN po kasacji RPO

Data: 2021-02-11
  • Troje obywateli ukarano grzywnami za przeszkadzanie legalnemu zgromadzeniu lub usiłowanie tego
  • Jedna osoba przeskoczyła przez barierkę oddzielającą kontrmanifestantów, a dwie inne wznosiły okrzyki
  • Sąd ukarał ich w trybie nakazowym, czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionych – co jest możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem wątpliwości były i to na tyle istotne, że RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, który uznał ją za „oczywiście zasadną”

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że sąd popełnił rażący błąd, wynikający z orzekania w trybie nakazowym. Gdyby wysłuchał był obwinionych i policjantów oraz obejrzał policyjne nagranie, być może wyrok byłby inny.

RPO złożył kilka kasacji w sprawie takiego nadużywania trybu nakazowego - gdy osoby ukarane korzystają z przysługującego im prawa do pokojowych zgromadzeń i wyrażania swoich poglądów. To pierwsza taka sprawa rozpatrzona przez SN. 

Historia sprawy

10 sierpnia 2017 r. wieczorem grupa obywateli manifestowała w Warszawie podczas cyklicznego zgromadzenia publicznego w hołdzie ofiarom katastrofy w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 r.

Jedna z kobiet przeskoczyła przez barierki wygradzające całe Krakowskie Przedmieście. Trzymając się barierki, odmówiła wykonania polecenia policjanta, by wróciła za odgrodzony teren. Dwóch innych uczestników kontrmanifestacji wznosiło zaś okrzyki pod adresem cyklicznego zgromadzenia.

Te trzy osoby zostały obwinione przez policję o wykroczenie. Podstawą był art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym „kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.

W styczniu 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym uznał ich za winnych zarzucanego wykroczenia. Wymierzył im grzywny po 50 zł. Wyrok uprawomocnił się.

Argumenty kasacji

RPO zarzucił wyrokowi rażące naruszenie przepisów, które miało istotny wpływ na jego treść. Polegało to na przyjęciu przez sąd, że i okoliczności czynów, i wina obwinionych nie budzą wątpliwości. Doprowadziło to do wyroku nakazowego, podczas gdy były istotne wątpliwości w świetle dowodów dołączonych do wniosków o ukaranie. Zgodnie z prawem sąd winien był skierować sprawę do rozpoznania na rozprawie w normalnym trybie, z udziałem obwinionych.

Rzecznik wniósł by SN uchylił zaskarżony wyrok, a postępowanie umorzył wobec przedawnienia karalności (co następuje po trzech latach od wykroczenia).

W wątku kobiety jedynym w zasadzie dowodem były zeznania policjanta. Nie wynika z nich jednak, w jaki sposób przebywanie obwinionej po tej czy innej stronie barierki miało przeszkadzać w przebiegu zgromadzenia.

Z dowodów wskazanych we wniosku policji o ukaranie nie wynika również, w jakim celu obwiniona przeskoczyła przez barierkę. A wobec nieprzyznania się jej do winy i odmowy składania wyjaśnień nie można zakładać, że chciała ona  zakłócać zgromadzenie.

Ponadto nie jest także jasne, czy  barierki postawiono zgodnie z prawem i czy w ogóle ich przekraczanie było prawnie zabronione. Rażące jest zatem przyjęcie przez sąd, że samo przebywanie po określonej stronie barierki, może być uznane za wykroczenie i to w trybie nakazowym.

Pozostałych dwóch obwinionych uznano za winnych usiłowania zakłócenia zgromadzenia poprzez wznoszenie głośnych okrzyków. Nie przyznali się do winy. Jeden z nich wskazał, że brali udział w legalnym zgromadzeniu o charakterze cyklicznym oraz że krzyczał w stronę prezesa PiS.

Nie zbadano zatem, czy korzystali oni z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) - a celem nie było zakłócanie innego zgromadzenia. Wolność zgromadzeń obejmuje bowiem także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Jedynym w zasadzie dowodem, mającym potwierdzać ich czyn, było zeznanie funkcjonariusza, który ich legitymował.

Do wniosku o ukaranie dołączono protokół z przesłuchania uczestnika „miesięcznicy smoleńskiej”. Z jego zeznań wynika ważna okoliczność, zignorowana przez sąd: czy ewentualne okrzyki obu obwinionych rzeczywiście mogły zagłuszać przebieg obchodów. Według świadka kontrmanifestanci mieli sprzęt nagłośniający, ale został on wyciszony przez policję.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi, który ograniczył się do trybu nakazowego.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności sprawy. A to mogło zaś doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia – brzmi konkluzja kasacji RPO z 28 grudnia 2020 r.

Wyrok SN i uzasadnienie pisemne

9 lutego 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpoznał kasację (sygn. akt II KK 432/20) na posiedzeniu niejawnym w trybie art. 535 § 5 Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z nim  kasacja może być uwzględniona na posiedzeniu bez udziału stron w razie jej oczywistej zasadności.

SN uznał kasację za „oczywiście zasadną”. Uchylił zaskarżone orzeczenie i umorzył postępowanie wobec obwinionych.

Rację ma skarżący, że tryb nakazowy w postępowaniu w sprawach o wykroczenia zarezerwowany jest dla sytuacji, w których wina ustalonego sprawcy oraz okoliczności zdarzenia nie budzą najmniejszych wątpliwości, a jednocześnie wystarczające jest wymierzenie nagany, grzywny albo kary ograniczenia wolności (por. art. 93 § 1 i 2 k.p.w.) i nie zachodzą okoliczności uzasadniające obronę obowiązkową wskazane w art. 21 § 1 k.p.w. To, czy konkretna sprawa kwalifikuje się do rozpoznania w postępowaniu nakazowym, Sąd stwierdza po analizie zgromadzonego materiału dowodowego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2019 r., sygn. akt III KK 167/19).

Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy zauważyć należy, że okoliczności czynu przypisanego Ewie zostały ustalone przez Sąd Rejonowy wyłącznie na podstawie zeznań obecnego na miejscu zdarzenia funkcjonariusza Policji. Z zeznań tego świadka wynika, że ukarana przeskoczyła przez barierkę oddzielającą uczestników tzw. Miesięcznicy Smoleńskiej od reszty otoczenia, a następnie odmówiła opuszczenia terenu zgromadzenia. Trudno jednak zasadnie przyjąć, że samo przekroczenie barierki, a tym bardziej przebywanie na terenie legalnego zgromadzenia publicznego realizuje znamiona wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 k.w., polegającego na usiłowaniu zakłócenia przebiegu niezakazanego zgromadzenia.

Taki, leżący u podstaw zaskarżonego kasacją wyroku nakazowego, wniosek Sądu Rejonowego jest co najmniej przedwczesny i powinien zostać poprzedzony dokonaniem czynności, usuwających wątpliwości co do przebiegu zdarzenia z udziałem ukaranej. Nieustalenie okoliczności tego incydentu uniemożliwiało rozpoznanie sprawy w trybie nakazowym. Pozostaje bowiem poza sporem, że „postępowanie nakazowe to instytucja prawa procesowego, której stosowanie zastrzeżono do najbardziej oczywistych
przypadków, gdzie materiał dowodowy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości co do winy i okoliczności popełnienia zarzuconego czynu” (tak Sąd Najwyższy m.in. w wyroku z dnia 4 kwietnia 2018 r., sygn. akt V KK 112/18).

Podobne zastrzeżenia należy sformułować - co zresztą czyni Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec orzekania w trybie postępowania nakazowego w sprawie Roberta  i Jerzego. Także w tym przypadku głównym dowodem, wskazującym na popełnienie przez nich wykroczenia, były zeznania funkcjonariuszy Policji, którzy zrelacjonowali czynność legitymowania obwinionych. O ile jeszcze Robert  przyznał się do wznoszenia okrzyków, to już drugi z obwinionych odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania, toteż nie zostało nawet ustalone, czy przejawiał on takie zachowania.

Istotniejsze jest jednak, że w sprawie nie ustalono, czy okrzyki te w ogóle mogły zakłócić przebieg wydarzenia, biorąc pod uwagę fakt, że uczestnicy „Miesięcznicy” dysponowali nagłośnieniem, zaś, jak wynika z zeznań świadka sprzęt nagłaśniający, z którego korzystali kontrmanifestanci, został przez Policję wyciszony.

Aktualne pozostaje też pytanie, czy działanie obwinionych było czynem społecznie szkodliwym - w rozumieniu art. 1 § 1 k.w. i czy nie podlega ochronie konstytucyjnej, jako forma wyrażania poglądów. W ustaleniu powyższego pomocne byłoby przeprowadzenie postępowania dowodowego, w tym odtworzenie na rozprawie nagrania z miejsca zdarzenia. Wszelako Sąd od tego odstąpił, uznając okoliczności czynu za oczywiste i niepodlegające dyskusji.

Podobnie więc, jak w przypadku wcześniej omówionym, Sąd Rejonowy niesłusznie zdecydował się rozstrzygać kwestię odpowiedzialności tych obwinionych, orzekając w trybie nakazowym, bez przeprowadzania czynności dowodowych na rozprawie, odstępując tym samym od wyjaśnienia okoliczności przypisanego im czynu.

Podkreślić ponadto trzeba, że sprawy dotyczące realizacji wolności i praw obywatelskich, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieskomplikowane, w rzeczywistości wymagają nie tylko dogłębnego zbadania okoliczności zdarzenia będącego przedmiotem osądu, ale również wszechstronnej analizy zachowania sprawcy przez pryzmat znamion konkretnego typu czynu zabronionego. Są to bowiem kwestie szczególnie społecznie wrażliwe.

Przedwczesne decydowanie o nich w postępowaniu w trybie nakazowym może doprowadzić do wydania orzeczenia wadliwego, nieuwzględniającego niuansów danej sytuacji, przesądzających o winie lub jej braku po stronie obwinionego. Takiego właśnie błędu dopuścił się Sąd Rejonowy w niniejszej sprawie.

Rozpoznanie przez sąd sprawy o wykroczenia w postępowaniu nakazowym, mimo że okoliczności zarzucanych czynów w zasadzie nie zostały ustalone, stanowi istotne naruszenie prawa procesowego i pociąga za sobą konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku. Ponieważ od momentu zdarzenia - które miało miejsce 10 sierpnia 2017 r. - upłynęły do chwili obecnej ponad 3 lata, a, zgodnie z treścią art. 45 § 1 k.w., karalność wykroczenia ustaje z upływem roku od czasu jego popełnienia tudzież dwóch lat, jeśli w tym czasie wszczęto postępowanie (co miało miejsce w niniejszej sprawie), nastąpiło przedawnienie karalności tych czynów. Wprawdzie, zgodnie z treścią art. 45 § 2 k.w., uchylenie prawomocnego wyroku powinno pociągnąć za sobą ponowne uruchomienie biegu terminu przedawnienia, niemniej nie dotyczy to wyroku kasatoryjnego w sytuacji, gdy w momencie jego wydania upłynął już okres przedawnienia (tak Sąd Najwyższy w Uchwale 7 sędziów z dnia 7 czerwca 2002 r., sygn. akt I KZP 15/02). Tym samym, w okolicznościach niniejszej sprawy, niezbędne było umorzenie postępowania przeciwko obwinionym.  

II.510.661.2020

Ile osób może wziąć udział w spotkaniu roboczym przedstawicieli różnych firm? - pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-02-08

Pani ma zamiar zorganizować spotkanie robocze z pracownikami różnych firm, pyta o ograniczenia w liczbie osób mogących wziąć udział w takim spotkaniu.

O zakazie organizowania zgromadzeń, imprez, spotkań lub zebrań w obecnym czasie mówi § 28 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”. Znajdują się tam jednak pewne wyjątki.

Jednym z nich jest organizowanie spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych (§ 28 ust. 11 pkt 1 rozp.RM).

Jeśli więc planowane spotkanie robocze będzie miało charakter służbowy bądź zawodowy, jego organizacja jest prawnie dopuszczalna. Należy jednak pamiętać, aby odbywało się ono w miejscu, które umożliwia zachowanie minimalnej odległości 1,5 m. pomiędzy uczestnikami, a także o obowiązku zakrywania nosa i ust.

Stan prawny na dzień 05.02.2021 r.

Nastolatek z Opola przed sądem rodzinnym za użycie megafonu podczas demonstracji. RPO wnosi o umorzenie sprawy

Data: 2021-02-04
  • Sąd rodzinny w ogóle nie powinien badać sprawy nastolatka z Opola za użycie megafonu podczas demonstracji Młodzieżowego Strajku Klimatycznego
  • Policja wniosła ją, powołując się na przepis zabraniający "używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast”
  • Tymczasem przepisu tego nie stosuje się m.in. do legalnych zgromadzeń
  • A udział osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym nie może być uznany za przejaw demoralizacji

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do tego postępowania sądowego, wniósł o odmowę jego wszczęcia (jeśli to jeszcze nie nastąpiło) lub jego umorzenie

W ostatnich miesiącach RPO obserwuje działania policji w związku z licznymi protestami społecznymi. Sygnalizuje też wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczące wprowadzanych w związku z pandemią ograniczeń dla wolności zgromadzeń.

Nieletni mają prawo do zgromadzeń i wolności słowa

Sprawa osoby nieletniej, czynnie zaangażowanej w sprawy społeczne i publiczne, ma istotnie znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności. Będzie też miała wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego.

Osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza tu osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne - ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji, jest w demokratycznym państwie prawa niemożliwe do zaakceptowania.

Także w stanie epidemii zgromadzenia są legalne

Ma to szczególne znaczenie w kontekście oceny prawnej zgromadzeń publicznych odbywanych w czasie stanu epidemii. Policja uznaje je za nielegalne. Z tego właśnie powodu w odniesieniu do demonstrantów, takich jak nastolatek, podejmowane są działania sankcyjne.

Rzecznik stoi na stanowisku, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Z art. 57 Konstytucji wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że ograniczenia wolności zgromadzeń może określać wyłącznie ustawa.

Opinię Rzecznika w przedmiocie niekonstytucyjności ograniczeń konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych w drodze rozporządzeń wykonawczych podzieliły już wielokrotnie sądy.

Policja zastosowała niewłaściwy przepis 

Wobec nastolatka policja zastosowała  art. 156 Prawa ochrony środowiska, którego celem jest ochrona przed szkodliwym oddziaływaniem hałasu na otoczenie.

Głosi on: „1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu”.  Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny.

Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Wykazanie społecznej szkodliwości zachowania realizującego nie tylko indywidualne prawo czy wolność, lecz przyczyniającego się do realizacji interesu publicznego – zamanifestowanie poglądów społecznych na sprawę o znaczeniu publicznym – w tej sprawie nie jest możliwe.

Ustawodawca w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości wskazał, że ust. 1 art. 156 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń. A zgromadzenia publiczne nie zostały w sposób skuteczny prawnie zakazane.

Nie było wykroczenia

Niewątpliwe jest zatem, że nastolatek nie dopuścił się zakazanego prawem zachowania, a tym samym nie popełnił zarzucanego mu wykroczenia.

Jego zachowanie polegało na wygłoszeniu oświadczenia przez megafon i było ograniczone w czasie. Trudno zatem uznać, że doprowadziło to do istotnego zakłócenia spokoju.

A wyższy poziom hałasu spowodowany publiczną demonstracją jest elementem wolności zgromadzeń publicznych i nie uzasadnia jej ograniczania -  jeśli nie przekracza rozsądnej miary.

Nie bez znaczenia dla oceny całej sytuacji powinien być również pokojowy charakter demonstracji i jej bezpośrednie powiązanie z odbywającym się wówczas szczytem Rady Europejskiej.

Używanie urządzeń umożliwiających porozumiewanie się uczestników zgromadzenia i manifestowanie poglądów wpisuje się w istotę bezpośrednio w realizację wolności zgromadzeń. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, interpretującym art. 11 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w społeczeństwie demokratycznym prawo do swobodnego pokojowego zgromadzania się jest prawem podstawowym.

Wcześniejsze działania RPO

Wcześniej RPO o wyjaśnienia w tej sprawie prosił komendanta opolskiej policji. Podkreślał, że w takich sytuacjach należy udzielać pouczenia. Lepiej przysłużyłoby się to zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

Wśród wątpliwości Rzecznika był m.in. także argument  co do wybiórczości policji w stosowaniu art. 156 Prawa ochrony środowiska. - Nie stał się on podstawą do podjęcia działań przez policję chociażby wobec aktywistów, którzy przy pomocy samochodu wyposażonego w nagłośnienie upowszechniali treści zniesławiające osoby nieheteronormatywne – wskazywał Rzecznik.

VII.564.7.2021

Nauczycielka ma "dyscyplinarkę" w sprawie protestów. Rzecznik interweniuje w Kuratorium Oświaty

Data: 2021-02-03
  • Nauczycielka języka polskiego i dyrektorka prywatnej szkoły podstawowej ma zarzuty dyscyplinarne narażania młodzieży na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, w których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści
  • I nauczyciele, i uczniowie mają prawo do demonstrowania swych poglądów, zwłaszcza w sprawach o ważnym znaczeniu społecznym - podkreśla RPO, który interweniuje w Kuratorium Oświaty

Na podstawie informacji mediów Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o działaniach rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim wobec nauczycielki języka polskiego i dyrektorki prywatnej szkoły podstawowej.

Media podają, że została ona wezwana przez rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień jako świadek w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym wobec nauczycieli.

Ma to związek z organizacją protestów ulicznych w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w październiku i listopadzie 2020 r. Nauczycielka otrzymała wcześniej pismo kuratorium z zarzutami narażania młodych osób na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, podczas których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści.

Nauczycielka odbiera działania kuratorium jako szykanowanie z powodu jej  poglądów oraz realizowania prawa do manifestacji swoich przekonań.

To kolejna sprawa podjęta przez RPO z urzędu, która dotyczy czynności kuratorów oświaty oraz rzeczników dyscyplinarnych w reakcji na udział nauczycieli w protestach.

Rzecznik podkreśla, że nauczyciele oraz uczniowie, tak jak wszyscy obywatele, mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. W tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Rzecznik od wielu miesięcy wskazuje, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne.

Nie przesądzając na obecnym etapie o naruszeniu praw podstawowych, RPO prosi rzecznika dyscyplinarnego o informację o stanie oraz wynikach postępowania. Pyta też o działania rzecznika w innych sprawach dotyczących udziału nauczycieli w protestach w latach 2020-2021.

VII.564.18.2021

Interwencja policji pod TK 28 stycznia. RPO prosi KSP o wyjaśnienia  

Data: 2021-02-03
  • Kilkanaście osób zatrzymano 28 stycznia podczas protestu społecznego pod Trybunałem Konstytucyjnym
  • RPO jest zaniepokojny używaniem przez policję środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywaniem protestujących w tzw. kotle
  • Pyta też o opisane w mediach brutalne działania wobec zatrzymanej Pani Katarzyny

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy na podstawie informacji w mediach podjął z urzędu sprawę działań policji wobec uczestników protestu pod Trybunałem Konstytucyjnym 28 stycznia 2021 r. Powodem protestu było ogłoszenie wyroku i uzasadnienia pisemnego do rozstrzygniecia TK z 22 października 2020 r., który zaostrzył prawo aborcyjne. 

Zatrzymano wtedy kilkanaście osób, które przewieziono do różnych komend pod Warszawą.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziło zwłaszcza używanie przez funkcjonariuszy środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywanie protestujących w tzw. kotle.

Dlatego prosi nadinsp. Pawła Dzierżaka, p.o. Komendanta Stołecznego Policji o szczegółowe informacje dotyczące:

  • podstaw faktycznych i prawnych podjętych interwencji (w tym: wylegitymowania, zatrzymań, przetrzymywania osób w tzw. kotle);
  • przyczyn wywiezienia zatrzymanych poza Warszawę;
  • liczby osób wylegitymowanych i zatrzymanych, podstaw faktycznych  i prawnych tych działań, czasu faktycznego pozbawienia wolności;
  • czy osoby zatrzymane wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie; jakie dalsze czynności są wobec nich prowadzone.

Ponadto RPO zwraca się o odniesienie się do formułowanych w mediach zarzutów pod adresem policji dotyczących okoliczności i przebiegu czynności wykonywanych z udziałem Pani Katarzyny. Chodzi w szczególności o podanie przyczyn wywiezienia jej po zatrzymaniu do jednostki poza Warszawę, brutalnego przeprowadzenia kontroli osobistej, uniemożliwienia przyjęcia leków, napicia się wody i zjedzenia bułki.

II.519.145.2021

Zastępczyni RPO Hanna Machińska wraz z przedstawicielką KMPT sprawdzały sposób traktowania zatrzymanych na komendzie przy ul. Żytniej po protestach przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego

Data: 2021-01-29

28 stycznia 2021 r. w godzinach wieczornych dr Hanna Machińska - zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z Magdaleną Dziedzic - przedstawicielką Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur działającego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, udały się do Komedy Rejonowej Policji Warszawa IV przy ul. Żytniej 36 w Warszawie. Celem wizyty było sprawdzenie sposobu traktowania osób zatrzymanych przez funkcjonariuszy Policji w trakcie protestu pod Trybunałem Konstytucyjnym.

Policja zatrzymała łącznie 14 osób. Jedna z nich została dowieziona do KRP Warszawa IV, pozostałe natomiast przewieziono do pozawarszawskich jednostek: Grodziska Mazowieckiego, Mińska Mazowieckiego, Piaseczna, Pruszkowa, Legionowa oraz Nowego Dworu Mazowieckiego.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla, że praktyka polegająca na przewożeniu osób zatrzymywanych w czasie protestów społecznych w Warszawie, do komend policji w znacznej odległości od miejsca protestu, stanowi nieuzasadnioną represję.

Z punktu widzenia ochrony osób zatrzymanych przed torturami kluczowym argumentem, który przemawia przeciwko stosowaniu takiej praktyki, jest znaczne utrudnienie bądź nawet uniemożliwienie dostępu osoby zatrzymanej do pomocy prawnej. Tymczasem, obecność pełnomocnika/obrońcy zatrzymanego od początku zatrzymania, jest podstawową gwarancją antytorturową. Pozwala również na zapewnienie skutecznej realizacji prawa do obrony.

Warto w tym miejscu podkreślić, że uzyskanie przez przedstawicieli RPO w dniu wczorajszym informacji na temat liczby osób zatrzymanych oraz miejsca ich przebywania za pośrednictwem Policji, okazało się niemożliwe. Udało się to jedynie, dzięki doskonale zorganizowanej pomocy prawnej adwokatów i radców prawnych z kolektywu „Szpila”.

Nie ulega ponadto wątpliwości, że taka praktyka ma na celu zniechęcenie zatrzymanych do udziału w kolejnych protestach. Jednocześnie uniemożliwia ona protestującym organizowanie protestów solidarnościowych, które odbywają się pod warszawskimi Komendami Policji. Utrudniona jest również praca dziennikarzy chcących relacjonować przebieg tych protestów.

W KRP Warszawa IV przy ul. Żytniej zastępczyni RPO Hanna Machińska oraz przedstawicielka KMPT odbyły rozmowę z jedną z zatrzymanych.

Funkcjonariusze po raz kolejny utrudniali przeprowadzenie rozmowy na osobności w obecności obrońcy twierdząc, że przy rozmowie musi być obecny jeden z policjantów. Ostatecznie rozmowa odbyła się przy uchylonych drzwiach, za którymi czekało kilku policjantów. Stanowi to naruszenie mandatu KMPT. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, na podstawie art. 20 OPCAT (Protokołu dodatkowego do Konwencji ONZ o zakazie tortur), ma prawo do odbywania poufnych rozmów z zatrzymanymi, tj. bez obecności osób trzecich.

Kobieta przekazała, że zatrzymania dokonało trzech lub czterech funkcjonariuszy. Zgłosiła również, że przy zatrzymaniu jeden z funkcjonariuszy szarpał ją za ramię.

Zatrzymana w trakcie rozmowy nie była pewna tego, jakie zarzuty zostaną jej postawione. Przypuszczała, że będą to zarzuty znieważenia funkcjonariusza i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Taki stan rzeczy wskazuje na nieprawidłowości w realizacji podstawowego obowiązku przez funkcjonariuszy polegającego na powiadomieniu osoby zatrzymanej o podstawie prawnej zatrzymania. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla ponadto, że obowiązkiem policjantów w przypadku zatrzymania jest także pouczenie w sposób zrozumiały o przysługujących zatrzymanemu uprawnieniach. Funkcjonariusze biorący udział w zatrzymaniu mają również obowiązek wylegitymowania się, z podaniem imienia, nazwiska oraz stopnia służbowego.

Kobieta miała spędzić noc na Komendzie, ponieważ w tym samym dniu nie było możliwe przesłuchanie pokrzywdzonego funkcjonariusza. Ostatecznie jednak w nocy została zwolniona.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na rutynową praktykę wpisywania w protokole zatrzymania protestujących sformułowania: „Zachodzi obawa ukrycia się”. Dzieje się to automatycznie, ponieważ jest to jedna z przesłanek pozwalająca na zatrzymanie osoby określonych w art. 244 Kodeksu postępowania karnego. Rutynowe wskazywanie jej protokołach zatrzymań stawia pod znakiem zapytania faktyczne tej przesłanki spełnienie w przypadku każdej z zatrzymanych osób. Zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego, zatrzymanie osoby winno być stosowanie jedynie w wyjątkowych, enumeratywnie wskazanych przypadkach.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pragnie podkreślić także, że wobec zatrzymanej nie stosowano kajdanek zarówno w trakcie jej zatrzymania jak i pobytu w Komendzie.

Podobną informację na temat braku stosowania kajdanek przekazał przedstawicielkom RPO również obrońca innej zatrzymanej, która została przewieziona do Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim. Z relacji obrońcy wynikało, że sposób traktowania zatrzymanej oraz poziom realizacji jej uprawnień był wzorowy. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pragnie wyrazić nadzieję, że taki standard zasługujący na uznanie będzie stanowił stałą praktykę, a środki przymusu bezpośredniego stosowane będą jedynie w przypadkach, które uzasadniają ich użycie.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami funkcjonariuszy Policji podejmowanych względem protestujących. O dalszych działaniach w tym zakresie, KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Kurator sądowa nachodzi 17-latkę za udział w proteście w Kielcach. Interwencja RPO

Data: 2021-01-22
  • Kuratorka sądowa weszła bez pukania i przedstawiania się do mieszkania, by 17-latkę z Kielc wypytywać o jej udział w protestach społecznych
  • Policja zawiadomiła bowiem sąd o jej możliwej "demoralizacji”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę. Interweniuje w sądzie i miejscowej policji
  • Wskazuje na możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny

Media podały, że kuratorka sądowa odwiedziła 16-latkę z Kielc w związku z jej udziałem w protestach w obronie praw kobiet w listopadzie 2020 r., gdy została wylegitymowana przez policję.

Dziewczyna została obudzona przez nieznajomą kobietę, która weszła do jej domu przez otwarte drzwi. Wypytywała ją o udział nastolatki w manifestacji i dane rodziców. Dopiero w trakcie rozmowy przedstawiła się jako społeczny kurator sądowy i pokazała legitymację. Miała działać na polecenie sądu rodzinnego w Kielcach. Następnego dnia przeprosiła za opisaną sytuację.

Wizyta była wynikiem przekazania przez policję do sądu rodzinnego informacji na temat możliwej demoralizacji.

Budził to niepokój RPO z uwagi na przebieg procedury i możliwe naruszenie praw obywatelskich nastolatki i jej rodziny.

Dlatego Rzecznik prosi Kuratora Okręgowego Sądu Okręgowego w Kielcach o wyjaśnienia i informację, jakie dalsze działania podjęto w tej sprawie.

Ponadto o wyjaśnienia poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Kielcach. 

Zwrócił mu uwagę, że również osoby niepełnoletnie mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Korzystają  z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji) i udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Podobne gwarancje zawiera Konwencja ONZ o Prawach Dziecka z 1989 r.  Gwarantuje ona dziecku prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach, które go dotyczą, prawo do swobodnej wypowiedzi  oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić jako zjawisko bardzo pozytywne. Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne ze szkodą dla społeczeństwa i państwa.

Dlatego traktowanie przez policję udziału osoby nieletniej w zgromadzeniu publicznym, stanowiące przejaw realizacji konstytucyjnych praw i wolności, jako przejawu demoralizacji jest trudne do zaakceptowania.

W indywidualnych przypadkach wnioski policji do sądu rodzinnego o zastosowanie środków przewidzianych w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich  mogą być słusznie uznane przez nieletniego i jego rodzinę za krzywdzące. Mogą też  powodować  obniżenie, czy wręcz utratę zaufania do państwa, które zgodnie z art. 5 Konstytucji jest przecież przede wszystkim zobowiązane do poszanowania praw i wolności obywatelskich. A każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych.

Wydaje się zatem, że pouczenie ze strony funkcjonariusza (zdając sobie równocześnie sprawę z oczekiwań organów władzy publicznej wobec policji), byłoby w większości przypadków wystarczające, a w odniesieniu do osób nieletnich służyło zachowaniu zaufania do organów państwa, w tym policji – wskazuje RPO.  

VII.564.10.2021

Zastępczyni RPO na komisariacie na Wilczej – po interwencji policji na demonstracji w Warszawie

Data: 2021-01-21
  • 20 stycznia 2021 r. dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, rozmawiała w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej z osobami zatrzymanymi po manifestacji oraz z policjantami.
  • Zatrzymani skarżyli się na brutalność policji w czasie demonstracji. Policjanci podkreślali natomiast, że ich działanie było zgodne z przepisami.
  • Przed samym komisariatem do późnych godzin sytuacja była napięta: na zatrzymanych czekali inni ludzie. Ostatecznie z wyjątkiem jednej osoby wszystkich zatrzymanych zwolniono.

Dr Hanna Machińska podkreśla, że Policja umożliwiła jej kontakt z wszystkimi zatrzymanymi. Osoby, z którymi rozmawiała zastępczyni RPO, mówiły jednak o brutalnym zachowaniu policjantów w czasie zatrzymania i transportu.

Zachowanie funkcjonariuszy na komisariacie nie wskazywało na naruszenia praw zatrzymanych – z jednym wyjątkiem: ludzie nie byli odpowiednio informowani o przysługujących im prawach. Tymczasem wśród zatrzymanych były osoby poniżej 18. roku życia a także obywatel innego państwa UE.

Zastępczyni RPO rozmawiała też z policjantami. Wskazywali, że w czasie demonstracji działali zgodnie z przepisami prawa. Rozmowa dotyczyła też najnowszego raportu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur o zachowaniu policji w czasie jesiennych demonstracji obywateli. Raport został przekazany Policji 11 stycznia. Wskazuje on na poważne naruszenia praw obywateli. Pokazuje też, co zmienić, by do takich naruszeń nie dochodziło.

Policjanci raport znali.

RPO rozmawia z mec. Karoliną Gierdal #PorozmawiajMY

Data: 2021-01-19
  • „Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie”.
  • Przesłanie na rok 2021?  Najważniejsza jest troska o innego człowieka osobę i budowanie oddolnych sieci wsparcia. Nadzieja istnieje zawsze. Świat jest bowiem bardzo skomplikowanych, nie wiemy, co robią inni. Jeśli nie my, to może inni coś wymyślą?
  • W taki sposób mec. Karolina Gierdal podsumowała rozmowę z RPO Adamem Bodnarem z cyklu #PorozmawiajMY.
  • Do odsłuchania tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8s6iAYCy5GM.

Mec. Karolina Gierdal zajmuje się udzielaniem pomocy prawnej osobom dyskryminowanym, jest prawniczką Fundacji przeciw Homofobii. Współtworzyła Kolektyw Szpila zrzeszający prawników i prawniczki świadczących darmową pomoc prawną dla uczestniczek i uczestników protestów w obronie osób LGBT+ i Strajku Kobiet.

Zdaniem Adama Bodnara Kolektyw Szpila pokazał, że można przebić skalę zaangażowania prawników z lat 70. i 80. Ale – jak dodała mec. Gierdal - korzystał on z doświadczenia anarchistów i anarchistek, którzy podobny system pomocy budowali od wielu lat, choć w mniejszej skali.

RPO pytał, które z wydarzeń ostatniego roku były dla tej działalności najważniejsze:

  • 13.06 - słowa prezydenta, że „LGBT to nie ludzie tylko ideologia”
  • 7.08 - zatrzymanie Margot i demonstracje w jej obronie
  • 22.10 - wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws aborcji

Karolina Gierdal odparła bez wahania, że 7 sierpnia. Wypowiedź prezydenta jest kulminacją homofobicznych wypowiedzi, które zaczęły się wiosną 2019 r. po uchwaleniu przez Warszawę deklaracji LGBT. Wtedy działanie polegające na rejestrowaniu okrutnych, strasznych wypowiedzi przedstawicieli władzy i Kościoła katolickiego, i reagowaniu na nie, zmieniło się. Trzeba było pomagać zatrzymanym.

RPO pytał o wydarzenia z tego dnia.

- Czekaliśmy wtedy z Margot na decyzję sądu o jej areszcie. Uważałam, że tego aresztu nie będzie, bo nie było do tego podstaw prawnych. Decyzja o 2 miesiącach aresztu była szokiem. Natychmiast więc włączył mi się tryb zadaniowy: prawniczki, która świadczy pomoc. Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie.

RPO: Wtedy policja rozwiozła ludzi po mieście - tak jak w maju wobec zbierających się przedsiębiorców. Jak znajdowaliśmy ludzi?

KG: Wymienialiśmy się informacją i z prawnikami i posłankami. Wszyscy krążyliśmy po komisariatach. Na Wilczej informacje dostawało się bez problemu, na komisariacie przy Jagiellońskiej trzeba było je wydobywać..

RPO: A jak wyglądało składanie zażaleń na te 48 zatrzymań?

KG: Złożyliśmy je i od listopada sprawy są rozstrzygane. Do tej pory wszystkie zażalenia zostały uwzględnione: do zatrzymań nie było podstaw. Szereg uzasadnień jest bardzo precyzyjna i prowolnościowa.

- Proszę jednak zwrócić uwagę, że 7 sierpnia zatrzymano osoby młode, niekarane, często przypadkowe, a skalę policyjnej przemocy pokazywały telewizje. Bardzo chciałabym wierzyć, że tak samo sądy będą się zachowywać badając zasadność zatrzymań osób o niższym kapitale kulturowym, biedniejszych, podejrzanych o pospolite przestępstwa, „nie takich jak my” – podkreśliła mec. Gierdal.

Teraz, jak dodała, adwokaci zamierzają składać wnioski o odszkodowania wobec skarbu państwa (nie wyniosą one więcej niż 1-2 tys. zł ).

Rozmowa przeszła na protest Strajku Kobiet po wyroku TK ws aborcji.

Jak adwokaci nie dali się zniechęcić policji

22 października, w dniu wyroku ogłoszonego przez Julię Przyłebską, mec. Gierdal była na proteście. Wtedy zatrzymano 16 osób. Noc spędziła więc już z potrzebującymi pomocy na komisariacie.

Demonstracje trwały od tego czasu wiele dni, ale policja zachowywała się bardzo różnie. Najwięcej osób zatrzymano 18 i 19 listopada. Wtedy wywieziono ludzi także poza Warszawę (mimo że, jak sprawdził Krajowy Mechanizm Prewencji Tosrtur, w Warszawie w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, tzw PdOZ, były miejsca). - Wydaje mi się, że wywożenie ludzi było ze strony policji próbą utrudnienia nam pracy: zauważyli, jak sprawnie działamy – powiedziała mec. Gierdal.

Jak adwokaci docierali do Grodziska Mazowieckiego, 40 km od Warszawy?

- Nasi prawnicy wierzą w swój zawód i w to, że osoba zatrzymana powinna mieć adwokata. Jechali tam po prostu, pro bono (dla dobra publicznego, bezpłatnie) – mówiła adwokatka. Przy czym w tym przypadku ludzie byli najpierw na komisariacie w centrum Warszawy, przy ul. Żytniej, a kiedy pojawili się adwokaci, zatrzymanych policjanci z Warszawy wywieźli do Grodziska. Ale adwokaci i tam pojechali. Czynności policyjne odbyły się w Grodzisku następnego dnia i policjanci z Żytniej musieli drugi raz te 40 km tam dojechać.

Naruszenia praw człowieka w czasie protestów

Adam Bodnar pytał o najpoważniejsze naruszenia praw obywateli w czasie zgromadzeń jesiennych.

Mec. Gierdal wyliczyła je tak:

  1. Przeszkadzanie w odbywaniu zgromadzeń, wolności konstytucyjnej;
  2. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego, stosowanie gazu, kotły policyjne;
  3. Legitymowanie bez podstawy prawnej, a w przypadku odmowy - wywożenie poza Warszawę „w celu ustalenia tożsamości”;
  4. Odmowy dopuszczenie prawnika na komendzie, nieinformowanie o podstawach zatrzymania;
  5. Sposób traktowania ludzi na komendach (od niepodania wody, przez niepodanie leków po tortury).

Publiczność pytała, czy podobne praw obywatelskich naruszenia zdarzały się wcześniej. I Adam Bodnar, i mec. Gierdal powiedzieli, że tak, ale nie w takiej skali. – Wcześniej zdarzały się działania wobec zgromadzeń, ale z wyjątkiem spraw kibicowskich nie było masowych zatrzymań. Były jednak przypadki nadużyć na komisariatach – podkreślił RPO.

A mec. Gierdal dodała: - Przyczyny obecnego stanu rzeczy były wcześniej, to nie zdarzyło się nagle w 2020 r. Nie jest bowiem prawdą, że dopiero teraz policja jest brutalna i zależna od polityków. To, co różni, to skala i fakt, że tym razem przemoc dotyka osób uprzywilejowanych, „takich jak my”.

Kolejne pytanie dotyczyło projektu rządzących, by odebrać ludziom prawo do nieprzyjmowania mandatu (prostą procedurę odmowy przyjęcia mandatu ma zastąpić - zgodnie z „poselskim” a rekomendowanym przez resort sprawiedliwości projektem - skomplikowana procedura, w której obywatel będzie musiał w krótkim czasie przedstawić sądowi złożone pismo prawnicze, by móc walczyć o uchylenie mandatu).

- Jeśli ten projekt zostanie uchwalony, to będziemy żyli w państwie policyjnym – powiedzieli rozmówcy. - Będzie trudniej, ale przygotujemy nowe instrukcje – dodała mec. Karolina Gierdal.

Na pytanie, jak pomóc prawnikom z Kolektywu Szpila, Karolina Gierdal odpowiedziała: najlepiej zakładać własne oddolne inicjatywy.

Była to ostatnia rozmowa RPO z trzech podsumowujących rok 2020.

Udział nieletnich w demonstracjach nie jest demoralizacją. Interwencja w obronie nieletniego członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Data: 2021-01-19
  • Prawo do demonstrowania poglądów dotyczy także nieletnich. Gwarantuje im to zarówno Konstytucja, jak i Konwencja o Prawach Dziecka
  • Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodzież do zainteresowania sprawami publicznymi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta opolskiej policji

Rzecznik podjął interwencję w sprawie nastolatka, członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który podczas demonstracji używał megafonu. Upomniany przez policjantów, odłożył megafon. Mimo to policja zawiadomiła w sprawie sąd rodzinny.

Podczas pandemii, na podstawie wydawanych rozporządzeń rządowych, policja traktuje zgromadzenia jako nielegalne. RPO wskazywał wielokrotnie, że wprowadzone rozporządzeniami zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Potwierdzają to także opinie sądów.

Podejście do zgromadzeń w pandemii jest szczególnie ważne z perspektywy udziału w nich osób nieletnich. Policja bowiem ocenia to wówczas jako przejaw demoralizacji i kieruje sprawy do sądów rodzinnych.

RPO przypomina, że osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Traktowanie udziału młodzieży w demonstracjach jest zatem przejawem realizacji należnych im wolności i nie może być odczytywane jako przejaw  demoralizacji. Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić bardzo pozytywnie. Represjonowanie takich zachowań może natomiast wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne.

RPO zwraca także uwagę, że każdy policjant składając ślubowanie zobowiązał się „chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny”. Ustawa o policji wskazuje zaś, że każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych. Zdaniem RPO należy rozważyć w takich sytuacjach udzielenie pouczenia, co lepiej przysłużyłoby się zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

VII.564.7.2021

Jak poprawić zachowania policji – raport KMPT z komisariatów po protestach Strajku Kobiet

Data: 2021-01-14
  • Większość zatrzymanych doświadczyła zatrzymania po raz pierwszy w życiu
  • Najbardziej niepokoi brutalność policji w czasie interwencji, nieuzasadnione stosowanie gazu, kajdanek, bicie pałkami i obelgi
  • Nieco poprawił się dostęp do adwokata po zatrzymaniu – ale głównie dzięki pełnej oddania społecznej akcji prawników. To im ludzie zawdzięczali pomoc prawną
  • Osoby zatrzymywane nie były odpowiednio informowane o przysługujących im prawach (a było wśród nich wielu młodych, których zatrzymanie spotkało pierwszy raz w życiu), nie miały często dostępu do lekarza. Niepokojące jest rutynowe stosowanie kontroli osobistych a także to, że policjanci nie korzystali ze środków ochrony przed COVID.
  • Wywożenie poza Warszawę nie miało uzasadnienia: KMPT sprawdziło, że w tym czasie w warszawskich pomieszczeniach dla osób zatrzymanych były wolne miejsca.
  • Raport KMPT z 21 wizytacji w czasie jesiennych protestów Strajku Kobiet [cały dokument z załączniku]

Eksperci Biura RPO od 23 października do 14 grudnia 2020 r. rozmawiali z zatrzymanymi po demonstracjach kobiet w pomieszczeniach policyjnych. Eksperci ci należą do zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Ich zadaniem jest przeciwdziałania okrutnemu traktowaniu i torturom, a działają na mocy protokołu dodatkowego do Konwencji ONZ o zakazie tortur. Ze względu na wagę tych spraw w jednej wizytacji uczestniczyła zastępczyni RPO dr Hanna Machińska; podejmowała też wielokrotnie interwencje na komisariatach.

Eksperci KMPT przedstawiają teraz Policji, co zrobić, by policjanci nie naruszali praw obywateli w czasie zatrzymania, transportu i pobytu na komisariacie.

Jak wyglądała droga z demonstracji na komisariat? Co trzeba poprawić, by prawa obywateli nie były łamane?

Na początek jedna, najbardziej drastyczna sprawa udokumentowana w raporcie. Potwierdza ona, że największe ryzyko naruszenia praw człowieka jest zanim zaczną się oficjalne procedury i zanim pojawi się adwokat.

Co się zdarzyło w radiowozie i w izbie wytrzeźwień?

Ten przypadek eksperci KMPT opisują w raporcie szczegółowo. Pokazują jak policyjne nagrania rozmijają się z tym, co zostało uwzględnione w dokumentacji. To jest sprawa, która skłoniła KMPT do przekazania materiałów prokuraturze. Ta jednak odmówiła zajęcia się sprawą.

A wygląda ona tak:

W jednym komisariacie eksperci KMPT rozmawiali z mężczyzną zatrzymanym poprzedniego dnia podczas protestu na Placu Trzech Krzyży w Warszawie. Miał ciele ślady obrażeń (twarzy, okolic gardła, rąk i nóg). Jego stan higieniczny i psychiczny był bardzo zły. Był roztrzęsiony. Mówi, że został pobity i zwyzywany przez policjantów po zatrzymaniu, w radiowozie.  Że nie dostał pomocy lekarskiej, a w izbie wytrzeźwień został przypięty pasami, tak że mocz mógł oddać tylko pod siebie. Zgłaszał fakt tortur, co pracownicy izby wytrzeźwień bagatelizowali. Postanowili przyjąć wersję policji, że zatrzymany był agresywny, odmówili mu pomocy adwokata. Dopiero kiedy trafił na komisariat, sytuacja się poprawiła: tam policjanci zachowywali się poprawnie.

Z relacji tego człowieka wynikało, że w czasie demonstracji wszedł w spór z policjantami oddzielającymi manifestantów od kontrmanifestantów. Wykrzykiwał im w twarz hasła manifestacji, na co jeden policjant miał odpowiedzieć „wypier… do domu” i popchnąć go. Mężczyzna zapytał wulgarnie „kogo poj… bronisz?”. Policjant miał go znowu odepchnąć i kopnąć telefon.

Wtedy doszło do interwencji, która zdaniem zatrzymanego była brutalna: policjanci mieli rzucić go na ziemię, przygnieść i zakuć kajdanki na ręce trzymane z tyłu. Został odprowadzony do radiowozu. Na początku przewieziono go pod komendę, a następnie do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Po drodze miał być duszony, kopany po nogach i bity pięściami w skórzanych rękawiczkach. Policjanci mieli również używać wobec niego wulgaryzmów i naśmiewać się z jego orientacji seksualnej. Brutalnie był traktowany także w izbie wytrzeźwień.

Relacja zatrzymanego wzbudziła bardzo poważne zaniepokojenie, więc żeby ją sprawdzić, eksperci KMPT zażądali dokumentacji, w tym nagrań z izby wytrzeźwień. I okazało się, że to, co widać na nagraniach, rozmija się z tym, co jest w dokumentach.

Na nagraniach widać, że mężczyzna przyjmowany do izby wytrzeźwień nie jest agresywny, a ręce ma skute do tyłu (tymczasem w karcie stanu zdrowia zachowanie jest opisane jako „awanturujący się”, a nastrój „napięty”). Na szyi widać czerwone ślady. Nie ma o nich mowy w dokumentacji z komisariatu („Mężczyzna z widocznymi otarciami naskórka na twarzy, bez oznak choroby COVID-19. Oznajmił on, iż jest zdrowy, nie leczy się i nie przyjmuje leków na stałe”).

Widać, że w poczekalni ma kłopoty z oddychaniem, a policjanci mówią mu: „odpocznij sobie”. Po badaniu alkomatem prosi o kontakt z lekarzem mówiąc  „to były tortury, co robiliście”. Rozbawiony funkcjonariusz odpowiada: „ziom, trzymaj się, trzymaj fason. Tak, książkę napiszesz”.

Badania lekarskiego nie ma, jedynie w rozbieralni pracownik izby wytrzeźwień odsuwa na chwilę maseczkę z twarzy zatrzymanego (w dokumentacji pojawi się oznaczenie widocznych otarć skóry na mapie ciała). Mężczyzna mówi: „zostałem zatrzymany za niewinność, byłem torturowany, byłem torturowany w radiowozie”. Pracownik izby wytrzeźwień zbagatelizuje tę informację.

Mężczyzna pyta się o powód zatrzymania i prosi o adwokata. Pracownik izby odpowiada: „nie w tym momencie, bo nie jest pan zatrzymany w więzieniu, jest pan do dyspozycji policji”. Mężczyzna pyta: „jestem zatrzymany, czy nie?”, ten odpowiada: „na razie jest pan w izbie wytrzeźwień”.

Dalej na nagraniu widać, jak mężczyzna stawia opór przy próbie zdjęcia mu butów i odprowadzenia do sali dla osób trzeźwiejących. Krzyczy kilka razy: „mam prawo do adwokata!”. Pracownik izby odpowiada, że nie ma prawa do adwokata, bo jest nietrzeźwy. Pytany o powód zatrzymania, pracownik izby mówi: „bo jesteś pan nietrzeźwy” i zwraca się do policjanta: „no powiedz mu pan, za co go zatrzymaliście”. Policjant mówi, że zatrzymany dowie się jutro. Na kolejne pytania wyjaśnia: „za znieważenie funkcjonariuszy”. Po chwili dodaje: „i naruszenie nietykalności funkcjonariusza”.

Zatrzymany ponownie żąda kontaktu z adwokatem, a wobec odmowy zgłasza, aby wpisać do protokołu, że kontakt ten został mu uniemożliwiony przez policję. Pracownik izby odpowiedział: „ale nie podpisze pan, bo jest pan nietrzeźwy, rozumiesz człowieku?”.

W protokole nie będzie po tym śladu: napisane tam jest, że zatrzymany nie żądał powiadomienia o zatrzymaniu osoby najbliższej i kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym. To jest ewidentnie niezgodne z prawdą utrwaloną na nagraniu.

W sali dla osób trzeźwiejących mężczyzna przez pół godziny wali pięściami w drzwi i wzywa pracownika izby. Reakcji nie ma, więc zdejmuje spodnie, zawiązuje nogawkę na szyi, a potem chowa się we wnęce, do której nie sięgają kamery. Po 2 minutach od pomieszczenia wchodzi siedmiu pracowników. Obezwładniają mężczyznę i zapinają w pasy. Z tego powodu nie będzie się mógł załatwić. Nagranie utrwala rozmowę pracowników: „dobra, słuchajcie, przyjmiemy wersję policji”. Z kontekstu wynika, że chodzić może o rzekomo agresywne zachowanie zatrzymanego. Mówią też, że interwencję usprawiedliwia możliwa próbę powieszenia się (na spodniach). Jeden z pracowników zauważa jednak „tam nawet żadnego haka nie ma”. Rozmowa dotyczy też użycia przymusu bezpośredniego, co jeden z pracowników kwituje: „to na pewno zostanie zgłoszone do Rzecznika Praw Obywatelskich, na sto procent”. Następnie pracownik Izby mówi: „To jaka decyzja? Jeszcze 2 godzinki? Bo znowu zacznie walić i świrować”.

Rano mężczyzna trafia na komisariat i tu w protokole oględzin policjant zaznacza na mapie ciała liczne obrażenia na odsłoniętych częściach ciała zatrzymanego. W dokumentacji nie ma jednak zdjęć, choć były robione.

Zatrzymany zdecydował się wnieść oficjalną skargę do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich na traktowanie przez policjantów oraz personel Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Ta skarga była jednocześnie zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, dlatego RPO przekazał ją Prokuratorowi Rejonowemu Warszawa Śródmieście 30 października 2020 r. 19 listopada 2020 r. prokurator wydał prawomocne postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie.

Ta sprawa pokazuje problemy systemowe. Raport KMPT omawia je po kolei

Prawidłowość i zasadność zatrzymania

Kwestia stosowania zatrzymań powinna stanowić przedmiot wnikliwej analizy sądów rozpatrujących zażalenia na zatrzymania. Abstrahując zaś od zasadności zatrzymań KMPT podkreśla, iż umieszczenie w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych na komisariacie jest formą pozbawienia wolności, więc powinno być środkiem ostatecznym a nie policyjną rutyną.

Zatrzymanie

Policja traktowała zatrzymywanych na demonstracjach brutalnie..

Przykłady

  • Chorująca na epilepsję osoba doznała ataku duszności w radiowozie. Reakcją funkcjonariuszy miał być śmiech, niewybredne komentarze i bagatelizowanie sytuacji. Wersję przedstawioną przez zatrzymaną potwierdziły także inne osoby
  • Rozmówcy informowali także, że byli bici pałką nawet kiedy przestali uciekać przed policjantami i położyli się na ziemi. Do jednej z tych osób policjanci mieli mówić: „Jesteś gnój, nie powinno Cię tu być”.
  • Kolejny rozmówca przekazał, że funkcjonariusz uderzył go w twarz.
  • Innemu z kolei kazano podczas transportu siedzieć na podłodze.
  • Przedstawiciele KMPT w trakcie jednej z rozmów uzyskali także informację o brutalności nieumundurowanych funkcjonariuszy wobec zatrzymanego. W czasie interwencji miał on być dociskany mocno kolanami do ziemi, a także kopany w brzuch i krocze[1].
  • U niektórych przedstawiciele KMPT zaobserwowali i udokumentowali obrażenia, które rozmówcy posiadali na ciele.

KMPT zaleca zatem:

  • Szkolenia dla funkcjonariuszy o tym, jak należy traktować zatrzymanych, by respektować ich godność. Dobre szkolenie pozwala na osiąganie efektów bez uciekania się do przemocy.
  • bezwzględne przestrzeganie przez funkcjonariuszy obowiązku traktowania osób zatrzymanych, w sposób respektujący ich godność;

Stosowanie środków przymusu bezpośredniego

Zatrzymani i zatrzymane zwracały uwagę na nieproporcjonalne stosowania kajdanek ( w tym w czasie transportu założone na ręce z tyłu), rozpylanie gazu, czy używanie pałek służbowych, w tym pałek teleskopowych.

Przykłady

  • Kajdanki były wykorzystywane podczas transportu, w trakcie czynności na komisariatach, a nawet badań lekarskich. Stosowano je mimo, iż zatrzymani pozostawali pod nadzorem policjantów i znajdowali się w zamkniętych pojazdach lub pomieszczeniach służbowych Policji i nie stawiali oporu. Często zatrzymani mieli ręce skute z tyłu, co nie zawsze jest konieczne i proporcjonalne.
  • Kilka osób przekazało, iż kajdanki założone miały nieustannie od momentu zatrzymania aż do umieszczenia w PdOZ. W jednym przypadku było to ok. 9 godzin.
  • Kolejna osoba zatrzymana przekazała, że w czasie pobytu w komendzie w pomieszczeniu przejściowym miała na rękach zapięte kajdanki. Gdy poprosiła o wodę, funkcjonariusze mieli odmówić. Zatrzymana była zmuszona pić wodę z umywalki, wówczas odpięto jej jedną rękę aby mogła to zrobić.

W ocenie KMPT kajdanki nie powinny być profilaktycznie stosowane wobec wszystkich osób zatrzymanych, a tylko wtedy, gdy wyraźnie uzasadnia to ocena ryzyka w indywidualnym przypadku. Inne zachowanie policjantów można interpretować jako przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do czego nie powinno dochodzić w demokratycznym państwie prawa.

Kajdanki nie powinny być zbyt ciasno zapięte (może to powoływać poważne konsekwencje medyczne) i należy je stosować tylko tak długo, jak jest to absolutnie niezbędne.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • stosowanie kajdanek tylko wtedy, gdy wyraźnie uzasadnia to ocena ryzyka w indywidualnym przypadku;
  • zaprzestanie stosowania kajdanek podczas badań lekarskich.

Używanie drażniących środków chemicznych przeciwko protestującym

Niepokojące jest coraz powszechniejsze stosowanie gazu łzawiącego i gazu pieprzowego.

Przykład

  • Jedna z zatrzymanych kobiet przekazała, że otoczona została przez grupę policjantów. Rzucili ją na ziemię, przyciskali do ziemi i podduszali (zatrzymana mówiła, że było to 4 policjantów). Już po obezwładnieniu usłyszała krzyk jednego z policjantów: „gazem go”. Kiedy odwróciła głowę i funkcjonariusze zorientowali się, że mają do czynienia z młodą dziewczyną, odstąpili od użycia gazu.

Według standardów międzynarodowych gazu nie można stosować w czasie pokojowych demonstracji, a także wobec osób w podeszłym wieku, dzieci, lub innych, które mogą mieć problem z przemieszczaniem się w celu uniknięcia kontaktu z chemikaliami. W czasie pandemii stosowanie drażniących środków może podwyższyć ryzyko wystąpienia COVID-19 poprzez zwiększenie podatności dróg oddechowych na infekcje.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • zaprzestanie stosowania chemicznych środków drażniących wobec osób pokojowo protestujących;
  • niestosowanie gazu łzawiącego i gazu pieprzowego wobec osób zamkniętych w tzw. kotle, które mają ograniczoną możliwość uniknięcia kontaktu z substancją drażniącą.

Kontrole osobiste

W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w części przypadków nadużywano kontroli osobistych. Kontrola osobista nie powinna być stosowana rutynowo, a tylko w wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych specyfiką danej sytuacji i po dokonaniu indywidualnej oceny ryzyka.

Niektórzy zatrzymani byli poddawani kontroli osobistej więcej niż jeden raz, mimo że przez cały czas pozostawali pod nadzorem funkcjonariuszy.

Przykłady

  • W przypadku niektórych osób ograniczano się jedynie do sprawdzenia zawartości kieszeni, toreb i plecaków.
  • Części osób nakazywano rozebranie się, lecz bez konieczności zdjęcia bielizny.
  • Wielu zatrzymanych wskazywało jednak, iż poddani zostali kontroli osobistej polegającej na rozebraniu się do naga i wykonaniu przysiadu.
  • Przedstawiciele KMPT otrzymali także informacje o kontrolach jednoetapowych, w czasie których zatrzymany musiał zdjąć całą odzież jednocześnie i stać nago przed funkcjonariuszem.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • zaprzestanie praktyki rutynowej kontroli osobistej zatrzymanych. Kontrola osobista powinna być stosowana jedynie w wyjątkowym, uzasadnionym specyfiką sytuacji przypadku i po dokonaniu indywidualnej oceny ryzyka;
  • w przypadkach gdy kontrola osobista jest niezbędna, powinna być dwuetapowa (zatrzymany zdejmuje górę ubrania, ubiera je z powrotem, a potem zdejmuje dół);
  • każdego kontrolowanego trzeb informować, że ma prawo złożyć zażalenie na legalność, zasadność i prawidłowość kontroli; może też żądać sporządzenia protokołu z przeprowadzonej kontroli.

Prawo do informacji i prawo do skargi

Dla większości rozmówców było to pierwsze zatrzymanie w życiu. Nie dostawali odpowiednich informacji, mimo że przekazanie zrozumiałych i aktualnych informacji (np. o przysługujących prawach, obowiązujących procedurach, sposobie składania skarg) zwiększa poczucie bezpieczeństwa, pozwala odgrywać aktywną rolę w zabezpieczaniu własnych praw, ułatwia dostęp do mechanizmów skargowych, przez co pełni rolę prewencyjną w zapobieganiu przemocy.

Przykłady

  • Prawie żadna z osób zatrzymanych w związku z protestami w okresie od 22 października do 13 grudnia 2020 r. nie została poinformowana tuż po zatrzymaniu o jego prawnych i faktycznych podstawach.
  • W zdecydowanej większości zatrzymanym przedstawiono jedynie pisemne pouczenie o uprawnieniach zatrzymanego w postępowaniu karnym.
  • Poza jednostkowymi przypadkami nie udzielano żadnych dodatkowych ustnych wyjaśnień.
  • Wiele osób, z którymi rozmawiali przedstawiciele KMPT, zatrzymanych zostało w późnych godzinach wieczornych i nocnych, mimo podpisania protokołu zatrzymania i druku pouczenia, nie wiedziało, jakie konkretnie prawa im przysługują.

KMPT rekomenduje:

  • Trzeba informować każdą zatrzymywaną osobę o faktycznych i prawnych podstawach jej zatrzymania, już w czasie prowadzonej interwencji;
  • Policjanci mają okazywać legitymację służbową osobom zatrzymywanym;
  • Obowiązkiem policji jest informowanie wszystkich zatrzymanych o przysługujących im prawach, od samego początku pozbawienia wolności. Pouczenie powinno nastąpić poprzez udzielenie w chwili zatrzymania jasnej, ustnej informacji, która następnie powinna być uzupełniona o informację pisemną.
  • Policjanci powinni upewnić się, że zatrzymany zrozumiał swoje prawa. Powinien mieć też czas na przeczytanie protokołu przed jego podpisaniem. W razie konieczności funkcjonariusze powinni udzielić zatrzymanemu dodatkowych, ustnych wyjaśnień oraz umożliwiać szczegółowe zapoznanie się regulaminem pobytu w PdOZ.

Dostęp do adwokata

Po raz kolejny okazało się, że prawo zatrzymanych do natychmiastowej pomocy prawnej, nie jest w 100 proc. respektowane, choć jest to Podstawowa gwarancja chroniąca przed torturami i innymi formami złego traktowania. KMPT podkreśla jednak, że w porównaniu z wcześniejszymi przypadkami (np. demonstracjami 7/sierpnia 2020 r. w obronie Margot) nastąpiła pewna poprawa.

W większości przypadków kontakt z adwokatem lub radcą prawnym był realizowany, nawet jeśli osoba zatrzymana nie znała personaliów prawnika, a posiadała jedynie numer tzw. telefonu antyrepresyjnego, który przekazywali sobie protestujący.

Na podkreślenie zasługuje poświęcenie wielu adwokatów i radców prawnych, którzy pełniąc całodobowo dyżury udzielali na miejscu nieodpłatnej pomocy prawnej zatrzymanym. Ogromne znaczenie ma w tym kontekście także zorganizowany przez prawników udzielających pomocy zatrzymanym skuteczny system obiegu informacji dotyczących zatrzymań oraz jednostek Policji, do których przewożono protestujących.

Z całą mocą należy jednak podkreślić, iż nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której realizacja podstawowego prawa osób zatrzymanych do kontaktu z prawnikiem uzależniona jest wyłącznie od funkcjonujących oddolnych inicjatyw i dobrej woli prawników.

Przykłady:

  • Osoba zatrzymana w czasie jednego z pierwszych protestów po wyroku TK mówiła, że po przewiezieniu na komisariat, gdzie m.in. sporządzono protokół zatrzymania, funkcjonariusz przekazał jej, że możliwość kontaktu z adwokatem przysługuje tylko w sytuacji udzielenia mu uprzednio pełnomocnictwa. Ostatecznie adwokat uczestniczył w prowadzonych czynnościach dzięki informacji o miejscu zatrzymania przekazanej przez osobą bliską zatrzymanej.
  • Z relacji innej zatrzymanej wynikało, że funkcjonariusze mieli między sobą komentować sytuację słowami: „Nie będą nam się tu żadni posłowie i posłanki kręcić”. Później miała zostać poinformowana, że ma prawo skontaktować się jedynie z adwokatem, któremu wcześniej udzieliła upoważnienia do obrony. Zatrzymana zażądała poinformowania znajomej prawniczki jednak ta nie odebrała telefonu. Wówczas funkcjonariusz miał skomentować, że zatrzymana wykorzystała jedną szansę i jeśli adwokat nie oddzwoni „to nie będzie prawnika”.
  • Inny zatrzymany po przewiezieniu na komisariat dowiedział się od policjanta, że „to nie jest amerykański film, żeby sobie teraz prawnika szukał”. W czynnościach brał ostatecznie udział adwokat, który stawił się w jednostce, pomimo iż nie został poinformowany przez funkcjonariuszy o zatrzymaniu.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • wprowadzenie efektywnego systemu pomocy prawnej zapewniającego dostęp każdej osoby zatrzymanej do adwokata od pierwszych chwil zatrzymania;
  • zadbanie o to, by spotkania z obrońcą odbywały się poza zasięgiem słuchu i wzroku funkcjonariuszy Policji;
  • sporządzenie listy adwokatów i radców prawnych, uprawnionych do pełnienia roli obrońcy, na terenie właściwości odpowiedniego samorządu prawniczego;
  • przekazywanie informacji o liście adwokatów i radców osobom zatrzymanym i udostępnianie jej, w przypadku zgłoszenia takiej chęci.

Informowanie najbliższych o zatrzymaniu

Prawo do informacji osoby najbliższej to także jeden ze sposobów przeciwdziałania torturom na komisariatach. KMPT stwierdził, że co do zasady osoby zatrzymane miały możliwość poinformowania wybranej osoby trzeciej o zatrzymaniu.

Przykłady

  • W większości przypadków najbliższych zawiadamiali sami policjanci, w kilku przypadkach zatrzymani mogli sami zadzwonić z komórki.
  • Jedna z zatrzymanych przekazała, że funkcjonariusze poinformowali ją, iż o fakcie zatrzymania może powiadomić tylko osobę z najbliższej rodziny. Według policjantów nie mogła być to dowolna osoba.
  • Od jednego z zatrzymanych zastępczyni RPO dowiedziała się, że prawa powiadomienia o zatrzymaniu osoby bliskiej mu odmówiono.
  • Problem było to, że zatrzymani nie byli informowani, czy że bliscy wiedzą już, co się z nimi stało.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • umożliwienie samodzielnego powiadomienia wybranej osoby o fakcie zatrzymania, a tylko w sytuacjach szczególnych, uzasadnionych specyfiką danej sprawy, realizację tego prawa za pośrednictwem funkcjonariusza Policji;
  • przekazywanie zatrzymanym informacji zwrotnej na temat powiadomienia wskazanej osoby trzeciej;
  • realizację uprawnień osoby zatrzymanej do kontaktu z wybraną osobą (także spoza rodziny), zgodnie z przepisami prawa.

Wywożenie poza Warszawą

Ogromny niepokój Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wzbudza niespotykana dotychczas na taką skalę praktyka przewożenia osób zatrzymanych w Warszawie do jednostek Policji w innych miejscowościach. Część osób przewieziona została z Warszawy m.in. do Legionowa, Grodziska Maz., Piaseczna, Pułtuska, czy oddalonej o ok. 130 km od stolicy Ostrołęki.

Nie da się tego wytłumaczyć brakiem miejsc w Warszawie. KMPT to sprawdził i sytuacja wyglądała tak

  • 24 października - 59 zajętych miejsc na 103 dostępne (ok. 57%);
  • 25 października – 83 spośród 103 miejsc (ok. 80%);
  • 30 października – 26 spośród 103 miejsc (ok. 25%);
  • 19 listopada – 30 spośród 93 dostępnych miejsc (ok. 32%).

KMPT rekomenduje:

  • wprowadzenie elektronicznego rejestru osób zatrzymanych przez Policję, który funkcjonowałby na poziomie krajowym i uwzględniałby m.in. informacje dotyczące miejsca pobytu osób zatrzymanych, w tym również transporty pomiędzy jednostkami. Dane te powinny być niezwłocznie udostępniane pełnomocnikom osób zatrzymanych;
  • umieszczanie wszystkich osób zatrzymanych w PdOZ na terenie miejscowości, w której nastąpiło zatrzymanie, jeżeli dostępne są wolne miejsca.

Badanie lekarskie

Choć międzynarodowe standardy wymagają takich badań, w Polsce nie ma obowiązku badania każdego zatrzymanego. Badane są tylko osoby w szczególnej sytuacji (np. gdy mówi, że jest poważnie chora, jeśli widać, że jest w ciąży, albo jeśli podejrzewa się zaburzenia psychiczne. Osoby nieletnie są badane także w przypadku, gdy widać efekty spożycia alkoholu lub innego środka zmieniającego świadomość).

Po jesiennych demonstracjach niektóre osoby były badane przez lekarzy. Nikt praktycznie nie został jednak pouczony, że ma prawo się takiego badania domagać. Co do zasady osoby zatrzymane były jedynie pytane o stan zdrowia i choroby przewlekłe.

Przykład

  • Jednej z zatrzymanych osób samochód wjechał na stopę. Bolało ją to, a noga była spuchnięta. Policjanci mimo próśb lekarza nie sprowadzili. W protokole przesłuchania podejrzanego, w rubryce dotyczącej stanu zdrowia, widniała z kolei m.in. informacja – „dobry”.
  • Inna z osób oświadczyła, iż badanie lekarskie miało polegać wyłącznie na krótkiej rozmowie z lekarzem w policyjnym radiowozie i pod nadzorem funkcjonariuszy. Według relacji lekarz miał podejść do furgonetki przed przychodnią i zadać jedynie kilka krótkich pytań. Nie wpisał do dokumentacji, że zatrzymana stale przyjmuje leki, więc leków tych nie dostała.
  • Zaniepokojenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wzbudza także fakt, iż w sporządzanej przez funkcjonariuszy dokumentacji umieszcza się co do zasady informacje odnośnie obrażeń widocznych jedynie na odsłoniętych częściach ciała.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zaleca:

  • Każdy zatrzymany powinien dowiadywać się o możliwości żądania badania lekarskiego;
  • Badania muszą być przeprowadzane we wszystkich przypadkach, których wymaga polskie prawo;
  • W czasie badania muszą być zdjęte kajdanki – policjanci muszą o tym wiedzieć
  • Trzeba zmieni prawo, by badania dotyczyły każdej osoby zatrzymanej przez funkcjonariuszy Policji;
  • Trzeba starannie dokumentować obrażenia osób zatrzymanych;
  • Osoby zgłaszające zaburzenia psychiczne muszą być badane przez psychiatrów;
  • Badanie musi się odbywać poza zasięgiem wzroku i słuchu policjantów, chyba że lekarz poprosi o asystę;
  • Trzeba uwzględnić w programie szkoleń zawodowych lekarzy tematyki poświęconej opisanym w Protokole Stambulskim metodom wykrywania i dokumentowania przypadków tortur i innych form okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Warunki materialne zatrzymania

Czas pomiędzy zatrzymaniem i podjęciem czynności na komisariacie wynosił nawet powyżej 5 godzin. Jeden z rozmówców wskazał, iż po przewiezieniu na komisariat oczekiwał na sporządzenie protokołu zatrzymania wraz z pięcioma innymi osobami zatrzymanymi w ciasnym pomieszczeniu. Sytuację tę ocenić należy jako niebezpieczną zwłaszcza z uwagi na trwającą pandemię COVID-19 i brak zapewnionego odpowiedniego dystansu pomiędzy zatrzymanymi.

Przykłady

  • Większość rozmówców informowała także, iż na komisariatach nie mieli dostępu do wody pitnej, umożliwiono im jedynie picie wody z kranu.
  • W części wizytowanych pomieszczeń dla osób zatrzymanych zatrzymani, pomimo zatrzymania w godzinach wieczornych lub nocnych po umieszczeniu w PdOZ w godzinach porannych nie otrzymywali śniadania z uwagi na fakt, iż nie minęło 5 godzin od osadzenia w PdOZ.

KMPT zaleca:

  • zapewnienie dostępu do wody pitnej;
  • udostępnienie śniadania w przypadku, gdy z protokołu zatrzymania wynika, że czynności z zatrzymanym były prowadzone całą noc.

Środki ochrony przed koronawirusem

Wszystkie osoby, z którymi rozmawiali przedstawiciele KMPT, miały maseczki ochronne. Część z nich otrzymała je od funkcjonariuszy, w większości przypadków jednak maseczki nie były im oferowane. Niektórzy zatrzymani wskazywali również na brak dostępu do płynów do dezynfekcji rąk, czy mydła w łazience. Kilka osób twierdziło także, że policjanci, którzy się z nimi kontaktowali, nie mieli maseczek.

KMPT zaleca Komendantowi Stołecznemu Policji podjęcie działań zapewniających funkcjonariuszom i osobom zatrzymanym dostęp do środków ochrony osobistej, takich jak: maseczki ochronne, jednorazowe rękawiczki, płyny do dezynfekcji w podległych mu jednostkach.

Wykaz wizytacji

  • 23 października 2020 r. Komenda Rejonowa Policji Warszawa V (ul. Żeromskiego);
  • 23 października 2020 r Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV (ul. Żytnia) oraz w PdOZ (Pomieszczenie dla osób zatrzymanych) przy Komendzie Stołecznej Policji (ul. Nowolipie);
  • 27 października 2020 r. PdOZ przy Komendzie Miejskiej Policji w Ostrołęce;
  • 27 października 2020 r. KRP Warszawa I (ul. Wilcza);
  • 31 października 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa IV (ul. Żytnia);
  • 31 października 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa VII (ul. Umińskiego);
  • 31 października 2020 r. PdOZ przy Komisariacie Policji Warszawa Ursynów (ul. Janowskiego) oraz w PdOZ przy Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie;
  • 31 października 2020 r. PdOZ przy KSP (ul. Nowolipie);
  • 31 października 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa VI (ul. Jagiellońska);
  • 10 listopada 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa VI (ul. Jagiellońska);
  • 19 listopada 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa IV (ul. Żytnia);
  • 19 listopada 2020 r. KRP Warszawa I (ul. Wilcza);
  • 19 listopada 2020 r. PdOZ przy KSP (ul. Nowolipie);
  • 19 listopada 2020 r. KRP Warszawa II (ul. Malczewskiego);
  • 20 listopada 2020 r. PdOZ przy KPP w Grodzisku Mazowieckim;
  • 20 listopada 2020 r. PdOZ przy KRP Warszawa VI (ul. Jagiellońska);
  • 20 listopada 2020 r. PdOZ przy KPP w Legionowie i PdOZ przy KPP w Piasecznie;
  • 14 grudnia 2020 r. PdOZ przy KPP w Grodzisku Mazowieckim.

KMP.570.11.2020

Mandat za kartkę na biurze posłanki Lichockiej? Wyjaśnienia RPO dla policji w Sieradzu

Data: 2021-01-11
  • Członkini Strajku Kobiet w Sieradzu dostała 400 zł mandatu za naklejenie kartki „Zaginęły prawa człowieka. Znalazcę prosimy o kontakt” na drzwi biura posłanki Joanny Lichockiej. Policja uznała to za wykroczenie polegające na wieszaniu ogłoszeń bez zgody.
  • Kobieta mandatu nie przyjęła – wedle obecnie obowiązujących przepisów sprawę więc może rozstrzygnąć sąd (o ile policja ją tam skierowała i odpowiednio uargumentowała).
  • RPO zwraca uwagę, że kartka na drzwiach biura poselskiego nie była ogłoszeniem, ale ekspresją artystyczną lub polityczną podlegająca szczególnej ochronie. Tłumaczy komendantowi policji w Sieradzu insp. Cezaremu Adamczykowi, że nadgorliwość policji może naruszać Konstytucję, a policjanci źle interpretują Kodeks wykroczeń.

Zdaniem Rzecznika policjanci, wystawiając mandat, wykazali się nadmierną, nieproporcjonalną ingerencją w swobodę wypowiedzi obywateli, a tym samym prowadzić mogą do naruszenia art. 54 Konstytucji. Takie formy wypowiedzi jak wypowiedź artystyczna lub polityczna podlegają szczególnej ochronie w związku z ich wpływem na jakość demokracji. Natomiast posłanka Joanna Lichocka, będąc osobą pełniącą funkcję publiczną, musi godzić się z szerszą krytyką ze strony społeczeństwa.

Przedstawiwszy te wyjaśnienia, RPO prosi komendanta o informację, jaki jest obecnie status tej sprawy.

VII.564.6.2021

Ukarana za przeskoczenie barierek podczas "miesięcznicy smoleńskiej". Kasacja RPO

Data: 2021-01-11
  • Podczas jednej z "miesięcznic smoleńskich” obywatelka przeskoczyła przez barierkę oddzielającą kontrmanifestantów
  • Sąd uznał to za wykroczenie "usiłowania przeszkadzania zgromadzeniu” i ukarał ją grzywną
  • Uczynił to w trybie nakazowym, czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionej - co jest możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem nie ustalono, jak sam pobyt obwinionej po drugiej stronie barierek miałby przeszkadzać zgromadzeniu
  • Nie jest też jasne, czy barierki stawiano zgodnie z prawem oraz czy w ogóle ich przekraczanie było zabronione

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść tej obywatelki, a także dwóch innych osób, ukaranych w trybie nakazowym za przeszkadzanie legalnemu zgromadzeniu.

RPO ocenia, że sąd popełnił rażący błąd, wynikający z orzekania w trybie nakazowym. Gdyby wysłuchał był obwinionych i policjantów oraz obejrzał policyjne nagranie, być może wyrok byłby inny.

Kasacja kwestionuje, aby samo przebywanie po określonej stronie barierki można było uznać za wykroczenie -zwłaszcza właśnie w trybie nakazowym.

Historia sprawy

10 sierpnia 2017 r. wieczorem grupa obywateli manifestowała w Warszawie podczas cyklicznego zgromadzenia publicznego w hołdzie ofiarom katastrofy w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 r.

Jedna z kobiet przeskoczyła przez barierki wygradzające całe Krakowskie Przedmieście. Trzymając się barierki, odmówiła wykonania polecenia policjanta, by wróciła za odgrodzony teren. Dwóch innych uczestników kontrmanifestacji wznosiło zaś okrzyki pod adresem cyklicznego zgromadzenia.

Te trzy osoby zostały obwinione przez policję o wykroczenie. Podstawą był art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

W styczniu 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym uznał ich za winnych zarzucanego wykroczenia. Wymierzył im grzywny po 50 zł. Wyrok uprawomocnił się.

Argumenty kasacji

Wyrokowi temu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów, które miało istotny wpływ na jego treść. Polegało to na przyjęciu przez sąd, że i okoliczności czynów, i wina obwinionych nie budzą wątpliwości. Doprowadziło to do wyroku nakazowego, podczas gdy były istotne wątpliwości w świetle dowodów dołączonych do wniosków o ukaranie. Zgodnie z prawem powinno to spowodować skierowanie przez sąd sprawy do rozpoznania na rozprawie w normalnym trybie, z udziałem obwinionych.

Rzecznik wniósł by SN uchylił zaskarżony wyrok, a postępowanie umorzył wobec przedawnienia karalności (co następuje po trzech latach od wykroczenia).

W wątku kobiety jedynym w zasadzie dowodem są zeznania policjanta. Nie wynika z nich jednak, w jaki sposób przebywanie obwinionej po tej czy innej stronie barierki miało przeszkadzać w przebiegu zgromadzenia.

Z dowodów wskazanych we wniosku policji o ukaranie nie wynika również, w jakim celu obwiniona przeskoczyła przez barierkę. A wobec nieprzyznania się jej do winy i odmowy składania wyjaśnień nie można zakładać, że chciała ona  zakłócać zgromadzenie.

Ponadto nie jest także jasne, czy  barierki postawiono zgodnie z prawem i czy w ogóle ich przekraczanie było prawnie zabronione.

W ocenie Rzecznika, rażące jest zatem przyjęcie przez sąd, że samo przebywanie przez obwinioną po określonej stronie barierki, może być uznane za wykroczenie i to w trybie nakazowym, czyli bez jakichkolwiek wątpliwości.

Pozostałych dwóch obwinionych uznano za winnych usiłowania zakłócenia zgromadzenia poprzez wznoszenie głośnych okrzyków. Nie przyznali się do winy. Jeden z nich wskazał, że brali udział w legalnym zgromadzeniu o charakterze cyklicznym oraz że krzyczał w stronę prezesa PiS.

Nie zbadano zatem, czy korzystali oni z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) - a celem nie było zakłócanie innego zgromadzenia. Wolność zgromadzeń obejmuje bowiem także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Jedynym w zasadzie dowodem, mającym potwierdzać ich czyn, było zeznanie funkcjonariusza, który ich  legitymował.

Do wniosku o ukaranie dołączono protokół z przesłuchania uczestnika „miesięcznicy smoleńskiej”. Z jego zeznań wynika ważna okoliczność, zignorowana przez sąd: czy ewentualne okrzyki obu obwinionych rzeczywiście mogły zagłuszać przebieg obchodów. Według świadka kontrmanifestanci mieli sprzęt nagłośniający, ale został on wyciszony przez policję.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi, który ograniczył się do trybu nakazowego.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności sprawy. A to mogło zaś doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia – brzmi konkluzja kasacji RPO.

II.510.661.2020

Sprawa zamknięcia ulicy Wiejskiej bez wiedzy władz Warszawy. RPO do MSWiA

Data: 2021-01-07
  • Ulica Wiejska, przy której mieszczą się budynki parlamentu, została zagrodzona i zamknięta w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się od października 2020 roku.
  • RPO ustalił, że odbyło się to bez wiedzy władz miasta, choć wymaga to reorganizacji ruchu i dlatego policja ma prawny obowiązek o tym informować.
  • RPO zwraca też MSWiA uwagę, że okolice Sejmu RP są miejscem kluczowym dla debaty publicznej i częstokroć stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i osób przebywających w budynkach parlamentarnych, należy w sposób szczególny rozważyć proporcjonalność działań policji z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych – pisze Adam Bodnar do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Jednocześnie ulica Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zgodnie Prawem o ruchu drogowym (z art. 10 ust. 6). Wyłączenie ulicy w centrum miasta wiąże się zaś z koniecznością podjęcia szeregu działań zabezpieczających, umożliwiających reorganizację ruchu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się we wskazanej sprawie do Zarządu Terenów Publicznych Miasta Warszawy. Jak wynika z odpowiedzi, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, Zarządca nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Według ustaleń wygrodzenia zostały ustawiane przez Policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, w związku z koniecznością zapewnienia porządku i bezpieczeństwa kompleksu sejmowego na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.

Jednocześnie należy wskazać, że podmioty uprawnione (Policja, Żandarmeria Wojskowa lub wojskowe organy porządkowe) do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu (zgodnie z rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 2003 r.) zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarząd drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

VII.613.131.2020

Jakie są zasady przemieszczenia się w Sylwestra - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-31

A zwłaszcza jakie są wyjątki od ograniczeń?

Trzeba zajrzeć do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. „w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316), zmienionego następnie rozporządzeniem z dnia 27 grudnia 2020 r. (Dz.U.2020.2353)

Według stanu na 29 grudnia 2020 r., kiedy przygotowywaliśmy tę odpowiedź, sytuacja miała się tak:

Zgodnie z § 26 rozporządzenia, od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19:00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6:00 na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze jest możliwe wyłącznie w celu:

  1. wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej,
  2. zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Zatem przemieszczanie się w od dnia 31 grudnia 2020 r. do dnia 1 stycznia 2021 r. w godzinach wskazanych powyżej, co do zasady nie jest dopuszczalne, chyba że następuje w celu wskazanym jako wyjątek (czynności służbowe, zawodowe, działalność gospodarcza, zaspokojenie niezbędnej potrzeby związanej z bieżącymi sprawami życia codziennego).

Interpretacja zwłaszcza tej ostatniej przesłanki może zależeć od konkretnych, indywidualnych okoliczności. Jedynie pomocniczo można tu przywołać interpretację sformułowania „niezbędna potrzeba bytowa”, na jaką wskazał Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia z dnia 11 sierpnia 2017 r., sygn. akt I OSK 2905/15, wiążąc niezaspokojenie tej potrzeby z zagrożeniem dla egzystencji danej osoby (por. także wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z dnia 28 maja 2013 r., sygn. akt III SA/Kr 1297/12).

Warto również dodać, że stanowisko Rzecznika zarówno wobec pierwotnych planów wprowadzenia całkowitego zakazu przemieszczania się w Noc Sylwestrową, jak i wobec obowiązujących obecnie ograniczeń można znaleźć na stronach:

Protestowały przeciw faszyzmowi na trasie Marszu Niepodległości - powinny być uniewinnione. Kasacja RPO na rzecz dwóch kobiet

Data: 2020-12-29
  • Na dwóch - spośród dziewięciu kobiet, które w 2017 r. usiadły w proteście na trasie Marszu Niepodległości - ciąży wyrok za "przeszkadzanie" temu zgromadzeniu
  • Pozostałe już wcześniej uniewinnił sąd; Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by wobec tych dwóch tak samo orzekł Sąd Najwyższy
  • Ich zachowania nie da się bowiem traktować jako wykroczenia 
  • Wyrażały one bowiem kategoryczny sprzeciw wobec pojawiających się na marszu haseł propagujących niebywale szkodliwą i antydemokratyczną ideologię faszystowską

RPO wniósł kasację na korzyść dwu kobiet do Izby Karnej SN. Wnosi o uchylenie wyroku i ich uniewinnienie.

Historia sprawy

11 listopada 2017 r. na trasie Marszu Niepodległości  w Al. Jerozolimskich stanęła grupa kobiet. Trzymały transparent „Stop faszyzmowi”;  wykrzykiwały też hasła „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”. Potem  usiadły na jezdni.

W tej sytuacji uczestnicy marszu omijali siedzące kobiety. Wielu było przy tym agresywnych: szarpano je, obrażano i kopano. W końcu zostały one wyniesione przez uczestników z ulicy. Kobiety zawiadomiły prokuraturę. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie w sprawie naruszenia ich nietykalności. Opinię społeczną zbulwersował zwłaszcza fragment uzasadnienia, że manifestujący "okazywali niezadowolenie". RPO interweniował  w tej sprawie w prokuraturze.

Policja zarzuciła zaś kobietom wykroczenie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

27 września 2018 r. Sąd Rejonowy wyrokiem nakazowym (czyli bez rozprawy i wysłuchania obwinionych) uznał dziewięć protestujących za winne tego, że „wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami usiłowały przeszkodzić w przebiegu niezakazanego zgromadzenia publicznego Marsz Niepodległości 2017  w ten sposób, że usiadły na trasie przemarszu, czym utrudniały przemieszczanie się jego uczestników”.

W stosunku do dwóch kobiet wyrok nakazowy uprawomocnił się. Siedem pozostałych wniosło skuteczne sprzeciwy od wyroku.

24 października 2019 r. Sąd Rejonowy uniewinnił je. W pisemnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że ich zachowanie nie było wykroczeniem. Stanowiło bowiem przejaw pokojowej manifestacji poglądów w przestrzeni publicznej. Sąd wskazał, że należy to oceniać w perspektywie konstytucyjnie gwarantowanej wolności wyrażania poglądów, co jest podstawowym prawem człowieka.

Argumentacja RPO

Zachowanie  obwinionych, polegające na tym, że usiadły na jezdni wspólnie z innymi na trasie marszu, nie  wyczerpywało znamion wykroczenia. Było to bowiem wypowiedzią symboliczną w ważnej kwestii społecznej i mieściło się w ramach wolności prawnie chronionej.

 „Przeszkadzanie” lub” „usiłowanie przeszkodzenia” musi mieć charakter bezprawny. Dlatego wykładnia tego przepisu Kw powinna być dokonywana systemowo i musi uwzględniać istotę wolności wyrażania poglądów. A jest ona chroniona i konstytucyjnie (art. 54 ust. 1 Konstytucji), i konwencyjnie (art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności).

Wolność wypowiedzi jest jednym z najważniejszych praw każdego człowieka. Bez niej trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie jednostki. W szczególności odnosi się ona do debaty publicznej w państwie demokratycznym.

Wolność wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego. Jej ograniczenia są w polskim porządku prawnym dopuszczalne jedynie, gdy są uzasadnione ochroną  bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, środowiska, moralności publicznej lub wolności i praw innych. Przesłanki te, jako wyjątki od zasady ochrony wolności wypowiedzi, powinny być interpretowane wąsko, a każda z nich odnoszona do koncepcji państwa demokratycznego.

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wśród sytuacji chronionych w ramach wolności wyrażania poglądów i przekazywania informacji mieszczą się także: prezentacja symboli oraz wypowiedzi w formie zachowania wyrażającego protest.

W sprawach dotyczących wolności wypowiedzi ETPCz wielokrotnie stwierdzał, że kwestie będące w zainteresowaniu społecznym, stanowiące wyraz indywidualnych przekonań politycznych, mogą być wyrażane nawet poprzez działania kontrowersyjne i o prowokującym charakterze.

Czynu obwinionych, które usiadły na jezdni, nie można traktować jako oderwanego od zachowań bezpośrednio go poprzedzających, czyli trzymania transparentu „Stop faszyzmowi” oraz wznoszenia okrzyków: „Stop faszyzmowi” i „Precz z faszyzmem”.

W ocenie RPO każde z tych zachowań stanowiło wypowiedź o różnej formie. To, że kobiety usiadły na trasie marszu, było niewerbalną i symboliczną wypowiedzią stanowiącą protest przeciwko ideologii faszystowskiej.

W chwili wydawania wyroku nakazowego powszechnie znany był fakt, że wśród uczestników marszu były osoby niosące transparenty o treściach ksenofobicznych, flagi z tzw. „ krzyżem celtyckim" czy znakiem „czarnego słońca” - symbolami utożsamianymi z międzynarodowymi ruchami głoszącymi rasizm i supremację białej rasy.

Nie można zatem traktować zachowania obwinionych jako nakierowanego na utrudnianie przemieszczania się uczestników marszu. Celem tego zachowania było wzbudzenie w społeczeństwie kategorycznego sprzeciwu wobec pojawiających się w trakcie Marszu Niepodległości haseł propagujących niebywale szkodliwą i antydemokratyczną ideologię.

Dlatego też trudno mówić o jakiejkolwiek, nawet znikomej, szkodliwości społecznej działania obwinionych, co także przemawia za ich uniewinnieniem.

Oczywiste jest zaś, że obwinione nie dążyły bezpośrednio do przeszkodzenia w przebiegu marszu. Przeciwko faszyzmowi protestowało dziewięć kobiet, a w tym miejscu i czasie uczestników marszu było zapewne kilkanaście tysięcy. A wydarzyło się to w Al. Jerozolimskich - na jednej z głównych ulic Warszawy.

II.510.664.2020

Ukarany w trybie nakazowym - miał przeszkadzać w zgromadzeniu upamiętniającym katastrofę w Smoleńsku. Rzecznik składa kasację

Data: 2020-12-28
  • Obywatel uczestniczył w kontrmanifestacji wobec cyklicznego zgromadzenia upamiętniającego katastrofę w Smoleńsku
  • Sąd ukarał go grzywną za próbę przeszkadzania temu zgromadzeniu okrzykami; uczynił to w trybie nakazowym - bez rozprawy i wysłuchania obwinionego
  • Jest to możliwe tylko, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości
  • Tymczasem nie ustalono, jakie okrzyki wznosił obywatel, a przede wszystkim - czy nie realizował w ten sposób gwarantowanych konstytucyjnie wolności słowa i zgromadzeń

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. 

W ocenie RPO wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów. Orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) jest dopuszczalne tylko wtedy, jeśli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości, z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. A w tej sprawie tak nie było.

Historia sprawy

Obywatel wraz z grupą innych został obwiniony przez policję o to, że w październiku 2017 r. na Krakowskim Przedmieście "usiłował przeszkodzić” cyklicznemu zgromadzeniu upamiętniającemu ofiary katastrofy w Smoleńsku. Przeszkadzanie miało polegać na okrzykach w kierunku tego zgromadzenia.

Zgodnie z art. 52 § 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń, kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

Wyrokiem nakazowym z 16 kwietnia 2018 r. Sąd Rejonowy uznał obywatela za winnego tego wykroczenia i ukarał go 300 zł grzywny. W maju 2018 r. sąd nie uwzględnił wniosku obwinionego o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od wyroku nakazowego. Wyrok ten uprawomocnił się.

Pozostali obwinieni w tej samej sprawie złożyli skuteczne sprzeciwy od wyroku nakazowego. Zostali potem uniewinnieni przez sąd.

Argumenty RPO

Materiał dowodowy nie wskazuje jednoznacznie, by obwinionemu można było przypisać zarzucany mu czyn.

Nie zbadano, czy korzystał on z wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji) oraz wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).  A wolność zgromadzeń obejmuje także prawo do kontrdemonstracji. Również ona pozostaje pod ochroną Konstytucji; służy bowiem wyrażeniu protestu i sprzeciwu wobec innego zgromadzenia.

Przesłuchany przez policję obywatel nie przyznał się do zarzutu. Podkreślał, że brał udział w legalnej manifestacji protestacyjnej. Policja nie zebrała zaś dowodów na potwierdzenie czy też zaprzeczenie wersji obwinionego co do legalności tego zgromadzenia. Istotne było także, czy organizator kontrmanifestacji zgłosił i uzyskał zgodę organu gminy, czy też było to zgromadzenie spontaniczne.

Przewodniczący cyklicznego zgromadzenia zeznał zaś, że widział grupę osób, którą w powiązaniu z transparentem „kłamca”, utożsamił z osobami poprzednio zakłócającymi zgromadzenie. Nie wskazał, jakie okrzyki wznoszono. Według niego kontrmanifestacja znajdowała się mniej niż 100 m od zgromadzenia cyklicznego.

Policjant, który interweniował wobec obwinionego, nie wskazał w jakiej odległości od zgromadzenia cyklicznego doszło do zatrzymania. Nie podał też, jakie okrzyki obwinionego miały przeszkadzać zgromadzeniu.

Przebieg wydarzeń był przez policję rejestrowany; płyty DVD dołączono do wniosku o ukaranie. Jednak treści te nie były znane sądowi orzekającemu w trybie nakazowym.

Z zeznań świadków nie wynika zatem:

  • na czym polegało przeszkadzanie,
  • jakie wznoszono okrzyki,
  • jakie było natężenie zakłócenia stwarzanego przez obwinionego, 
  • czy i jakich środków nagłaśniających używano podczas zgromadzenia cyklicznego.

Dlatego zdaniem RPO w świetle zebranego materiału dowodowego nie można było jednoznacznie ustalić, czy obwiniony istotnie przeszkadzał lub usiłował przeszkadzać miesięcznicy, czy też realizował przysługujące mu konstytucyjne wolności. Dołączone do wniosku o ukaranie dowody nie były jednoznaczne.

Sąd był zatem obligowany do rozpoznania sprawy na rozprawie, aby  wyjaśnić  wszystkie istotne okoliczności zdarzenia. A to mogło doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia. Inni bowiem obwinieni, którzy skutecznie wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego, po przeprowadzeniu rozprawy zostali w lipcu 2020 r. prawomocnie uniewinnieni.

Kasacja wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i  umorzenie postępowania wobec obywatela z powodu przedawnienia karalności. Od czynu upłynęły już trzy lata, a po takim czasie wykroczenie nie może być już ścigane.

II.510.663.2020

Komendant Główny Policji nie dopatrzył się naruszenia nietykalności posłanki Wielichowskiej podczas protestów

Data: 2020-12-22
  • Posłanka Monika Wielichowska 18 listopada brała udział w demonstracji Strajku Kobiet w Warszawie, podczas której – jak wskazała w piśmie do RPO – jeden z funkcjonariuszy Policji naruszył jej nietykalność cielesną i zniszczył jej legitymację poselską. Ponieważ nie otrzymywała odpowiedzi, skierowała sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Rzecznik kierując się troską o przestrzeganie gwarantowanych konstytucyjnie praw i wolności obywatelskich, zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o wyjaśnienie tej sprawy
  • KGP nie dopatrzył się naruszeń

Są to kolejne już działania RPO w sprawie podejmowanych w ostatnim czasie interwencji funkcjonariuszy wobec parlamentarzystów. Wcześniej dotyczyły one użycia gazu pieprzowego wobec posłanek Barbary Nowackiej i Magdaleny Biejat.

W opinii RPO w tych sprawach mogło dojść do naruszenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, co Rzecznik wyraził także w piśmie do Komendanta Stołecznego Policji.

KGP w odpowiedzi wskazał, że analiza dostępnych materiałów nie potwierdziła, aby doszło do naruszenia nietykalności posłanki Moniki Wielichowskiej oraz umyślnego uszkodzenia jej legitymacji poselskiej przez policjanta, który na żądanie pani poseł podał swoje personalia.

II.519.1794.2020

Korzystała z konstytucyjnej wolności słowa - ukarana w trybie nakazowym. Kasacja RPO

Data: 2020-12-22
  • Obywatelka podczas zgromadzenia miała trzymać transparent z napisem  „Przestępca na czele polskiej policji”, a odmówiła wylegitymowania się
  • Na wniosek policji sąd ukarał ją za to grzywną w trybie nakazowym - czyli bez prowadzenia rozprawy i wysłuchania obwinionej
  • Podania danych osobowych można odmówić, gdy nie ma do tego podstawy prawnej
  • A obwiniona korzystała z konstytucyjnego prawa do swobody wypowiedzi w kwestii ważnej dla debaty publicznej

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego kasację na korzyść obwinionej.

Tryb nakazowy został wprowadzony po to, by szybko osądzać sprawy proste i niebudzące wątpliwości, ani co do winy sprawcy, ani okoliczności zdarzenia. Zdarza się jednak, że w tym trybie zapadają wyroki w sprawach, które wątpliwości nie budzą tylko na pierwszy rzut oka. Wtedy sąd ma procedować w postępowaniu zwyczajnym, a nie nakazowym.

Już wcześniej RPO zwracał uwagę, że sądy nadużywają trybu nakazowego wobec obywateli korzystających z konstytucyjnego prawa do zgromadzeń. Według RPO należałoby zmienić prawo tak, aby nie orzekać wyrokiem nakazowym wtedy, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia niż policja. Obywatel musi mieć bowiem prawo, aby na rozprawie kwestionować twierdzenia funkcjonariusza.

Historia sprawy

Obywatelka została obwiniona o to, że 16 sierpnia 2019 r. w Warszawie, wbrew ciążącemu na niej obowiązkowi, nie okazała dokumentu tożsamości legitymującemu ją policjantowi – choć miała  go przy sobie.

Jest to wykroczenie z art. 65 § 2 Kodeksu wykroczeń. Przewiduje on karę ograniczenia wolności albo grzywny dla tego, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do swej tożsamości.

Przyczyną podjęcia przez policję czynności miał być trzymany przez kobietę transparent „Przestępca na czele polskiej policji”. Jak głosiła policyjna notatka, „napis znajdujący się na transparencie mógł znieważyć kierownictwo Policji lub kierownictwo MSWiA i należy dokonać identyfikacji takowych osób”.

Wyrokiem nakazowym Sąd Rejonowy w grudniu 2019 r. uznał ją za winną wykroczenia. Ukarano ją 200 zł grzywny. Obciążono ją też kosztami postępowania.  W poczet grzywny zaliczono okres jej zatrzymania  16 sierpnia 2019 r.,

Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Argumenty RPO

Sąd rejonowy rażąco naruszył art. 93 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Zgodnie z nim orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) jest dopuszczalne, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości - z uwzględnieniem jego wyjaśnień i dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym.

W tym zaś przypadku zarówno wina, jak i okoliczności czynu, budziły istotne wątpliwości. Sąd powinien był zatem skierować sprawę na rozprawę, by wyjaśnić wszystkie okoliczności istotne dla merytorycznego rozstrzygnięcia.

Sąd Najwyższy wyrażał już pogląd, że w przypadku, gdy funkcjonariusz żąda podania danych osobowych w sytuacji, gdy nie ma do tego podstawy prawnej, obywatel może odmówić podania danych osobowych bez konsekwencji prawnych.

Rzecznik podziela ten pogląd. Dlatego sąd powinien wykazać, czy w realiach tej sprawy policjant miał podstawę prawną do żądania danych osobowych.

Dowodem mającym potwierdzać winę obwinionej były zeznania policjanta, że trzymała ona  transparent „Przestępca na czele polskiej policji”.  Nie było jednak na nim ani nazwiska, ani konkretnego stanowiska, które pozwalałyby zidentyfikować osoby, do której miał się on odnosić. Policjant hipotetycznie założył zatem możliwość znieważenia.

A dokumentacja fotograficzna nie wykazuje, jakiej treści napis był na transparencie trzymanym przez obwinioną. Wskazuje zaś, że transparenty były trzymane przez kilka osób. Według notatki urzędowej napis na transparencie  kończył się znakiem zapytania.

Obwiniona nie złożyła wyjaśnień w sprawie. Zatrzymano ją przy użyciu środków przymusu bezpośredniego w postaci chwytów transportowych.

Swoboda wypowiedzi

Sąd Najwyższy uznawał już, że „Bezwzględne egzekwowanie ochrony interesów jednostki, wynikającej z art. 212 § 1 k.k. oraz uznanie, że osoby pomawiane mają absolutne i nie podlegające ograniczeniom prawo do ochrony ze strony państwa, które reagować ma na pomówienia za pomocą prawa karnego, byłoby niezasadne z punktu widzenia istoty społeczeństwa demokratycznego, w którym wolność wypowiedzi ma charakter fundamentalny”.

Prawo do swobody wypowiedzi jest konsekwentnie potwierdzane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, np. w wyroku z 9 stycznia 2018 r. (18597/13). Uznał, że swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji osób. Odnosi się to także do tych wypowiedzi, które są obraźliwe, szokują lub przeszkadzają. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma społeczeństwa demokratycznego.

Według ETPCz osoba prywatna nieznana publicznie może żądać ochrony życia prywatnego, ale inaczej jest w przypadku osób publicznych. „Dla tych osób granice komentarza krytycznego są szersze, gdyż osoba taka nieuchronnie i świadomie wystawia się na kontrolę publiczną, a zatem musi wykazywać się szczególnie wysokim stopniem tolerancji” – wskazywał ETPCz.

W sprawie nie przeprowadzono dowodów co do tego, czy napis, który miała prezentować obwiniona, był wyrazem realizacji jej prawa do swobody wypowiedzi. A przecież nie dotyczył on życia prywatnego, ale istotnej dla debaty publicznej kwestii, dotyczącej powoływania osób do organów władzy.

W tej sytuacji sąd był zobligowany skierować sprawę na rozprawę, przeprowadzić postępowanie dowodowe i wyjaśnić wszystkie istotne dla merytorycznego rozstrzygnięcia okoliczności.

RPO wniósł do SN o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi do ponownego rozpoznania.

Rażące naruszenie prawa przez sąd mogło mieć istotny wpływ na wyrok, gdyż po przeprowadzeniu rozprawy mogło zapaść inne orzeczenie – brzmi konkluzja kasacji.

II.510.662.2020

Policja: funkcjonariusze weszli na teren Politechniki Warszawskiej bez świadomości tego faktu

Data: 2020-12-16
  • Podczas „dynamicznych działań” 28 listopada 2020 r. policjanci weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej - nie mając świadomości, że to teren uczelni wyższej
  • Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpisał RPO
  • Po kwadransie policjanci opuścili teren PW - gdy pracownik ochrony poinformował, gdzie się znajdują
  • Czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi w tej sprawie Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji

W czasie protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej. Według mediów użyli tam gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów.

Przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Komendanta Stołecznego Policji.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia Rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Odpowiedź KSP

W zakresie wejścia funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

28 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej policjanci zabezpieczali na terenie dzielnicy Śródmieście protesty osób niezadowolonych z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Działania te miały na celu ochronę życia i zdrowia oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych na terenie m.st. Warszawy.

Około godz. 17.30 policjanci w rejonie ul. Waryńskiego przystąpili do legitymowania osób dopuszczających się naruszeń przepisów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W trakcie czynności zgromadzone osoby podejmowały próbę ucieczki z miejsca prowadzonych działań policyjnych, wchodząc na 3-metrowe ogrodzenie. Wskutek szarpania ogrodzenia przez osoby z tłumu część osób zaczęła spadać z ogrodzenia na ziemię, co zagrażało ich życiu i zdrowiu oraz innych osób.

W celu niedopuszczenia do oddalenia się wskazanych osób przed przeprowadzaniem czynności legitymowania, policjanci w trakcie realizacji dynamicznych działań, nie mając świadomości, weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej przez otwartą bramę.

Po około 15 minutach pobytu na tym terenie, pracownik ochrony poinformował funkcjonariuszy, iż jest to teren Politechniki Warszawskiej. Po uzyskaniu tej informacji policjanci niezwłocznie opuścili teren uczelni.

Policjanci weszli na teren Politechniki Warszawskiej, nie posiadając wiedzy o tym, że jest to teren uczelni wyższej. Podczas pobytu policjantów na terenie Politechniki Warszawskiej nie dokonano zatrzymania żadnej osoby oraz nie użyto żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Ponadto w dniu 2 grudnia 2020 r. na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. inż. Krzysztofa Zaremby Rektora Politechniki Warszawskiej przekazano odpowiedź na wystąpienie z dnia 30 listopada 2020 r. dotyczące wejścia na teren Politechniki Warszawskiej funkcjonariuszy Policji w trakcie prowadzonych działań w dniu 28 listopada 2020 r. Treść przedmiotowej odpowiedzi została zamieszczona do wiadomości publicznej na ogólnodostępnej stronie internetowej Komendy Stołecznej Policji.

VII.7033.92.2020

Happeningi uliczne. Rzecznik zaniepokojony działaniami policji

Data: 2020-12-15
  • Happeningi uliczne czy spektakle wystawiane w oknach  chronione przez konstytucyjne zasady wolności wyrażania poglądów, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także wolności zgromadzeń
  • Tymczasem mogą być uznawane za "wybryki zakłócające spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołujące zgorszenie w miejscu publicznym" - za co grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna
  • Policja legitymuje bowiem ich organizatorów i uczestników; nachodzi także mieszkańców "szklanego domu" na stołecznym Żoliborzu, gdzie wystawiono inscenizację ”Dziadów”

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Komendanta Głównego Policji o podanie szczegółowej podstawy prawnej działań w tych sprawach.

Z doniesień mediów wynika, że policjanci podejmują działania wobec osób pokojowo manifestujących swoje poglądy poprzez ekspresję artystyczną czy happeningi uliczne. Media wskazują m.in. na:

  • legitymowanie osób, które z koksownikiem i w mundurach milicjantów PRL w pobliżu domu wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego zainscenizowały jego internowanie,
  • legitymowanie grupy osób, która na pl. Piłsudskiego chciała rozwinąć flagę Unii Europejskiej,
  • prowadzenie wywiadów z osobami mieszkającymi w budynku przy ul. Mickiewicza, w którym wystawiono inscenizacja „Dziadów” Adama Mickiewicza.

Czy to naprawdę "wybryk"?

Opisane sytuacje wskazują, że legitymowanie podejmowano w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń.  Według niego „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Sąd Najwyższy uznawał, że taki wybryk to zachowanie się, "jakiego wśród konkretnych okoliczności czasu, miejsca i otoczenia, ze względu na przyjęte zwyczajowo normy ludzkiego współżycia, nie należało się spodziewać; które wywołuje powszechne negatywne oceny społeczne i odczucia odrazy, gniewu, oburzenia”.

Według SN nie może zaś być uznany za taki wybryk czyn, "który nie tylko, iż nie koliduje w rażący sposób z obowiązującymi w określonym kontekście sytuacyjnym normami zachowania się, ale wręcz wzbudza, w odbiorze powszechnym – oceny akceptacji, choćby milczącej zgody, aprobaty, podziwu lub uznania”.

Happeningi - gdy zawodzą instytucjonalne formy komunikacji społecznej 

W tym kontekście RPO podkreśla, że publiczne wyrażanie poglądów  w różnych formach - także na ulicach i placach miast -  stanowi całkowicie akceptowaną i zwyczajowo dopuszczalną w cywilizowanych społeczeństwach formę dialogu społeczeństwa lub jego części z władzą. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy zawodzą instytucjonalne formy komunikacji społecznej - realizowane np. przez przedstawicieli społeczeństwa w parlamencie.

U podstaw takich wydarzeń leży nie tylko interes jednostek, ale również interes ogólnospołeczny. W ten sposób gwarantowany jest bowiem podstawowy dla demokracji mechanizm konfrontacji różnych poglądów i idei - także tych poglądów i idei, które nie są wygodne i przyjemne dla władzy, czy których władza nie podziela.

Taka formuła publicznych wypowiedzi, która  nie spotyka się z neutralnością ze strony policji, uzupełnia mechanizm przedstawicielski. Zapobiega powstawaniu takich napięć w społeczeństwie, wynikających z przerwania komunikacji społecznej, które mogłyby zagrozić demokracji.

Z całą pewnością tego typu wypowiedzi nie mogą być zatem traktowane jako wybryk w rozumieniu art. 51 § 1 Kw. 

Swoboda wypowiedzi dotyczy nie tylko treści, ale i formy

Zarówno organizatorzy happeningów i  spektaklu teatralnego, jak i ich uczestnicy, korzystają z konstytucyjnie chronionej wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Wszelkie działania policji powinny być zgodne z konstytucyjnymi standardami, zwłaszcza z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, który zapewnia każdemu  wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, a także z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

A swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Zagadnienie to - zwłaszcza w odniesieniu do debaty publicznej – podkreśla orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na gruncie art. 10 EKPC. Jak wskazuje ETPCz, uczestnicy debaty publicznej mogą sobie pozwolić na pewien stopień nieumiarkowania.

Dotyczy to również wypowiedzi, które posługują się nierzadko bardzo wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i mało eleganckimi środkami ekspresji.

VII.564.135.2020

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT), działającego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, rozmawiał z mężczyzną zatrzymanym w czasie kolejnej manifestacji Strajku Kobiet

Data: 2020-12-14
  • Mężczyzna został zatrzymany przez nieumundurowanych policjantów (sądził, że został zaatakowany)
  • Zatrzymano go w związku z zarzutem uszkodzenia mienia
  • Po raz kolejny osoba zatrzymana w trakcie warszawskich protestów przewieziona została poza stolicę
  • Zatrzymany nie skarżył się na sposób traktowania przez funkcjonariuszy po zatrzymaniu

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur udał się 14 grudnia 2020 r. do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, do której przewieziony został mężczyzna zatrzymany podczas protestu 13 grudnia w Warszawie.

Zatrzymany poinformował, że początkowo zatrzymania dokonywali dwaj nieumundurowani funkcjonariusze, nieposiadający oznaczeń. Sądząc, że został zaatakowany, mężczyzna stawiał czynny opór. Dopiero w momencie, gdy do zatrzymujących policjantów dołączyli funkcjonariusze w mundurach zdał sobie sprawę, że jest to interwencja policyjna. Jak wynika z przekazanych przez mężczyznę informacji, w czasie zatrzymania został przygnieciony do ziemi ciężarem obezwładniającego go funkcjonariusza. Nacisk spowodował problemy z oddychaniem, które mężczyzna głośno sygnalizował, jednak zostało to zbagatelizowane.

Zatrzymany nie wyrażał zastrzeżeń dotyczących traktowania go przez funkcjonariuszy już po dokonaniu zatrzymania. Zachowanie policjantów określił jako stonowane, został także poinformowany o powodach zatrzymania. Mężczyznę transportowano co prawda z rękami skutymi kajdankami z przodu, niemniej jednak, jak twierdził, kajdanki były zaciśnięte zbyt mocno (w czasie wizytacji przedstawiciel KMPT zauważył zaczerwienienie na nadgarstkach osoby zatrzymanej).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ponownie z zaniepokojeniem odnotował, że osoby zatrzymane podczas warszawskich protestów wywożone są na czynności do jednostek policji znajdujących się poza stolicą. Zatrzymany przetransportowany został w pierwszej kolejności do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, gdzie sporządzono protokół zatrzymania. Mężczyzna pouczony został o możliwości żądania kontaktu z prawnikiem (kontakt ten został zrealizowany) i przekazania informacji osobie trzeciej o zatrzymaniu. Policjanci sprawdzili, czy zatrzymany nie posiada widocznych obrażeń, zapytali także o stan jego zdrowia i samopoczucie.

Zatrzymany został następnie przewieziony do KPP w Grodzisku Mazowieckim, gdzie przyjęto go do PdOZ. Przed umieszczeniem w PdOZ mężczyznę poddano sprawdzeniu prewencyjnemu. Zatrzymany nie zgłaszał zastrzeżeń w stosunku do zachowania funkcjonariuszy pełniących służbę w Pomieszczeniu. Należy jednak zaznaczyć, że pomimo zatrzymania we wczesnych godzinach popołudniowych, pierwszy posiłek zatrzymany otrzymał dopiero następnego dnia rano.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Policjanci podczas demonstracji - z widocznym numerem służbowym. Aby nie dochodziło do tortur, RPO proponuje MSWiA zmianę przepisów

Data: 2020-12-14
  • Obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności; mogą też utrudniać identyfikację tych, którzy przekraczają uprawnienia i dopuszczają się przemocy
  • Dla nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być niebezpieczny - manifestanci mogą być bowiem przekonani o ataku bojówek i stosować obronę konieczną
  • Dlatego podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego powinni oni mieć widoczne oznaczenie „Policja” oraz widoczny znak identyfikacji, np. numer służbowy
  • Także funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne indywidualne znaki identyfikacyjne, np. numer służbowy na hełmie

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o odpowiednią zmianę przepisów do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zaostrzający prawo aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. wywołało bezprecedensową falę pokojowych manifestacji w całym kraju. Protesty nie ustają. W ostatnich tygodniach manifestanci byli narażeni na nadmierne użycie siły przez policjantów i arbitralne zatrzymania. Sytuacja zdaje się eskalować. Policja coraz częściej stosuje wobec demonstrantów rozwiązania siłowe, używając m.in. gazu pieprzowego i pałek.

18 listopada 2020 r. w Warszawie grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała demonstrantów, używając pałek teleskopowych. W momencie interwencji funkcjonariusze nie mieli indywidualnych znaków identyfikacyjnych oraz oznaczeń wskazujących, że są policjantami. Część manifestantów była przekonana, że napadły  na nich nielegalne bojówki.

23 listopada 2020 r. w Warszawie zatrzymano fotoreporterkę w czasie wykonywania obowiązków służbowych, mimo że funkcjonariusze wiedzieli o jej zawodowym statusie.

Eskalacja rozwiązań siłowych policji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie trwającą od miesięcy eskalacją rozwiązań siłowych stosowaną przez funkcjonariuszy wobec demonstrantów. Wyraża też przekonanie, że obecne przepisy dotyczące identyfikacji policjantów wymagają zmiany, w celu ochrony manifestantów przed nieuzasadnionym użyciem siły przez funkcjonariuszy oraz aktami tortur i innych form okrutnego traktowania.

Rzecznik wykonuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur, tj. organu ustanowionego Protokołem fakultatywnym do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur. Jego zadaniem jest wskazywanie zagrożeń i propozycji ulepszeń, tak by wyeliminować ryzyko zaistnienia tortur oraz innych form okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z § 28 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z  20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów, funkcjonariusze policji obecni na demonstracjach (występujący w pododdziale zwartym) nie posiadają znaków identyfikacji imiennej i indywidualnej. W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy ustawa  o Policji (art. 61 ust. 2) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 4 lutego 2020 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (§ 2 ust. 2)  wymagają jedynie, by okazał on legitymację służbową, umożliwił odczytanie numeru służbowego i jego zanotowanie.

Dlaczego oznaczenia są konieczne 

Nie zawsze będzie to jednak możliwe, szczególnie podczas manifestacji, gdy do interwencji dochodzi podczas specyficznych, zmieniających się warunków otoczenia. Często ma ona charakter dynamiczny, a reakcje tłumu są nieprzewidywalne.

W ocenie RPO obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności oraz mogą utrudnić identyfikację tych z nich, którzy przekraczają swoje uprawnienia i dopuszczają się przemocy. Może to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych postępowań karnych. Taka sytuacja nie spełni też kryterium dokładności postępowania karnego, co należy uznać za naruszenie zakazu tortur w aspekcie proceduralnym.

W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być też dla nich niebezpieczny. Manifestanci mogą być bowiem przekonani, że zostali zaatakowani przez nielegalne bojówki i próbować stosować obronę konieczną w celu odparcia bezprawnego zamachu. Taka sytuacja może również doprowadzić do sytuacji konfliktowej i zamiast łagodzić towarzyszące zgromadzeniu napięcie między uczestnikami, a policją, może ono niepotrzebnie eskalować.

A znak identyfikacji indywidualnej to ważny środek zapobiegawczy służący ochronie praw człowieka, dyscyplinowaniu funkcjonariuszy oraz cenne narzędzie szkoleniowe.

Propozycje zmian

Zdaniem RPO funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne dla osób postronnych indywidualne znaki identyfikacyjne, umożliwiające ustalenie tożsamości funkcjonariusza przez odpowiednie organy. Może to być np. indywidualny numer służbowy znajdujący się w widocznym miejscu (np. na mundurze czy hełmie).

Z kolei nieumundurowani policjanci, realizujący swoje zadania w formie niejawnej w momencie ujawnienia, że są funkcjonariuszami (np. w czasie dokonania zatrzymania lub stosowania środków przymusu bezpośredniego) powinni posiadać widoczne oznaczenie POLICJA (znajdujące się np. na odblaskowej opasce, kamizelce czy identyfikatorze) oraz widoczny znak identyfikacji indywidualnej (np. numer służbowy).

Te środki identyfikacji powinny zostać założone przez nieumundurowanego funkcjonariusza niezwłocznie po podjęciu przez niego decyzji o ujawnieniu swojego statusu i zakomunikowaniu faktu, że jest on policjantem.

Gdyby sytuacja na miejscu nie pozwalała na takie rozwiązanie, oznaczenie POLICJA i indywidualny znak identyfikacyjny powinien zostać założony w najbliższym momencie, gdy będzie to możliwe oraz bezpieczne dla funkcjonariusza. 

Adam Bodnar rekomenduje, by praktyki te określić w przepisach rangi ustawy lub rozporządzenia. Pozwoli to na ujednolicenie praktyki policji i uniknięcie ewentualnych błędów i ich konsekwencji.

W wystąpieniu RPO przytacza standardy wypracowane przez ekspertów i instytucje międzynarodowe oraz organizacje pozarządowe, działające w obszarze ochrony praw człowieka i prewencji tortur oraz przykłady rozwiązań stosowane przez policje innych państw.

KMP.570.12.2020 

Czy udział 17-latki w protestach świadczy o jej demoralizacji? Rzecznik pyta stołeczną policję

Data: 2020-12-14
  • 17-latka została wezwana przez policję do wyjaśnienia udziału w protestach Strajku Kobiet; w piśmie policji pojawia się zarzut demoralizacji
  • RPO ma nadzieje, że korzystanie z wolności wyrażania poglądów - zagwarantowanej w Konstytucji i Konwencji ONZ o prawach dziecka - nie jest traktowane przez policję jako przejaw demoralizacji
  • A wszczynanie postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach czy inaczej wyrażających swe poglądy, może ich zniechęcić do aktywności obywatelskiej

Na podstawie informacji prasowej Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę 17-letniej uczennicy, która została wezwana przez policję do  wyjaśnień w związku z udziałem w listopadowych protestach Strajku Kobiet. Jak wynika z artykułu na portalu TOK FM, jej ojciec otrzymał pismo z policji, w którym pojawia się zarzut demoralizacji. Zdaniem rodziny jedyną podstawą do wezwania jest udział córki w manifestacji.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, RPO ma wątpliwości, czy podejmowanie tego typu czynności jest zasadne i proporcjonalne. W szczególności wyjaśnienia wymaga użycie terminu „demoralizacja”.

Art. 4 § 1 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich jako przykłady okoliczności świadczących o demoralizacji nieletniego wymienia:

  • naruszanie zasad współżycia społecznego,
  • popełnienie czynu zabronionego,
  • systematyczne uchylanie się od obowiązku szkolnego lub kształcenia zawodowego,
  • używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia,
  • uprawianie nierządu, włóczęgostwo, udział w grupach przestępczych.

Nie ulega wątpliwości, że policja powinna reagować na przypadki łamania prawa przez nieletnich. Należy jednak zauważyć, że kolejne doniesienia medialne o wszczynaniu postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach lub też wyrażających swoje poglądy w inny sposób, mogą skutecznie zniechęcić młodzież do podejmowania aktywności obywatelskiej.

RPO ma nadzieję, że sam fakt korzystania z zagwarantowanej w art. 54 Konstytucji oraz w art. 12 i 13 Konwencji ONZ o prawach dziecka  wolności wyrażania swoich poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom) nie jest traktowany przez przedstawicieli policji jako przejaw demoralizacji.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o poinformowanie o stanie sprawy i podejmowanych działaniach.

VII.564.133.2020

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur ws. sposobu zatrzymania kobiety uczestniczącej w solidarnościowym proteście pod Komendą Rejonową Policji Warszawa I

Data: 2020-12-11
  • Sposób zatrzymania kobiety uczestniczącej w strajku solidarnościowym doprowadził do spowodowania znacznego uszczerbku na zdrowiu zatrzymanej - złamania ręki w kilku miejscach
  • Funkcjonariusze Policji nie zapewnili zatrzymanej dostępu do pomocy medycznej
  • O zdarzeniu poinformowała zatrzymana za pośrednictwem mediów społecznościowych
  • Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji i stanem przestrzegania praw osób zatrzymanych

Stan faktyczny

W środę 9 grudnia 2020 r. w Warszawie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbyła się manifestacja zorganizowana w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Funkcjonariusze legitymowali uczestników oraz zatrzymali pięć osób, z których dwie przewieziono na Komendę przy ul. Wilczej.

Jak wynika z doniesień medialnych, funkcjonariusze w trakcie solidarnościowego strajku pod Komendą Rejonową Policji przy ul. Wilczej związanego z zatrzymaniem dwóch osób, dokonali zatrzymania dziesięciu osób w policyjnych radiowozach. Jedna z osób zatrzymanych w czasie tego protestu wskazała, że funkcjonariusz Policji wykręcił jej rękę na tyle mocno, że doszło do jej złamania w kilku miejscach.

Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się oświadczenie poszkodowanej o następującej treści: „Podczas demonstracji solidarnościowej z zatrzymanymi na komendzie na Wilczej, dokładnie o godzinie 22, policja rzuciła się na zebrany tłum, 10 osób zostało zabrane siłą do radiowozów, aby oskarżyć ich o zakłócanie ciszy nocnej (…). Ja najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągnięcie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka – i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu. Policjant, który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę. Konkretniej zacytuję, jest to „złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej – kwalifikujące się do leczenia operacyjnego”. Co to oznacza? Że moja ręka jest złamana w kilku miejscach, unieruchomiona na trzy miesiące i muszę poddać się operacji, ponieważ jest to typ złamania, na które nie można założyć gipsu, a także mogę mieć w tej ręce zaburzenia unerwienia lub krążenia”.

W dalszej części przeczytać można, że funkcjonariusz, który dokonywał zatrzymania miał oddalić się nie podając swoich danych, w związku z czym nie była możliwa jego identyfikacja. Zatrzymana napisała również: „(…) policja zafundowała mi kolejną, chyba jeszcze gorszą torturę: przez pół godziny odmówiono mi prawa do pomocy medycznej, gdy z okna radiowozu widziałam grupę medyków czekających po drugiej stronie ulicy. Karetkę zamówiła policjantka, która po pół godzinie przyszła do radiowozu, aby dokonać kontroli osobistej, ta odmówiła przyjazdu, bo wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja pandemiczna i kryzys w ratownictwie medycznym. Tymczasem medycy nadal byli po drugiej stronie ulicy”.

Ostatecznie, po interwencji prawniczki, zatrzymana została zwolniona, a pomocy w dotarciu na Szpitalny Oddział Ratunkowy udzielił jej poseł Michał Szczerba.

Ocena Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Na wstępie należy przede wszystkim podkreślić, że każdorazowo w manifestacjach i protestach na terenie Warszawy w zależności od wielkości zgromadzenia uczestniczą dziesiątki, a nawet setki funkcjonariuszy. Biorąc pod uwagę nie tylko liczebność funkcjonariuszy, ale również ich wyposażenie w środki przymusu bezpośredniego, ich przewaga nad osobami uczestniczącymi w manifestacjach jest niekwestionowalna.

Należy jednak podkreślić, że nawet w przypadkach, w których dochodzi do tłumienia protestów, policjanci powinni stosować tylko i wyłącznie środki adekwatne do sytuacji, którą starają się opanować. Należy zatem przypomnieć, że obowiązkiem funkcjonariuszy Policji jest działanie w sposób proporcjonalny gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka.

Zgodnie z ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, środków przymusu bezpośredniego używa się lub wykorzystuje się je w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia lub wykorzystania, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości.

Tymczasem, w niniejszej sprawie na skutek działania funkcjonariusza Policji zatrzymana doznała złamania ręki, które może potencjalnie skutkować dalej idącymi uszkodzeniami. W tym przypadku należy mówić nie tylko o naruszeniu standardów antytorturowych, ale również o ewentualnej odpowiedzialności karnej funkcjonariusza, o której mowa w art. 157 § 1 Kodeksu karnego. Jeżeli bowiem działanie funkcjonariusza zostanie przez sąd uznane jako nieproporcjonalne i stanowiące przekroczenie przysługujących mu uprawnień, za spowodowanie tzw. średniego uszczerbku na zdrowiu może grozić mu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

To co najbardziej bulwersujące to fakt, że zatrzymanej nie zagwarantowano również dostępu do pomocy lekarskiej. Należy powiedzieć, że działania opisane przez zatrzymaną, tj. próba wezwania pomocy medycznej, były nie tylko nieskuteczne, ale również spóźnione.

W opisywanej sytuacji pomoc winna być udzielona niezwłocznie, w przypadku odmowy ze strony dyspozytora, funkcjonariusze powinni przewieźć zatrzymaną na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Tymczasem, pierwsze próby wezwania karetki pogotowia, zgodnie z oświadczeniem zatrzymanej, zostały podjęte około pół godziny od zdarzenia.

Bezwzględny obowiązek zapewnienia dostępu do pomocy medycznej w przypadku zastosowania środków przymusu bezpośredniego wynika z art. 36 ust. 1 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego: "W przypadku gdy w wyniku użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego nastąpiło zranienie osoby lub wystąpiły inne widoczne objawy zagrożenia życia lub zdrowia tej osoby, uprawniony udziela jej niezwłocznie pierwszej pomocy, a w razie potrzeby zapewnia wezwanie kwalifikowanej pierwszej pomocy lub podmiotów świadczących medyczne czynności ratunkowe".

Opisywana sprawa została podjęta z urzędu przez Wydział do Spraw Postępowań Organów Ścigania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a sposób jej wyjaśnienia będzie na bieżąco monitorowany.

Ocena działań podejmowanych przez funkcjonariuszy w związku z protestami

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT) pragnie wyrazić najwyższe zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji, którzy dokonują zatrzymań w trakcie pokojowych manifestacji organizowanych na terenie całego kraju.

W trakcie wizytacji ad hoc prowadzonych przez KMPT począwszy od 23 października br., zatrzymani regularnie zgłaszają przedstawicielom Mechanizmu naruszenia zarówno obowiązujących przepisów prawa jak i standardów ochrony praw zatrzymanych przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur w kolejnych komunikatach z wizytacji policyjnych miejsc zatrzymań publikowanych na stronie internetowej RPO, wskazuje na działania funkcjonariuszy, które zagrażają życiu i zdrowiu zatrzymanych, a jednocześnie są oczywiście nieproporcjonalne do sytuacji, w której zostały podjęte.

Pomimo początkowego ograniczania się przez Policję do zapewniania bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych manifestacji, w trakcie kolejnych protestów następowało stanowcze zaostrzanie działań policjantów, którego ewidentnymi symptomami były coraz liczniejsze zatrzymania, przewożenie zatrzymanych do komend policyjnych w podwarszawskich powiatach (a nawet do komend znajdujących się w strukturze KWP w Radomiu) i utrudnianie dostępu do pomocy prawnej lub powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu. Co więcej do tłumienia protestów używano także gazu łzawiącego (w tym w stosunku do przedstawicieli Sejmu - posłanek Barbary Nowackiej i Magdaleny Biejat), a w trakcie protestu 18 listopada w Warszawie, wykorzystano nieumundurowanych funkcjonariuszy Biura Operacji Antyterrorystycznych,  którzy użyli wobec protestujących pałek teleskopowych.

Należy zwrócić także uwagą na traktowanie osób zatrzymanych w trakcie ich pobytu policyjnych miejscach detencji. Długotrwałe stosowanie kajdanek, umożliwienie skorzystania z toalety dopiero po przeprowadzeniu kontroli osobistej oraz rutynowe stosowanie kontroli osobistych osób zatrzymanych, może stanowić poniżające traktowanie, które podobnie jak tortury oraz nieludzkie traktowanie jest zakazane na mocy art. 40 Konstytucji RP.

Powyższe fakty wskazują w ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur na dwa zasadnicze problemy:

  1. Do tłumienia pokojowych manifestacji Policja nie stosuje pokojowych środków służących deeskalacji napięć i zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom.
  2. Środki przymusu bezpośredniego wykorzystywane w trakcie protestów społecznych wobec ich uczestników są często nieproporcjonalne do stwarzanego przez te osoby zagrożenia.

Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) podkreśla, że skuteczne zapobieganie torturom i innym formom niewłaściwego traktowania przez funkcjonariuszy Policji wymaga zmiany kultury policyjnej, ukierunkowanej na poszanowanie praw człowieka i reagowania funkcjonariuszy na wszelkie przypadki złego traktowania przez ich współpracowników. Przemoc wobec osób pozostających pod nadzorem Policji powinna być postrzegana jako naruszenie praw człowieka oraz niedopuszczalny brak profesjonalizmu, który ma wpływ na wizerunek całej Policji. Zmiana sposobu myślenia oraz działania w Policji powinna rozpocząć się od konkurencyjnego i rygorystycznego systemu selekcji do służby oraz odpowiedniego wynagrodzenia, które stanowi ważne narzędzie do przyciągnięcia najlepszych kandydatów i utrzymania wysoce kompetentnego personelu [zob. Dwudziesty Ósmy Raport Generalny CPT, CPT/Inf (2019) 9, § 69-71; Raport CPT z wizyty w Polsce, CPT/Inf (2014) 21, § 24].

W podobnym tonie Komitet wypowiedział się także w raporcie z pierwszej wizyty w Polsce typu ad hoc, poświęconej ochronie praw osób zatrzymanych przez policję, która miała miejsce w 2019 r. podkreślając, "że przy dokonywaniu zatrzymania nie należy używać siły większej niż jest to absolutnie konieczne i że stosowanie przymusu po pokonaniu oporu osób zatrzymanych nie ma żadnego uzasadnienia. Jeśli w momencie zatrzymania lub w czasie przebywania osoby zatrzymanej w policyjnym miejscu detencji, konieczne jest zastosowanie kajdanek, nie powinny one być w żadnym wypadku nadmiernie zaciśnięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne".

"Ponadto funkcjonariusze Policji muszą być lepiej wyszkoleni w zakresie zapobiegania i minimalizowania przemocy w kontekście zatrzymania. W przypadkach, w których użycie siły staje się konieczne, muszą oni być w stanie stosować profesjonalne techniki, które w jak największym stopniu zmniejszają ryzyko wyrządzenia szkody osobom, które chcą zatrzymać" [zob. Raport CPT z wizyty w Polsce w dniach 9 – 16 września 2019, CPT/Inf (2020) 3, § 17]

Za szczególnie niepokojącą, w kontekście formułowanego od wielu lat przez KMPT oraz CPT zalecenia stałego podnoszenia profesjonalizmu funkcjonariuszy Policji, uznać należy decyzję Komendanta Głównego Policji o skróceniu programu zawodowego szkolenia policjantów w czasie epidemii [zob. Decyzja Nr 277 Komendanta Głównego Policji z dnia 3 października 2020 r. w sprawie programu szkolenia zawodowego podstawowego realizowanego w warunkach ogłoszonego stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, Dz. Urz. 2020.51]. Zgodnie z Decyzją, szkolenie zawodowe policjantów uległo diametralnemu skróceniu ze 144 do 64 dni. W ramach redukcji godzin szkolenia, skrócono czas przeznaczony na naukę pracy w terenie, przygotowanie i używania broni palnej, praktykę strzelania i używania środków przymusu. O wiele mniej godzin nauki poświęconej podstawowym elementom taktycznego wyszkolenia policjantów.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża pogląd, że nawet ekstraordynaryjne okoliczności, do których bez wątpienia należy zaliczyć stan epidemii, nie powinny uzasadniać podejmowania decyzji, które prowadzą do znacznego pogorszenia przygotowania zawodowego funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli.

Warto również wspomnieć, że na początku października 2020 r zastępca RPO Stanisław Trociuk skierował do Komendanta Głównego Policji Wystąpienie generalne, dotyczące m.in. gwarancji antytorturowych oraz obszarów identyfikowanych przez KMPT jako wymagające poprawy z punktu widzenia ochrony przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem (KMP.570.4.2020). Komendant Główny Policji nie odniósł się jednak dotychczas do przedstawionych w piśmie rekomendacji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniuje w komendzie policji; bierze też udział w obradach sejmowej komisji

Data: 2020-12-10

9 grudnia 2020 r.  w godzinach nocnych  zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska podjęła interwencję w Komedzie Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21.

Powodem interwencji było zatrzymanie uczestniczki pokojowej manifestacji oraz osoby nieuczestniczącej w manifestacji, a powracającej z pracy. W tym samym czasie, inna osoba zatrzymana ze złamaniem ręki przez funkcjonariusza została przewieziona przez posła Michała Szczerbę do szpitala przy ul. Barskiej. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności działania policji, stosowaniu środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, innych utrudnieniach, których doznały po zatrzymaniu.

Stwierdzając stosowanie kajdanek na terenie komendy, gdzie obecnych było wielu funkcjonariuszy, Hanna Machińska zwróciła się do nich o właściwe stosowanie ustawy o środkach przymusu bezpośredniego oraz zaprzestanie stosowania metod represyjnych, które naruszają godność zatrzymanych. Osobom zatrzymanym postawiono zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariuszy policji.

Wcześniej 9 grudnia 2020 r. Hanna Machińska (oraz zdalnie naczelnik wydziału ds. postępowań oganów ścigania Zespołu Prawa Karnego BRPO Piotr Sobota) uczestniczyli w posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Dotyczyło ono działań policji podejmowanych w związku z odbywającymi się protestami przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Nie przybył wiceprezes Rady Ministrów Jarosław Kaczyński. Ogólną informację przedstawili minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz komendant główny policji gen. insp.  Jarosław Szymczyk.

Minister Kamiński podkreślił pozytywne działania policji ukierunkowane na ochronę zgromadzeń i zabezpieczenie uczestników w związku z pandemią COVID-19. Podkreślał niewłaściwość udziału posłów w zgromadzeniach;  zarzucił im naruszanie ich mandatu. Zwrócił uwagę na agresję manifestujących i liczne ataki na funkcjonariuszy.

Komendant Szymczyk zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i skuteczność dbania o przestrzeganie prawa. Zaznaczył, że w zabezpieczaniu manifestacji biorą udział tysiące policjantów, wielu z nich stało się obiektem agresji. A również policję dotknęła pandemia COVID-19. Jednocześnie stwierdził, że policjanci będą odpowiadać w przypadku popełnienia czynów naruszających prawo.

Zastępczyni RPO omówiła sytuację związaną z naruszeniami prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach, mówiła o łamaniu podstawowych gwarancji antytorturowych, o brutalności działania funkcjonariuszy, używaniu gazu, pałek teleskopowych przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, atakach skierowanych przeciwko posłankom i posłom oraz nieletnim i ich rodzinom.

Przedstawiła również przypadek fotoreportera, który dwukrotnie uderzony pałką teleskopową przez nieumundurowanych funkcjonariuszy BOA, odniósł obrażenia, których potwierdzeniem była wykonana obdukcja. Zwraca uwagę jego opinia dotycząca pobicia. Odniósł on wrażenie, że te osoby nieumundurowane, są bandytami protestującymi przeciwko pokojowej manifestacji.

Innym przypadkiem była sprawa osoby bitej w radiowozie policyjnym.

Zastępczyni RPO zwróciła uwagę na liczne naruszenia związane z zatrzymaniami uczestników manifestacji. Dotyczyły one braku informowania wskazanej osoby o zatrzymaniu, np. rutynowego używania środków przymusu bezpośredniego (kajdanek) z naruszeniem przepisów prawa.

Represyjność policji polegała na używaniu taktyki, tzw. „kotła”, czyli okrążenia uczestników manifestacji i jednoczesnego uniemożliwienia przez funkcjonariuszy opuszczenia miejsca zgromadzenia.

Zastępczyni RPO podkreśliła prawo do udziału w pokojowych zgromadzeniach, które jest gwarantowane przepisami Konstytucji i traktatami międzynarodowymi oraz regulowane orzecznictwem ETPCz. Wskazała, że obraz policji w odbiorze społecznym jest coraz gorszy - ostatnie badania Kantor Millword Brown pokazują, iż 88% społeczeństwa uważa, że tortury popełniane są właśnie przez policję.

Zastępczyni RPO zaznaczyła, że sytuacja dotycząca naruszeń prawa przez funkcjonariuszy wobec manifestantów, została przedstawiona na podstawie interwencji przedstawiciela RPO w miejscach zatrzymań, działań podejmowanych przez KMPT, licznych skarg napływających do RPO oraz zgromadzonego materiału dokumentacyjnego.

Wskazała na opresyjność działania policji, a w związku z tym konieczność zbadania każdego przypadku, w którym dochodzi do naruszenia prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach. Te sprawy podejmowane są zarówno z urzędu jak i na wniosek osób skarżących przez RPO.

Jednocześnie podkreśliła, że RPO podejmował wiele działań na rzecz policji, dostrzegając problemy związane z wykonywaniem niezwykle trudnej i odpowiedzialnej pracy przez funkcjonariuszy.

W dyskusji głos zabrało wielu posłów, którzy przedstawiali konkretne naruszenia, których dopuścili się funkcjonariusze. Mówiono o udziale formacji BOA używających pałek teleskopowych, biciu manifestantów, niedopuszczalnym używaniu gazu. Mówiono również o naruszeniu przez policję mandatu posłów, którzy mają prawo mandat ten realizować w miejscach manifestacji, co zostało oprotestowane przez Ministra.

Mówiono również o upolitycznieniu policji, o atakowaniu dziennikarzy, licznych i nieuzasadnionych zatrzymaniach uczestników manifestacji, zatrzymania osób nieletnich, stosowaniu metod zastraszających te osoby oraz ich rodziny. Obraz przedstawiony przez posłów, ilustrowany konkretnymi przypadkami, pokazuje bardzo dużą skalę naruszeń praw osób uczestniczących w pokojowych manifestacjach.

Minister zwrócił się do zastępczyni RPO o przedstawienie przypadku osoby pobitej w radiowozie policyjnym.

Na zakończenie zastępczyni RPO pokreśliła, że obowiązkiem funkcjonariuszy  jest przestrzeganie przepisów praw osób zatrzymanych i niestosowania praktyk, które są formą represji wobec osób uczestniczących w pokojowych zgromadzeniach.

 

KGP zbada naruszenie immunitetu posłanki Barbary Nowackiej

Data: 2020-12-10
  • Sprawę użycia gazu pieprzowego wobec posłanki Barbary Nowackiej bada Komenda Główna Policji
  • Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich
  • Według RPO mogło dojść do naruszenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Rzecznik  podjął działania w sprawie kolejnej już w ostatnim czasie interwencji funkcjonariuszy wobec parlamentarzystów – użycia 28 listopada 2020 r. w Warszawie środka przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza substancji obezwładniających wobec posłanki Barbary Nowackiej. Gazu użyto, gdy pokazywała ona policjantowi legitymację poselską.

Z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że zakaz zatrzymania, o którym mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła. Taką formą ograniczenia wolności jest zastosowani środków przymusu bezpośredniego.

Interwencja wobec posłanki Barbary Nowackiej może więc wskazywać na naruszenie  art. 10 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Okoliczności tej interwencji wymagają zatem szczegółowego wyjaśnienia.

Trzeba też zbadać, która z opisanych w art. 11 pkt 1-13 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku posłanki Barbary Nowackiej i czy jej zachowanie wyczerpywało znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie w świetle ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora uzasadniałoby ograniczenie  nietykalności parlamentarnej.

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy wobec posłanki.

Odpowiedź KSP

Informuję, że:

  • w zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci chemicznych środków obezwładniających przez funkcjonariusza Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach, jako właściwemu przełożonemu, w celu oceny użycia środków przymusu bezpośredniego oraz sposobu realizacji czynności służbowych przez podległych wskazanemu przełożonemu funkcjonariuszy;
  • sprawa użycia chemicznych środków obezwładniających przez funkcjonariusza policji wobec posła na Sejm RP Pani Barbary Nowackiej w dniu 28 listopada 2020 r. w Warszawie, w ramach nadzoru podlega wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w przedmiotowym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji.

II.519.1744.2020

Policja podsumowała działania wobec Marszu Niepodległości

Data: 2020-12-10
  • Zatrzymano łącznie 309 osób, w tym 36 – wobec podejrzenia popełnienia różnych przestępstw
  • Jedna osoba dostała zarzut propagowania ustroju faszystowskiego; inna jest podejrzana o podpalenie mieszkania 
  • Nałożono 210 mandatów karnych
  • Sporządzono 56 notatek ws. skierowania do sądów wniosków o ukaranie za wykroczenia
  • Wobec 272 osób sporządzono notatki do sanepidu 

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań policji w związku z Marszem Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2020 r. Szereg zdarzeń podczas interwencji policji, relacjonowanych przez media, wymaga bowiem wyjaśnienia w kontekście zapewnienia ochrony praw i wolności uczestników Marszu oraz innych osób.

RPO poprosił Komendanta Stołecznego Policji o informacje:

  • Jaki był przebieg zdarzeń w okolicy Ronda de Gaulle’a, gdzie – jak wynika z przekazów medialnych – zostały użyte przez policjantów m.in. granaty hukowe i gaz łzawiący (ze szczególnym uwzględnieniem oceny prawidłowości reakcji policjantów i adekwatności użytych  środków przymusu bezpośredniego);
  • Jaki był przebieg zdarzeń na błoniach koło Stadionu Narodowego oraz na peronie stacji kolejowej i stacji metra (z oceną prawidłowości działań policjantów i użytych środków przymusu bezpośredniego);
  • W jakich okolicznościach policjanci użyli broni gładkolufowej; czy jej użycie było adekwatne i uzasadnione okolicznościami, jakie były skutki jej użycia;
  • Jakie działania podjęła policja w związku z podpaleniem racą mieszkania przy wiadukcie Mostu Poniatowskiego, czy sprawca bądź sprawcy zostali ustaleni i ewentualnie jakie dalsze czynności podjęto w tej sprawie;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, które podczas Marszu swoim zachowaniem (np. „hajlowaniem”) lub noszonymi symbolami (np. krzyżami celtyckimi) wyrażali aprobatę dla ideologii faszystowskiej;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, używających podczas zgromadzenia materiałów pirotechnicznych;
  • Jaka była przyczyna użycia środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny pochodzenia azjatyckiego na peronie stacji metra Stadion i nieudzielenia mu przez policjantów pomocy, której potrzebował;
  • Ile osób zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami, na jakich podstawach faktycznych i prawnych, jakie dalsze działania są  prowadzone wobec tych osób.

RPO prosił też o odniesienie się do stanowiska organizatorów Marszu, jakoby zajścia były wynikiem prowokacji policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu. 

Odpowiedź KSP

Komendant stołeczny nadinsp. Paweł Dobrodziej poinformował, że

  • sprawa dotycząca przebiegu działań prowadzonych 11 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej kryptonim „Niepodległość 2020" w rejonie sklepu Empik przy Al. Jerozolimskich 28, w trakcie których obrażeń ciała doznał Tomasz G., w ramach nadzoru podlega wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w tym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji,
  • w zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci pocisków gumowych miotanych z broni gładkolufowej przez funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariuszy Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach,
  • w zakresie wykorzystania środka przymusu bezpośredniego w postaci granatu hukowego przez funkcjonariusza Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Radomiu, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariusza, Komendantowi Wojewódzkiemu Policji zs. w Radomiu.

W zakresie stosowania przez funkcjonariuszy Policji garnizonu stołecznego środków przymusu bezpośredniego w trakcie zabezpieczenia w okolicach Stadionu Narodowego, czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji wdrożono w Komendzie Stołecznej Policji, Komendzie Rejonowej Policji Warszawa IV, Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie, Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie, Komendzie Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego zs. w Starych Babicach oraz Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie. Czynności pozostają w toku.

KRP Warszawa I prowadzi pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ śledztwo z art. 163 § 1 pkt 1 kk (podpalenie mieszkania). Jednej osobie przedstawiono zarzut o czyn z art. 164 § 1 kk w zw. z art. 163 § 1 pkt 1 kk w zb. z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

W toku czynności związanych z publikacją wizerunków osób uczestniczących w Marszu Niepodległości, których zachowanie było niezgodne z prawem, ustalono sprawcę, który idąc Mostem Poniatowskiego propagował ustrój faszystowski. KRP Warszawa VII prowadzi postępowanie przygotowawcze dotyczące propagowania faszystowskiego ustroju państwa. Przedstawiono zarzut o czyn z art. 256 § 1 kk.

W trakcie zabezpieczenia wylegitymowanych zostało 11 sprawców wykroczeń w związku z posiadaniem środków pirotechnicznych. Trzech sprawców posiadających środki pirotechniczne zostało ukaranych grzywną w drodze mandatu karnego. Wobec pozostałych sprawców wykroczeń w KRP Warszawa I oraz KRP Warszawa VII prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenie.

W trakcie zabezpieczenia zatrzymano łącznie 309 osób (w tym 1 osobę w związku z nakazem doprowadzenia do Aresztu Śledczego na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 2 ustawy o Policji w zw. z art. 79 § 2 kkw) .

Na podstawie art. 244 § 1 kpk zatrzymano 36 osób w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa z czego:

  • 10 - z art. 62 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o Przeciwdziałaniu Narkomanii,
  • 14 - z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 4 - z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk oraz art. 62 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o Przeciwdziałaniu Narkomanii,
  • 2 – z art. 158 § 1 kk,
  • 2 - z art. 222 § 1 kk i art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 223 § 1 kk w zb. z art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 226 § 1 kk,
  • 1 - z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk,
  • 1 - z art. 278 § 1 i 5 kk w zb. z art. 275 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk.

Spośród 36 osób zatrzymanych jako osoby podejrzane o popełnienie przestępstwa:

  • 4 osoby przesłuchano w charakterze świadka w trybie art. 183 kpk,
  • 32 osoby przesłuchano w charakterze podejrzanego.

Wobec 1 podejrzanego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Wobec 17 podejrzanych prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Wobec 14 podejrzanych nie stosowano środków zapobiegawczych.

266 osób, w tym jedną osobę nieletnią, zatrzymano na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji wobec stwarzania bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia.

6 osób zatrzymano na podstawie art. 32e ustawy z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich, z uwagi na przejawy demoralizacji. Nieletnie osoby zatrzymane były doprowadzone do jednostek Policji, a następnie po sporządzeniu niezbędnej dokumentacji i wykonaniu wymaganych przepisami czynności zwalniane. Nieletnich przekazano opiekunom prawnym, a materiały spraw przesłano do właściwych Sądów Rodzinnych i Nieletnich.

Ponadto 11 listopada 2020 r. funkcjonariusze w wyniku podjętych czynności:

  • nałożyli 210 mandatów karnych,
  • sporządzili 56 notatek dotyczących skierowania do sądów wniosków o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • wobec 272 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Komenda Stołeczna Policji nie ma informacji w zakresie zajść w trakcie Marszu Niepodległości, które „były wynikiem prowokacji Policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu”.

II.519.1659.2020

Oni byli zatrzymani. RPO chce dodatkowych wyjaśnień ws. zatrzymania jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-09
  • Twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję, nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom - pisze RPO do Komendanta Stołecznego Policji
  • Jako zatrzymanie określa się bowiem formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności danej osoby
  • Rzecznik pyta też, do jakich poleceń policji nie stosowały się osoby, wobec których użyto środków przymusu bezpośredniego

Zastępca rzecznika praw obywatelskich Stanisław Trociuk polemizuje z odpowiedzią nadinsp. Pawła Dobrodzieja w tej sprawie.

RPO podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Użyto wobec nich środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu. Po przewiezieniu na policję w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni – bez protokołów zatrzymania ani wyjaśnień co do podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji). I o to spytał szefa stołecznej policji.

Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy.  Podstawą faktyczną interwencji (wśród nich Marty R.) była „potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie”.

Według KSP podstawą faktyczną użycia siły fizycznej oraz kajdanek było „wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia”. - Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane – dodał nadinsp. Dobrodziej.

Osoby te złożyły zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Kolejne wystąpienie RPO 

Teraz, w kolejnym wystąpieniu do KSP Rzecznik pyta m.in.:

  • jakie informacje i okoliczności zrodziły podejrzenie o „niebezpiecznych przedmiotach” w świadomości podejmujących te czynności funkcjonariuszy;
  • do jakich poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy nie stosowały się osoby, wobec których była podejmowana interwencja;
  • czy użycie środków przymusu bezpośredniego nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu osób do zachowania się zgodnego z prawem oraz po uprzedzeniu o zamiarze ich użycia;

Dodatkowe wyjaśnienia niezbędne są w kontekście tego, że - jak stwierdził  Komendant - podstawą faktyczną interwencji wobec osób podróżujących wcale nie była potrzeba czuwania nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, a więc ten zakres czynności policji, których następstwem może być żądanie poddania się przez kierującego pojazdem badaniom określonym w Prawie o ruchu drogowym.

Za wewnętrznie sprzeczne RPO uznał stwierdzenie  odpowiedzi, że osoby te nie zostały zatrzymane. W tym kontekście należy wskazać, że przez zatrzymanie określa się formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności określonej osoby.  Zwraca się uwagę, że w przypadku zatrzymania chodzi o odebranie osobie jej prawa swobodnego poruszania się, porozumiewania się z innymi oraz o zakaz przyjmowania oraz przekazywania bez zezwolenia uprawnionego organu jakichkolwiek przedmiotów oraz podporządkowanie się jego poleceniom, a także z reguły umieszczenie danej osoby w miejscu odosobnienia.

Osoby, wobec których podjęto interwencję zostały zaś w sposób niewątpliwy pozbawione wolności osobistej, zastosowano przecież wobec nich środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek, a następnie doprowadzono na komisariat, gdzie przebywały przez około 3 godziny. Sam zaś Komendant stwierdza w odpowiedzi, że środki te były stosowane w celu potrzeby „zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.”

A to sama policja zdefiniowała „doprowadzenie” jako pozbawienie wolności osobistej. Z § 1 ust. 3 pkt 3 zarządzenia Nr 360 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2009 r. w sprawie metod i form wykonywania przez policjantów konwojów i doprowadzeń wynika bowiem, że doprowadzenie oznacza zespół czynności związanych z przemieszczaniem się osoby pozbawionej wolności. Stąd też twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom zreferowanym przez Komendanta.

Odpowiedź KSP

Interwencja wobec 5 osób w dniu 30 października 2020 r. na autostradzie A2 w rejonie Pruszkowa podjęta zastała na podstawie posiadanych przez Policję informacji o możliwości przewożenia przez nie niebezpiecznych przedmiotów, które mogłyby zostać następnie użyte podczas demonstracji na terenie Warszawy. 

W trakcie interwencji, z uwagi na fakt, że kierujący prowadził pojazd mechaniczny na drodze publicznej, podjęto wobec niego czynności, do których Policja jest uprawniona na podstawie przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym. Użycie środków przymusu bezpośredniego wobec wymienionych osób nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu tych osób przez funkcjonariusza Policji do opuszczenia pojazdu oraz ich uprzedzeniu o możliwości użycia tych środków.

Jednocześnie informuję, że przemieszczenie osób do jednostki Policji podyktowane było koniecznością zapewnienia tym osobom bezpieczeństwa oraz poszanowania ich godności osobistej w związku z wykonywanymi czynnościami.

Kwestia doprowadzenia wymienionych osób do jednostki Policji będzie przedmiotem kontroli sądowej, w związku ze złożeniem przez nie zażalenia na zatrzymanie. Z posiadanych informacji wynika, że termin rozpatrzenia zażalenia na zatrzymanie Sąd Rejonowy w Pruszkowie wyznaczył na dzień 26 stycznia 2021 roku.

II.519.1590.2020

Przemoc policji wobec dziennikarzy podczas Marszu Niepodległości. Są postępowania w policji, będzie ocena prokuratury

Data: 2020-12-07
  • Policja prowadzi czynności wyjaśniające w sprawie przemocy stosowanej wobec dziennikarzy relacjonujących Marsz Niepodległości 11 listopada 2020 r. w Warszawie 
  • Chodzi o bicie dziennikarzy przez funkcjonariuszy, stosowanie środków przymusu bezpośredniego oraz zranienie jednego z nich z broni gładkolufowej
  • Policja przekazała odpowiednie materiały Prokuraturze Rejonowej Warszawa Praga-Południe, która dokona oceny prawnokarnej
  • Komendant stołeczny nie odpowiedział zaś RPO,  jak chce zapewnić, by do takich gróźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłości

Rzecznik Praw Obywatelskich z ogromnym niepokojem przyjął informacje o przypadkach stosowania przez funkcjonariuszy przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości.

Jak wynika z informacji mediów, do szczególnie bulwersujących sytuacji doszło w okolicach dworca PKP Warszawa-Stadion. Wobec dziennikarzy zastosowano środki przymusu bezpośredniego (gaz łzawiący, pałki służbowe, granaty hukowe). Działo się tak mimo że dziennikarze mieli kamizelki z napisem PRESS oraz informowali funkcjonariuszy, że są na miejscu w celach służbowych. Wielu dziennikarzy odniosło obrażenia - fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry został trafiony w twarz gumową kulą w okolicach ronda de Gaulle’a.

Opisana sytuacja budzi ogromne wątpliwości z punktu widzenia wolności słowa i bardzo negatywnie wpływa na zaufanie obywateli do policji. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną potraktowani jako jedna ze stron konfliktu.

Prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalne demonstracje czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów do tego wydarzenia.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienie powodów sytuacji z 11 listopada oraz informację, jakie zamierza podjąć działania, aby do takich groźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłość.

Odpowiedź KSP

W odpowiedzi na pismo z 12 listopada 2020 r. w sprawie pojawiających się w mediach tradycyjnych i społecznościowych informacji o przypadkach stosowania przez funkcjonariuszy Policji przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości, który odbył się w dniu 11 listopada 2020 r. w Warszawie, informuję, że:

W zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci pocisków gumowych miotanych z broni gładkolufowej przez funkcjonariuszy Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariuszy Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach.

W zakresie wykorzystania środka przymusu bezpośredniego w postaci granatu hukowego przez funkcjonariusza Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Radomiu, sprawę przekazano w celu oceny właściwemu przełożonemu funkcjonariusza, Komendantowi Wojewódzkiemu Policji zs. w Radomiu.

W zakresie stosowania przez funkcjonariuszy Policji garnizonu stołecznego środków przymusu bezpośredniego w trakcie zabezpieczenia w dniu 11 listopada 2020 r., wdrożono czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji - w Komendzie Stołecznej Policji, Komendzie Rejonowej Policji Warszawa IV, Komendzie Powiatowej Policji w Legionowie, Komendzie Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie, Komendzie Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim, Komendzie Powiatowej Policji dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego zs. w Starych Babicach oraz Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie.

Przedmiotowe czynności pozostają w toku. Ponadto informuję, że materiały w powyższym zakresie zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe w Warszawie, celem oceny prawnokarnej  - dodał nadinsp. Paweł Dobrodziej.

VII.613.128.2020

KGP wyjaśnia interwencję policjantów w cywilu podczas protestu 18 listopada w Warszawie

Data: 2020-12-04
  • Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji wyjaśnia stosowanie środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów w okolicach pl. Powstańców Warszawy 18 listopada 2020 r.
  • W tym trybie jest też badane użycie przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, poważnie zaniepokojonemu tymi incydentami

Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie. Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu.

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu, m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

Poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

Odpowiedź KSP

Informuję, że sprawy dotyczące:

  • stosowania środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów realizujących czynności w okolicach pl. Powstańców Warszawy, podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" w dniu 18 listopada 2020 r.;
  • czynności służbowych podjętych wobec Wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego przed Sejmem RP przy ul. Wiejskiej w Warszawie w dniu 18 listopada 2020 r.

w ramach nadzoru podlegają wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w tym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji.

Jednocześnie informuje, że w wyniku działań prowadzonych w dniu 18 listopada 2020 r. podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" funkcjonariusze policji

Wylegitymowali 745 osób.

  • 633 w związku z popełnieniem wykroczenia ( w tym 3 nieletnich):

wobec 24 osób zastosowali postępowanie mandatowe,

  • sporządzili 550 notatek dotyczących skierowania do sądów wniosków o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • wobec 56 osób zastosowali, na podstawie art. 41 kw, środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia w związku z popełnionym wykroczeniem.

Zatrzymali 21 osób, z czego:

  • 13 osób na podstawie art. 244 § 1 kpk - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw z art. 226 § 1 kk i art. 222 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 222 § 1 kk i art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1, art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 224 § 1 kk, art. 108 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,
  • 8 osób w związku z popełnionym wykroczeniem, z czego: 3 osoby na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji; 5 osób no podstawie art. 45 § 1 kpów.

Wobec 272 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Przedmiotowe notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji. Wobec 13 osób zatrzymanych na podstawie art. 244 §1 kpk w KRP Warszawa I prowadzone są postępowania przygotowawcze.

W żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpów i art. 248 kpk.

W Komendzie Stołecznej Policji nie odnotowano wpływu zażaleń na zatrzymanie złożonych przez osoby zatrzymane w dniu 18 listopada 2020 r.

Informuję, że Komenda Stołeczna Policji przekazuje informacje, którymi dysponuje w zakresie złożonych zażaleń na zatrzymania oraz zapadłych w tych sprawach rozstrzygnięć. Jednakże osoby zatrzymane mają uprawnienia do składania tego typu zażaleń do sądów bezpośrednio, a rozstrzygnięcia sądów wpływają do organu Policji w różnym czasie, stąd informacje te są często niepełne.

Biorąc powyższe pod uwagę proszę, aby w przedmiotowej sprawie, a także w przypadku tego typu pytań, w przyszłości zapytania te były kierowane wyłącznie do Sądów nie do Policji. Sądy podlegają pod inny resort administracji rządowej niż Policja podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.

II.519.1694.2020

„Nie byli zatrzymani”. Policja o zatrzymaniu jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-04
  • Policja zatrzymała i zakuła w kajdanki działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących w październiku do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Według RPO należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności – o co spytał Komendanta Stołecznego Policji
  • Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy
  • Według KSP osoby te „nie były zatrzymane”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów, było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy ani protokołów zatrzymania, ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji).

Odpowiedź nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji

Podstawą faktyczną interwencji Policji wobec 5 osób podróżujących w dniu 30 października 2020 r. autostradą A2 w rejonie Pruszkowa (wśród nich Marty R.) była potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie.

Podstawą prawną przeprowadzenia tych czynności był art. 15 ust. 1 pkt 9 ustawy o Policji.

Podstawą faktyczną użycia wobec tych osób środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek było wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.

Podstawą prawną użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek były art. 11 pkt 1 i 9, art. 14 ust. 1, art. 15 ust. 1 i art. 15 ust. 6. ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Podstawą prawną przeprowadzenia badania stanu trzeźwości był art. 129 ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a podstawą prawną przeprowadzania badań kierującego pojazdem pod kątem zawartości środków odurzających w ślinie był art. 129 j ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz § 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 lipca 2014 r., w sprawie wykazu środków działających podobnie do alkoholu oraz warunków i sposobu.

Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane.

Przemieszczające się pojazdem osoby złożyły zażalenie na zatrzymanie. W dniu 10 listopada 2020 r. zażalenie zostało przekazane do Sądu Rejonowego w Pruszkowie celem rozpatrzenia. Wyznaczone na dzień 27 listopada 2020 r. posiedzenie sądu dotyczące rozpatrzenia przedmiotowego zażalenia zostało odwołane. Nie wyznaczono nowego terminu posiedzenia sądu w tej sprawie.

II.519.1590.2020

Adam Bodnar: policyjne „kotły” - ograniczeniem praw uczestników zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-12-02
  • Przetrzymywanie manifestantów w policyjnym „kotle” powinno być stosowane wyjątkowo, dla odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo
  • Inaczej prowadzi to do nieproporcjonalnego ograniczenia praw uczestników do zgromadzeń - jak w przypadku ostatnich protestów 
  • Taka praktyka policji jest szczególnie niebezpieczna w sytuacji epidemii, bo uniemożliwia zachowanie wymaganego dystansu między uczestnikami zgromadzeń

W skargach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz materiałach prasowych powtarzają się informacje o niepokojącej praktyce wobec demonstrujących. Są oni otaczani kordonem policji i zamykani w tzw. kotłach. Zarazem funkcjonariusze przy użyciu sprzętu nagłaśniającego powtarzają polecenie o rozejściu się, co fizycznie – w związku z blokadą policjantów – nie jest możliwe. Praktyka ta jest szczególnie niebezpieczna w sytuacji epidemii, ponieważ uniemożliwia zachowanie wymaganego dystansu między uczestnikami zgromadzenia.

Rzecznik wcześniej krytykował tę praktykę po obchodach 11 listopada 2019 r., gdy w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”. Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy policji kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń publicznych, gdyż pozbawia zgromadzenia charakteru otwartości.

Stosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być każdorazowo proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle”, powinny  być stosowane wyjątkowo – w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo – i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej i nagłej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Ponadto należy szczególnej ocenie poddać działania funkcjonariuszy z 28 listopada 2020 r. co do demonstracji, która ruszyła z ronda Dmowskiego ul. Marszałkowską w kierunku pl. Konstytucji. Jak podały media,  funkcjonariusze – pomimo pokojowego charakteru demonstracji – wielokrotnie podejmowali próby zablokowania przemarszu i otoczenia uczestników kordonem.

Na 200-metrowym odcinku ul. Waryńskiego pomiędzy pl. Konstytucji i ul. Nowowiejską, która została zablokowana, funkcjonariusze przepuścili chodnikami część demonstracji, a resztę zamknęli w kotle. Na miejscu pozostała kilkunastoosobowa grupa dziennikarzy, dwoje posłów oraz około 20 uczestników marszu - otoczonych kordonem ok. 300 policjantów. Policjanci odmówili wypuszczenia z kordonu dziennikarzy w celu umożliwienia im wykonywania pracy, mimo okazania przez nich  legitymizacji prasowych.

Adam Bodnar poprosił komendanta głównego policji gen. insp.  Jarosława Szymczyka o podanie, w jakich przypadkach funkcjonariusze stosują praktykę zamykania manifestantów w  „kotle”.

VII.613.132.2020

Wkroczenie policji na teren Politechniki Warszawskiej. Prośba do KSP o wyjaśnienia

Data: 2020-12-01
  • Podczas protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej, gdzie użyli gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów
  • Tymczasem przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

Media podały, że 28 listopada 2020 r. policjanci podjęli na terenie Politechniki Warszawskiej interwencję z użyciem gazu pieprzowego i pałek wobec osób protestujących w ramach „Strajku Kobiet”. Nie została ona poprzedzona uzyskaniem zezwolenia Rektora Politechniki na wkroczenie na teren uczelni. Funkcjonariusze mieli także nie reagować na żądania opuszczenia terenu formułowane przez straż uczelnianą.

Rzecznik zwraca uwagę, że zgodnie z art. 50 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni  co do zasady jedynie na wezwanie rektora. Regulacja ta stanowi jedną z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni wyższych.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Oprócz prośby o wyjaśnienia, Rzecznik zwraca się do KSP o przesłanie odpowiedzi udzielonej na pismo Rektora Politechniki w związku z incydentem.

VII.7033.92.2020

Naruszenie immunitetu Barbary Nowackiej. RPO prosi policję o zbadanie działań funkcjonariuszy

Data: 2020-12-01
  • Okoliczności użycia gazu pieprzowego wobec posłanki Barbary Nowackiej wymagają szczegółowego wyjaśnienia
  • Mogło to bowiem naruszać ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do Komendanta Stołecznego Policji

RPO podjął działania w sprawie kolejnej już w ostatnim czasie interwencji funkcjonariuszy wobec parlamentarzystów – użycia 28 listopada 2020 r. w Warszawie środka przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza substancji obezwładniających wobec posłanki Barbary Nowackiej. Z przekazów mediów wynika, że gazu użyto, gdy pokazywała ona policjantowi legitymację poselską.

Z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że zakaz zatrzymania, o którym mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła. Taką formą ograniczenia wolności jest zastosowani środków przymusu bezpośredniego.

Interwencja wobec posłanki Barbary Nowackiej może więc wskazywać na naruszenie  art. 10 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Okoliczności tej interwencji wymagają zatem szczegółowego wyjaśnienia.

Trzeba też zbadać, która z opisanych w art. 11 pkt 1-13 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku posłanki Barbary Nowackiej i czy jej zachowanie wyczerpywało znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie w świetle ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora uzasadniałoby ograniczenie  nietykalności parlamentarnej.

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy wobec posłanki Barbary Nowackiej.

II.519.1744.2020
 

Wielka skala zatrzymań oraz wniosków policji po proteście 24 października

Data: 2020-11-30
  • 278 osób zatrzymała policja po protestach społecznych 24 października 2020 r. w Warszawie. Niemal 250 zarzucono przestępstwa, m.in. czynnego udziału w zbiegowisku
  • Wylegitymowano w sumie 948 osób, a wobec 711 sporządzono notatki dla sanepidu, który może nałożyć kary pieniężne za nieprzestrzeganie obostrzeń podczas pandemii
  • Zarazem wszczęto postępowanie wobec braku reakcji funkcjonariuszy na zepchnięcie kobiety ze schodów kościoła św. Krzyża 25 pażdziernika

Takie m.in. informacje Komenda Stołeczna Policja przekazała Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

RPO poprosił  policję o wyjaśnienia  w sprawie jej działań podczas   protestów społecznych w Warszawie i innych miastach 24 i 25 października. 

Pytał m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie.

Prosił też o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc.

Chciał  też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność".

Odpowiedź komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

24 października 2020 roku zabezpieczenie protestów i zgromadzeń na terenie m. st. Warszawy odbywało się w ramach operacji policyjnej.

Protest z 24 października "Międzynarodowy Marsz o Wolność"

Około godz. 11.00 w rejonie pl. Defilad zgromadziło się około 6000 osób. Wobec osób, które nie stosowały się do obostrzeń wynikających z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, policjanci podejmowali czynności legitymowania.

Około godz. 11.25 w trakcie czynności zatrzymania jednej z osób, zgromadzone osoby próbowały siłą uwolnić zatrzymanego oraz skandowały hasła „ZOMO". Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do zgromadzonych komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń związanych z pandemią COVID-19, zachowania zgodnego z prawem, nieatakowania policjantów. Nadano również komunikaty wzywające do opuszczenia rejonu pl. Defilad przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także przedstawicieli mediów, kobiety w ciąży oraz kobiety z dziećmi. Ponadto informowano, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom Policja podejmie działania, w tym także zatrzymania prewencyjne.

Zgromadzone osoby nie reagowały na wydawane komunikaty, wobec czego około godz. 13.15 policjanci przystąpili do prewencyjnego zatrzymania. W tym czasie zgromadzone osoby zaczęły napierać na kordony policjantów. Jeden z uczestników nielegalnego zgromadzenia wspiął się na dach radiowozu oznakowanego marki Mercedes Sprinter, a następnie przeskoczył po dachach kolejnych pojazdów służbowych, czym dokonał uszkodzenia mienia, w postaci 7 pojazdów służbowych. Sprawca został zatrzymany.

W związku z naruszeniem porządku prawnego policjanci w indywidualnych przypadkach jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego. Osoby atakujące policjantów były zatrzymywane.

Około godz. 13.30 grupa około 500 osób przeszła ulicami w rejon ul. Nowogrodzkiej, a następnie w kierunku Ronda Zawiszy i dalej Al. Jerozolimskimi przemieściła się po obu nitkach jezdni w rejon Ronda Czterdziestolatka, gdzie w kierunku policjantów zgromadzone osoby rzucały niebezpieczne przedmioty - kamienie, szklane butelki. Następnie zgromadzone osoby rozbiegły się w różnych kierunkach.

Należy podkreślić, iż w trakcie przemarszu grupy osób, na Al. Jerozolimskich jak i ulicach przyległych odbywał się ruch kołowy, w związku z czym osoby przemieszczające się stwarzały realne zagrożenie dla życia i zdrowia uczestników zgromadzenia jak i osób postronnych.

Następnie około godz. 15.30 w rejonie pl. Defilad zebrało się około 1000 osób, które wyszły na jezdnię Al. Jerozolimskich i rozpoczęły przemarsz w kierunku dzielnicy Ochota. Na wysokości Dworca PKP Warszawa Śródmieście, w poprzek Al. Jerozolimskich, ustawiony została kordon policyjny celem uniemożliwienia niekontrolowanego przemieszczania się zbiegowiska i skierowania przemieszczającej się grupy osób na chodniki. W tym czasie w kierunku policjantów zgromadzeni rzucali niebezpieczne przedmioty m.in. kamienie, szklane butelki.

W związku z powyższym podjęto działania w celu zatrzymania najbardziej agresywnie zachowujących się osób. Policjanci w indywidualnych przypadkach wobec najbardziej agresywnych osób używali środków przymusu bezpośredniego.

W trakcie prowadzonych działań do osób uczestniczących w zbiegowisku Policja kierowała komunikaty wzywające do zachowania się zgodnego z prawem.

Około godz. 16.00 grupa około 300 osób przemieszczając się ul. Marszałkowską i pl. Bankowym nawoływała do przejścia w rejon ul. Mickiewicza. W trakcie przemarszu ruch kołowy odbywał się zarówno na ul. Marszałkowskiej jak i na ulicach przyległych. W rejonie pl. Bankowego osoby zgromadzone rzucały w kierunku policjantów, kamienie, butelki, środki pirotechniczne jak i inne niebezpieczne przedmioty. Do zgromadzonych osób kierowano komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem.

Policjanci mając na uwadze konieczność przywrócenia naruszonego porządku prawnego przystąpili do działań rozpraszających oraz zatrzymywania osób zachowujących się agresywnie. Funkcjonariusze Policji używali w indywidualnych przypadkach prawnie przewidziane środki przymusu bezpośredniego. Agresywnie uczestnicy zgromadzenia dążyli do konfrontacji z policjantami stwarzając realne zagrożenie życia i zdrowia policjantów. Wobec powyższego policjanci użyli granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych. Podjęte działania odniosły pożądany skutek, a agresywnie zachowujący się uczestnicy nielegalnego zbiegowiska zostali zatrzymani.

W wyniku użycia wymienionych środków przymusu bezpośredniego, żaden z uczestników nielegalnego zgromadzenia nie zgłosił potrzeby udzielenia mu pomocy medycznej.

Podczas realizowanych działań doszło do zbiorowego naruszenia porządku prawnego poprzez wielokrotne blokowanie pasów drogi, rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku funkcjonariuszy Policji oraz używanie środków pirotechnicznych. W indywidualnych przypadkach policjanci używali prawnie przewidzianych środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, pałek służbowych, ręcznych miotaczy substancji obezwładniających, kajdanek oraz granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych.

Wykorzystywane w tym dniu przez funkcjonariuszy Policji wymienione środki przymusu bezpośredniego zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia. Policjanci wybierali środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy. Stopień natężenia użycia wskazanych środków przymusu bezpośredniego zależał od zachowania osób, wobec których były one użyte, a policjanci zaprzestawali używania środków przymusu bezpośredniego po osiągnięciu celu ich użycia.

Protest z 24 października wobec decyzji TK ws. aborcji

W zakresie protestu z 24 października 2020 roku odbywającego się na ul. Nowogrodzkiej z przejściem przed Trybunał Konstytucyjny informuję, że około godz. 10.45 przed siedzibą partii Prawo i Sprawiedliwość pojawiły się pierwsze grupy osób z transparentami. Zebrane osoby uczestniczące w zgromadzeniu spontanicznym zachowywały się spokojnie, stosowały się do poleceń policji.

Do zebranych osób kierowano komunikaty głosowe informujące o obowiązku przestrzegania postanowień rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Uczestnicy stosowali się do zaleceń związanych z obostrzeniami wynikającymi z cytowanego rozporządzenia.

Około godz. 12.40 uczestnicy przeszli ulicami Warszawy w kierunku siedziby Trybunału Konstytucyjnego. W punkcie kulminacyjnym w przemarszu uczestniczyło około 600 osób. O godz. 13.45 zgromadzenie dotarło przed Trybunał Konstytucyjny przy Al. Szucha. Około godz. 14.15 zgromadzenie zakończyło się, a uczestnicy rozeszli się.

Podczas działań policyjnych realizowanych na terenie Warszawy w dniu 24 października 2020 roku, w związku z protestem związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zatrzymano łącznie 278 osób, w tym:

  • 248 osoby podejrzane o popełnienie przestępstw określonych w art. 254 § 1 k.k., i innych, a podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 244 § 1 k.p.k.,
  • 1 osobę podejrzaną o popełnienie wykroczenia, której podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 45 § 2 k.p.w.,
  • 29 osób, które w sposób oczywisty i bezpośredni stwarzały zagrożenia dla zdrowia ludzkiego, podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji.

Osoby zatrzymane były doprowadzone do Pomieszczeń dla Osób Zatrzymanych w komendach rejonowych i powiatowych garnizonu stołecznego Policji oraz Komendy Stołecznej Policji (za wyjątkiem Komendy Rejonowej Policji Warszawa I i V), jak również do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce i Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach oraz do Komendy Powiatowej Policji w Płońsku, Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie, Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie, Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku, Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie i Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie. Osoby zatrzymane, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności, zostały niezwłocznie zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów.

W zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 711 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji,

Wylegitymowano 948 osób, w tym 248 osób podejrzanych o popełnienie przestępstw i 700 osób podejrzanych o popełnienie wykroczeń.

W zakresie podjętych oraz planowanych dalszych czynności wobec zatrzymanych osób podejrzanych o dokonanie przestępstw informuję, że:

  • wobec 7 zatrzymanych wystąpiono do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście w Warszawie o rozpoznanie postępowań w trybie przyśpieszonym, z czego w 6 postępowaniach Sąd postanowił przekazać sprawy do dalszego prowadzenia w trybie zwykłym, wobec 1 zatrzymanego zapadł wyrok w trybie przyśpieszonym, wobec pozostałych podejrzanych postępowania prowadzone są w trybie zwykłym. W zakresie sprawców wykroczeń:
  • wobec 87 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • 35 osób pouczono na podstawie przepisów art. 41 k.w.,
  • wobec 605 osób wdrożono, czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia na podstawie art. 54 § 1 k.p.w.

Protest z 25 października

25 października 2020 roku około godz. 10.00 przed Pałacem Prezydenckim przy ul. Krakowskie Przedmieście zgromadziły się osoby, które wyrażały niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Następnie grupa przemieściła się przed kościół Wizytek przy ul. Krakowskie Przedmieście 34 w Warszawie, skąd przeszła pod kościół Świętego Krzyża.

Około godziny 11.00 w rejonie kościoła Świętego Krzyża przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie zebrały się dwie antagonistycznie do siebie nastawione grupy osób. W związku z zaistniałą sytuacją policjanci dokonali zabezpieczenia terenu przyległego do kościoła. Funkcjonariusze podejmowali działania polegające na niedopuszczeniu do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym niedopuszczeniu do bezpośredniej konfrontacji fizycznej pomiędzy wymienionymi grupami osób oraz niedopuszczeniu do zakłócenia odbywających się obrzędów religijnych i wtargnięcia osób zgromadzonych do kościoła. Policjanci reagowali na popełniane przez zgromadzone osoby czyny zabronione o znamionach wykroczenia, podejmując interwencje wobec osób niestosujących się do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Przed wejściem do kościoła Świętego Krzyża pojawiła się grupa osób z transparentem „PUBLICZNY RÓŻANIEC ZADOŚĆUCZYNIENIE BOGU I MATCE NAJŚWIĘTSZEJ ZA GRZECH ABORCJI”, która odmawiała różaniec. Jeden z uczestników protestu, przeciwny wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego dokonał zniszczenia urządzenia nagłaśniającego, przenośnej tuby oraz naruszył nietykalność cielesną uczestnika biorącego udział w modlitwie. Sprawca uszkodzenia został zatrzymany i doprowadzony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, a następnie osadzony w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2. Wobec zatrzymanego użyto środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w kierunku art. 288 k.k.

Z tłumu protestu proaborcyjnego w kierunku policjantów były rzucane jajka. Z uwagi na dużą liczbę uczestników brak było możliwości identyfikacji sprawców.

Około godziny 15.00 policjanci podjęli czynności z udziałem kobiety, która twierdziła, że została zepchnięta przez osoby blokujące dostęp do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Funkcjonariusze ustalili dane wymienionej i z uwagi na fakt, iż uskarżała się na ból nogi, wezwali załogę pogotowia ratunkowego, która następnie przewiozła kobietę do szpitala przy ul. Solec 93 w Warszawie. Kobieta została pouczona przez policjantów o przysługujących prawach. Około godziny 15.20 do policjantów zabezpieczających schody wejściowe do kościoła podeszła poseł na Sejm RP Pani Urszula Zielińska z dwiema osobami, które były świadkami zdarzenia z udziałem pokrzywdzonej kobiety.

W ramach przedmiotowej interwencji wylegitymowane zostały wszystkie osoby dokonujące zabezpieczenia wejść do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie.  9 listopada 2020 r. pokrzywdzona kobieta w KRP Warszawa I złożyła zawiadomienie w sprawie zrzucenia jej ze schodów kościoła Świętego Krzyża w Warszawie i pobicia przez członków tzw. straży kościoła w dniu 25 października 2020 r., materiały sprawy o czyn z art. 157 § 2 k.k. przesłano do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie sygn. akt 4 DS. 1492/2020. Postępowanie pozostaje w toku.

W związku z zastrzeżeniami dotyczącym braku reakcji policjantów na incydent dotyczący zgłoszonego zepchnięcia kobiety ze schodów kościoła, wdrożono w Komendzie Stołecznej Policji oraz w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, które pozostają w toku.

25 października 2020 roku podczas prowadzonych działań w rejonie kościoła Świętego Krzyża w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B. znajdującego się w grupie osób zabezpieczających wejście do kościoła, który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego, będąc w przestrzeni publicznej dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 k.w. ustawy w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Również 25 października 2020 r. około godz. 19.30 w pobliżu Bazyliki Archidiecezjalnej Świętego Jana Chrzciciela przy ul. Świętojańskiej w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B., który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego dopuścił się popełnienia wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 27 cytowanego rozporządzenia. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Około godz. 18.40 zgromadzone osoby skierowały się przed siedzibę Kurii Metropolitarnej przy ul. Miodowej. Przed kościołem Św. Krzyża pozostała grupa 30 osób modlących się na schodach. Około godz. 19.20 przed Kurią zgromadzone osoby skandowały hasła: „J….Ć KLER", „J….Ć PIS”, „W………Ć". W kierunku ogrodzenia Kurii nieustalone osoby rzucały jajka oraz środki pirotechniczne w postaci świecy dymnej. W rejonie ul. Miodowej przy siedzibie Ministerstwa Zdrowia zatrzymano kobietę podejrzaną o czyn z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, którą osadzono w PdOZ przy ul. Jagiellońskiej 51 w Warszawie.

Około godz. 20.00 część zgromadzonych osób zaczęła się rozchodzić. Natomiast pozostali zgromadzeni przeszli przed Pałac Prezydencki. W kulminacyjnym momencie przed Pałacem Prezydenckim w zgromadzeniu uczestniczyło około 6000 osób. Około godz. 21.20 zgromadzeni przeszli ul. Krakowskie Przedmieście przed kościół Świętego Krzyża. Następnie przemaszerowali ulicami: Nowy Świat, Jana Pawła II, Marszałkowską, Świętokrzyską, Zielną przeszli pod budynek PASTY - siedzibę Fundacji Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, gdzie dotarli około godz. 22.00.

W stronę znajdujących się tam policjantów rzucano jajka, farbę oraz środki pirotechniczne - petardy hukowe. Na budynku osoby przyklejały tzw. wlepki. Policjanci w indywidualnych przypadkach używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej. Przed gmachem wylegitymowano kobietę, w związku ze zniszczeniem elewacji budynku poprzez namalowanie na nim graffiti o treści: „22.29.20”. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ponadto w związku z zabezpieczeniem 25 października 2020 r. zatrzymano mężczyznę podejrzanego o znieważenie funkcjonariusza Policji, tj. o czyn z art. 226 § 1 k.k., którego osadzono w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2.

W związku działaniami prowadzonymi przez Policję 25 października 2020 roku:

  • wylegitymowano 87 osób na podstawie art. 15 ustawy o Policji,
  • zatrzymano 3 osoby na podstawie art. 244 § 1 k.p.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 288 § 1 k.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 226 §1 k.k.

Zatrzymane osoby, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności procesowych, zostały zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów zatrzymania.

Sporządzono wnioski o ukaranie do sądu, w tym:

  • 6 wniosków o ukaranie za czyny z art. 54 k.w. w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 141 k.w.,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 65 k.w. w zw. z art. 66 § 1 k.w.,
  • - 6 wniosków za czyn z art. 63a k.w.,
  • wobec 3 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • w zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 7 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.  

II.519.1547.2020

Zatrzymani 28 listopada. Interwencja zastępczyni RPO

Data: 2020-11-29
  • 28 listopada 2020 r. zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniowała w komendach policji na rzecz osób zatrzymanych; uspokajała też nastroje ósób zebranych pod komendami 

Najpierw została poproszona przez manifestujących o interwencję w związku z zatrzymaniem 17-letniego  ucznia liceum sportowego w Warszawie.

Zastępca komendanta nadkom.  Tomasz Tabor umożliwił rozmowę z zatrzymanym w sytuacji, w której chciał obronić kobietę atakowaną przez policjanta niedaleko Placu Zbawiciela. Według jego relacji policja użyła gazu, szarpała go, rzuciła na ziemię. A miałem kartonik z napisem Twoja wolność to żaden twój grzech. Nie używał słów wulgarnych, nie uszkodził radiowozu. Kajdanki założono mu w Komendzie.

Policjant, który informował Hannę Machińską o zajściu, twierdzi że 17-latek rzucił się na niego, uszkodził radiowóz, stłukł lusterko, był bardzo agresywny. Świadek zatrzymania nie potwierdziła wersji policjanta. Mówiła, że to policja zachowywała się agresywnie. Także inni świadkowie nie potwierdzili wersji policji. Całość zdarzenia została nagrana. Według relacji ojca syn jest spokojny, jest dobrym uczniem.

Sytuacja przed Komendą była bardzo dynamiczna. Komendant poprosił Hannę Machińską i posła Michała Szczerbę o deeskalację i uspokojenie skandujących. Po opuszczeniu Komendy przez 17-latka młodzież rozeszła się.

Hanna Machińska dostała też informację z Komendy Stołecznej Policji o osobach zatrzymanych i przewiezionych do komendy w Piasecznie, dokąd się udała.

W komendzie przebywało 7 osób zatrzymanych, m.in. pani Katarzyna, zatrzymana na ul. Waryńskiego, w tzw. kotle. Sytuacja była tam bardzo dynamiczna. Pani zwróciła się do policji o stworzenie przejścia, odpowiadając na apel o opuszczenie miejsca przez manifestujących. Jednak policja nie zareagowała. Jedyną możliwością opuszczenia miejsca zdarzenia było przejście przez płot.

Osoby znajdujące się w „kotle” usiadły na jezdni. Wobec pani Katarzyny zastosowano siłę, została wrzucona do radiowozu. Zastosowano też kajdanki na ręce do tyłu. Według niej policjanci zachowywali się brutalnie, wręcz wykręcili jej ręce. Usiłowała ona zwrócić uwagę policjantów na tę sytuację i uderzała w drzwi pojazdu od środka. Nie pozwolili skorzystać z toalety przez dłuższy czas. Nie otrzymała napojów, a choruje na cukrzycę. Postawiono jej zarzuty karne z art. 220 kk.

Inne osoby znalazły się w podobnej sytuacji. Panu Wojciechowi policja odmówiła podania podstawy prawnej zatrzymania, dlatego odmówił on podania danych osobowych. Policja jednak dysponowała danymi na podstawie dowodu osobistego zabranego wraz z portfelem i telefonem. Policja nie chciała poinformować osoby najbliższej o zatrzymaniu. Pan Janusz podkreślił, że to była prowokacja i świadome działanie Policji Pięciokrotnie prosił o poinformowanie żony, telefon wykonano dopiero po kilku godzinach, o godz. 22:30. Także pan Jan znalazł się w tej samej sytuacji. Policjanci kierowali do niego groźby.

Także pod tą komendą było wiele osób skandujących. Komendant zwrócił się do zastępczyni RPO i posła Szczerby o uspokojenie sytuacji. Po wypuszczeniu zatrzymanych ok. godz. 23:15 manifestacja zakończyła się. Samorząd Piaseczna umożliwił osobom zatrzymanym powrót do Warszawy.

Należy podkreślić, że:

  1. Policja stosuje metodę tzw. kotła, nie pozwalając manifestującym na opuszczenie manifestacji;
  2. Stawiane zarzuty  nie znajdują potwierdzenia w materiale filmowym i oświadczeniach świadków;
  3. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności policji w czasie zatrzymania i w radiowozach;
  4. Nie jest uzasadnione wywożenie osób z Warszawy do Piaseczna. Jedna osoba z Piaseczna została przewieziona do Pruszkowa;
  5. Zauważalna była demonstracja siły przed komendami, duże zgrupowanie sił policyjnych i radiowozów;
  6. We wszystkich przypadkach osoby zatrzymane miały dostęp do prawnika;
  7. Pojawiają się trudności dotyczące informowania osób najbliższych o zatrzymaniu.

Adam Bodnar proponuje, by policja była bardziej nastawiona na przestrzeganie praw człowieka. Wystąpienie RPO w Senacie

Data: 2020-11-27
  • To, co się stało, i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, musi budzić największy niepokój
  • Wielu obywateli chciałoby poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy
  • Ale jest też i wielu policjantów, chcących służyć w formacji, która cieszy się zaufaniem społecznym
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje ustawowe zapisanie, aby policja była w większym stopniu nastawiona na przestrzeganie praw człowieka
  • To efekt analizy RPO, wskazującej, że policja coraz częściej stosuje nadmierne środki przymusu bezpośredniego wobec manifestantów
  • Prace nad taką ustawą w Senacie można by połączyć z wysłuchaniem publicznym wszystkich stron

RPO Adam Bodnar 27 listopada 2020 r. wystąpił na forum Senatu, który zajął się działaniami policji wobec uczestniczek i uczestników protestów po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów o aborcji. 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie RPO do przedstawienia  stanowiska w kontekście wyjaśnienia wydarzeń związanych z działaniami policji w kontekście zgromadzeń po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r.  

Ta kwestia jest niezwykle istotna z punktu widzenia korzystania przez  obywateli z wolności zgromadzeń. To jeden z tematów, który ma kluczowe znaczenie dla Biura RPO. Zajmujmy się nim w trzech wymiarach

  • regulacyjnym - czy przepisy odpowiadają standardom konstytucyjnym,
  • interwencyjnym – monitorowanie, w jakim zakresie są przestrzegane standardy konstytucyjne oraz obowiązując prawo w kontekście interwencji dokonywanych przez policję,
  • oraz wymiar tego, co się dzieje w pomieszczaniach dla osób zatrzymanych  na komendach czy posterunkach policji, które są na bieżąco monitorowane przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania w BRPO, nadzorowanego przez moją zastępczynię dr Hannę Machińską, która jest tu obecna.

Wymiar regulacyjny

Chciałbym rozpocząć moją analizę od zastanowienia się nad kwestiami regulacyjnymi. Jestem zdania, że ze względu na stan epidemii oczywiście można ograniczyć korzystanie z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń (art. 57 Konstytucji RP). Jednak powinno się to odbywać z poszanowaniem reguł konstytucyjnych, czyli:

  • być dokonywane na podstawie ustawy,
  • ograniczenia powinny być proporcjonalne do realizowanego celu,
  • nie mogą one  naruszać istoty zgromadzeń.

Natomiast te wszystkie ograniczenia, które obserwujemy, w istocie mają  podstawę tylko i wyłącznie w art. 46 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o chorobach zakaźnych z 2008 r. Zgodnie z tym przepisem rozporządzeniem można ustanowić „zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń”.

Ten przepis budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne. Był przyjmowany w zupełnie  innych czasach, ale pokazuje jak głęboko może sięgać  ingerencja w wolność zgromadzeń. Daje de facto podstawę do tego, aby poprzez rozporządzenia regulować zakres korzystania z wolności zgromadzeń.

Od początku epidemii do dzisiaj w zasadzie mieliśmy już co najmniej cztery reżimy prawne:

  • całkowity zakaz zgromadzeń na początku;
  • później ograniczenie zgromadzeń do 250 osób (wprowadzenie wymogu  odległości pomiędzy uczestnikami,  wymogu maseczek i nadzoru sanitarnego);
  • druga fala i ograniczenie zgromadzeń do 10 osób;
  • obecnie - ograniczenie zgromadzeń do 5 osób.

Dlaczego to jest istotne? Ponieważ tak skonstruowane przepisy:

  1. powodują stan zaniepokojenia po stronie obywateli, którzy poprzez uczestnictwo w zgromadzeniach chcieliby wyrazić swój obywatelski głos, swój sprzeciw, a narażają się na łamanie przepisów prawa;
  2. dają podstawę policji do arbitralnego stosowania prawa - w zależności od sytuacji policja może reagować albo w sposób zdecydowany, albo też przymykać oko na zgromadzenia organizowane w czasie pandemii.

Ten stan niepewności prawnej jest niezwykle niebezpieczny, gdyż naraża obywateli na działanie całego aparatu państwa, a jednocześnie pozbawia ich możliwości korzystania z przyrodzonych, niezbywalnych praw konstytucyjnych. Praw, które są „solą demokracji”, praw, z których obywatele korzystają – co podkreślam - bez większych ograniczeń od 1989 r. Na obecnym etapie mamy bardzo niskie zaufanie do sensowności tych obostrzeń prawnych, panuje chaos regulacyjny i informacyjny.

Powyższy problem regulacyjny przekłada się na sposób postępowania policji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka (zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń) wskazują, jak mają postępować organy władzy.

Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne. To jest moim zdaniem wymiar demokracji – jak podchodzimy do tego typu sytuacji: czy w duchu wolności zgromadzeń i ich poszanowania, czy też wręcz przeciwnie.

Działania policji powinny raczej zmierzać do zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzeń spontanicznych niż polegać na ich tłumieniu. A doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że może być z tym różnie.

Drugi wymiar 

Wiąże się on z interwencjami RPO. A już od samego początku pandemii mamy rożne problemy z wolnością zgromadzeń. Było kilka szczególnych momentów, kiedy temat ten stawał się istotny w debacie publicznej ze względu na interwencję państwa:

  • pierwsze były demonstracje i akcje obywatelskie związane z wyborami prezydenckimi z 10 maja 2020 r., które się nie odbyły (w tym np. wylegitymowanie i ukaranie uczestników akcji obywatelskiej „List”);
  • demonstracje nazywane jako „Strajk przedsiębiorców” z 8, 16 i 23 maja;
  • demonstracje solidarnościowe po zatrzymaniu Margot (w tym zwłaszcza wydarzenia wieczorne 7 sierpnia 2020 r.);
  • seria demonstracji i innych wydarzeń po rozstrzygnięciu TK z 22 października 2020 r.;
  • a także Marsz Niepodległości z 11 listopada 2020 r.

Całościowe spojrzenie daje szansę na dostrzeżenie określonych zjawisk i wyciągnięcie wniosków co do postępowania policji.

Intensyfikacja działania ze strony policji

Polega ona na:

  • nieustannym legitymowaniu osób, w tym także zatrzymywaniu zmierzających na demonstracje (np. słynne zatrzymanie związkowców z Inicjatywy Pracowniczej na autostradzie A2);
  • regularnym kierowaniu wniosków do sanepidu (szczególnie w związku z demonstracjami w marcu i kwietniu), w tym przekazywanie danych do sanepidu osób zgłaszających zgromadzenie, a następnie ich przesłuchiwanie (np. sygnał z Jaworzna);
  • zatrzymaniach. Od 22 października łącznie zatrzymano 96 osób. Jeżeli jeszcze policzyć zatrzymane osoby z Marszu Niepodległości to jest to 132. Rekordowy był 16 maja 2020 r., kiedy w czasie „strajku przedsiębiorców” zatrzymano  386 osób;
  • nierównomiernym podejściu w zależności od tego, czego dotyczy dana  demonstracja;
  • podejmowaniu działań w stosunku do nastolatków (przypominam 14-latka z Krapkowic, czy 14-latkę z Olsztyna, a także zatrzymanie 17-letniego Janka Radziwona).

W kontekście "Strajku Kobiet" widać, że relacja między policją a obywatelami  zmieniła się w trakcie. Na początku (oprócz wydarzeń z 22 października) było widać, że policja w pewnym sensie rozumie, na czym polega korzystanie z wolności zgromadzeń.

Zmiana strategii nastąpiła w zasadzie 9 listopada 2020 r. W prasie pojawiły się informacje, że został przyjęty dokument, którego treść sprowadza się do hasła: "Działamy, nie negocjujemy”.

Jednym z przejawów tego było tworzenie tzw. „kotłów”. Jako takie są one dopuszczalne, ale powinny  być stosowane wyjątkowo – ale tylko i wyłącznie w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie może to prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji w „kotle” może  naruszać  prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Z badań Omega Research Foundation wynika, że może to też zwiększać ryzyko transmisji wirusa.

Powstaje pytanie, jaki jest cel zamykania demonstrujących w kotłach? Być może wcale nie chodzi o zakończenia demonstracji, lecz "wyłapanie" (zatrzymanie lub wylegitymowanie) jak największej liczby osób - po to, aby wszcząć wobec nich postępowanie w sprawie o wykroczenia lub skierować notatki do Sanepidu. Już sam fakt spisania, nie wspominając nawet o wniosku do sanepidu o nałożenie kary, powoduje, że obywatele mogą powstrzymywać się z decyzją o korzystaniu z pokojowych zgromadzeń. Powstaje zatem pytanie czy nie jest to taktyka nastawiona na wyciszanie protestów, zduszanie ich w zarodku.

Pośrednie pozbawianie wolności

Policja, zatrzymując osoby, regularnie wywozi je na odległe komisariaty, m.in. do Piaseczna, Legionowa, Grodziska Mazowieckiego, Ostrołęki czy Pułtuska. Oficjalnym powodem takiego działania jest brak miejsc w warszawskich PdOZ. Taka praktyka powinna być zbada. W ten sposób został także potraktowany Paweł Rutkiewicz, wywieziony do Wołomina.

Ta praktyka budzi wątpliwości z punktu widzenia:

  • naruszenia wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się,
  • ograniczenia dostępu do adwokatów.

Nadmierne stosowanie środków przymusu bezpośredniego, a wręcz ich eskalacja

Pamiętam manifestację w obronie sądów w Warszawie z  27 lipca 2018 r., gdy zastosowano gaz łzawiącego, o czym dyskutowaliśmy przez  kolejne dni, a teraz w 2020 r. jest to w zasadzie na porządku dziennym.

Druga rzecz: stosowanie pałek teleskopowych.  W maju tego roku okazało się że policja użyła pałek wobec „strajku przedsiębiorców”- ale to były pałki typu tonfa, które mają zupełnie inną konstrukcję niż pałki teleskopowe, wykorzystane w czasie demonstracji 18 listopada.

Kolejny przejaw eskalacji to nieprzestrzeganie zasad policyjnych w kontekście podejmowanych interwencji. Policjanci w cywilnym ubiorze stosowali środki przymusu bezpośredniego. Samo w sobie nie jest to niedopuszczalne, ale  powinno być poprzedzone ostrzeżeniem, przedstawieniem się, wylegitymowaniem. Wśród demonstrujących pojawia się naturalna obawa, czy to są faktycznie policjanci czy ktoś, kto jest napastnikiem.

Regularne stosowanie "kotłów"

Podejście do grup chronionych

W czasie demonstracji swoją pracę wykonują dziennikarze, którzy mają obowiązek informować społeczeństwo o tym, co ważne. Nie powinno się w stosunku do nich używać środków przymusu bezpośredniego, a tym bardziej zatrzymywać. W wielu przypadkach to się jednakże zdarzyło. Najnowsza sprawa to zatrzymanie Agaty Grzybowskiej z „Gazety Wyborczej”. Ale to są także inne nazwiska: Wojciech Wójtowicz, Renata Kim, Tomasz Gutry (ofiara użycia broni gładkolufowej z „Tygodnika Solidarność”).

Być może warto byłoby zastanowić się nad stworzeniem jakiegoś porozumienia,  dyskusji pomiędzy policją a stowarzyszeniami dziennikarskimi i zastanowić się, jak zwiększyć np. rozpoznawalność obu stron. Aczkolwiek red. Grzybowska pokazywała legitymację dziennikarską,  co nie spowodowało zmiany nastawienia ze strony policji.  

Drugą grupą chronioną są parlamentarzyści. Jeżeli przypomnę sobie interwencje  RPO z lat  2015-2019 – to nie przypominam sobie, abyśmy interweniowali w obronie immunitetu parlamentarzysty. Natomiast w 2020 r. wyjaśnialiśmy już przypadki:

  • sen. Jana Burego,
  • posła Macieja Kopca,
  • posłanki Magdaleny Biejat (użycie gazu),
  • użycie przemocy wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego.  

A parlamentarzyści to przedstawiciele całego narodu i po to mają immunitet by ich chronić. Gwarantuje też, by nie podejmować wobec nich środków przymusu.

Polityka informacyjna policji oraz polityków za nią odpowiedzialnych  

Wielokrotnie spotykamy się z głosem, że to co robi policja, jest profesjonalne, sprawne, porządne, że istnieje pełne zaufanie do działań policji. Co więcej, pojawiają się słowa – tu cytuję rzecznika policji pana insp. Ciarki, który wskazuje, jak powinni zachowywać się politycy: "Gdyby posłowie nie chowali się tchórzliwie za immunitetem, byliby traktowani tak samo jak protestujący".

Wydaje mi się, że takie słowa są absolutnie niedopuszczalne. Konsekwencją może być budowanie poczucia braku odpowiedzialności wśród policjantów.

Brak wyciągania wniosków z wcześniejszych naruszeń

5 listopada otrzymałem pismo od komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w przypadku 79 osób zatrzymanych sądy uznały zażalenia na zatrzymanie jako bezzasadne, nielegalne lub nieprawidłowe. Najwięcej było przypadków bezzasadności. Mówiąc w skrócie – tam gdzie mogło się skończyć na spisaniu, policja zatrzymała osoby i zabrała na posterunek policji.

Były też inne  sprawy, które zostały przegrane przez policję w kontekście zatrzymań osób.  Mam wrażenie, że  policja nie wyciąga wniosków z tych zachowań, nie prowadzi szkoleń, nie zmienia swojej praktyki działania. I cały czas twierdzi, że działa w granicach prawa, pomimo przegrywanych spraw.

Jako RPO będę się dopytywał czy wobec funkcjonariuszy wszczynane są postępowania dyscyplinarne, jeśli sąd stwierdził naruszenie prawa. A to może też rodzić potencjalną odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Błędy w kwalifikacji prawnej

Działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw de facto były niezgodne z prawem. Zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

Trzeci wymiar działań RPO - pomieszczenia dla osób zatrzymanych

Od 23 października do 23 listopada 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przeprowadzili łącznie 24 wizytacje ad hoc w policyjnych miejscach detencji W wizytacjach brała także udział zastępczyni RPO dr Hanna Machińska. W wyniku prowadzonych czynności przeprowadzono łącznie 60 rozmów. Dotyczyły one wszystkich osób zatrzymanych, niezależnie od tego, w jakim proteście brały one udział.

W następstwie rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań, KMPT dokonał następujących ustaleń:

Traktowanie

  • Wobec części zatrzymanych użyto gazu.
  • Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (wykonano dokumentację fotograficzną), był w bardzo złym stanie higienicznym i psychicznym. Poinformował o pobiciu przez funkcjonariuszy w radiowozie. Mężczyzna miał być także obrażany ze względu na orientację seksualną. Odmówiono mu kontaktu z radcą prawnym, o zatrzymaniu nie poinformowano także wskazanej osoby trzeciej;
  • Osoba zatrzymana, chorująca na epilepsję podczas transportu radiowozem miała atak duszności, a policjanci bagatelizowali  i naśmiewali się z niej;
  • Jeden z zatrzymanych miał zostać kopnięty przez funkcjonariusza w twarz, podczas gdy leżał skuty na ziemi;
  • Jeden z zatrzymanych poinformował, iż zatrzymujący go nieumundurowani policjanci byli brutalni, dociskali go mocno kolanami do ziemi. Mówił, że kopali go też
    w brzuch i kilkukrotnie w krocze.
  • Wobec większości zatrzymanych stosowano kajdanki lub plastikowe opaski, zazwyczaj założone z tyłu;
  • Policjanci wypytywali, czemu chodzi na takie protesty, wygłaszali swoje opinie na temat rozstrzygnięcia TK.

Ale należy podkreślić, że w wielu przypadkach zatrzymani podkreślali profesjonalne, a wręcz życzliwe, podejście funkcjonariuszy. Szczególnie dobrze  oceniani byli policjanci pełniący służbę w PdOZ.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

  • Co do zasady osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej. Adwokaci wskazywali na problemy w ustaleniu miejsca pobytu ich klientów.
  • Zatrzymana poinformowana została, że może skorzystać z pomocy adwokata, jeśli wcześniej (przed zatrzymaniem) udzieliła mu pełnomocnictwa na piśmie – a to nie jest standard.

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

W większości przypadków osoby zatrzymane mogły poinformować wybraną osobę trzecią o zatrzymaniu. Uprawnienie to było realizowane przez funkcjonariuszy, ale potem nie informowali, czy informację udało się przekazać.

Problemy z dostępem do badania lekarskiego

  • Co do zasady zatrzymanych pytano o stan zdrowia i posiadane obrażenia. Ale żadna z osób nie została poinformowana o możliwości przeprowadzenia badania lekarskiego na jej żądanie – a powinno to być podane.
  • W większości przypadków zatrzymujący funkcjonariusze nie legitymowali się.
  • Co do zasady osoby zatrzymane nie były pouczane o przysługujących im uprawnieniach w formie ustnej (otrzymały jedynie pouczenie na piśmie do podpisania).
  • Osoby zatrzymane dowiadywały się o tym, na którą komendę zostały przewiezione dopiero po dotarciu na miejsce.

Były też uwagi do rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Podsumowując, chciałbym podkreślić zasługi tych, którzy pomagali obywatelom. To:

  • adwokaci stale zapewniający pomoc pro bono zatrzymanym;
  • posłowie korzystający ze swych uprawnień, i starający się w ten sposób chronić demonstrujących;
  • sędziowie, którzy zdaja sobie sprawę, jak wielka mają moc w rozpatrywaniu  zażaleń na zatrzymania.

To, co się stało i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, nie tylko od 22  października,  musi budzić największy niepokój. Mam wielki szacunek do działań policji i policjantów. Wiele razy występowałem w obronie ich praw, gdy byli pokrzywdzeni na różne sposoby. Jestem wdzięczny za niedawne odznaczenie od Niezależnego Związku Zawodowego Policjantów.

Ale mam wrażenie, że sprawy zaszły za daleko. Mówimy o demonstracjach, a przecież co chwilę słyszymy także o innych nadużyciach, jak np. stosowanie tortur na komisariatach. Sprawę Igora Stachowiaka wszyscy znamy. Ale wczoraj rozpoczął się proces przed sądem w Olsztynie, niedawno zostali skazani funkcjonariusze z Siedlec. Policja jest bardzo krytycznie oceniana przez  organizacje międzynarodowe, takich jak Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom – CPT, który niedawno wydał raport nt. policji.

Dlatego też uważam, że dzisiejsza debata powinna być wstępem do działań wyjaśniających oraz być może także do zmiany przepisów prawa.

Art. 14 ust. 3 ustawy o Policji stanowi: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Z kolei rota ślubowania odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i wierności Konstytucji RP.

Ale powstaje pytanie, czy to wystarczy. Uważam, że Senat mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, którą można by roboczo nazwać „Ustawa o przestrzeganiu praw człowieka w działalności Policji”, która podkreśliłaby znaczenie tych najbardziej podstawowych norm konstytucyjnych w działalności policji.

Jednocześnie podjęcie prac nad taką ustawą dałoby przestrzeń do zorganizowania wysłuchania publicznego. Bo wielu obywateli chciałoby opowiedzieć o swojej historii, poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani, albo jak się czują  traktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy. Myślę też, że jest wielu policjantów, którzy chcieliby służyć w formacji, która charakteryzuje się zaufaniem społecznym porównywalnym ze Strażą Pożarną czy wojskiem, a niestety w ostatnim czasie – a niestety w ostatnim czasie nie mają na to szansy, bo z różnych powodów straciła część społecznego zaufania. 

Jestem zdania, że podjęcie prac nad tego typu ustawą i zastanowienie się, jak można wzmocnić policję w kontekście rzeczywistego nastawienia na przestrzeganie prawa człowieka – i wyjście ponad normę art. 14 ust. 3 ustawy - byłoby ważnym stanowiskiem dla całego społeczeństwa, że te sprawy są traktowane z najwyższą powagą w Rzeczypospolitej.

 

KGP: 88 postępowań policji w sprawach incydentów w kościołach po wyroku TK

Data: 2020-11-26
  • Policja prowadzi 14 postępowań wobec przestępstw zakłócania aktów religijnych związanych z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego
  • Najwięcej, bo 12 dotyczy przeszkadzania w wykonywaniu aktów religijnych
  • Ponadto wszczęto 74 postępowania w sprawie ”niszczenia i znieważania budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej”
  • Pięć z nich dotyczy znieważenia pomników św. Jana Pawła II i prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego 
  • 10 spraw trafiło już do prokuratury - przekazał zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Tomasz Szymański

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania – wyraził zaniepokojenie rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem TK  z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć były m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynikało, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

Dlatego Adam Bodnar 29 października poprosił komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej).

Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu. Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisał też RPO do KGP, pytając , jak policja planuje temu zapobiec.

Odpowiedź KGP

Mając na uwadze jedno z ustawowych zadań policji, jakim jest reagowanie na wszelkiego rodzaju sytuacje, które powodują lub też mogą nieść za sobą zagrożenie dla życia, zdrowia i mienia obywateli, a także dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, policja przeprowadza adekwatne do sytuacji czynności służbowe, które są oparte na kryterium celowości, z uwzględnieniem interesu społecznego i wymiaru sprawiedliwości.

Należy zaznaczyć, że działania te muszą być ukierunkowane nie tylko na przywrócenie naruszonego porządku prawnego, ale także na ustalanie i zatrzymywanie sprawców przestępstw lub wykroczeń.

Jednocześnie należy wskazać, iż zgodnie z posiadanym zakresem uprawnień, organizacja działań policyjnych związanych z zapobieganiem przestępstwom i wykroczeniom na terenie poszczególnych garnizonów policji pozostaje w kompetencji właściwych miejscowo komendantów wojewódzkich/stołecznego, którzy w sytuacji zagrożenia kierują do zabezpieczenia wymagany potencjał sił i środków policyjnych. Jednocześnie są oni zobowiązani do podejmowania wszechstronnych działań prewencyjnych mających na celu zapobieganie potencjalnym zagrożeniom.

W tym obszarze komendanci współpracują zarówno z komórkami organizacyjnymi KGP, jak i innymi instytucjami i służbami wchodzącymi w skład administracji zespolonej.

Odnosząc się do pytania dotyczącego liczby postępowań wszczętych po wydaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawach w obszarze wskazanym w przedmiotowej korespondencji, poniżej przedstawiam dane szczegółowe za okres od 22 października do 16 listopada 2020 r.:

Postępowania dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na zakłócaniu aktów religijnych - 14, w tym:

  • 12 z art. 195 Kodeksu karnego (przeszkadzanie w wykonywaniu aktów religijnych);
  • 1 z art. 216 § 1 k.k. w związku z art. 57a § 1 k.k. (znieważenie kapłana i innych osób uczestniczących w nabożeństwie);
  • 1 z art. 157 § 1 k.k. (uszkodzenie ciała podczas usiłowania wtargnięcia do kościoła).

Postępowania związane z niszczeniem i znieważaniem budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej - 74, w tym:

  • 24 z art. 288 § I k.k. (zniszczenie lub uszkodzenie obiektów sakralnych);
  • 13 z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (niszczenie lub uszkadzanie obiektów sakralnych będących zabytkami);
  • 21 z art. 196 k.k. (znieważenie przedmiotu czci religijnej); 
  • 1 z art. 255 § I k.k. (publiczne nawoływanie do ataków na obiekty kultu religijnego);
  • 5 z art. 261 k.k. (znieważenie pomników Św. Jana Pawła II i Kardynała S. Wyszyńskiego);
  • w 10 przypadkach po zgromadzeniu materiałów zostały one przekazane do właściwych jednostek prokuratury celem dokonania oceny prawnokarnej.

XI.518.79.2020

RPO: policja w dniu wyroku TK naruszała prawo. Powinna wycofać z sądu wnioski o ukaranie manifestantów

Data: 2020-11-26
  • Ponad 100 osób protestujących 22 października 2020 r. przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny wylegitymowano; 28 ukarano mandatami za wykroczenia; wobec 84 skierowano wnioski do sądu o ukaranie
  • Działania te nie miały podstaw prawnych, gdyż sprawcą takich wykroczeń może być tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych czy o to podejrzana
  • W efekcie naruszono wolność osobistą (art. 41 ust. 1 Konstytucji) i ukarano mandatami osoby, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji)
  • RPO wzywa policję, by usunęła skutki tych naruszeń i m.in. wycofała z sądów wnioski o ukaranie za wykroczenia

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział w sprawie działań policji z 22 na 23 października 2020 r. wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w proteście wobec wyroku TK.

- Wyjaśnienia te niestety wskazują, w mojej ocenie, na to, że istotna część tych działań policji była podejmowana z naruszeniem prawa – pisze Adam Bodnar do nadinsp. Pawła Dobrodzieja.

Policja podała, że „wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 Kodeksu wykroczeń w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Ponadto „wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu”, zaś „wobec 9 osób zastosowano środek oddziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia”. 28 osób dostało zaś mandaty karne.

Zastosowana przez funkcjonariuszy kwalifikacja prawna czynów nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. A organy władzy są zobowiązane działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Zgodnie z art. 54 Kodeksu wykroczeń, kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscu publicznym, podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany. Czynności policji byłyby  uzasadnione tylko wówczas, gdyby przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. były przepisami porządkowymi, o których mowa w art. 54 kw. Tak jednak nie jest.

Rozporządzenie wydano w celu wykonania ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.  Akty wykonawcze wydawane na jej podstawie służą realizacji ustawowego celu w postaci zapobiegania oraz zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Ich celem jest ochrona zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji) w ramach realizacji obowiązku zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji).

Nie stanowią one więc przepisów porządkowych w rozumieniu art. 54 kw. W przypadku takich  przepisów przedmiotem ochrony jest porządek i spokój w miejscach publicznych

RPO przyznaje, że naruszenie rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października może być wykroczeniem. Będzie to wówczas wykroczenie przeciwko zdrowiu.  Z art. 116 § 1 kw wynika bowiem, że kto, wiedząc o tym, iż:

  • jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,
  • styka z chorym na chorobę określoną w punkcie 1 lub podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,
  • jest nosicielem zarazków choroby określonej w punkcie 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Sprawcą wykroczenia musi być jednak tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana.; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych i podejrzana o nosicielstwo. Jedynie przy spełnieniu tych warunków naruszenie zakazów i nakazów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów stanowi wykroczenie.

Prowadzi to do wniosku, że działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z dnia 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z  9 października 2020 r. - zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

W efekcie doszło do naruszenia sfery wolności osobistej wskazanych osób (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Doprowadziło to też do ukarania mandatami osób, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

W związku z tym RPO w trybie art. 14 pkt 2 ustawy o RPO stwierdził naruszenie konstytucyjnych praw jednostki. Zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o usunięcie wskazanych naruszeń prawa, w tym o wycofanie skierowanych do sądu wniosków o ukaranie, które nie znajdują oparcia w obowiązującym prawie.

VII.613.112.2020

Interwencja zastępczyni RPO w Komendzie Rejonowej Policji w Warszawie przy ul. Wilczej 21

Data: 2020-11-25
  • Sytuację pod Komendą Rejonową Policji w Warszawie I przy ul. Wilczej 21 23 listopada 2020 r. monitorowała  Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Doszło tam do demonstracji siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu zatrzymanych osób do komendy
  • Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji

Przybyła tam na prośbę posłów oraz osób manifestujących, którzy poinformowali o sytuacji pod komendą. Uczestnicy manifestacji żądali uwolnienia dwóch zatrzymanych osób. W tym samym dniu zatrzymano również fotoreporterkę Agatę Grzybowską.

W czasie manifestacji policja zgromadziła duże siły, znacząco przewyższające liczbę manifestantów.

Hanna Machińska spotkała się z dwoma osobami zatrzymanymi, które przedstawiły przebieg wydarzeń pod Ministerstwem Edukacji i Nauki.

Przeprowadziła również rozmowę z zatrzymaną cudzoziemką, która nie brała udziału w manifestacji, zatrzymaną przez policję wskutek interwencji Straży Miejskiej. Straż użyła gazu pieprzowego wobec spokojnie idącej osoby.

Zatrzymane osoby podkreślały używanie przez policję siły fizycznej w radiowozach, mówiono również o radiowozach wjeżdżających w tłum manifestantów. Zwracano uwagę, że policja początkowo stawiała zarzuty udziału w nielegalnej manifestacji, a następnie zmieniała zarzuty na naruszenia nietykalności funkcjonariusza.

Rozmowa z osobami zatrzymanymi, zastępcą naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego oraz bezpośrednia obserwacja zdarzenia pozwala na stwierdzenie, że nastąpiła demonstracja siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu osób do komendy.

Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji. Wpłynęło to pozytywnie na stosowanie odpowiednich standardów prawnych i postępowania policji wobec zatrzymanych.

Adam Bodnar w senackiej komisji o eskalacji zachowań policji

Data: 2020-11-24
  • Widzimy eskalację zachowań ze strony policji – mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad senackiej komisji ws. działań policji wobec protestów społecznych  
  • Nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń czy  użycie antyterrorystów w cywilu
  • Dziś gaz pieprzowy jest używany regularnie, także wobec posłanek
  • Zatrzymanych wywozi się do miejscowości pod Warszawą; utrudnia im się dostęp do adwokatów
  • Zatrzymuje się dziennikarzy; naruszany jest immunitet poselski

- A nie ma woli tłumaczenia się – tak Adam Bodnar skomentował nieobecność (mimo zaproszenia) przedstawcieli MSW i KGP na zorganizowanym 24 listopada 2020 r. posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji.

- Interweniujemy wszędzie tam, gdzie możemy - mówił Adam Bodnar jako jeden z gości komisji. Polega to na wystąpieniach do władz oraz na wizytacjach w komisariatach policji. Staramy się tam być po każdym zgromadzeniu po którym następują zatrzymania. Obserwujemy także sytuację protestujących przedsiębiorców czy demonstrantów z Marszu Niepodległości, bo każdy ma prawo do poszanowania praw podstawowych przez policję.

Widzimy eskalację zachowań ze strony policji. Dziś pieprzowy gaz łzawiący jest używany regularnie, także wobec posłanek. A nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń. Będę przygotowywał wystąpienie w tej sprawie, bo są one bardziej szkodliwe niż zwykłe pałki. Sprawa wywożenia zatrzymanych poza miasto, do miejscowości pod Warszawą. Utrudnia się dostęp do nich adwokatów. Zatrzymuje się dziennikarzy, co jest absolutnie skandaliczne. Pytamy KSP, dlaczego narusza się immunitet poselski. No i jeszcze użycie grupy antyterrorystów wobec demonstrantów...

Osoby zatrzymane podczas majowych protestów przedsiębiorców zażaliły się do sądu. W 79 przypadkach sądy uznały zatrzymania za niezasadne. To powinno być teraz dla policji powodem wyciagnięcia wniosków – by to się nie zdarzało, skoro sądy to potwierdzają. To powinna być nauczka – bo danej osobie przysługuje odszkodowanie i my jako podatnicy zapłacimy za nieprofesjonalizm policji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła: Wczoraj byliśmy na ul. Wilczej. Gdyby nie nasza obecność wraz z posłami, to doszłoby do bardzo poważnych sytuacji. A była tam tylko grupka skandujących demonstrantów.

Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (które działa w ramach BRPO) Przemysław Kazimirski: Od 23 października do wczoraj było 22 naszych wizyt w komendach. Rozmawialiśmy w sumie z 70 osobami. Łącznie w tym czasie zatrzymano 130 osób manifestujących. Najważniejsze ujawnione nieprawidłowości to:

  • Zatrzymani nie są pouczani o swych prawach.
  • Zdarzają się nadużycia, np. dwa razy poddawano kontroli osobistej jedną osobę w jednej jednostce.
  • Brutalizacja sposobu zatrzymania. Osoby rzucano na ziemię, dociskano nogą i wrzucano do radiowozu.
  • Brak legitymowania się policjantów i podawania podstawy prawnej zatrzymania.

 

RPO pyta stołeczną policję o zatrzymanie dziennikarki

Data: 2020-11-24
  • Zatrzymanie przez policję 23 listopada 2020 r. dziennikarki relacjonującej protesty przed MEN budzi wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania wolności słowa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia
  • Przypomina też standardy ochrony dziennikarzy podczas zgromadzeń

Rzecznik podjął sprawę działań policji wobec fotoreporterki Agaty Grzybowskiej,  która relacjonowała protesty pod gmachem MEN. Została ona zatrzymana mimo okazania legitymacji prasowej. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania wolności słowa. Takie działania mogą bowiem wywołać „efekt mrożący” wobec dziennikarzy.

Ponadto RPO interweniuje wobec działań policji co do dziennikarki „Gazety Wyborczej” Angeliki Pitoń, która 6 listopada 2020 r. wykonywała obowiązki służbowe podczas protestu Strajku Kobiet w Zakopanem. Media podały, że została ona wezwana „na przesłuchanie w związku z postępowaniem i zarzutami dotyczącymi niezakrywania ust i nosa oraz znieważeniem funkcjonariuszy przez wyzywanie ich” - mimo że do takiego zachowania faktycznie miało nie dojść. 

Przedstawiciele mediów powinny pozostać bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Dotyczy to zwłaszcza demonstracji, starć i działań o charakterze siłowym. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu.

Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest jednym z kluczowych zadań mediów jako tzw. „publicznego stróża”  w demokratycznym społeczeństwie. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić w trakcie; może też pomóc w rozliczeniu osób odpowiedzialnych za nadużycia.

Państwo ma obowiązek ochrony dziennikarzy przed zagrażającymi ich bezpieczeństwu zachowaniami np. uczestników demonstracji bądź kontrdemonstracji. Nie może być on  jednak wykorzystywany jako pretekst nieuzasadnionego ograniczania dziennikarzom możliwości swobodnego ich relacjonowania - np. poprzez odmowę dostępu do miejsca demonstracji. Wszelkie restrykcje muszą mieć rzeczywiste podstawy, adekwatny zakres i wymagają indywidualnego przeanalizowania każdej sytuacji.

Prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalne demonstracje czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów.  Fakt, że demonstracja ma nielegalny charakter czy agresywny przebieg zwiększa ryzyko konieczności zastosowania środków przymusu wobec protestujących, to zaś tym bardziej uzasadnia potrzebę zapewnienia mediom swobodnego dostępu do demonstracji oraz możliwości nagrywania  interwencji policji.

Bardzo ważne jest, aby bezpieczeństwo relacjonowania demonstracji przez dziennikarzy oraz swoboda wykonywania przez nich zadań zawodowych były respektowane zarówno przez służby policyjne zabezpieczające dane wydarzenie, jak i przez jego uczestników.

Rolą organów państwa jest zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji.

Odpowiedź KGP (aktualizacja 18 stycznia 2021 r.) 

W sprawie Agaty G., na polecenie Komendanta Głównego Policji, w Biurze Kontroli KGP dokonano oceny prawidłowości czynności służbowych przeprowadzonych przez funkcjonariuszy Policji. Wnioski wynikające z przeprowadzonych ustaleń zostały zaakceptowane przez Komendanta Głównego Policji.

Na podstawie analizy dostępnych materiałów źródłowych, w tym zapisów video, potwierdzono, że zatrzymanie nastąpiło na podstawie art. 244 § 1 k.p.k., w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej interweniującego policjanta.

Stwierdzono, że w protokole zatrzymania wyżej wymienionej nie wskazano faktycznych przesłanek uzasadniających zastosowanie tego środka przymusu. W związku z tym, iż powyższe było uchybieniem formalnym, za pośrednictwem Komendanta Stołecznego Policji zobowiązano Dowódcę Oddziału Prewencji Policji w Warszawie do egzekwowania od podległych policjantów obowiązku podawania, w protokole zatrzymania osoby, faktycznej przyczyny zastosowania tego środka przymusu. 

Jednocześnie informuję, że 23.11.2020 r. Agacie G. przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstw z art. 222 § 1 k.k. w zw. z art. 57a § 1 k.k. Postępowanie w tej sprawie nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Śródmieście w Warszawie, sygn. akt PR 2 Ds. 1714.2020, zostało zakończone 31.12.2020 r. skierowaniem aktu oskarżenia.

VII.564.123.2020, VII.564.122.2020 

Protesty społeczne w dniu wyroku TK ws. aborcji. Policja podsumowała swe działania

Data: 2020-11-24
  • Podczas protestów 22 października 2020 r. w Warszawie policja zatrzymała 15 osób, w tym 14 podejrzewanych o przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej policjanta oraz „czynnego udziału w zbiegowisku”
  • Z kolei wobec 84 osób przygotowano wnioski do sądu o ukaranie za wykroczenia, a na 28 osób nałożono mandaty
  • Sporządzono też 120 notatek dla sanepidu o naruszeniu obostrzeń związanych z przeciwdziałaniem COVID-19

Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpowiedział na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, które zaostrzało prawo aborcyjne.

Adam Bodnar był zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami. W piśmie do KSP wskazał, że obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych. Przypomniał też standardy ochrony tych zgromadzeń.

Rzecznik poprosił KSP o informacje dotyczące działań funkcjonariuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Odpowiedź KSP

22 października 2020 r. ok. godz. 19.00 przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie przy al. Szucha 12A doszło do nielegalnego spontanicznego zgromadzenia osób niezadowolonych z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Do zgromadzonych funkcjonariusze Policji wielokrotnie kierowali komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń wynikających z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w tym w zakresie zakazu organizacji zgromadzeń spontanicznych.

Ok. godz. 19.40 uczestnicy zgromadzenia spontanicznego wyszli na jezdnię al. Szucha, a następnie przeszli ulicami Warszawy przed siedzibę partii Prawo i Sprawiedliwość przy ul. Nowogrodzkiej 84/86. W kulminacyjnym momencie w zgromadzeniu uczestniczyło około 3000 osób.

Ok. godz. 22.00 zgromadzone osoby rozpoczęły przemarsz na teren dzielnicy Żoliborz w kierunku ul. Mickiewicza. Do zgromadzonych osób nadawane były komunikaty przypominające o aktualnych ograniczeniach, nakazach i zakazach wynikających ze stanu epidemii. Podczas prowadzonych działań na ul. Mickiewicza około godz. 0.20 kilkukrotnie na policjantów stojących w kordonie zaczęły napierać osoby protestujące, usiłując przerwać kordon policyjny, a w kierunku policjantów zostały rzucone kamienie oraz jajka. Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do protestujących komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem, opuszczenia miejsca zgromadzenia przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także dziennikarzy, przedstawicieli mediów i kobiety w ciąży. Uprzedzano ponadto, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom wydanym przez Policję, mogą zostać użyte prawem przewidziane środki przymusu bezpośredniego.

Wobec nieustalonych osób atakujących policjantów stojących w kordonie, celem odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na policjantów oraz przeciwdziałania naruszeniu porządku publicznego, w indywidualnych przypadkach, funkcjonariusze Policji, jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz ręcznych miotaczy substancji obezwładniających.

Ponadto funkcjonariusze Policji użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej wobec 14 zatrzymanych osób, natomiast wobec 9 z tych osób użyto także środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy.

Stopień natężenia użycia wskazanych środków przymusu bezpośredniego zależał od zachowania osób, wobec których były one użyte, a policjanci zaprzestawali używania środków przymusu bezpośredniego po osiągnięciu celu ich użycia.

Około godz. 1.20 protestujący odstąpili od napierania na policjantów, a następnie ogłosili zakończenie zgromadzenia. Rozejście uczestników trwało do godz. 3.00. Prowadzone w nocy z 22 na 23 października 2020 r. przez funkcjonariuszy Policji działania, związane były z realizacją ustawowych zadań Policji i miały na celu ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także przeciwdziałanie zachowaniom godzącym w obowiązujący porządek prawny.

Podczas działań policyjnych realizowanych na terenie Warszawy w nocy z 22 na 23 października 2020 r., w związku z protestem związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zatrzymano łącznie 15 osób, w tym:

  • 14 osób, które zatrzymano jako podejrzewane o dokonanie przestępstw z art. 222 kk i art. 254 kk, po ogłoszeniu zarzutów oraz przesłuchaniu wymienionych osób w charakterze podejrzanego prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, po czym osoby te zostały zwolnione w dniu 23 października 2020 r. (faktyczny czas zatrzymania tych osób zawierał się w przedziale około 15-20 godzin) i w żadnym przypadku nie doszło do przekroczenia ustawowego terminu zatrzymania osoby. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Rejonowej Policji Warszawa V nr D-l-9554/20, RSD-1887/20 w sprawie czynnego udziału w zbiegowisku w dniu 23/10/2020 r. w Warszawie przy ul. Mickiewicza, tj. o czyn z art. 254 § 1 kk. Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Żoliborz w Warszawie za sygn. akt PR 2 Ds. 1485.2020. VI.,
  • 1 osobę w związku z popełnionym wykroczeniem z art. 54 kw i 65 kw, po doprowadzeniu do jednostki Policji i sporządzeniu dokumentacji służbowej osoba ta została zwolniona w dniu 23 października 2020 r. o godz. 06.40 (faktyczny czas zatrzymania: 4 godziny 30 minut). Przedmiotowe czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie zostały zarejestrowane w Komisariacie Policji Warszawa Żoliborz za nr RSOW-1193/20 i pozostają w toku.

Zażalenie na zatrzymanie do protokołu zatrzymania wniosło 5 osób (Ryszard K„ Rafał B., Julia H„ Kajetan W. i Wojciech K.). Zażalenia te zostały przekazane w dniu 29 października 2020 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborza w Warszawie. W Komendzie Rejonowej Warszawa V nie odnotowano wpływu innych zażaleń na zatrzymanie w trakcie działań w nocy z 22/23 października 2020 r.

Nadmieniam, że Komenda Stołeczna Policji przekazuje informacje, którymi dysponuje w zakresie złożonych zażaleń na zatrzymanie. Osoby zatrzymane mają uprawnienia do składania tego typu zażaleń do sądów bezpośrednio, a rozstrzygnięcia sądów wpływają do organu Policji w różnym czasie, stąd informacje te mogą być często niepełne. Biorąc powyższe pod uwagę proszę, aby w przedmiotowej sprawie, a także w przypadku tego typu pytań, w przyszłości zapytania te były kierowane wyłącznie do Sądów nie do Policji. Sądy podlegają pod inny resort administracji rządowej niż Policja podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Ponadto:

  • Wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 kw w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a pozostałe osoby wylegitymowano na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji w zw. z art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji,
  • wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu,
  • na 28 osób nałożono grzywnę w drodze mandatu karnego,
  • wobec 9 osób zastosowano środek odziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia.

W zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, sporządzono 120 notatek urzędowych, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Podkreślić należy, że wymienione notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

Podstawą przekazywania notatek urzędowych do Państwowej Inspekcji Sanitarnej były rekomendowane zasady postępowania Policji w przypadku ujawnienia naruszeń prawa, tj. nakazów i zakazów lub ograniczeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, przesłane wraz ze wzorem notatki urzędowej dot. naruszeń zakazów, nakazów lub ograniczeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 za pismem Zastępcy Komendanta Głównego Policji nadinsp. Kamila Brachy z dnia 02/04/2020 r. Idz. KR-DŚ-1378/20/GS.

Odnosząc się do prośby o przekazanie kopii protokołów zatrzymania osoby informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie szczegółowych informacji oraz kopii protokołów.

VII.613.112.2020

Dlaczego policja zamieniła Sejm  w twierdzę? Czy prezydent Warszawy wiedział o zablokowaniu ul. Wiejskiej – Rzecznik pyta policję

Data: 2020-11-20
  • Okolice Sejmu są od lat miejscem ważnym dla debaty publicznej – bardzo często odbywają się  tam  demonstracje o istotnym znaczeniu społecznym
  • Tymczasem 18 listopada 2020 r. ul. Wiejska została całkowicie zablokowana przez policję w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi
  • Czy wiedział o tym wcześniej prezydent Warszawy, który zarządza tą ulicą? – RPO pyta Komendanta Stołecznego Policji

18  listopada 2020 r. okolice Sejmu (obradującego tego dnia) przy ul. Wiejskiej zostały zablokowane przez policję w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się w ostatnim czasie.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i przebywających w budynkach parlamentarnych, należy rozważyć proporcjonalność takich działań z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych.

Okolice Sejmu RP są bowiem miejscem kluczowym dla debaty publicznej. Od wielu lat bardzo często stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

A ul. Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy - zgodnie z art. 10 ust. 6  Prawa o ruchu drogowym. Wyłączenie tak kluczowej ulicy w centrum miasta wiąże się z koniecznością podjęcia wielu działań zabezpieczających, a umożliwiających reorganizację ruchu.

RPO zwrócił się do KSP o wyjaśnienie przyczyn podjęcia decyzji o zablokowaniu ul. Wiejskiej. Chce też wiedzieć, czy prezydent Warszawy został z wyprzedzeniem o tym poinformowany. Rafał Trzaskowski dostał to pismo do wiadomości. 

Odpowiedź KSP (aktualizacja z 3 grudnia)

"Wypłotowanie" w rejonie Sejmu RP zostało wystawione na wiosek Komendanta Straży Marszałkowskiej. Jednocześnie informuję, że o powyższym w dniu 17 listopada 2020 roku powiadomiono Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu m. st. Warszawy -  odpisał Komendant Stołeczny Policji.

Kolejne wystąpienie do KSP

Jak wynika z odpowiedzi KSP, Zarząd Terenów Publicznych, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu, jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. 

Wygrodzenia zostały ustawione przez policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.  A podmioty uprawnione do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarządu drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

Dlatego RPO wystąpił do komendanta Pawła Dobrodzieja o ponowne przeanalizowanie sprawy oraz praktyki policji w tym zakresie.

VII.613.131.2020

Policja miała grozić karą 14-latkowi za udostępnienie posta Strajku Kobiet. Interwencja RPO

Data: 2020-11-20
  • 14-latek z Krapkowic udostępnił w sieci post o organizowanym przez Strajk Kobiet „spacerze” w swym mieście
  • Do jego domu przyszli policjanci na "rozmowę profilaktyczno-informacyjną”
  • Według nastolatka, uprzedzali go, że grozi mu kara za organizowanie "nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę opisaną w portalu Gazeta.pl.

Z artykułu wynika, że 17 listopada 2020 r. funkcjonariusze przeprowadzili interwencję w domu nastolatka w związku z udostępnieniem przez niego jako osobę małoletnią na jej profilu społecznościowym informacji o „krapkowickim spacerze”.

Według policji, celem wizyty była „rozmowa profilaktyczno-informacyjna”.

Z relacji chłopca wynika zaś, że funkcjonariusze m.in. „informowali” go, że jeśli pojawi się na „spacerze”, to grozi mu 8 lat pozbawienia wolności za organizowanie nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii. W przypadku nieletniego miałyby to być „4 lata w poprawczaku i 4 lata w więzieniu”. On sam mówi, że „nie da się zastraszyć” i nadal będzie udostępniał treści w obronie kobiet  bo ma prawo do wyrażania własnych poglądów.

Policjanci zgłosili sprawę szkole 14-latka oraz zapowiedzieli przesłanie dokumentów sprawy sądowi rodzinnemu.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu wystąpił do Komendanta Powiatowego Policji  w Krapkowicach o wyjaśnienia w całej sprawie. Poprosił zwłaszcza o:

  • wskazanie podstawy prawnej podjęcia interwencji oraz okoliczności rozmowy policjantów z małoletnim;
  • nadesłanie kopii notatki służbowej z interwencji i rozmowy z wychowawcą chłopca;
  • udostępnienie zawiadomienia do sądu rodzinnego.

BPW.519.40.2020

Rzecznik chce wyjaśnień w sprawie naruszania przez policję immunitetu poselskiego podczas protestów

Data: 2020-11-20
  • 18 listopada posłanka Magdalena Biejat ucierpiała od użycia gazu. Policjant złamał legitymację poselską Moniki Wielichowskiej. Barbarze Nowackiej funkcjonariusz miał oświadczyć, że nie obchodzi go jej immunitet
  • W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich mogło dojść do naruszenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
  • Dlatego Adam Bodnar poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy  wobec osób objętych immunitetem parlamentarnym

Nawiązując do wcześniejszego pisma w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestów 18 listopada w Warszawie, RPO zwraca uwagę na dodatkowy aspekt działań funkcjonariuszy, który budzi istotne wątpliwości i wymaga szczegółowego wyjaśnienia.

Niezależnie bowiem od działań funkcjonariuszy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego media oraz zainteresowane osoby informacje o działaniach policji skierowanych przeciw innym parlamentarzystom w miejscu protestów.

Jak wynika z tych informacji, posłanka Magdalena Biejat ucierpiała w wyniku użycia przez policjantów gazu w stosunku do niej. Z kolei posłanka Monika Wielichowska poinformowała, że policjant złamał jej legitymację poselską, gdy zwróciła się do niego w sprawie zatrzymanego młodego mężczyzny. A posłance Barbarze Nowackiej policjant miał powiedział, że nie obchodzi go jej immunitet.

Rzecznik przypomina, że immunitet przysługując posłom wynika z art. 105 Konstytucji, co precyzuje ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Chodzi o niezbędną w państwie demokratycznym  ochronę posła i zapewnienie odpowiednich warunków do sprawowania mandatu oraz zagwarantowanie autonomii działania i niezależnego realizowania władzy przez Sejm. Trybunał Konstytucyjny wskazuje, że „immunitet trzeba traktować nie tyle jako przywilej indywidualny, przyznany poszczególnym członkom parlamentu, ile jako przywilej instytucji”.

Z art. 10 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że poseł nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu lub Senatu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa, jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.

Z art. 10 ust. 2 tej ustawy wynika zaś, że zakaz zatrzymania obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła przez organy stosujące przymus. Niewątpliwie taką formą ograniczenia wolności osobistej wobec posła stanowi zastosowanie wobec niego środków przymusu bezpośredniego, środki te są bowiem stosowane w celu wymuszenia określonego zachowania, co oznacza ingerencję w sferę wolności osobistej.

Opisane przez media przypadki interwencji funkcjonariuszy wobec wymienionych posłanek mogą więc wskazywać na naruszenie art. 10 ust. 2 ustawy. Dlatego też okoliczności tych interwencji wymagają szczegółowego wyjaśnienia.

Dodatkowego wyjaśnienia wymaga zaś użycie przez funkcjonariusza wobec posłanki M. Biejat - okazującej w trakcie tego zajścia  legitymacją poselską, środka przymusu bezpośredniego w postaci chemicznych środków obezwładniających.

RPO prosi komendanta o wyjaśnienie, która  z opisanych w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku M. Biejat i czy było to zachowanie wyczerpujące znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie uzasadniałoby ograniczenie nietykalności parlamentarnej M. Biejat.

II.519.1694.2020

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z osobami zatrzymanymi po proteście przed Sądem Okręgowym w Warszawie

Data: 2020-11-20
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 7 osobami zatrzymanymi po proteście przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie
  • Niezmiennie identyfikowanymi problemami są: realizacja pouczenia osób zatrzymanych o przysługujących im uprawnieniach oraz nadmierne stosowanie środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek
  • Jedną z zatrzymanych osób poddano dwukrotnie kontroli osobistej w tej samej komendzie
  • Dostęp do dokumentacji zatrzymanych został uzależniony od zgody prokuratora - wbrew przepisom Protokołu fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur

19 listopada 2020 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbył się protest. Uczestnicy demonstracji pojawili się na miejscu w związku z posiedzeniem sądu dotyczącym kobiety podejrzanej o czynną napaść na funkcjonariusza policji i udział w zbiegowisku podczas protestów przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Z informacji Komendy Stołecznej Policji wynikało, że zatrzymanych zostało 6 osób, jednak ostatecznie przedstawiciele KMPT dotarli do 7 zatrzymanych. Zostali osadzeni w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) zarówno w Warszawie jak i powiatach podwarszawskich: Legionowie, Grodzisku Mazowieckim oraz w Piasecznie.

Celem wizytacji KMPT było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia oraz realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

W jednym z wizytowanych PdOZ dostęp do dokumentacji dotyczącej zatrzymanych uzależniony został od wydania zgody przez prokuratora. Stoi to w sprzeczności z przepisami Protokołu Fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania zgodnie z którymi KMPT ma nieograniczony dostęp do wszystkich informacji dotyczących osób przebywających w miejscach detencji. 

Ostatecznie przedstawicielce KMPT udostępniono dokumentację. Nastąpiło to jednak ze znacznym opóźnieniem co miało negatywny wpływ na realizację mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Taka nieznajomość uprawnień przysługujących KMPT ze strony organów wymiaru sprawiedliwości budzi najwyższy niepokój. Może ona bowiem skutkować zmniejszoną efektywnością w ochronie praw osób pozbawionych wolności.

Warto również podkreślić, że rozmieszczenie zatrzymanych w różnych lokalizacjach poza Warszawą powodowało trudności w ustaleniu przez adwokatów miejsca pobytu ich klientów. Adwokaci zgłaszali przedstawicielom KMPT problemy w komunikacji z niektórymi funkcjonariuszami. W Grodzisku Mazowieckim, zgodnie z informacją przekazaną przez obrońców, występowały trudności w umożliwieniu adwokatom spotkania z klientami.

Zatrzymani, z którymi przedstawiciele KMPT przeprowadzili poufne rozmowy, w większości nie zgłaszali poważnych zastrzeżeń do działań policjantów. Przez niektórych zauważalny był jednak chaos i pośpiech części funkcjonariuszy, który powodował znaczne przedłużanie się wykonywanych czynności, wielokrotne zadawanie tych samych pytań czy utrudniony dostęp do niektórych uprawnień (jeden z zatrzymanych z uwagi na czasowy brak wolnego pomieszczenia musiał odbywać rozmowę z adwokatem w tymczasowym pomieszczeniu przejściowym w obecności funkcjonariusza).

Niezmiennie z rozmów z zatrzymanymi wynika, że kajdanki stosowane są przez funkcjonariuszy niemal automatycznie. W większości przypadków zatrzymani mieli skute ręce od początku zatrzymania do momentu osadzenia w PdOZ (w tym również w czasie transportu oraz pobytu w jednostce policji).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur od lat podkreśla, że kajdanki nie powinny być stosowane prewencyjnie, ale jedynie wówczas, gdy jest to niezbędne i uzasadnione w konkretnym przypadku. Trudno mówić o zaistnieniu tych przesłanek w czasie przewożenia zatrzymanych w furgonetce w zamkniętej części wydzielonej dla osób zatrzymanych lub w czasie przebywania na terenie Komisariatu, gdzie ryzyko ucieczki ograniczone jest niemal do zera. Warto podkreślić, że kajdanki stosowane są (co wskazują sami funkcjonariusze) również prewencyjnie, a zatem nawet wtedy gdy zachowanie zatrzymanego w żadnym stopniu nie stanowi przejawu agresji lub gdy nie podejmował on próby ucieczki. Jedna z zatrzymanych kobiet miała usłyszeć ze strony funkcjonariusza komentarz, że powinna cieszyć się, że kajdanki nie są założone z tyłu.

Kolejnym z obserwowanych problemów jest sposób dokonywania pouczeń osób zatrzymanych o przysługujących im uprawnieniach. Część zatrzymanych wskazała, że poza wydaniem druku zawierającego pouczenie o prawach podejrzanego w postępowaniu karnym, nie otrzymali oni od funkcjonariuszy żadnych informacji o przysługujących im jako osobom zatrzymanym prawach. Należy podkreślić, że sens dokonywania pouczeń opiera się na skuteczności tych działań, nie zaś na potwierdzeniu przez zatrzymanego otrzymania stosownej broszury. Z doświadczenia KMPT wynika, że weryfikacji znajomości swoich praw przez osoby zatrzymane wskazuje, że ich wiedza w tym zakresie jest znikoma. Jedna z osób zatrzymanych podczas rozmowy z przedstawicielką KMPT przyznała, że była przekonana, iż przysługuje jej prawo wykonania jednego telefonu, dlatego wybrała adwokata i nie powiadomiła żadnej innej osoby o swoim zatrzymaniu.

Jedna z zatrzymanych osób wskazała, że poddano ją dwukrotnie kontroli osobistej i to na terenie tej samej komendy. Kontrola ta przeprowadzona została najpierw w gabinecie funkcjonariuszy, a następnie w jednym z pomieszczeń PdOZ, przed umieszczeniem w pokoju dla zatrzymanych. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pragnie podkreślić, że kontrola osobista jako instrument ingerujący w prawo do prywatności osoby zatrzymanej, powinien być stosowany jedynie w uzasadnionych sytuacjach. Nadużywanie tej formy kontroli może stanowić poniżające traktowanie.

Jeden z mężczyzn po zatrzymaniu przewożony był nieoznakowanym czarnym samochodem z zaciemnionymi szybami. Jak wskazał w rozmowie z przedstawicielką KMPT, funkcjonariusze nie wylegitymowali się ani nie przedstawili, a po zatrzymaniu przewożony był nieoznakowanym samochodem. Należy przypomnieć, że funkcjonariusz dokonujący zatrzymania obowiązany jest okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta. Ma to szczególne znaczenie w przypadku policjantów nieumundurowanych poruszających się samochodami nieoznakowanymi.

Tymczasem, mężczyzna miał zostać poinformowany o przyczynie zatrzymania dopiero na Komisariacie. Taka sytuacja świadczy o uchybieniu ze strony funkcjonariuszy, którzy na podstawie art. 244 § 2 Kodeksu postępowania karnego zobligowani są niezwłocznie poinformować zatrzymanego o podstawie prawnej i faktycznej zatrzymania. Podobne zastrzeżenie padło również ze strony osoby zatrzymanej, z którą przedstawiciele KMPT rozmawiali w innym PdOZ.

Wśród informacji przekazanych przez zatrzymanych pojawił się również sygnał, że nie wszyscy funkcjonariusze, wbrew obowiązującym przepisom, używali w trakcie podejmowanych czynności, maseczek zakrywających usta i nos.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie, KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Z osobami zatrzymanymi podczas kolejnej manifestacji Strajku Kobiet rozmawiali przedstawiciele KMPT

Data: 2020-11-19
  • Podczas protestu 18 listopada w Warszawie policja zatrzymała 21 osób. 7 z nich spędziło noc w policyjnych miejscach zatrzymań
  • Wobec części protestujących policja użyła gazu i pałek służbowych. Zatrzymań dokonywali funkcjonariusze w mundurach, jak i po cywilnemu 
  • Wśród zatrzymanych był 17-letni chłopak, który wskazał, że jego zatrzymanie było brutalne
  • Pomoc prawna zatrzymanym została zapewniona jedynie dzięki zaangażowaniu prawników działających pro bono
  • W jednym przypadku prokurator rejonowy utrudniał KMPT dostęp do dokumentacji

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 6 osobami zatrzymanymi podczas protestu, który odbył się 18 listopada 2020 r. w związku z decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w czterech jednostkach policji: przy ul.: Żytniej, Wilczej, Nowolipie, Malczewskiego.

Jak wynika z informacji przekazanej KMPT przez Komendanta Stołecznego Polski nadinsp. Pawła Dobrodzieja, w ramach podjętych działań funkcjonariusze policji zatrzymali 21 osób. Po przeprowadzeniu czynności procesowych z zatrzymanymi, 14 osób zostało zwolnionych, a pozostałe zostały osadzone w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) zarówno w Warszawie, jak i w Piastowie, Otwocku i Piasecznie.

Celem wizytacji KMPT było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia oraz realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

W ramach czynności eksperci KMPT rozmawiali także z dwoma adwokatami świadczącymi pomoc prawną osobom zatrzymanym w trakcie protestów oraz analizowali dokumentację dostępną w jednostkach policji w tym m.in. protokoły zatrzymania, pouczenia o uprawnieniach, zaświadczenia lekarskie, książki ewidencji osób umieszczonych w PdOZ, notatki urzędowe.

Podczas wizytacji w KRP Warszawa I przy ul. Wilczej, przedstawicielka KMPT napotkała trudności w dostępie do dokumentacji zatrzymanego. Jak wskazywał zastępca komendanta, to Prokurator Rejonowy dla Warszawy Śródmieście-Północ odmówił dostępu do dokumentacji, wskazując na brak podstawy prawnej do tego typu działania w kodeksie postępowania karnego. Tymczasem na podstawie Protokołu Fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania KMPT ma nieograniczony dostęp do wszystkich informacji dotyczących osób przebywających w miejscach detencji. Dostęp do akt określa także ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Ostatecznie asesor Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ wydała zarządzenie o udostępnieniu akt.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pragnie podkreślić, że nieznajomość mandatu jedynego w kraju organu monitorującego prawa osób pozbawionych wolności wśród przedstawicieli prokuratury budzi najwyższy niepokój. By prawa obywateli pozbawionych wolności były chronione w sposób należyty, koniczna jest pełna synergia organów stojącymi na ich straży. Dlatego tak ważne jest, by wszystkie organy państwa, które maja do czynienia z osobami w detencji, znały i respektowały w pełni mandat Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Wobec części protestujących osób policja użyła gazu i pałek służbowych. Zatrzymanym postawiono m.in. zarzuty udziału w zbiegowisku, znieważenia funkcjonariusza, stosowania przemocy wobec funkcjonariusza w celu zmuszenia go do zaniechania czynności służbowej. Przy jednym z zatrzymanych funkcjonariusze zabezpieczyli gaz. Inny z rozmówców został zatrzymany związku ze zniszczeniem elewacji zabytkowego budynku IPN, po którym markerem wypisywał antyrządowe hasła. Zniszczenia budynku dokonał w drodze do domu po proteście.

Zatrzymań dokonywali zarówno funkcjonariusze w mundurach, jak i nieumundurowani (posiadali oni pałki teleskopowe oraz gaz pieprzowy). W większości przypadków rozmówcy wskazywali, że funkcjonariusze nie informowali od razu o podstawie zatrzymania, ani nie legitymowali się.

Jednym z zatrzymanych był 17-letni mężczyzna. Opowiadał, że jego zatrzymanie było brutalne. Został rzucony na ziemię, był dociskany kolanem, nawet gdy krzyczał, że sprawia mu to ból. Ręce skuto mu z tyłu. Taki sposób traktowania 17-latka potwierdzał także inny zatrzymany. Chłopak miał prosić, by o zatrzymaniu poinformowano jego dziewczynę, jednak nie otrzymał informacji zwrotnej od funkcjonariuszy. Adnotacja na ten temat znalazła się dopiero w protokole. Przy sporządzaniu protokołu funkcjonariusz miał wyrażać osobiste poglądy na temat aborcji, a także mówić, że jeśli podpisze protokół, to „wszystko pójdzie sprawniej i nie będzie musiał się rozbierać do naga.” Młody mężczyzna wskazał, że mimo to w jego przypadku kontrola osobista, polegająca na rozebraniu do naga i wykonaniu przysiadu, i tak została przeprowadzona. W protokole widnieje m.in. informacja, że nie żądał kontaktu z adwokatem.

Pomoc prawna osobom zatrzymanym została zapewniona dzięki ogromnemu zaangażowaniu adwokatów, którzy od początku protestów świadczą ją pro bono. Należy jednak zauważyć, że rozmowy z obrońcami, co do zasady, nie odbywały się w warunkach zapewniających poufność – np. na świeżym powietrzu w obecności 2 funkcjonariuszy, albo w pomieszczeniu przy otwartych drzwiach. Jedna z adwokatek wskazała, że rozmowę z klientem „sam na sam” udało jej się odbyć dopiero po tym, jak przedstawicielka KMPT przeprowadziła rozmowę z zatrzymanym w warunkach zapewniających poufność.

Z relacji jednego z zatrzymanych wynika, że spotkał się ze swoim obrońcą jeszcze przed sporządzeniem protokołu (obrońca był także obecny podczas jego sporządzania); inny zatrzymany wskazał, że jego obrońca był obecny jedynie w trakcie sporządzania protokołu. Jeden z zatrzymanych wskazywał, że przed przyjazdem adwokata miał usłyszeć od funkcjonariusza, że „może skorzystać z pomocy prawnej, ale jeśli już go ma - bo to nie jest amerykański film i nie będzie sobie teraz szukał adwokata”. Opisana sytuacja najlepiej chyba obrazuje problem systemowy w dostępie do bezpłatnej pomocy prawnej, który od wielu lat jest sygnalizowany przez KMPT.

Na tę kwestię zwracał uwagę także Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet wskazał, że polskie władze powinny podjąć natychmiastowe działania mające na celu zapewnienie wszystkim zatrzymanym przez policję rzeczywistego dostępu do adwokata od samego początku pozbawienia ich wolności. W opracowaniu systemu pomocy prawnej polskie władze powinny, w ocenie CPT, współpracować z Naczelną Radą Adwokacką.

Problemem systemowym jest także brak obligatoryjnego badania lekarskiego wszystkich osób zatrzymanych. Jeden z mężczyzn wskazywał, że nie został nawet zapytany przez zatrzymujących go funkcjonariuszy o problemy zdrowotne, nie otrzymał informacji o możliwości żądania badania lekarskiego (co jest istotne, ponieważ mężczyzna leczy się psychiatrycznie). Z mężczyzną prowadzono czynności w komendzie. Dopiero gdy funkcjonariusze pełniący służbę w PdOZ uzyskali informację o problemach zdrowotnych mężczyzny, został on przewieziony na badanie lekarskie.

Większość rozmówców nie zgłaszała zastrzeżeń co do samego osadzenia w PdOZ. Otrzymali wodę, wydano im śniadanie.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

KMP.570.11.2020

Policjanci w cywilu użyli pałek wobec manifestantów. Adam Bodnar prosi stołeczną policję o wyjaśnienia

Data: 2020-11-19
  • Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie
  • Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Budzi to poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich, który chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań 

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu na ulicach Warszawy 18 listopada 2020 r., m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

- Moje poważne zaniepokojenie wzbudziło w szczególności używanie środków przymusu bezpośredniego (siły fizycznej, pałek) przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, wyciągających z tłumu protestujących pojedyncze osoby oraz użycie przez policjanta przemocy wobec wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego – podkreśla Rzecznik.

Dlatego poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w  odniesieniu do ilu osób; jaka była podstawa faktyczna i prawna ich użycia;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności;
  • czy osoby te wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • jak przebiegała interwencja  wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych;
  • jakie były podstawy faktyczne i prawne działań nieumundurowanych funkcjonariuszy, używających wobec osób protestujących środków przymusu bezpośredniego.

II.519.1694.2020

Stołeczna policja bezzasadnie zatrzymuje manifestantów. Rzecznik do Marszałka Senatu

Data: 2020-11-19
  • Stołeczna policja bezzasadnie stosuje wobec uczestników demonstracji środek przymusu, jakim jest zatrzymanie – a to narusza prawa i wolności obywatelskie
  • Świadczy o tym fakt, że sąd uwzględnił zażalenia zatrzymanych podczas protestów przedsiębiorców w maju 2020 r.
  • Zatrzymania te sąd uznawał przeważnie za niezasadne, a w niektórych przypadkach – wręcz za nielegalne
  • Skala naruszeń konstytucyjnego prawa do wolności osobistej podczas działań policji 8, 23, a zwłaszcza 16 maja 2020 r. była zatrważająca
  • A zatrzymani mogą teraz skutecznie domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia - co obciąży budżet państwa

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego poddał pod rozwagę zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania tych działań policji pod kątem orzecznictwa sądowego.

RPO zbadał interwencje policji wobec uczestników protestów przedsiębiorców, które odbywały się w Warszawie 8, 16 i 23 maja 2020 r.  

W odpowiedzi na pisma RPO Komendant Stołecznym Policji podał, że 8 maja w trakcie likwidacji „miasteczka przedsiębiorców” funkcjonariusze zatrzymali 62 osoby (w tym 58 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o policji - tzw. zatrzymanie prewencyjne). W rejonie  stacji metra „Centrum” i ul. Emilii Plater zatrzymali kolejne 62 osoby.

16 maja w rejonie Placu Zamkowego zatrzymano 386 osób (w tym 381 – na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy). Osoby zatrzymane, z uwagi na ich znaczną liczbę, przetransportowano do różnych jednostek.

23 maja 2020 r. m.in. na Placu Defilad policjanci ponownie używali środków przymusu bezpośredniego. Wylegitymowali 347 osób, a 5 zatrzymali.

We wszystkich przypadkach powodem podjęcia działań było uznanie, że protesty  jako zgromadzenia publiczne były nielegalne, bo zorganizowano je wbrew obostrzeniom z rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Komendant Stołeczny Policji otrzymał z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia dane dotyczące rozpoznania 79 zażaleń na zatrzymania, dotyczących zdarzeń z 8 maja (4 przypadki), 16 maja (74 przypadki) i 23 maja (1 przypadek).

Sąd uwzględnił te zażalenia, uznając zatrzymania za niezasadne. W części przypadków sąd uznał zatrzymania także za nielegalne lub nieprawidłowe. W jednym przypadku uznano je za legalne, zasadne i prawidłowe (co do lidera protestów).

Sądowa kontrola zasadności zatrzymania polega na ocenie jego celowości, przy uwzględnieniu okoliczności faktycznych konkretnej sprawy, a także przestrzegania zasady proporcjonalności. Niezależnie zatem, czy zatrzymanie następuje na podstawie art. 244 Kpk (tzw. zatrzymanie procesowe), czy art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji (tzw. zatrzymanie prewencyjne) musi mieć ono podstawę faktyczną.  Zachowanie osoby zatrzymanej musi się kwalifikować jako co najmniej podejrzenie popełnienia czynu zabronionego lub stwarzanie w sposób oczywisty bezpośredniego zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego, czy mienia.

Orzeczenia sądu budzą niepokój. Oznaczają bowiem, że podczas działań policji 8, 23 a zwłaszcza 16 maja  doszło do naruszeń jednego z fundamentalnych praw obywatelskich - prawa do wolności osobistej (art. 41 ust. 1 Konstytucji) - przy czym skala tych naruszeń była zatrważająca.

Orzeczenia sądu rodzą zarazem konsekwencje w postaci prawa osób zatrzymanych do skutecznego domagania się odszkodowania i zadośćuczynienia za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie. Odszkodowania te obciążą budżet państwa – wszystkich podatników.

Zaniepokojenie RPO jest tym większe, że do podobnej sytuacji, gdzie jednak skala naruszeń była znacząco mniejsza, doszło 11 listopada 2017 r., kiedy przy ul. Smolnej w Warszawie policja zatrzymała 43 osoby. W przeważającej większości zażalenia sąd uwzględnił.

W sprawie tej RPO skierował wystąpienie do KGP, prosząc o podjęcie działań, mających na celu ustalenie osób odpowiedzialnych za opisany stan rzeczy i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji.   Komendant odpisał, że nie stwierdzono, by policjanci mogli naruszyć dyscyplinę służbową lub nie przestrzegać zasad etyki zawodowej.

Jedyną czynnością było wydanie przez Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I polecenia omówienia treści uzasadnień sądu podczas szkoleń i odpraw służbowych.

- Opisane powyżej okoliczności świadczą, w mojej ocenie, o występowaniu w policji – a przynajmniej w garnizonie stołecznym - problemu polegającego na bezzasadnym stosowaniu przez policjantów środków przymusu, jakim jest zatrzymanie, a przez to naruszanie w istotnym zakresie praw i wolności obywatelskich – podkreśla Adam Bodnar.

W uchwale Senatu z 4 czerwca 2020 r., wzywającej do przestrzegania zasady równości wobec prawa, Senat zwracał uwagę, że policja z całą surowością, a nawet brutalnością, potraktowała demonstracje organizowane w ramach tzw. „strajku przedsiębiorców”.

Nawiązując do tej uchwały, RPO poddał pod rozwagę Marszałka Senatu zwołanie posiedzenia odpowiedniej komisji senackiej w celu przeanalizowania oceny działań policji z perspektywy kształtującego się w tym zakresie orzecznictwa sądowego.

II.519.549.2020

Rzecznik pyta policję o jej działania wobec uczestników Marszu Niepodległości

Data: 2020-11-13
  • Chce m.in. wiedzieć, jakie działania podjęto wobec podpalenia mieszkania przy wiadukcie na Powiślu czy wobec osób, które  wyrażały aprobatę dla ideologii faszystowskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań policji w związku z Marszem Niepodległości” w Warszawie 11 listopada 2020 r. Szereg zdarzeń podczas interwencji policji, relacjonowanych przez media, wymaga bowiem wyjaśnienia z punktu widzenia prawidłowości i adekwatności czynności funkcjonariuszy  w kontekście zapewnienia ochrony praw i wolności uczestników Marszu oraz innych osób.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Komendanta Stołecznego Policji o informacje:

  • Jaki był przebieg zdarzeń w okolicy Ronda de Gaulle’a, gdzie – jak wynika z przekazów medialnych –zostały użyte przez policjantów m.in. granaty hukowe i gaz łzawiący (ze szczególnym uwzględnieniem oceny prawidłowości reakcji policjantów i adekwatności użytych  środków przymusu bezpośredniego);
  • Jaki był przebieg zdarzeń na błoniach koło Stadionu Narodowego oraz na peronie stacji kolejowej i stacji metra (z oceną prawidłowości działań policjantów i użytych środków przymusu bezpośredniego);
  • W jakich okolicznościach policjanci użyli broni gładkolufowej; czy jej użycie było adekwatne i uzasadnione okolicznościami, jakie były skutki jej użycia;
  • Jakie działania podjęła policja w związku z podpaleniem racą mieszkania przy wiadukcie Mostu Poniatowskiego, czy sprawca bądź sprawcy zostali ustaleni i ewentualnie jakie dalsze czynności podjęto w tej sprawie;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, które podczas Marszu swoim zachowaniem (np. „hajlowaniem”) lub noszonymi symbolami (np. krzyżami celtyckimi) wyrażali aprobatę dla ideologii faszystowskiej;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, używających podczas zgromadzenia materiałów pirotechnicznych;
  • Jaka była przyczyna użycia środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny pochodzenia azjatyckiego na peronie stacji metra Stadion i nieudzielenia mu przez policjantów pomocy, której potrzebował;
  • Ile osób zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami, na jakich podstawach faktycznych i prawnych, jakie dalsze działania są  prowadzone wobec tych osób.

RPO prosi też o odniesienie się do stanowiska organizatorów Marszu, jakoby zajścia były wynikiem prowokacji policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu. 

II.519.1659.2020

RPO pyta o przemoc policji wobec dziennikarzy w Święto Niepodległości

Data: 2020-11-12
  • RPO pyta policję o powód zastosowania przemocy fizycznej wobec dziennikarzy 11 listopada 2020 r. w Warszawie 
  • Chodzi o pobicie dziennikarzy przez policję, zastosowanie wobec nich środków przymusu bezpośredniego, a nawet zranienie jednego z nich w twarz
  • Rolą organów państwa jest zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy
  • Rzecznik pyta KSP, jakie działania podjęto w tej sprawie i jak zamierza zapobiegać tego typu sytuacjom w przyszłości

Rzecznik Praw Obywatelskich z ogromnym niepokojem obserwuje pojawiające się w mediach informacje o przypadkach zastosowania przez funkcjonariuszy przemocy fizycznej wobec dziennikarzy relacjonujących przebieg Marszu Niepodległości, 11 listopada 2020 r. w Warszawie.

Jak wynika z opublikowanych w mediach nagrań, do szczególnie bulwersujących sytuacji doszło w okolicach dworca PKP Warszawa-Stadion. Wobec znajdujących się na miejscu dziennikarzy zastosowano środki przymusu bezpośredniego (gaz łzawiący, pałki służbowe, granaty hukowe). Działo się tak mimo że dziennikarze mieli na sobie kamizelki z napisem PRESS oraz informowali funkcjonariuszy, że są na miejscu w celach służbowych. Wielu z dziennikarzy odniosło obrażenia w wyniku działań policji. Przykładem jest fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry, trafiony w twarz gumową kulą w okolicach ronda de Gaulle’a.

Opisana sytuacja budzi ogromne wątpliwości z punktu widzenia wolności słowa i bardzo negatywnie wpływa na zaufanie obywateli do policji jako formacji powołanej do zapewniania bezpieczeństwa.

RPO przypomina, że przedstawiciele mediów powinni pozostać bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Dotyczy to zwłaszcza demonstracji, starć i działań o charakterze siłowym. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu.

Konieczne jest poszanowanie istotnej roli dziennikarzy w relacjonowaniu wydarzeń publicznych, którzy powinni wykonywać swoją pracę w bezpiecznych warunkach, w sposób wolny od ataków fizycznych i werbalnych. Bardzo ważne jest, aby bezpieczeństwo relacjonowania demonstracji przez dziennikarzy oraz swoboda wykonywania przez nich zadań zawodowych były respektowane zarówno przez służby policyjne zabezpieczające dane wydarzenie, jak i przez jego uczestników. Rolą organów państwa w urzeczywistnianiu wolności prasy jest natomiast zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji.

Prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalne demonstracje czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów do tego wydarzenia.

Co więcej, fakt, że demonstracja ma nielegalny charakter czy agresywny przebieg zwiększa ryzyko konieczności zastosowania środków przymusu wobec protestujących, A to tym bardziej uzasadnia potrzebę zapewnienia mediom swobodnego dostępu do demonstracji oraz możliwości nagrywania wydarzenia wraz z interwencją policji. 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienie powodów sytuacji z 11 listopada oraz informację, jakie zamierza podjąć działania, aby do takich groźnych sytuacji nie dochodziło w przyszłość.

VII.613.128.2020

Zgromadzenia. „Obniżanie ryzyka – ograniczenie wykorzystywania drażniących substancji chemicznych podczas pandemii COVID-19” – opinia Fundacji Omega

Data: 2020-11-10

Brytyjska Fundacja Omega (Omega Research Foundation) zajmująca się monitorowaniem środków przymusu bezpośredniego używanych przez funkcjonariuszy organów ścigania na całym świecie, w opublikowanej w listopadzie 2020 r. opinii odniosła się do kwestii ryzyka związanego z wykorzystywaniem drażniących substancji chemicznych, takich jak gaz łzawiący, czy gaz pieprzowy w dobie pandemii COVID-19.

W dokumencie zwrócono uwagę na wpływ drażniących substancji chemicznych na zdrowie ludzkie. Wywołują one bowiem podrażnienie czuciowe, ból oczu i górnych dróg oddechowych, skutkować mogą również zapaleniem błony śluzowej, w tym błony śluzowej dróg oddechowych. Szczególnie narażone na negatywne konsekwencje kontaktu z w/w substancjami są osoby z chorobami układu oddechowego, dzieci, osoby starsze i w ciąży. Warto podkreślić, iż w najcięższych przypadkach może dojść nawet do śmierci przez uduszenie lub zatrucie chemiczne.

Mając na uwadze powyższe, wskazać należy, iż zgodnie z międzynarodowymi standardami ochrony praw człowieka zagrożonym dobrem prawnym, którego ochrona uzasadnia użycie drażniących środków chemicznych, może być ludzkie życie lub zdrowie, ale nie mienie. Wskazane środki nie mogą także być stosowane do rozpędzania pokojowych demonstracji lub wobec osób starszych, dzieci, lub innych, które mogą mieć problem z przemieszczaniem się w celu uniknięcia kontaktu z chemikaliami. Niedopuszczalne jest także ich stosowanie w zamkniętych pomieszczeniach lub na stadionach sportowych.

Co szczególnie istotne w dobie pandemii koronawirusa, stosowanie drażniących środków może podwyższyć ryzyko wystąpienia COVID-19 poprzez zwiększenie podatności dróg oddechowych na infekcje, nasilenie istniejących stanów zapalnych i wywołanie kaszlu. Jak bowiem wskazują eksperci, kontakt z chemikaliami niszczy błonę śluzową, stanowiącą warstwę ochronną, która zabezpiecza organizm przed wirusami i innymi patogenami.

Z niepokojem przyjąć zatem należy udokumentowane przez Fundację Omega przypadki  wykorzystania przez funkcjonariuszy organów ścigania drażniących środków chemicznych w celu egzekwowania obostrzeń związanych z COVID-19 co najmniej w 11 krajach na świecie. Czynnikiem dodatkowego ryzyka jest fakt, iż większość zgromadzeń publicznych odbywa się w ośrodkach miejskich, co powoduje, iż styczność z drażniącymi substancjami mogą mieć także osoby postronne, które zamieszkują w pobliżu miejsca zgromadzeń (w tym także osoby szczególnie narażone na ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu COVID-19).  

W związku z przywołanymi okolicznościami Fundacja Omega apeluje o stosowanie drażniących środków chemicznych przez funkcjonariuszy organów ścigania w zgodzie z międzynarodowymi standardami, a zwłaszcza:

  • stosowanie ich wyłącznie wtedy, gdy poziom przemocy jest na tyle wysoki, że funkcjonariusze organów ścigania nie mogą zażegnać niebezpieczeństwa poprzez działania ukierunkowane bezpośrednio na osoby agresywne;
  • w razie konieczności używanie jedynie najmniejszej niezbędnej ilości środków, tylko po wydaniu odpowiedniego ostrzeżenia, które da ludziom czas na działanie i pozwoli na udanie się właściwą drogą ewakuacji w bezpieczne miejsce;
  • w miejscach, gdzie dochodziło do powtarzających się przypadków rzekomo bezprawnego użycia drażniących środków chemicznych, ich stosowanie powinno być zawieszone do czasu, gdy podjęte zostaną kroki dostosowujące i użycie do międzynarodowych standardów w zakresie praw człowieka.

Fundacja Omega Research zaleca zatem radykalne ograniczenie wykorzystania drażniących środków chemicznych w miejscach pozbawienia wolności, do końca pandemii lub do momentu, w którym w pełni znane będą skutki ich stosowania, co doprowadzi używania ich w sposób w pełni bezpieczny dla zdrowia oraz zgodny z prawami człowieka i obowiązującymi w tym zakresie standardami.

Wizytacja KMPT w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa VI. Przedstawicielka RPO zidentyfikowała nieprawidłowości w działaniach Policji.

Data: 2020-11-10
  • Przedstawicielce KMPT uniemożliwiono kontakt z zatrzymaną podczas jej pobytu w PdOZ Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.
  • Zatrzymana w trakcie protestów 9 listopada 2020 r. w Warszawie zgłosiła zarzuty niewłaściwego traktowania przez funkcjonariuszy Policji.
  • Funkcjonariusze utrudniali zatrzymanej kontakt z obrońcą, któremu uniemożliwiono udział w pierwszych czynnościach z udziałem zatrzymanej.
  • KMPT na bieżąco monitoruje sytuację związaną z protestami i działaniami służb - nie wyklucza kolejnych doraźnych wizytacji w komendach  

10 listopada 2020 r. przedstawicielka Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) rozmawiała z kobietą zatrzymaną po protestach społecznych w Warszawie 9 listopada.

W związku z otrzymanym sygnałem o zatrzymaniu 9 listopada 2020 r. podczas protestu w Warszawie, przedstawicielka KMPT udała się do Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI przy ul. Jagiellońskiej 51, prosząc o rozmowę z zatrzymaną.

Próba skontaktowania się z funkcjonariuszem prowadzącym sprawę była utrudniona, a ostatecznie odmówił on możliwości rozmowy z zatrzymaną.

Należy podkreślić, że Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na podstawie Protokołu Fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania ma możliwość odbywania prywatnych rozmów bez świadków z osobami pozbawionymi wolności oraz nieograniczony dostęp do wszystkich informacji dotyczących osób przebywających w policyjnych miejscach detencji.

W związku z trudnościami napotkanymi w KRP Warszawa VI, rozmowa z zatrzymaną ostatecznie odbyła się już po jej zwolnieniu z PdOZ. Zatrzymana zgłosiła, że w trakcie zatrzymania została szarpnięta za ramię oraz przewrócona na ziemię po czym umieszczono ją w radiowozie. Od tego momentu nieprzerwanie przez 5 godzin zatrzymana miała założone kajdanki, w tym przez trzy na ręce trzymane z tyłu. Zatrzymana podała również, że w trakcie przewożenia, funkcjonariusze mieli między sobą pytać: „To gdzie ją wywozimy? Do jakiego powiatu?”.

Z informacji uzyskanej zarówno od samej zatrzymanej jak i jej adwokata wynikało, że prawo dostępu do pomocy prawnej nie było respektowane. Z relacji zatrzymanej wynikało, że funkcjonariusze mieli między sobą komentować sytuację słowami: „Nie będą nam się tu żadni posłowie i posłanki kręcić”. Później, zatrzymana miała zostać poinformowana, że ma prawo skontaktować się jedynie z adwokatem, któremu wcześniej udzieliła upoważnienia do obrony.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla od lat, że prawo do kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym nie zależy od jakichkolwiek wcześniejszych czynności jak również od faktu posiadania przez zatrzymanego numerem do prawnika. W każdej jednostce powinna znajdować się lista adwokatów i radców prawnych wykonujących zawód na obszarze funkcjonowania danej jednostki. Funkcjonariusze mają obowiązek udzielić wszelkich pouczeń oraz niezbędnej pomocy w kontakcie pomiędzy zatrzymanym a radcą prawnym lub adwokatem.

Ponadto, z informacji przekazanych przez obrońcę zatrzymanej wynika, że odmówiono mu kontaktu z zatrzymaną w dniu wczorajszym w czasie jej pobytu w KRP VI. Adwokat wziął udział w przesłuchaniu klientki w dniu dzisiejszym.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Rzecznik przypomina policji konstytucyjne standardy wolności zgromadzeń

Data: 2020-11-05
  • Działania policji wobec trwających protestów społecznych powinny mieścić się w granicach standardu konstytucyjnego
  • A zgodnie z Konstytucją wolność zgromadzeń może zostać ograniczona tylko ustawą, a nie rozporządzeniem rządu – przypomina RPO Komendantowi Głównemu Policji
  • Tymczasem działania funkcjonariuszy wobec demonstrujących mogą prowadzić do naruszenia tej konstytucyjnie chronionej wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich na wnioski obywateli oraz z własnej inicjatywy podejmuje czynności w sprawie działań policji wobec uczestników zgromadzeń spontanicznych, które są reakcją społeczną na zaostrzające przepisy aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października.

W świetle kolejnych doniesień mediów oraz informacji z mediów  społecznościowych o działaniach funkcjonariuszy wobec demonstrujących, które mogą prowadzić do naruszenia ich konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń, Adam Bodnar zwraca się do gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka  o podejmowanie takich środków i działań, które mieszczą się w granicach obowiązującego standardu konstytucyjnego.

Jednym z jego elementów jest wolność zgromadzeń. Zarówno w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też jej art. 57 zdanie drugie, nie budzi  wątpliwości, że legalnie może zostać ona ograniczona tylko w ustawie. 

Art. 57 Konstytucji zapewnia  wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych wprowadzono rozporządzeniami. A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. 

Motywem działań funkcjonariuszy jest obowiązek ochrony porządku publicznego oraz zdrowia i mienia obywateli. Jednakże są oni przy tym   zobowiązani respektować godność jednostki. Zobowiązani są do przestrzegania i ochrony praw człowieka (art. 14 ust. 3 ustaw o Policji). Mają również chronić wolność zgromadzeń, jeśli nie została ograniczona ustawą.

Rzecznik nie kwestionuje tych działań policji - także z użyciem adekwatnych środków przymusu bezpośredniego -  wobec osób dopuszczających się naruszeń prawa podczas protestów.

Zwraca jednak uwagę, że sam pokojowy udział w proteście stanowi korzystanie z konstytucyjnej wolności, która nie może zostać ograniczona aktem normatywnym wydanym przez władzę wykonawczą. Ten formalny aspekt wolności zgromadzeń powinien być brany pod uwagę także pod kątem  obowiązków wynikających z art. 14 ust. 3 ustawy o Policji, podczas podejmowania przez funkcjonariuszy czynności w stosunku do osób pokojowo wyrażających swoje poglądy i swój stosunek do rozstrzygnięcia TK.

VII.613.112.2020

Państwo ma obowiązek ochrony dziennikarzy podczas demonstracji

Data: 2020-11-04
  • Dziennikarze po to są na demonstracji – także nielegalnej - by przekazywać rzetelne informacje i nagłaśniać ewentualne nieprawidłowości
  • Organy państwa mają umożliwić im wykonywanie obowiązków bez niestosownych ingerencji
  • Ważne, by bezpieczeństwo dziennikarzy i swobodę ich zadań respektowali także uczestnicy danej demonstracji
  • Przedstawiciele mediów nie mogą się bowiem obawiać, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji

Dlatego informacje o pobiciu dziennikarzy podczas zgromadzeń publicznych budzą zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich

Jedynie w dwóch ostatnich tygodniach media informowały o pobiciu operatora TVP (pod domem Ryszarda K. w Gdyni) oraz ataku na dwie dziennikarki „Gazety Wyborczej” (podczas protestu ws. aborcji we Wrocławiu). W obu sprawach interweniowała policja, a podejrzanym postawiono zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej.

Choć w obu sprawach prokuratura początkowo skierowała wniosek o aresztowanie zatrzymanych, to wycofała wniosek w sprawie pobicia dziennikarek „GW”.  - Nie jest przy tym jasne dla opinii publicznej, jakie przyczyny spowodowały, że Prokuratura Krajowa podjęła interwencję w celu doprowadzenia do wycofania wniosku o areszt tymczasowy – podkreśla zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Budzi to zaniepokojenie Rzecznika, który poprosił Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienia. Jednocześnie przedstawił mu standardy ochrony dziennikarzy podczas zgromadzeń publicznych.

Przedstawiciele mediów powinni pozostać bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Dotyczy to zwłaszcza demonstracji, starć i innych działań o charakterze siłowym. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako strona konfliktu. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przekazywanie informacji z demonstracji publicznych jest jednym z kluczowych zadań mediów jako tzw. „publicznego stróża”  (ang. public watchdog) w demokratycznym społeczeństwie.

Obecność dziennikarzy podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić w ich trakcie. Może także pomóc  w rozliczeniu osób odpowiedzialnych za nadużycia.

Na państwie ciąży obowiązek ochrony dziennikarzy przed zagrażającymi ich bezpieczeństwu zachowaniami  uczestników demonstracji bądź kontrdemonstracji. Nie może on być jednak wykorzystywany jako pretekst do tego, aby w sposób nieuzasadniony ograniczać dziennikarzom możliwość swobodnego ich relacjonowania (np. poprzez odmowę dostępu do miejsca demonstracji). Wszelkie restrykcje muszą mieć rzeczywiste podstawy, adekwatny zakres i wymagają indywidualnej analizy.

Bardzo ważne jest, aby bezpieczeństwo dziennikarzy oraz swoboda wykonywania przez nich zadań były respektowane zarówno przez służby policyjne zabezpieczające dane wydarzenie,  jak i przez jego uczestników.

A prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter czy pokojowy przebieg. Nielegalna demonstracja czy agresywny przebieg zgromadzenia może tym bardziej uzasadniać dostęp mediów.  Większe jest wtedy ryzyko zastosowania środków przymusu wobec protestujących. W tej sytuacji media powinny mieć zapewniony swobodny dostęp do wydarzenia, wraz z rejestracją przebiegu interwencji policji.

Rozpowszechnianie przez media informacji dotyczących spraw budzących publiczne zainteresowanie i mających publiczne znaczenie ściśle wiąże się z prawem opinii publicznej do informacji. Rolą organów państwa w urzeczywistnianiu wolności prasy jest zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji.

Rzecznik poprosił Prokuratora Krajowego o ocenę efektywności prowadzonych postępowań względem bezpieczeństwa dziennikarzy.

VII.564.113.2020

Rzecznik pyta policję o zatrzymanie działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących na Strajk Kobiet

Data: 2020-11-03
  • RPO pyta policję o zatrzymanie działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących 30 października do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie zatrzymania działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano, jaka jest podstawa czynności ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali też przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po około trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy protokołów zatrzymania ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych

Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności, o którym mowa w art. 41 Konstytucji oraz czy w trakcie tych czynności zapewniono realizację uprawnień osób pozbawionych wolności, o których mowa w tym przepisie.

Prawo do wolności osobistej jest chronione także przepisami aktów prawa międzynarodowego, w tym art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W podobnych do opisywanej sytuacji sprawach interweniował niejednokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Interwencja w podobnej sprawie - Rzecznik przypomina wydarzenia z 2017 r.

11 listopada 2017 r. również miały miejsce zatrzymania, chodziło o osoby zgromadzone na ul. Smolnej w Warszawie. Policja nie sporządziła wtedy protokołów zatrzymań, a Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia uznał po rozpoznaniu większości zażaleń, że czynności policjantów stanowiły zatrzymania i jednocześnie – że były niezasadne i nieprawidłowe, a tym samym, że doszło do naruszenia praw i wolności osób zatrzymanych.

RPO zauważa, że zatrzymanie związkowców 30 października 2020 – o ile zostanie potwierdzone, że nie sporządzono protokołów zatrzymań i nie dopełniono innych formalności związanych z zatrzymaniem – może świadczyć o niewyciągnięciu przez Policję wniosków ze zdarzeń z 2017 r.  A konsekwencją może być dalsze naruszanie praw i wolności obywatelskich.

Adam Bodnar zwrócił się do nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienia, w szczególności o informacje o podstawie zatrzymania, użycia przymusu bezpośredniego, braku protokołu z zatrzymania, a także naruszenia prawa zatrzymanych do informacji o przyczynie interwencji policji.

II.519.1590.2020

Po manifestacji w Warszawie. Przedstawiciele KMPT rozmawiali z większością zatrzymanych

Data: 2020-11-01
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 26 spośród 37 osób zatrzymanych po manifestacji 30 października w Warszawie
  • Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice posiadający przy sobie niebezpieczne przedmioty
  • W trakcie zatrzymań wobec części osób użyto gazu i pałek
  • Zatrzymania uwidoczniły braki systemowe sygnalizowane w ostatnich dniach przez Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu
  • Nieprawidłowości dotyczą m.in. przeprowadzania badań lekarskich i dokumentowania obrażeń, dostępu do pomocy prawnej od pierwszych chwil zatrzymania, prawa do poinformowaniu o zatrzymaniu osoby bliskiej

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 26 osobami zatrzymanymi podczas manifestacji, która 30 października  2020 r. odbyła się w Warszawie. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie (przy ul.: Żytniej, Umińskiego, Nowolipie, Janowskiego i Jagiellońskiej) oraz w Piasecznie. Pracownicy KMPT dotarli do 36 spośród 37 osób zatrzymanych. 10 osób nie wyraziło chęci rozmowy z przedstawicielami Biura RPO.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice. Zarzucono im m.in. popełnienie czynu z art. 254, 226 Kodeksu karnego, (odpowiednio: udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie; znieważenie funkcjonariusza publicznego lub organu konstytucyjnego RP).

Jak wynika z analizy akt zatrzymanych dokonanych przez przedstawicieli RPO w Komendzie Policji przy ul. Malczewskiego, przy zatrzymanych policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju pałki, w tym teleskopowe (jedna z napisem Police), gazy obezwładniające, ochraniacze na szczęki, wyroby pirotechnicznych -  petardy, race, kominiarki, noże. Należy także dodać, że w wyniku pościgu za pseudokibicami, w rejonie ronda de Gaulle'a i placu Trzech Krzyży ranny został policjant (raniony kamieniem w głowę).

Większość rozmówców nie skarżyła się na złe traktowanie czy prowokacyjne zachowania funkcjonariuszy. Podczas samego zatrzymania wobec części osób policja użyła gazu. Następnie zatrzymani byli najczęściej w pozycji leżącej skuwani z tyłu. Niektórzy skarżyli się, że byli zbyt mocno skuci, posiadali widoczne otarcia i zasinienia na przegubach rąk. Część osób informowało, że byli skuci także podczas przeprowadzania czynności w komisariatach, niektórzy również podczas przeprowadzania badań lekarskich, nawet w obecności funkcjonariusza.

Pojawiły się pojedyncze głosy wskazujące, że funkcjonariusze użyli w trakcie zatrzymania także pałek służbowych. Jeden z zatrzymanych deklarował, że został też kopnięty w głowę. Na twarzy mężczyzny widoczne było duże zaczerwienienie i otarcie naskórka. Ponadto na ciele mężczyzny widoczna była opuchlizna i zasinienia m.in. na plecach, udzie, ramieniu. Obrażenia te zostały opisane jedynie w notatce służbowej sporządzonej już po przyjęciu do PdOZ, mężczyzna nie był wcześniej badany przez lekarza, pomimo że zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku widocznych obrażeń (w tym wypadku na twarzy) badanie powinno być obligatoryjne.

W tym kontekście należy przywołać zalecenia Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet podkreślił, że w trakcie zatrzymania stosowanie siły fizycznej dopuszczalne jest  wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. W żadnym wypadku nie może być usprawiedliwione stosowanie siły wobec osób zatrzymanych, nad których zachowaniem udało się zapanować. Jeżeli w momencie zatrzymania lub w okresie zatrzymania uznaje się, że konieczne jest zakucie danej osoby w kajdanki, nie powinny one w żadnym wypadku być zbyt mocno zapięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne.

Natomiast w odniesieniu do dokumentowania badań lekarskich i zgłaszania urazów zaobserwowanych u osób zatrzymanych przez policję, Komitet wezwał po raz kolejny do rzetelnego prowadzenia tego rodzaju dokumentacji. M.in. wszystkie urazy powinny być szczegółowo sfotografowane, a zdjęcia wraz z „mapami ciała”, gdzie zaznaczone są obrażenie powinny być przechowywane w indywidualnej dokumentacji medycznej osoby zatrzymanej. Ponadto wyniki każdego badania, w tym oświadczenia osoby zatrzymanej dotyczące złego traktowania i opinia medyczna w tej sprawie, powinny być udostępniane osobie zatrzymanej i jej adwokatowi.

CPT podnosił także kwestię trudności w dostępie do pomocy prawnej już od pierwszych chwil zatrzymania. W trakcie rozmów z osobami zatrzymanymi podczas manifestacji problem ten również się pojawiał. Większość osób nie żądała kontaktu z adwokatem. Niektórzy nie decydowali się na to, sądząc, że zatrzymanie potrwa tylko kilka godzin. Jeden z zatrzymanych miał zrezygnować z kontaktu z adwokatem, gdy został poinformowany, że nie będzie mógł do niego osobiście zadzwonić. Inny mężczyzna nie miał możliwości skorzystania z pomocy prawnej, ponieważ nie znał numeru do adwokata, a funkcjonariusze nie zaproponowali mu skorzystania z listy adwokatów/radców prawnych.

Rozbieżna była praktyka informowania o zatrzymaniu osób najbliższych. Co do zasady, to funkcjonariusze telefonowali pod wskazane numery telefonów. Niektórzy zatrzymani nie byli pewni, czy informacja o ich zatrzymaniu została przekazana. W jednym przypadku zatrzymany sam mógł skontaktować się z osobą bliską.

Ponadto w trakcie wizytacji KMPT okazało się, że rodzice jednego z zatrzymanych mieli błędne informacje co do miejsca osadzenia syna. Było to szczególnie niepokojące, ponieważ zatrzymany liczył, że to oni zorganizują mu pomoc prawną. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że w ostatnim raporcie CPT wezwał polskie władze do podjęcia skutecznych kroków w celu zapewnienia osobom pozbawionym wolności pełnej realizacji prawa o poinformowaniu osób najbliższych o zatrzymaniu.

Przedstawiciele KMPT nie odnotowali uwag na temat funkcjonowania samych PdOZ. Rozmówcy pozytywnie oceniali funkcjonariuszy pełniących tam służbę.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Nie można ścigać kobiet za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności. RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-10-30
  • Nie można ścigać ludzi za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności
  • Te wolności można ograniczać tylko ustawą i władze wiedziały o tym co najmniej od pięciu miesięcy. A jednak zarządzają sytuacją kryzysową przy pomocy rozporządzeń
  • Wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk.
  • Takie jest stanowisko RPO dla prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

29 października pojawiły się niepokojące doniesienia o pismach skierowanych przez Pana Prokuratora do prokuratur w całej Polsce w sprawie protestów będących reakcją społeczną na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącego aborcji – pisze RPO.

Dziennikarze przytaczają fragment Prokuratora Krajowego z 28 października 2020 r., że: „każde zachowanie osoby organizującej nielegalną demonstrację albo podżegające lub nawołującej do udziału w niej winno być przede wszystkim oceniane w kontekście wyczerpywania znamion czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”.

Zgodnie z tym przepisem kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Podstawowe wątpliwości w ocenie Rzecznika budzi to, czy możliwe jest wypełnienie znamion czynu zabronionego określonego w tym przepisie poprzez realizację konstytucyjnej wolności, która – jak wielokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę – nie została skutecznie ograniczona w obecnym stanie prawnym.

Już w czerwcu, rozumiejąc, że pandemia może uderzyć ponownie jesienią, RPO pisał do premiera (VII.565.461.2020), że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, nie w rozporządzeniu. Po drugie, akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. Po trzecie, ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich, w związku z ostatnimi protestami, zwracał już uwagę (zob. wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 października 2020 r.), że zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa

Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń publicznych wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń publicznych również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń publicznych może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej konstytucyjnej wolności.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych określonych w art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, Rzecznik postawił mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. poz. 1845). Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń spontanicznych nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia - zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

W ocenie Rzecznika wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk. Wiążą się one bowiem z realizacją konstytucyjnie zagwarantowanych wolności i jako takie nie różnią się od udziału w lekcjach prowadzonych w szkołach czy uczestnictwa sprawowaniu kultu religijnego. Jak zauważają przedstawiciele doktryny prawa karnego: „Nie stanowią […] karalnego zagrożenia epidemicznego uczestnicy manifestacji, którzy mają maseczki i maszerują zachowując dystans, specjalnie zajmują większą powierzchnię, by zminimalizować ryzyko". Nie można z tych powodów przyjąć, by obywatelki i obywatele, korzystający ze swoich wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, podlegali w tym kontekście odpowiedzialności karnej.

VII.613.117.2020

RPO pyta KGP o incydenty w kościołach oraz zapowiedź ich obrony przez skrajnie prawicowe organizacje

Data: 2020-10-29
  • Rośnie skala napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył przepisy ws. aborcji
  • Zdarzało się, że ludzie zakłócali nabożeństwa w kościołach i pisali hasła na ich elewacjach
  • Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu  
  • Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisze Adam Bodnar do Komendanta Głównego Policji i pyta, jak policja planuje temu zapobiec  

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - jest zaniepokojony rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć są m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Tego typu incydenty w różnej skali miały miejsce w całym kraju. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynika, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

- Napięć społecznych nie łagodzi zapowiedź powołania przez niektóre skrajnie prawicowe organizacje specjalnych formacji mających rzekomo bronić miejsc kultu przed protestującymi. Myślę, że nie jestem odosobniony w obawach, iż pojawienie się takich formacji na ulicach polskich miast doprowadzi do poważnych zamieszek i dodatkowo zagrażać będzie bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu - podkreśla Adam Bodnar.

Zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych w całym kraju po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej tych czynów).

Rzecznik poprosił również o szczegółową informację na temat działań prewencyjnych policji w związku z groźbą eskalacji napięć, związaną z zapowiadaną reakcją skrajnych ugrupowań i organizacji pozarządowych.   

Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował z urzędu sprawy profanacji obiektów czci katolickiej. W nocy z 26/27 października 2018 r. nieznani sprawcy zdewastowali wnętrze kapliczki na ul. Biasa w Opolu. Jedna figura została skradziona, druga uległa zniszczeniu w czasie kradzieży. (XI.518.67.2018).

25 listopada 2018 r. nieznani sprawcy zniszczyli 22 figury świętych przy kościele parafialnym w Zarzeczu koło Niska ( XI.518.79.2018).

Rzecznik kierował także pisma do odpowiednich jednostek policji w sprawach dewastacji kościołów. 28 października 2018 r. nieznany mężczyzna oblał, a następnie podpalił drzwi jednego z kościołów w Opolu Lubelskim (XI.518.62.2018). Rzecznik podjął także z urzędu sprawę zniszczenia elewacji kaplicy ewangelickiej m.in. poprzez obraźliwe i znieważające rysunki pod krzyżem wraz z napisem „tu jest Polska”, do którego doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia 2017 r. w Białej Piskiej ( XI.518.66.2017 ), a także sprawę prawdopodobnego podpalenia cerkwi w Ordynkach 1 grudnia 2016 r. i zniszczenia mienia w domach prawosławnych duchownych w Narwi w nocy 23/24 grudnia 2016 r. (XI.518.2.2017).

XI.518.79.2020                                        

Ochrona policji kurii metropolitalnej w Krakowie. Rzecznik pyta o podstawę prawną

Data: 2020-10-29
  • RPO pyta krakowską policję, które przepisy ustawy o policji są podstawą prawną ochrony gmachów kurii w Krakowie i czy ewentualnie były w tej sprawie polecenia administracji państwowej lub samorządu terytorialnego

W Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach prowadzona jest sprawa manifestacji odbywających się w województwie małopolskim przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

W związku z informacjami mediów, że funkcjonariusze  w związku z tymi  manifestacjami chronią gmachy kurii w Krakowie Aleksandra Wentkowska,  pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, spytała Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie o podanie, które przepisy ustawy o Policji stanowią prawną podstawę tych działań.

Ewentualnie poprosiła o wyjaśnienie, czy czynności te są podejmowane na polecenie organów administracji państwowej albo samorządu terytorialnego w trybie ustawy o Policji i który organ skierował takie polecenie.

Ponadto pytania insp. Romana Kustera dotyczą następujących informacji:

  • Czy, a jeżeli tak, to na jakiej podstawie w dniach 22 października-28 października 2020 r. zostały  zastosowane wobec protestujących środki przymusu bezpośredniego (jakie); w tym w postaci miotacza gazu łzawiącego?
  • Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?
  • Czy i ile osób (w związku z jakimi zachowaniami) zostało w dniach 22 października-28 października zatrzymanych przez policję? 
  • Czy osoby zatrzymane  zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję; czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?
  • Czy wobec osób zatrzymanych prowadzone są postępowania karne; jeżeli tak, proszę o wskazanie sygnatur akt oraz jednostek organizacyjnych prowadzących postępowania?
  • Czy  w dniach 22 października-28 października 2020 r . zostali pokrzywdzeni funkcjonariusze policji wykonujący czynności służbowe w związku z zabezpieczeniem manifestacji, jak jest ich stan zdrowia?
  • Czy policja poniosła straty materialne w związku z zabezpieczeniem  manifestacji?

BPK.570.1.2020

Rzecznik wystąpił do łódzkiej policji o wyjaśnienia w sprawie protestów społecznych

Data: 2020-10-29
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce od łódzkiej policji informacji w sprawie jej działań podczas protestów społecznych z 24 października wobec decyzji o zaostrzeniu prawa aborcyjnego
  • Poważne zaniepokojenie RPO dotyczy tego, czy reakcja policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna

Adam Bodnar poprosił komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi nadinsp. Sławomir Litwina o odpowiedzi na takie pytania:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte i w odniesieniu do ilu osób, czy użycie przez funkcjonariuszy tych środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz stosowania środków o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę wdzięczny za nadesłanie kopii wszystkich protokołów zatrzymań oraz za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

W szczególności RPO poprosił o stanowisko w sprawie interwencji funkcjonariusza, stosującego środki przymusu bezpośredniego wobec jednego z protestujących. Rzecznik chce wiedzieć, czy w tej sprawie przeprowadzono czynności wyjaśniające i jaki jest ich wynik, ewentualnie czy wobec policjanta wszczęto  postępowanie dyscyplinarne.

Mając na uwadze, że prawdopodobne są kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomniał obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, wnosząc o rozważenie ich zastosowania w trakcie podejmowania interwencji wobec demonstrantów.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

II.519.1549.2020

Wizytacja KMPT w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I. Przedstawiciele RPO przyjęli zgłoszenie od jednego z zatrzymanych dotyczące tortur

Data: 2020-10-28
  • Jeden z zatrzymanych po protestach 26 października 2020 r. w Warszawie poskarżył się na pobicie przez policję
  • - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił przedstawicielowi Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur
  • Odmówiono mu ponadto kontaktu z pełnomocnikiem, a o zatrzymaniu nie poinformowano wskazanej przez niego osoby najbliższej
  • KMPT na bieżąco monitoruje sytuację związaną z protestami i działaniami służb - nie wyklucza kolejnych doraźnych wizytacji w komendach  

27 października 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) odbywali rozmowy z osobami zatrzymanymi po protestach społecznych w Warszawie  26 października.

Rozmowy prowadzono w pomieszczeniach Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21. Wizyta KMPT miała charakter ad hoc, a jej celem było zbadanie sposobu traktowania osób zatrzymanych przez policję po protestach przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Delegacja KMPT przeprowadziła poufne rozmowy z trzema zatrzymanymi. Zapoznała się też z wybraną dokumentacją (protokołami zatrzymań protestujących, aktami prowadzonych przeciwko nim postępowań karnych oraz rejestrami dot. osób zatrzymanych).

Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (m.in. twarzy, okolic gardła, rąk i nóg). Jego stan higieniczny i psychiczny był bardzo zły. Mężczyzna był roztrzęsiony, w rozmowie z przedstawicielem KMPT płakał.

Z jego wypowiedzi wynikało, że został po zatrzymaniu pobity w radiowozie przed policjantów. Funkcjonariusze mieli skuć mu ręce z tyłu kajdankami, rzucić go na podłogę radiowozu i przez ponad godzinę bić. Zatrzymany miał być duszony, kopany po nogach i bity pięściami w skórzanych rękawiczkach.

Relacjonował, że stosowano wobec niego bolesne chwyty. Policjanci mieli również używać wulgaryzmów („w radiowozie wyzywano mnie też od ciot, pedałów, p…d itp.”) i naśmiewać się z jego orientacji seksualnej. Jeden z funkcjonariuszy miał proponować mu  „pójście na solo”. - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił w trakcie rozmowy.

Z relacji zatrzymanego wynika, że odmówiono mu kontaktu z pełnomocnikiem, mimo iż miał kontakt do radcy prawnego (w rozmowie z przedstawicielem KMPT wielokrotnie wymieniał jego nazwisko). Nie poinformowano również wskazanej przez zatrzymanego osoby najbliższej.

Na pytanie przedstawiciela KMPT, dlaczego w protokole jego zatrzymania jest wpisana informacja, że nie żąda kontaktu z adwokatem, radcą prawnym oraz z osobą najbliższą,  wyjaśnił, że ta informacja nie jest zgodna z treścią składanego przez niego oświadczenia (protokół zatrzymania nie zawierał podpisu zatrzymanego, a jedynie adnotację policjanta, że zatrzymany odmówił podpisu).

Mężczyzna złożył Rzecznikowi Praw Obywatelskich oficjalną skargę na postepowanie funkcjonariuszy. Za pośrednictwem KMPT zostanie ona przekazana odpowiedniemu zespołowi merytorycznemu w Biurze RPO i poddana analizie.

Przedstawiciele KMPT usłyszeli też od zatrzymanych o braku właściwego badania lekarskiego, które jest podstawową gwarancją prewencji tortur i zwalczania bezkarności sprawców tych czynów.

Jedna z zatrzymanych kobiet relacjonowała, że nie została w ogóle zbadana przez lekarza przed osadzeniem w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych (PdOZ). Miała z nim jedynie kontakt w czasie krótkiej rozmowy w radiowozie i pod nadzorem policjantów. Brak oglądu ciała przez lekarza podczas badania wskazywał też drugi z zatrzymanych.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Działania policji wobec protestów społecznych. Rzecznik prosi  o wyjaśnienia

Data: 2020-10-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań podczas ostatnich protestów społecznych w Warszawie i innych miastach
  • Pyta m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie
  • RPO prosi o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc
  • Rzecznik chce też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia, jak przebiegały czynności Policji w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność" 24 października 2020 r., które rozpoczęło się na pl. Defilad, w tym w szczególności:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte przez Policję wobec uczestników wydarzenia, jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków; czy użycie przez funkcjonariuszy środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz czy stosowano środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; do jakich pomieszczeń dla osób zatrzymanych zostali doprowadzeni po zatrzymaniu;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych; - ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

O takie same informacje RPO wystąpił ws. manifestacji osób protestujących 24 października przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, która zaczęła się w okolicach ul. Nowogrodzkiej i skończyła pod TK. Pyta też o protesty z 25 października  m.in.  pod Pałacem Prezydenckim, na ul. Miodowej, na ul. Krakowskie Przedmieście (w okolicach kościoła Świętego Krzyża).

RPO poprosił o odniesienie się do następujących kwestii związanych z wydarzeniami w okolicach Kościoła Świętego Krzyża:

  • braku reakcji funkcjonariuszy Policji w sytuacji, gdy wobec protestującej kobiety pod kościołem Świętego Krzyża użyta została przemoc – została ściągnięta ze schodów w wyniku czego niezbędne było wezwanie pogotowia;
  • wyjaśnienia czy funkcjonariusze Policji – w kontekście powyższej sytuacji – mogą korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowane przez tych działaczy środki przemocy;
  • braku reakcji Policji na niezakrywanie ust i nosa przez osoby blokujące wejście do tego kościoła.

Ponadto RPO wystąpił o analogiczne informacje do komendanta wojewódzkiego w Poznaniu. Chodzi o interwencje podejmowane wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego 25 października 2020 r. Poważne zaniepokojenie RPO budzi, czy reakcja Policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna. 

II.519.1547.2020, II.519.1548.2020

 

 

Udział w strajkach obywatelskich i inne przykłady pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa - odpowiadamy na pytania obywatelek i obywateli

Data: Od 2020-10-27 do 2020-10-28

Odpowiadamy na pytania o strajk obywatelski, które napływają od obywatelek i obywateli.

Strajk obywatelski

Strajk jest formą nacisku lub protestu społecznego. Może mieć różne formy, popularne rozumienie odnosi się głównie do niewykonywania pracy.

  • STRAJK WŁOSKI – polega na maksymalnym spowolnieniu wykonywanych czynności lub wykonywaniu ich niezwykle drobiazgowo, a przez to czasochłonnie,
  • STRAJK OKUPACYJNY – polegający na przejęciu i zablokowaniu jakiegoś budynku,
  • STRAJK GŁODOWY,
  • CZARNY STRAJK- strajkujący zaprzestają podstawowych prac decydujących o prawidłowym funkcjonowaniu miejsca pracy,
  • STRAJK OSTRZEGAWCZY, gdy ludzie podejmują jedynie krótkie przerwy w pracy.

Nieobecność w pracy

Pracodawca nie może zwolnić Cię za sam udział w strajku, wyrażanie określonych poglądów czy propagowanie idei, nie uprawnia Cię to jednak do nieusprawiedliwionej obecności w pracy.

  • Jeśli chcesz wziąć udział w proteście, manifestacji, akcji społecznej, która wymaga od Ciebie nieobecności w pracy, niepodejmowania działań służbowych POWINIENEŚ ZNALEŹĆ UZASADNIENIE DLA PRAWODAWCY 
  • Nie wolno mylić tego ze strajkiem określonym W RAMACH KODEKSU PRACY. Jeśli strajk nie dotyczy bezpośrednio działań Twojego pracodawcy, sam udział w nim nie jest wystarczającym wytłumaczeniem dla nieobecności.
  • Jeśli jesteś zatrudniony w oparciu o umowę o pracę możesz Rozważyć złożenie wniosku o urlop – np. tzw. "URLOP NA ŻĄDANIE"- masz 4 dni w roku, które możesz tak wykorzystać. PRACODAWCA NIE MOŻE ODMÓWIĆ Ci udzielenia urlopu na żądanie.
  • Niestety są grupy, jak np. nauczyciele, które nie mają prawa do urlopu na żądanie.
  • Jeśli korzystasz z innej formy zatrudnienia, spróbuj DOGADAĆ SIĘ Z PRACODAWCĄ odnośnie swojej nieobecności.
  • Być może zadania, za które odpowiadasz, możesz wykonać w innym terminie.

W żadnym z tych przypadków nie musisz jednak ujawniać powodów „dnia wolnego”.

Nie wszyscy mogą protestować na ulicy

Część osób nie może przerwać wykonywania pracy (z powodu jej charakteru lub ciążącej na nich odpowiedzialności za zdrowie i życie innych osób). Takie grupy to np. pracownicy ochrony zdrowia, służby mundurowe, pracownicy sądów.

Strajkować na ulicy nie mogą często opiekunowie osób z niepełnosprawnościami, osób starszych czy małych dzieci. Są oni na co dzień odpowiedzialni za bezpieczeństwo i życie osób, którymi się opiekują i nie mogą po prostu wyjść z domu na manifestację.

Inne formy protestu

Strajk obywatelski nie jest jedyną formą mobilizacji, jeśli chcesz się zaangażować, ale nie możesz pójść na strajk są inne metody pokojowego obywatelskiego nieposłuszeństwa np.:

  • akcje ulotkowe lub np. powieszenie w swoim oknie plakatu na znak solidarności,
  • noszenie oznak przez protestujących,
  • wsparcie w social media,
  • zwalczanie fake news,
  • identyfikowanie się za pomocą ubioru,
  • oflagowanie budynków,
  • mailowe lub listowne akcje protestacyjne,
  • wsparcie za pomocą wiedzy eksperckiej lub donacji dla NGO działających na rzecz danej sprawy,
  • tworzenie plakatów lub infografik,
  • działania edukacyjne…

Ważne jest, że decyzja o udziale w obywatelskim nieposłuszeństwie należy do każdego z nas. Przed jej podjęciem obywatelskim obowiązkiem jest wzięcie pod uwagę różnych czynników: swojego stanu zdrowia psychicznego i fizycznego, zasobów, charakteru wykonywanej pracy, możliwych konsekwencji... Trzeba pamiętać, że z konsekwencjami protestujące obywatelki i obywatele muszą się liczyć. Na tym polega protest obywatelski.

Dojrzałą postawą jest akceptowanie decyzji o udziale (lub jego braku) innych osób w proteście.

Okazywanie obywatelskiego nieposłuszeństwa wymaga przede wszystkim solidarności i wsparcia, a także zrozumienia decyzji innych osób o stopniu zaangażowania w popieranie postulatów.

***

W załączniku publikujemy ulotki do podbrania, które prezentują podstawowe informacje o możliwościach udziału w strajku obywatelskim.

Rzecznik pyta katowicką policję o działania podczas manifestacji 24 i 25 października

Data: 2020-10-26
  • O informacje nt. działań katowickiej policji 24 i 25 października 2020 r. w związku z protestami społecznymi ws. aborcji wystąpił Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Aleksandra Wentkowska obserwowała te manifestacje, prowadziła też w Komendzie Miejskiej Policji w Katowicach rozmowy z zatrzymanymi

Z zebranych informacji wynika, że podczas manifestacji miały miejsce incydenty, podczas których dochodziło do starć manifestujących z policją, a reakcją na niektóre z nich było użycie środków przymusu bezpośredniego.

Poprosiła komendanta wojewódzkiego nadinsp. dr. Krzysztofa Justyńskiego o informacje:

  • Czy i na jakiej podstawie zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego wobec posłów 24 października?,
  • Ile razy i w jakiej sytuacji zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego w postaci miotacza gazu łzawiącego 25 października? Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?,
  • Czy trzy osoby zatrzymane w dniu wczorajszym podczas czynności procesowych zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję?
  • Czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o  niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?,
  • Jakie straty poniosła policja oraz jaki jest stan pokrzywdzonego w dniu wczorajszym policjanta Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach.

Pełnomocnik podkreśliła otwartość w umożliwieniu jej działań wynikających z ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich ze strony zastępcy Naczelnika Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach oraz codzienne wsparcie i pomoc ze strony Pełnomocnika KWP d.s. ochrony praw człowieka.

BPK.570.2.2020

Kolejne wizytacje w komendach policji

Data: 2020-10-25

W ciągu ostatnich  dni Zespół  Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur działający w ramach BRPO  przeprowadza rozmowy z osobami zatrzymanymi w związku z manifestacjami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Sprawdzany  jest sposób traktowania osób zatrzymanych 24 października 2020 r.

Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska  wizytowała Komendę Rejonową Policji w Warszawie. Odbyła rozmowy, w tym z osobą wciągniętą do samochodu policyjnego. Osoba ta nie była uczestnikiem manifestacji. Policjanci na ulicy, według jej oświadczenia, zwracali się niewłaściwie, wulgarnie. Osoba ta mówiła o złym traktowaniu z uwagi na  jej transseksualność .

Zastępczyni została poinformowana o rozwożeniu  manifestujących po Warszawie i do różnych miejsc (Płońsk, Piaseczno, Pruszków, Pułtusk, Ostrołęka).

Osoby zatrzymane zwracały uwagę na bardzo złe warunki w PDOZ-tach, nieprzestrzeganie wymogów sanitarnych. Niejednokrotnie zwracano się do osób zatrzymanych wulgarnie. Postawione zarzuty, wedle ich oceny, zwłaszcza dotyczące niszczenia mienia, udziału w manifestacji, kiedy osoby były zatrzymywane  w innych miejscach niż miejsce manifestacji, nie miały uzasadnienia. Zwracano uwagę na stosowanie środków przymusu bezpośredniego w sposób nieproporcjonalny z dużym natężeniem  agresji ze strony Policji.

25 października w kolejnej Komendzie Rejonowej zastępczyni RPO spotkała się z osobą zatrzymaną oraz przeprowadziła rozmowy telefoniczne z osobami wywiezionymi  do Pułtuska, a następnie do  Komendy Rejonowej w  Warszawie. Osoby te zwracały uwagę na złe traktowanie, niewłaściwe warunki, przeludnienie, brak dostępu do wody pitnej etc.

Zespół Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur będzie nadal wizytował miejsca pozbawienia wolności. Obecność Zespołu, wedle oceny osób zatrzymanych, ma znaczący wpływ na poprawę ich traktowania.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach wizytowała zaś miejsca pozbawienia wolności w tym mieście w związku z zatrzymaniami osób manifestujących.

Pełnomocnik Aleksandra Wentkowska monitorowała też 25 października wieczorem demonstrację przed katedrą w Katowicach. Naprzeciw demonstrujących, na schodach katedry, ustawiło się około 30 kontrmanifestantów ze środowisk narodowych. Doszło do przepychanek z policją, która użyła  gazu łzawiącego oraz zatrzymała 4 osoby. Potem doszło do przemarszu ulicami miasta.

 

Przemarsz Strajku Kobiet w Katowicach - pod lupą RPO

Data: 2020-10-25
  • Protestem społecznym 24 października 2020 r. w Katowicach – jednym z wielu w Polsce po decyzji ws. aborcji - zajął się Pełnomocnik Terenowy PO w Katowicach.

Część osób biorących udział w proteście Strajku Kobiet wdała się w szarpaninę z policją w trakcie przemarszu spod katedry do centrum miasta.  Wtedy zatrzymano posła Lewicy Maciej Kopca, eurodeputowanego Łukasza Kohuta oraz trzecią osobę. Posłowie zostali wkrótce potem zwolnieni.

Trzeci mężczyzna - po przedstawieniu mu zarzutów naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza - przed północą opuścił KMP w Katowicach.

Aleksandra Wentkowska – Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach -  będąc w stałym kontakcie z Pełnomocnikiem KWP ds. ochrony praw człowieka,  wieczorem pojawiła się przed Komendą Miejską Policji w Katowicach.

W dalszym ciągu sytuacja będzie monitorowana, a Pełnomocnik Terenowy RPO wystąpi do KWP Katowicach o pełną informację.

 

KMPT przeprowadził rozmowy z osobami zatrzymanymi w związku z protestami po decyzji w sprawie aborcji

Data: 2020-10-23

Dr Hanna Machińska - zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Przemysław Kazimirski - dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Marcin Kusy – zastępca dyrektora KMPT oraz Michał Żłobecki z Krajowego Mechanizmu, przeprowadzili rozmowy z 11 osobami zatrzymanymi.

W trakcie protestów policja zatrzymała łącznie 15 osób. Czternaścioro z nich zostało umieszczonych w policyjnych miejscach detencji (jeden z zatrzymanych mężczyzn został zwolniony po ustaleniu jego tożsamości na komisariacie).

Rozmowy odbywały się w warunkach zapewniających poufność i zostały przeprowadzone w pomieszczeniach KRP Warszawa IV, KRP Warszawa V oraz w Komendzie Stołecznej Policji.

Osobom zatrzymanym przedstawione zostały zarzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku i naruszenia nietykalności policjantów.

Przesłuchania osób zatrzymanych w nocy z 22 na 23 października w czasie spontanicznej manifestacji obywateli w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wydanym w sprawie przepisów aborcyjnych, odbywały się 23 października w KRP Warszawa V przy ul. Żeromskiego 7 w Warszawie. Zdecydowana większość spośród osób, z którymi rozmawiali przedstawiciele Rzecznika, korzystała z pomocy adwokatów wykonujących swoje obowiązki pro bono.

W związku z odbywającymi się 23 października oraz zapowiadanymi na następny dzień kolejnymi protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur monitoruje na bieżąco sytuację związaną z przebiegiem protestów.

O dalszych działaniach podejmowanych w związku z protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z przeprowadzonych rozmów zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Protesty społeczne po decyzji ws. aborcji. RPO przypomina rządzącym standardy zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-10-23
  • Obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych, co ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji w sprawie aborcji – podkreśla RPO
  • Obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa powoduje, że reakcja na tę decyzję Trybunału Konstytucyjnego musi być natychmiastowa
  • Adam Bodnar przypomina MSWiA i KSP standardy ochrony zgromadzeń spontanicznych
  • Jest bowiem zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami poprzedniego wieczora

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziły zwłaszcza wątpliwości co do  proporcjonalności użycia środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu łzawiącego, wobec demonstrantów oraz znaczna liczba zatrzymanych.

Poprosił Komendę Stołeczną Policji o informacje dotyczące działań funkcjoanriuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Mając na uwadze, że zapowiedziano  kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomina i KSP, i MSWiA obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, także spontanicznych. Wniósł o
o ich zastosowanie.

Zasady zgromadzeń spontanicznych

Poprzednie i kolejne zgromadzenia publiczne muszą odbyć się w formie zgromadzeń spontanicznych, gdyż nawet procedura zgromadzenia uproszczonego wymaga notyfikacji 3 dni przedtem, co nie jest możliwe. A obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa, dla którego decyzja TK jest niezwykle istotna, powoduje, że reakcja na jego wydanie musi być natychmiastowa.

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. istnieje możliwość organizowania zgromadzeń publicznych, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 10 osób – w obszarze czerwonym oraz 25 osób – w obszarze żółtym. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych, niezależnie od liczebności ich uczestników.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych - wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami - należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu , a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

Jak podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 kwietnia 2007 r.  (Bączkowski przeciwko Polsce): „taka jest właśnie natura debaty demokratycznej, gdzie termin odbywania się publicznych zgromadzeń mających na celu wygłoszenie opinii może mieć kluczowe znaczenie dla politycznej i społecznej wagi zgromadzeń. (...) Jeżeli zgromadzenie publiczne organizowane jest w terminie, w którym dane zagadnienie społeczne straciło już swoje znaczenie w bieżącej debacie społecznej lub politycznej, waga takiego zgromadzenia może się znacząco obniżyć. Wolność zgromadzania się, jeżeli nie można z niej korzystać we właściwym czasie, traci swoje znaczenie.”

Również w opinii RPO spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji  (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności policji wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie może zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej i do szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia. Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia.

Także zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń publicznych środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. Również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo.

Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy.

VII.613.112.2020

Koronawirus. Kolejna skarga RPO do WSA w sprawie kar dla obywateli za brak maseczki

Data: 2020-09-30
  • Obywatelka dostała od sanepidu 5 tys. zł kary za brak maseczki podczas majowego protestu przedsiębiorców w Warszawie
  • Mazowiecki inspektor sanitarny utrzymał tę decyzję – tak jak wobec innych ukaranych w związku z tymi protestami
  • Podstawą była policyjna notatka, która zgodnie z prawem nie może nią być. Obie decyzje naruszały także inne przepisy postępowania
  • RPO zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To kolejna taka skarga na decyzje sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

Pieniężne kary administracyjne nakładane przez sanepid za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Obecnie Rzecznik kieruje liczne skargi do sądów administracyjnych w przypadkach utrzymywania kar powiatowych sanepidów przez wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Czyni tak zwłaszcza mazowiecki  inspektor.

RPO powtarza stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie. Policja nie ma bowiem prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych obywatela.

A karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia.

Nie można też karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Niektóre zaś z ograniczeń, aktualnych w chwili nakładania kar, już nie obowiązują. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Sprawa pani Agnieszki

Powiatowy Inspektor Sanitarny m. st. Warszawy 14 maja 2020 r. ukarał panią Agnieszkę 5 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 7 maja 2020 r. obowiązku zakrywania ust i nosa podczas protestu przedsiębiorców. Decyzję tę 23 lipca utrzymał Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie, oddalając zażalenie RPO.

W ocenie organu odwoławczego, zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a zarzuty zawarte w odwołaniach są chybione i nie zasługują na uwzględnienie. W ocenie Rzecznika, decyzja organu odwoławczego, jak również poprzedzająca ją decyzja PPIS wydano z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Naruszenie prawa strony do udziału w postępowaniu

Rzecznik zarzuca obu organom, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Nie zawiadomiły strony o wszczęciu postępowania administracyjnego, naruszając art. 61 § 4 K.p.a. Pozbawiły ją w ten sposób uprawnienia do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych.

Organ zdaje się twierdzić, że pomięcie udziału strony w postepowaniu nie ma znaczenia, ponieważ sankcja administracyjna opiera się na obiektywnej odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony zarzuca stronie brak wykazania w odwołaniu okoliczności, które mogłyby minimalizować stopień jej winy. Organ zdaje się też w ogóle nie dostrzegać, że postępowanie dowodowe może być prowadzone w kierunku podważenia okoliczności wynikających z notatki policji.

W postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę. Dlatego postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego, opartego na zasadzie domniemania niewinności.

Organy orzekające w sprawie nie podjęły natomiast samodzielnych ustaleń w zakresie kwalifikowania się pani Agnieszki do zwolnienia z obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych uregulowanego w §18 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia z 2 maja 2020 r. W uzasadnieniach decyzji obu organów brak wzmianki na ten temat.

Organy nie wyjaśniły poza tym, w jakim konkretnie miejscu i w jaki sposób adresatka decyzji nie wywiązała się z obowiązku zakrywania ust i nosa, co w kontekście § 18 ust. 1 rozporządzenia w ówczesnym brzmieniu nie było bez znaczenia.

Z decyzji nie wynika, czy  naruszyła ona nakaz zasłaniania ust i nosa na ulicy, w parku, w budynku użyteczności publicznej etc., albo też we wszystkich tych miejscach – stojąc na miejscu zgromadzenia czy idąc (np. kierując się z zamiarem opuszczenia tego miejsca). Nie wiadomo też, czy naruszenie obowiązku polegało na tym, że odsłoniła usta i nosa na chwilę, czy miała je odsłonięte przez dłuższy czas. Czy uczyniła to w bliskiej odległości wielu ludzi, mniejszej niż 2 m, czy też zachowywała nakazany dystans społeczny – co niewątpliwie jest istotne dla oceny wagi naruszenia.

Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. MPWIS przypisał jednak stronie całkowitą bierność w tym zakresie i potraktował takie zachowanie jako dorozumiane przyznanie się strony do świadomego naruszenia przepisów. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z koncepcją ciężaru dowodu, który spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie.

Trudno nie stwierdzić, że organ zarzuca stronie nieprzedstawienie stosownej argumentacji na swoją obronę po to, by ukryć swoje własne uchybienia w zakresie realizacji zasady prawdy obiektywnej. A tej zasadzie powinien był uczynić zadość już organ I instancji, m.in. poprzez umożliwienie stronie czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień przed wydaniem decyzji. Wyjaśnienia mogły pozwolić na ustalenie przez organ, czy pani Agnieszka nie kwalifikowała się do zwolnienia z obowiązku zasłaniania nosa i ust.

Nie ma racji MPWIS, uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek z art. 10 § 2 K.p.a. Pozwala on organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną.

W ocenie Rzecznika w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana. Taka sytuacja uzasadnia niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych. Późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia.

Należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji PPIS  brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 K.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Prymat interesu indywidualnego czy społecznego 

MPWIS stoi na stanowisku, że zawiadomienie strony o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary administracyjnej, a także umożliwienie jej wglądu w akta sprawy i wypowiedzenie się w jej przedmiocie, zniweczyłoby sens i cele regulacji art. 48a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stanowisko organu wystarczająco przedstawia następujący fragment uzasadnienia: „W obecnej sytuacji epidemiologicznej postępowania prowadzone przez organ administracji publicznej mają charakter działania w stanie wyższej konieczności i ukierunkowane są na likwidację zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ochronę zdrowia i życia ludzkiego, a także mają na celu powstrzymać, a co najmniej zmniejszyć, wystąpienie ogromnych strat materialnych. Tak jest w niniejszej sprawie, gdzie po wyważeniu interesu indywidualnego i społecznego (publicznego) organ zobowiązany jest przyznać prymat interesowi społecznemu (publicznemu)”.

Odnosząc się do tego stanowiska, należy zauważyć, że prawu administracyjnemu nie jest znana koncepcja działania przez organ w stanie wyższej konieczności (a co najwyżej w stanie nie cierpiącym zwłoki, który, jak już wykazano nie ma w tym przypadku miejsca) ani też poświęcania podstawowych praw obywatela dla uznaniowo rozumianego dobra społeczeństwa.

Jeśli natomiast chodzi o przyznanie przez organ prymatu interesowi społecznemu, wskazać należy, że takie działanie, w prawnych i faktycznych realiach sprawy nie jest w żaden sposób uprawnione. Interesy te są równoważne, a ich ważenie, nakazane przepisem art. 7 nie polega na uznawaniu ”wyższości” jednego nad drugim, lecz na takim rozstrzyganiu sprawy, aby nie doprowadzić do naruszenia żadnego z nich.

Realizacja zasady z art. 7 k.p.a. nie może polegać na wydawaniu rozstrzygnięć administracyjnych kosztem obywatela, z pogwałceniem podstawowych zasad procedury administracyjnej. Rozstrzyganie kolizji między interesem społecznym a słusznym interesem obywatela może odbywać się tylko w granicach prawa. Te granice zakreśla również prawo strony do czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień w sprawie.

Tymczasem zdaniem organu realizacja tych praw zniweczyłaby nieuchronność nakładania kar administracyjnych za naruszenie obostrzeń epidemicznych. Analizując tok rozumowania organu trudno zatem nie wywieść wniosku, że organ II instancji kieruje się przekonaniem, iż nie po to ustawodawca ustanowił kary administracyjne, aby obywatel przeszkadzał władzy w ich nakładaniu, poprzez realizację swojego prawa do czynnego udziału w postępowaniu, a więc – poprzez realizację swojego prawa do obrony przed ewentualnie niesłusznym ukaraniem.

Tym samym interes społeczny, na który powołuje się organ II instancji i którego prymat uznaje, sprowadza się nie tyle do zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa Covid-19, ile do sprawnego i bezwzględnego karania obywateli - niezależnie od tego, czy okoliczności sprawy zostały ustalone na tyle bezspornie, że to uzasadniają. Taki sposób wykładni jest obcy polskiej doktrynie postępowania administracyjnego i bezspornie niezgodny z Konstytucją.

Istota kar administracyjnych

Nie sposób nie odnieść się także do uwag organu na temat istoty kar administracyjnych. Miały one na celu - w zamierzeniu organu - wykazanie, że Rzecznik Praw Obywatelskich tejże istoty nie rozumie, skoro zarzuca organowi I instancji naruszenie zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Uwagi te są o tyle nietrafne, że nawet prawu karnemu nie jest znana koncepcja kary natychmiastowej, z pozbawieniem sprawcy czynu prawa do obrony.

Prewencyjnej (odstraszającej) funkcji kary nie realizuje się w demokratycznym państwie prawa poprzez nałożenie tej kary i wykonanie jej jeszcze przed bezspornym ustaleniem kluczowych okoliczności popełnienia czynu. Wówczas bowiem nie mamy do czynienia z nieuchronnością kary a jej arbitralnością.

Notatka policji nie może być dowodem

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację z odwołania od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza policji zawierająca dane osobowe strony przekazana inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego sprawy.

Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Określa on zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone czynności. Ponadto żaden przepis ustawy nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej.

Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Uprawnienie policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Uprawnienie to nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.

W świetle powyższego przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję ustawowej podstawy do przetwarzania przez policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej.

W konsekwencji dane osobowe, przekazane przez policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatowi zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 K.p.a.

Przepis art. 77 § 1 K.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku z art. 77 § 1 K.p.a.

Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 K.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 K.p.a. Nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia.

Które przepisy stosować

Zgodnie z obowiązującymi w dacie orzekania przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania ust i nosa, oprócz osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa;  nie dotyczył także osoby zachowującej tzw. „dystans społeczny”, czyli odległości co najmniej 2 m od przebywających w tych miejscach osób.

Przepisy obowiązujące w dacie orzekania były względniejsze niż regulacje, które obowiązywały w dniu zdarzenia, czyli 7 maja 2020 r., gdyż zwalniały z obowiązku zakrywania nosa i ust nie tylko z uwagi na wspomniany wyżej stan zdrowia, ale także z uwagi na zachowanie dystansu społecznego. Organy nie wzięły tego pod uwagę, nakładając karę.

Tymczasem stosownie do postanowień art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla sprawcy deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Przedstawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

V.511.288.2020

RPO skarży do WSA 10 tys. zł kary za niezachowanie odległości na ulicy [sprawa wygrana]

Data: 2020-09-25

Pan T. ukarany został przez sanepid karą 10 tys. zł za niezachowanie odległości 2 metrów w 16 maja 2020 r. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa. RPO zaskarżył więc tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jest to kolejna taka interwencja RPO. Rzecznik Praw Obywatelskich wylicza błędy popełnione przez Sanepid:

  • nie zawiadomił pana T o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego (obowiązek wynikający z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego). Nie zapewnił tym samym mu czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  • Zdaniem Rzecznika nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego (brak jest więc podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a). Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  • Ponadto, Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy - notatkę służbową funkcjonariusza Policji z danymi osobowymi skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego.

[Aktualizacja: 12.01.2021 WSA przyznal rację Rzecznikowi i uchylił karę]

V.7018.439.2020

RPO skarży do WSA 10 000 kary z sanepidu na podstawie notatki policjanta (demonstracje przedsiębiorców)

Data: 2020-09-24

Sanepid ukarał pana B. karą 10 tys. zł za niezachowanie odstępu 2 metrów w czasie majowej demonstracji przedsiębiorców. Oparł się przy tym na notatce policjanta – sam pan B. w odwołaniu twierdził, że nie było go w tym miejscu ani czasie, nie mógł więc naruszyć przepisów antycovidowych. Ale sanedpid tych wyjaśnień nie przyjął. Dlatego RPO zaskarżyl decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

RPO wskazuje, że wymierzając panu B. karę sanepid naruszył procedury

  • nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  • Nałożenie kary nie było sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, więc nie można było zastosować art. 10 § 2 k.p.a.
  • Ponadto Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy, a którym była notatka służbowa policjanta zawierająca dane osobowe skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Zauważyć należy zatem, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Podkreślenia również wymaga, że notatka służbowa nie ma mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona w przepisanej formie, czego wymaga art. 76 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, przedmiotowa notatka nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu tego przepisu.
  • Aby zakwestionować moc dowodową notatki służbowej sporządzonej przez funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce. Analiza treści notatki służbowej nie dała bowiem organowi podstaw do podania w wątpliwość opisanego w niej zdarzenia, jak również zakwestionowania wiarygodności osoby, która sporządziła notatkę. Oświadczenie pana B dotyczące nieobecności w miejscu zatrzymania przez policję, któremu przeczą jego wyjaśnienia zamieszczone w dalszej części odwołania, nie jest natomiast wystarczającym kontrargumentem.

V.7018.476.2020

RPO skarży do WSA kary sanepidu za niezachowanie odległości w czasie zgromadzeń

Data: 2020-09-24
  • 20 maja 2020 r. pan K. został ukarany przez Sanepid 10 tys. zł kary za złamanie 16 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. RPO zaskarżył to do WSA w Warszawie.
  • AKTUALIZACJA 12 stycznia 2021 r. na posiedzeniu niejawnym sąd stwierdził nieważność tej decyzji

Argumenty RPO dotyczą sposobu ukarania obywatela:

  1. Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  2. Zdaniem Rzecznika brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a w postępowaniu w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  3. Ponadto, Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy, a którym była notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zauważyć należy zatem, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone.
  4. Podkreślenia również wymaga, że notatka służbowa nie ma mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona w przepisanej formie, czego wymaga art. 76 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, przedmiotowa notatka nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu tego przepisu

V.7018.439.2020

Policja odpowiada na raport RPO po zatrzymaniach 7 sierpnia: jeśli ktoś ma zastrzeżenia, może złożyć skargę

Data: 2020-09-23
  • Policja doskonale zna przepisy i je stosuje. W czasie zatrzymań w nocy z 7 na 8 sierpnia dodatkowo stosowała „Procedurę bezpieczeństwa i higieny służby w trakcie działań w warunkach zagrożenia korona wirusem"
  • Zalecenia RPO/KMPT z przyczyn obiektywnych nie mogą być realizowane bezkrytycznie. Działania funkcjonariuszy Policji opierają się na dbałości o dobro postępowania przygotowawczego z uwzględnieniem obowiązujących norm prawnych.
  • Nie naruszyła niczyich praw, bo np. przepisy mówią o prawie do zawiadomienia bliskich o zatrzymaniu „niezwłocznie, a zatem bez nieuzasadnionej zwłoki, co nie oznacza, że natychmiast”

Wieczorem i w nocy z 7 na 8 sierpnia policja zatrzymała kilkadziesiąt osób protestujących przeciwko zatrzymaniu Margot. RPO, który instytucja pełniąca mandat Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Okrutnego i Poniżającego Traktowania, sprawdził, w jakich warunkach przebywały te osoby. Eksperci KMPT badający sprawę na miejscu dopatrzyli się wielu nieprawidłowości. Przedstawili je w raporcie RPO. Celem KMPT jest zawsze identyfikowanie problemów z realizacją praw osób pozbawionych wolności po to, by nie dochodziło do kolejnych naruszeń.  KMPT powiem zapobiega naruszeniom praw człowieka, a nie je ściga.

Na zgłoszone w raporcie uwagi odpowiedział już Minister Zdrowia (nie widzi powodu, by doszkalać wszystkich lekarzy z zasad dokumentowania obrażeń osób zatrzymanych, ale może zrobić wyjątek dla lekarzy współpracujących z Policją), a 17 września odpowiedział komendant stołeczny Policji nadinspektor Paweł Dobrodziej.

Napisał, że policjanci znają doskonale przepisy i wynikające z nich obowiązki dla nich. „Funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji podejmując czynności służbowe wobec osób zatrzymanych mają obowiązek stosowania zasad etyki zawodowej policjanta, zgodnie z §4 załącznika do zarządzenia nr 805 Komendanta Głównego Policji z dnia 31 grudnia 2003 r.” – podkreślił.

Do tego w garnizonie stołecznym wprowadzono opracowaną przy udziale Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego „Procedurę bezpieczeństwa i higieny służby w trakcie działań w warunkach zagrożenia korona wirusem" z dnia 20 sierpnia 2020 r., zatwierdzoną przez Zastępcę Komendanta Stołecznego Policji. Policjanci wyposażeni są w środki ochrony indywidualnej (ochrona dróg oddechowych - maseczki FFP2/FFP3, ochronę rąk - jednorazowe rękawiczki nitrylowe, płyny do dezynfekcji rąk). Ponadto w PdOZ [pomieszczeniu dla osób zatrzymanych] funkcjonariusze dysponują płynami dezynfekującymi do rąk i powierzchni  oraz dodatkowymi maseczkami, które na życzenie wydawane są osobom zatrzymanym.

Ponadto odnosząc się do czasu, w jakim ma nastąpić zawiadomienie osób bliskich o zatrzymaniu, ustawodawca wskazał, że ma ono nastąpić niezwłocznie, a zatem bez nieuzasadnionej zwłoki, co nie oznacza, że natychmiast. Czas ten, z przyczyn obiektywnych, może ulec wydłużeniu choćby przy dużej liczbie osób zatrzymanych. Zawiadamianie wskazanej osoby trzeciej przez osobę zatrzymaną jest realizowane na podstawie obowiązujących przepisów prawa. Sceptycznie należy się odnieść także do zalecenia dotyczącego sporządzenia listy adwokatów / radców prawnych, uprawnionych do pełnienia roli obrońcy, na terenie właściwości odpowiedniego samorządu prawniczego, informowanie o jej istnieniu osoby zatrzymane i udostępnianie jej, w przypadku zgłoszenia takiej chęci. Obowiązujące przepisy prawa wskazują, że o prawie do kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym oraz do odbycia bezpośredniej z nim rozmowy należy zatrzymanego pouczyć. Jeżeli zatrzymany zażąda kontaktu z wymienionymi osobami, obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie jest jego umożliwienie. Organ zatrzymujący nie jest jednak zobligowany ex officio zabiegać o zapewnienie osobie zatrzymanej kontaktu z nimi

W kontekście przytoczonych w treści Raportu KMPT zanonimizowanych przypadków nieprawidłowości sygnalizowanych w rozmowach z członkami KMPT należy podkreślić, że jeżeli w przekonaniu konkretnych osób doszło do naruszenia przez Policję ich praw, mogą one skorzystać z instytucji złożenia skargi w trybie administracyjnym lub zawiadomienia o przestępstwie, które niezależnie od Policji zbada Prokuratura. Legalność, zasadność i prawidłowość zatrzymania po złożeniu zażalenia podlega z kolei ocenie niezawisłego sądu.

Cała odpowiedź insp. Dobrodzieja w załączeniu.

KMP.570.5.2020

RPO do ETPCz w sprawie zakazu wstępu do Sejmu dla obywateli

Data: 2020-09-22
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka zajmuje się sprawą zakazu wstępu do polskiego Sejmu dla aktywistów
  • Rzecznik wniósł o udział w tym postępowaniu jako strona trzecia
  • Przedstawia argumenty za tym sprawa jest istotna dla praw politycznych w Polsce w szczególności prawa do manifestowania poglądów i dostępu do posiedzeń organów plenarnych

Sprawą niewpuszczania obywateli do budynku parlamentu Rzecznik już się  zajmował: interweniował u Marszałka Sejmu a w sierpniu 2018 r. przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia i protestu osób z niepełnosprawnościami. 

W ocenie Rzecznika doszło tu do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). dlatego uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce.

Sprawa zakomunikowana Polsce przez ETPCz dotyczy nie dziennikarza ale dwojga aktywistów, którzy w 2017 r. wzięli udział w pokojowej demonstracji na terenie Sejmu w sprawie niezależności sądów. Mieli baner „Brońcie niezależności (a nie niezależnych) sądów”. Zostali wyprowadzeni siłą przez Straż Marszałkowską, a następnie otrzymali pismo Komendanta Straży Marszałkowskiej informujące ich o rocznym zawieszeniu prawa wstępu do budynków sejmowych. Zaskarżyli je oni do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przegrali nie tylko przed WSA, ale i przed NSA.

Kolejnym krokiem było skierowanie sprawy do ETPCz – w 2019 r. Trybunał podjął sprawę i w lipcu 2020 r. zakomunikował ją polskim władzom. Zapytał o naruszenia prawa do swobody wypowiedzi oraz prawa do pokojowych zgromadzeń.

RPO uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce. Dlatego 21 września 2020 r. zwrócił się do Trybunału o przyjęcie argumentów RPO jako „strony trzeciej”. W piśmie zastępca RPO) Stanisław Trociuk podkreśla, że od rozstrzygnięcia ETPCz zależy funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i to, jak obywatele będą mogli brać udział w debacie publicznej. Podkreśla, że choć Trybunał ma rozważyć indywidualną skargę, to dotyczy ona problemu bynajmniej nie indywidualnego – boryka się z nim wielu Polaków.


VII.6060.57.2020

 

Nie tylko poniżające traktowanie... Końcowy raport KMPT o zatrzymaniach 7 sierpnia w Warszawie. Są konkretne zalecenia dla MSWiA i policji

Data: 2020-09-09
  • Sposób traktowania osób zatrzymanych przez policję 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom” stanowił poniżające traktowanie
  • W niektórych przypadkach kumulacja dolegliwości wypełniła znamiona nieludzkiego traktowania
  • Na podstawie przeprowadzonych czynności kontrolnych Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wydał 25 zaleceń adresowanych do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Zdrowia i Komendanta Stołecznego Policji
  • Są one dostępne w załączonym raporcie, wraz z omówieniem stanu faktycznego i prawnego oraz standardami międzynarodowymi

KMPT - działający w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich - przygotował końcowy raport z  wizytacji „ad hoc” policyjnych miejsc zatrzymań podległych Komendzie Stołecznej Policji. 

8 sierpnia 2020 r. przedstawiciele KMPT przeprowadzili je w 6 Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie i Piasecznie. Rozmawiali z 33 spośród 48 osób zatrzymanych w związku z wydarzeniami, do których doszło 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych. Weryfikacji poddano warunki osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowvch: dostępu do pomocy prawnej od momentu zatrzymania, możliwości powiadomienia wybranej osoby trzeciej, dostępu do badania lekarskiego, prawa do informacji i możliwości złożenia skargi, a także rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów. Dokonano także oceny traktowania osób zatrzymanych przez funkcjonariuszy.

Ujawnione nieprawidłowości

W następstwie przeprowadzonych indywidualnych rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań oraz nagrań z kamer monitoringu w PdOZ, Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ujawnił szereg naruszeń praw osób pozbawionych wolności.

Traktowanie

Wśród zatrzymanych znalazły się m.in. osoby, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu, a także osoby przypadkowe, które deklarowały, że akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu i wracały z zakupami.

Przedstawiciele KMPT otrzymali informacje na temat brutalnego zachowania niektórych policjantów, w tym o pobiciu jednej z osób, z którymi rozmawiali, w radiowozie. Część osób zatrzymanych posiadała widoczne obrażenia na ciele.

Zatrzymani wskazywali na nieproporcjonalne, w stosunku do ich zachowań, stosowanie środków przymusu bezpośredniego, np. zakładanie kajdanek na ręce z tyłu w czasie transportu, rzucenie na ziemię w celu zakucia w kajdanki, itp.

Część funkcjonariuszy zwracała się do osób zatrzymanych w sposób niecenzuralny, wypowiadając homofobiczne i transfobiczne komentarze.

Analiza protokołów zatrzymania wykazała, iż czas między zatrzymaniem a rozpoczęciem czynności na komisariatach wynosił w niektórych przypadkach ponad 5 godzin.

Część zatrzymanych przesłuchiwanych było w nocy, co ze względu na ich fizyczne i emocjonalne wyczerpanie uznać należy za niehumanitarne traktowanie.

Wobec zatrzymanych w nadmiernym stopniu stosowano kajdanki (np. podczas transportu, czy badania lekarskiego, np. mierzenie ciśnienia z rękami skutymi z tyłu).

Większość osób zatrzymanych została poddana kontroli osobistej, polegającej na rozebraniu się do naga i wykonaniu przysiadu. Wbrew obowiązującym przepisom kontrole miały zwykle charakter jednoetapowy, tj. zatrzymany musiał zdjąć całą odzież jednocześnie i stać nago przed fiinkcjonariuszem. Kontrole z rozebraniem do naga były przeprowadzane po zatrzymaniu, jak i przed samych osadzeniem w PdOZ, mimo że osoby zatrzymane były przez cały czas pod nadzorem funkcjonariuszy.

W przypadku transpłciowej kobiety kontrolę osobistą przeprowadził funkcjonariusz płci męskiej.

Zatrzymani informowali o braku dostępu do wody pitnej na kilku komisariatach oraz 0 długim oczekiwaniu na możliwość skorzystania z toalety. W PdOZ w Piasecznie zatrzymani nie otrzymali posiłku, mimo że minęło ponad 12 godzin od zatrzymania.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

W kilku przypadkach o możliwości skorzystania z pomocy prawnej zatrzymani dowiadywali się już po podpisaniu protokołu zatrzymania i złożeniu wyjaśnień.

Część zatrzymanych nie wiedziała, w jaki sposób uzyskać pomoc prawną. Inni zrezygnowali z kontaktu z adwokatem/radcą prawnym sądząc, że czynności zostaną zakończone niezwłocznie, a oni wrócą do domu.

Spotkania z pełnomocnikami, które doszły do skutku, trwały zazwyczaj kilka minut i odbywały się w warunkach niezapewniających poufności (np. na korytarzach, czy w pokojach służbowych funkcjonariuszy).

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

Powiadomienie wskazanej osoby następowało zwykle dopiero po 2-3 godzinach od zatrzymania, dokonywali go wyłącznie policjanci.

Części zatrzymanych uniemożliwiono sprawdzenie listy kontaktów w telefonie i przekazanie numeru do osoby bliskiej.

Większość osób zatrzymanych nie otrzymała informacji, czy udało się skontaktować ze wskazaną osobą trzecią.

Dostęp do badania lekarskiego

Nie wszyscy zostali zbadani przez lekarza, nawet jeśli taka konieczność wynikała z obowiązujących przepisów.

Trzy osoby, z którymi przedstawiciele KMPT przeprowadzili rozmowy, miały na ciele widoczne obrażenia jednak nie poddano ich badaniu.

Dostęp do lekarza zapewniony był w większości przypadków dopiero po kilku godzinach od zatrzymania.

Poza jedną osobą, zatrzymani informujący o zaburzeniach psychicznych i przyjmowaniu leków psychotropowych badani byli przez lekarzy innych specjalizacji, niż psychiatria.

Część osób pozbawiona została możliwości zażycia leków, które przyjmują na stałe.

Prawo do informacji i możliwość złożenia skargi

Większość zatrzymanych nie została pouczona w sposób zrozumiały o przysługujących im prawach.

Rzetelność sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

Część pełnomocników nie mogła ustalić miejsca pobytu swoich klientów. Przed rozpoczęciem wizytacji KMPT otrzymał informację, iż w przypadku 16 osób nieznane było ich miejsce osadzenia.

Podsumowanie

W ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, sposób traktowania zatrzymanych przez Policję stanowił poniżające traktowanie, a w niektórych przypadkach kumulacja dolegliwości wypełniła znamiona nieludzkiego traktowania.

KMPT wydał łącznie 25 zaleceń adresowanych do MSWiA, Ministra Zdrowia i Komendanta Stołecznego Policji, które wraz z omówieniem stanu faktycznego i prawnego oraz standardami międzynarodowymi dostępne są w Raporcie.

Zalecenia

Przedstawiciele KMPT zalecają:  

Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji:

  1. wprowadzenie efektywnego systemu pomocy prawnej zapewniającego dostęp do adwokata od pierwszych chwil zatrzymania;
  2. wprowadzenie obowiązku przeprowadzania badań lekarskich każdej osoby zatrzymanej przez funkcjonariuszy Policji;
  3. wprowadzenie obowiązku badania osób zgłaszających zaburzenia psychiczne przez lekarzy psychiatrów;
  4. zapewnienie osobom transpłciowym odpowiedniego poziomu opieki medycznej po zatrzymaniu;
  5. zapewnienie osobom transpłciowym możliwości wyboru płci funkcjonariusza mającego przeprowadzić kontrolę osobistą; 
  6.  wprowadzenie elektronicznego rejestru osób zatrzymanych przez Policję, który funkcjonowałby na poziomie krajowym i uwzględniałby m.in. informacje dotyczące miejsca pobytu osób zatrzymanych, uwzględniające m.in. transporty pomiędzy jednostkami. Dane te powinny być niezwłocznie udostępniane pełnomocnikom osób zatrzymanych. 

Ministrowi Zdrowia:

  1. uwzględnienia w programie szkoleń zawodowych lekarzy tematyki poświęconej opisanym w Protokole Stambulskim metodom wykrywania i dokumentowania przypadków tortur  i innych form okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania. 
     

Komendantowi Stołecznemu Policji:

  1. zapewnienie odbywania spotkań osób zatrzymanych z obrońcą w warunkach poufności, poza zasięgiem słuchu i wzroku funkcjonariuszy Policji;
  2. sporządzenie listy adwokatów i radców prawnych, uprawnionych do pełnienia roli obrońcy, na terenie właściwości odpowiedniego samorządu prawniczego, informowanie o jej istnieniu osoby zatrzymane i udostępnianie jej, w przypadku zgłoszenia takiej chęci;
  3. zapewnienie faktycznej realizacji prawa do powiadomienia osoby trzeciej o fakcie zatrzymania;
  4. umożliwienie samodzielnego powiadomienia wybranej osoby o fakcie zatrzymania a tylko w sytuacjach szczególnych, uzasadnionych specyfiką danej sytuacji, realizację tego prawa za pośrednictwem funkcjonariusza Policji;
  5. bezwzględne przeprowadzanie badań lekarskich w sytuacjach, gdy zgodnie  z obowiązującymi przepisami jest ono obligatoryjne;
  6. staranne dokumentowanie obrażeń, które posiadają osoby zatrzymane;
  7. przeprowadzanie badań lekarskich poza zasięgiem wzroku i słuchu policjantów, chyba że lekarz poprosi o asystę;
  8. zapewnienie, by wszystkie osoby zatrzymane były informowane o przysługujących im prawach, od samego początku pozbawienia wolności. Pouczenie powinno nastąpić poprzez udzielenie w chwili zatrzymania jasnej, ustnej informacji, która następnie dopiero powinna być uzupełniona o informację pisemną; Policjanci powinni upewnić się, że zatrzymany zrozumiał swoje prawa. Powinien mieć też czas na przeczytanie protokołu przed jego podpisaniem. W razie konieczności funkcjonariusze powinni udzielić zatrzymanemu  dodatkowych, ustnych wyjaśnień oraz umożliwiać szczegółowe zapoznanie się regulaminem pobytu w PdOZ;
  9. rzetelne prowadzenie dokumentacji dotyczącej osób zatrzymanych;
  10. bezwzględne przestrzeganie przez funkcjonariuszy obowiązku traktowania osób zatrzymanych, w sposób respektujący ich godność;
  11. podjęcie działań edukacyjnych wśród funkcjonariuszy w zakresie traktowania zatrzymanych;
  12. stosowanie kajdanek tylko wtedy, gdy wyraźnie uzasadnia to ocena ryzyka w indywidualnym przypadku;
  13. zaprzestanie stosowania kajdanek podczas badań lekarskich;
  14. zaprzestanie praktyki rutynowej kontroli osobistej zatrzymanych. Kontrola osobista powinna być stosowana jedynie w wyjątkowym, uzasadnionym specyfiką sytuacji przypadku i po dokonaniu indywidualnej oceny ryzyka;
  15. zaprzestanie praktyki kontroli osobistej wszystkich zatrzymanych przed ich umieszczeniem w PdOZ, poprzestanie na sprawdzeniu prewencyjnym;
  16. w przypadkach gdy kontrola osobista jest niezbędna, jej realizację w sposób dwuetapowy (zatrzymany powinien mieć możliwość ubrania partii odzieży przed zdjęciem kolejnej);
  17. w przypadku, gdy osoba osadzona w PdOZ pozbawiona była możliwości snu, udostępnianie materaca, podgłówka, koca oraz pościeli w ciągu dnia;
  18. zapewnienie wszystkim osobom osadzonym w PdOZ posiłków odpowiednich do prowadzonej diety oraz udostepnienie śniadania w przypadku, gdy z protokołu zatrzymania wynika, że czynności z zatrzymanym były prowadzone całą noc.

KMPT wyraża nadzieję, że uwagi staną się przedmiotem głębokiej refleksji ze strony odpowiednich władz prowadzącej do podjęcia systemowych działań, które nie tylko wyeliminują wskazane nieprawidłowości, ale przede wszystkim doprowadzą do zmiany postaw funkcjonariuszy Policji, w duchu poszanowania praw człowieka.

KMP.570.5.2020

Sejmowa komisja ws. zatrzymań 7 i 8 sierpnia w Warszawie. KMPT wskazuje na nieprawidłowości policji

Data: 2020-09-02
  • Brak pouczenia osób zatrzymanych o przysługujących im prawach; nadużywanie kontroli osobistych; brak badań medycznych mimo przesłanek  do tego; nieodnotowywanie  obrażeń u zatrzymanych
  • Na takie nieprawidłowości  wskazywał przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur podczas obrad sejmowej komisji nt. interwencji policji i zatrzymań w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r.
  • Szczegółowe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w raporcie przygotowywanym w całej sprawie przez KMPT, który działa w Biurze RPO

2 września 2020 r. sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych opiniowała wniosek Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska - Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni, dotyczący przedstawienie na posiedzeniu Sejmu Informacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat interwencji policji i zatrzymań dokonanych na ul. Krakowskie Przedmieście oraz ul. Wilczej w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r. Chodzi o protesty związane z zatrzymaniem binarnej Margot.

Uzasadniając wniosek, posłanka KO Urszula Zielińska wskazywała na wstępne wnioski KMPT z wizytacji „ad hoc” policyjnych miejsc detencji; przedstawiła też relacje zatrzymanych. Posłanka, która sama uczestniczyła w demonstracji, mówiła o eskalacji ze strony policji, nieuzasadnionej brutalności, legitymowaniu aktywistów dopiero w radiowozie po zatrzymaniu, rozkazie, by zatrzymywać losowe osoby oraz o uniemożliwianiu kontaktu z adwokatem. Większość zatrzymanych otrzymała zarzut udziału w zbiegowisku, choć większość z nich zatrzymano już poza Krakowskim Przedmieściem. Posłanka pytała, dlaczego policja otrzymuje rozkazy, które wydają się wymuszać na niej nadużywanie środków przymusu bezpośredniego i eskalację podczas protestów, które zwykle są pokojowe?

Sekretarz  stanu w MSWiA Maciej Wąsik  przedstawił wersję wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu. Twierdził, że interwencja została przeprowadzona w prawidłowy sposób, a zastosowane środki przymusu bezpośredniego były adekwatne do sytuacji, bowiem policjanci spotykali się z agresją słowną. Również komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk wskazywał, że protestujący byli agresywni, pluli na mundury, wyzywali policjantów.

W pytaniach posłowie najczęściej podnosili kwestię utrudnionego dostępu zatrzymanych do adwokatów. Pytano również, dlaczego osoby zatrzymane legitymowane były dopiero w radiowozach oraz dlaczego funkcjonariusze nie informowali ich od razu o podstawie zatrzymania.

Zdaniem Macieja Wąsika  wszystkie osoby, które poprosiły o kontakt z obrońcą, ten kontakt otrzymały, ale „to nie jest tak, że ten kontakt musi być w ciągu 15 minut”. Nie było zaś odpowiedzi na powtarzane pytania posłów o komentarz do słów rzecznika prasowego KGP, który informował, że ograniczenia w dostępie zatrzymanych do adwokatów wynikały z obawy o bezpieczeństwo.

Odnosząc się do kwestii stosowania kajdanek zapinanych wyłącznie z tyłu, Maciej Wąsik mówił, że ich użycie uzasadniała agresja zatrzymanych. Komendant główny stwierdził zaś, że sam nakazał funkcjonariuszom, by kajdanki stosować właśnie na ręce trzymane z tyłu. Nie zmienił zdania nawet wtedy, gdy kilku posłów w swoich wypowiedziach wskazało, że taki sposób stosowania kajdanek, nie jest jedynym, który przewiduje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Minister wdawał się w polemiki z posłami opozycji, czyniąc liczne dygresje, co powodowało, że główny wątek wypowiedzi gubił się w innych wątkach., nie mających związku z pytaniami.

Komendant stwierdził że zgromadzono dużo materiałów dowodowych w formie nagrań wideo, ale nie może ich pokazać, bo są dowodami w sprawie, które przekazano prokuraturze. Analiza tego materiału, w jego ocenie, uprawnia go do sformułowania, że ciężko sformułować jakiekolwiek uwagi do działań policjantów.

Poinformował, że z uprawnienia do złożenia zażaleń na zatrzymanie skorzystało 38 spośród 48 zatrzymanych. Sąd jedno już rozpatrzył, orzekając, że zatrzymanie miało charakter legalny, aczkolwiek było niezasadne i nieprawidłowe. Powodem takiego orzeczenia było niezagwarantowanie zatrzymanemu kontaktu z adwokatem.

Posłanka PIS Magdalena Sroka podkreślała, że policjanci są  pokrzywdzonymi w zajściach. Spytała szefa KGP o straty policji. Generał poinformował, że wynoszą one ok. 6 tys. zł za uszkodzenia samochodu. Do tego dochodzą koszty wyprania oplutych policyjnych mundurów.

Posłanka Magdalena Filiks z KO pytała o zarzuty stawiane zatrzymanym aktywistom. Dodała, że po jej poselskiej interwencji, policja informowała te osoby (co ma nagrane), że powodem  zatrzymań był udział w nielegalnym zgromadzeniu. Według posłanki na komendzie osoby te otrzymywały zarzut nie tego wykroczenia, lecz zarzut karny polegający na czynnym udziale w zbiegowisku.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus przekonywała, że społeczność LGBT jest konsekwentnie odczłowieczana. Spytała komendanta, czy jeżeli wyjedzie na ulice z furgonetką, na której napisze „Zobacz związek pedofilii z księżmi”, to czy policja będzie ją chronić przed atakami.

Justyna Nakielska z Kampanii Przeciw Homofobii pytała, dlaczego uczestniczący w wydarzeniach byli zatrzymywani, a nie tylko legitymowani. Nie dostała jednak odpowiedzi. Minister Wąsik podziękował jej zaś, że „wskazała, iż policjanci wytrzymywali lżenia demonstrantów przez ok. 2 godziny”.

Jako ostatni głos zabrał dyrektor KMPT Przemysław Kazimirski. Zaprezentował najważniejsze wnioski z raportu powizytacyjnego KMPT, przeprowadzonego w jednostkach policji bezpośrednio po zatrzymaniach.

Wyraził przekonanie, że gdyby w polskim prawie spełniona była tylko jedna najważniejsza gwarancja antytorturowa - którą stanowi zagwarantowanie każdemu zatrzymanemu dostępu do bezpłatnej pomocy prawnej od początku zatrzymania - uniknęlibyśmy wielu wątpliwości związanych z zatrzymaniami. Rola adwokata bowiem polega na dbałości o transparentność czynności wykonywanych z osobą zatrzymaną. A to służy nie tylko pozbawionym wolności, lecz również organom państwa decydującym o zatrzymaniu.

Dyr. Kazimirski omówił najważniejsze wnioski z raportu. To m.in.:

  • brak właściwej realizacji obowiązku pouczenia zatrzymanych o przysługujących im prawach,
  • nadużywanie kontroli osobistych oraz ich 1-etapową realizację,
  • brak badań medycznych nawet w sytuacjach, w których zachodziły przesłanki do ich wykonania,
  • brak wskazywania w zaświadczeniach lekarskich obrażeń, mimo że badani je mieli.

Pozostałe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w przygotowanym raporcie, który zostanie niebawem upubliczniony. Przewodniczący komisji  poprosił o przesłanie raportu także do niej.  

Posiedzenie zakończyło się głosowaniem nad wnioskiem stanowiącym przedmiot obrad komisji. Większością głosów (21:17) przyjęto stanowisko, w którym za wystarczającą uznano informację przedstawioną przez min. Maciej Wąsika. W związku z tym informacja ta nie będzie przedmiotem debaty posiedzenia plenarnego Sejmu.

Senat o wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie – z udziałem zastępcy RPO Stanisława Trociuka

Data: 2020-08-12

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wziął udział w posiedzeniu Senatu, na którym senatorowie wysłuchali  informacji ministra spraw wewnętrznych i administracji nt. działań i zatrzymań dokonywanych przez Policję podczas protestów w Warszawie 7–8 sierpnia 2020 r.. Przedstawil ją wiceminister SWiA Maciej Wąsik. Powodem zajść była decyzja sądu o tymczasowym areszcie dla aktywistki Margot Sz.. Senacka debata na ten temat trwała ok. trzech godzin.

Zdaniem MSWiA policja działała w pełni profesjonalnie i adekwatnie do sytuacji. Środki przymusu bezpośredniego zastosowano zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa – podkreślił wiceszef MSWiA. Przypomniał on, że o areszcie wobec Sz. zdecydował sąd w związku ze zdarzeniem kryminalnym. „Przynależność do żadnej mniejszości czy do żadnej większości nie może chronić przed odpowiedzialnością karną. Żadna przynależność do żadnej grupy nie może usprawiedliwiać agresji, nie może legitymizować hejtu, nie może dawać prawa do obrażania innych. Nie może być swoistego immunitetu na społeczność LGBT" – powiedział.

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk podkreślił, że wobec łamania prawa dla policji nie ma znaczenia, kto jaką flagę nosi, jaki trzyma szalik czy jaką ma legitymację. Jak przyznał, po 7 sierpnia od policjantów słyszy słowa: „Panie komendancie, co jeszcze musimy znieść? Co jeszcze musimy wytrzymać, skoro się nas szarpie, skoro się nas wyzywa, skoro się na nas pluje?". Zaapelował on o szacunek dla policjantów.

Senatorowie  powoływali się na ustalenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur RPO, z których wynika, że wśród zatrzymanych znalazły się przypadkowe osoby, nieuczestniczące w zgromadzeniu. Wiceminister Wąsik i komendant Szymczyk podkreślali, że nie mają wiedzy i nie ma żadnych przesłanek, aby twierdzić, że zatrzymywane były osoby przypadkowe.

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) pytała  o przewożenie zatrzymywanych od komisariatu do komisariatu i o ich problemy z pomocą prawną. Wiceminister Wąsik zaznaczył, że taką pomoc zapewniano, a przewożenie z komisariatów było spowodowane względami logistycznymi, np. dostępnością izb zatrzymań.

Głos zabrał także zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk, który wyrażał wątpliwości m.in. co do sposobu przeprowadzania kontroli osobistej. Większość zatrzymanych – mówił – miała zostać poddana tej procedurze poprzez rozebranie się do naga. O przeszukaniach wcześniej mówił komendant główny Policji, wskazując, że mają one na celu znalezienie niebezpiecznych przedmiotów i przeciwdziałanie samookaleczeniom. Zaznaczył przy tym, że nie otrzymał od Biura RPO raportu KMPT, a z jego fragmentami zapoznaje się za pośrednictwem mediów.

Zastępca RPO mówił ponadto, że wielu zatrzymanych wskazywało, że wbrew przepisom nie zostało natychmiast poinformowanych o przyczynach zatrzymania i przysługujących im prawach. Problemy były też z dostępem do adwokatów lub radców prawnych.

Źródło: senat.gov.pl

RPO do Komendanta Stołecznego Policji w sprawie wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu 7 sierpnia

Data: 2020-08-10
  • Jakie były przyczyny i podstawy prawne interwencji policji wobec protestujących w Warszawie? W jakich okolicznościach i z jakich przyczyn zatrzymano tak dużą liczbę osób? Czy zostały one natychmiast poinformowane o przyczynach zatrzymania? Jakie były powody użycia środków przymusu bezpośredniego? Jak zapewniono zatrzymanym dostęp do pomocy prawnej w czasie czynności policyjnych?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał te pytania komendantowi stołecznemu Policji nadinspektorowi Pawłowi Dobrodziejowi.

Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwował wydarzenia, do których doszło wieczorem dnia 7 sierpnia 2020 roku na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, i interwencje funkcjonariuszy Policji podejmowane wówczas wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech indywidualnych, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Jednocześnie zaś Rzecznik wyraźnie zauważa i zaznacza, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Rzecznik Praw Obywatelskich, będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydował o wszczęciu z urzędu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem, zwłaszcza, że wspomniane nagrania i relacje osób zatrzymanych wskazują też na to, iż funkcjonariusze Policji interweniowali także wobec osób, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu na Krakowskim Przedmieściu czy ul. Wilczej, a przyglądały się zajściu, a niektóre z tych osób znalazły się tam przypadkowo i były to osoby, które akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu lub wracały z zakupami.

W związku z tym, kierując się konstytucyjnymi powinnościami Rzecznika Praw Obywatelskich oraz troską o przestrzeganie prawa i praw obywatelskich, RPO prosi Komendanta o pisemne wyjaśnienie następujących kwestii:

  • przyczyn i podstaw prawnych interwencji Policji wobec protestujących;
  • okoliczności i przyczyn zatrzymania dużej liczby osób (z dostępnych obecnie informacji wynika, że było to ok. 50 osób),
  • natychmiastowego informowania osób zatrzymanych o przyczynach zatrzymania,
  • powodów użycia przez funkcjonariuszy Policji środków przymusu bezpośredniego w stosunku do poszczególnych osób protestujących, w tym tych którzy jedynie przypadkowo znaleźli się w rejonie omawianych wydarzeń,
  • realizacji praw poszczególnych osób zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym zwłaszcza umożliwienia im dostępu do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję.

Nadto Rzecznik prosi Komendanta o szczegółowe dane o wszystkich zainicjowanych przez Policję postępowaniach wobec osób zatrzymanych podczas omawianych wydarzeń z dnia 7 sierpnia 2020 roku i aktualnego stanu tych postępowań.

II.519.1093.2020

RPO skarży do WSA karę sanepidu dla fotoreporterki, która dokumentowała wydarzenia z udziałem „Lotnej Brygady Opozycji”. EDIT: skarga uwzgledniona

Data: 2020-08-10
  • 29 lipca Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał decyzję Powiatowego Inspektora z 14 maja 2020 r. o wymierzeniu fotoreporterce 10 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 10 maja 2020 r. nakazu zachowywania 2 m odległości.
  • Uznał, że wystarczającym dowodem jest notatka policjanta, a fotoreporterkę trzeba dotkliwie ukarać, by nie stwarzała zagrożenia dla innych w czasie pandemii. Odrzucił tym samym argumenty RPO.
  • Dlatego Rzecznik zaskarżył 7 sierpnia tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
  • W ostatnich dniach RPO skierował kilka takich skarg do WSA na lipcowe decyzje mazowieckiego wojewódzkiego Sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.
  • (EDIT) 12 lutego 2021 r. WSA stwierdził nieważność decyzji I i II instancji i umorzył postępowanie administracyjne w sprawie.

10 maja fotoreporterka dokumentowała zgromadzenie organizowane przez członków Lotnej Brygady Opozycji. Uczestników legitymowała Policja. Fotoreporterka miała na szyli ważną legitymację prasową jako redaktorka Obywatele News. Policjant postanowił jednak i tak dać jej 500 zl mandatu. Fotoreporterka go nie przyjęła, więc policjant zapowiedział skierowanie sprawy nie tylko do sądu (w sprawie mandatu), ale dodatkowo do Sanepidu. A ten po 4 dniach ukarał ją karą 10 tys. zł. Fotoreporterka (i RPO) odwołała się od tego do Sanepidu wojewódzkiego. Wskazała m.in., że notatka policjanta zawiera informację o udziale w zgromadzeniu, ale nie o braku zachowania właściwej odległości – bo tę fotoreporterka zachowała. Zatem ukaranie jej za złamanie przepisu o odległości nie ma podstaw.

RPO z kolei powtórzył w zażaleniu swoje stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie, Policja nie ma prawa przekazywać danych osobowych obywatela Sanepidowi, a karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia. Nie można karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Argumentacja Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego za utrzymaniem  w mocy decyzji o nałożeniu kary administracyjnej

Mazowiecki Sanepid zarzuty te odrzucił. Uznał, że notatka policjanta jest wystarczającym dowodem. Szybkość postępowania w sprawie wymierzenia kary pieniężnej podyktowana była koniecznością zdyscyplinowania fotoreporterki. Kara pieniężna musiała zostać nałożona szybko, aby odniosła pożądany efekt prewencyjny, zarówno w znaczeniu indywidulanym (powstrzymanie strony od dalszego naruszania reżimu sanitarnego), jak i w znaczeniu ogólnym (powstrzymanie społeczeństwa od powielania nagannego zachowania adresatki decyzji).

Ustalenie stanu faktycznego sprawy wyłącznie na podstawie notatki służbowej funkcjonariusza Policji było konieczne zarówno ze względów formalnych, jak i merytorycznych. Skoro prawodawca nie wyposażył Państwowej Inspekcji Sanitarnej w samoistne uprawnienie do prowadzenia działań kontrolnych w zakresie przestrzegania przez obywateli przepisów covidowych rozporządzeń Rady Ministrów, organ inspekcji sanitarnej był niejako zmuszony do skorzystania z utrwalonych na piśmie wyników obserwacji funkcjonariusza Policji. Wprawdzie twierdzenia funkcjonariuszy publicznych dotyczące określonego stanu faktycznego nie mają formalnego prymatu nad innymi dowodami, to jednak system porządku publicznego opiera się na zaufaniu społecznym do określonych grup zawodowych pełniących funkcje publiczne, w tym do policjantów. Aby zatem zakwestionować moc dowodową notatki służbowej funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce.

Odnosząc się do zarzutu Rzecznika, iż przekazanie organowi inspekcji sanitarnej danych osobowych fotoreporterki było niezgodne z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, organ odwoławczy wskazał, że z art. 20 ust. 1j ustawy o Policji wynika, że formacja ta może przetwarzać dane osobowe w celach, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, w tym m.in. w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych i czyni to na podstawie ustawy, prawa Unii Europejskiej oraz postanowień umów międzynarodowych. Według organu odwoławczego, czynem zabronionym w rozumieniu powołanej ustawy jest także wykrocznie oraz każdy inny czyn niedozwolony przez prawo powszechnie obowiązujące.

W procesie wydawania decyzji Sanepid dokonał analizy notatki służbowej dokumentującej zachowanie fotoreporterki i uwzględnił interes społeczny, który przejawiał się w konieczności zobligowania do zaprzestania zachowań zagrażających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, poprzez nałożenie na nią kary pieniężnej. Obywatele mają bowiem prawo oczekiwać od organu inspekcji sanitarnej, aby zapewnił im bezpieczeństwo zdrowotne również poprzez administracyjne oddziaływanie na osoby, które swoim zachowaniem temu bezpieczeństwo zagrażają. W ocenie organu odwoławczego, słuszny interes społeczny, którym jest ochrona życia i zdrowia obywateli, góruje nad interesem prywatnym osoby, która nie przestrzega powszechnie obowiązujących przepisów sanitarnych.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 189d pkt 7 k.p.a., organ odwoławczy stwierdził, iż Rzecznik nie ma racji twierdząc, że wymierzając administracyjną karę pieniężną organ musi uwzględnić warunki osobiste strony, na które składają się jej warunki rodzinne, majątkowe i zarobkowe. Warunki osobiste strony to pojęcie szersze (obejmuje także warunki zdrowotne i fizyczne) i choć sytuacja majątkowa strony mieści się w tym pojęciu, to jej analiza jest konieczna tylko w przypadku, gdy jest to zasadne z racji charakteru przepisu prawa, za naruszenie którego nałożona ma być administracyjna kara pieniężna tzn., gdy ma to realny związek z działaniem sprawcy deliktu administracyjnego. W przypadku czynów, za których popełnienie wymierzana jest kara, warunki takie mogą mieć znaczenie, jeżeli wnioski z nich wynikające pozwalają na wyłączenie odpowiedzialności (brak winy) lub jej zmniejszenie (działanie w stanie wyższej konieczności) albo zwiększenie stopnia winy sprawy (zachowanie zasługujące na szczególne potępienie społeczne). W przedmiotowej sprawie o wysokości kary zdecydował głównie stopień zagrożenia dla zdrowia i życia innych ludzi, jaki został wywołany działaniem strony postępowania.

Argumenty RPO dla WSA

W ocenie Rzecznika, decyzja mazowieckiego Sanepidu jak również poprzedzająca ją decyzja Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie, zostały wydane z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Rzecznik zarzuca obu organom inspekcji sanitarnej, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu, przez co uniemożliwiły jej obronę swoich interesów, wyrażenie swoich żądań i realizację przysługujących jej praw o charakterze procesowym.

W szczególności, Sanepid nie zawiadomił fotoreporterki o wszczęciu postępowania administracyjnego, przez co pozbawiły ją prawa do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych np. dotyczących przesłuchania świadków czy analizy zapisu kamer monitoringu miejskiego (Zakładu Obsługi Sytemu Monitoringu na terenie m. st. Warszawy, Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie czy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie). W odwołaniu od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie fotoreporterka podniosła, że nie naruszyła ona nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie, nie byłą uczestniczką zgromadzenia, a wykonywała jedynie zadania służbowe jako fotoreporterka.

W świetle tych zarzutów nie można uznać, że notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji jest wystarczającym dowodem do obiektywnego i dokładnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Wbrew twierdzeniom Sanepidu, notatka ta nie spełnia warunków uzasadniających uznanie jej za dokument urzędowy w rozumieniu art. 76 § 1 k. p. a., nie stanowi więc dowodu tego, co zostało w jej treści stwierdzone, a jej moc dowodowa jest tożsama z mocą dowodową twierdzeń przedstawianych przez stronę postępowania. Dlatego też organ administracji publicznej na podstawie całokształtu materiału dowodowego, a nie wyłącznie na podstawie treści notatki służbowej, powinien dokonywać oceny, czy dana okoliczność została udowodniona.

Skoro strona, która nie mogła brać aktywnego udziału w postępowaniu administracyjnym, wskazuje na uchybienia organu inspekcji sanitarnej podważające prawidłowe ustalenie stanu faktycznego sprawy, to nie można wykluczyć, że w przypadku gdyby nie pozbawiono jej uprawnień procesowych, a w szczególności zgłaszania wniosków dowodowych i wypowiedzenia się co do notatki służbowej funkcjonariusza Policji, to organ dokonałby innych ustaleń faktycznych i wydał decyzję odmiennej treści (np. o umorzeniu postępowania).

Nie ma racji Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek wymienionych w art. 10 § 2 k.p.a. Powołany przepis pozwala organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną. W orzecznictwie podnosi się, że z uwagi na wyjątkowy charakter przepisu art. 10 § 2 k.p.a., przesłanki odstąpienia od realizacji zasady czynnego udziału strony w postępowaniu nie mogą być interpretowane rozszerzająco (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 22 grudnia 2004 r., sygn. akt VI SA/Wa 139/04). Dlatego też stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, który uzasadnia zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a., oznacza stan realnie istniejący, a nie prawdopodobieństwo jego wystąpienia (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” B. Adamiak, J. Borkowski, wyd. 13, wydawnictwo C.H. Beck). Chodzi zatem o takie obiektywne przypadki, kiedy istnieje konieczność natychmiastowego wydania decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca,
Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010). 

Według judykatury, odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu jest uzasadnione w przypadku, gdy w budynku grożącym zawaleniem zamieszkują ludzie lub obiekt budowlany stwarza zewnętrzne niebezpieczeństwo z uwagi na odpadanie tynku na chodnik, a więc miejsce ogólnie dostępne (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt II SA/Bd 781/07). Podstawą do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. może być także konieczność zapewnienia sprawnej obsługi ruchu granicznego (por. wyrok NSA z dnia 11 maja 2007 r., sygn. akt I OSK 832/06).

W ocenie Rzecznika, w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana od reszty społeczeństwa na podstawie stosownej decyzji organu inspekcji sanitarnej. Przebywanie osoby zakażonej w/w wirusem w przestrzeni publicznej i kontaktowanie się z innymi, zdrowymi osobami, stwarza bowiem obiektywne i realne niebezpieczeństwo zakażenia tych osób, przez co zagraża ich zdrowiu i życiu. Taka sytuacja uzasadnia zatem niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. Nałożenie wspomnianej kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie
i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Zmniejszenie efektu prewencyjnego kary pieniężnej, do czego doszłoby – zdaniem organu odwoławczego – w przypadku „opóźnienia” w nałożeniu kary spowodowanego czynnym udziałem strony w postępowaniu, nie jest bowiem okolicznością usprawiedliwiającą zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. przez organ inspekcji sanitarnej.  

W niniejszej sprawie organ opiera zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. jedynie na przypuszczeniu, że niezwłoczne nałożenie kary pieniężnej z pominięciem uprawnień procesowych strony doprowadzi do zapobieżenia negatywnym skutkom, o których mowa
w przywołanym przepisie. Artykuł 10 § 2 k.p.a. nie może być jednak stosowany na zasadzie intentio acta probat („zamiar uświęca środki”), a co najwyżej na zasadzie exitus acta probat („skutek uświęca środki”). Niezbędna jest pewność, że wykonanie decyzji wydanej w realiach art. 10 § 2 k.p.a. doprowadzi do realizacji zakładanego tym przepisem celu, czyli wyeliminuje niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi lub zagrożenie niepowetowaną szkodą materialną. Takiej pewności organy orzekające w sprawie nie miały. Strona mogła się bowiem okazać „zatwardziałym” a do tego majętnym sprawcą deliktu administracyjnego i, mimo zapłaty kary, w dalszym ciągu nie stosować się do rzekomo naruszonych przepisów prawa.

Nie zostało także przez organ w najmniejszym stopniu wykazane, że wydanie kwestionowanej decyzji w reżimie art. 10 § 2 k.p.a. cechowało się niezbędnością, czyli innymi słowy, nie można było w inny sposób doprowadzić do realizacji celów wskazanych w tym przepisie. Wskazać wręcz należy, że lepszym i szybszym (bo możliwym do zastosowania „od ręki”) środkiem, skłaniającym stronę do realizacji intencji organu,
tj. przestrzegania rzekomo naruszonych norm, byłoby zastosowanie zasady czynnego udziału stron w postępowaniu i zawiadomienie o tym, że zostało wszczęte postępowanie w sprawie wymierzenia kary.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji (art. 10 § 3 k.p.a.). W doktrynie podnosi się, że obowiązek sporządzenia adnotacji na okoliczność zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. nie zwalnia organu od wskazania przyczyn odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu w uzasadnieniu decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca, Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010 oraz „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz”, red. H. Knysiak-Sudyka, wyd. II, WKP 2019). Tymczasem, w uzasadnieniu decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 k.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Brak podstawy prawnej umożliwiającej Policji przekazywanie notatek służbowych zawierających dane osobowe

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację przedstawione w odwołaniu od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe strony przekazana organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego przedmiotowej sprawy. Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, który określa zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone rodzajowo czynności. Ponadto, żaden przepis ustawy nie daje Policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej. Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Z treści powołanych przepisów wynika, że Policja może przetwarzać dane osobowe w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych, w tym zagrożeń dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także wykonywania tymczasowego aresztowania, kar, kar porządkowych i środków przymusu skutkujących pobawieniem wolności.

W doktrynie podnosi się, że „rozpoznawanie”, „zapobieganie”, „wykrywanie” i „zwalczanie” czynów zabronionych, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, to pojęcia funkcjonujące w ustawach szczególnych, m.in. w art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Interpretacja tych pojęć na potrzeby powołanej wyżej ustawy powinna być zatem taka sama, jak w ustawach szczególnych (por. „Ustawa o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości” red. A. Grzelak, Warszawa 2019 oraz „Ochrona danych osobowych w ściganiu przestępstw. Standardy krajowe i unijne” M. Kusak, P. Wiliński, WKP 2020). W art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji jest mowa o rozpoznawaniu, zapobieganiu i wykrywaniu takich czynów zabronionych jak przestępstwa, przestępstwa skarbowe i wykroczenia. Zatem uprawnienie Policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych
i wykroczeń. Przedmiotowe uprawnienie nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.   

W świetle powyższego, przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję oraz Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W konsekwencji, dane osobowe przekazane przez Policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatce zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a.

Za tezą, że notatka służbowa funkcjonariusza Policji nie może być zgodnym z prawem dowodem w postępowaniu, którego przedmiotem jest wymierzenie kary pieniężnej za naruszenie nakazów wprowadzonych w drodze aktów wykonawczych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, przemawia także przepis art. 15zzzn ust. 2 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374 z późn, zm.). Powołany przepis przewiduje, że stwierdzenie naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji nałożonego w związku ze zwalczaniem COVID-19, które stanowi podstawę do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej administracyjnej kary pieniężnej w drodze decyzji, może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji. Skoro ustawodawca wprowadził przepis szczególny, który pozwala na wykorzystanie dowodów przeprowadzonych przez Policję w ściśle określonych postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez organy inspekcji sanitarnej, to przyjąć należy, że w innych postępowaniach prowadzonych przez te organy, ustalenia Policji (np. udokumentowane w formie notatki służbowej) nie mogą być zgodnym z prawem dowodem, stanowiącym podstawę ustalenia stanu faktycznego sprawy. Do takich wniosków prowadzi założenie racjonalnego ustawodawcy. Jeżeli bowiem ustalenia Policji byłyby dopuszczonym przez prawo dowodem w postępowaniu prowadzonym przez organ inspekcji sanitarnej, to z jakich powodów racjonalny ustawodawca wprowadzałaby specjalne regulacje, które expressis verbis wskazują, że wspomniany organ może ustalić stan faktyczny sprawy w oparciu o tego rodzaju dowód. 

Wartość dowodowa notatki służbowej oraz ocena zebranego materiału dowodowego

Gdyby jednak nawet przyjąć, że policyjna notatka służbowa stanowi dowód zgodny z prawem, to i tak stwierdzone na jej podstawie okoliczności faktyczne sprawy nie mogą być uznane za udowodnione, gdyż strona nie miała możliwości wypowiedzenia się co do tego dowodu z uwagi na to, że organ nie zapewnił stronie czynnego udziału w postępowaniu. Jak zostało to już powyżej wykazane, odstąpienie przez organ od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. było nieuzasadnione, przez co niezgodne z prawem. W związku z tym, organ nie mógł skutecznie uchylić się od obowiązku umożliwienia stronie ustosunkowania się do treści policyjnej notatki służbowej. Skoro organ nie wywiązał się z przedmiotowego obowiązku i uczynił policyjną notatkę służbową podstawą ustaleń stanu faktycznego sprawy, to tym samym dopuścił się naruszenia art. 81 k.p.a.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem, uchybienie art. 81 k.p.a. należy uznać za naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy, niezależnie od tego, czy uchybienie to miało (czy też nie) wpływ na treść decyzji (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 26 maja 2010 r., sygn. akt II SA/Bd 87/10 i wyrok WSA w Lublinie z dnia 24 września 2009 r., sygn. akt II SA/Lu 391/09). Naruszenie prawa strony do wypowiedzenia się w przedmiocie przeprowadzonych dowodów stanowi podstawę uchylenia decyzji w postępowaniu odwoławczym (por. wyrok WSA w Poznaniu z dnia 5 września 2007 r., sygn. akt III SA/Po 474/07).  

Przepis art. 77 § 1 k.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku ustanowionego w art. 77 § 1 k.p.a. Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 k.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 k.p.a., nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia. 

Z zasadą oficjalności (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.) koresponduje koncepcja spoczywającego na organach administracji ciężaru dowodu. Jej znacznie w postępowaniach, których przedmiotem jest nałożenie na stronę sankcji administracyjnej, zostało podkreślone w zasadzie 7 Rekomendacji Nr R (91) 1 Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie sankcji administracyjnych. Powołany przepis wprost stanowi, że ciężar dowodu w tych sprawach obarcza organy administracji. Oznacza to, że w postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę, które stwarza podstawę do uruchomienia odpowiedniej sankcji. Tym samym, postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego opartego na zasadzie domniemania niewinności. Obowiązkiem organu jest zatem samodzielne wykazanie faktów opisanych w hipotezie stosowanej normy prawnej, z uwzględnieniem negatywnych przesłanek procesowych np. przedawnienia nałożenia kary lub niepodlegania karze (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” red. W. Chróścielewski i Z. Kmieciak, WKP 2019).

W kontekście powyższego, niezrozumiały jest zarzut organu odwoławczego skierowany pod adresem strony, że w żadnym miejscu odwołania nie przedstawiła jakiegokolwiek argumentu pozwalającego na zminimalizowanie stopnia winy, tudzież szkodliwości społecznej swojego działania. Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej przez stronę decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. Skoro wnosząc odwołanie strona nie przedstawiła dowodów wskazujących na to, że nie ponosi winy za to, że dokumentując przebieg zgromadzenia nie zachowała wymaganej prawem odległości od innych osób, to do ustalenia stanu faktycznego sprawy wystarczająca była notatka policji. 

Takie stanowisko organu odwoławczego stoi w sprzeczności z koncepcją, w myśl której ciężar dowodu spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie mające na celu nałożenie sankcji administracyjnej oraz narusza reguły postępowania wyjaśniającego zbliżone do zasad obowiązujących w postępowaniu karnym opartym na domniemaniu niewinności. Jest też kolejnym dowodem na to, że organ odwoławczy wbrew prawu nie działał na zasadzie oficjalności i nie podjął czynności w celu zebrania wszelkich niezbędnych dowodów w celu dokonania ustaleń co do faktów zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem, przez co naruszył zasadę zupełności materiału dowodowego.

Naruszenie art. 189d pkt 7 k. p. a. poprzez nieuwzględnienie warunków osobistych strony

Rzecznik nie może również zaakceptować stanowiska organu odwoławczego co do oceny zastosowania art. 189d k.p.a. W myśl tego przepisu prawa wymierzając administracyjną karę pieniężną, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu publicznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia;
  2. częstotliwość niedopełniania w przeszłości obowiązku albo naruszania zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara;
  3. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe;
  4. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa;
  5. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa;

6. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła;

7. w przypadku osoby fizycznej - warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

Dyrektywy wymiaru administracyjnej kary pieniężnej są prawnie równorzędne w tym sensie, że nie ma podstaw do konstruowania ich hierarchii, organ odwoławczy nie mógł zatem uznać, że waga i okoliczności naruszenia prawa jest dyrektywą naczelną w stosunku do warunków osobistych strony. Contra legem jest zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji twierdzenie: „Z racji stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla najważniejszych dóbr prawnie chronionych, tj. zdrowia i życia obywateli, organ administracji publicznej zmuszony był uznać, że żadne warunki osobiste strony nie mogły mieć wpływu na wysokość kary administracyjnej, jaka musiała być nałożona na adresata decyzji”.

W przedmiotowej sprawie organ wymierzył stronie karę w kwocie 10 000 zł. Natomiast zgodnie z materialnoprawną podstawą decyzji, to jest art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Organ dysponował zatem luzem decyzyjnym w zakresie podejmowanego rozstrzygnięcia, a nałożona na stronę kara nie jest najniższą możliwą przewidzianą przez normę sankcjonującą.

Zgodnie z zasadą indywidualizacji kary wymiar jej należało więc wyważyć w oparciu o wszystkie znajdujące zastosowanie w sprawie przesłanki opisane w art. 189d k.p.a. Należy też mieć na uwadze, że organ wydając decyzję winien uzasadnić ją w stopniu należytym (art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a.). Rozważania organu powinny zatem znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. Tymczasem w przedmiotowej sprawie z treści uzasadnień decyzji organów obydwu instancji wynika, iż nie rozważyły one w ogóle warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważyły w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada karę pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustaliły, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina).

Odnosząc się do stanowiska organu odwoławczego, że Rzecznik błędnie utożsamia warunki osobiste strony z warunkami rodzinnymi, majątkowymi i zarobkowymi, należy wskazać, iż zgodnie z ustaleniami doktryny warunki osobiste sprawcy czynu zabronionego to „jego sytuacja rodzinna, socjalna, środowiskowa i zawodowa. W szczególności istotny jest stan cywilny sprawcy, liczba dzieci i osób na utrzymaniu, pozycja w rodzinie i wypełnianie obowiązków rodzinnych, więzi i relacje wewnątrzrodzinne, źródło utrzymania i warunki materialne, warunki mieszkaniowe, relacje społeczne, utrzymywanie kontaktów z pozytywnymi lub negatywnie ocenianymi środowiskami, poziom wykształcenia i kwalifikacji zawodowych, pozycja na rynku pracy, możliwości zarobkowe itp.” (V. Konarska-Wrzosek [w:] Kodeks karny. Komentarz, red. R. Stefański, Warszawa 2017, komentarz do art. 53, teza 50). Uwzględnienie warunków osobistych sprawcy w szczególności pozwala na racjonalną indywidualizację kary, tak aby reakcja na naruszenie prawa miała rzeczywiście charakter dolegliwości osobistej dla sprawcy, a nie jego bliskich i aby była możliwa do realizacji przez sprawcę obarczonego określonymi obowiązkami oraz mającego takie, a nie inne możliwości udźwignięcia ciężarów wynikających z treści sankcji.

Naruszenie art. 2 Konstytucji RP poprzez naruszenie zasady lojalności państwa względem obywateli

Za jedną z podstawowych zasad prawnych stanowiących fundament demokratycznego państwa prawa należy uznać zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa nazywaną także zasadą lojalności państwa względem obywateli. Zasada ta opiera się na założeniu, że organy władzy publicznej powinny działać w sposób lojalny i uczciwy względem jednostki, budzący w niej poczucie stabilności i bezpieczeństwa prawnego (M. Florczak-Wątor [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz., red. P. Tuleja, Warszawa 2019., komentarz do art. 2). Zasada zaufania (lojalności) odnosi się nie tylko do trybu i formy stanowionego prawa. Cały proces stosowania prawa, począwszy od wykładni, powinien odbywać się w zgodności z tą zasadą. Odnosi się ona do relacji z państwem widzianych z perspektywy obywatela i wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa prawnego jednostce (M. Zubik, W. Sokolewicz [w:]  Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, red. M. Zubik i L. Garlicki, Warszawa 2016., Komentarz do art. 2). Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie podkreśla, że z omawianej zasady wynika, że ustawodawca winien dawać obywatelom gwarancję stabilności prawa, które nie może stawać się „pułapką” dla obywatela. Obywatel ma prawo układać swoje sprawy, ufając, że nie naraża się na skutki nieprzewidywalne w momencie podejmowania decyzji i działań. Ma również prawo działać w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z nimi następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny (zob. np. wyrok TK z 21 grudnia 2005 r., sygn. akt K 45/05).

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że sposób wprowadzania ograniczeń w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii mógł budzić wątpliwości z punktu widzenia pewności prawa dla obywateli. Częste zmiany obowiązujących obostrzeń, komunikowanie ich treści na konferencjach prasowych przed opublikowaniem ich w Dzienniku Ustaw, wykraczanie poza upoważnienie ustawowe – wszystko to powodowało, że obywatele mogli mieć poważne trudności z oceną, które zachowania są prawnie dozwolone, a które nie, co w konsekwencji w istotny sposób naruszało ich zaufanie do państwa. Rzecznik podnosił także wątpliwości co do racjonalności niektórych z zakazów takich jak chociażby zakaz samodzielnego opuszczania domu przez osoby niepełnoletnie. Stanowiący przedmiot niniejszego postępowania nakaz poruszania się w odległości 2 m od siebie w praktyce może być bardzo trudny w realizacji. Wskazać również należy, że ocena, czy doszło do naruszenia wskazanego nakazu w praktyce jest bardzo utrudniona, co może skutkować arbitralnością podejmowanych przez właściwe organy decyzji. Jednocześnie naruszenie tego zakazu zostało obwarowane bardzo dotkliwą sankcją w postaci wysokiej kary pieniężnej, która dla bardzo dużej części obywateli stanowi poważne obciążenie mogące mieć realny wpływ na bieżącą sytuację finansową ich rodziny. Mając to na uwadze oraz podnoszony już wyżej brak czynnego udziału strony w postępowaniu, można uznać, że praktyka stosowania § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. godzi w bezpieczeństwo prawne jednostki i stanowi swoistą pułapkę dla obywateli. Wydana w niniejszej sprawie decyzja administracyjna może budzić u obywatela uzasadnione przekonanie o nadużyciu władzy przez państwo. W wyroku z 20 kwietnia 2011 r. (sygn. akt Kp 7/09) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w demokratycznym państwie prawnym nie jest dopuszczalne „prewencyjne” wydanie decyzji niepełnej albo niedostatecznie uzasadnionej.

Przestawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

VII.716.6.2020

inne podobne sprawy: VII.613.85.2020, VII.565.460.2020, VII.613.90.2020

KMPT wizytuje policyjne miejsca detencji po nocnych zatrzymaniach w Warszawie

Data: 2020-08-08
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 33 spośród 48 zatrzymanych w sprawie protestów po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”
  • Zatrzymani wskazywali na nieadekwatne działania podejmowane przez policję i chaos, jaki panował na komisariatach
  • Gdyby nie zaangażowanie adwokatów, wiele osób nie miałoby możliwości skorzystania z pomocy prawnej
  • Niektórzy byli przesłuchiwani w nocy, nie mieli dostępu do jedzenia i picia
  • Wśród zatrzymanych były też m.in. osoby wracające z zakupów

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 33 osobami zatrzymanymi w związku z wydarzeniami, do których doszło 7 sierpnia 2020 r. w Warszawie po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom”.  Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie i Piasecznie. Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zastępca dyrektora KMPT Marcin Kusy oraz Aleksandra Nowicka udali się do PdOZ przy ul. Nowolipie oraz na ul. Żeromskiego. Aleksandra Osińska i Michał Żłobecki przeprowadzili wizytacje w PdOZ przy ul. Żytniej oraz przy ul Janowskiego. Natomiast dr Justyna Jóźwiak i Justyna Zarecka rozmawiały z zatrzymanymi umieszczonymi w PdOZ przy ul. Jagiellońskiej oraz w Piasecznie. Łącznie przeprowadzono rozmowy z 33 spośród 48 zatrzymanych osób.

Jak wynika z obserwacji KMPT wśród zatrzymanych znalazły się m.in. osoby, które nie uczestniczyły czynnie w zgromadzeniu na Krakowskim Przedmieściu czy ul. Wilczej, a przyglądały się zajściu. Niektóre z tych osób miały tęczowe emblematy (torby, przypinki, flagi). Wśród zatrzymanych były jednak także osoby przypadkowe, które akurat w danym momencie wyszły np. do sklepu i wracały z zakupami.

Kilkoro rozmówców zwróciło uwagę na brutalność policji w chwili zatrzymania. Niektórzy mówili o pobiciu w policyjnych samochodach. Część osób posiadała widoczne obrażenia na ciele, które zostały udokumentowane przez przedstawicieli KMPT. Niektórzy zatrzymani wskazywali na nieadekwatne stosowanie środków przymusu bezpośredniego np. zakładanie kajdanek na ręce z tyłu w czasie transportu, rzucenie na ziemie w celu zakucia kajdanek.

Wszystkie osoby, które rozmawiały z przedstawicielami KMPT, zwracały uwagę na ogromny chaos panujący wśród funkcjonariuszy Policji. W momencie ujęcia nie podawano im powodów zatrzymania. W raz z upływem czasu jako przyczyny zatrzymania wskazywano na np. naruszenie tzw. ustawy covidowej. Ostatecznie większości z zatrzymanych zarzucono popełnienie czynu z art. 254 Kodeksu karnego, czyli udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie. Osoby zatrzymane nie miały informacji dokąd zostaną przetransportowane.

W wielu przypadkach przewożono te osoby z jednej komendy na drugą. A czas pomiędzy zatrzymaniem i osadzeniem w PdOZ wynosił nawet 12 godzin. Część rozmówców przesłuchiwanych było w nocy. Niektóre osoby trafiały do PdOZ rano, gdzie odsypiały na twardych pryczach, bez koca i materaca, bez jedzenia i wody.

Z informacji, jakie otrzymali przedstawiciele KMPT, wynika, że podejście funkcjonariuszy do osób zatrzymanych było bardzo różne. Zdarzały się opinie, że policjanci profesjonalnie wykonywali swoje zadania. Pojawiły się nawet zdania, że niektórym policjantom było wstyd podejmować czynności. Były jednak głosy wskazujące także na uszczypliwe, homofobiczne i transfobiczne komentarze: „aktywista z wielkopolski – ile ci płacą, że przyjechałeś?”; przy pytaniu o mydło w PdOZ – „zachciało się standardów hotelowych”, w przypadku transdziewczyny używano wyłącznie męskich zaimków.

Większość osób zatrzymanych została poddana kontroli osobistej, która polegała na rozebraniu się do naga i wykonaniu przysiadu. W przypadku transdziewczyny kontrolę tę przeprowadził funkcjonariusz płci męskiej.

W kwestii dostępu do pomocy prawnej, uwidocznił się problem od lat dostrzegany przez KMPT, czyli brak kontaktu z adwokatem/radcą prawnym już od pierwszych chwil zatrzymania. Gdyby nie poświęcenie adwokatów, którzy z własnej inicjatywy dotarli na teren komisariatów, zatrzymani nie mieliby de facto możliwości skorzystania z pomocy prawnej. Wiele osób nie miało bowiem nigdy wcześniej kontaktu z prawnikami. Niektórzy rozmówcy mówili, że adwokaci sami rozdawali wizytówki z danymi kontaktowymi przy wejściu do komendy. Zdarzały się sytuacje, że jeśli ktoś nie znał imienia i nazwiska, a posiadał sam numer telefonu do adwokata, to i tak nie mógł poprosić o kontakt z nim. W niektórych przypadkach o możliwości spotkania z adwokatem zatrzymani dowiadywali się już po tym jak złożyli wyjaśnienia. Jeśli już doszło do spotkania z obrońcą to odbywało się ono w warunkach niezapewniających poufności.

Rozmówcy wskazywali także na trudności w przekazaniu informacji o zatrzymaniu osobom bliskim. Mówili, że musieli znać numery ich telefonów na pamięć, bo niektórym z nich nie pozwolono na odszukanie kontaktów w telefonach komórkowych, w innych przypadkach pozwalano skontaktować się jedynie z rodzicami.

KMPT od dawna postuluje, aby wszyscy byli badani przez lekarzy już po zatrzymaniu, jednak w tym przypadku tylko niektóre osoby miały taką możliwość. Badanie odbywało się zawsze w obecności funkcjonariuszy, niektórzy zatrzymani byli skuci kajdankami nawet w trakcie badania. Część z osób, które stale przyjmują leki nie zostało przebadanych przez lekarzy. Osobę transpłciową pozbawiono dostępu do testosteronu, który zgodnie z zaleceniami swojego lekarza powinna przyjąć w dniu osadzenia w PdOZ.

Szczegółowe wnioski z przeprowadzonych wizytacji zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Podjąłem działania z urzędu. Oświadczenie RPO po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie

Data: 2020-08-08

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwowałem wydarzenia, do których doszło wczorajszego wieczora (7 sierpnia 2020 r.) na Krakowskim Przedmieściu wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”. Będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydowałem o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga pilnego wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem.

Z tego względu podjąłem już w tej sprawie działania z urzędu. W ich toku wyjaśnieniu będą podlegać: 

  • przyczyny i podstawy prawne interwencji Policji wobec protestujących,
  • okoliczności i przyczyny zatrzymania dużej ilości osób (z dostępnych obecnie informacji – ok. 50 osób),
  • użycie środków przymusu bezpośredniego w stosunku do protestujących,
  • poszanowanie praw zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym dostęp do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję wobec zatrzymanych.

Ponadto w dniu dzisiejszym przedstawiciele i przedstawicielki Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur – organu odpowiedzialnego za eliminowania ryzyka zaistnienia tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania – przeprowadzają kontrole na komisariatach Policji, na których przebywają osoby zatrzymane w toku wczorajszych wydarzeń.

W demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Zaznaczam, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

Miał transparent „Precz z faszyzmem” pod Pałacem Prezydenckim. Policja wyjaśnia, dlaczego go wylegitymowano

Data: 2020-07-23
  • Obywatel stał przed Pałacem Prezydenckim z transparentem „Precz z faszyzmem”; został wylegitymowany przez policję, a funkcjonariusz odmówił  okazania mu legitymacji służbowej
  • Mężczyzna odmówił podania danych osobowych, wobec czego podjęto wobec niego czynności na miejscu – podała policja
  • Po ustaleniu jego tożsamości został pouczony, że odmowa podania danych jest wykroczeniem, na czym interwencję zakończono
  • Przeprowadzali ją umundurowani policjanci, którzy zgodnie z prawem nie byli zobowiązani do okazania legitymacji służbowej

Pan Zbigniew poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na działania policjantów 25 czerwca 2020 r. w związku z demonstrowaniem przez niego poglądów na ul. Krakowskie Przedmieście. Jak wskazał, trzymając transparent, korzystał z przysługujących konstytucyjnych wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

Obywatel nie stwarzał zagrożenia, stosował się do przepisów obowiązujących w związku z stanem epidemii (2 m odstępu lub obowiązek zasłaniania twarzy). A w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywatela były jedyną skuteczną formą realizacji prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie” i wylegitymować go.

Szczególne zaniepokojenie  wzbudza informacja o odmowie  okazania legitymacji służbowej. Tymczasem z ustawy o policji wynika, że funkcjonariusz jest obowiązany  okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta.  

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w stanie epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Całkowity zakaz zgromadzeń narusza jednak standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.

Wolność zgromadzeń może być zaś ograniczona tylko ustawą (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie rozporządzeniem. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji RP – z których żaden nie został wprowadzony - nie może ona zostać zakazana nawet ustawą.

Odpowiedź komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja 

25 czerwca 2020 r. funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie realizowali zadania związane z zabezpieczeniem zarejestrowanego zgromadzenia publicznego pod nazwą „Strajk Kobiet”, zaplanowanego w godzinach 17.00-19.00 na ul. Krakowskie Przedmieście. Ok. godziny 16.45 policjanci bezpośrednio przed obiektem objętym szczególna ochroną tj. Pałacem Prezydenckim, zauważyli mężczyznę, który trzymając w ręku transparent o treści „Precz z faszyzmem", zaczepiał przechodniów, głosząc i przekonując do swych poglądów.

Mężczyznę tego policjanci widywali na różnego rodzaju zgromadzeniach publicznych, gdzie niejednokrotnie swoim zachowaniem dążył do ich zakłócenia. Z uwagi na fakt, iż we wskazanym miejscu za 15 minut miało rozpocząć się zaplanowane zgromadzenie, w celu niedopuszczenia do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także z uwagi na podejrzenie popełnienia przez wskazanego mężczyznę wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw (… Kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub przebiegu niezakazanego zgromadzenia…)  funkcjonariusze wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, przystąpili do jego legitymowania.

Policjant prowadzący czynność przedstawił się podając stopień, imię, nazwisko, podstawę prawną - art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji oraz podstawę faktyczną podjęcia czynności służbowych - podejrzenie popełnienia wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw. Mężczyzna odmówił okazania dokumentu tożsamości oraz podania danych osobowych, a także wskazania powodu swojej obecności przed Pałacem Prezydenckim.

Podczas trwania interwencji funkcjonariusz poinformował mężczyznę, że jeżeli nie poda swoich danych osobowych, zostanie przewieziony do KRP Warszawa I w celu ustalenia tożsamości. Mimo to mężczyzna nadal odmawiał przekazania żądanych danych. W związku z tym funkcjonariusz polecił mężczyźnie by udał się do radiowozu w celu przeprowadzenia kontroli osobistej. Polecenia te spotkały się z ponowną odmową wskazanego. Wobec powyższego policjant pouczył wymienionego o treści art. 65 kw oraz uprzedził, że w przypadku niepodporządkowania się wydawanym poleceniom może zostać wobec niego zastosowany środek przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej.

W związku z tym, że mężczyzna nie wykonywał poleceń i stosował bierny opór (usiadł na chodniku), funkcjonariusze jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, użyli wobec wymienionego siły fizycznej w celu przetransportowania go do radiowozu zaparkowanego w odległości około 30 metrów od miejsca interwencji.

Zastosowany środek przymusu bezpośredniego został użyty zgodnie z art. 6 ust. 1 przywołanej ustawy, w sposób niezbędny do osiągnięcia celów, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości.

W pojeździe służbowym, w trakcie kontroli osobistej mającej na celu sprawdzenie czy mężczyzna nie posiada dokumentu tożsamości oraz przedmiotów niebezpiecznych, wymieniony dobrowolnie wyjął z kieszeni ich zawartość, między innymi kartę bankomatową, na której widniały dane Zbigniew K. Wszystkie przedmioty ujawnione podczas przeprowadzonej kontroli osobistej zostały zwrócone mężczyźnie.

Zbigniew K. poinformowany o prawie żądania sporządzenia protokołu z przeprowadzonej kontroli osobistej, nie skorzystał z tego uprawnienia. W trakcie trwania interwencji na miejsce przybył funkcjonariusz Wydziału Sztab Policji KRP Warszawa I, który potwierdził tożsamość legitymowanego mężczyzny.

Podczas prowadzonych czynności Zbigniew K. poinformował policjantów o powodach swojej obecności przed Pałacem Prezydenckim oraz oświadczył, że nie chce zakłócać przebiegu zgromadzenia i zamierza przebywać we wskazanym miejscu około dwóch godzin.

W związku z tym, że Zbigniew K. nie popełnił wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw funkcjonariusze w tym zakresie nie stosowali wobec wymienionego żadnych środków. Natomiast w odniesieniu do czynu z art. 65 kw zastosowali wobec mężczyzny określony w art. 41 kw środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia.

Przed zakończeniem interwencji Zbigniew K. poprosił funkcjonariuszy obecnych w radiowozie o przedstawienie się ze stopnia, imienia i nazwiska. Policjanci wykonujący czynności z udziałem wymienionego ponownie podali swoje dane. Mężczyzna nie mógł zapamiętać przekazanych informacji, w związku z czym usiłował nagrać podawane dane telefonem komórkowym.

Zbigniew K, został poinformowany przez legitymującego go funkcjonariusza o prawie złożenia zażalenia na sposób przeprowadzonych czynności do właściwego miejscowo prokuratora. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście - Północ nie odnotowano wpływu zażalenia Zbigniewa K. na czynności wykonywane wobec jego osoby przez funkcjonariuszy Policji w dniu 25 czerwca 2020 roku.

Interwencję przeprowadzali umundurowani funkcjonariusze Policji, którzy zgodnie z obowiązującym stanem prawnym nie byli zobowiązani do okazania legitymacji służbowej. Obowiązek wynikający z art. 61 ustawy o Policji i polegający na okazaniu legitymacji służbowej w taki sposób, aby osoba legitymowana miała możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację oraz nazwisko policjanta - dotyczy wykonywania czynności przez policjantów nieumundurowanych.

VII.613.104.2020

Policja o  "Tęczowym disco": mandaty i notatki do sanepidu

Data: 2020-07-20
  • 4 nałożone mandaty i 6 postępowań za wykroczenia przeciw przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych – to efekt działań policji po tzw. „Tęczowym disco”
  • 11 czerwca 2020 r. pod Pałacem Prezydenckim wylegitymowano łącznie 12 osób w związku z ich udziałem w „nielegalnym zgromadzeniu”
  • W ich sprawach policja skierowała notatki urzędowe do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Skutkiem tego mogą być administracyjne kary pieniężne

Takie informacje przekazał Rzecznikowi Praw Obywatelskich komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodzieja

RPO podjął sprawę, w której media informowały o działaniach policji wobec uczestników happeningu „Tęczowe disco”. Wydarzenie miało pokojowy charakter i nie stwarzało zagrożenia dla porządku publicznego. Uczestniczyły w nim osoby młode.

Z relacji wynika, że policjanci przez godzinę trwania happeningu (zgromadzenia spontanicznego) nie podjęli interwencji. Nie wzywali też uczestników do rozejścia się, a jedynie obserwowali jego przebieg.

Brak interwencji RPO ocenia pozytywnie. Umożliwiło to skorzystanie z  konstytucyjnych praw do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) oraz manifestacji poglądów i wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Dlatego też niezrozumiałe jest podjęcie czynności już po zakończeniu wydarzenia, gdy policjanci zatrzymywali wracających do domu młodych ludzi.. Osoby zatrzymane ukarano mandatami za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzone ograniczenia wolności zgromadzeń mają na celu przede wszystkim ochronę zdrowia obywateli poprzez uniemożliwienie organizacji zgromadzeń spontanicznych, które w związku ze swym charakterem - brak organizatora i służb porządkowych dbających o przestrzeganie ograniczeń - mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia.

W ocenie RPO adekwatność działań wydaje się wątpliwa wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas zgromadzenia - gdy ryzyko dla zdrowia uczestników było największe. Dlatego Rzecznik zwrócił się do KSP o wyjaśnienia,

Odpowiedź KSP

11 czerwca 2020 roku, przed gmachem Pałacu Prezydenckiego przy  ul. Krakowskie Przedmieście 48/50 w Warszawie, w godzinach 19:00 - 20:00 miało miejsce spotkanie grupy osób, podczas którego uczestnicy tańczyli w rytm muzyki emitowanej  z przenośnego głośnika. Osoby te w trakcie trwającej zabawy miały założone maseczki ochronne, które zasłaniały usta i nos, a ponadto zachowywały 2 metrowe odstępy.

Około godz. 20:00 część osób biorących udział we wskazanym spotkaniu wyjęła transparenty o treści „Polska dla wszystkich”, „LGBT RTV AGD”, „HAPPY DISCO”, inicjując zgromadzenie publiczne oraz nie zachowując wymaganych odstępów.

W związku z zakazem organizowania zgromadzeń, wynikającym z § 15 ust. 1 obowiązującego wówczas rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - policjanci przystąpili do legitymowania tych osób, w związku z ich udziałem w nielegalnym zgromadzeniu.

W reakcji na podjęte legitymowanie uczestnicy zgromadzenia zaczęli się rozchodzić w różnych kierunkach, jednak funkcjonariusze kontynuowali podjęte wobec nich czynności.

Wylegitymowano łącznie 12 uczestników zgromadzenia, w tym 2 osoby nieletnie.

Wobec pełnoletnich uczestników, którzy popełnili wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem obostrzeń określonych w cytowanym rozporządzeniu zastosowano postępowanie mandatowe - 4 osoby przyjęły nałożoną grzywnę. W stosunku do 6 osób, które skorzystały z prawa do odmowy przyjęcia mandatu karnego, w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I wdrożono czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie. Czynności te pozostają w toku realizacji.

W stosunku do nieletnich uczestników nielegalnego zgromadzenia sporządzono notatki urzędowe, które w dniu 6 lipca 2020 roku zostały przekazane do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Wola w Warszawie.

Żadna z legitymowanych wówczas osób nie została zatrzymana.

W zakresie stwierdzonego w powyższym przypadku naruszenia obostrzeń określonych we wskazanym rozporządzeniu przekazano notatki urzędowe dotyczące wszystkich 12 uczestników nielegalnego zgromadzenia do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Podkreślić przy tym należy, że notatki te nie stanowią wniosku o nałożenie kar administracyjnych. Działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w tym zakresie są niezależne od Policji – podkreślił komendant stołeczny.

VII.613.101.2020

Uchylono 10 tys. zł kary za udział w manifestacji 16 maja w Warszawie

Data: 2020-07-13
  • Pan Krzysztof dostał 10 tys. zł kary od Sanepidu za udział w proteście przedsiębiorców na pl. Zamkowym w Warszawie16 maja 2020 r.
  • Odwołał się, wskazując że to policja spowodowała skupienie się uczestników protestu, bez możliwości zachowania odległości i opuszczenia zgromadzenia
  • Także Rzecznik Praw Obywatelskich złożył odwołanie na korzyść obywatela
  • Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uchylił karę wobec nieustalenia, czy do naruszenia dystansu przez pana Krzysztofa doszło z przyczyn obiektywnych

Była to jedna ze spraw, którą podjął RPO w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.  Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Sprawa pana Krzysztofa

Pod koniec maja pan Krzysztof został ukarany administracyjną karą pieniężną 10 tys. zł  za niezastosowanie się 16 maja do zakazu imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju,  wynikającego z  rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja ws. ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Polegało to na wzięciu udziału w zgromadzeniu demonstrujących osób, z którymi przemieszczał się i prowadził rozmowy na pl. Zamkowym w Warszawie. Podstawą takich ustaleń była jedynie notatka policji.

Pan Krzysztof odwołał się, składając jednocześnie wniosek o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

W odwołaniu wskazał, że protest przedsiębiorców 16 maja nie był zakazany, bo prezydent stolicy takiego zakazu nie wydał. A rozporządzenie Rady Ministrów z 16 maja jest sprzeczne z Konstytucją, ponieważ ograniczenie jej art. 57 (wolność zgromadzeń) mogłoby zostać wprowadzone wyłącznie w drodze ustawy, nie rozporządzenia.

Argumentował także, że twierdzenie o niezastosowaniu się do zakazu z rozporządzenia nie jest zgodne ze stanem faktycznym, ponieważ został on wbrew swojej woli stłoczony wraz z innymi uczestnikami protestu przez policję. Jako dowód przedstawił zdjęcie z telewizji. Wyjaśnił, że zamierzał opuścić zgromadzenie, gdy odległość pomiędzy uczestnikami zaczęła spadać poniżej 2 m, a do tego czasu stosował się do wszelkich obostrzeń i rygorów. To działania policji spowodowały skupienie się uczestników protestu, bez możliwości swobodnego przemieszczania się i zachowania odległości.

Udział w postępowaniu zgłosił RPO. Zarzucił decyzji naruszenie szeregu zapisów Kpa, a także art. 51 ust. 5 Konstytucji.

Rzecznik stwierdził m.in. brak norm ustawowych, które pozwalałyby policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać  informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi Sanepidu w celu wymierzenia kary pieniężnej. Wobec tego notatka jest dowodem sprzecznym z prawem  w rozumieniu art. 75 § 1 Kpa.

Ponadto Powiatowy Inspektor  Sanitarny nie ustalił, w jakiej relacji pozostaje wysokość nałożonej kary do warunków osobistych pana Krzysztofa.

Decyzja PWIS w Opolu

Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny najpierw wstrzymał decyzję o karze do czasu rozpoznania odwołań. 10 lipca uchylił ją, a postępowanie umorzył.

Według OPIWiS, analiza dokumentacji sprawy prowadzi do wniosku, że materiał dowodowy, którym dysponował Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, nie dawał podstaw do rozstrzygnięcia sprawy. Z notatki policji wynika jedynie, że obywatel brał udział w zgromadzeniu.

Organ nie ustalił zaś, jaki był status prawny tego zgromadzenia i czy udział w nim faktycznie naruszał prawo. Nie ustalił również czy do naruszenia przez skarżącego obowiązującego dystansu doszło z przyczyn obiektywnych - niezależnych od  niego, jak wskazuje odwołujący się, a na co wskazuje również przebieg zdarzenia szeroko opisywany w mediach. Zakres okoliczności wymagających wyjaśnienia jest na tyle duży, że bez zebrania dowodów w ich zakresie, wydanie decyzji było niezgodne z prawem.

W aktualnym stanie prawnym przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji celem wyjaśnienia tych okoliczności jest bezzasadne. W świetle aktualnego rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dozwolone jest organizowane imprez spotkań i zebrań do 150 osób.

Stąd wobec złagodzenia zakazu, którego naruszenie zostało przypisane stronie postępowania, przez wzgląd na treść art. 189 c Kpa, nie jest dopuszczalne wymierzenie kary pieniężnej.  Nawet po ponownym rozpatrzeniu sprawy i zebraniu stosownych dowodów Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny nie miałby podstaw prawnych do nałożenia kary administracyjnej.

Dlatego OPWIS uchylił zaskarżoną decyzję w całości i umorzył postępowanie.

Wstrzymano decyzję o 10 tys. zł kary za udział w manifestacji 16 maja w Warszawie

Data: 2020-07-09
  • Pan Krzysztof dostał od Sanepidu 10 tys. zł kary za udział 16 maja 2020 r. w zgromadzeniu na pl. Zamkowym w Warszawie
  • W odwołaniu wniósł o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji, co uzasadnił  bezprawnością kary  i jej nieadekwatnością do swego zachowania
  • Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wstrzymał egzekucję kary
  • To jedna z wielu takich spraw monitorowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich

Pod koniec maja pan Krzysztof został ukarany administracyjną karą pieniężną 10 tys. zł  za niezastosowanie się 16 maja do zakazu imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju,  wynikającego z  rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Polegało to na wzięciu udziału w zgromadzeniu demonstrujących osób, z którymi przemieszczał się i prowadził rozmowy na pl. Zamkowym w Warszawie.

Pan Krzysztof odwołał się, składając jednocześnie wniosek o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Własne odwołanie złożył także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wstrzymał tę decyzję do czasu rozpoznania odwołania.

To kolejna sprawa, którą podjął RPO w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.  Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Niedawno WPiS wstrzymał decyzję o wymierzeniu dyrektorce domu kultury w Świebodzicach kary 10 tys. zł za zorganizowanie na rynku akcji rozdawania maseczek. RPO zaskarżył decyzję w tej sprawie i wniósł o jej uchylenie i umorzenie postępowania, a także o wstrzymanie jej wykonania do czasu rozpatrzenia odwołania. W odwołaniu RPO zwrócił m.in. uwagę, że Rada Ministrów nie jest upoważniona do wprowadzania zakazu zgromadzeń i spotkań.

 

Wylegitymowany za transparent „Precz z faszyzmem” pod Pałacem Prezydenckim. RPO pyta policję

Data: 2020-06-29
  • Obywatel stanął przed Pałacem Prezydenckim z transparentem „Precz z faszyzmem”
  • Został wylegitymowany przez policję, a funkcjonariusz odmówił  okazania mu legitymacji służbowej
  • Nie stwarzał on żadnego zagrożenia, stosował się do przepisów sanitarnych  - mimo to  policja „rozwiązała” zgromadzenie
  • Całkowity zakaz zgromadzeń narusza istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń – podkreśla RPO, który pyta stołeczną policję o sprawę

Pan Zbigniew poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na działania policjantów 25 czerwca 2020 r. w związku z demonstrowaniem przez niego poglądów na ul. Krakowskie Przedmieście. Jak wskazał, trzymając transparent, korzystał z przysługujących mu konstytucyjnych wolności wypowiedzi oraz wolności zgromadzeń.

Obywatel nie stwarzał zagrożenia, stosował się do przepisów obowiązujących w związku z stanem epidemii (2 m odstępu lub obowiązek zasłaniania twarzy). A w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywatela były jedyną skuteczną formą realizacji prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się rozwiązać zgromadzenie i wylegitymować go.

Szczególne zaniepokojenie  wzbudza informacja o odmowie  okazania legitymacji służbowej. Tymczasem z ustawy o policji wynika, że funkcjonariusz jest obowiązany  okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta.  

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w stanie epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Całkowity zakaz zgromadzeń narusza jednak standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji. Wątpliwości w tym zakresie zostały także wyrażone w orzecznictwie sądowym.

Wolność zgromadzeń może być zaś ograniczona tylko ustawą (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie rozporządzeniem. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji RP – z których żaden nie został wprowadzony - nie może ona zostać zakazana nawet ustawą.

RPO przypomina, że funkcjonariusze mają ustawowy obowiązek nie tylko respektowania godności ludzkiej, ale także przestrzegania i ochrony praw człowieka. Są zatem zobowiązani, aby chronić także konstytucyjną wolność zgromadzeń.

VII.613.104.2020

Informacja policji o interwencji 23 maja 2020 r. w Warszawie

Data: 2020-06-24
  • Pięć osób zatrzymała policja 23 maja 2020 r. w związku ze „strajkiem  przedsiębiorców” w Warszawie
  • Pawła Tanajno i Piotra K. zatrzymano w związku z  przypuszczeniem przestępstwa naruszenia nietykalności funkcjonariusza i jego znieważaniem
  • Wylegitymowano 347 osób, w tym - 182 w związku z popełnieniem wykroczeń: wobec 80 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie
  • Policjanci używali środków przymusu bezpośredniego - siły fizycznej i kajdanek - wobec uczestników, którzy stwarzali zagrożenie dla życia lub zdrowia

Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich w tej sprawie. Rzecznik prosił o podanie m.in. podstaw prawnych działania policjantów, jak i dlaczego używali przymusu wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia.

Odpowiedź nadinsp. Pawła Dobrodzieja

23 maja 2020 roku, o godz. 13.30 na Placu Defilad w Warszawie, przed wejściem głównym do Pałacu Kultury i Nauki miało miejsce nielegalne zgromadzenie zorganizowane przez Pana Pawła Tanajno pod hasłem „Strajk Przedsiębiorców”. W związku z przedmiotowym zgromadzeniem, które zorganizowano wbrew zakazom określonym w treści rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, funkcjonariusze Policji przeprowadzili działania w stosunku do osób stwarzających w oczywisty sposób bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. W ramach protestu odbyło się również wydarzenie organizowane pod hasłem „Ruch Obywatelski".

W trakcie działań, za pośrednictwem urządzeń nagłaśniających, wyemitowano komunikaty dotyczące obowiązku przestrzegania zasad bezpieczeństwa wynikające z sytuacji epidemicznej. Do zgromadzonych zostali skierowani funkcjonariusze Zespołu Antykonfliktowego, którzy podjęli próby przekonania protestujących do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Podjęte działania i negocjacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. W związku z powyższym policjanci podjęli czynności legitymowania osób niestosujących się do obowiązujących obostrzeń.

W trakcie trwania zgromadzenia Pan Paweł Tanajno, poprzez urządzenia nagłaśniające, wezwał zgromadzonych do przemieszczenia się przed Pałac Prezydencki. W związku z powyższym protest przedsiębiorców przybrał charakter wielomiejscowy, a osoby w nim uczestniczące przemieszczały się po terenie dzielnicy Śródmieście. Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przywołanym powyżej rozporządzeniu Rady Ministrów, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających ponownie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia. Ponowne działania Zespołu Antykonfliktowego nie przyniosły skutku.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji, policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosując się do wydawanych komunikatów i poleceń, swoim zachowaniem stwarzały zagrożenia dla zdrowia i życia. Osoby te były informowane o podstawach prawnych podejmowanych wobec nich czynności.

W trakcie prowadzonych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w indywidualnych przypadkach, jako uprawnieni na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek wobec uczestników zgromadzenia, którzy swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla życia lub zdrowia.

Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 cytowanej ustawy, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie najmniejszej dolegliwości, w odniesieniu do art. 11 przytoczonej ustawy.

W wyniku podjętych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w związku z przedmiotowym protestem wylegitymowali 347 osób, w tym  - 182 w związku z popełnieniem wykroczenia, z czego:

  • wobec 7 osób zastosowali postępowanie mandatowe (w tym: wobec 5 osób o czyn z art. 54 kw,
  • wobec 2 osób o czyn z art. 43' ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi),
  • wobec 95 osób zastosowali, na podstawie art. 41 kw, środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia w związku z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw,
  • w stosunku do 80 osób, sporządzili dokumentację w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu w związku z popełnieniem wykroczenia.

W KRP Warszawa I w odniesieniu do wymienionych 80 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, w tym:

  • wobec 74 osób z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów 1 zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • wobec 5 osób z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 przywołanego rozporządzenia Rady Ministrów i art. 65 § 1 kw,
  • wobec 1 osoby z art. 54 kw w zw z § 13 ust. 1 pkt 1 przywołanego rozporządzenia Rady Ministrów i art. 66 § 1 kw.

Czynności te pozostają w toku realizacji.

Wobec 180 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Informuję jednocześnie, że przedmiotowa notatka nie stanowi wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

Względem osób, które zareagowały na wydawane przez Policję polecenia do zachowania zgodnego z prawem, funkcjonariusze nie realizowali dalszych czynności służbowych. W stosunku do tych osób nie są również prowadzone inne czynności. Ponadto informuję, że funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie w trakcie przedmiotowego zabezpieczenia wylegitymowali 7 osób (spośród 347 legitymowanych), które przebywały w rejonie prowadzonych działań i poinformowały funkcjonariuszy, że są dziennikarzami wykonującymi zadania zawodowe. W związku z powyższym policjanci odstąpili od wykonywania z wymienionymi jakichkolwiek czynności służbowych.

W trakcie działań zabezpieczających w dniu 23 maja 2020 roku w Warszawie zatrzymanych zostało 5 osób w tym:

  • 2 osoby (Pan Paweł Tanajno i Piotr K.) zatrzymane na podstawie art. 244 kpk - w związku z uzasadnionym przypuszczeniem popełnienia przestępstwa odpowiednio z art. 222 § 1 kk i art. 226 § 1 kk oraz wystąpieniem przesłanek do przeprowadzenia wobec tych osób postępowania w trybie przyspieszonym,
  • 3 osoby na podstawie art. 45 § 1 kpow - w związku z popełnieniem wykroczenia z art. 65 kw i art. 54 kw.

W odniesieniu do osób zatrzymanych informuje, że w żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czas wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób.

Z posiadanych informacji wynika, że zażalenie na zatrzymanie złożyły 3 osoby (Pan Daniel D„ Pan Piotr K. i Pan Paweł Tanajno).

W przedmiocie zażalenia złożonego przez Pana Pawła Tanajno na czynność zatrzymania informuję, że w dniu 24 maja 2020 roku dokumentacja w tym zakresie została przekazana do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie. W wyniku rozpatrzenia wymienionego środka zaskarżenia Sąd uznał zatrzymanie Pana Pawła Tanajno za zasadne, legalne i prawidłowe.

Jednocześnie informuję, że w dniu 8 czerwca 2020 roku do KRP Warszawa I wpłynęło zażalenie na zatrzymanie złożone przez Pana Piotra K. Dokumentacja w tym zakresie została przekazana do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście (sygn. akt. 2 Kp 1597/20). Zażalenie na zatrzymanie złożone do protokołu zatrzymania przez Pana Daniela D. zostało przekazane w dniu 5 czerwca 2020 roku do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście II Wydział Karny (sygn. akt. 2 Kp 1548/20). Obydwie sprawy oczekują na wyznaczenie terminu posiedzenia.

W odniesieniu do zatrzymania Pana Pawła Tanajno informuję, że policjanci podjęli czynności w stosunku do wymienionej osoby w związku z popełnieniem czynu zabronionego (naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy Policji). Ponadto Pan Paweł Tanajno znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia, nie stosując się do obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji.

Przystępując do czynności służbowych wobec wymienionego policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). Następnie poinformował mężczyznę, że przyczyną podjęcia czynności służbowych jest popełnienie przez niego przestępstwa z art. 222 § 1 kk. Ponadto, w związku z popełnionym przez wymienionego wykroczeniem z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem regulacji zawartych w cytowanym rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku, zastosowano postępowanie mandatowe (grzywna w drodze mandatu karnego kredytowanego w kwocie 500 zł). Funkcjonariusz poinformował wymienionego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego, skutkiem czego będzie skierowanie wniosku o ukaranie do sądu.

Pan Paweł Tanajno odmówił przyjęcia mandatu karnego. Mężczyzna został doprowadzony do pojazdu służbowego Policji, a następnie przewieziony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, celem przeprowadzenia dalszych czynności.

W powyższej sprawie przeciwko Panu Pawłowi Tanajno, w KRP Warszawa I prowadzone jest postępowanie przygotowawcze z art. 222 § 1 kk (l.dz. KRP-PZ-2143/20). W przedmiotowym postępowaniu w dniu 23 maja 2020 roku wymienionemu przedstawiono dwa zarzuty o czyny z art. 222 § 1 kk w zw. z art. 75a § 1 kk. W dniu 25 maja 2020 roku materiały powyższej sprawy przekazano do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z wnioskiem o jej rozpoznanie w trybie przyspieszonym. Decyzją Sądu wymieniona sprawa została odroczona z uwagi na złożone przez obrońcę podejrzanego wnioski dowodowe. Decyzją Sądu zatrzymany został zwolniony w dniu 25 maja 2020 roku o godz. 16.50.

Aktualnie postępowanie w powyższej sprawie prowadzone jest w trybie zwyczajnym. Akta postępowania znajdują się w dyspozycji Prokuratury Rejonowej Warszawa- Śródmieście Północ w Warszawie - .

II.519.549.2020

Stołeczna policja o interwencji 16 maja 2020 r.

Data: 2020-06-22
  • 386 osób zatrzymała policja 16 maja 2020 r. po demonstracji przedsiębiorców w Warszawie; pięć ma zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów, ich znieważenia lub uszkodzenia mienia
  • Wobec 151 osób zastosowano postępowanie mandatowe. W stosunku do 228 prowadzone są czynności o wykroczenia polegające na naruszaniu zakazów i nakazów w stanie epidemii
  • Policja kilka razy użyła ręcznego miotacza gazu pieprzowego. Senator Jacek Bury wszedł zaś sam do policyjnego pojazdu

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Rzecznik prosił o podanie podstawy prawnych działania policjantów oraz tego, jak i dlaczego używali przymusu wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia

Tego dnia policja podjęła interwencję wobec zgromadzenia, które rozpoczęło się na placu Zamkowym w Warszawie. Funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego, w tym chemicznych środków obezwładniających; szereg osób zostało zatrzymanych i wylegitymowanych. Niektórzy demonstrujący odnieśli obrażenia. Doszło także do umieszczenia w pojeździe policyjnym sen. Jacka Burego.

Zdarzenia te budzą poważane zaniepokojenie RPO - także dlatego, że zgromadzenie nie zostało formalnie zakazane, tak jak wskazuje prawo o zgromadzeniach. Ogólny zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. budzi zaś poważne wątpliwości konstytucyjne. RPO poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje.

Odpowiedź KSP

16 maja 2020 roku miało miejsce zgromadzenie na Placu Zamkowym w Warszawie, które wobec generalnego zakazu organizowania zgromadzeń na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wprowadzonego przepisami w rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wprowadzeniem stanu epidemii, było zgromadzeniem nielegalnym.

W związku z przedmiotowym zgromadzeniem, które zorganizowano wbrew obowiązującym zakazom, funkcjonariusze Policji przeprowadzili działania w stosunku do osób stwarzających w oczywisty sposób bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego. W trakcie działań, za pośrednictwem urządzeń nagłaśniających policjanci wzywali osoby do opuszczenia miejsca zgromadzenia. Nadano komunikat ostrzegający o możliwości użycia prawnie przewidzianych środków przymusu bezpośredniego oraz konieczności wykonywania poleceń policjantów. Wezwano osoby posiadające immunitet, kobiety w ciąży i dziennikarzy do opuszczenia miejsca działań Policji.

Zgromadzone osoby nie stosowały się do powyższych komunikatów, w związku z powyższym do protestujących skierowano funkcjonariuszy Zespołu Antykonfliktowego, w celu przekonania ich do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Przeprowadzone negocjacje nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

W związku z powyższym, wobec zgromadzonych podjęto czynności służbowe, w tym na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji przystąpiono do prewencyjnego zatrzymania osób niestosujących się do wydawanych poleceń. Czynności wobec tych osób podjęto przy schodach posesji przy ul. Krakowskie Przedmieście 85 oraz w rejonie kościoła pw. św. Anny. Osoby obserwujące oddzielono kordonem policyjnym, w celu usprawnienia działań. Do grupujących się osób kierowane były komunikaty i wezwania o stosowanie się do przepisów prawa, niegromadzenie się i rozejście do miejsc zamieszkania. Ponadto, do opuszczenia rejonu działań, wzywano także osoby posiadające immunitet, przedstawicieli mediów oraz osoby postronne.

Około godz. 15.10 w rejon ul. Krakowskie Przedmieście 85 przybył Pan Paweł Tanajno, który nawoływał zgromadzone osoby do przemieszczania się ul. Krakowskie Przedmieście w rejon Pałacu Prezydenckiego. W reakcji na powyższe wezwanie manifestanci ruszyli i zaczęli napierać na policjantów stojących w kordonie. Do grupujących się osób funkcjonariusze wielokrotnie kierowali komunikaty i wezwania do stosowania się do przepisów prawa, uprzedzając o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego, w przypadku niestosowania się do wydawanych poleceń. Protestujący nie reagowali na wezwania Policji i usiłując przerwać kordon policyjny, napierali na niego i zaczęli atakować interweniujących policjantów.

W związku z zaistniałą sytuacją, w trakcie przywracania porządku prawnego, w tym przypadku jednorazowo i krótkotrwale użyto ręcznego miotacza pieprzu (HOLSTER5 HPE RMA II) w stosunku do grupy nn. osób, które dopuściły się czynnej napaści na interweniujących policjantów.

Użycie wymienionego środka przymusu przyniosło zamierzony skutek i atakujące osoby zaprzestały eskalacji zachowania niezgodnego z prawem i stanowiącego realne zagrożenie dla zdrowia policjantów. Z uwagi na dynamikę działań nie zdołano zatrzymać i rozpoznać sprawców ataków na policjantów.

W związku z użytym środkiem przymusu bezpośredniego, osobom uskarżającym się na dolegliwości, funkcjonariusze Policji udzielili pomocy udostępniając m.in. wodę celem obmycia twarzy. W rejon Placu Zamkowego wezwano pomoc medyczną do 51-letniego mężczyzny, który uskarżał się na duszności oraz do 25-30 letniego mężczyzny, który zasłabł.

W odniesieniu do użycia przez Policję środków przymusu bezpośredniego informuję, że w trakcie całokształtu prowadzonych w dniu 16 maja 2020 roku działań w związku z zabezpieczeniem nielegalnego zgromadzenia na terenie Warszawy, funkcjonariusze Policji, jako uprawnieni na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, w indywidualnych przypadkach używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, kajdanek oraz ręcznych miotaczy pieprzu (łącznie siedem przypadków użycia RMP).

Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 cytowanej ustawy, w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy.

W reakcji na wezwania Pana Pawła Tanajno osoby protestujące przemieszczały się w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Na wysokości Pałacu Prezydenckiego został wystawiony kolejny kordon policyjny. Z uwagi na powyższe, osoby zgromadzone przy kościele pw. św. Anny skierowały się ul. Trębacką i Focha na Plac Piłsudskiego, gdzie zebrały się przy pomniku Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, a następnie powróciły na ul. Krakowskie Przedmieście.

Na wysokości kościoła pw. św. Anny protestujący usiłowali przerwać rozstawiony kordon policyjny. Po nieudanej próbie przerwania kordonu uczestnicy wznosili okrzyki: „Agrounia idzie pod Sejm” i przemieścili się całą szerokością jezdni ulicami: Miodową, Senatorską, przez PI. Teatralny, Wierzbową na PI. Piłsudskiego, a następnie przez Ogród Saski, ul. Królewską, Marszałkowską do Ronda Dmowskiego, w kierunku Al. Jerozolimskich, gdzie odbywał się wówczas ruch pojazdów oraz pieszy.

W Al. Jerozolimskich osoby protestujące ominęły blokadę funkcjonariuszy Policji i wbiegły na Rondo 40-latka, kierując się w stronę Placu Zawiszy. W związku z tym, że część osób biegła po jezdni wymienionych ulic, w sposób oczywisty stwarzało to realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Mając na względzie powyższe, podjęto decyzję o próbie powstrzymania tej grupy od dalszego bezprawnego zachowania, aby w konsekwencji uniknąć zdarzenia drogowego. Zachowanie przemieszczających się osób wskazywało jednoznacznie, że będą kierować się w rejon ulic Nowogrodzkiej/Koszykowej.

Z uwagi na to, że nieznane były zamiary tej grupy osób, podjęto decyzję o kolejnych próbach przeciwdziałania ich niekontrolowanemu przemieszczaniu się, jednocześnie dokonując zabezpieczenia wytypowanego rejonu przy ul. Nowogrodzkiej i ul. Koszykowej, w którym to kierunku grupa się przemieszczała.

Ostatecznie biegnącą grupę zdołano powstrzymać na Placu Zawiszy, w rejonie ul. Raszyńskiej. Główna część zgromadzenia skierowała się w okolice PKiN, gdzie jego uczestnicy rozeszli się w różnych kierunkach. Natomiast osoby, które przemieściły się w okolice gmachu Sejmu RP przebywały tam około kilku minut i po godz. 18.50 rozeszły się. Wobec powyższego przedmiotowe działania policyjne zostały zakończone.

W rejonie Placu Zamkowego w przedsięwzięciach udział wzięło około 1500 osób, w tym około 500 było czynnymi uczestnikami nielegalnego zgromadzenia. Pozostałe osoby były obserwatorami wydarzenia. Do osób tych kierowano komunikaty wzywające do opuszczenia miejsca działań Policji i możliwości zastosowania środków przymusu bezpośredniego w przypadku niedostosowania się do wydawanych poleceń.

W wyniku prowadzonych przez Policję w dniu 16 maja 2020 r., na terenie m. st. Warszawy, działań zabezpieczających w związku z przedmiotowym protestem, na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, łącznie wylegitymowano 489 osób w związku z popełnieniem wykroczeń z art. 54 kw w związku z § 13 ust. 1 pkt 1 i 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Zatrzymano 386 osób, z których 5 - na podstawie art. 244 Kodeksu postępowania karnego - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw (art. 222 § 1 kk, art. 226 § 1 kk i art. 288 § 1 kk) oraz 381 - na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji.

Osoby zatrzymane, z uwagi na ich znaczną liczbę, zostały przetransportowane do różnych jednostek organizacyjnych Policji garnizonu stołecznego, w celu sprawnego przeprowadzenia czynności z ich udziałem (m.in. ustalenie ich tożsamości, dokonanie sprawdzeń w policyjnych systemach informatycznych, a także sporządzenie dokumentacji z zatrzymania).

Policjanci doprowadzali zatrzymane osoby, stwarzające w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzkiego, do Ruchomych Punktów Zatrzymań (RPZ). W trakcie doprowadzania jednego z zatrzymanych do RPZ, zgromadzone osoby chwytały go za ubranie, usiłując wyrwać z rąk policjantów. Jeden z mężczyzn, którym później okazał się Senator RP Pan Jacek Bury - trzymał zatrzymanego za bluzę i wszedł za nim do wnętrza RPZ (o godz. 16.04). Z wyjaśnień funkcjonariusza realizującego czynności na miejscu zdarzenia wynika, że w momencie, kiedy Senator RP Pan Jacek Bury wychylił się z pojazdu, wówczas znajdujący się za nim policjant, nie mając świadomości, iż jest to parlamentarzysta - podparł jego ramię uniemożliwiając mu dalsze wychylenie z pojazdu. Po otrzymaniu informacji, że jest to Senator RP, funkcjonariusz odstąpił od dalszych czynności wobec wymienionego.

Następnie policjanci poinformowali parlamentarzystę, że nie został zatrzymany i może opuścić pojazd, a funkcjonariusze zapewnią mu bezpieczeństwo. Senator RP Pan Jacek Bury odmówił opuszczenia pojazdu służbowego żądając odbycia rozmowy z Dowódcą Akcji Policyjnej. Podkreślić należy, że parlamentarzysta mógł w każdej chwili opuścić pojazd służbowy, przez cały czas miał zapewniony dostęp do wody, nie uskarżał się na żadne dolegliwości i pomimo proponowanej pomocy nie żądał opieki służb medycznych. O godz. 18.30 Senator RP Pan Jacek Bury dobrowolnie wyszedł z RPZ.

W trakcie przedmiotowego zabezpieczenia nie doszło do zatrzymania osób chronionych immunitetem, stosowania wobec nich siły ani ograniczania możliwości wykonywania obowiązków służbowych przez dziennikarzy.

Podczas zabezpieczenia przedmiotowego zgromadzenia zatrzymano 2 osoby niestosujące się do ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii [niezachowanie bezpiecznych odległości), które w trakcie sporządzania dokumentacji, po przewiezieniu do jednostki Policji, poinformowały, że są dziennikarzami i okazały legitymacje dziennikarskie wydane przez „LUCY FER. TV”. Osoby te oświadczyły, że nie brały czynnego udziału w demonstracji, a jedynie relacjonowały jej przebieg. Z uwagi na powyższe ustalenia osoby te niezwłocznie zwolniono i nie podejmowano wobec nich żadnych działań prawnych.

Wobec 151 osób zatrzymanych prewencyjnie, zastosowano postępowanie mandatowe. W stosunku do 228 osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 13 ust. 1 pkt 1 i 2 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W przypadku 5 osób zatrzymania dokonano z uwagi na podejrzenie popełnienia przez nie czynów zabronionych z art. 222 § 1 kk (2 osoby); art. 222 § 1 i art. 226 § 1 kk (1 osoba), a także art. 288 § 1 kk (2 osoby). Osobom tym przedstawiono zarzuty karne oraz przesłuchano je w charakterze podejrzanego, a także doręczono pouczenia o przysługujących im uprawnieniach. Po wykonaniu wymienionych czynności zostały one zwolnione.

W żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób. Nie odnotowano sygnałów dotyczących utrudniania którejkolwiek z zatrzymanych osób kontaktu z adwokatem (pełnomocnikiem) lub ograniczania przysługujących im uprawnień w związku z zatrzymaniem.

Z posiadanych informacji wynika, że 12 osób w związku z zatrzymaniem, złożyło zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia II Wydział Karny – podsumował Komendant Stołeczny Policji.

II.519.549.2020

 

Prezydent Warszawy odpowiada RPO, dlaczego nie zakazywał zgromadzeń

Data: 2020-06-18
  • Mało precyzyjne i bardzo drastyczne – tak Prezydent m.st. Warszawy ocenia obowiązujące do 29 maja 2020 r. przepisy całkowicie zakazujące zgromadzeń publicznych
  • Urząd miasta wyjaśnia RPO, dlaczego do 29 maja ani nie zakazywał danego zgromadzenia, ani też nie zamieszczał w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o jego miejscu i terminie
  • Poprzestawano na informowaniu organizatora o zakazie zgromadzeń, wprowadzonym rozporządzeniem rządu z 31 marca
  • Samorządy nie miały bowiem wówczas możliwości badania czy zgromadzenie może zagrażać zakażeniem
  • Dopiero rozporządzenie rządu z 29 maja nakazało gminom informowanie o zgromadzeniach inspektoratów sanitarnych, które mogą wydać opinię ws. zagrożeń epidemicznych

- Podzielam zdanie Pana Rzecznika, iż całkowity zakaz zgromadzeń publicznych budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji RP – odpisał Rzecznikowi Praw Obywatelskich wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Dodał, że w tym zakresie konieczne byłyby jednak odpowiednie działania inicjujące postępowania nadzorcze nad działalnością prawodawczą organów administracji państwowej lub uruchamiające proces ustawodawczy. - A Prezydent m.st. Warszawy jako organ władzy publicznej nie jest uprawniony do oceny prawidłowości legislacji ani do oceny konstytucyjności obowiązujących przepisów - podkreślił.

18 maja 2020 r. RPO pisał do prezydenta stolicy, że powinien wydawać decyzje w sprawie zgromadzeń. Jeśli uważa, że rządowe rozporządzenie jest podstawą odmowy zgody na zgromadzenie, powinien zgromadzenia zakazać.

Zakaz można bowiem zaskarżyć w sądzie. Wtedy sąd zdecyduje, jak rozwiązać problem prawny: z jednej strony konstytucyjne i ustawowe prawo do zgromadzeń, a z drugiej – całkowity zakaz w ramach walki z koronawirusem, wydany rozporządzeniem Rady Ministrów.

Uchylanie się od zakazu zgromadzenia prowadzi do faktycznego ograniczenia prawa obywateli - bo nawet jeśli sąd przyzna im rację, to nie może skutecznie naprawić naruszenia prawa. Jeśli nie ma decyzji, to sąd nie ma czego zmienić.   

Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał 15 maja, że niezarejestrowanie zgromadzenia nie oznacza jego zakazu. Unzał, że takie zachowanie urzędu miasta można rozpatrywać w kategoriach bezczynności - bo powinien był albo zakazać zgromadzenia, albo wpisać je do rejestru. Odwołanie organizatora sąd odrzucił, ale zarazem przyznał rację i jemu, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem RM budzi istotne wątpliwości konstytucyjne.

Potem Adam Bodnar napisał do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, jak miasto powinno zmienić postępowanie w sprawie zgromadzeń.

Teraz do Rzecznika  nadeszła obszerna odpowiedź wiceprezydenta Michała Olszewskiego (jej pełna treść w załączniku poniżej).

VII.613.13.2020

Selektywne zatrzymania po "Tęczowym Disco”. Rzecznik występuje do stołecznej policji

Data: 2020-06-18
  • Policja nie interweniowała podczas happeningu „Tęczowe Disco” 11 czerwca 2020 r. pod Pałacem Prezydenckim
  • Dokonała zaś selektywnych zatrzymań, gdy uczestnicy już się rozchodzili
  • Budzi to wątpliwości RPO, m.in. wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas trwania wydarzenia
  • A przecież ryzyko dla zdrowia uczestników największe było właśnie wtedy 

Media informowały o działaniach policji wobec uczestników happeningu „Tęczowe Disco”, zorganizowanego pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Wydarzenie miało pokojowy charakter i nie stwarzało zagrożenia dla porządku publicznego. Uczestniczyły w nim osoby młode.

Z relacji wynika, że policjanci przez godzinę trwania happeningu (zgromadzenia spontanicznego) nie podjęli żadnej interwencji. Nie wzywali też uczestników do rozejścia się, a jedynie obserwowali jego przebieg.

Brak takiej interwencji RPO ocenia pozytywnie. Umożliwiło to skorzystanie z  konstytucyjnych praw do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) oraz manifestacji poglądów i wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Dlatego też niezrozumiałe jest podjęcie czynności już po zakończeniu wydarzenia, gdy policjanci zatrzymywali wracających do domu młodych ludzi. Według świadków funkcjonariusze koncentrowali się na tych, którzy szli pojedynczo lub w kilka osób, a większe grupy pomijali. Osoby zatrzymane ukarano mandatami za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzone ograniczenia wolności zgromadzeń mają na celu przede wszystkim ochronę zdrowia obywateli poprzez uniemożliwienie organizacji zgromadzeń spontanicznych, które w związku ze swym charakterem - brak organizatora i służb porządkowych dbających o przestrzeganie ograniczeń - mogą prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia.

Wykorzystywanie obowiązującej regulacji już po fakcie i jedynie w celu wymierzenia kary uczestnikom nie było celem prawodawcy. Adekwatność działań wydaje się wątpliwa również wobec braku reakcji funkcjonariuszy podczas zgromadzenia - gdy ryzyko dla zdrowia uczestników było największe. 

Dlatego RPO zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia, zwłaszcza o wskazanie, wobec ilu osób podjęto interwencje oraz czy notatki urzędowe przekazano Państwowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

VII.613.101.2020

Pan Dariusz nie dostanie administracyjnej kary pieniężnej za zorganizowanie manifestacji

Data: 2020-06-12
  • Pan Dariusz był w maju 2020 r. organizatorem manifestacji w swym mieście – jej uczestnicy byli w maseczkach i stali w odległości 2 m od siebie
  • Policja przesłała notatkę w całej sprawie Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, który wszczął postępowanie
  • Pan Dariusz poprosił RPO o włączenie się do tej sprawy. Rzecznik wystąpił do PPIS
  • - Waga naruszenia prawa jest znikoma – uznał Inspektor Sanitarny i odstąpił od nałożenia na pana Dariusza administracyjnej kary pieniężnej  

9 maja 2020 r. odbyło się zgromadzenie publiczne, zorganizowane w jednym z miast na południu Polski przez „Uwaga Tu Obywatele” oraz „Obywateli RP”.  Rozwieszono banery z napisami „Konstytucja” i „Obywatele RP”; trzymano flagi państwowe i flagi z napisem „KOD” i „Rebelianty”. Wszyscy uczestnicy mieli założone maseczki i stali od siebie w odległości 2 metrów. Pan Dariusz przyznał policjantom, że jest organizatorem zgromadzenia, które odbywa się spontaniczne i jest legalne. Policjant wylegitymował go.

Na podstawie notatki policji Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wszczął postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej przewidzianej w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z nią, kto w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się do ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń, podlega karze pieniężnej w wysokości od 10 tys. do 30 tys. zł.

Pan Dariusz złożył w tym postępowaniu oświadczenie, że zgromadzenie nie stanowiło zagrożenia epidemicznego, gdyż uczestnicy zachowywali wymagany odstęp od siebie co najmniej 2 m i stosowali maseczki. Wniósł o odstąpienie od nałożenia kary. Podniósł także zarzut, że notatka policyjna nie jest dokumentem urzędowym i zakwestionował legalność przekazywania danych osób, których te notatki dotyczą.

Ponadto pan Dariusz poprosił Rzecznika Praw Obywatelskich o włączenie się do toczonego postępowania. 28 maja Rzecznik wysłał pismo w tej sprawie do właściwego Inspektora Sanitarnego.

Decyzja PPIS

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny odstąpił od nałożenia na pana Dariusza administracyjnej kary pieniężnej z tytułu naruszenia zakazu organizowania zgromadzeń, tj. § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

PPiS ustalił, że policyjna notatka potwierdza opis zachowania organizatora zgromadzenia i uczestników (zachowywanie odległości, stosowanie maseczek). Uznał, że pan Dariusz naruszył przepisy rozporządzenia, ale wziął jednak pod uwagę pozostałe okoliczności sprawy.

Ocenił zatem, że „waga naruszenia prawa jest znikoma, a strona dobrowolnie odstąpiła od naruszenia prawa po jego ujawnieniu”. Wzięto także pod uwagę, że wszystkie osoby miały założone maseczki  i stały w odległości 2 m.

Mając na względzie, że cele kary zostaną osiągnięte, PPIS odstąpił od nałożenia kary pieniężnej; ograniczył się do pouczenia pana Dariusza. Decyzja jest nieprawomocna

V.511.282.2020

Manifestowali pod Sądem Najwyższym – policja chce ich ukarania. Rzecznik interweniuje

Data: 2020-06-12
  • Kilkoro obywateli zebrało się pod Sądem Najwyższym, m.in. w Święto Wolności 4 czerwca 2020 r. Mieli transparent „Izba Dyscyplinarna nie jest sądem”
  • Policja spisała ich i zapowiedziała skierowanie do sądów wniosków o ukaranie za wykroczenie
  • Policja ma obowiązek ochrony konstytucyjnej wolności zgromadzeń. Może ona być ograniczona tylko w ustawie, a nie w rozporządzeniu rządu – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich

Obywatel poskarżył się na działania policjantów podejmowane wobec ludzi manifestujących swe poglądy polityczne. Jak wskazał we wniosku do RPO, chodzi o spontaniczny protest kilku osób 28 maja oraz 4 czerwca 2020 r. pod SN. Zachowali odstępy nakazane względami sanitarnymi, zasłaniali usta i nosy. Mieli transparent: „Izba Dyscyplinarna nie jest sądem”.

Policjant najpierw poinformował przez krótkofalówkę przełożonych, że odstępy są zachowane, a twarze zasłonięte. Potem przekazał treść transparentu, po czym otrzymał polecenia podjęcia działań. Funkcjonariusze zaczęli legitymowanie, bo  „zgromadzenie nie zostało zgłoszone” i jest nielegalne.

Sytuacja powtórzyła się 4 czerwca, gdy demonstranci ponownie mieli ten sam transparent. Policja znów wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Kiedy odmówili, policja ich spisała. Poinformowała, że zostaną ukarani mandatami, a jeśli ich nie przyjmą, do sądu trafią wnioski o ich  ukaranie.

Skarżący zaznaczył, że policja nie stawiała im zarzutów związanych z zasadami  bezpieczeństwa sanitarnego. Powoływała się zaś na rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020, które zakazuje spontanicznych zgromadzeń. Manifestujący podkreślali, że zakaz jest niekonstytucyjny i że naruszono ich konstytucyjne prawo do zgromadzeń zapisane w art. 57. Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę i wystąpił do stołecznej policji.Wskazał, że manifestujący stosowali się do przepisów wprowadzonych w stanie epidemii (obowiązek zachowania 2 m odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy).

W związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz obowiązującymi ograniczeniami, działania podejmowane przez obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów. Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie”, wylegitymować wszystkie osoby i skierować wnioski o ukaranie do sądu. Szczególne zaniepokojenie Rzecznika budzi informacja o podjęciu przez funkcjonariuszy czynności w związku z treścią transparentu demonstrantów.

RPO  ma świadomość znaczenia zakazu organizacji zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Niemniej, należy podkreślić, że całkowity zakaz zgromadzeń narusza standard konstytucyjny. Prowadzi bowiem do ingerencji w istotę konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.

Wątpliwości w tym zakresie zostały także wyrażone w orzecznictwie sądowym (postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 maja 2020 r., sygn. akt VI ACz 339/20; z 22 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20 oraz z 28 maja 2020 r., sygn. akt I ACz 170/20).

Policjanci mają zaś ustawowy obowiązek, aby także chronić konstytucyjną wolność zgromadzeń. Może zaś być ona ograniczona tylko w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji), a nie w rozporządzeniu. Ponadto poza stanami nadzwyczajnymi opisanymi w Konstytucji (z których żaden nie został wprowadzony), wolność ta nie może zostać zakazana nawet  ustawą.

RPO przypomina, że 4 czerwca 2020 r. skierował do Prezesa Rady Ministrów obszerną analizę prawną przepisów wprowadzonych w związku ze stanem epidemii, w tym również dotyczących wolności zgromadzeń. Kopię tego pisma załączył do wystąpienia do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, którego poprosił o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.613.98.2020

Wydarzenia 7 i 8 maja 2020 r. w Warszawie w świetle odpowiedzi policji dla RPO

Data: 2020-06-09
  • Komendant Stołeczny Policji przedstawił Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacje w związku z protestami przedsięborców 7 i 8 maja 2020 r. w Warszawie.
  • RPO podjął całą sprawę i będzie się nadal nią zajmował

Policja w nocy 8 maja 2020 r. zatrzymała grupę przedsiębiorców, którzy protestowali pod Sejmem, żądając większej pomocy ze strony państwa. Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wywołała znaczna liczba zatrzymanych, w tym kandydata na prezydenta Pawła Tanajno. RPO pytał policję o szczegóły jej interwencji - tego dnia oraz dnia następnego - w tym, czy użyto przymusu bezpośredniego, ile osób zatrzymano i na jak długo  

Odpowiedź policji ws. wydarzeń w Warszawie z 7 na 8 maja 2020 r.

W odpowiedzi na pismo RPO z  8 maja 2020 r. w sprawie likwidacji przez Policję „miasteczka przedsiębiorców" w nocy 8 maja 2020 r.  w którym uczestniczył miedzy innymi kandydat na prezydenta RP Pan Paweł Tanajno, komendant stołeczny policji poinformował:

7/8 maja 2020 roku funkcjonariusze KRP Warszawa I i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie w godz. 0.30 - 4.00 realizowali działania związane z nielegalnym zgromadzeniem, zorganizowanym wbrew obostrzeniom wprowadzonymi przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Uczestnicy protestu zgromadzili się naprzeciwko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich w Warszawie, gdzie rozstawili 6 namiotów. Około godz. 1.00 do zgromadzonych zostali skierowani funkcjonariusze Zespołu Antykonfliktowego, którzy podjęli próby przekonania protestujących do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia. Prowadzone negocjacje nie przyniosły efektu.

Następnie część zgromadzonych osób przemieściła w kierunku Placu Na Rozdrożu, gdzie znajdował się wóz transmisyjny stacji telewizyjnej TVN, skąd po chwili osoby te powróciły w rejon namiotów rozstawionych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przywołanym powyżej rozporządzeniu Rady Ministrów, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających wielokrotnie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji, policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosowały się do wydawanych komunikatów i poleceń i swoim zachowaniem stwarzały zagrożenia dla zdrowia i życia. Osoby te były informowane o podstawach prawnych podejmowanych wobec nich czynności.

W trakcie działań wobec 26 osób funkcjonariusze Policji w zależności od sytuacji użyli środków przymusu bezpośredniego odpowiednio siły fizycznej i/lub kajdanek zgodnie z ustawą z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Ponadto w wyniku podjętych działań policjanci wylegitymowali 43 osoby:

  • 39 osób w związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia z art. 54 kw w zw. z nieprzestrzeganiem obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • 4 inne osoby, w tym 2 osoby w miejscu działań Policji, które wykonywały czynności prasowe oraz 2 osoby, które zobowiązały się do uprzątnięcia przedmiotów z „miasteczka przedsiębiorców".

W trakcie prowadzonych działań zatrzymano 37 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji. Wobec tych osób prowadzone sq czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia z art. 54 kw w zw. z § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w zwigzku z wystąpieniem stanu epidemii. W związku z dużą liczbą osób, wobec których policjanci podejmowali wówczas czynności, ze względów bezpieczeństwa w związku z pandemią COVID-19 wystąpiła konieczność przetransportowania tych osób do jednostek Komendy Stołecznej Policji, w celu przeprowadzenia dalszych czynności.

W odniesieniu do Pana Pawła Tanajno i dwóch innych osób podjęto decyzję o przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. W odniesieniu do działań realizowanych wobec osoby Pana Pawła Tanajno informuję, że policjanci podjęli czynności w stosunku do wymienionej osoby około godz. 1.40. Wymieniony mężczyzna znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia. Nie stosował się do obostrzeń wprowadzonych przepisami rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji. Przystępując do czynności służbowych wobec Pana Pawła Tanajno policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji).

Następnie poinformował mężczyznę, że przyczyną podjęcia czynności służbowych jest popełnienie przez niego wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem regulacji zawartych w cytowanym rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku i zastosował postępowanie mandatowe (grzywna w drodze mandatu karnego kredytowanego w kwocie 500 zł).

Funkcjonariusz poinformował wymienionego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu karnego, skutkiem czego będzie skierowanie wniosku o ukaranie do sądu. Pan Paweł Tanajno odmówił przyjęcia mandatu karnego. Po wykonaniu tych czynności Pan Paweł Tanajno dobrowolnie udał się z policjantami do pojazdu służbowego, a następnie został przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie, celem przeprowadzenia dalszych czynności. W trakcie tych czynności wobec wymienionego funkcjonariusze Policji nie stosowali żadnych środków przymusu bezpośredniego. W godz. 2.00-2.40 policjanci przemieścili się pojazdem służbowym wraz z patrolem zmotoryzowanym oraz z zatrzymanymi osobami, w tym Panem Pawłem Tanajno, do KPP w Legionowie.

Następnie na terenie wymienionej jednostki sporządzona została dokumentacja procesowa. W godz. 2.40-5.50 Pan Paweł Tanajno pod nadzorem funkcjonariuszy oczekiwał w pojeździe służbowym. Powyższy tok postępowania spowodowany był panującą na terenie kraju epidemią COVID-19. Podczas pobytu zatrzymanego w radiowozie włączony był system ogrzewania postojowego, zapewniający we wnętrzu pojazdu optymalną temperaturę, a Pan Paweł Tanajno nie sygnalizował, że jest mu zimno. Zatrzymanym mężczyznom umożliwiono palenie papierosów poza radiowozem.

Do budynku komendy Pan Paweł Tanajno, tak jak i pozostali zatrzymani, byli wprowadzani tylko w przypadku konieczności podpisania dokumentacji bądź sprawdzenia stanu trzeźwości. W momencie przemieszczania się z pojazdu służbowego do budynku komendy zatrzymani mieli założone kajdanki na ręce trzymane z przodu. Po wykonanych czynnościach osoby zwolniono.

Ze sporządzonego protokołu zatrzymania Pana Pawła Tanajno wynika, że czas jego zatrzymania trwał 4 godziny i 15 minut (od godz. 01.40 do godz. 05.55).

W trakcie działań zatrzymano 37 osób, wobec których w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I: - w stosunku do 35 zatrzymanych osób prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia, zarejestrowane pod 35 odrębnymi sygnaturami. Czynności te pozostają w toku realizacji. - Wobec 1 osoby nieletniej (Cezary D.), zgromadzony materiał przekazano do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z wnioskiem o wszczęcie postępowania o demoralizację, - Wobec 1 osoby zastosowano postępowanie mandatowe (Bartłomiej K.). Mężczyzna został ukarany prawomocnym mandatem karnym w wysokości 500 zł za czyn z art. 54 kw. Wobec wszystkich zatrzymanych osób sporządzono notatki do Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Informuję jednocześnie, że wymieniona notatka nie stanowi wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

W odniesieniu do osób zatrzymanych informuję, że w żadnym przypadku nie przekroczono ustawowego czasu zatrzymania osoby wynikającego z treści art. 46 § 6 kpow. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób. Ponadto z posiadanych informacji wynika, że spośród 37 osób zatrzymanych zażalenia na zatrzymanie złożyły 2 osoby (Mateusz J. i Szczepan K.).

Odpowiedź KSP ws. wydarzeń 8 maja w Warszawie

8 maja 2020 roku funkcjonariusze KRP Warszawa I i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie realizowali działania związane z nielegalnym zgromadzeniem publicznym z udziałem wielu osób na terenie dzielnicy Śródmieście w Warszawie.

Około godz. 15.30 uczestnicy protestu zgromadzili się w rejonie stacji Metro Centrum w Warszawie. Z uwagi na nieprzestrzeganie obostrzeń określonych w przepisach rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, policjanci przy użyciu urządzeń nagłaśniających wielokrotnie podawali komunikaty wzywające zgromadzone osoby do zachowania zgodnego z prawem i opuszczenia zgromadzenia. Komunikaty podawane przez urządzenia nagłaśniające nie dały oczekiwanego rezultatu.

Wykonując ustawowe zadania Policji określone w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy o Policji policjanci podejmowali czynności służbowe w stosunku do osób, które nie stosowały się do wydawanych komunikatów i poleceń i swoim zachowaniem stwarzały zagrożenie dla zdrowia i życia.

Zgromadzone osoby zaczęły przemieszczać się zwartą grupą schodami do góry w rejon Dworca Śródmieście, a następnie chodnikiem przez Plac Defilad na ulicę Emilii Plater przy galerii handlowej „Złote Tarasy", gdzie funkcjonariusze podjęli wobec nich czynności służbowe. Osoby, w stosunku do których podejmowano działania były informowane o podstawie prawnej podejmowanych wobec nich czynności.

Około godz. 18.35 policjanci podjęli czynności m.in. wobec Pana Pawła Tanajno. Wymieniony mężczyzna znajdował się wśród uczestników nielegalnego zgromadzenia. Nie stosował się do obostrzeń wprowadzonych przepisami cytowanego rozporządzenia ani do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy Policji. Przystępując do czynności służbowych wobec Pana Pawła Tanajno policjant przedstawił się, podając stopień, imię i nazwisko oraz podstawę prawną legitymowania. Następnie poinformował mężczyznę o podstawach faktycznej i prawnej podjęcia wobec niego interwencji.

Pan Paweł Tanajno został poinformowany, że z uwagi na popełnienie wykroczenia z art. 54 kw w związku z nieprzestrzeganiem obostrzeń określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zostanie ukarany grzywną w drodze mandatu karnego.

Wymieniony został pouczony o prawie odmowy przyjęcia mandatu, z którego skorzystał. W związku z oświadczeniem wymienionego funkcjonariusz poinformował sprawcę wykroczenia o tym, że zostanie skierowany wobec niego wniosek o ukaranie do sądu. Wymieniony został doprowadzony do pojazdu służbowego (Ruchomy Punkt Zatrzymań), zaparkowanego przy ul. Emilii Plater. Po chwili pojazd ten otoczyli uczestnicy nielegalnego zgromadzenia, utrudniając jego odjazd. Osoby te kładły się lub siadały na jezdni.

Następnie zaczęły napierać na funkcjonariuszy stojących w kordonie oddzielającym uczestników nielegalnego zgromadzenia od wymienionego pojazdu służbowego. W wyniku tych działań uszkodzony został poprzez przecięcie przedniej opony radiowóz RPZ. W związku z powyższym ponownie za pośrednictwem urządzenia nagłaśniającego podane zostały komunikaty i wezwania do zachowania zgodnego z prawem o treści:  „Proszę nie atakować policjantów. Wzywa się do opuszczenia miejsca działań policji osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także dziennikarzy, przedstawicieli mediów i kobiety w ciąży. Wzywamy również osoby do nieutrudniania działań podejmowanych przez policjantów”.

W związku z powyższymi utrudnieniami Pan Paweł Tanajno został przetransportowany do drugiego pojazdu służbowego. Z uwagi na fakt, że nadawane komunikaty nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, funkcjonariusze użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej w stosunku do osób blokujących, usuwając ich z drogi.

Około godz. 19.40 przejazd został udrożniony i pojazd służbowy z osobami zatrzymanymi opuścił rejon prowadzonych działań. W związku z dużą liczbą osób, wobec których policjanci podejmowali wówczas czynności, ze względów bezpieczeństwa w związku z pandemią COVID-19 wystąpiła konieczność przetransportowania tych osób do różnych jednostek Komendy Stołecznej Policji, w celu przeprowadzenia dalszych czynności.

W odniesieniu do Pana Pawła Tanajno i pięciu innych osób podjęto decyzję o ich przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim. Pan Paweł Tanajno, po wykonaniu czynności z jego udziałem, został zwolniony w dniu 8 maja 2020 roku o godz. 22.55.

Odnosząc się do kwestii rzekomego użycia przez Policję granatów hukowych informuję, że w trakcie zabezpieczenia w dniu 8 maja 2020 roku funkcjonariusze Policji nie używali tego rodzaju środków. Informuję również, że urządzenie specjalistyczne LRAD (Long Rangę Acoustic Device) użyto w trakcie działań wyłącznie do nadawania komunikatów. Nadmienić należy, że pojazd specjalistyczny LRAD używany był zgodnie z jego przeznaczeniem oraz obowiązującymi przepisami prawa. Funkcja emitowania fal o wysokiej częstotliwości była w tym pojeździe nieaktywna, a głośność urządzenia była dostosowana do panujących wówczas warunków. W trakcie zabezpieczenia w stosunku do 40 osób zgodnie z przepisami ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej użyto środków przymusu bezpośredniego w postaci odpowiednio siły fizycznej i/lub kajdanek.

W wyniku podjętych czynności służbowych funkcjonariusze Policji w związku z przedmiotowym protestem:

  • wylegitymowali 91 osób,
  • zatrzymali 62 osoby (4 osoby na podstawie art. 244 kpk - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw z art. 222 § lkk, art. 223 kk, art. 224kk, art. 226 § 1 kk oraz 58 osób na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji),
  • zastosowali wobec 11 osób środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia z art. 41 kw,
  • nałożyli 24 mandaty karne, w tym:  20 mandatów z art. 54 kw w zw. z § 14 ust 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, 1 mandat z art. 141 kw, > 3 mandaty z art. 43’ ustawy z dnia 26 października 1982 roku o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi,
  • sporządzili 47 notatek dotyczących skierowania do sądu wniosku o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego skierowano 71 notatek dotyczących naruszeń nakazów, zakazów lub ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem i zwalczaniem SARS-CoV-19.

W KRP Warszawa I prowadzone są następujące postępowania karne:

  • przeciwko podejrzanemu Michałowi S., w dniu 10 maja 2020 roku skierowano wniosek do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście w Warszawie o rozpoznanie sprawy w postępowaniu przyspieszonym. W dniu 11 maja 2020 roku sąd (sygn. akt II K 359/20) wydał wyrok skazujący, orzekając o uznaniu Michała S. winnym popełnienia czynów z art. 222 § 1 kk, 224 § 2 kk i 226 § 1 kk,
  • przeciwko Katarzynie R. o czyn z art. 223 kk. W dniu 9 maja 2020 roku w przedmiotowej sprawie wszczęto dochodzenie z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § T kk. Akta wymienionego postępowania zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ z wnioskiem o zatwierdzenie czynności przeszukania osoby,
  • przeciwko Bogdanowi L. oraz Grzegorzowi W., którym przedstawiono zarzuty popełnienia czynów z art. 222 § 1 kk. W dniu 10 maja 2020 rok sprawę skierowano do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście w Warszawie z wnioskiem o rozpoznanie sprawy w postępowaniu przyspieszonym. Decyzją sądu przedmiotowe postępowanie zostało przekazane do KRP Warszawa I do rozpatrzenia w trybie zwyczajnym. Bogdan L. i Grzegorz W. zostali zatrzymani także w związku z popełnieniem wykroczenia i w tym zakresie wobec Grzegorza W. toczą się czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie, natomiast wobec Bogdana L. skierowano wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

Spośród 58 osób zatrzymanych na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, wobec 18 osób zastosowano postępowanie mandatowe. Wymienione osoby przyjęły mandaty karne.

Jednocześnie informuje, że w KRP Warszawa I prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia wobec 41 osób zatrzymanych w związku z uczestnictwem w nielegalnym zgromadzeniu. W odniesieniu do osób zatrzymanych informuje, że w żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpow i art. 248 kpk. Należy przy tym dodać, że był to czasookres wymagany do przeprowadzenia wszystkich czynności z udziałem zatrzymanych osób.

Z posiadanych informacji wynika, że spośród 62 osób zatrzymanych zażalenia na zatrzymanie złożyły 2 osoby (Maciej P. i Tadeusz S.).

Odnosząc się do kwestii przekazania kopii protokołów zatrzymania osób informuję, że w powyższej sprawie wobec 44 z 62 osób zatrzymanych prowadzone są postępowania w sprawach o wykroczenia lub przestępstwa. Nie jest możliwe udostępnienie żądanych materiałów, z uwagi na fakt, że w powyższych sprawach prowadzone są postępowania i dotychczas nie zapadły w nich rozstrzygnięcia. Natomiast w przypadku 18 osób ukaranych mandatami karnymi, postępowanie zostało zakończone i możliwe jest przedstawienie Rzecznikowi Praw Obywatelskich do wglądu protokołów zatrzymania wymienionych osób.

II.519.549.2020

Analiza RPO dla premiera o tworzeniu prawa w stanie epidemii: rozporządzenia zamiast ustaw naruszają prawa obywateli

Data: 2020-06-04
  • Prawa obywateli w czasie  epidemii są naruszane, bo ograniczenia, nakazy lub zakazy są wprowadzane rozporządzeniami władz, a nie ustawami -  jak przewiduje Konstytucja
  • Choć większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka
  • Narusza to rażąco takie prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej
  • To wynik m.in. niewprowadzenia żadnego ze stanów nadzwyczajnych, przewidzianych przez Konstytucję
  • Efektem są np. drakońskie kary pieniężne wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną

RPO Adam Bodnar przekazał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu obszerną ocenę prawa wprowadzanego w związku z epidemią koronawirusa. Uczynił  to zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - w celu zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik wskazuje, że rozporządzenia, wydawane w stanie zagrożenia epidemicznego oraz w stanie epidemii, w rażący sposób naruszają takie podstawowe prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej.

Materię tych praw i wolności uregulowano w rozporządzeniach z przekroczeniem upoważnień ustawowych, bez dostatecznych wytycznych zawartych w tych upoważnieniach oraz bez zachowania wymaganego przez Konstytucję rozróżnienia między materią ustawową a materią aktu wykonawczego.

Część przepisów w rozporządzeniach naruszyła również istotę konstytucyjnych wolności i praw człowieka, choć jest to możliwe wyłącznie w sytuacji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego - co wszak nie nastąpiło.

Efektem naruszania tak wydanych nakazów, zakazów i ograniczeń są wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną administracyjne kary pieniężne. Istotna część tych kar – w  wysokości od 5 tys. do 30 tys. zł - jest nakładana  z naruszeniem podstawowych praw i wolności konstytucyjnych.

Ten stan rzeczy jest bezpośrednim wynikiem nierespektowania podstawowych reguł stanowienia prawa opisanych w Konstytucji. Chociaż zatem większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu, doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka.

Ograniczenie wolności lub praw - dopuszczalne w konstytucyjnych stanach nadzwyczajnych

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii ograniczono podstawowe wolności lub prawa człowieka. Władze uznały, że będą się posługiwać narzędziami legislacyjnymi właściwymi dla zwykłego trybu funkcjonowania państwa - bez sięgania po konstytucyjne stany nadzwyczajne. Dlatego z punktu widzenia standardów ochrony wolności i człowieka niezbędna jest ocena wydanych w związku z tym rozporządzeń.

Według art. 233 ust. 3 Konstytucji - po który nie sięgnęła Rada Ministrów - ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać konstytucyjne wolności i prawa wymienione w art. 22 (wolność działalności gospodarczej), art. 41 ust. 1, 3 i 5 (wolność osobista), art. 50 (nienaruszalność mieszkania), art. 52 ust. 1 (wolność poruszania się i pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), art. 59 ust. 3 (prawo do strajku), art. 64 (prawo własności), art. 65 ust. 1 (wolność pracy), art. 66 ust. 1 (prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy) oraz art. 66 ust. 2 (prawo do wypoczynku).

Rada Ministrów świadomie zrezygnowała z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Uznała, że zwykłe środki konstytucyjne są wystarczające. Dlatego nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności i usprawiedliwiać nimi daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych rozporządzeniami. A formalnym warunkiem dopuszczalności ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela jest zapisanie ich w ustawie. W rozporządzeniu powinny zaś być jedynie przepisy o charakterze technicznym, nie mające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.

Tymczasem całość ograniczeń wolności lub praw człowieka, związana z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 została przeniesiona z ustawy na poziom rozporządzenia. Byłoby to dopuszczalne jedynie w przypadku ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.

Fakt, że rozporządzenie jest podstawowym aktem prawnym, za którego pomocą postanowiono reglamentować w stanie epidemii fundamentalne prawa lub wolności jednostki, nie budzi  wątpliwości zwłaszcza w świetle zmian wprowadzonych ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych  w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Większość wprowadzonych ograniczeń, nakazów i zakazów była wiernym powtórzeniem ograniczeń wolności lub praw człowieka określonych w ustawie o stanie klęski żywiołowej (nakaz lub zakaz określonego sposobu przemieszczania się; obowiązek poddania się kwarantannie; nakaz ewakuacji w ustalonym czasie z określonych miejsc, obszarów i obiektów; nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach; zakaz organizowania lub przeprowadzania imprez masowych; obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowania innych środków profilaktycznych i zabiegów; reglamentacja zaopatrzenia w określone artykuły).

Z punktu widzenia art. 92 ust. 1 Konstytucji zasadnicze znaczenie ma to, że zawierające upoważnienie ustawowe dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia przepisy art. 46b pkt 2-12 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierają jakichkolwiek wytycznych. Prowadzi to do wniosku, że rozporządzenia Rady Ministrów - wydawane na podstawie art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń
i chorób zakaźnych u ludzi - nie spełniają konstytucyjnego warunku ich wydania na podstawie upoważnienia ustawowego. Oznacza to, że Rada Ministrów mogła kształtować w rozporządzeniu w dowolny sposób, bez dostatecznych wskazówek z ustawy, sferę podstawowych praw lub wolności jednostki, określając poszczególne ograniczenia, nakazy, zakazy i obowiązki.

Naruszenie wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

Wprowadzony rozporządzeniami zakaz przemieszczania się osób na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wkracza w sposób oczywisty w konstytucyjną wolność określoną w art. 52 ust. 1 Konstytucji. A także i w stanie epidemii (który nie jest przecież jednym ze stanów nadzwyczajnych) musi być stosowany warunek formalny polegający na wprowadzeniu ograniczenia wolności poruszania się w ustawie. Wymaga tego i Konstytucja, i Europejska Konwencja
o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem żaden z obowiązków wynikających z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dotyczy wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta  
zawiera upoważnienie do ustanowienia w drodze rozporządzenia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. A to jest przecież czymś innym niż powszechny zakaz przemieszczania się.

Naruszenie wolności uzewnętrzniania religii

Przepis rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wprowadził czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. Polegało to na obowiązku zapewnienia, aby na danym terenie lub w danym obiekcie znajdowało się nie więcej niż 50 osób a następnie - od dnia 24 marca 2020 r. - 5 uczestników. Ograniczenia te, korygowane jedynie w zakresie liczby osób, utrzymano w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

Zdefiniowana w art. 53 ust. 2 Konstytucji wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób (art. 31 ust. 3 Konstytucji). A ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawiera jakichkolwiek postanowień w tym zakresie.

W szczególności podstawy do wprowadzenia ograniczenia w zakresie wolności publicznego uzewnętrzniania religii nie może stanowić art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przewidujący możliwość wprowadzenia rozporządzeniem zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności. Konstytucja odrębnie traktuje bowiem wolność publicznego uzewnętrzniania religii (art. 53 ust. 5) oraz wolność zgromadzeń (art. 57).

Naruszenie wolności osobistej

Z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wynikało, że w okresie od 20 marca 2020 r. do odwołania, osoba przekraczająca granicę państwową (z wyjątkami określonymi w tym rozporządzeniu),  była obowiązana odbyć po przekroczeniu granicy obowiązkową kwarantannę,  trwającą 14 dni. Osoba ta była zobowiązana przekazać Straży Granicznej informację o adresie miejsca zamieszkania lub pobytu, w którym będzie odbywać kwarantannę oraz numerze telefonu.

Tak rozumiana kwarantanna oznacza  ograniczenie konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), ale także ograniczenie wolności osobistej polegającej na możliwości swobodnego określenia przez jednostkę swego zachowania.

Z art. 41 ust. 1 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie. Wolność osobista nie ma oczywiście charakteru absolutnego - można ją ograniczyć lub jej pozbawić na podstawie ustawy.  Jednakże prawo pozwalające na pozbawienie wolności osobistej bądź jej ograniczenie musi spełniać określone warunki, zarówno te ogólne wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też szczegółowe określone w jej art. 41 ust. 1.  

Tymczasem żaden z przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dawał Ministrowi Zdrowia uprawnienia do wprowadzenia obowiązku kwarantanny w stosunku do osób przekraczających granicę. W obowiązującym w dacie wydania tych rozporządzeń stanie prawnym obowiązek poddania się kwarantannie mogła wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów.  

Prowadzi to do wniosku, że działając poza zakresem upoważnienia ustawowego, Minister Zdrowia w sposób samoistny uregulował w rozporządzeniu daleko idące ograniczenia wolności osobistej. Wprowadził obowiązek kwarantanny jedynie z tej przyczyny, że dana osoba przekroczyła granicę państwową, a nie dlatego, że była narażona na zakażenie - jak stanowi ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Natomiast wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów obowiązek poddania się kwarantannie przez osoby przekraczające granicę znajdował niewątpliwie już swoją formalną podstawę w art. 46b pkt 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Przepis ten zawiera bowiem upoważnienie dla Rady Ministrów do określenia, w drodze rozporządzenia, obowiązku poddania się kwarantannie. Jednakże przepis ten nie modyfikuje ustawowego pojęcia „kwarantanny”, które wciąż oznacza odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie.  Rozporządzenia Rady Ministrów nie wiążą jednak obowiązku poddania się kwarantannie z narażeniem na zakażenie, lecz z przekroczeniem granicy państwowej. Przyjmują więc nie dające się w racjonalny sposób obronić domniemanie, że w istocie każda osoba przekraczająca granicę państwową była narażona na zakażenie.

Obowiązek kwarantanny można więc legalnie nałożyć aktem podustawowym wyłącznie na osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego. W związku z tym przyjmowanie w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów jako kryterium obowiązku poddania się kwarantannie wyłącznie przekroczenia granicy stanowi naruszenie i ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, i Konstytucji.

Naruszenie autonomii informacyjnej jednostki

Wprowadzony rozporządzeniami obowiązek kwarantanny dla  osób  przekraczających granice powiązano z obowiązkiem przekazania Straży Granicznej informacji o adresie pobytu lub zamieszkania oraz numerze telefonu do kontaktu. SG udostępniała je organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a następnie – do systemu teleinformatycznego udostępnionego przez jednostkę podległą ministrowi zdrowia właściwą w zakresie systemów informacyjnych ochrony zdrowia, albo w postaci papierowej – przez przekazanie wojewodom kart lokalizacyjnych.

Dopuszczono też możliwość przetwarzania w systemie teleinformatycznym danych innych osób podlegających kwarantannie, a także osób podlegających izolacji w warunkach domowych oraz osób, wobec których podjęto decyzję o wykonaniu tekstu pod kątem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i osób zakażonych tym wirusem. Dane te były także udostępniane Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Narodowemu Funduszowi Zdrowia, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, wojewodom, Policji i operatorowi pocztowemu.

Rozporządzeniami krąg tych podmiotów poszerzono  o System Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy i Państwową Straż Pożarną. Ponadto NFZ upoważniono do udostępnienia danych dotyczących osób poddanych kwarantannie lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej, wybranemu przez daną osobę. W kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów dane osób poddanych kwarantannie oraz innych osób udostępniono również ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

Ponadto dane osób poddanych kwarantannie lub izolacji domowej organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej udostępniają na wniosek ośrodka pomocy społecznej, kuratora sądowego lub komornika sądowego - złożony w związku z wykonywaniem czynności służbowych oraz sądu lub prokuratora - w związku z prowadzonymi postępowaniami. Policja lub wojewoda udostępniają te dane na wniosek przedsiębiorcy wykonującego działalność polegającą na zapewnieniu funkcjonowania energetycznej sieci przesyłowej lub dystrybucyjnej oraz na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego, którego przedstawiciele realizują czynności związane z funkcjonowaniem tej sieci w miejscu zamieszkania lub pobytu tych osób.

Tym samym w kolejnych rozporządzeniach poszerzano zarówno krąg osób, których dane są gromadzone w trybie określonym tymi rozporządzeniami, jak i krąg podmiotów, które uzyskiwały do nich dostęp. Było to wyjście daleko poza krąg podmiotów realizujących bezpośrednio zadania związane ze zwalczaniem zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Świadczy o tym ujęcie w rozporządzeniach pocztowego operatora wyznaczonego, Państwowej Straży Pożarnej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Krajowej Administracji Skarbowej czy też przedsiębiorców energetycznych i telekomunikacyjnych.

Takie swobodne i szerokie dysponowanie danymi osobowymi osób przekraczających granicę w sposób oczywisty stwarza zagrożenie niekontrolowanego naruszenia autonomii informacyjnej tych osób. Wolność dysponowania informacjami o sobie, w tym decydowania o ich ujawnieniu, przestaje zatem mieć jakiekolwiek normatywne znaczenie. Władza publiczna w sposób dowolny umożliwia bowiem śledzenie i dokumentowanie zachowań poszczególnych osób licznym organom publicznym, ale także podmiotom prywatnym.

Tymczasem przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierały umocowania do określenia w rozporządzeniach Ministra Zdrowia czy Rady Ministrów obowiązku przekazywania danych o własnej osobie oraz o innych osobach. Żaden też przepis ustawowy nie daje Ministrowi Zdrowia czy Radzie Ministrów kompetencji do regulowania w rozporządzeniu zasad i trybu gromadzenia tych danych oraz ich udostępniania innym, wskazanym w rozporządzeniach podmiotom.

Kwestia pozyskiwania danych osobowych, ich przetwarzania i udostępniania regulowana w tych rozporządzeniach stanowi materię ustawową. Stosownie do art. 51 ust. 1 Konstytucji nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Konstytucja nie pozostawia wątpliwości, że jednostka jedynie na podstawie ustawy może być zobowiązana do ujawnienia informacji jej dotyczących. Tylko ustawa może też określać zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o osobie. Przepisy tych rozporządzeń naruszyły zatem rażąco art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji.

Naruszenie wolności zgromadzeń

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego w okresie od dnia 14 marca 2020 r. zakazało zgromadzeń publicznych. Rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. przywróciło możliwość organizowania zgromadzeń, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 150. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu  zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia (Rada Ministrów) może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Wydając kolejne rozporządzenia, wprowadzające zakazy zgromadzeń, w odmienny sposób potraktowano jednak zgromadzenia organizowane na podstawie Prawa o zgromadzeniach i zgromadzenia związane z wykonywaniem czynności zawodowych i służbowych oraz z działalnością gospodarczą. Przyjęto, że zgrupowanie osób zwołane w celu wyrażenia wspólnego stanowiska w sprawach publicznych stanowi większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż takie samo zgrupowanie, zwołane w związku z wykonywaniem czynności zawodowych lub służbowych czy też w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Racjonalność tego założenia budzi wątpliwości, bo  10 – osobowa demonstracja zorganizowana w przestrzeni publicznej z zachowaniem określonych reguł przemieszczania się, stanowi bowiem większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż kilkudziesięciu policjantów spotykających się w pomieszczeniu zamkniętym w ramach wykonywania czynności służbowych (przypadek Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu). A  prawo o wiele bardziej intensywnie nakazuje chronić zgromadzenia organizowane w trybie Prawa o zgromadzeniach niż inne.

Z art. 57 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Kolejne rozporządzenia w uprzywilejowany sposób traktują zatem zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu. A taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, choć w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, choć wymaga tego art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji) - skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza zaś - według państwa - ogłoszony stan epidemii.

Naruszenie wolności działalności gospodarczej

Rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadziło czasowe ograniczenia prowadzenia działalności przez przedsiębiorców. Równocześnie wskazało, że ograniczenia te polegają na całkowitym zakazie prowadzenia wymienionych rodzajów działalności. Tak samo brzmiały kolejne rozporządzenia Rady Ministrów.

Upoważnienie z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi zezwalało Ministrowi Zdrowia i Radzie Ministrów na ustanowienie w rozporządzeniu czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy oraz  ograniczenia określonej działalności przedsiębiorstw. Jednak oba te upoważnienia ustawowe pozwalają wyłącznie czasowo ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej - nie pozwalają zaś na przyjęcie zastosowanego w rozporządzeniach ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej poprzez jej zakazanie. W tym zakresie rozporządzenia wydano bez upoważnienia ustawowego.

Rozporządzenia wkroczyły także w materię konstytucyjną regulowaną art. 22 Konstytucji. Wynika z niego, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Niewątpliwie konieczność zwalczania epidemii mieści się w kategorii ważnego interesu publicznego. Jednak omawiane rozporządzenia nie tylko wprowadziły - co było dopuszczalne - ograniczenia określonych rodzajów działalności gospodarczej, ale wprowadziły zakazy poszczególnych rodzajów działalności. W rezultacie nastąpiło wkroczenie w istotę wolności działalności gospodarczej.

Zakaz naruszania istoty wolności i praw konstytucyjnych nie ma co do zasady zastosowania w stanach nadzwyczajnych - poza wyjątkami, o których mowa w art. 233 ust. 1 Konstytucji. Wśród tych wyjątków nie ma wolności działalności gospodarczej. Z art. 233 ust. 3 Konstytucji RP wynika natomiast wprost, że ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolność działalności gospodarczej. Warunkiem  jest uczynienie tego w jednym ze stanów nadzwyczajnych. Skoro jednak nie wprowadzono  któregokolwiek z nich, to żaden organ państwowy nie może wkraczać w materię stanowiącą istotę wolności działalności gospodarczej.

Rekomendacje RPO

Mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią, RPO przedstawił premierowi rekomendacje dotyczące gwarancji podstawowych praw i wolności w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego.

  • Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.
  • Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszenie ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie.
  • Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.
  • Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18. roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność.
  • Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski  

- Regulacje związane z wprowadzaniem ograniczeń związanych ze zwalczeniem chorób zakaźnych u ludzi zostały wprowadzone w 2009 r. (podobne regulacje dotyczą wprowadzania ograniczeń w przypadku zagrożenia zakażeniami chorób zwierzęcych od 2004 r.). Regulacje takie, z uwagi na niewielki zakres ich zastosowania nie były przedmiotem tak dogłębnych analiz konstytucyjnych, jakie obecnie prowadzi Pan Rzecznik.

Jednakże z uwagi na konieczność podjęcia natychmiastowych działań związanych ze zwalczaniem epidemii i obowiązywaniem podobnych regulacji w porządku prawnym, które nie były dotąd kwestionowane, zdecydowano się na ich odpowiednie dostosowanie i wprowadzenie w przepisach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych. Wskazać należy, że konstrukcje prawne przewidziane w ustawie, które są obecnie przedmiotem tych analiz, w pierwszej kolejności należy ocenić pod względem ich skuteczności w zwalczaniu epidemii. Dotychczas ocena ta wypada pozytywnie. Rozwiązania te bowiem pozwoliły na wprowadzenie skutecznych działań ograniczających rozwój epidemii. 

Po zakończeniu walki z epidemią należy spodziewać się podjęcia w różnych środowiskach podsumowujących prac analitycznych w zakresie oceny  podejmowanych działań. Doświadczenia w realizacji norm ustawowych i wydawanych aktów wykonawczych pozwolą również na dokonanie pogłębionej analizy prawnej w zakresie rangi przepisów, którymi będą mogły być wprowadzone ewentualne zakazy, nakazy i ograniczenia w przypadku konieczności ich ponownego zastosowania. Stanowisko Pana Rzecznika zawierające stosowne rekomendacje stanowić będzie istotny głos w dyskusji nad ewentualnymi zmianami w tym zakresie.

VII.565.461.2020

Senat wzywa władze do przestrzegania zasady równości wobec prawa i dziękuje RPO

Data: 2020-06-03
  • Senat wzywa władze, aby w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Z niepokojem ocenia nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych
  • Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym – głosi uchwała Izby
  • Podzielono w niej zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”
  • Wyrażono też uznanie RPO za wystąpienia do rządu o wyjaśnienie arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii

Podczas debaty późnym wieczorem 3 czerwca 2020 r. nad uchwałą, jej zwolennicy wskazywali m.in. na rozbijanie przez policję manifestacji opozycji i „strajku przedsiębiorców”, a zarazem na bierność przy obchodach rocznicy 10 kwietnia. Argumentowali, że ci, którzy wprowadzają ograniczenia, sami ich nie przestrzegają. Podkreślali też drakońskie kary Sanepidu. Senat ma obowiązek zwrócić na to wszystko uwagę, bo prawo ma być równe dla wszystkich i służyć przede wszystkim ludziom, a nie władzy.

Senatorowie PiS byli przeciwni uchwale jako "atakowi na instytucje państwowe”, zawierającemu "niedopuszczalne ocenne sfomułowania”. - Choć kary były za wysokie; oddaję honor służbom RPO, które próbują to odkręcić - mówił Jerzy Czerwiński.

Zabierając głos w dyskusji, zastępca RPO Stanisław Trociuk wskazał na problem prowadzenia postępowań administracyjnych ws. kar pieniężnych. Do Biura RPO wpływa bardzo wiele skarg od osób ukaranych. Jedną z nich była emerytka pobierająca 1400 zł emerytury, ukarana karą 12 tys. zł za to, że znalazła się w parku, wychodząc za psem.

Jest kilkanaście spraw, w których RPO bądź odwołuje się od takich decyzji Sanepidu, bądź przystępuje do skarg obywateli. Dwie decyzje już uchylono w trybie autokontroli.  A kary opierają się jedynie na przekazanych Sanepidowi notatkach służbowych policji – do czego nie ma ona podstawy prawnej.

W głosowaniu nad uchwałą krótko po północy poparło ją 50 senatorów, przeciw było 2, a nikt nie wstrzymał się od głosu.

We wcześniejszym punkcie obrad Senatu wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przedstawił informację o zatrzymaniach dokonywanych przez Policję podczas demonstracji w okresie pandemii, zwłaszcza 16 maja w Warszawie podczas tłumienia „strajku przedsiębiorców”, w tym o zatrzymaniu senatora Jacka Burego. Resort uznał te działania za zgodne z prawem, profesjonalne i adekwatne do sytuacji. Wielu senatorów z tym polemizowało.

Stanisław Trociuk wskazywał, że zakaz zgromadzeń wprowadzono na podstawie rozporządzenia. Tymczasem wolność zgromadzeń publicznych jest zapisana w Konstytucji. A to sprawia, że ich zakaz jest możliwy tylko w stanach nadzwyczajnych – na co RPO już kilka razy wskazywał rządowi.

ZRPO przypomniał, że prezydent Warszawy nie zakazał manifestacji przedsiębiorców, lecz odmówił ich rejestracji. Oni to zaskarżyli do sądu, a RPO dwa razy przyłączył się do tych postępowań. Sądy skargi odrzuciły. W uzasadnieniach stwierdzono jednak bezczynność prezydenta stolicy oraz wskazano na wątpliwość co do zgodności rozporządzeń z Konstytucją.

Uchwała Senatu wzywająca do przestrzegania w czasie epidemii zasady równości wobec prawa

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 32 stanowi: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Senat Rzeczypospolitej Polskiej z najgłębszym niepokojem o stan państwa stwierdza, że podczas stanu epidemii organy administracji rządowej łamią tę świętą zasadę demokracji.

Podczas stanu epidemii ograniczono szereg praw i wolności obywatelskich. Senat protestuje przeciw temu, że wprowadzone obostrzenia stosowane są przez niektóre organy administracji rządowej w sposób uznaniowy i nierówny. Nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym jest sytuacja, gdy organy inspekcji sanitarnej karzą – tylko na podstawie notatek policjantów – za nieprzestrzeganie reguł stanu epidemii obywateli mandatami nawet do 10 tysięcy złotych, tymczasem po ewidentnych przypadkach złamania przepisów epidemicznych przez polityków obozu rządzącego organy te nie interweniują.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej patrzy też z niepokojem na nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych. Policja z całą surowością, a nawet brutalnością, rozbijała w ostatnich tygodniach pokojowe manifestacje opozycyjne wobec rządu, zwłaszcza demonstracje „strajku przedsiębiorców”. Niektórych ich uczestników, w tym kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wywieziono wiele kilometrów od Warszawy.

Podczas manifestacji w dniu 16 maja policja naruszyła immunitet parlamentarny senatora, wpychając go siłą do radiowozu. Tymczasem zgromadzenia organizowane mimo zakazów przez polityków partii rządzącej były przez policję tolerowane, a nawet ochraniane. Senat stwierdza, że takie arbitralne postępowanie organów państwowych, zwłaszcza służb podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrowi Zdrowia, podważa zaufanie obywateli do państwa.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej podziela zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”. Senat wyraża uznanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich za wielokrotne wystąpienia do organów administracji rządowej z wnioskami o wyjaśnienia przypadków arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii. Niepokój budzi brak odpowiedzi wielu tych instytucji, w tym Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do Rady Ministrów i innych instytucji państwowych, by w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym.

RPO do komendanta stołecznej policji: zatrzymanie dziennikarza 8 maja - z naruszeniem prawa

Data: 2020-06-01
  • Odpowiedź policji ws. dziennikarza, zatrzymanego podczas obsługi protestu przedsiębiorców 8 maja w Warszawie, wskazuje na naruszenie prawa
  • Dziennikarz, którego przewieziono do Komendy Policji w Wołominie, przez dwie godziny był faktycznie pozbawiony wolności osobistej
  • Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę transportowania osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami miasta
  • RPO zwrócił się do policji o bardziej wnikliwe zbadanie całej sprawy

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Rutkiewicz został zatrzymany przez policję podczas protestu przedsiębiorców, gdy wykonywał swe obowiązki. Był w środku grupy demonstrantów, którą otoczył kordon policji. Informował policjantów, kim jest i co robi. Mimo to został wywieziony do komendy w Wolominie.

Zaniepokojony tym RPO poprosił o wyjaśnienia. W piśmie do Komendanta Stołecznego Policji podkreślał, że status dziennikarzy gwarantuje, iż nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest bowiem jednym z kluczowych zadań mediów, a organy państwa nie mogą utrudniać dziennikarzom wykonywania pracy.

Swoboda relacjonowania demonstracji ma istotne znaczenie także dla wolności zgromadzeń. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić.

W odpowiedzi z 25 maja 2020 r. komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej napisał, że przystępując do czynności służbowych, policjant przedstawił się i podał podstawę prawną swych działań. Paweł Rutkiewicz nie informował zaś policjantów, że jest dziennikarzem. W związku z koniecznością przeprowadzenia dalszych czynności, po zakończeniu legitymowania, udał się on dobrowolnie do pojazdu służbowego. Przetransportowany do Komendy Policji w Wołominie, ujawnił, że jest dziennikarzem. W wyniku tego został natychmiast zwolniony, bez wykonywania jakichkolwiek czynności. Według komendanta Paweł Rutkiewicz „nie został zatrzymany”.

Na łamach „GW” dziennikarz stwierdził zaś, że żaden policjant nie przedstawił mu się i nie podał podstawy prawnej legitymowania – do którego w ogóle nie doszło, bo pierwsza prośba o dokumenty padła dopiero na komendzie w Wołominie. A przed odjazdem furgonetki upewnił się u policjanta, czy wie, że jest dziennikarzem.  Legitymację dziennikarską pokazał zaś, jak tylko poczuł na ramieniu rękę policjanta. Sądząc, że jest to jasne, nie wymachiwał nią na prawo i lewo.

Jak podkreśla RPO, przebieg wydarzeń dziennikarz przedstawia więc odmiennie niż komendant. W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta o ustalenie, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń.

A odpowiedź komendanta wskazuje, że czynności wobec dziennikarza zostały podjęte z naruszeniem prawa. Wynika z niej, że po wylegitymowaniu dziennikarza przewieziono do Komendy Policji w Wołominie i faktycznie przez dwie godziny był pozbawiony wolności osobistej. Równocześnie komendant stwierdza, że dziennikarz nie został zatrzymany.

- Twierdzenia te nie są jednak wiarygodne w świetle obowiązującego prawa. Skoro bowiem znana była już (w związku wylegitymowaniem) tożsamość osoby fizycznej oraz wskazano, że podstawą czynności służbowych jest popełnienie przez osobę już wylegitymowaną wykroczenia z art. 54 k. w., dalsze nakazanie pozostawania do dyspozycji policji (a tym bardziej transport do komendy znajdującej się w innej miejscowości) nosi wszelkie znamiona zatrzymania, niezależnie od tego, czy z tych czynności został sporządzony stosowny protokół - podkreśla Stanisław Trociuk.

Ponadto Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę policji, polegającą na transportowaniu osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami administracyjnymi miasta. Czynności z zatrzymanym można było bowiem przeprowadzić w Warszawie.

Niezależnie od samej zasadności czy też bezzasadności zatrzymania, praktyka ta w sposób oczywisty ingeruje w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji).

VII.716.5.2020

Policja z Bydgoszczy: interweniowaliśmy, ale bez użycia sanepidu

Data: 2020-05-29
  • Policja interweniowała w Bydgoszczy 1 i 3 maja, bo zobowiązywało ją do tego Rozporządzenie Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., które zakazało organizowania zgromadzeń.
  • Treść transparentów nie miała znaczenia na rodzaj działań podjętych przez funkcjonariuszy
  • Sprawy zostały skierowane do sądu, by ocenił, czy zachowania obywateli podlegają karze. Żadnego wniosku nie skierowano do Sanepidu (który mógłby, zgodnie z obecną praktyką, nałożyć do 30 tys. zł kary)

RPO otrzymał 29 maja wyjaśnienia od komendant miejski Policji w Bydgoszczy:

Z uwagi na brak reakcji osób uczestniczących w zgromadzeniu spontanicznym funkcjonariusze wezwali je do zachowania zgodnego z prawem. Wobec braku reakcji funkcjonariusz dowodzący działaniami policjantów poinformowali zebrane osoby o rozwiązaniu zgromadzeń.

Jedna z uczestniczek zgromadzenia 3 maja nie zastosowała się do poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy dot. poddania się czynności legitymowania i próbowała oddalić się. Dlatego policja zastosowała wobec niej środki przymusu bezpośredniego „w zakresie niezbędnym do osiągnięcia wymaganego celu. Użyto jedynie siły fizycznej uniemożliwiając oddalenie się osoby przez zakończeniem legitymowania, co było zgodne z art. 11 ustawy z dnia 24 maja 2013 o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (tj. 2019 poz. 2418). Po wykonaniu czynności ww. został zwolniona”.

- Pragnę dodać, że Policja kierując się dyrektywami wymiaru kary określonymi w art. 33 kodeksu wykroczeń ocenia stopień społecznego oddziaływania oraz cele zapobiegawcze i wychowawcze. W opisanych sytuacjach policjanci odstąpili od nakładania grzywien w drodze mandatu karnego na sprawców stwierdzonych wykroczeń uznając, że właściwym w tym przypadku do oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu będzie Sąd Rejonowy w Bydgoszczy. Rejestrowanie przebiegu obu zdarzeń miało na celu zabezpieczenie śladów czy też dowodów popełnienia wykroczenia przez ustalone osoby celem dołączenia do materiałów postępowań prowadzonych w trybie art. 54 kpow. Zauważyć należy, że uzyskany materiał w postaci zapisu wideo w sposób transparentny przedstawia przebieg czynności wykonywanych przez policjantów, a w szczególnie obrazuje zachowanie osób legitymowanych w tym kobiety, która jako jedyna nie stosowała się do poleceń policjantów – napisał p.o. komendanta młodszy inspektor Witold Markiewicz .

Wobec osób legitymowanych w dniach 1 i 3 maja 2020 r. Komisariat Policji Bydgoszcz - Szwederowo nie skierował żadnego wniosku do Powiatowego Inspektora Sanitarnego o rozważenie wymierzenia kary administracyjnej.

VII.613.12.20202

Sprawa zgromadzenia w Warszawie. RPO przystępuje do sprawy odmowy przyjęcia zgłoszenia przez władze miasta

Data: 2020-05-28
  • RPO przystąpił do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w sprawie odmowy rejestracji zgromadzenia przez władze Warszawy
  • Obywatel zgłosił zamiar organizowania zgromadzenia 29 maja w Warszawie, Prezydent Miasta odmówił 25 maja przyjęcia zgłoszenia, a kiedy obywatel złożył na to zażalenie do sądu okręgowego, ten jego wniosek oddalił 27 maja (sygn. akt XXV Ns 49/20).
  •  Sprawa w drugiej instancji trafiła do Sądu Apelacyjnego
  • [AKTUALIZACJA 29.05] Sąd uznał, że odmowa rejestracji nie jest decyzją administracyjną, więc nie może jej oceniać. Zachowanie miasta budzi wątpliwości konstytucyjne, ale i tak sąd oddalił sprawę

Miasto odmówiło rejestracji zgromadzenia tłumacząc to obowiązującym zakazem zgromadzeń w związku ze stanem epidemii. Zdaniem obywatela w ten sposób naruszona została gwarantowana mu przez Konstytucję wolność zgromadzeń. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił odwołanie, bo jego zdaniem miasto niczego nie uniemożliwiło, tylko poinformowało o niemożności zarejestrowania zgromadzenia. Informacja to nie decyzja, którą sąd mógłby ocenić. Dlatego sprawy w ogóle nie rozpatrzył merytorycznie.

RPO się z tym nie zgadza. Podkreśla że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Rzecznik Praw Obywatelskich ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń publicznych w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Wątpliwości Rzecznika budzi jednak utrzymywanie na podstawie § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów całkowitego zakazu w tym zakresie. Stan taki bowiem prowadzi w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do pokojowych zgromadzeń publicznych wynikającego z Konstytucji, co stoi w sprzeczności z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika niniejsze postępowanie może więc mieć istotne znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności obywateli.

Argumenty prawne RPO

1. Pismo Prezydenta m. st. Warszawy jest decyzją administracyjną

Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał, że „nie można uznać, że pismo organu Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. o charakterze informacyjnym, tj. informujące de facto o braku udostępnienia informacji o miejscu i terminie zgromadzenia (art. 23 w/w ustawy) - z uwagi na wynikający z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. bezterminowy zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. § 13 ust. 1 pkt 1 w/w rozporządzenia), stanowiło decyzję administracyjną”. Sąd uznał, że pismo z dnia 25 maja 2020 r. nie zawierało władczego rozstrzygnięcie zakazującego zgromadzenia, a jedynie zawierało „treść informacyjną”, a tym samym nie zawierało minimum elementów decyzji administracyjnej (oznaczenie organu, adresata decyzji, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania). Odwołanie nie zostało zatem poddane merytorycznemu rozpoznaniu.

W doktrynie zwraca się uwagę, że przy wydawaniu decyzji o zakazie zgromadzenia publicznego stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Decyzja powinna więc zawierać wszystkie elementy wskazane w art. 107 § 1 k.p.a., czyli oznaczenie organu administracji publicznej, datę wydania, oznaczenie strony lub stron, powołanie podstawy prawnej, rozstrzygnięcie, uzasadnienie faktyczne i prawne, pouczenie, określenie czy i w jakim trybie służy od niej odwołanie, podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego osoby upoważnionej do jej wydania lub, gdy została ona wydana w formie dokumentu elektronicznego, powinna być opatrzona bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Ponadto, decyzja powinna zawierać pouczenie o dopuszczalności wniesienia odwołania do sądu powszechnego zgodnie z art. 16 ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. Agnieszka Rzetecka-Gil, Komentarz do art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, Wolters Kluwer 4.10.2019).

Rozważenia wymaga kwestia, czy pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020r. jest decyzją, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, jak twierdzi Skarżący, czy też pismo to nie spełnia wymagań pozwalających na uznanie, że organ wydał decyzję, jak przyjął Sąd Okręgowy.

W doktrynie wskazuje się, że za minimum elementów decyzji administracyjnej uznaje się cztery składniki: oznaczenie organu, adresata decyzji, czyli strony lub stron, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania. Dlatego pismo zawierające rozstrzygnięcie w sprawie załatwianej w drodze decyzji administracyjnej jest nią, pomimo niespełnienia w pełni warunków formalnych, przewidzianych w art. 107 § 1 k.p.a., gdy pismo to zawiera tylko wymienione minimum składników niezbędnych do zakwalifikowania go jako decyzję (por. R. Hauser, Komentarz do art. 107 k.p.a., wydanie 6 z 2020r., Legalis; J. Borkowski, glosa do wyroku NSA z 20.7.1981r., SA 1163/18).

Ponadto, w literaturze i orzecznictwie podkreśla się, że na zakwalifikowanie aktu do kategorii decyzji administracyjnych nie ma wpływu nazwa tego aktu (zob. J. Starościak, [w:] Iserzon, Starościak, KPA. Komentarz, 1970, komentarz do art. 104, wyrok SN z 18.10.1985r., II CR 320/85, OSNC 1986, Nr 10, poz. 158; wyr. NSA z 3.8.2001r., III SAB 34/01; wyrok WSA w Krakowie z 11.4.2013r., III SA/Kr 356/12). Z tego względu użyta w przepisach prawa dana nazwa aktu administracyjnego kończącego postępowanie administracyjne nie jest istotna dla jego właściwej kwalifikacji prawnej. Istotne są natomiast te jego elementy, które pozwalają na odróżnienie decyzji administracyjnej od innych aktów administracyjnych, tj. nierozstrzygających indywidualnych spraw co do ich istoty (zob. komentarz do art. 104 k.p.a., pod red. R. Hausera, wydanie 6 z 2020 r., Legalis). Samo też oznaczenie danego aktu dokonane w sposób wadliwy, czego przejawem jest np. brak podania podstawy prawnej zawartej w prawie materialnym, nie zmienia charakteru danego aktu funkcjonującego w obrocie prawnym jako decyzja administracyjna. Z tego względu pismo niemające formy decyzji jest decyzją administracyjną, jeżeli pochodzi od organu administracji publicznej, skierowane jest na zewnątrz i w sposób władczy rozstrzyga o prawach lub obowiązkach podmiotów administrowanych w sprawie indywidualnej (zob. A. Wiktorowska, [w:] M. Wierzbowski, Postępowanie administracyjne, Warszawa 2012, s. 143; a także wyrok NSA z 24.7.2014r., syn. Akt I OSK 898/13).

Odnosząc te uwagi do sprawy uznać trzeba, że pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. zawiera minimum elementów decyzji administracyjnej, tj. oznaczenie organu (Prezydent m.st. Warszawy), adresata decyzji, czyli stronę (Skarżącego), rozstrzygnięcie o istocie sprawy polegające na poinformowaniu o obowiązującym zakazie organizacji wszelkich zgromadzeń publicznych oraz podpis osoby uprawnionej do wydania tego rozstrzygnięcia (podpis identyfikujący autora pisma). Nie można więc zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, że informacja o obowiązywaniu zakazu nie stanowi rozstrzygnięcia zakazującego organizacji zgromadzenia publicznego. Uznanie powyższej argumentacji prowadziłoby do całkowitego uniemożliwienia kontroli sądowej decyzji organu gminy i stanowiłoby de facto obejście prawa. Informacja o istnieniu zakazu, interpretowana w świetle przesłanego zawiadomienia o organizacji zgromadzenia, musi bowiem prowadzić do wniosku, że w indywidualnej sprawie obywatela wydano decyzję zakazującą, jest to bowiem jedyna interpretacja, która gwarantuje realizację prawa obywateli do drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), a tym samym ochronę konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Ponadto, stanowisko wyrażone w powołanym wyżej piśmie nie zawiera informacji o niemożności wydania decyzji, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach.

Należy w tym miejscu odnieść się również do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i interpretującej ją orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej jako: ETPC). Zgodnie z ukształtowaną linią orzeczniczą ETPC prawo dostępu do sądu musi być jednocześnie „praktyczne i skuteczne” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, § 38). Aby prawo dostępu było skuteczne, jednostka musi „posiadać wyraźną i praktyczną możliwość zakwestionowania czynności stanowiącej ingerencję w jej prawa” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, §36). W szczególnych okolicznościach danej sprawy, praktyczny i skuteczny charakter tego prawa może zostać osłabiony, na przykład przez istnienie przeszkód natury proceduralnej, uniemożliwiających lub ograniczających możliwości wystąpienia do sądu, w tym szczególnie rygorystyczna interpretacja przez sądy krajowe jakiejś reguły proceduralnej (nadmierny formalizm) może pozbawić skarżących ich prawa do sądu (sprawa Perez de Rada Cavanilles przeciwko Hiszpanii, skarga nr 116/1997/900/1112, § 49; sprawa Miragall Escolano przeciwko Hiszpanii, skargi nr 38366/97, 38688/97, 40777/98, 40843/98, 41015/98, 41400/98, 41446/98, 41484/98, 41487/98 i 41509/98, § 38; sprawa Société anonyme Sotiris i Nikos Koutras ATTEE przeciwko Grecji, skarga nr 39442/98 § 20; sprawa Beles i inni przeciwko Czechom, skarga nr 47273/99, § 50; sprawa RTBF przeciwko Belgii, skarga nr 50084/06 §§ 71, 72, 74). Ponadto, prawo do sądu obejmuje nie tylko prawo do wszczęcia postępowania, ale także prawo do rozstrzygnięcia sporu przez sąd (sprawa Beneficio Cappella Paolini przeciwko San Marino, skarga nr 0786/98, § 29, dotycząca odmowy wymierzenia sprawiedliwości).

Powyższe konstatacje prowadzą do wniosku, że Sąd Okręgowy w Warszawie nietrafnie odrzucił odwołanie, które wymaga merytorycznego rozpoznania. Konieczna będzie w szczególności ocena realizacji przesłanek wynikających z ustawy Prawo o zgromadzeniach, a także z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 878 i 904).

2. Naruszane są przepisy Prawa o zgromadzeniach

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich w niniejszej sprawie, po otrzymaniu zawiadomienia Wnioskodawcy, organ powinien zastosować procedurę uregulowaną w Prawie o zgromadzeniach, tj. udostępnić niezwłocznie na stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej informację o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia zgodnie z art. 7 ust. 3 tej ustawy i ewentualnie wydać decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia publicznej na podstawie art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Rzecznik Praw Obywatelskich podziela tym samym stanowisko wyrażone w postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20, stwierdzające, że zgłoszenie zawiadomienia o zamiarze zwołania zgromadzenia publicznego aktualizuje po stronie organu obowiązek podjęcia określonych działań o charakterze przede wszystkim techniczno-organizacyjnym. Obowiązki te zostały w szczególności wskazane w art. 7 ust. 3 i art. 8 i art. 22 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Należy do nich m.in. obowiązek rejestracji wniesienia zawiadomienia o zamiarze zorganizowania zgromadzenia publicznego z uwzględnieniem daty, godziny oraz minuty wniesienia zawiadomienia (art. 9 ust. 2 ustawy).

Zgodnie z treścią § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów aż do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach. Z treści tego przepisu nie wynika wyłączenie aż do odwołania stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie jest to przesłanka do zakazu organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu tej ustawy. Właściwe organy gminy są cały czas zobowiązane do podejmowania działań określonych w Prawie o zgromadzeniach. Wydawanie przez organ nieprzewidzianej w ustawie informacji o obowiązywaniu zakazu organizacji zgromadzeń publicznych zamiast wydania decyzji administracyjnej o zakazie zgromadzenia publicznego stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw. Tym samym bezsprzeczne jest w niniejszej sprawie, że organ gminy nie wypełnił ciążących na nim obowiązków ustawowych. Ponadto, w takiej sytuacji wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania zaistnienia merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia publicznego. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Dla zagwarantowania pełnej realizacji wolności zgromadzeń publicznych koniecznym jest zapewnienie możliwości efektywnej kontroli sądowej decyzji o zakazie organizacji zgromadzenia publicznego, czyli istnienia możliwości weryfikacji rozstrzygnięcia zakazującego zgromadzenia przed jego planowaną datą. Dlatego też jedyną efektywną metodą kontroli decyzji organu jest procedura odwołania przewidzianego w art. 16 Prawa o zgromadzeniach. Sąd Okręgowy tymczasem nie dokonał oceny merytorycznej przekazanej decyzji, a tym samym nie dokonał w ogóle oceny rzeczywistego zaistnienia zagrożenia dla życia lub zdrowia w planowanym miejscu organizacji zgromadzenia publicznego. Należy zwrócić uwagę, że z doniesień medialnych wynika, że poziom zagrożenia epidemicznego w województwie mazowieckim jest obecnie stosunkowo niski. Brak kontroli sądowej w zakresie zaistnienia przesłanek całkowitego ograniczenia prawa obywatela do organizacji pokojowego zgromadzenia narusza zatem wskazane w petitum niniejszego pisma przepisy Konstytucji RP oraz Konwencji.

3. Całkowity zakaz zgromadzeń publicznych jest konstytucyjnie wątpliwy

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Sąd może więc dokonywać oceny konstytucyjności przepisów rozporządzenia. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich całkowite wyłączenie przepisami rozporządzenia Rady Ministrów możliwości organizowania zgromadzeń publicznych stanowi naruszenie istoty wolności zgromadzeń wyrażonej w art. 57 Konstytucji RP, co budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie sąd jest uprawniony do oceny proporcjonalności zakazu wyrażonego w § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM oraz tego, czy nie narusza on istoty konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń publicznych.

Należy podkreślić, że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji RP jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Wolność ta jest gwarantowana również przez art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zmianą wprowadzoną rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 24 marca 2020 r. o zmianie rozporządzenia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. poz. 522), polegającą na dodaniu do rozporządzenia § 11 a ust. 1 wprowadzono całkowity zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U z 2019 r. poz. 632). Zakaz ten został utrzymany przez § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzeń Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r., z dnia 10 kwietnia 2020 r., z dnia 19 kwietnia 2020 r., z dnia 2 maja 2020 r. oraz § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r.

Wprowadzane kolejnymi rozporządzeniami bezwzględne zakazy organizowania zgromadzeń publicznych obejmują zgromadzenia jako zgrupowania osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych (art. 3 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach). Obejmują one także zakaz zgromadzeń spontanicznych, które odbywają się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej (art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach). Upoważnienie to wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu organizowania zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239). Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia/Rada Ministrów może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji RP) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej wolności (por. M. Florczak-Wątor, „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz” pod red. P. Tulei, WKP 2019).

Przepisy kolejnych rozporządzeń w uprzywilejowany sposób traktują natomiast zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji RP, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, chociaż nie ulega wątpliwości, że na gruncie Konstytucji RP zarówno wolność prowadzenia działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), jak też wolność wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji RP) chronione są z mniejszą intensywnością niż wolność polityczna, jaką jest wolność zgromadzeń publicznych. Już w orzeczeniu z dnia 26 kwietnia 1995 r. (sygn. akt K 11/94) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że surowsze oceny należy przykładać do regulacji praw i wolności osobistych i politycznych niż do praw ekonomicznych czy socjalnych. Stąd też o ile ogólną regułą jest, że wykazanie wymogu niekonstytucyjności nie spoczywa na ustawodawcy, to w przypadku tych praw lub wolności, którym Konstytucja RP przypisuje najwyższą rangę, już sam fakt ich ograniczenia może rodzić domniemanie niekonstytucyjności. Obalenie tego domniemania jest możliwe, ale ciężar dowodu w tym przypadku przenosi się na prawodawcę. W tym też prawnym kontekście należy postrzegać ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych, a zwłaszcza jej całkowity zakaz, czyniony dodatkowo najniższym w hierarchii aktem normatywnym jakim jest rozporządzenie – akt wykonawczy do ustawy.

Oceniając z tej perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń publicznych określonych w art. 3 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń, umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia – zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2000 r. (sygn. akt K 34/99) zgromadzenie, o którym mowa w art. 57 Konstytucji RP „stanowi szczególny sposób wyrażania poglądów, przekazywania informacji i oddziaływania na postawy innych osób. Jest niezwykle ważnym środkiem komunikacji międzyludzkiej zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej oraz formą uczestniczenia w debacie publicznej, a w konsekwencji – również w sprawowaniu władzy w demokratycznym społeczeństwie. Celem wolności zgromadzeń jest nie tylko zapewnienie autonomii i samorealizacji jednostki, ale ochrona również procesów komunikacji społecznej niezbędnych dla funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. U jej podstaw znajduje się zatem nie tylko interes poszczególnych jednostek, ale również interes ogólnospołeczny”. Poprzez korzystanie wolności zgromadzeń publicznych gwarantowany jest „w ten sposób podstawowy dla demokracji mechanizm konfrontacji różnych, kontrowersyjnych stanowisk, poglądów i idei, które często nie znajdują rozumienia u większości społeczeństwa. Zgromadzenia stanowią istotne uzupełnienie mechanizmu przedstawicielskiego, zapobiegając w państwie demokratycznym powstawaniu takich napięć w społeczeństwie, wynikających z przerwania komunikacji społecznej, które mogłyby zagrażać demokracji” (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 stycznia 2006 r., sygn. akt K 21/05). Ponadto wolność zgromadzeń publicznych umożliwia jednostkom wpływanie na procesy decyzyjne, niezależnie od istniejących mechanizmów przedstawicielskich (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 września 2014 r., sygn. akt K 44/12). W świetle tego ostatniego powołanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego wolność zgromadzeń publicznych „umożliwia dokonywanie publicznej analizy źródeł, przyczyn oraz istoty niezadowolenia społecznego. Stwarza okazję do wyrażenia krytyki lub negacji obowiązującego porządku prawnego lub społecznego. Odgrywa więc rolę mechanizmu wczesnego ostrzegania. Dzięki temu organy przedstawicielskie mogą poznać źródła napięć wywołujących sprzeciw członków społeczeństwa w odniesieniu do konkretnych rozstrzygnięć w przestrzeni publicznej”.

Przedstawione powyżej poglądy, wypowiedziane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, dobrze oddają istotę wolności zgromadzeń publicznych. Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń publicznych wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza tak opisaną istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji RP), skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń publicznych. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie (o czym świadczy treść kolejnych rozporządzeń) zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych ostatnich zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza wcale zaś według państwa, ogłoszony stan epidemii.

Słusznie wskazuje się (K. Wojtyczek, Granice ingerencji ustawodawczej w sferze praw człowieka w Konstytucji RP, Zakamycze 1999, s. 211), że „podjęcie przez organy państwowe ingerencji naruszającej istotę jakiegoś prawa jest dopuszczalne wyłącznie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego zgodnie z zasadami określonymi w rozdziale XI Konstytucji. Istota praw człowieka stanowi zatem kryterium podziału ograniczeń tych praw na zwykłe środki konstytucyjne, które mogą być stosowane poza stanami nadzwyczajnymi, oraz środki nadzwyczajne, możliwe do podjęcia wyłącznie w stanach nadzwyczajnych. Trybunał Konstytucyjny rozstrzygając, czy dane ograniczenie narusza istotę danego prawa, ustala jednocześnie, czy ograniczenie to jest możliwe do wprowadzenia bez uciekania się do instytucji stanu nadzwyczajnego. Należy dodać, że jedną z przesłanek wprowadzenia stanu nadzwyczajnego jest zaistnienie sytuacji, gdy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające. Sytuacja taka może nastąpić w szczególności, jeżeli zachodzi konieczność sięgnięcia po środki naruszające istotę prawa człowieka.”

W tym przypadku, ogłaszając stan epidemii, nie sięgnięto równocześnie po określone w Konstytucji RP środki nadzwyczajne. W związku z tym nie było dopuszczalne, nie tylko rozporządzeniem, ale też ustawą naruszenie istoty konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Dlatego też wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 Prawa o zgromadzeniach narusza art. 57 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP także przez to, że obejmuje on istotę tej konstytucyjnej wolności.

VII.613.86.2020

Kary administracyjne dla obywateli na podstawie notatek policyjnych nie mają podstaw. RPO do MSWiA

Data: 2020-05-28
  • Sanepid wymierza ludziom gigantyczne kary nawet 10 tys. zł na podstawie policyjnych notatek, że ktoś nie zachował np. odpowiedniej odległości na ulicy.
  • Takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych.
  • Notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście łamała zalecenia sanitarne. Policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych. Nie ma także prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych  obywateli.
  • RPO po raz kolejny pisze do ministra Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA, że służby państwowe działają obecnie niezgodnie z prawem.

- Sankcje epidemiczne muszą być uregulowane zgodnie ze standardami praworządności, opartymi na poszanowaniu praw człowieka i obywatela. Muszą wynikać z przejrzystej regulacji prawnej, zgodnej z zasadami poprawnej legislacji i niepozostawiającej wątpliwości interpretacyjnych. Przede wszystkim jednak, konstrukcja tych sankcji i ich dolegliwość powinny spełniać wymóg proporcjonalności – przypomina RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Policja i sanepid muszą też zostać wyposażone w wiedzę i wytyczne w zakresie prawidłowego postępowania z łamiącymi prawo obywatelami. W przeciwnym razie sankcje będą nie tylko nieefektywne i nie spełnią funkcji zapobiegawczej, ale przede wszystkim  doprowadzą do łamania praw i wolności obywatelskich. RPO ostrzegał przed tym już na początku miesiąca - minister Kaminski nie zareagował, rację Rzecznikowi Praw Obywatelskich przyznaje za to rzeczywistość: niesłusznie karani obywatele składają skargi na działania państwa.

- W niniejszym piśmie pragnę poruszyć rolę Policji w procedurze wymierzania kar administracyjnych. Jak wynika bowiem ze skarg, choć to Sanepid wymierza ludziom wielotysięczne kary, to nie robi tego na podstawie własnych inspekcji. Dostaje notatki od policji – pisze Adam Bodnar

Funkcjonariusze Policji, stwierdziwszy naruszenie przez danego obywatela obostrzeń epidemicznych, spisują notatkę z interwencji, a następnie przekazują jej kopię do właściwego miejscowo organu inspekcji sanitarnej. Ta wydaje na tej podstawie decyzję o karze. Strona postępowania – ukarany, nie jest zawiadamiany przez ani o wszczęciu postępowania, ani o możliwości wypowiedzenia się w przedmiocie zebranego materiału dowodowego. Innymi słowy, kara administracyjna z art. 48 a ustawy o zapobieganiu jest nakładana automatycznie, w oparciu o notatkę policyjną, taktowaną jako główny i jedyny dowód w sprawie.

Taki schemat działania budzi mój stanowczy sprzeciw. Nie ma dla niego podstawy prawnej w obowiązujących przepisach.

Po pierwsze - dlatego, że specustawa „covidowa” nie wyłączyła ogólnych przepisów dotyczących postępowania administracyjnego. Kodeks postępowania administracyjnego gwarantuje stronom tych postępowań udział w nich. Żeby więc nałożyć karę w takim postępowaniu, trzeba wcześniej skutecznie powiadomić obywatela o tym, że takie postępowanie się przeciw niemu toczy.

Po drugie - samo zaś rozstrzygnięcie o karze powinno być natomiast oparte na wyczerpująco zebranym i wnikliwie ocenionym materiale dowodowym, z zastrzeżeniem, że nie dające się usunąć wątpliwości w zakresie ustaleń faktycznych należy rozpatrywać na korzyść obywatela. Przepisy procedury administracyjnej nakazują przed nałożeniem kary ustalić między innymi wagę i okoliczności naruszenia prawa, a także warunki osobiste strony, na którą kara ma być nałożona (tzw. „dyrektywy wymiaru kary”).

Po trzecie – sprawy administracyjne rozstrzyga się w oparciu o dowody. Takim dowodem nie jest służbowa notatka policyjna, bo nie jest dokumentem urzędowym w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie jest sporządzana „w przepisanej formie”, jak wymaga przepis, a jej autorem nie jest „organ państwowy”. Poszczególni funkcjonariusze Policji nie są „organami” -  organem jest Komendant Główny Policji, komendanci wojewódzcy, powiatowi, komendanci komisariatu.

Po czwarte – Policja nie ma prawa udostępniać takich notatek sanepidowi, gdyż zawierają dane o obywatelach, a takich danych nie wolno udostępniać bez podstawy w ustawie. To wynika z konstytucyjnych gwarancji ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki. Takiej podstawy Policja nie dostała. Policja ma w Polsce wiele uprawnień, ale akurat nie w sprawie wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja nie ma też prawa do gromadzenia i przetwarzania danych o obywatelach do wykorzystania w takich postępowaniach administracyjnych. Z ustawy o Policji (art. 20 ust. 1 i 1a) wynika bowiem, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych, jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności-administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

To stawia pod znakiem zapytania legalność przekazywania tych danych przez Policję Inspekcji Sanitarnej, a co za tym idzie – nakładania przez ten organ decyzji o karze pieniężnej na podstawie tylko notatek służbowych funkcjonariuszy Policji. Oznaczałoby to wydanie decyzji administracyjnej z naruszeniem art. 75 § 1 k. p. a., jako oparcie jej na dowodzie uzyskanym z naruszeniem prawa.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 25 września 2020 r.)

W odpowiedzi na wystąpienia Pana Rzecznika z 29 kwietnia i 28 maja 2020 r. dotyczące korekty przepisów rozdziału 8a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (zwanej dalej: ustawą o zapobieganiu), należy wskazać, że zgodnie z art. 189b ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego przez administracyjną karę pieniężną rozumie się określoną w ustawie sankcję o charakterze pieniężnym, nakładaną przez organ administracji publicznej, w drodze decyzji, w następstwie naruszenia prawa polegającego na niedopełnieniu obowiązku albo naruszeniu zakazu ciążącego na osobie fizycznej, osobie prawnej albo jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej. Rozdział 8a ustawy o zapobieganiu zawiera przepisy regulujące nakładanie kar pieniężnych na osoby niestosujące się do ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

Kary te są więc w istocie karami administracyjnymi, a ich rolą jest zapewnienie respektowania ww. restrykcji, nie zaś odpłacanie za popełniony czyn. Tym samym stanowią narzędzie odstraszające potencjalne osoby chcące naruszyć obowiązujące przepisy (prewencja ogólna i szczególna). Ponadto wskazany rozdział normuje procedurę nakładania kar administracyjnych. Procedura ta przewiduje, że strona, na którą nałożono karę administracyjną, ma prawo do wniesienia odwołania do organu wyższego stopnia, a po wyczerpaniu administracyjnego toku instancji – skargi do sądu administracyjnego.

Zatem zagwarantowano obywatelom sądową kontrolę legalności decyzji nakładających kary administracyjne, zarówno w zakresie naruszenia przez organy administracji przepisów prawa materialnego, jak i dotyczących procedury nakładania kar.

Niezależnie od powyższego należy zauważyć, że kwestie związane ze znoszeniem ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń w wybranych sferach życia społeczno-gospodarczego pozostają w kompetencji Ministra Zdrowia (oraz Głównego Inspektora Sanitarnego), a nie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Decyzje w tym obszarze wymagają pogłębionej oceny uwzględniającej specjalistyczną wiedzę w zakresie ochrony zdrowia i ochrony sanitarno-epidemiologicznej. Wyżej wymienione podmioty – biorąc pod uwagę bieżącą skalę zachorowań na COVID-19 w Polsce – mogą prawidłowo dokonać analizy efektów restrykcji wprowadzonych w art. 46 i 46b ustawy o zapobieganiu oraz zająć stanowisko w kwestii ewentualnej korekty przepisów wspomnianego rozdziału 8a. Jednocześnie podkreślenia wymaga, że Policja nie nakłada w powyższym zakresie administracyjnych kar pieniężnych. Kary pieniężne, o których mowa w art. 48a ust. 1 ustawy o zapobieganiu, wymierza, w drodze decyzji administracyjnej, państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny.

V.519.2.2020

RPO pyta o przyczyny interwencji policji pod radiową Trójką 22 maja

Data: 2020-05-28

22 maja 2020 r. przed siedzibą radiowej Trójki w Warszawie sympatycy stacji protestowali przeciwko wprowadzaniu cenzury w radiu i oczernianiu dziennikarzy, którzy ostatnio zakończyli współpracę z programem. Protest przebiegał spokojnie, uczestnicy przynieśli transparenty, odtwarzana była muzyka. Wobec zgromadzonych policjanci podjęli interwencję – uczestnicy byli legitymowani, wystawione zostały mandaty karne.

RPO pyta zatem stołecznego komendanta policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o to:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji w stosunku do osób uczestniczących w proteście oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań Policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób;
  • czy doszło do zatrzymań uczestników i ewentualnie ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę wdzięczny za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

Odpowiedź KSP

Funkcjonariusze Policji wylegitymowali 16 uczestników zgromadzenia.

Wobec 5 uczestników, na podstawie art. 41 kw, zastosowano środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia,

Wobec 11 uczestników  zastosowano postępowanie m ndatowe - 3 osoby przyjęły mandaty, a wobec 8 osób, w związku z odmową przyjęcia m andatów karnych, sporządzono stosowną dokumentację

Wobec osób zgromadzonych policjanci nie stosowali środków przymusu bezpośredniego. Żadna z osób nie została zatrzymana.

Osoby uczestniczące w zgromadzeniu poinformowano, że w związku naruszeniem obostrzeń określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych 
ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zostaną sporządzone notatki urzędowe, które następnie przekazano do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.  Powodem jest niezasłonięcie przez nich ust oraz nosa, niezachowanie odpowiedniej odległości (2 metrów) oraz przebywanie w grupie.

II.519.620.2020

RPO interweniuje w PKP Intercity w sprawie zbierania danych o pasażerach jadących na protest przedsiębiorców do Warszawy

Data: 2020-05-27
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarły niepokojące informacje, że naczelnik biura bezpieczeństwa Spółki PKP Intercity polecił konduktorom zbierać informacje o osobach, które jechały na protest przedsiębiorców w Warszawie.
  • RPO przypomina prezesowi spółki Markowie Chraniukowi, że Konstytucja chroni prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki. Jej artykuł 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 - odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.

W Polsce system ochrony danych osobowych opiera się na unijnym akcie zawierającym ogólne zasady przetwarzania danych – RODO. Art. 9 ust. 1 RODO wprowadza szczególną ochronę kategorii danych, jaką są poglądy polityczne. Należy zatem ze szczególną ostrożnością podchodzić do przetwarzania tych danych. W tym kontekście należy wskazać, że podróż pociągami Spółki PKP Intercity, zgodnie z regulaminem spółki, w wypadku osób, które zakupiły bilety drogą elektroniczną, wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych. Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi na konieczność potwierdzania tożsamości podróżnego związaną z obowiązkiem okazywania dokumentu tożsamości. Oznacza to, że w wypadku, jeśli konduktorzy mieliby utrwalać informację o udziale w proteście, w wielu przypadkach mogliby to zrobić w stosunku do konkretnej, możliwej do zidentyfikowania osoby. Wybór przez PKP Intercity rozwiązania opartego na przetwarzaniu danych podróżnych do realizacji przewozu nakłada na spółkę konieczność ochrony tych danych i oceny konsekwencji takiego przetwarzania dla prywatności jednostki.

W ocenie RPO wątpliwe jest również przedstawione w prasie wyjaśnienie, że „monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami przez drużyny konduktorskie i raportowanie służy zwiększeniu przepływu informacji, co przekłada się na realizację wzmocnień pociągów, nie dopuszczając tym samym do przekroczenia limitu pasażerów”. Monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami, jeśli ma służyć ocenie potrzeby zapewnienia dodatkowych możliwości przewozu, może się odbywać bez identyfikacji celu podróży poszczególnych pasażerów.

VII.501.171.2020

Sanepid uchylił kary 10 tys. zł dla protestujących pod Sejmem przeciw wyborom „kopertowym”. Uznał odwołanie obywateli i RPO

Data: 2020-05-26
  • Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie po rozpatrzeniu odwołań uchylił zaskarżoną decyzję w całości i umorzył postępowania
  • „Jak można zauważyć, bezkrytyczne podejście do obserwacji poczynionych przez funkcjonariuszy Policji, bez choćby próby skonfrontowania ich z dowodami mogącymi świadczyć na rzecz obywateli, doprowadziło do wydania decyzji niezgodnej ze stanem faktycznym” – przyznaje powiatowy warszawski sanepid.
  • „Popełniony błąd świadczy o tym, że nawet decyzje, które zgodnie z obowiązującym prawem powinny być wydane, doręczone i wykonane niezwłocznie ze względu na potrzebę ochrony zdrowia lub  życia ludzkiego, nie mogą opierać się na wadliwym materiale dowodowym i prowadzić do pokrzywdzenia osoby ukaranej”.

RPO przystąpił do tej sprawy 22 maja o przedstawił szczegółową argumentację prawną. Chodziło o sprawę demonstracji przed Sejmem przeciwko „kopertowym” wyborom planowanym na 10 maja. Odbyła się ona 6 maja. Tego samego dnia wybory zostały odwołane przez polityków.

Obecnie za naruszenie przepisów dotyczących koronawirusa policja może ukarać nas mandatem (którego można nie przyjąć i pójść z tym do sądu), albo skierować sprawę do sanepidu. Ten może nałożyć karę do 30 tys. zł. Po uprawomocnieniu się decyzji suma ta podlega natychmiastowemu ściągnięciu – można potem dochodzić swych praw w sądzie, ale to trwa. RPO kwestionuje tę procedurę, niemniej w całym kraju ludzie dostawali już wysokie kary administracyjne. W tym wypadku jednak pomogło samo odwołanie się do sanepidu.

Jak sanepid uzasadnił uchylenie kary?

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją nr xxxx wymierzył karę pieniężną w kwocie 10 000 zł za naruszenie w dniu 06.05.2020 r. obowiązku przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie, któremu ukarani podlegali na mocy § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 792 ze zm.).

Zgodnie z przywołanym przepisem, Do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje:

1) pieszo - jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie:

a) chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad:
– dzieckiem do ukończenia 13. roku życia,
– osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie,

b) z wyłączeniem osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących.

Z uwagi na udokumentowany adnotacją policyjną fakt naruszenia cytowanego przepisu, w dniu 15.05.2020 r. wydano zaskarżoną decyzję w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej.

Odwołujący się wskazują, że decyzja została wydana w postępowaniu, w którym naruszono szereg przepisów związanych z realizacją uprawnień strony do wzięcia w nim czynnego udziału, co zaważyło na jednostronnej ocenie materiału dowodowego zgromadzonego z urzędu.

Strona nie została w żaden sposób poinformowana przez organ o prowadzonym wobec niej postępowaniu i nie miała możliwości przedstawić dowodów świadczących o zgodnym z prawem zachowaniu.

Ukarany do odwołania dołączył dokumentację fotograficzną zdarzenia, mającą świadczyć o bezpodstawności stawianych mu zarzutów. Zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich, jak ukarani zwracali uwagę na ograniczoną wartość dowodową notatki policyjnej, która posłużyła do sformułowania zarzutu niedostosowania się do obowiązującego prawa.

Nie ulega wątpliwości, że wydając decyzję w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie pominął prawo strony do przedstawienia dowodów, świadczących na jej korzyść.

Notatka policyjna, otrzymana wyłącznie w odpisie, została uznana za wystarczający dowód tego, że uczestnicy happeningu artystycznego w centrum Warszawy w dniu 06.05.2020 r. przemieszczali się nie zachowując między sobą odstępu 2 metrów.

Jak wynika z udostępnionych przez stron ymateriałów fotograficznych, zbieżnych z dokumentacją akcji prezentowaną przez media, transparent niesiony przez uczestników wydarzenia przymocowany był do drzewców pomiędzy którymi zachowano 2 metry odstępu. W konsekwencji, osoby niosące transparent utrzymywały stale między sobą nakazany przepisami odstęp.

Jak można zauważyć, bezkrytyczne podejście do obserwacji poczynionych przez funkcjonariuszy Policji bez choćby próby skonfrontowania ich z dowodami mogącymi świadczyć na rzecz obywateli, doprowadziło do wydania decyzji niezgodnej ze stanem faktycznym. Popełniony błąd świadczy o tym, że nawet decyzje, które zgodnie z obowiązującym prawem powinny być wydane, doręczone i wykonane niezwłocznie ze względu na potrzebę ochrony zdrowia lub  życia ludzkiego, nie mogą opierać się na wadliwym materiale dowodowym i prowadzić do pokrzywdzenia osoby ukaranej.

Zgodnie z art. 132 Kodeksu postępowania administracyjnego, jeżeli odwołanie wniosły wszystkie strony, a organ administracji publicznej, który wydał decyzję, uzna, że to odwołanie zasługuje w całości na uwzględnienie, może wydać nową decyzję, w której uchyli lub zmieni zaskarżoną decyzję. (…) Od nowej decyzji służy stronom odwołanie.

Nie ulega wątpliwości, że decyzja nakładająca administracyjną karę pieniężną została oparta o nader ograniczony materiał dowodowy. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie nie podjął próby weryfikacji treści notatki policyjnej, co – zważywszy na znaczny oddźwięk medialny sprawy – było możliwe jeszcze przed wydaniem zaskarżonego rozstrzygnięcia. Biorąc pod uwagę, że kara w wysokości 10000 zł jest bardzo dotkliwym środkiem prewencji epidemiologicznej, słuszne wydaje się oczekiwanie odwołujących się, aby materiał dowodowy opierał się na mocniejszych podstawach niż kilkuzdaniowa adnotacja policyjna. Tym samym, zgadzając się zarówno co do treści żądania odwołującego się, jak i co do przyczyn uzasadniających to żądanie, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m.st. Warszawie postanowił, jak w rozstrzygnięciu.

RPO protestuje przeciwko zakłamywaniu we wpisach Komendy Stołecznej Policji na twitterze roli RPO w wydarzeniach związanych z działaniami policji

Data: 2020-05-26
  • 23 maja 2020 r. na twitterze Komendy Stołecznej Policji został opublikowany wpis „Od początku wydarzenia obserwowane są przez pełnomocników do spraw ochrony praw człowieka komendantów stołecznego i  głównego Policji, którzy współpracują między innymi z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w zakresie oceny prawidłowości naszego działania”. Wpis ten odnosił się do działań Policji podejmowanych w związku z kolejnym protestem przedsiębiorców w Warszawie.
  • Zacytowany wpis zawierał nieprawdziwą sugestię, jakoby RPO lub jego przedstawiciele w dniu 23 maja 2020 r. współpracował z Policją w celu bieżącego obserwowania zdarzeń podczas protestu przedsiębiorców. W związku z tym odpowiedziałem na zacytowany wpis Komendy Stołecznej Policji następującym wpisem na  twitterze: „Absolutnie dementuję. Biuro RPO współpracuje z pełnomocnikami policji ds. praw człowieka na zasadach ogólnych. Jednak wczoraj nie współpracowaliśmy z Policją ani nie obserwowaliśmy wydarzeń. Wręcz przeciwnie - będziemy się domagać od Policji wyjaśnień”.
  • Odpowiedzią na moją reakcję był kolejny wpis Komendy Stołecznej Policji: „Panie Rzeczniku, właśnie do ogólnej współpracy odnosi się nasz wpis. Wyjaśnia rolę pełnomocników. Nie piszemy, że obserwował Pan z nami te działania. W przeciwieństwie do Pana, nasi pełnomocnicy uczestniczą w naszych działaniach”.

RPO stanowczo protestuje przeciwko zakłamywaniu we wpisach Komendy Stołecznej Policji na twitterze roli Rzecznika Praw Obywatelskich w wydarzeniach związanych z działaniami Policji. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pierwotny wpis Komendy Stołecznej Policji nie dość, że podawał nieprawdę, to jeszcze w istocie miał legitymizować działania Policji poprzez wskazanie, że odbywają się one „pod bieżącą kontrolą” Rzecznika Praw Obywatelskich. Wpis ten tym bardziej wprowadza w błąd, że do tej pory RPO nie otrzymał odpowiedzi od Komendanta Stołecznego Policji na moje pisma, dotyczące przedstawienia wyjaśnień w sprawie działań Policji podczas protestów przedsiębiorców w Warszawie w  dniach 8 i 16 maja 2020 r.

RPO wyraża także oburzenie wobec treści drugiego z powołanych wpisów Komendy Stołecznej Policji. Wpis ten zaprzeczał w istocie treści wpisu pierwotnego – sugerując jakoby to RPO w odpowiedzi minął się z prawdą, zawierając jednocześnie insynuację, jakoby obowiązkiem Rzecznika Praw Obywatelskich było uczestniczenie w działaniach Policji.

RPO bardzo wysoko ceni sobie współpracę z pełnomocnikami Pana Komendanta i komendantów wojewódzkich oraz stołecznego do spraw ochrony praw człowieka. Dostrzega ich zaangażowanie w ochronę praw i wolności obywatelskich i ich gotowość do współpracy ze mną, także w zakresie tematów dla Policji trudnych lub niewygodnych. Nie ma jednak jego zgody na instrumentalne, niezgodne z prawdą i obraźliwe dla piastowanego przeze mnie urzędu wypowiedzi przedstawicieli Policji.

Odpowiedź KGP

- Komendant Stołeczny Policji zapewnił mnie, że przedmiotowy wpis miał na celu zaakcentowanie ogólnej współpracy z Panem Rzecznikiem, nie zaś wprowadzanie w błąd czytelników - odpisał komendant główny policji gen. insp. Jaroslaw Szymczyk. Dokonując analizy wskazanych przez Pana wpisów uważam, że nie miały one cechy zakłamywania roli Rzecznika Praw Obywatelskicłi czy też insynuowania jakichkolwiek działań Pana Rzecznika, które nie miały miejsca. W żadnym też razie nie można dopatrzeć się w działaniach Policji oraz podległych mi funkcjonariuszy jakichkolwiek prób deprecjonowania Rzecznika Praw Obywatelskich czy też „instrumentalnych, niegodnych z prawdą i obraźliwych wypowiedzi".

II.519.549.2020

RPO odwołuje się od wysokich kar, które Inspekcja Sanitarna nałożyła na protestujących pod Sejmem

Data: 2020-05-22
  • RPO zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym i zaskarżył w całości dwie decyzje Powiatowego Inspektora Sanitarnego nakładające karę 10 tys. zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie protestujących pod Sejmem.
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.
  • Sanepid nie tylko działał wbrew ustawom, ale w sposób wyraźny nie traktował obywateli w sposób równy: przecież w kwietniu nie sprawdzał, czy wszyscy obecni na uroczystościach smoleńskich na Placu Piłsudskiego mieli prawo tam być.

Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień RPO zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym i zaskarżył w całości dwie decyzje Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego nakładające karę 10 tys. zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie.

RPO zauważa m.in., że:

  • postępowanie administracyjne musi odbywać się z udziałem zainteresowanych stron, chyba że sytuacja nie cierpi zwłoki. Protestujący przed Sejmem zostali ukarani w kilka dni po wydarzeniu – nie była więc to sytuacja niecierpiąca zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego;
  • Powiatowy Inspektor Sanitarny nie wykonał sowich obowiązków, bo nie powiadomił obywateli o toczącym się wobec nich postępowaniu;
  • wszczął postępowanie na podstawie notatki policjanta, a nie wiadomo, czy Policja w ogóle miała prawo taką notatkę przekazać (przepisy nie zostały odpowiednio zmienione – a bez podstawy prawnej nie wolno gromadzić i w taki sposób przetwarzać danych o obywatelach);
  • jeśli Policja nie miała prawa przekazywać notatki, to nie może być ona dowodem w postępowaniu administracyjnym;
  • Sanepid wymierzył 10 tys. zł kary w kraju, w którym minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 2600 zł brutto.

Na koniec RPO odnosi się do stwierdzenia Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii”.

To stwierdzenie zdaniem RPO nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie.  Policja nie sporządzała wtedy notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości. Oznacza to, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania.

TREŚĆ PISMA PROCESOWEGO RPO

Zaskarżonej decyzji zarzucam naruszenie art. 7 k. p. a., art. 8 § 1 k. p. a., art. 9 k. p. a., art. 10 § 1 k. p. a., art. 61 § 4 k. p. a., art. 75 § 1 k. p. a. w związku z art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) i art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k. p. a., art. 81 k. p. a. i art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz wnoszę o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k. p. a. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie.

Uzasadnienie

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją administracyjną z dnia 15 maja 2020 r. (Nr 708/2020/EPN) wymierzył obywatelowi karę pieniężną w kwocie 10 000 zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że jej adresat nie podporządkował się regulacji zawartej w obowiązującym w dacie zdarzenia § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 792; dalej zwanym rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r.), stanowiącym, że do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje pieszo, jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie. Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe.

Uzasadniając decyzję administracyjną w zakresie wysokości wymierzonej kary pieniężnej organ administracji publicznej wskazał, że rozważył wagę i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, w szczególności istotną potrzebę ochrony zdrowia i życia osób postronnych, które działaniem adresata decyzji zostały w sposób realny i bezpośredni zagrożone oraz poważny uszczerbek w ważnym interesie publicznym, jakim jest bezpieczeństwo zdrowotne osób, które mogły mieć kontakt z adresatem decyzji, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków w zakresie opisanym w decyzji, w następstwie którego nakładana jest kara oraz wysoki stopień przyczynienia się strony do powstania naruszenia prawa. Wreszcie Powiatowy Inspektor Sanitarny stwierdził, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.

Zawarty w decyzji opis przypisanego obywatelowi zachowania polegającego na nieprzestrzeganiu nakazu przemieszczania w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie (a nie od drugiej osoby) można byłoby potraktować humorystycznie, gdyby nie to, że z tym opisem zachowania wiąże się dotkliwa kara pieniężna w wysokości 10 000 zł.  Oceniając zaś zaskarżoną decyzję pod względem merytorycznym wskazać trzeba, że zgodnie ze stanowiącym materialnoprawną podstawę wydania decyzji art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Stosownie zaś do art. 46b pkt 12 tej ustawy Rada Ministrów może ustanowić w rozporządzeniu nakaz określonego sposobu przemieszczania się. Na tej też podstawie został wydany § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. ustalający treść nakazu, naruszonego zdaniem Powiatowego Inspektora Sanitarnego przez obywatela.

Z art. 48a ust. 3 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wynika, że kary pieniężne, o których mowa w ust. 1 art. 48a, wymierza w drodze decyzji administracyjnej państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny. W zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do kar pieniężnych stosuje się przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a więc przepisy dotyczące zobowiązań podatkowych. Natomiast w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – Dz. U. z 2019 r. poz. 59 ze zm.).

W myśl art. 61 § 1 k. p. a. postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. W sprawie niniejszej postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Z art. 61 § 4 k. p. a. wynika natomiast, że o wszczęciu postępowania z urzędu należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie. Zawiadomienie przez organ administracji publicznej strony o wszczęciu w jej sprawie postępowania z urzędu ma na celu zapewnienie czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Z art. 10 § 1 k. p. a. wynika bowiem, że organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań.

W wyroku z dnia 13 lipca 2016 r. (sygn. akt I OSK 370/15, LEX nr 2100721) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w zakresie obowiązku zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu, że „nie chodzi tutaj jedynie o prawo żądania przeprowadzenia dowodów (art. 78 k. p. a.), a przez to o wpływ na stosowanie norm prawa materialnego lub procesowego. Przez udział w postępowaniu administracyjnym należy rozumieć nie tylko udział w czynnościach postępowania wyjaśniającego, ale też w czynnościach decydujących.”

Z art. 10 § 2 k. p. a. wynika, że organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Ponadto w świetle art. 15 zzzzzn pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.) w okresie stanu epidemii, w szczególności, gdy urząd administracji obsługujący organ administracji publicznej wykonuje zadania w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów, organ administracji publicznej może odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. także w przypadku, gdy wszystkie strony zrzekły się swego prawa.

Strona tego postępowania administracyjnego nie zrzekła się przysługującego jej prawa wynikającego z art. 10 § 1 k. p. a. Nie zostały też spełnione przesłanki z art. 10 § 2 k. p. a. uzasadniające odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Załatwienie sprawy wymierzenia kary administracyjnej ex post, a więc kilka dni po odnotowaniu zachowania uzasadniającego zdaniem organu administracji publicznej nałożenie kary pieniężnej, nie jest bowiem załatwieniem sprawy w stanie niecierpiącym zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jeśli nawet takie niebezpieczeństwo dla zdrowia wynikające z przypisanego stronie zachowania istniało, to ustało ono już zanim organ administracji publicznej powziął o tym informację. Kara pieniężna ma w tym przypadku charakter następczy i prewencyjny i ma zapobiegać na przyszłość zachowaniom niepożądanym z punktu widzenia zwalczania epidemii. Na pozbawienie strony postępowania prawa do czynnego udziału w postępowaniu nie pozwala też sama natura postępowania administracyjnego w sprawie kary pieniężnej. Otóż z art. 189d pkt 7 k. p. a. wynika, że organ wymierzając taką karę osobie fizycznej musi uwzględnić warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana. Organ administracji nie może tego w oczywisty sposób uczynić, nie zapewniając stronie czynnego udziału w postępowaniu i nie badając w ten sposób jej warunków osobistych (rodzinnych, majątkowych, zarobkowych).

W sprawie będącej przedmiotem odwołania Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 k. p. a. i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem art. 10 § 1 i art. 61 § 4 k. p. a.

Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszenie przez stronę postępowania nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. stwierdził na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Chodzi o notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazaną Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Stosownie do art. 75 § 1 k. p. a. jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W szczególności dowodem mogą być dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłych oraz oględziny.

W związku z tym wymaga wyjaśnienia czy funkcjonariusze Policji postępując zgodnie z prawem mogli przekazać Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu sporządzoną przez siebie notatkę służbową, a więc czy taka notatka może stanowić dowód w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Notatka zawierała dane osobowe obywatela, w związku z tym udostępnienie tych danych przez Policję innemu organowi wymaga wyraźnej podstawy ustawowej regulującej zarówno zasady i tryb ich udostępniania. Z mającego w tym zakresie zastosowanie art. 51 ust. 5 Konstytucji RP wynika bowiem, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą dowolnie dysponować informacjami o jednostce, lecz wyłącznie na zasadach i w trybie ściśle określonym w ustawie. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny  w tym kontekście (wyrok z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16, OTK-A z 2018 r., poz. 38) w ustawie powinny być uregulowane w związku z tym takie zagadnienia jak zobowiązanie do ujawnienia informacji o swojej osobie. W ustawie powinno się znaleźć co najmniej określenie podmiotów zobowiązanych, okoliczności powstania obowiązku ujawnienia informacji oraz zakresu tych informacji, a także zasad ich przechowywania, poprawiania, udostępniania i usuwania. Materia ustawowa powinna obejmować zasady gromadzenia i udostępniania informacji, a więc bezpośrednie materialnoprawne podstawy tych czynności, przy czym po pojęciem „gromadzenie” należy rozumieć nie tylko zbieranie informacji, ale także ich przetwarzanie (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01, OTK z 2002 r., Nr 1/A, poz. 3). Wreszcie ustawa musi określać tryb gromadzenia i udostępniania informacji, a więc procedurę postępowania podmiotu, który tymi informacjami dysponuje (wyroki Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01; z dnia 16 lipca 2015 r., sygn. akt K 2/13; z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16).

W związku z powyższym należy ustalić, czy w systemie prawa istnieją normy prawne rangi ustawy pozwalające Policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać innym podmiotom zewnętrznym w stosunku do Policji informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi mającymi na celu wymierzenie kary pieniężnej.

Z art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) wynika, że do podstawowych zadań Policji należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych. Realizując to zadanie Policja wykonuje (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji) czynności administracyjno-porządkowe w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Przepis ten nie pozwala natomiast Policji na wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach (art. 14 ust. 2 ustawy o Policji). Wykonując te czynności policjanci korzystają z uprawnień określonych art. 15 ust. 1 ustawy o Policji, mogą więc legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). W ramach tak zakreślonych uprawnień Policja może prowadzić postępowanie mandatowe (art. 95 § 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń – Dz. U.  z 2020 r., poz. 729), może też występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny (art. 17 § 1 k. p. s. w.) w przypadku ujawnienia wykroczenia przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych (art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń – Dz. U. z 2019 r., poz. 821). Takim wykroczeniem jest też naruszenie nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. Żaden z tych przepisów nie daje natomiast Policji uprawnień do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ administracji państwowej. Z art. 20 ust. 1 i 1a ustawy o Policji wynika, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

Żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje natomiast przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Powołany już art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa zaś w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej  wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak także udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Nie czynią tego też przepisy Rozdziału 8a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi regulujące wymierzanie kar pieniężnych ani przepisy działu III Ordynacji podatkowej, do której w zakresie nieuregulowanym odsyła ta ustawa (art. 48a ust. 8). Także ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie zawiera przepisów pozwalających tej Inspekcji na pozyskiwanie na potrzeby prowadzonych postępowań administracyjnych informacji i danych osobowych.

W powyższym kontekście zwrócić także trzeba uwagę, że obowiązki informacyjne osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej związane z zapobieganiem i zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych zostały określone w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Osoby te są zobowiązane na zasadach określonych w ustawie udzielać danych i informacji organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej i innym tam wymienionym organom i instytucjom. Wśród tych podmiotów nie ma natomiast Policji.

Przedstawiona analiza prowadzi do wniosku, że zarówno ustawa o Policji jak też żadna inna odrębna ustawa (jak tego wymaga art. 14 ust. 2 ustawy o Policji) nie zawiera wymaganej przez art. 51 ust. 5 Konstytucji RP ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania administracyjnego, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji wyklucza natomiast w sposób jednoznaczny wykonywanie przez Policję czynności w celu wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Sanitarna na potrzeby postępowania administracyjnego mającego na celu wymierzenie obywatelowi kary pieniężnej pozyskała te dane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji RP oraz z naruszeniem art. 14 ust. 2 ustawy o Policji. Tak więc policyjna notatka służbowa stanowiąca opis zarzuconego stronie postępowania zachowania została uzyskana z naruszeniem prawa. Notatka ta będąca jedynym dowodem przeprowadzonym przez organ administracji publicznej w trakcie postępowania jest więc dowodem pozyskanym w sposób sprzeczny z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Decyzja administracyjna w tej sprawie została w związku z tym wydana także z naruszeniem art. 75 § 1 k. p. a., została ona bowiem oparta na dowodzie naruszającym chronioną konstytucyjnie sferę autonomii informacyjnej jednostki (art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji RP) polegającą na braku obowiązku dzielenia się z władzą publiczną informacją o swojej osobie, gdy ustawa tego nie wymaga.

Z art. 75 § 1 k. p. a. wynika, że dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone. Zgodnie zaś z uzasadnieniem zaskarżonej decyzji administracyjnej Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił naruszenie przez stronę nakazu określonego przemieszczania się na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Notatka ta nie ma jednak mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona, czego wymaga art. 75 § 1 k. p. a. w przepisanej formie. Nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a., organami administracji rządowej w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego są organy wymienione w art. 5 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy o Policji, a nie poszczególni funkcjonariusze Policji.

Niezależnie więc od tego, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Nawet zatem gdyby istniała podstawa prawna do jej przekazania Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, to nie mogłaby ona stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie. Mogłaby ta notatka zostać potraktowana jedynie jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną, treść tej notatki nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k. p. a. Wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać zweryfikowana za pomocą innych środków dowodowych. W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył art. 77 § 1 k. p. a. nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy i rozpatrzyć cały zebrany w ten sposób materiał dowodowy. Tymczasem organ w tej sprawie ograniczył się wyłącznie do sięgnięcia po nie mającą mocy dokumentu urzędowego i pozyskaną niezgodnie z prawem notatkę pochodzącą od – jak sam to określił – „służb porządkowych”.

W powyższym zakresie Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył również art. 81 k. p. a., a więc przepis, zgodnie z którym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a. Okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a., na co wskazano powyżej, nie zachodziły w tej sprawie. Strona postępowania nie miała zaś możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Takiej możliwości Powiatowy Inspektor Sanitarny nie stworzył stronie, chociaż z art. 15 zzzzzn pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych wynika, że w okresie stanu epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostępnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów stanowiących akta sprawy również za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną na adres wskazany w rejestrze danych kontaktowych lub na inny adres wskazany przez stronę.

W efekcie dopuszczając się wskazanych naruszeń art. 77 § 1 i art. 81 k. p. a. organ naruszył również zasadę prawdy obiektywnej, w świetle której (art. 7 k. p. a.) w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i z urzędu lub na wniosek strony podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. W tej sprawie organ nie podjął zaś nie tylko wszelkich, ale też żadnych czynności w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, poprzestając na bezkrytycznym przyjęciu jako poczynionych przez siebie ustaleń faktycznych treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Nie zawiadomił też strony o wszczętym z urzędu postępowaniu (art. 61 § 4 k. p. a.) i w ten sposób uniemożliwił stronie odniesienie się do tak poczynionych ustaleń faktycznych. Organ nie wypełnił w ten sposób także obowiązku wynikającego z art. 9 k. p. a. nakazującego należyte i wyczerpujące informowanie strony  o okolicznościach faktycznych, które mogą mieć wpływ na ustalenie jej praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna narusza także art. 7 i art. 9 k. p. a.

Wymierzając administracyjną karę pieniężną i rozstrzygając w decyzji o jej wysokości Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył także art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz art. 8 § 1 k. p. a. Rozważył bowiem, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wagę  i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków przez stronę, a także wysoki stopień przyczynienia się strony do naruszenia prawa. Organ nie rozważył natomiast w ogóle wymierzając karę pieniężną w wysokości  10 000 zł, czego wymaga art. 189d pkt 7 k. p. a., warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważył w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada kare pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustalił w związku z tym, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie  w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina). W ten sposób Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył też ogólną zasadę postępowania administracyjnego, nakazującą organowi kierować się w tym postępowaniu zasadą proporcjonalności. Nie podjął bowiem nawet próby ustalenia, w jakiej relacji pozostaje wysokość nakładanej administracyjnej kary pieniężnej do warunków osobistych, w tym majątkowych i zarobkowych osoby zobowiązanej do jej uiszczenia.

W kontekście wymierzonej przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej w wysokości 10 000 zł trzeba przypomnieć, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosi 2600 zł brutto. Natomiast z obwieszczenia Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 20 maja 2020 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2020 r. wynika, że to wynagrodzenia wyniosło 5285,01 zł brutto. Oznacza to, że wysokość wymierzonej stronie kary administracyjnej w kwocie netto przekracza czterokrotnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i dwukrotnie przekracza przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Powstaje w związku z tym uzasadniona wątpliwość, czy kara pieniężna wymierzona w wysokości 10 000 zł jest proporcjonalna do tych powszechnych możliwości zarobkowych. Organ w tym zakresie nie poczynił jednak żadnych własnych ustaleń, przez co naruszył art. 8 § 1 i art. 189d pkt 7 k. p. a.

Wreszcie trzeba odnieść się do pryncypialnego stwierdzenia zawartego w końcowej części decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii”. To stwierdzenie nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Policja nie sporządzała zaś notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości. Oznacza to, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania wynikającą z art. 8 § 1 k. p. a. i mającą swoje aksjologiczne umocowanie w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, według którego wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej.

W związku z powyższym w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zaskarżona decyzja Powiatowego Inspektora Sanitarnego narusza art. 7 k. p. a., art. 8 § 1 k. p. a., art. 9 k. p. a., art. 10 § 1 k. p. a., art. 61 § 4 k. p. a., art. 75 § 1 k. p. a. w zw. z art. 14 ust. 2 ustawy o Policji oraz z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k. p. a., art. 81 k. p. a. i art. 189d pkt 7 k. p. a., dlatego wnoszę o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k. p. a., gdyż została ona wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego i wnoszę o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

VII.613.14.2020

 

Akcja „List”. Kara za protest przeciw „wyborom pocztowym” niesprawiedliwa i nałożona bez podstaw prawnych

Data: 2020-05-20
  • Artyści, którzy 6 maja przenieśli w ramach akcji protestacyjnej „List” 14-metrowy transparent spod Poczty Głównej do budynku Sejmu, zostali wylegitymowani przez policje a następnie dwóch z nich zostało ukaranych przez Sanepid karą w wysokości 10 000 zł.
  • Artyści protestowali przeciwko organizowaniu „wyborów pocztowych” 10 maja.
  • RPO pyta policję i Sanepid o podstawy prawne działania: uświadamia obie instytucje, że działały na podstawie dziurawych i być może niekonstytucyjnych przepisów.
  • Przystąpił też po stronie obywateli do postępowań przed inspekcją sanitarną w sprawie kar

Z wszystkich relacji wynika, że uczestnicy akcji stosowali się do przepisów sanitarnych (obowiązek zachowania 2 metrów odstępu, obowiązek zasłaniania twarzy). Widać to też na opublikowanym przez dziennikarzy nagranie. Tym bardziej sposób potraktowania tych obywateli przez przedstawicieli państwa musi budzić wątpliwości.

Jak wiadomo, dziś można ukarać obywatela na dwa sposoby – albo wręczając mu mandat (może odmówić przyjęcia go, a sprawę wtedy rozstrzyga sąd), albo w drodze administracyjnej, kiedy karę nakłada Sanepid (tu kary są wielokrotnie wyższe, wykonywanie - natychmiastowe, a procedura odwoławcza mozolna).

To, z jakiej drogi skorzystać, w praktyce zależy od decyzji policji. Jest tak – zauważa RPO - mimo że przepisy regulujące wymierzanie kar administracyjnych za nieprzestrzeganie zakazów epidemicznych nie przewidują udziału w tym Policji. Także przepisów o Policji nie zmieniono tak, by mogła ona brać udział w wymierzaniu kar administracyjnych.

Rzecznik ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń oraz ograniczeń w przemieszczaniu się w związku z obowiązującym stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Niemniej należy podkreślić, że całkowity zakaz w tym zakresie budzi wątpliwości ponieważ może prowadzić w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytycji). Ustawodawca mógłby ograniczyć ryzyko przenoszenia się epidemii za pomocą mniej dolegliwych środków (choćby wskazując, jak demonstrować w czasach epidemii). Dziś – zauważa RPO – „w związku z dynamicznym procesem legislacyjnym” (w dniu protestu przeciw wyborom 10 maja politycy partii rządzącej odwołali je) oraz obowiązującymi ograniczeniami działania podejmowane przez obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów”.

Kara nałożona przez Sanepid wydaje się w opisanej sytuacji rażąco surowa i niesprawiedliwa, a tym samym może zostać uznana za niezgodną z konstytucyjnym standardem określonym w art. 31 ust. 3 Konstytucji w związku z jej nieproporcjonalnością.

VII.613.14.2020

AKTUALIZACJA: 22 maja RPO przystąpił do postępowań przed Głównym Inspektorem Sanitarnym w sprawie 10000-złotowych kar

 

RPO do MSWiA ponownie o „odmrożenie” prawa do zgromadzeń

Data: 2020-05-19
  • W związku z kampanią wyborczą i narastającą potrzebą obywateli wyrażania poglądów o działaniach podejmowanych przez władze należy pilnie rozważyć poluzowania całkowitego zakazu organizacji pokojowych zgromadzeń – pisze RPO do min. Mariusza Kamińskiego.
  • Rząd ponowił ten zakaz w rozporządzeniu z 16 maja.

RPO przypomina ministrowi SWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że pisał do niego w tej sprawie już dwa tygodnie – nie dostał odpowiedzi, a chodzi o kluczową kwestię praw zapisanych w Konstytucji. Po kolejnych protestach przedsiębiorców w Warszawie do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają kolejne skargi obywateli całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych.

VII.613.11.2020

Zakazujcie zgromadzeń, ale nie uchylajcie się od decyzji. RPO do Prezydenta Warszawy w sprawie zgromadzenia 16 maja

Data: 2020-05-18
  • Władze samorządowe powinny wydawać decyzje w sprawie zgromadzeń. Jeśli uważają, że rządowe rozporządzenie jest podstawą do odmowy zgody na zgromadzenie, powinny takiego zgromadzenia zakazać.
  • Zakaz można bowiem zaskarżyć w sądzie – to sąd zdecyduje, jak rozwiązać prawne problem z tym, że z jednej strony mamy konstytucyjne i ustawowe prawo do organizowania zgromadzeń, a z drugiej – rząd walcząc z koronawirusem zakazał zgromadzeń w rozporządzeniu.
  • Uchylanie się od wydawania decyzji o zakazie zgromadzenia prowadzi do faktycznego ograniczenia prawa obywateli, bo nawet jeśli sąd przyzna im rację, to nie może skutecznie naprawić naruszenia prawa. Jeśli nie ma decyzji, to sąd nie ma czego zmienić.
  • RPO pisze do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o tym, jak miast powinno zmienić postępowanie w sprawie zgromadzeń – pisze Adam Bodnar do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

16 maja w Warszawie obywatele próbowali zorganizować zgromadzenie – interweniowała policja. Sprawa ta ma jednak nie tylko „policyjny” wymiar. Rząd zakazał zgromadzeń na podstawie przepisów o epidemii. Sposób, w jaki to zrobił, budzi wątpliwości konstytucyjne, bo wolności konstytucyjnej, jaką jest prawo do zgromadzeń, nie można ograniczać rozporządzeniem i bez odpowiedniego uzasadnienia.

Organizatorzy zgromadzenia z 16 maja chcieli je zgłosić, zgodnie z prawem o zgromadzeniach, w urzędzie Miasta Warszawy. Ale miasto zrobiło unik: nie wydało żadnej decyzji: organ gminy ani nie zamieścił w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia, ani nie wydał decyzji o zakazie zgromadzenia. Zamiast tego powiadomił wnioskodawcę, że zgromadzenie nie może zostać zarejestrowane z uwagi na akaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu Prawa o zgromadzeniach. Skarżący wniósł odwołanie do sądu w tej sprawie.

Sąd Apelacyjny w postanowieniu z dnia 15 maja 2020 r. (VI ACz 339/20), przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich, zmienił postanowienie Sądu Okręgowego i odrzucił odwołanie wnioskodawcy od zawiadomienia o tym, że zgromadzenie nie może zostać zarejestrowane. Sąd uznał, że pismo to nie zawierało władczego rozstrzygnięcia zakazującego zgromadzenia a tym samym nie mogło zostać uznane za decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia. Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że doszło do naruszenia przez organ podjęcia określonych działań o charakterze porządkowo-administracyjnym wskazanych w Prawie o zgromadzeniach. Wydanie decyzji administracyjnej przez organ gminy umożliwiłoby sądowi ocenę tego, czy organizacja konkretnego zgromadzenia faktycznie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, a więc czy zostały spełnione przesłanki zakazu zgromadzenia, o których mowa w art. 14 Prawa o zgromadzeniach.

Należy podkreślić, że sąd podzielił również stanowisko Rzecznika, że całkowity zakaz zgromadzeń publicznych budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji, w szczególności w kontekście konstytucyjnie dopuszczalnych ograniczeń praw podmiotowych i zasady proporcjonalności.

Rządowy zakaz nie wyłącza prawa o zgromadzeniach

Zgodnie z treścią § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM aż do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu art. 3 Prawa o zgromadzeniach. Z treści tego przepisu nie wynika jednak wyłączenie stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie przesłanka do możliwości wydania zakazu organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu tej ustawy. Za nieuprawniony należy więc uznać wniosek, że właściwe organy gminy nie są zobowiązane do podejmowania działań określonych w Prawie o zgromadzeniach. Wydawanie przez organ nieprzewidzianego w ustawie zawiadomienia o odmowie rejestracji zgromadzenia, zamiast decyzji administracyjnej o zakazie zgromadzenia, stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw. Ponadto, w takiej sytuacji, wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania zaistnienia merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania zakazu określonego w art. 77 ust. 2 Konstytucji RP. 

Dlatego RPO zwraca się do prezydenta Warszawy o zmianę praktyki.

VII.613.13.2020

RPO pyta Stołecznego Komendanta Policji o szczegóły interwencji 16 maja

Data: 2020-05-18

Rzecznik prosi komendanta stołecznego policji nadinspektora Pawła Dobrodzieja o podstawy prawnych działania policjantów i tego, jaki i dlaczego używali przymusu 16 maja w Warszawie wobec obywateli korzystających z prawa do zgromadzenia

16 maja 2020 r.policja podjęła interwencję wobec zgromadzenia, które rozpoczęło się około godziny 15 na placu Zamkowym w Warszawie. Jak wynika z przekazów w mediach, w trakcie interwencji funkcjonariusze użyli wobec uczestników zgromadzenia środków przymusu bezpośredniego, w tym chemicznych środków obezwładniających; szereg osób zostało zatrzymanych i wylegitymowanych. Niektórzy demonstrujący odnieśli obrażenia. Doszło także do zatrzymania – umieszczenia w pojeździe policyjnym Jacka Burego, senatora Rzeczypospolitej, mimo że przedstawiał policjantom legitymację senatora.

Zdarzenia te budzą moje poważane zaniepokojenie, także dlatego, że zgromadzenie to nie zostało formalnie zakazane, tak jak wskazuje prawo o zgromadzeniach, natomiast ogólny zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. budzi poważne wątpliwości konstytucyjne.

RPO prosi więc Policję o szczegółowe informacje o działaniach wobec uczestników zgromadzenia w dniu 16 maja 2020 r. w Warszawie. A  szczególności:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji, ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności, że przeprowadzenie zgromadzenia nie zostało zakazane w sposób przewidziany przepisami prawa oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań Policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób, w tym jaka była podstawa faktyczna użycia przez Policję chemicznych środków obezwładniających;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych;
  • ile osób odniosło obrażenia w trakcie interwencji Policji, jakie były to obrażenia i jakie działania zostały podjęte przez funkcjonariuszy wobec osób poszkodowanych;
  • jak była podstawa faktyczna i prawna zatrzymania – umieszczenia senatora RP Jacka Burego w pojeździe policyjnym. 

II.519.549.2020

Stanowisko RPO w sprawie demonstracji zorganizowanej przez przedsiębiorców 16 maja 2020 r.

Data: 2020-05-18
  1. Zaraz po podjęciu decyzji o II etapie odmrożenia gospodarki, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował wystąpienie do MSWiA dotyczące wolności organizowania pokojowych zgromadzeń publicznych. Zdaniem RPO zmniejszenie restrykcji w zakresie przebywania osób w wolnej przestrzeni powinno skutkować zniesieniem całkowitego zakazu organizowania zgromadzeń publicznych. Nie chodzi przy tym o natychmiastowy powrót do możliwości organizacji zgromadzeń w pełnym zakresie, ale o stopniowe „odmrażanie” wolności zgromadzeń publicznych, tak jak ma to miejsce w odniesieniu do innych obszarów życia społecznego (np. określenie liczby osób, które mogą przebywać na określonym terenie, bezwzględne przestrzeganie wymogów sanitarnych).
  2. RPO nie otrzymał odpowiedzi na wystąpienie skierowane do MSWiA. Przepisy w zakresie organizacji zgromadzeń nie zostały zmienione. To oznacza, że obecnie zakaz określony w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2 maja 2020 r.  wciąż obowiązuje. Jednocześnie jednak należy pamiętać, że obowiązuje ustawa Prawo o zgromadzeniach i organy gminy powinny stosować przewidzianą w niej procedurę, dotyczącą m.in. rejestracji zgromadzeń i konieczności wydawania decyzji administracyjnych, w przypadku odmowy dotyczącej organizacji zgromadzenia z powodów epidemiologicznych.
  3. Organizatorzy protestu przedsiębiorców złożyli zawiadomienie do urzędu m.st. Warszawy o woli zorganizowania zgromadzenia w dniu 16 maja 2020 r.
  4. Miasto stołeczne Warszawa nie zarejestrowało zgromadzenia i nie podjęło decyzji merytorycznej w kwestii zgromadzenia (nie wydało decyzji administracyjnej o zakazie jego zorganizowania). Zamiast tego poinformowało organizatorów o odmowie wpisania zgromadzenia do rejestru, ze względu na obowiązujące przepisy ww. rozporządzenia.
  5. Sąd Apelacyjny w Warszawie, jako sąd II instancji, przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich, uznał, że generalny zakaz organizacji zgromadzeń, określony w rozporządzeniu, może być niekonstytucyjny. Natomiast jednocześnie – z powodów proceduralnych – nie mógł uchylić działań Prezydenta m. st. Warszawy, bo informacja przekazana organizatorom nie miała formy decyzji administracyjnej. Urząd Miasta, wbrew obowiązkom ustawowym, w ogóle takiej decyzji nie wydał.  Sytuacja ta budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia prawa do dochodzenia na drodze sądowej naruszonych wolności i praw.
  6. W efekcie powstały wątpliwości dotyczące dopuszczalności podejmowanych działań zarówno dla organizatorów, jak i dla organów państwa:
  • postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie miało skutku w postaci zgody na przeprowadzenie demonstracji (bo Sąd nie uchylił decyzji, gdyż takowa nie została wydana);
  • organizatorzy w świetle postanowienia Sądu Apelacyjnego mogli mieć poczucie, że zakaz wynikający z rozporządzenia zbyt głęboko godzi w ich prawa konstytucyjne i narusza istotę prawa do zgromadzeń publicznych;
  • Policja mogła działać w przeświadczeniu, że postanowienie Sądu Apelacyjnego pod względem formalnym nie oznaczało zgody na demonstrację.

W efekcie tego szczególnego stanu prawnego mogło dojść do kolizji interesów pomiędzy organizatorami zgromadzenia (działającymi w duchu Konstytucji RP) a Policją (kierującą się rozporządzeniem).

  1. Jeśli nawet Policja miała wątpliwości dotyczące legalności zgromadzenia, to powinna podejmować wszelkie działania, aby zgromadzenie zostało rozwiązane w sposób pokojowy, bez użycia przemocy. Świadczą o tym odpowiednie standardy OBWE i orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawach Oya Ataman przeciwko Turcji oraz Balçik przeciwko Turcji Trybunał podkreślił, że „tam, gdzie demonstranci nie biorą udziału w aktach przemocy, ważne jest, aby władze publiczne wykazywały pewien stopień tolerancji”, i że policja powinna powstrzymać się od użycia siły w celu rozproszenia uczestników.
  2. Użycie środków przymusu bezpośredniego, szczególnie gazu łzawiącego, jest za każdym razem ostatecznością. Dlatego należy wyjaśnić czy było to niezbędne i czy nie doszło do przekroczenia granic działania ze strony Policji.
  3. Senator RP jest chroniony immunitetem. To oznacza, że działania Policji w stosunku do Senatora RP powinny być ograniczone, a Policja powinna wystrzegać się naruszania nietykalności osobistej Senatora RP. Należy zatem wyjaśnić czy policja nie przekroczyła uprawnień. Nagrania wideo ze zgromadzenia powinny pozwolić na usunięcie wątpliwości w tym zakresie.
  4. Do Biura RPO trafiają skargi związane z zatrzymaniem oraz przewiezieniem na posterunki policji uczestników demonstracji. Powstaje pytanie jaki był cel tych zatrzymań, jak długo trwały, a także czy poszanowano prawa osób zatrzymanych.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich podjął lub podejmie następujące działania:

  1. RPO zwróci się ponownie do MSWiA z prośbą o „poluzowanie” całkowitego zakazu możliwości korzystania z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń publicznych;
  2. RPO zwróci się do Prezydenta m. st. Warszawy z postulatem rejestracji zgłaszanych pokojowych zgromadzeń oraz wydawanie decyzji administracyjnych w przypadku wydawania odmowy na organizację zgromadzenia, co umożliwi realną kontrolę sądową tych decyzji.
  3. RPO zwróci się do Policji o wyjaśnienie następujących okoliczności:
  • użycia środków przymusu bezpośredniego w stosunku do demonstrantów;
  • użycia środków przymusu bezpośredniego w stosunku do Senatora Jacka Burego oraz jego zatrzymania;
  • zatrzymania uczestników demonstracji oraz poszanowania ich praw w czasie przebywania na posterunkach policji.

Koronawirus. RPO do sądu: całkowity zakaz zgromadzeń - niekonstytucyjny

Data: 2020-05-15
  • Całkowita niemożność organizowania zgromadzeń publicznych w stanie epidemii narusza istotę wolności zgromadzeń, co budzi wątpliwości konstytucyjne 
  • Takie jest stanowisko RPO dla sądu w sprawie odmowy rejestracji przez prezydenta stolicy zgłoszonego zgromadzenia
  • Sąd przyznał rację i wnioskodawcy, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem rządu budzi istotne wątpliwości konstytucyjne

Wnioskodawca zawiadomił Prezydenta m.st. Warszawy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia publicznego 16 maja 2020 r. Chodzi o demonstracje przedsiębiorców.

Prezydent odpisał, że zgromadzenie nie może być zarejestrowane z powodu obowiązującego zakazu zgromadzeń. Wnioskodawca odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie. Wskazał, że Prawo o zgromadzeniach nie przewiduje możliwości odmowy rejestracji zgromadzenia.

Oddalając odwołanie, sąd powołał się rozporządzenie Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. W ocenie sądu prezydent był zatem uprawniony do niezarejestrowania zgromadzenia i niezastosowania Prawa o zgromadzeniach z uwagi na fakt, że przepisy rozporządzenia wyłączają stosowanie Prawa o zgromadzeniach.

Zdaniem sądu urząd nie ma obowiązku stosowania, w obecnych szczególnych okolicznościach, standardowego trybu w postępowaniach dotyczących zgromadzeń regulowanych ustawą.

Sąd uznał ponadto, że zaistniała przesłanka zakazania zgromadzenia z uwagi na zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi, o której mowa w art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach. Powołał się na wynikający z art. 68 Konstytucji RP obowiązek zwalczania chorób epidemicznych.

Wnioskodawca wniósł zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania. Wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji w całości. Zarzucił jej naruszenie:

  • art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. Prawo o zgromadzeniach – poprzez nieudostępnienie niezwłocznie na stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia;
  • art. 14 Prawa o zgromadzeniach – poprzez niewydanie decyzji o zakazie zgromadzenia w sytuacji, gdy organ uznał, że zaistniały przesłanki do zakazania organizacji zgłoszonego zgromadzenia;
  • art. 57 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Jego wątpliwości budzi jednak utrzymywanie na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów całkowitego zakazu w tym zakresie. Prowadzi to bowiem do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji). Jest też sprzeczne z dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika po zawiadomieniu wnioskodawcy organ powinien zastosować procedurę z Prawa o zgromadzeniach - udostępnić w Biuletynie Informacji Publicznej informację o miejscu i terminie zgromadzenia i ewentualnie wydać decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia na podstawie art. 14 ustawy.

Z rozporządzenia RM  nie wynika wyłączenie do odwołania stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie przesłanka do zakazu organizowania zgromadzeń. Za nieuprawniony należy zatem uznać wniosek, że  organy gminy nie są zobowiązane do działań określonych w Prawie o zgromadzeniach.

- Wydawanie przez organ nieprzewidzianego w ustawie zawiadomienia o odmowie rejestracji zgromadzenia, zamiast decyzji o zakazie, stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw – wskazuje RPO w piśmie do sądu.

A w takiej sytuacji wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania  merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia art. 77 ust. 2 Konstytucji. 

Nie sposób też zgodzić się ze stanowiskiem sądu I instancji, że przepisy  rozporządzenia RM mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do Prawa o zgromadzeniach.

Ponadto sąd nie ocenił rzeczywistego zagrożenia dla życia lub zdrowia w planowanym miejscu zgromadzenia. Z doniesień mediów wynika, że poziom zagrożenia epidemicznego w woj. mazowieckim jest obecnie niski.

W ocenie Rzecznika całkowite wyłączenie możliwości organizowania zgromadzeń publicznych stanowi naruszenie istoty wolności zgromadzeń, co budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Postanowienie sądu

Rozpatrując odwołanie 15 maja 2020 r., Sąd Apelacyjny wskazał, że niezarejrestrowanie zgromadzenia nie oznacza jego zakazu. Takie zachowanie urzędu miasta można rozpatrywać w kategoriach bezczynności - bo pownien był albo zakazać zgromadzenia, albo wpisać je do rejestru.

A tylko zakaz zgromadzenia może być oceniany przez sąd. Skoro zaś takiej decyzji nie było, sąd odwołanie wnioskodawcy odrzucił.

Zarazem sąd przyznał rację i wnioskodawcy, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem RM budzi istotne wątpliwości konstytucyjne, szczególnie w kontekście dopuszczalności ograniczeń praw podmiotowych oraz zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

VII.613.13.2020 

Syng. sygn. akt w Sądzie Okręgowym XXV NS 45/20

Koronawirus. RPO pyta o działania policji 8 maja w stolicy, w tym zatrzymanie dziennikarza

Data: 2020-05-11
  • Dziennikarz w ramach swych obowiązków relacjonował drugi dzień protestu przedsiębiorców w stolicy 8 maja. Był w środku grupy demonstrantów, którą otoczył kordon policji
  • Wykorzystując środki przymusu bezpośredniego, funkcjonariusze zatrzymali kilkadziesiąt osób, w tym także i dziennikarza 
  • Zdaniem RPO może to naruszać wolność mediów i jest sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" został zatrzymany przez policję podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie  8 maja 2020 r., gdy wykonywał swe obowiązki. Paweł Rutkiewicz informował policjantów, kim jest i co robi. Zaniepokojony tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi stołeczną policję o wyjaśnienia.

W trakcie interwencji policji zatrzymano kilkadziesiąt osób, w tym po raz drugi tego samego dnia kandydata na prezydenta RP Pawła Tanajno. Wobec protestujących miały zostać użyte m.in. granaty hukowe. Na wyposażeniu interweniujących oddziałów było także urządzenie LRAD (Long Range Acoustic Device), mające zastosowanie do rozpraszania demonstracji za pomocą dźwięków wysokiej częstotliwości, którego użycia nie przewidują  przepisy polskiego prawa. 

RPO pyta zatem:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób, w tym jaka była podstawa faktyczna użycia granatów hukowych;
  • jaki był cel i sposób wykorzystania urządzenia LRAD podczas działań;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  •  ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.  

 

Rzecznik w piśmie do Komendanta Stołecznego Policji podkreśla, że status dziennikarzy gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest bowiem jednym z kluczowych zadań mediów jako tzw. „publicznego stróża”  (ang. public watchdog) w demokratycznym społeczeństwie. Oznacza to zatem, że organy państwa nie mogą utrudniać dziennikarzom wykonywania pracy.

Swoboda relacjonowania demonstracji ma istotne znaczenie także dla wolności zgromadzeń. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić.

Rzecznik przywołał  wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w których wskazano, że karanie pracujących na demonstracjach dziennikarzy prowadzi do naruszenia ich prawa do gromadzenia informacji jako ważnego elementu pracy dziennikarskiej, który podlega równie silnej ochronie, jak opublikowanie informacji. Należy ponadto przypomnieć, że prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter, czy pokojowy przebieg. Zaś sam wymóg zapewnienia dziennikarzom bezpieczeństwa obejmuje przede wszystkim powstrzymanie się m.in. przez organy państwa (policję, inne służby porządkowe) od stosowania wobec dziennikarzy nieuzasadnionych środków przymusu.

Sposób działania policji w przypadku demonstracji z 8 maja budzi wątpliwości z punktu widzenia wolności prasy wyrażonej w Konstytucji (art. 14 w związku z art. 54), w także w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela (art. 10).

A rolą organów państwa w urzeczywistnianiu wolności prasy jest także zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji. Tym bardziej zatem, policja nie powinna podejmować takich środków, które mogą w sposób szczególny narażać dziennikarzy na niebezpieczeństwo i utratę zaufania opinii publicznej.

VII.716.5.2020,  II.519.549.2020

Likwidacja „miasteczka przedsiębiorców” pod Sejmem. Zaniepokojony Rzecznik pyta policję o jej interwencję

Data: 2020-05-08
  • Policja w nocy 8 maja 2020 r. zatrzymała grupę przedsiębiorców, którzy protestowali pod Sejmem, żądając większej pomocy ze strony państwa
  • Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wywołała znaczna liczba zatrzymanych, w tym kandydata na prezydenta Pawła Tanajno  
  • RPO pyta policję o szczegóły jej interwencji, w tym, czy użyto przymusu bezpośredniego, ile osób zatrzymano i na jak długo  

7 maja 2020 r. w Warszawie demonstrowali  przedsiębiorcy, domagający się sprawniejszej i większej pomocy od państwa w dobie pandemii. Manifestanci przeszli pod Sejm, gdzie  utworzyli miasteczko namiotowe. Policja w nocy 8 maja zlikwidowała „miasteczko” i zatrzymała uczestników.  Jednym z nich  był kandydat na prezydenta RP Paweł Tanajno.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę.  Jego poważne zaniepokojenie wzbudziła znaczna liczba osób, które zostały zatrzymane „prewencyjnie” oraz długi okres faktycznego pozbawienia tych osób wolności. 

Rzecznik zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o szczegółowe informacje dotyczące działań policji. Spytał:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności;  
  • jak przebiegało zatrzymanie Pawła Tanajno, który - jak wynika z informacji w mediach - został przewieziony do Legionowa, gdzie przez 5 godzin miał być przetrzymywany w pojeździe policyjnym w chłodzie, bez możliwości snu;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych. 

II.519.549.2020

Odc. 30 - Opieka nad dzieckiem, kwarantanna „graniczna” i podwójny pogrzeb - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-07

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani pyta, czy pracodawca może wypowiedzieć jej warunki pracy i płacy, skoro przebywa na zwolnieniu z tytułu opieki nad dzieckiem?

Zgodnie z kodeksem pracy obowiązuje zakaz pogarszania warunków pracy lub płacy w trakcie usprawiedliwionej nieobecności pracownika. W czasie usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy pracodawca nie może złożyć pracownikowi oświadczenia o wypowiedzeniu mu dotychczasowych warunków pracy lub płacy. Pracodawca nie może zmienić rozkładu czasu pracy ani obniżyć wynagrodzenia za pracę. ( 42 k.p. w zw. 41 k.p.).

Trwają prace nad kolejną ustawą mającą pomóc w zwalczaniu skutków kryzysu wywołanego epidemią, wobec czego zalecamy obserwować sytuację.

Czy urlop macierzyński przedłuża się automatycznie do czasu zakończenia epidemii?

Niestety, aktualnie obowiązujące przepisy nie przewidują automatycznego przedłużenia urlopu macierzyńskiego w związku z epidemią.

Zainteresowana tą kwestią mogłaby rozważyć skorzystanie na postawie przepisów ustawy – Kodeks pracy z prawa do urlopu rodzicielskiego - art. 182(1a) § 1., który jest udzielany bezpośrednio po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego - art. 182(1c) § 2

W razie nieskorzystania z takiej możliwości pracodawca dopuszcza pracownicę po zakończeniu urlopu macierzyńskiego do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem za pracę, jakie otrzymywałby, gdyby nie korzystał z urlopu. - art. 183(2) 

Ponadto zgodnie z art. 163 § 3 na wniosek pracownicy udziela się jej urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Dotyczy to odpowiednio zakończenia urlopu rodzicielskiego - art. 182(1g).

Jest też możliwość skierowana do pracownika zatrudnionego co najmniej 6 miesięcy przewidująca prawo do urlopu wychowawczego w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. - art. 186 § 1.  

Warto jeszcze wskazać, na podstawie art. 4a ust. 7 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, 567, 568 i 695) w rozporządzeniach Rady Ministrów z 30 kwietnia 2010 r. (poz. 790 i 971) wydanych na podstawie tej ustawy obowiązują przepisy, które przewidują dodatkowy zasiłek opiekuńczy oraz przedłużenie okresu jego pobierania w sytuacji konieczności opieki nad dzieckiem spowodowanej np. zamknięciem żłobka lub klubu dziecięcego, ale nie spełnienie tego wymogu (np. wcześniejszego uczęszczania dziecka do placówki czy w związku z niemożnością sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych) niestety uniemożliwia jego otrzymanie.

Aby uzyskać więcej informacji w indywidualnej sprawie najlepiej skontaktować się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, aby ustalić czy w danej sytuacji określone świadczenie lub urlop przysługuje oraz na jakich warunkach.

Pani jest w kwarantannie (mąż wrócił z zagranicy 02.05.), pracodawca domaga się zaświadczenia, że rzeczywiście jest na kwarantannie.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 02.05.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. poz. 792) wskazując obowiązek kwarantanny określa w § 4 tryb poinformowania pracodawcy o tym obowiązku. Osoba odbywająca obowiązkową kwarantannę, informuje pracodawcę o jej odbywaniu. Informację tę przekazuje się za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności, w tym przez telefon. W celu wypłaty osobie odbywającej obowiązkową kwarantannę, wynagrodzenia, o którym mowa w art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy lub świadczenia pieniężnego z tytułu choroby określonego w odrębnych przepisach, osoba ta, w terminie 3 dni roboczych od dnia zakończenia obowiązkowej kwarantanny, składa pracodawcy lub podmiotowi zobowiązanemu do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby pisemne oświadczenie potwierdzające odbycie obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Płatnik składek, który nie jest obowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, niezwłocznie, nie później niż w terminie 7 dni, przekazuje to oświadczenie, do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Oświadczenie to stanowi także dowód usprawiedliwiający nieobecność w pracy w okresie odbywania obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności.

Pracodawca lub podmiot zobowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, może wystąpić do właściwego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej w celu weryfikacji danych zawartych w oświadczeniu. Wystąpienie wymaga uzasadnienia.

Powyższe uregulowania stosuje się analogicznie do domowników objętych kwarantanną co wynika z §5 wskazanego rozporządzenia.

Pani pytała, ile osób może obecnie być na cmentarzu podczas pogrzebu (co jeśli są dwa pogrzeby połączone, jak zrozumiano chodzi o to, że są chowane dwie osoby, ale jeden pogrzeb).

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii przewiduje w § 8 ust. 1 pkt 3 lit. b, że ograniczenie epidemiczne polega na obowiązku zapewnienia, aby na cmentarzu znajdowało się nie więcej niż 50 uczestników podczas jednego pogrzebu, oprócz osób sprawujących kult religijny, osób dokonujących pochowania lub osób zatrudnionych przez zakład lub dom pogrzebowy. Pogrzeb dwóch osób połączony w jedną ceremonię również będzie obejmował wymóg maksymalnej liczby 50 żałobników, co więcej z literalnego brzmienia przepisu wynika, że obecność maksymalnie 50 osób na cmentarzu jest niezależna od liczby celebrowanych pogrzebów. Przy czym należy pamiętać, że ten limit dotyczy obecności na cmentarzu, a nie obecności w kościele podczas mszy pogrzebowej, do której stosuje się regulację § 8 ust. 1 pkt 3 lit. a ww. rozporządzenia (w trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, w budynku użyteczności publicznej przeznaczonym na potrzeby kultu religijnego znajdował się 1 uczestnik na 15 m2 powierzchni tego budynku, oprócz osób sprawujących kult religijny, z wyjątkiem takiego budynku o powierzchni mniejszej niż 75 m2, w którym dopuszcza się jednoczesne przebywanie 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny).

Pani wracająca z Niemiec 4 maja, gdzie pracuje przy opiece nad osobami starszymi, została skierowana na kwarantannę . Czy prawidłowo ?

Obowiązujące na dzień 6.05.2020 r. przepisy rozporządzenia Rady Ministrów przewidują, iż kwarantanna dotyczy osób, które:

  • wracają z zagranicy (z pewnymi wyjątkami, o których mowa poniżej),
  • miały kontakt z osobami zakażonymi (lub potencjalnie zakażonymi) koronawirusem,
  • mieszkają z osobą, która zostaje skierowana na kwarantannę.

Listę osób wyłączonych z obowiązkowej kwarantanny przy przekraczaniu granicy określają przepisy § 3.1, § 3.2, § 3.3 rozporządzenia.

Warto pamiętać, że od 4.05.2020 r. obowiązek kwarantanny nie dotyczy również osób, które:

  • dojeżdżają do pracy w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają do pracy z państwa sąsiadującego),
  • uczą się lub studiują w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają uczyć się lub studiować z państwa sąsiadującego).

Jednakże, aby być zwolnionym od obowiązku odbywania kwarantanny, należało przekroczyć granicę po 4 maja. Zwolnienia bowiem nie stosuje się, gdy realizacja obowiązku kwarantanny rozpoczęła się przed tym dniem.

Zgodnie z przepisami, osoby przekraczające granicę państwową, są obowiązane udokumentować funkcjonariuszowi Straży Granicznej wykonywanie czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych lub pobieranie nauki w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

W razie wątpliwości co do zasadności odbywania kwarantanny, można rozważyć kontakt z państwowym powiatowym inspektoratem sanitarnym. Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792).

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Czy można prosić o zwolnienie z kwarantanny, jeśli mąż powrócił z zagranicy przed 4 maja 2020?

Zgodnie z § 3 ust 3 obowiązującego obecnie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792), od dnia 4 maja 2020 r. obowiązkowej kwarantanny, nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy państwowej stanowiącej granicę wewnętrzną w rozumieniu art. 2 pkt 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/399 z dnia 9 marca 2016 r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice (kodeks graniczny Schengen) (Dz. Urz. UE L 77 z 23.03.2016, str. 1, z późn. zm.):

  1. w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym przez osoby wykonujące te czynności w tych państwach;
  2. przez uczniów i studentów pobierających naukę w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

 Zgodnie z § 19 ust. 1 ww. rozporządzenia wyżej opisanej zasady nie stosuje się jednak w przypadku, gdy realizacja obowiązku odbycia kwarantanny, rozpoczęła się przed dniem 4 maja 2020 r.

W uzasadnionych przypadkach o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia kwarantanny decyduje Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny.

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Pan prosił o informacje dotyczące zakazu zgromadzeń wg nowego rozporządzenia.

Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia 2 maja 2020 r.

Na podstawie

Art. § 14. 1. Został utrzymany zakaz zgromadzeń :

Do odwołania zakazuje się:

  1. organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631);
  2. innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128 oraz z 2020 r. poz. 568) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu.

Art. § 14. 2. Ograniczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzeniem działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym.

Mając na względzie powyższe przepisy zakaz organizowania zgromadzeń został utrzymany i w chwili obecnej obowiązuje do odwołania. Jak czytamy powyżej zakaz ten nie dotyczy spotkań z osobami najbliższymi tj. osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.

Koronawirus. Adam Bodnar pisze do MSWiA: ograniczenia stopniowo są znoszone, ale zakaz zgromadzeń pozostaje

Data: 2020-05-06
  • Obywatele skarżą się, że zakaz zgromadzeń nadal obowiązuje, choć stopniowo znoszone są inne wcześniejsze ograniczenia związane z epidemią 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi MSWiA o rozważenie zmiany przepisów
  • Chodzi o to, by zagwarantować obywatelom ich konstytucyjne prawo do zgromadzeń – z uwzględnieniem koniecznych środków ostrożności
  • Można przecież szczegółowo określić zasady zgromadzeń, np. limit uczestników, obowiązek zachowania odstępów i zakrywania twarzy

Do RPO wpływają skargi obywateli dotyczące wprowadzonego w związku ze stanem epidemii całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych. Wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., został  podtrzymany w ostatnim rozporządzeniu z 2 maja. Tymczasem inne wprowadzone wcześniej ograniczenia i zakazy są stopniowo znoszone.

Rzecznik ma świadomość znaczenia zakazu zgromadzeń wobec stanu  epidemii i ochrony zdrowia publicznego. Niemniej jednak całkowity zakaz budzi wątpliwości, ponieważ prowadzi do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji.  

A możliwe byłyby mniej dolegliwe środki - np. wydawanie decyzji przez samorząd terytorialny o zakazie organizacji danego zgromadzenia ze względu na zdrowie publiczne lub wprowadzenie szczegółowych zasad ich organizacji, w tym limitu uczestników, obowiązku zachowania odstępu lub zakrywania twarzy. Umożliwiłoby to ocenę poszczególnych przypadków i konkretnych zagrożeń.

Tymczasem wolność zgromadzeń traktowana jest znacznie bardziej restrykcyjnie niż inne konstytucyjne wolności, które również doznają ograniczeń. Ostatnie regulacje umożliwiają obywatelom pełniejszą realizację takich praw, jak dostęp do dóbr kultury, wolność przemieszczania się, wolność sumienia i religii. A ich realizacja może rodzić podobne zagrożenia dla ochrony zdrowia publicznego. Zróżnicowane podejście Rady Ministrów do znoszenia ograniczeń w tym zakresie nie ma racjonalnego uzasadnienia.

Wolność zgromadzania się jest ściśle związana z wolnością słowa, w tym z ekspresją poglądów politycznych oraz krytyką władz publicznych. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że wypowiedzi o charakterze politycznym (włączając w to wypowiedzi symboliczne) muszą cieszyć się szerszą ochroną.

Szczególnie w obecnej sytuacji zagwarantowanie obywatelom możliwości manifestacji poglądów jest niezwykle istotne w związku z brakiem prowadzenia konsultacji społecznych kluczowych projektów ustaw.

RPO dostaje też sygnały o zaprzestaniu wydawania przez organy samorządu terytorialnego decyzji o zakazie organizacji zgromadzenia w formie decyzji administracyjnej. Budzi to wątpliwości RPO w związku z zamknięciem obywatelom drogi sądowej, co stoi w sprzeczności z art. 77 ust. 2 Konstytucji. Prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) ograniczono w sposób szczególny - zniesiono możliwość zaskarżenia bezczynności organu. W przypadku niewydania decyzji administracyjnej nie ma zatem możliwości jej kontroli sądowej.

Szczególne wątpliwości budzi też bezterminowość tego zakazu. A nawet w momencie wprowadzenia postulowanego przez RPO stanu klęski żywiołowej ograniczenia obowiązywałyby nie dłużej niż 30 dni - zgodnie z art. 232 Konstytucji.

Adam Bodnar zwrócił się do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego o rozważenie zmian prawnych w celu zagwarantowania obywatelom ich konstytucyjnego prawa do zgromadzeń, uwzględniając konieczne ograniczenia i środki ostrożności związane ze stanem epidemii.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 1 października 2020 r.)

Wyjaśniam, że powyższe zagadnienie pozostaje poza zakresem właściwości Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kwestie związane ze znoszeniem ograniczeń, nakazów i zakazów w wybranych dziedzinach życia społeczno-gospodarczego pozostają bowiem w kompetencji Ministra Zdrowia oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.  Takie decyzje wymagają pogłębionej oceny uwzględniającej specjalistyczną wiedzę zarówno w zakresie ochrony zdrowia, jak i ochrony sanitarno-epidemiologicznej. Tylko te podmioty mogą prawidłowo przeanalizować efekty wprowadzonych ograniczeń, nakazów oraz zakazów i biorąc pod uwagę bieżącą skalę zachorowań na koronawirusa zająć stanowisko odnośnie organizowania zgromadzeń przy uwzględnieniu wymagań zdrowotnych (np. bezpieczna odległość między uczestnikami, maski, przyłbice, itp.) - odpisał 30 września 2020 r. Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w MSWiA.

 VII.613.11.2020

Koronawirus. RPO interweniuje ws. działań policji w Bydgoszczy 1 i 3 maja 2020 r.

Data: 2020-05-05
  • Obywatele zebrani 1 i 3 maja 2020 r. w Bydgoszczy byli legitymowani przez policję, która ich także filmowała
  • RPO przypomina policji o istocie konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń publicznych
  • Całkowity ich zakaz budzi wątpliwości - może prowadzić do naruszenia istoty tego prawa wynikającego z art. 57 Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie działań  bydgoskiej policji podjętych 3 maja 2020 r. wobec obywateli przed pomnikiem Kazimierza Wielkiego w związku ze Świętem Konstytucji. Jak wynika z informacji mediów, podobne działania podjęto wobec obywateli manifestujących poglądy 1 maja 2020 r.

Jak wskazują media, osoby te stosowały się do  przepisów stanu epidemii (obowiązek zachowania 2 m odstępu oraz zasłaniania twarzy). W związku z dynamicznym procesem legislacyjnym oraz  ograniczeniami, działania obywateli były jedyną skuteczną formą realizacji ich prawa do manifestacji poglądów.

Niemniej policjanci zdecydowali się „rozwiązać zgromadzenie”, wylegitymować wszystkie osoby znajdujące się pod pomnikiem – nie podając podstawy tych działań. Wobec jednej uczestniczki zastosowano środki przymusu bezpośredniego, gdy odmówiła podania danych osobowych.

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudza też informacja o rejestrowaniu  przez funkcjonariuszy zapisem wideo osób pod pomnikiem.

Działania policji budzą wątpliwości zwłaszcza pod kątem czynności na potrzeby wymierzania kar administracyjnych przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. Z ustawy o policji wynika, że wykonuje ona czynności na polecenie organów administracji rządowej w zakresie, w jakim obowiązek ten określają odrębne ustawy. Tymczasem ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie przewiduje udziału policji w tym postępowaniu.

Policja jak każdy organ władzy publicznej musi działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji),  a każdy funkcjonariusz wykraczający poza te granice naraża się co najmniej na odpowiedzialność dyscyplinarną.

Rzecznik ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego.

Niemniej całkowity zakaz budzi pewne wątpliwości ponieważ może prowadzić w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji. Stałoby to w sprzeczności z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Możliwe byłoby osiągnięcie określonego przez ustawodawcę celu za pomocą mniej dolegliwych środków.

RPO poprosił Komendanta Miejskiego Policji w  Bydgoszczy o wyjaśnienia.

 VII.613.12.2020

Nadużywanie trybu nakazowego w sprawach zgromadzeń. RPO pisze do KGP

Data: 2020-05-04
  • Sprawy obywateli korzystających z konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń coraz częściej są rozstrzygane w trybie nakazowym, czyli bez prowadzenia rozprawy i wysłuchiwania podsądnego
  • W takich sytuacjach obywatel nie może zakwestionować zarzutów policji, która wystąpiła o jego ukaranie
  • A gdy po sprzeciwie obywatela wobec wyroku nakazowego sąd rozpatruje sprawę w zwykłym trybie, oskarżenia policji bardzo często okazują się bezpodstawne
  • W ocenie RPO należy zmienić prawo tak, aby nie można było wydawać wyroku nakazowego, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia niż policja

Tryb nakazowy – czyli bez prowadzenia rozprawy - został wprowadzony po to, by szybko osądzać sprawy proste i niebudzące wątpliwości ani co do winy sprawcy ani co do okoliczności zdarzenia. Często jednak w tym trybie zapadają wyroki w sprawach, które wątpliwości nie budzą tylko na pierwszy rzut oka. Wtedy sąd ma procedować w postępowaniu zwyczajnym, a nie nakazowym.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zgłosili się przedstawiciele Ruchu Obywatele RP, którzy wskazali na nadużywanie trybu nakazowego w sprawach dotyczących wolności zgromadzeń publicznych (gwarantowanej w art. 54. Konstytucji).

Sądy bardzo często skazują obwinionych/oskarżonych bez wysłuchania ich racji. Dają pełną wiarę oskarżycielowi publicznemu (policji). Według Ruchu, na koniec stycznia 2020 r. wydano w tych sprawach 192 wyroków nakazowych obejmujących 537 osób. Wnioskodawcy wskazują na wysoką skuteczność sprzeciwów od  wyroków nakazowych. Podnoszą, że po uchyleniu wyroku nakazowego przed sądem, w czasie procesu, „oskarżenia policji upadają, okazują się bezpodstawne”.

W ocenie wnioskodawców stosowanie trybu nakazowego rodzi wątpliwości co do możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa wolności zgromadzeń. Wywołuje to bowiem „efekt mrożący”, zniechęcający obywateli do wyrażania swych przekonań. Wobec tego tryb nakazowy powinien być stosowany z dużo większą rozwagą niż obecnie.

W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka o stanowisko w tej sprawie oraz podanie danych statystycznych.

Rzecznik 3 kwietnia 2020 r. wystąpił w tej kwestii do Marszałka Senatu, wnosząc o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych. Chodziłoby o to, aby nie stosować trybu nakazowego, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia. Należy wówczas rozstrzygać sprawę po zapoznaniu się bezpośrednio z poszczególnymi dowodami – a to jest możliwe tylko na rozprawie, w zwykłym trybie. A wyrok nakazowy nie może być traktowany jako „orzeczenie na próbę”.

II.613.1.2020

Koronawirus. RPO pyta policję o działania wobec protestujących pod Sejmem - byli w maseczkach i o 2 m od siebie

Data: 2020-04-29
  • 15 kwietnia 2020 r. pod Sejmem obywatele manifestowali sprzeciw wobec projektów ustaw 
  • Stosowali się oni do przepisów wobec stanu epidemii  - 2 metry odstępu, zasłanianie twarzy
  • Policja wystąpiła jednak o nałożenie na nich kar administracyjnych oraz ukaranie przez sąd za wykroczenie

Obecnie z uwagi na liczne ograniczenia bardzo trudno jest wyrażać obywatelom sprzeciw wobec decyzji władz, także z uwagi na tempo procesu legislacyjnego. Wybrana forma protestu wydaje się zatem jedyną skuteczną formą realizacji prawa obywateli do manifestacji poglądów.

Wątpliwości RPO budzą  podstawy działań policji. Chcąc ukarać zgromadzonych, wysłała 45 wniosków do Sanepidu o nałożenie kar administracyjnych; skierowała też 15 wniosków do sądu o ich ukaranie za wykroczenie.

Policja zgodnie z ustawą wykonuje czynności na polecenie organów administracji rządowej w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach. Z kolei ustawa koronawirusowa, regulująca wymierzanie kar administracyjnych, za nieprzestrzeganie zakazów i nakazów w związku ze stanem epidemii nie przewiduje natomiast jakiejkolwiek formy udziału policji w tym postępowaniu.

Rzecznik przypomina, że policja, jak każdy organ władzy musi działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Dodatkowym problemem jest początkowa odmowa okazania legitymacji służbowej przez policjantów. Taka postawa narusza obowiązek wynikający z art. 61 ustawy o policji, zgodnie z którym policjant obowiązany jest okazać legitymację służbową w taki sposób, aby zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, a także nazwisko policjanta.

W piśmie do Komendanta Stołecznego Policji RPO podkreśla, że ma świadomość zakazu zgromadzeń w związku z obowiązującym stanem epidemii. Wskazuje jednak, że całkowity zakaz budzi pewne wątpliwości i może prowadzić do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń (art. 57 Konstytucji). Byłoby to sprzeczne z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 ust. 3 Konstytucji

RPO zaznacza, że ustawowe zadania policji polegające na ochronie praw obywatelskich w ramach podejmowanych czynności służbowych powinny zawsze uwzględniać wartości konstytucyjne. Przypomina też o zasadzie proporcjonalności i adekwatności działań.

VII.613.9.2020

Blokada marszu narodowców 1 sierpnia 2019 r. 15 osób z zarzutami wykroczeń

Data: 2020-04-10
  • 15 osobom przedstawiono zarzuty wykroczeń w związku z blokadą marszu narodowców w Warszawie 1 sierpnia 2019 r. – informuje RPO Komenda Stołeczna Policji

Rzecznik Praw Obywatelskich pytał policję o sprawę zgromadzeń  1 sierpnia 2019 r. w Warszawie w związku z 75. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Chodzi zwłaszcza o usunięcie kontrmanifestantów wobec marszu narodowców. RPO chciał wiedzieć, czy uczestnicy zgromadzeń zostali ukarani mandatami lub czy zostały skierowane do sądu wnioski o ich ukaranie.

Odpowiedź KSP

W Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, w związku z naruszeniem przepisów prawa, prowadzone są czynności wyjaśniające wobec 61 osób o wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 4 Kodeksu wykroczeń (bezprawne zajęcie i wzbranianie się od opuszczenia miejsca, którym prawnie rozporządzał organizator zgromadzenia) oraz art. 52 § 2 pkt 1 kw (przeszkadzanie w przebiegu niezakazanego zgromadzenia 1 sierpnia 2019 roku ok. godz. 16.15 w Warszawie przy Placu Krasińskich).

Jednocześnie informuję, że:

  • wobec pięciu z wymienionych 61 osób prowadzone są również czynności wyjaśniające w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 2 kw (nieudzielenie w tym samym miejscu i czasie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji wiadomości, co do miejsca zatrudnienia),
  • wobec jednej z wymienionych 61 osób prowadzone są również czynności wyjaśniające w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 1 kw (nieokazanie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji dokumentu tożsamości, pomimo posiadania go przy sobie),
  • wobec jednej z wymienionych 61 osób czynności wyjaśniające prowadzone są również w sprawie popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 kw w zw. z art. 65 § 1 pkt 1 kw (nieudzielenie wbrew obowiązkowi wykonującemu czynność legitymowania funkcjonariuszowi Policji wiadomości, co do tożsamości własnej).

W tych sprawach 15 osobom przedstawiono zarzuty popełnienia wykroczeń z art. 52 § 2 pkt 4 kw oraz art. 52 § 2 pkt 1 kw. Czynności wyjaśniające we wszystkich wymienionych sprawach pozostają w toku. Dotychczas nie skierowano do sądu żadnego wniosku o ukaranie.

VII.613.44.2019

Trzeba ograniczyć tryb nakazowy w sprawach zgromadzeń. RPO pisze do Marszałka Senatu

Data: 2020-04-08
  • Sądy nadużywają trybu nakazowego – czyli rozstrzygania bez prowadzenia rozprawy i wysłuchiwania podsądnego – wobec obywateli korzystających z konstytucyjnego prawa do zgromadzeń
  • Według RPO należy zmienić prawo, aby nie orzekać wyrokiem nakazowym wtedy, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia niż policja
  • Obywatel musi mieć bowiem prawo, aby na rozprawie kwestionować zeznania funkcjonariusza

Tryb nakazowy – czyli bez prowadzenia rozprawy - został wprowadzony po to, by szybko osądzać sprawy proste i niebudzące wątpliwości ani co do winy sprawcy ani co do okoliczności zdarzenia. Zdarza się jednak, że w tym trybie zapadają wyroki w sprawach, które wątpliwości nie budzą tylko na pierwszy rzut oka. Wtedy sąd ma procedować w postępowaniu zwyczajnym, a nie nakazowym.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zgłosili się przedstawiciele Ruchu Obywatele RP, którzy wskazali na problem nadużywania trybu nakazowego w sprawach dotyczących zagadnień związanych z wolnością zgromadzeń publicznych. Według Ruchu, na koniec stycznia 2020 r. wydano w tego typu sprawach 192 wyroków nakazowych obejmujących 537 osób.

Z pisma wynika, że „bardzo często pierwszym krokiem sądów jest wydanie wyroku nakazowego. Sądy niemal rutynowo skazują obwinionych/oskarżonych bez wysłuchania ich racji. Dają pełną wiarę oskarżycielowi publicznemu, w większości policji”. A złożenie sprzeciwu od wyroku nakazowego prowadzi do oddalenia zarzutów w drodze umorzenia sprawy lub uniewinnienia. Przed sądem, w czasie procesu, oskarżenia policji upadają, okazują się bezpodstawne.

Zdaniem wnioskodawcy, „krępuje to poczucie bezpieczeństwa obywateli przy wyrażaniu swoich poglądów, sprzecznie z intencją art. 54 Konstytucji i prowadzą do tzw. «efektu mrożącego», nawet jeśli dzieje się to wbrew intencjom sędziów”. Dlatego też „tryb nakazowy powinien być stosowany z dużo większą rozwagą, niż to się dzieje obecnie”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marszałka Senatu, zwracając uwagę na trzy kwestie.

1. Z praktycznego punktu widzenia nie należy orzekać wyrokiem nakazowym w sytuacji, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmiennie okoliczności zdarzenia. Należy wówczas rozstrzygać sprawę po zapoznaniu się bezpośrednio z poszczególnymi dowodami – a to jest możliwe dopiero na rozprawie.

Celem postępowania nakazowego w sprawach o wykroczenia jest uproszczenie prowadzonych w ich przedmiocie czynności. Nie może to jednak prowadzić do sytuacji, w której wykorzystanie trybu zapewniającego szybkie wydanie rozstrzygnięcia, nastąpi bez wystarczającego uzasadnienia okolicznościami sprawy, ze szkodą dla merytorycznej słuszności tego rozstrzygnięcia .

Wydanie wyroku nakazowego w żaden sposób nie może być traktowane jako wydanie orzeczenia „na próbę”. Przeciwnie, jest to instytucja prawa procesowego, której stosowanie zastrzeżono do najbardziej oczywistych przypadków, gdzie materiał dowodowy istniejący w aktach sprawy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości co do winy i okoliczności popełnienia zarzucanego czynu.

2. W sprawach, w których zarzucany czyn został zaobserwowany przez funkcjonariusza policji, rozprawa jest skutecznym środkiem ochrony interesów oskarżonego (obwinionego), tak by mógł zakwestionować oraz poddać testowi zeznania funkcjonariusza.

3.  W tego typu sprawach sąd musi dokonać testu proporcjonalności konkurujących interesów (zapewnienie porządku oraz wolność zgromadzenia i wyrażania opinii) i w uzasadnieniu wskazać wynik tego rozumowania. Tryb nakazowy na to nie pozwala. Prawo do swobodnego, pokojowego zgromadzania się, którego jednym z celów jest ochrona osobistych poglądów, jest przedmiotem wielu wyjątków, które muszą być interpretowane zawężająco. Konieczność jakichkolwiek ograniczeń musi być przekonująco uzasadniona. Ze względu na istotne cechy tego prawa i jego bliskie związki z demokracją, muszą istnieć przekonujące i nieodparte powody usprawiedliwiające ingerencję w tę wolność. Te powody powinny wynikać z uzasadnienia sądu, co w przypadku trybu nakazowego, nie ma miejsca.

Rzecznik postuluje również wyłączenie takiej możliwości w praktyce i kierowanie tego typu spraw na rozprawę. Ustawodawca powinien również rozważyć wprowadzenie przepisu, który ograniczałby możliwość zastosowania trybu nakazowego w sprawach, w których główny materiał dowodowy stanowią zeznania funkcjonariuszy policji kwestionowane przez obwinionego (zachodzi więc konieczność ich weryfikacji na rozprawie), a także tam, gdzie konieczne jest przeprowadzenie ważenia konkurujących interesów i dóbr: porządek publiczny, bezpieczeństwo a wolność wypowiedzi czy zgromadzenia.

II.613.1.2020

Sąd: publiczne wyświetlenie filmu braci Sekielskich nie było wykroczeniem

Data: 2020-04-07
  • Wyświetlenie na elewacji domu przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego głośnego filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” nie było wykroczeniem
  • Tak prawomocnie orzekł sąd, który umorzył postępowanie w sprawie i zwrócił właścicielowi projektor zarekwirowany przez policję
  • Sprawę monitorował Rzecznik Praw Obywatelskich. W jego ocenie nie doszło do naruszenia porządku publicznego, a wyświetlenie filmu wiązało się z debatą publiczną nt. skutecznej ochrony praw dziecka

W maju 2019 r., w związku z debatą wokół filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, grupa obywateli podczas legalnego zgromadzenia zorganizowała projekcję filmu na elewacji budynku przyległego do Katedry Polowej Wojska Polskiego.

Projekcja została przerwana, a policjanci zarekwirowali projektor. Jako podstawę prawną wskazali art. 63a Kodeksu wykroczeń (Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny). W takiej sytuacji można orzec przepadek przedmiotów służących lub przeznaczonych do wykroczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął  tę sprawę z urzędu z uwagi na jej bezpośredni związek z wolnością zgromadzeń i wolnością słowa. Monitorował prowadzone postępowanie. W piśmie do Komendanta Stołecznej Policji podkreślono, że przepadek rzeczy - w tym przypadku projektora – może zostać orzeczony jedynie przez sąd. 

Zwrócono również uwagę, że według art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji) oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, swoboda wypowiedzi obejmuje nie tylko jej treść, ale również formę. Ochronie podlegają również niestandardowe formy wyrażania poglądów. Z taką właśnie sytuacją mieliśmy do czynienie w tej sprawie.

Podkreślono również brak społecznej szkodliwości zachowania uczestników zdarzenia. W ocenie RPO powinno to wykluczać odpowiedzialność za wykroczenie.

W grudniu 2019 r. Komendant Stołeczny Policji poinformował Rzecznika, że po czynnościach wyjaśniających skierowano wniosek o ukaranie do sądu.

24 stycznia 2020 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie i nakazał zwrot zarekwirowanego projektora.

W uzasadnieniu postanowienia (które uprawomocniło się 7 lutego) sąd wskazał, że zachowanie obwinionych nie było społecznie szkodliwe. Wyświetlenie obrazu na elewacji budynku bez zgody zarządcy trwało bardzo krótko, a miejsce, które wybrano do wyświetlenia, symboliką nawiązywało do tematu filmu, szeroko komentowanego w przestrzeni publicznej.

Samo zgromadzenie zaś, podczas którego zamierzano wyświetlić ten głośny film, było legalne. Przesłuchany zarządca Katedry Polowej WP wyraził wolę niekarania sprawcy wykroczenia.

W ocenie Rzecznika postanowienie sądu będzie miało istotne znaczenie w debacie o granicach wolności słowa.

VII.564.37.2019

Ponownie umorzono śledztwo ws. marszu w Hajnówce z 2018 r. Zażalenie RPO

Data: 2020-03-16
  • Ponownie umorzono dochodzenie w sprawie m.in. propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce w 2018 r.
  • Prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa ani w okrzykach wychwalających „Burego”, ani w prezentowaniu „krzyża celtyckiego” czy znaku „trupiej główki” z hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny!”
  • RPO składa zażalenie do wyższego szczebla prokuratury, wskazując na błędy i wybiórczą ocenę zdarzeń w decyzji o umorzeniu

"Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych" przeszedł ulicami Hajnówki 24 lutego 2018 r. Jego uczestnicy prezentowali m.in. symbole „krzyża celtyckiego" i odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, działającego po 1945 r. na Podlasiu. W 1946 r. dokonał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci.

Zawiadomienie RPO - dzieje sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich zawiadomił o możliwości popełnienia przestępstw: publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego” oraz pochwalanie jego przestępstw . W lutym 2018 r. Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

14 września 2018 r. Komenda Miejska Policji  w Białymstoku umorzyła dochodzenie, uznając, że czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego. Decyzję zatwierdziła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

13 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Hajnówce uwzględnił zażalenie RPO i z zwrócił sprawę do dalszego prowadzenia.

Ponowne postanowienie KMP o umorzeniu dochodzenia zatwierdziła 17 lutego 2020 r. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

Argumenty zażalenia RPO

RPO złożył zażalenie na tę decyzję do Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Wniósł o jej uchylenie i zwrot sprawy do dalszego prowadzenia.

Postanowieniu o umorzeniu dochodzenia RPO zarzucił:

  • obrazę przepisów postępowania przez przedwczesne wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia,
  • zaniechanie wszechstronnej oceny całości materiału dowodowego,
  • dokonanie sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy okoliczności marszu,
  • wybiórcze  oparcie orzeczenia na jednej z dwóch sprzecznych opinii biegłych.

Efektem była jednostronna ocena sprawy  i błąd w ustaleniach faktycznych. Polegało to na uznaniu, że prezentowane symbole charakterystyczne dla ideologii faszystowskiej i rasistowskiej, a także okrzyki „Narodowa Hajnówka” i hasła gloryfikujące postać odpowiedzialną za zbrodnie na ludności prawosławnej narodowości białoruskiej nie stanowią wskazanych przestępstw.

Inne zarzuty zażalenia to:

  • naruszenie przepisów Kpk przez stwierdzenie braku znamion przestępstwa publicznego propagowania ustroju faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego, bez ustalenia tożsamości osób, które mogły się tego dopuścić;
  • naruszenie przepisów Kpk przez nieprawidłowe sformułowanie pytań do biegłych pytań i zasięgniecie opinii eksperckiej w przedmiocie, który nie wymagał wiadomości specjalnych, co doprowadziło do sytuacji, w której o niewypełnieniu znamion czynów zabronionych przesądziła ekspertyza biegłego historyka.

Ocena okrzyków i haseł podczas marszu

Biegły historyk nie dopatrzył się znamion przestępstw w prezentowanej podczas marszu symbolice oraz w hasłach i okrzykach. W jego opinii  wznoszenie okrzyków ku czci „Burego” i żołnierzy wyklętych nie było nawoływaniem do nienawiści narodowościowej, etnicznej i religijnej  ani pochwalaniem zbrodni. Ponadto żaden uczestnik nie wzywał do powtórzenia jakichkolwiek czynów popełnionych przez oddział Romualda Rajsa – podkreśla umorzenie.

RPO nie zgadza się z taką oceną. Okrzyków nie można bowiem oceniać w oderwaniu od społecznego,  wyznaniowego i etnicznego kontekstu marszu – co pominęła prokuratura. Na potrzebę jego uwzględnienia zwrócił zaś uwagę sąd, uchylając poprzednie umorzenie. Zdaniem sądu okrzyki i hasła winny być ocenione z uwzględnieniem tła historycznego, społecznego i wyznaniowego. A osoba „Burego” przez społeczność lokalną Hajnówki jest identyfikowana z wydarzeniami z 1946 r., o których pamięć jest tam nadal żywa. Takie jednoznaczne wytyczne sądu zostały przez prokuraturę zignorowane.

W takim zaś szerszym kontekście utożsamienie postaci „Burego” z akcjami pacyfikacyjnymi białoruskich i prawosławnych wsi jest na tyle oczywiste, że do wypełnienia znamion przestępstw nie było konieczne używanie podczas marszu  sformułowań odnoszących się bezpośrednio do konkretnych czynów „Burego”. Wystarczyło samo wznoszenie okrzyków: „Bury, nasz bohater” czy „Narodowa Hajnówka”.

Świadczy o tym przede wszystkim prowokacyjny charakter wydarzenia, na który zwrócił już uwagę sąd w grudniu 2018 r. Na miejsce marszu świadomie wybrano miasto w ok. 70 % zamieszkałe przez ludność wyznania prawosławnego, w dużej części narodowości białoruskiej. A trasa marszu biegła w pobliżu jednej z największych w regionie świątyń prawosławnych – Soboru św. Trójcy. W zaproszeniu na marsz pisano zaś, że Hajnówka to „jedyne miasto w Polsce, w którym do dzisiaj szarga się dobre imię żołnierzy podziemia antykomunistycznego”, zaś ”wielu mieszkańców nazywa siebie Rusinami, a tamtejsze ziemie wedle ich mniemania są okupowane”.

Zakładano tym samym, że skutkiem manifestacji może być rozpowszechnianie uczucia nienawiści wobec lokalnej społeczności, utożsamiającej się z narodowością białoruską i religią prawosławną.

- Prokurator, pomijając istotny dla sprawy kontekst, powtórzył „błąd wąskiego spojrzenia”, którym według Sądu Rejonowego dotknięte było poprzednie postanowienie – podkreśla RPO. Tym samym prokurator powtórnie przekroczył granice swobodnej oceny dowodów. Oceniając je w sposób jednostronny, pobieżny i sprzeczny ze wskazaniami wiedzy oraz logicznego rozumowania, doprowadził do błędu w ustaleniach faktycznych. Polegał on na uznaniu, że gloryfikowanie postaci  „Burego” i głoszenie haseł o nacjonalistycznym wydźwięku nie wypełniało znamion przestępstw.

Rzecznik powołał się na  definicję „mowy nienawiści” z rekomendacji nr R 97 (20) Komitetu Ministrów Rady Europy z  30 października 1997 r. Zgodnie z nią, za „mowę nienawiści” powinna zostać uznana „każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji, włączając w to nietolerancję wyrażaną w formie agresywnego nacjonalizmu lub etnocentryzmu, dyskryminacji lub wrogości wobec mniejszości, migrantów lub osób wywodzących się ze społeczności imigrantów”.

Ocena symboli i znaków uczestników marszu

Rzecznik nie podziela również poglądu, by nie stanowiło przestępstwa publiczne prezentowanie symbolu „krzyża celtyckiego” – jednoznacznie utożsamianego z międzynarodowym symbolem rasizmu – przy uwzględnieniu całego kontekstu zgromadzenia.

Nie ma przy tym znaczenia opinia biegłego historyka, z której wynika, że znak ten pozostawał nieznany w historycznych kręgach i środowiskach polskiej prawicy. Biegły nie poczynił przy tym żadnych uwag co do obecnego znaczenia tego symbolu. A nie ma on charakteru neutralnego znaku graficznego i - wbrew twierdzeniu prokuratora - nie jest też niejednoznaczny w odbiorze.

Publiczne jego prezentowanie już wielokrotnie podlegało prawnokarnej ocenie sądów, które uznawały to za przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego państwa. Np. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy 6 czerwca 2014 r. jednoznacznie  ocenił taki czyn sprawców, skazując ich na karę ograniczenia wolności. Wątpliwości  nie miał też Sąd Rejonowy w Białymstoku, który 11 maja 2016 r. uznał ten symbol za równoważny nazistowskiej swastyce.

Istotny jest fakt, że mimo prób rejestracji „krzyża celtyckiego” przez Narodowe Odrodzenie Polski, ostatecznie nie został on zarejestrowany i obecnie nie identyfikuje żadnej formacji. Postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, którym na wniosek NOP początkowo wpisano ten symbol do ewidencji partii politycznych,  zostało bowiem uchylone przez warszawski Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. Dowiódł on wówczas, że jest to symbol neofaszystowski. W  tej sprawie prokurator po raz kolejny przekroczył zatem granice swobodnej oceny dowodów. Doprowadził też do sytuacji, w której publiczne prezentowanie „krzyża celtyckiego” jest inaczej oceniana pod względem prawnokarnym w różnych częściach Polski.

Ponadto RPO ma wątpliwości co do oceny prokuratora, że prezentowany na odzieży jednego z uczestników marszu znak przedstawiający trupią czaszkę z piszczelami, wpisany w trójkąt z literami ŚWO, nie był odwzorowaniem symbolu „SS-Totenkopf i nie stanowił karalnego propagowania symboliki nazistowskiej.

Według RPO symbol użyty podczas marszu w każdym szczególe był identyczny z symbolem „SS- Totenkopf” (układ graficzny czaszki, umiejscowienie piszczeli). Prokurator oparł się na opinii biegłego historyka, który genezy tego znaku dopatrzył się w okładce miesięcznika „Inne Oblicza Historii” z 2014 r., gdzie ten symbol błędnie przypisano Pogotowiu Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Biegły dodał, że to nadużycie historyczne, bo żadne dokumenty nie potwierdzają takiej naszywki PAS.

Wyłącznie na podstawie opinii biegłego prokurator nie mógł stwierdzić, czy prezentowanie tego symbolu było przestępstwem, czy też uczestnik  miał taką naszywkę w błędnym przekonaniu, że posługuje się symboliką NZW. Z postanowienia o umorzeniu nie wynika bowiem, czy uczestnik ten został przesłuchany pod tym kątem. A z zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego  propagowaniem ustroju faszystowskiego jest każde prezentowanie symboliki totalitarnego ustroju z zamiarem przekonania do niego. Prokurator nie ocenił zaś, czy ten uczestnik marszu wypełnił znamiona przestępstwa. Dowolnie przyjął bowiem, że skoro emblemat identyczny ze znakem „SS-Totenkopf”, wpisany w trójkąt z literami ŚWO, bywa mylnie kojarzony z formacją NZW, to taki właśnie błąd popełnił uczestnik marszu.

W ten sposób prokurator przekroczył granice swobodnej oceny dowodów,  przedwcześnie stwierdzając, że prezentowanie tego symbolu nie wypełniało znamion przestępstwa.

XI.518.16.2018

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Umorzono śledztwo ws. propagowania totalitaryzmu i nawoływania do nienawiści podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. RPO odwołuje się do sądu

Data: 2020-01-13
  • RPO zaskarżył umorzenie śledztwa w sprawie propagowania totalitarnego ustroju państwa podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. w Warszawie oraz nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym
  • Mimo stwierdzenia licznych naruszeń prawa przez uczestników marszu, prokuratura sprawę umorzyła – z powodu niewykrycia sprawców i braku znamion przestępstwa
  • Za przestępstwo nie uznano np. noszonego przez straż marszu symbolu godła RP, w które wpisano neofaszystowski znak „krzyża celtyckiego”
  • Sam krzyż celtycki prokuratura oceniła zaś jako "niejednoznaczny symbol"
  • Przez dwa lata śledztwa ustalono tylko 10 osób, które mogły złamać prawo. Nie przeanalizowano zaś szczegółowo nagrań monitoringu i nie zbadano wpisów w mediach społecznościowych

- Umorzenie postępowania było nieuzasadnione i przedwczesne – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich w zażaleniu na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 20 grudnia 2019 r. Adam Bodnar wniósł, by Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uchylił tę decyzję i zwrócił sprawę prokuraturze.

Co się działo podczas Marszu Niepodległości

Sprawę Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 r. w Warszawie Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu. W wystąpieniu z 14 listopada 2017 r. do prokuratury napisał, że mogło dojść do naruszenia prawa: wznoszono okrzyki i niesiono transparenty, które mogły stanowić przestępstwa z art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Ponadto używano materiałów pirotechnicznych; agresywnie zachowywano się wobec uczestników kontrmanifestacji prezentujących hasła antyfaszystowskie.

Za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego (art. 256 Kk)  oraz za publiczne nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym (art. 257 Kk) grozi do 2 lat więzienia.

W tym kontekście RPO zwrócił uwagę prokuratury m.in. na:

  • prezentowanie znaku krzyża celtyckiego (międzynarodowego symbolu rasizmu i ruchów supremacji białej rasy) oraz znaku „czarnego słońca” (w czasie II wojny światowej wykorzystywanego przez SS, a obecnie przez grupy neonazistowskie);
  • okrzyki „Sieg heil!”, „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm”;
  • rasistowskie transparenty i hasła, wprost odwołujące się do dominacji białej rasy („Europa będzie biała albo bezludna”, „Biała Europa braterskich narodów”);
  • prezentowanie transparentów i haseł o treściach antyuchodźczych i antyislamskich (baner ze stereotypowym wizerunkiem osoby pochodzenia arabskiego, która ukryta w koniu trojańskim z napisem „Islam” i trzymając tabliczkę „I’m refugee”, próbuje przekroczyć bramę Europy; transparent „Islam = terroryzm”) oraz okrzyki: „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł”; „Polska dla Polaków”, „Cała Polska śpiewa z nami, w…..….ć z uchodźcami”).

Decyzja i ustalenia prokuratury

20 grudnia 2019 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Oceniła, że podczas marszu doszło do przestępstw z art. 256 i 257 Kk. Jak głosi uzasadnienie umorzenia, część uczestników:

  • posiadała i prezentowała publicznie przedmioty, które oceniane obiektywnie były nośnikiem treści nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych;
  • skandowała publicznie znieważające okrzyki, które trzeba uznać za nawołujące do nienawiści na tle różnic etnicznych, rasowych i wyznaniowych oraz takie, które (przy przyjęciu zamiaru przekonywania innych) propagowały totalitarny ustrój państwa (np „Sieg heil”);
  • wykonywała gesty jednoznacznie odwołujące się do ideologii faszystowskiej („hajlowanie”).

Za naruszające oba artykuły Kodeksu karnego uznano zatem:

  • prezentowanie transparentów: „Islam = terroryzm”, z osobą w koniu trojańskim z napisem „Islam” oraz „Europa będzie biała albo bezludna”;
  • wykonywanie gestu „hajlowania” oraz okrzyki „Sieg heil” i „Cała Polska śpiewa z nami, w……..ć z uchodźcami”, „My nie chcemy tu Islamu, terrorystów, muzułmanów”;  „Biała siła, Ku Klux Klan” i „Biała rasa, czysta krew”;
  • wypowiedź uczestnika marszu o „odsunięciu od władzy żydostwa”.

Prokuratura wskazała, że sprawcy tych czynów powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Nie doszło do tego, bo – jak podkreślono w uzasadnieniu – ich identyfikację uniemożliwiło maskowanie wizerunku niektórych uczestników. Dlatego postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawców.

Z kolei wobec niestwierdzenia znamion przestępstw z art. 256 i art. 257 Kk umorzono śledztwo w wątku:

  • prezentowania (przez ustalone osoby) symbolu krzyża celtyckiego, umieszczonego na fladze bądź wpisanego w godło państwowe oraz na transparencie o treści „Biała Europa braterskich narodów”,
  • prezentowania (przez nieustalone osoby) haseł „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł” oraz „Polska dla Polaków”.

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu do sądu Adam Bodnar zarzucił prokuraturze, że sprawę wobec niewykrycia sprawców umorzyła bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności zmierzających do ich identyfikacji.

Z kolei decyzję o umorzeniu części sprawy wobec braku znamion przestępstwa podjęto bez skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego oraz wskutek sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy symboli krzyża celtyckiego i hasła „Biała Europa braterskich narodów”. Doprowadziło to do błędnego uznania, że nie są one przestępstwem.

Ponadto odstąpiono od ustalenia sprawców przestępstwa publicznego znieważenia godła państwowego (art. 137 § 1 Kk), w które wpisano znak krzyża celtyckiego. W sposób nieuzasadniony stwierdzono, że nie godzi to w cześć i szacunek należne symbolom państwowym.

Adam Bodnar w pełni podzielił zaś stanowisko prokuratury, że przestępstwem były pozostałe symbole i hasła prezentowane podczas marszu.

RPO wniósł o uchylenie umorzenia i przekazanie sprawy prokuraturze do dalszego prowadzenia.

RPO: Nie ustalono wszystkich sprawców

Adam Bodnar nie zgadza się ze stwierdzeniem prokuratury, że zrobiono wszystko, aby ustalić tożsamość sprawców. Zebrano dużo zdjęć i nagrań z marszu. Zabezpieczono m.in. nagrania miejskiego monitoringu, pozyskano materiały od mediów i osób fizycznych. Dzięki temu wyodrębniono kilkadziesiąt wizerunków, które rozesłano policji w całym kraju.

- Z postanowienia nie wynika jednak, aby opublikowano zebrane wizerunki, co z pewnością zwiększyłoby szansę wykrycia sprawców zachowań, które zdaniem prokuratora wypełniały znamiona przestępstw motywowanych nienawiścią – stwierdził Rzecznik.

W śledztwie dużo uwagi poświęcono obecności na marszu tzw. Czarnego Bloku. Nie pozyskano jednak żadnych informacji o członkach tej skrajnie narodowej, ksenofobicznej i rasistowskiej grupy. Nie przeprowadzono np. analizy nagrań monitoringu miejskiego, która mogłaby pomóc w ustaleniu trasy dojścia tej grupy na miejsce. Nie dokonano też analizy wpisów w mediach społecznościowych, gdzie zapowiadano udział Czarnego Bloku w marszu.

W powieszeniu baneru przedstawiającego konia trojańskiego z napisem "Islam" uczestniczyły zaś osoby nie należące do żadnej formacji i nie maskujące twarzy. Nic nie wskazuje, aby przy wykorzystaniu monitoringu czy dostępnych zdjęć próbowano wyodrębnić wizerunki tych osób i opublikować je.

- W wyniku trwającego ponad dwa lata postępowania ustalono tożsamość jedynie 10 osób, co do których istniało prawdopodobieństwo, że były obecne na marszu i mogły dopuścić się zachowań godzących w porządek prawny – wskazał RPO. Dalsze czynności w większości nie pozwoliły jednak na przypisanie im sprawstwa.

Krzyż celtycki to przestępstwo

Sprawstwo potwierdzono co do dwóch osób – mężczyzny prezentującego flagę z krzyżem celtyckim (zeznał, że ”wziął ją od kogoś do potrzymania przez chwilę”) oraz obywatelki Czech, która trzymała transparent „Biała Europa bratnich narodów”.

W wątku krzyża celtyckiego i tego transparentu postępowanie umorzono jednak z braku cech przestępstwa. Stało się tak mimo opinii biegłego powołanego przez prokuraturę. Jednoznacznie ocenił on zarówno krzyż celtycki - jako alternatywę dla swastyki używają go grupy neonarodowosocjalistycznych skinheadów - jak i hasło „Biała Europa braterskich narodów”, które nawiązuje do przetworzonej ideologii neofaszyzmu oraz ruchu white supremacy.

W umorzeniu prokurator ograniczył się do uwag na temat niejednoznaczności tych symboli i haseł. Odnosząc się do krzyża celtyckiego, stwierdził, że ”jego dwuznaczność, jako symbolu wczesnochrześcijańskiego i słowiańskiego oraz substytutu swastyki, nie pozwala na przypisanie mu w sposób jednoznaczny treści o charakterze totalitarnym, faszystowskim, rasistowskim czy nawołującym do nienawiści”. Ponadto uznał, że hasło „Biała Europa braterskich narodów” niekoniecznie musi mieć charakter propagandowy.

RPO nie zgadza się z tymi ocenami. Wymowa sloganu „Biała Europa braterskich narodów” nie różni się bowiem od hasła „Europa będzie biała albo bezludna” - co potwierdził biegły. Oba hasła głoszą ideę segregacji rasowej - czyli odseparowania innych ras od ludności utożsamianej przez propagatorów segregacji z rasą białą, dla której przeznaczona ma być Europa.

Rzecznik nie podziela poglądu prokuratury, że symbol krzyża celtyckiego jest na tyle niejednoznaczny, iż nie można mu przypisać treści o charakterze totalitarnym. Ta ocena śledczych pomija opinię biegłego, który podkreślił, że jego symbolika całkowicie zmieniła się w stosunku do jego korzeni wczesnochrześcijańskich. Jeżeli krzyż celtycki, jak twierdzi biegły, używany jest jako zamiennik swastyki, to należy mu przypisać takie samo znaczenie. Z perspektywy prawa karnego jego propagowanie powinno być traktowane na równi z propagowaniem swastyki.

Krzyż celtycki nie jest bowiem ani neutralnym znakiem graficznym, ani też nie jest „niejednoznaczny”. Powszechnie jest uznawany za najczytelniejszy symbol promujący rasizm. Już wcześniej jego prezentowanie sądy uznawały za przestępstwo  (np. orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 6 czerwca 2014 r., sygn. akt XVI K 1211/14 i Sądu Rejonowego w Białymstoku z 11 maja 2016 r., sygn. akt VII K 203/16).

RPO przypomina, że postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie - który na wniosek Narodowego Odrodzenia Polski wpisał symbol krzyża celtyckiego do ewidencji partii politycznych - uchylił Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. W apelacji prokuratura dowodziła, że znak krzyża celtyckiego jest symbolem neofaszystowskim.

RPO: orzeł z krzyżem celtyckim znieważał godło RP

Także brak znamion czynu zabronionego był powodem umorzenia wątku znieważenia godła RP (art. 137 § 1 Kodeksu karnego). W zawiadomieniu do prokuratury z 14 listopada 2017 r. Rzecznik zwrócił uwagę na symbol krzyża celtyckiego, przełamany z symbolem białego orła, który znajdował się na czapkach wielu członków straży marszu. Prokuratura powinna była to ocenić pod kątem przestępstwa propagowania totalitarnego ustroju państwa.

Prokurator jednak nie tylko nie dokonał takiej oceny, ale nawet nie ustalił tożsamości członków straży i odstąpił od ich przesłuchania. Nie uzasadnił też, dlaczego nie było to znieważeniem godła. Nawiązał jedynie do rzekomej dwuznaczności symbolu krzyża celtyckiego, wobec czego  nie można przypisać mu jednoznacznie treści o charakterze totalitarnym, nazistowskim czy rasistowskim.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. - Wpisanie w godło państwowe rasistowskiego i neofaszystowskiego symbolu, którego publiczne propagowanie samo w sobie może być traktowane jako przestępstwo, bez wątpienia stanowi obelgę dla godła państwowego. Nie sposób przy tym uznać, aby w świetle jakichkolwiek obowiązujących w Polsce norm społecznych czy obyczajowych połączenie godła państwowego ze znakiem, który według biegłego jest substytutem swastyki, uchodziło za akceptowalne – podkreślił Adam Bodnar.

Wnioski RPO

W ocenie RPO, umarzając śledztwo, prokurator uchybił obowiązkom, jakie w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją nakładają na Polskę ratyfikowane umowy międzynarodowe. Chodzi m.in. o Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 20 ust. 2); Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (art. 4) czy Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 14).

Europejski Trybunał Praw Człowieka niejednokrotnie podkreślał, że władze muszą użyć wszystkich dostępnych środków do zwalczania rasizmu i przemocy na tle rasistowskim, aby wzmacniać demokratyczną wizję społeczeństwa, w którym rozmaitość nie jest odbierana jako zagrożenie, ale źródło jego bogactwa.

XI.518.90.2017

Stanowisko RPO w sprawie słów wypowiedzianych przez Władysława Frasyniuka

Data: 2019-12-03

Podczas jednej z niedzielnych demonstracji solidarności z sędziami doszło do użycia słów, które muszą budzić sprzeciw i zaniepokojenie.  Wypowiedział je we Wrocławiu wybitny działacz opozycyjny czasów PRL Władysław Frasyniuk.

W ostatnim czasie jako RPO występowałem w jego obronie, gdy zagrożone były jego prawa i był niewłaściwie traktowany przez funkcjonariuszy policji i wymiaru sprawiedliwości.

Nie można się jednak zgodzić na publiczne wypowiedzi, które poprzez treść lub formę mogą dążyć do wywołania u odbiorców uczucia wrogości czy nienawiści.

Niestety, takich wypowiedzi pojawia się w przestrzeni publicznej coraz więcej. W związku z tym chcę ponownie zaapelować do uczestników wszystkich demonstracji i zgromadzeń publicznych, jak również do polityków, o powściągliwość w wyrażaniu emocji, unikanie mowy nienawiści oraz ograniczenie zachowań i gestów, które mogłyby prowokować przemoc. 

Jesteśmy i będziemy społeczeństwem pluralistycznym. W naszym wspólnym interesie jest to, abyśmy – szanując wolność słowa – zadbali o kulturę zgromadzeń i wystąpień publicznych.

Wydarzenia 11 listopada 2019 r. w Warszawie i we Wrocławiu – pod lupą RPO

Data: 2019-11-19
  • Podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2019 r. w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”
  • Fizyczne oddzielenie przez policję kontrmanifestacji od zgromadzenia utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z konstytucyjnej wolności zgromadzeń
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu bada tę interwencję 
  • Wobec złożonych skarg RPO zajął się także użyciem siły przez policję wobec „Marszu Polaków” we Wrocławiu, który został rozwiązany

Jak wynika z informacji mediów, kontrmanifestacja Obywateli RP wobec „Marszu Niepodległości” w Warszawie została rozwiązana, a jej uczestnicy zostali siłą usunięci z trasy marszu. Wcześniej miejsce to policja otoczyła podwójnym kordonem, tzw. kotłem. Skutecznie uniemożliwiło to innym potencjalnym uczestnikom dołączenie do kontrmanifestantów.

Zgromadzenia publiczne - jakie są obowiązki władz 

Obowiązkiem władz publicznych, związanym z realizacją zasady wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji), jest przede wszystkim umożliwienie odbycia zgromadzenia, a następnie zabezpieczenie pokojowego jego  przebiegu. Dotyczy to także zgromadzeń spontanicznych i kontrmanifestacji - podkreśla RPO.

Prawo do odbycia kontrmanifestacji zostało potwierdzone w orzecznictwie m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jak uznawał Trybunał Konstytucyjny, władze mają obowiązek nie tylko usunięcia przeszkód w korzystaniu z wolności zgromadzeń i zaniechania nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również - podjęcia kroków dla urzeczywistnienia tego prawa. Są zobowiązane do zapobieżenia naruszeniu integralności cielesnej osób: uczestników zgromadzenia, kontrdemonstrantów, osób postronnych, jak i personelu zabezpieczającego przebieg zgromadzenia publicznego i funkcjonariuszy – a także zapobieżenia naruszeniu mienia.

Policja ma zatem obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział. Chodzi bowiem o realne zagwarantowanie wolności zgromadzeń - bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych publicznie poglądów i opinii. Działania policji muszą być jednak legalne i proporcjonalne.

Należy pamiętać, że uczestnicy kontrdemonstracji mają prawo publicznie wyrażać swoją niezgodę z demonstrantami. W reakcji na zagrożenie policja musi więc uwzględniać obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania rozwiązań najmniej restrykcyjnych, umożliwiających co do zasady odbycie obu demonstracji.

Zastosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle” powinny  być stosowane wyjątkowo - w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń. W wyroku z 21 czerwca 1988 r. ETPCz podkreślił istotę prawa do kontrdemonstracji, czyli tego, by przeciwne pod względem ideowym grupy mogły usłyszeć odmienne poglądy i stanowiska - nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Obowiązkiem władz jest taka reakcja na ewentualną wrogość uczestników obu demonstracji, aby nie dochodziło do fizycznej przemocy.

RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienie podjętej interwencji.

Zgromadzenie we Wrocławiu

W związku z zorganizowanym 11 listopada 2019 r. we Wrocławiu zgromadzeniem „Marsz Polaków” do Rzecznika wpłynęły skargi na działanie policji (ponadto Jacek Międlar skierował do RPO list otwarty). Skarżący podnoszą, że policja użyła wobec demonstrujących siły fizycznej, armatek wodnych i kul gumowych. Zdaniem skarżących nie reagowała też na akty przemocy wobec demonstrantów i nie udzieliła im pomocy. Wskazują również, że po rozwiązaniu zgromadzenia policja przetrzymywała manifestantów w tzw. kotle.

Opisane w skargach działania policji mogły prowadzić do naruszenia wolności zgromadzeń publicznych, chronionej przez Konstytucję oraz prawo międzynarodowe. Dlatego Rzecznik jest zobowiązany do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

RPO zwrócił się do komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasza Trawińskiego o szczegółowe wyjaśnienia. Chodzi zwłaszcza o wskazanie: 

  • co było bezpośrednią przyczyną decyzji o rozwiązaniu marszu i jak poinformowano o tym demonstrantów;
  • czy działanie organizatorów lub demonstrantów naruszało obowiązujące przepisy prawa;
  • czy podczas manifestacji powstało zagrożenie bezpieczeństwa i porządku publicznego lub osób trzecich;
  • w reakcji na jakie zachowania policja użyła armatek wodnych;
  • ilu demonstrantów zostało rannych wskutek podjętych działań;
  • wobec ilu osób funkcjonariusze podjęli interwencje i ilu zatrzymano. 

VII.613.51.2019, VII.613.46.2019

RPO spotka się z uczestnikami protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP

Data: 2019-11-12
  • Uczestnicy protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP w Warszwie kwestionują prawdziwość prezentowanego w mediach opisu wydarzeń, że zaatakowali wychodzącą ze studia Magdalenę Ogórek
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek w tej sprawie. Rzecznik spotka się z autorami listu

W swoim wniosku autorzy wskazują jednocześnie, że opublikowanie ich wizerunków w „Wiadomościach” TVP w istotny sposób ograniczyło ich prawa (list w załączniku).

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował już działania w tej sprawie. Skierował wystąpienia do Prezesa TVP i Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kwestionował w nich dopuszczalność publikowania wizerunków osób fizycznych biorących udziału w protestach bez ich zgody. Zarówno TVP, jak i KRRiT zaprezentowały jednak odmienny pogląd w tej sprawie.

Rzecznik zapoznał się ze skierowanym do niego listem. Spotka się z jego autorami w celu ustalenia możliwości podjęcia dalszych działań w tej sprawie.

Raport "Znaczenie społeczne i reakcje na Marsz Polski Niepodległej we Wrocławiu 11 listopada 2018 r."

Data: 2019-11-04
  • Jakie są społeczne podstawy Marszu Polski Niepodległej?
  • Jakie potrzeby Marsz sygnalizuje?
  • W jaki sposób polityki publiczne powinny zareagować na te potrzeby?

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił 4 listopada we Wrocławiu raport o społecznych podstawach Marszu Polski Niepodległej. Prezentacja raportu była częścią posiedzenia wrocławskiej Rady Społecznej przy RPO. To właśnie członkowie wrocławskiej Rady zwrócili się do RPO z wnioskiem zbadanie problemu.

Spotkanie obyło się w Fundacji Dom Pokoju we Wrocławiu

Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję. Rzecznik Praw Obywatelskich w swoich działaniach zmierza do pełnego zagwarantowania tego prawa – robi to poprzez przystępowanie do spraw zakazów konkretnych zgromadzeń, poprzez badanie zachowań władz publicznych wobec obywateli (w 2018 r. opublikował obszerny raport o potrzebie zmiany prawa dotyczącego zgromadzeń). Teraz skupił się na tym, jakie potrzeby wyrażają biorący udział w zgromadzeniach obywatele.

- Mamy prawo się nie zgadzać, mamy prawo mieć różne poglądy, nie możemy się wykluczać. Musimy jednak dopuścić rozmowę i próbować się zrozumieć – mówi rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar. – Nasz raport ułatwia to. Pozwala obalić mity szkodliwe w komunikacji społecznej. Co więcej, może być podstawa dla władz i dla społeczników do tworzenia nowych polityk publicznych realizujących potrzeby współobywateli.

Badanie zostało zrealizowane przez Andrzeja Stefańskiego, głównego koordynatora ds. Projektów Społecznych w Biurze RPO we współpracy z Centrum Interwencji Socjologicznych (CIS) Collegium Civitas, którym kieruje dr Łukasz Jurczyszyn.

Raport. Dlaczego?

  • Będący przedmiotem analizy Marsz Polski Niepodległej z 11 listopada 2018 roku we Wrocławiu – pomimo lokalnej specyfiki - jest symptomem szerszego i znaczącego zjawiska.
  • Autorzy raportu skupili się na ludziach. Rozmawiali z aktywistami, członkami ugrupowań radykalnie prawicowych, przedstawicielami mniejszości, samorządowcami, kibicami, liderami biznesu.
  • Przyglądali się strukturze społecznej uczestników, ich motywacji, frekwencji, głoszonym hasłom i postulatom oraz konsekwencjom tego wydarzenia dla Miasta i jego mieszkańców.
  • Stworzyli też rekomendacje polityki społecznej przeciwdziałania radykalizacji na poziomie samorządowym, rządowym oraz działalności organizacji społecznych.
  • Przede wszystkim podkreślają konieczność dialogu i stworzenia pola do debaty ponad podziałami ideologicznymi.

Raport. Diagnoza

Stolica Dolnego Śląska jest drugim w Polsce ośrodkiem organizacyjnym marszów z okazji 11 listopada po Warszawie. Wrocław, postrzegany jako miasto wielokulturowe, tolerancyjne i atrakcyjne dla turystów i międzynarodowego biznesu, musi zmierzyć się z Marszem jako społeczną inicjatywą odbiegającego od promowanego wizerunku miasta. Musi zauważyć, że to, jak postrzegany jest Marsz, zależy od poziomu stabilizacji życiowej, finansowej oraz dostępu do edukacji danej osoby.

Jak to zrobić? Autorzy raportu zbadali strukturę społeczną uczestników Marszu, zadali sobie pytania o ich potrzeby i emocje, a na koniec zaproponowali kilka rozwiązań.

  1. Trzon Marszu stanowią osoby dojeżdżające z podwrocławskich miejscowości.

Tam struktura etniczna jest jednorodna, nie ma też działań pozwalających na oswajanie multikulturowości dawniej znajomego Wrocławia. Dla tych osób udział w Marszu to sposób na pokazanie niezadowolenia z poczucia obcości w mieście. Dlaczego?

We Wrocławiu mieszka coraz więcej przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych, pojawiają się wyznawcy innych religii, osoby ciemnoskóre. W 2017 r. Polska wydała cudzoziemcom ponad 683 tys. pozwoleń na pobyt, zajmując drugie miejsce w Unii Europejskiej.

Dlatego mieszkańcy gmin podwrocławskich dojeżdżając dziś pracy we Wrocławskiej Strefie Ekonomicznej, gdzie pracuje wielu członków społeczności ukraińskiej i koreańskiej. Są często szefami, co rodzi nieporozumienia i frustrację. Dla osób, które borykają się z niższym statusem finansowym, barierami w dostępie do nauki i programów edukacyjnych oferowanych w mieście. Marsz jest dla tej grupy okazją, żeby odzyskać miasto choć na jeden dzień.

  1. Kolejną silną grupą uczestników Marszu są kibice Klubu Śląsk Wrocław.

Również jest to bardzo zróżnicowane środowisko. Autorzy raportu starali się wysłuchać przedstawicieli kibiców i poznać źródło radykalizacji ich postaw. Widzą, że sukcesem organizatorów Marszu jest umiejętność skanalizowania pewnych potrzeb i emocji, które są następnie wykorzystywane do szerzenia haseł narodowo-radykalnych.

  1. Warto jednak pamiętać, że w Marszu biorą udział także przedstawiciele umiarkowanie prawicowych środowisk, którzy nie widzą dla siebie innej alternatywy.

Chcą realizować swoje pobudki patriotyczne i świętować godnie święto 11 listopada. Ta grupa osób absolutnie nie jest zainteresowana udziałem w organizowanej w mieście Radosnej Paradzie – uznając ją za „pajacowanie” – tj. nie dość poważnym potraktowaniem patriotycznej uroczystości.

Raport. Rekomendacje

To te napięcia są zdaniem autorów źródłem agresji, która potem objawia się tak dramatycznymi  zdarzeniami jak: pobicie dr. Przemysława Witkowskiego czy spalenie kukły symbolizującej Żyda. To ich efektem jest odczuwalny wzrost hejtu w internecie, który - w połączeniu ze sprzyjającą atmosferą polityczną - może doprowadzić do sytuacji bardzo niebezpiecznych.

Autorzy raportu podkreślają wagę działań edukacyjnych oraz dialogu, które mogą zapobiegać wybuchom przemocy związanej z radykalizacją społeczną. Debata ponad podziałami może doprowadzić do wypracowania bezpiecznych i włączających rozwiązań zgodnych z konstytucyjnym prawem do wyrażania opinii oraz manifestowania poglądów.

Zmiany powinny być wprowadzone w życie jak najszybciej, zaczynając od samego języka i podejścia do uczestników Marszu i ich potrzeb, kończąc na konieczności zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.

A. Poziom miejski Wrocławia

  1. Programy antydyskryminacyjne powinny w większym stopniu uwzględniać fakt, że ich odbiorcami są też osoby reprezentujące niekoniecznie otwarte podejście do innych kultur czy religii
  2. Trzeba podjąć współpracę z władzami województwa samorządowego i okolicznymi miejscowościami np. Strzegocin, Świdnica, Dzierżoniów, Brzeg, Oleśnica, Legnica)
  3. Miasto powinno wypracować skuteczny sposób komunikowania się i współpracy z nieformalnymi grupami  i organizacjami patriotyczno-narodowymi
  4. Trzeba szkolić urzędników miejskich a także włączyć do współpracy przedstawicieli średnich i dużych korporacji międzynarodowych zatrudniających cudzoziemców. Większą wagę trzeba przykładać do działań pełnomocnika ds. społeczności ukraińskiej

B. Poziom rządowy

  1. W podstawach programowych dla przedszkoli i szkół musimy położyć większy nacisk na edukację antydyskryminacyjną. Potrzebne nam wszystkim są kampanie edukacyjne o możliwie szerokim zasięgu.
  2. Konieczna jest zmiana przepisów Kodeksu karnego pod kątem penalizacji członkostwa w organizacjach promujących lub podżegających do nienawiści rasowej czy uczestnictwa we wszelkich rodzajach tego typu działań.

C. Poziom organizacji społecznych

  1. Warto promować wizję wspólnej przyszłości, w której koegzystują różne kultury, grupy i tradycje ideologiczne. To nie to samo co promowanie wielokulturowości, bo to często skupia się na różnicach a nie na wspólnych  celach czy wartościach.
  2. Organizacje mogą wyszukiwać i wspierać lokalnych leaderów, którzy lepiej rozumieją potrzebę budowania dialogu i lepszej komunikacji między różnymi grupami społecznymi.

Wrocławska Rada Społeczna zbiera się cyklicznie, żeby omawiać istotne problemy społeczne i prawne. Przy Biurze RPO działają cztery Rady, które dzielą się wiedzą i tworzą rozwiązania na poziomie lokalnym. W skład Rady wchodzą przedstawiciele wielu środowisk: naukowcy, prawnicy, aktywiści, działacze na rzecz dialogu społecznego. W spotkaniu uczestniczyli jej członkowie: ks. Jerzy Babiak, Lidia Lempart – prezeska Stowarzyszenia Orator, Karolina Mróz – prezeska Domu Pokoju, prof. Magdalena Tabernacka z Instytutu Nauk Administracyjnych, prof. Ilias Wrazas z Zakładu Neohellenistyki i Studiów Bliskowschodnich UWr, Konrad Imiela – dyrektor Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu, Justyna Mańkowska - Fundacja Katarynka, a także Andrzej Stefański – główny koordynator ds. Projektów Społecznych w Biurze RPO praz pełnomocniczka terenowa RPO we Wrocławiu dyr. Katarzyna Sobańska-Laskowska.

Dyrektor liceum: gdy uczeń chce brać udział udział w strajku klimatycznym, ma dostarczyć zgodę rodzica

Data: 2019-10-22
  • W odpowiedzi na skargę uczniów dyrektor sprostował, że udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie jest w żaden sposób sankcjonowany
  • Aby uczeń mógł uczestniczyć w zgromadzeniu, które odbywa się w godzinach lekcji, ma dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego na opuszczenie szkoły - co się stało
  • Jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczniów uczestniczących w wydarzeniach poza szkołą
  • Kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych należą do priorytetów wychowawczych szkoły – zapewnia dyrektor

Skarga uczniów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego ze społecznych liceów ogólnokształcących. Chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Ze skargi wynika, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

RPO udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto Rzecznik podkreślił, że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

Odpowiedź dyrektora szkoły

- Dyrekcja szkoły nie sugerowała i nie ostrzegała, że uczniowie poniosą surowe konsekwencje za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym – napisał dyrektor liceum w odpowiedzi dla RPO. Uczniowie zostali jedynie poinformowani o konieczności wypełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa związanych z bezpieczeństwem.

Ustawa Prawo Oświatowe, akty wykonawcze do niej, statut szkoły jak i umowy edukacyjne, zawarte między szkołą a rodzicami lub opiekunami prawnymi uczniów, nakładają na dyrektora szkoły obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w czasie zajęć szkolnych.

- Z uwagi na fakt, że Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbywa się w godzinach tych zajęć, a nie jest to wydarzenie organizowane przez szkołę, poprosiliśmy uczniów, aby rodzice wyrazili zgodę na ich wyjście poza szkołę w czasie lekcji, zwolnili ich z zajęć na czas strajku lub usprawiedliwili nieobecność – wskazał dyrektor.

Podkreślił, że to standardowa procedura, stosowana w każdym przypadku, gdy szkoła nie jest organizatorem wydarzenia a niezbędne jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa (np. w trakcie przejścia na miejsce jego odbywania się zgromadzenia) lub jasne zdefiniowanie odpowiedzialności stron.

Dlatego dyrektor ocenił zapytanie uczniów skierowane do RPO  w kategorii nieporozumienia. - Uczniowie uczestniczyli zarówno w strajku w maju 2019 r., jak i we wrześniu 2019 r. Rodzice lub opiekunowie prawni uczestników wyrazili stosowne zgody, co wypełniło wymagania ustawowe i wynikające z umów edukacyjnych kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów - dodał dyrektor.

Podkreślił, że kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych są jednym z priorytetów wychowawczych szkoły, zawartych zarówno w jej misji, statucie, jak w realizowanych działaniach. Zaznaczył, że liceum angażuje się w działania na rzecz poszanowania i promowania wiedzy o prawach człowieka, prawach obywatelskich czy kwestiach ochrony środowiska. Przykładem jest nagroda główna w konkursie Rzecznika Praw Obywatelskich na multimedialną interpretację praw i wolności obywatelskich, wygrane projekty edukacyjne w ramach konkursów Fundacji Rozwoju Sytemu Edukacji.

VII. 7037.33.2019

STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy! Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich – niezależnego organu ds. równego traktowania

Data: 2019-10-03

Wobec informacji o zatrzymaniu osób, które pojawiły się w pobliżu trasy II Marszu Równości w Lublinie z ładunkami wybuchowymi, wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) w Polsce.

Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej.

Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Jest ona źródłem wszelkich praw, a organy państwowe zobowiązane są do odpowiedniej ich ochrony.

Z doniesień medialnych, a także wypowiedzi przedstawicieli organów ścigania wynika, że zabezpieczone przez Policję ładunki były groźne dla życia zgromadzonych osób. W przypadku ich zdetonowania mogło zatem dojść do niewyobrażalnej w swej skali tragedii.

Stojąc na straży praw i wolności wszystkich obywateli, w tym grup szczególnie narażonych na dyskryminację, z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia, ale zdają się być podsycane i potęgowane w toku debaty publicznej – w tym również przez osoby pełniące wysokie funkcje publiczne.

Język nienawiści i wykluczenia skierowany wobec społeczności LGBT niejednokrotnie znalazł już wyraz w homo- bi- i transfobicznych wypowiedziach, rozpowszechnianych przez media publiczne oraz w mediach społecznościowych. Przejawiał się pod postacią obraźliwych kampanii, bezpodstawnie wiążących orientację seksualną z pedofilią, naklejek wyznaczających „strefy wolne od LGBT”, czy też porównań osób nieheteronormatywnych do szkodników, które należy wyeliminować poprzez dezynfekcję. Znalazł także swoje miejsce w uchwałach kilkudziesięciu organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego, które zadeklarowały swój sprzeciw wobec „ideologii LGBT”. Wszystkie te działania jawnie naruszają konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywateli z jakiejkolwiek przyczyny.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie sprzeciwiałem się tym działaniom, podkreślając że mowa nienawiści ma znaczący wpływ na kształtowanie nastrojów i norm społecznych. Przyzwolenie na język pogardy i wykluczenia zawsze stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa i fundamentalnych praw człowieka. Prowadzi do eskalacji nienawiści, agresji fizycznej i społecznej zgody na zachowania bezsprzecznie nieakceptowalne i przekraczające przyjęte normy.

Wydarzenia w czasie I Marszu Równości w Białymstoku stały się jaskrawym przykładem negatywnych konsekwencji nasilającej się agresji wobec osób nieheteronormatywnych. Przemoc – już nie tylko słowna, ale też fizyczna – ze strony przeciwników tego pokojowego zgromadzenia publicznego, stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia jego uczestników. Mogło wydawać się, że będzie to dla społeczeństwa sygnał ostrzegawczy, który powstrzyma falę nienawiści. Niestety, wydarzenia związane z II Marszem Równości w Lublinie pokazały, że zagrożenie dla bezpieczeństwa i podstawowych praw człowieka wzrasta, zamiast maleć. Zabezpieczone przez Policję ładunki wybuchowe mogły bowiem pozbawić życia lub zdrowia osoby uczestniczące w zgromadzeniu. Zdarzenie to powinno skłonić nas wszystkich do głębokiej refleksji i pozytywnej reakcji.

Pragnę przy tym przekazać wyrazy uznania dla prewencyjnych działań Policji w Lublinie, która zidentyfikowała zagrożenie i zatrzymała osoby będące w posiadaniu ładunków. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruję przebieg, a także sposoby zabezpieczania marszów równości oraz dostrzegam i doceniam podejmowane przez właściwe służby działania. Te podjęte przed i podczas zgromadzeń muszą być konsekwentnie kontynuowane przez organy ścigania, w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

Podkreślając raz jeszcze moje obawy i sprzeciw wobec aktów nienawiści i dyskryminacji osób nieheteronormatywnych, chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliski jest szacunek dla godności i praw każdego człowieka, do otwartego i odważnego przeciwstawiania się wszelkim działaniom, które mogą tym podstawowym wartościom zagrażać.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

RPO: czy szkoła może grozić uczniom konsekwencjami za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

Data: 2019-10-02
  • Dyrektor jednego z liceów ostrzegł uczniów, że poniosą „surowe konsekwencje” udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Do RPO wpłynęła ich skarga 
  • RPO jest zaniepokojony możliwością zniechęcania młodych ludzi do działań obywatelskich
  • A udział uczniów w MŚK mieści się w zakresie praw wynikających z Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka
  • Kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych jest zaś wymienione jako ustawowy cel systemu oświaty

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego z liceów, którzy chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Z treści skargi wynika bowiem, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

Rzecznik udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto RPO podkreślił że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

VII.7037.33.2019

RPO przystąpił do sprawy zakazu marszu równości  w Nowym Sączu

Data: 2019-09-27
  • Decyzji prezydenta Miasta zarzuca naruszenie Prawa o zgromadzeniach.
  • Zdaniem RPO Prezydent błędnie uznał, że do zakazania marszu wystarczy to, że w zbliżonym miejscu i czasie odbędzie się procesja różańcowa i „Marsz dla Życia i Rodziny” i że może dojść do konfrontacji.
  • Takie stanowisko prezydenta według RPO narusza też Konstytucję, która gwarantuje wolność zgromadzeń.
  • Władza ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo wszystkim obywatelom korzystającym z wolności zgromadzeń

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym – podkreśla RPO.

Podobne stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił w sprawie zakazu Marszu Równości w Lublinie. Sąd w I instancji przychylił się do nich i zakaz marszu zniósł.

XI.613.7.2019

Sąd uchylił decyzję prezydenta miasta Lublina w sprawie Marszu Równości

Data: 2019-09-26
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • RPO podkreślił: zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.
  • Sąd w całości podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i uchylił decyzję Prezydenta Lublina.
  • Postanowienie nie jest prawomocne – Prezydent Lublina może złożyć zażalenie do Sądu Apelacyjnego

26 września 2019 r. Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu.

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. RPO zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Rzecznik wskazał. Że oceny ewentualnych zagrożeń należy dokonać w oparciu o przesłanki wymienione w ustawie Prawo o zgromadzeniach, zaś stosowanie w drodze analogii wymogów dotyczących bezpieczeństwa imprez masowych jest niedopuszczalne. Organ pominął także okoliczność, że uczestnicy zgromadzenia „Marsz Równości” należą do mniejszości narażonej na dyskryminację, a celem ich zgromadzenia jest zwrócenie uwagi na konieczność przestrzegania konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na jakiekolwiek przyczyny i obowiązku poszanowania przez władze publiczne godności ludzkiej.

Sąd Okręgowy w całości przychylił się do argumentacji Rzecznika. Zdaniem SSO Jolanty Szymanowskiej Prezydent nie wykazał, że marsz i zachowanie jego uczestniczek i uczestników będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach. Ponadto, rozpatrując zgłoszone zgromadzenie publiczne pod kątem ewentualnych zagrożeń organ błędnie wziął pod uwagę okoliczności niezależne od organizatorów i uczestników II Marszu Równości – zagęszczenie placu czy możliwe akty agresji ze strony kontrdemonstrantów. Sąd przypomniał, że wolność zgromadzeń jest chroniona na gruncie Konstytucji RP, a zatem ewentualne ingerencje władzy publicznej w wolność zgromadzeń są możliwe tylko w wyjątkowych, ściśle określonych przez ustawę sytuacjach.  

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia.

AKTUALIZACJA: 27 września sąd okręgowy w Lublinie oddalił zażalenie Prezydenta Lublina

RPO przystępuje do sprawy Marszu Równości w Lublinie

Data: 2019-09-25
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • Powtarza argument, że zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.

Marsz Równości ma się odbyć w Lublinie 28 września 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wytyka Prezydentowi Lublina błędne zastosowanie przepisów o prawie o zgromadzeniach. Wskazuje, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w zbliżonym miejscu i czasie plenerowej ekspozycji historycznych pojazdów wojskowych, a także przypuszczenia wynikające z przebiegu innych marszów równości w Polsce, w tym zeszłorocznego I Marszu Równości w Lublinie, nie stanowią wystarczającej podstawy do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. RPO zauważa, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do takiego rozstrzygnięcia, a przyjęte kryteria nie znajdują oparcia w ustawie.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej związanym z wolnością zgromadzeń publicznych jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie natomiast do treści art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 10 grudnia 1948 r. w Paryżu, zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec swych obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych będący w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z jego art. 21: „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie  z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Art. 21 MPPOiP ma zastosowanie w szczególności do zgromadzeń, w ramach których prezentowane są opinie i idee odnoszące się do istotnych problemów społecznych i publicznych. Obserwacja celów, dla których odbywa się większość zgromadzeń publicznych oraz umiejscowienie przepisu o wolności zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu o wolności słowa pozwala pojmować wolność zgromadzeń jako szczególnego rodzaju postać swobody wypowiedzi. Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, będącej również ratyfikowaną przez Polskę umową międzynarodową, a zatem prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. Treść art. 11 EKPC ma na celu nie tylko ochronę jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych, lecz także nałożenie na władze publiczne obowiązku pozytywnego w zakresie podjęcia działań koniecznych do zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, przy czym dopuszczalne ograniczenia wolności zgromadzania się muszą być „wąsko interpretowane i mogą je usprawiedliwiać jedynie ważne i przekonujące powody”.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

XI.613.6.2019

RPO skarży zakaz Marszu Równości w Gorzowie Wlkp. Sąd uchyla tę decyzję prezydenta miasta AKTUALIZACJA

Data: 2019-08-21
  • Prezydent Gorzowa Wlkp. zakazał planowanego 24 sierpnia 2019 r. Marszu Równości, powołując się na zagrożenie związane z kolizją miejsca i czasu marszu z innymi zgromadzeniami
  • W ocenie RPO, który zaskarżył tę decyzję, prezydent ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności
  • Nie wykazał bowiem, że marsz będzie w jakikolwiek sposób zagrażał życiu, zdrowiu ludzi czy mieniu w znacznych rozmiarach
  • Z tą argumentacją zgodził się gorzowski sąd 

21 sierpnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp. uchylił decyzję o zakazie, wydaną przez prezydenta miasta Jacka Wójcickiego 19 sierpnia. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania, wnosząc o  uchylenie zakazu. 

Zarzucił decyzji błędne przyjęcie, że kolizja miejsca i czasu planowanego zgromadzenia z innymi jest wystarczającą podstawą wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. Innym zarzutem jest naruszenie art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji (wolność zgromadzeń) oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony oraz nieodpowiadający testowi niezbędności i proporcjonalności. Nie wykazał, że marsz będzie jakimkolwiek zagrożeniem dla życia, zdrowia ludzi i mienia w znacznych rozmiarach.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Wtedy Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

O godz. 0:00 25 lipca 2019 r. do urzędu miasta płynęło elektroniczne zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 24 sierpnia zgromadzenia pn. "Informacja o współczesnych zagrożeniach” (10-godzinny przemarsz). O godz. 0:01 wpłynęło zawiadomienie o zorganizowaniu tego dnia w godz. 13-17 Marszu Równości, z trasą częściowo pokrywającą się z wcześniej zgłoszonym zgromadzeniem. 

Łącznie urząd odnotował 25 zawiadomień o zgromadzeniach na ten dzień. 30 lipca urząd poprosił organizatorów zgromadzeń o rozważenie zmiany terminów zgromadzenia, wskazując, że ich daty i trasy częściowo pokrywają się. Przeprowadzono też rozprawę administracyjną, na której stawili się organizatorzy „Informacji o współczesnych zagrożeniach” i Marszu Równości. Rozprawa nie doprowadziła do usunięcia kolizji czasowej i przestrzennej. 

19 sierpnia 2019 r. prezydent miasta zakazał Marszu Równości na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy - Prawo o zgromadzeniach. W uzasadnieniu wskazał m.in. na brak możliwości ustalenia trasy marszu w taki sposób, aby nie pokrywała się z przemarszem „Informacji o współczesnych zagrożeniach”. Zakaz Marszu Równości uzasadnił także cykliczną imprezą „Koniec lata party”. Uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń, co może zagrażać życiu i zdrowiu ludzi oraz mieniu w znacznych rozmiarach. 

Standardy prawne wolności  zgromadzeń

Jak przypomina RPO, zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym. Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy maja prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli mogą one budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te szeroko opisano w aktach prawa międzynarodowego: Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz.

Standard ochrony wolności zgromadzeń sprowadza się zatem do kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego;
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny;
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

Taki standard wolności zgromadzeń w całości podzielił Sąd Apelacyjny w Lublinie w 2018 r. (uwzględnił on zażalenie RPO i organizatorów Marszu Równości ws. decyzji sądu okręgowego co do odwołania od zakazu marszu). Podobnie sądy oceniły zakazy Marszów Równości, wydane w 2019 r. przez prezydentów Gniezna, Rzeszowa i Kielc.

Analiza decyzji prezydenta miasta z pisma RPO

Z powyższej argumentacji wynika, że prezydent Gorzowa Wlkp. zastosował art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach błędnie, nie uwzględnił wartości i norm wyższego rzędu oraz ograniczył prawo do wolności zgromadzeń w sposób nieuzasadniony, niespełniający testu niezbędności i proporcjonalności.

Uzasadnienie zakazu nie wskazuje żadnych okoliczności pozwalających przyjąć, że Marsz Równości, a także działania jego organizatorów i uczestników będą stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla życia, zdrowia ludzi i mieniu w znacznych rozmiarach. Ograniczono się do stwierdzenia, że „istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu zgromadzeń”, ale nie wskazuje podstawy tego.

Uzasadnienie nie wskazuje, jakie czynności prezydent podjął, aby obiektywnie ocenić ewentualne zagrożenie ani też jakie dowody przemawiają za tym, że źródeł zagrożenia należy upatrywać w Marszu Równości. Ocena ma zatem charakter czysto hipotetyczny. Prezydent posłużył się de facto zasadą  odpowiedzialności zbiorowej, obarczając organizatorów i uczestników pokojowego zgromadzenia odpowiedzialnością za liczbę kontrmanifestacji i potencjalne agresywne zachowanie osób, na które organizatorzy Marszu Równości nie mogą mieć wpływu. 

Tymczasem, oceniając, czy zgromadzenie stanowi zagrożenie, organ powinien był odnieść się wyłącznie do zachowania organizatorów i uczestników tego zgromadzenia. Wydaje się zatem, że źródeł potencjalnych zagrożeń prezydent miasta dopatruje się w tym, że trasy i czas zgromadzeń pokrywają się, a jeden z organizatorów nie wyraża zgody na trasę przemarszu. 

Rzecznik docenia wysiłki prezydenta w postaci organizacji rozprawy administracyjnej w celu uzgodnienia pierwszeństwa i tras przemarszu. Podaje jednak w wątpliwość, czy w jej trakcie podjęto próbę rozstrzygnięcia sporu między organizatorami poprzez zaproponowanie organizatorom odmiennych tras - zgodnie z art. 13 ust. 3 Prawa o zgromadzeniach.  

- Zmiana trasy zgromadzenia jest ograniczeniem daleko mniej ingerującym w wolność zgromadzeń, a zakaz zgromadzenia powinien być w takich sytuacjach działaniem ostatecznym jako najdotkliwiej ograniczający konstytucyjną wolność – podkreśla RPO. Należało przy tym również uwzględnić, że swobodne korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację jako grupie wykluczonej i mniejszościowej powinno podlegać szczególnej ochronie władz publicznych. 

Korzystanie z wolności zgromadzeń prawie zawsze wpływa na codzienne życie miasta i jego mieszkańców, a samo istnienie ryzyka, że pochód publiczny doprowadzi do naruszenia porządku publicznego na skutek zdarzeń, na które organizatorzy nie mają wpływu, nie uzasadnia wystarczająco ograniczenia tej wolności.

Mając na uwadze, iż organ nie wskazał nawet, jakie konkretne negatywne skutki organizacja Marszu Równości miałaby wywrzeć na życiu miasta, przyjęcie tej argumentacji prowadziłoby do konkluzji, że sam fakt zaplanowania zgromadzenia w centrum miasta i w czasie wydarzenia kulturalnego, uzasadnia zakazanie tego zgromadzenia. Taki wniosek jest oczywiście sprzeczny z wymogiem proporcjonalności.

W sprawie nie sposób również stwierdzić, że zakaz pokojowego zgromadzenia był środkiem koniecznym dla ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia w znacznych rozmiarach. Nawet jeśli w ocenie prezydenta istniała realna i uzasadniona obawa, że wartości te będą zagrożone przez organizację Marszu Równości, zagrożenie należało wyeliminować w inny sposób. 

Ponadto prezydent ma środki, przy których pomocy mógł i powinien był zapewnić bezpieczeństwo i porządek publiczny. Na ich straży stoi bowiem działalność policji czy straży gminnej. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji prezydent w ogóle nie odniósł się do jakichkolwiek możliwych działań policji lub straży miejskiej. Nie wyjaśnił też, dlaczego uznał, że jedynym środkiem zaradczym jest zakaz marszu. Tym samym nie został spełniony również test niezbędności.

- W konsekwencji decyzji prezydenta organizatorzy pokojowej demonstracji, głoszącej hasła tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, zostali pozbawieni możliwości skorzystania z fundamentalnej wolności zgromadzeń ze względu na nieproporcjonalne, nieuzasadnione i nie znajdujące podstawy w ustawie przesłanki - brzmi konkluzja pisma do sądu, podpisanego przez zastępcę RPO Stanisława Trociuka.

Uzasadnienie sądu 

W pisemnym uzasadnieniu postanowienia sąd przypomniał, że możliwość zakazu zgromadzenia na podstawie art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach sprowadza się do wykazania przesłanki zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi lub mieniu w znacznych rozmiarach. Zaskarżone decyzje nie zawierają żadnej argumentacji w tej kwestii, mimo tak głębokiej, ze względu na swój przedmiot, ingerencji w prawa i swobody obywatelskie.

Obowiązkiem organów administracji publicznej jest nie tylko formułowanie przypuszczeń co do ewentualnych zagrożeń wynikających z planowanego zgromadzenia, ale wskazanie i wnikliwa identyfikacja negatywnych aspektów zgromadzenia na tle konkretnych okoliczności sprawy. Wymaga to wykazania, iż w okolicznościach konkretnej sprawy zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego albo mienia w znacznych rozmiarach ma charakter realny.

W demokratycznym państwie prawa wolność należy do podstawowych wartości. Jej zasadniczy atrybut stanowi swoboda publicznego wyrażania poglądów, a także gromadzenia się w tym celu. Stwarza ona obywatelom możliwość uczestniczenia w życiu publicznym, pozwala na realizację innych wolności i praw.

W ocenie sądu prezydent miasta nie dokonał szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia. Nie wykazał np. że brak jest możliwości wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia przedmiotowych zgromadzeń. Nie wskazał w jakimkolwiek stopniu w uzasadnieniach zaskarżonych decyzji na występowanie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach. Nie występuje więc przesłanka określona w art. 14 pkt 2 ustawy Prawo o zgromadzeniach. 

Pozostałe przytoczone powody zakazu zgromadzeń sąd uznał za irrelewantne (mniej istotne) dla oceny w oparciu o art. 14 ustawy. Dotyczą bowiem rozwiązań komunikacyjnych w mieście, jak również bezpodstawnego w rozumieniu art. 26a ustawy nadania cech imprezy cyklicznej wydarzeniu pod nazwą "Koniec Lata Party"

W sądzie obecna była przedstawicielka RPO Sylwia Zimoch. Autorką pisma procesowego była mec. Agata Szypulska z Biura RPO.

XI. 613.4.2019

Policja o „Marszu Równości” w Białymstoku: nie dopuściliśmy do zablokowania tego legalnego zgromadzenia

Data: 2019-08-08
  • 25 zatrzymanych, zarzuty wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatów karnych oraz kilka wniosków do sądu o ukaranie za wykroczenia
  • Takie dane o efektach działań policji wobec ataków na "Marsz Równości" w Białymstoku otrzymał RPO
  • Komendant Wojewódzki Policji podkreśla, że dzięki jej zaangażowaniu nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia

20 lipca 2019 r., podczas „Marszu Równości” doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego zgromadzenia. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. Wskazał że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie poziomem agresji osób usiłujących zablokować marsz. Chodzi o przypadki bicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania obraźliwych i nienawistnych haseł.

Rzecznik dostrzegł, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Odpowiedzi nadinsp. Daniela Kołnierowicza, komendanta wojewódzkiego policji, na poszczególne pytania pisma RPO

Jak przeprowadzono zabezpieczenie „Marszu Równości”

20 lipca w godz. 14.00-17.00 zaplanowano zgromadzenie w formie przemarszu pn. „Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku”. Organizator deklarował udział ok 1500 osób. W tym dniu w różnych przedziałach czasowych zaplanowano też  52 inne zgromadzenia, w tym 17 w formie przemarszu. Dwa zgromadzenia zostały zgłoszone przez osoby utożsamiane ze środowiskiem kibicowskim, w tym jedno jako „Ogólnopolski zjazd kibiców”. Planowana liczba uczestników tych zgromadzeń wynosiła ok. 10 tys. 

Mając na uwadze ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych. Komendant Wojewódzki Policji  zarządził operację policyjną (najwyższa forma organizacyjna działań policyjnych). W jej ramach m.in. wnioskowano o przydzielenie wsparcia z innych komend wojewódzkich policji w kraju oraz sił pozapolicyjnych. Wypracowano wielowariantową taktykę działania w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego, a w przypadku ich zaistnienia - czynności przeciwdziałających. 

Celem oddzielenia uczestników marszu - ok. 800 osób - od kontrmanifestantów osoby biorące w przemarszu objęto asystą kroczącą.

Czy dokonano analizy zabezpieczenia z punktu widzenia zrealizowania założeń

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu policjantów nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń, w tym do całkowitego zablokowania legalnego zgromadzenia lub jego rozwiązania przed planowanym zakończeniem. Po zakończeniu operacji  działania policji zostały ukierunkowane na identyfikację osób, które wyczerpały znamiona czynów zabronionych jako przestępstwa lub wykroczenia, w tym analizę zgromadzonego materiału foto i wideo. Wstępnie przebieg działań zabezpieczających oceniam bardzo wysoko i zostały one zrealizowane w sposób profesjonalny.

Ile osób zatrzymano podczas zabezpieczenia i za jakie czyny 

1) Sprawcy przestępstw - 4 osoby:

  • art. 13 § 1 kk w zw z art. 222 § 1 Kodeksu karnego; 
  • art. 224 § 2 kk; 
  • art. 13 § 1 kk w zw z 222 § 1; 
  • art. 158 § 1 kk w zw z art. 57a § 1 kk; 

2) Sprawcy wykroczeń 21 osób:

  • wnioski o ukaranie do sądu  - 2 osoby, z art. 54 Kodeksu wykroczeń i art. 90 kw;
  • art. 51 § 1 kw - 4 osoby ukarane mandatami na kwotę 1600 zł
  • art. 51 §2 kw - 1 osoba  ukarana mandantem 100 zł;
  • art. 52§2 kw - 10 osób ukaranych mandatami na kwotę 5000 zł;
  • art. 140 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 200 zł; 
  • art. 145 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 500 zł.

Ile osób wylegitymowano i w jakim kontekście

W trakcie działań w ramach operacji policyjnej wylegitymowano łącznie 49 osób - sprawców przestępstw i wykroczeń oraz świadków.

Czy zidentyfikowano sprawców napaści ( napaść na dziewczynę i młodego chłopaka)

Na podstawie materiałów uzyskanych z internetu, materiałów operacyjnych i zabezpieczonych nagrań monitoringu miejskiego zidentyfikowano sprawców napaści, w tym na dziewczynę oraz młodego chłopaka.

Ile było aktów przemocy wobec policjantów

W sprawie przemocy wobec policjantów ustalono sprawców: 

  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Piotr Sz. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariuszki); 
  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Krzysztof D. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariusza);
  •  art. 224 § 2 kk - zatrzymany Sebastian Ł. (stosowanie groźby oraz przemocy wobec insp. Jacka A. i nadkom. Roberta K.). 

Ponadto ustalono i zatrzymano sprawców innych przestępstw: 

  • dwa czyny z  art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk - ustalony sprawca Łukasz W. (tymczasowo aresztowany); 
  • art. 160 § 2 kk - ustalony sprawca Krzysztof C. (narażenie 11-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo); 
  • art. 43 Prawo Prasowe, art. 216 § 1 kk, art. 217 § 1 kk - ustalony sprawca Piotr P.; 
  • art. 157 § 2 kk - uszkodzenie ciała nieletniej Wiktorii Z. - materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o objęciem ścigania czynu z urzędu. Prokurator objął to ściganiem z urzędu, na podstawie monitoringu ustalono wizerunek sprawcy. 

30.07.2019 r. zatrzymano Mariusza J., podejrzanego o uszkodzenia ciała  pokrzywdzonego Michała P. (czynności w kierunku art. 157 § l kk w zw. z art. 57a § 1 kk).

Czy złożono zawiadomienia ws.  niewłaściwego zachowania policjantów

Na chwilę obecną do KMP w Białymstoku nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów przez uczestników marszu lub inne osoby.

Czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu

Policja dysponuje zabezpieczonymi nagraniami monitoringu miejskimi, materiałami operacyjnymi, na bieżąco zabezpieczane są nagrania z internetu.

Jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców

Wizerunki sprawców - zarówno przestępstw, jak  i wykroczeń - opublikowano na stronach internetowych. Skutkowało to uzyskaniem szeregu informacji o ich danych osobowych. Na prośbę policji społeczeństwo samo informuje i przesyła wizerunki sprawców.

Jaki był cel użycia helikoptera krążącego na bardzo niskiej wysokości 

W ramach operacji policyjnej śmigłowiec Straży Granicznej realizował zadania: 

  • monitorowania głównych ciągów komunikacyjnych oraz miejsc w Białymstoku, w tym na trasie przemarszu; 
  • rejestracji zachowań niezgodnych z prawem osób, które usiłowały zakłócić przebieg legalnego zgromadzenia, celem utrwalenia i zabezpieczenia materiału dowodowego;
  • współpracy z patrolami policji i przekazywaniu informacji o bieżącej sytuacji operacyjnej oraz pojawiających się zagrożeniach.

Lot wykonywany był przez funkcjonariuszy SG, którzy realizowali go w oparciu o obowiązujące ich unormowania prawne.

Ponadto na 30 lipca 2019 r. na podstawie zebranych różnego rodzaju materiałów ukarano sprawców różnego rodzaju wykroczeń: 

  • nałożono 75 mandatów karnych;
  • skierowano 4 wnioski o ukaranie; 
  • poinformowano w jednym przypadku Sąd Rodzinny.

W przypadku 30 zarejestrowanych zdarzeń trwają nadal ustalenia operacyjne.

II.519.889.2019

RPO zaniepokojony atakami na „Marsz Równości” w Białymstoku; pyta też premiera o wypowiedź szefa MEN

Data: 2019-07-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony agresją przeciwników „Marszu Równości” w Białymstoku
  • Brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych
  • Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych
  • Rzecznik pyta premiera, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego, że „Marsze Równości’ budzą „ogromny opór” wobec czego „warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”

Podczas „Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. 

RPO pyta policję o zabezpieczenie marszu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie widocznym na nagraniach poziomem agresji osób usiłujących zablokować „Marsz Równości”. Chodzi o przypadki pobicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania haseł obraźliwych i nienawistnych.

Rzecznik dostrzega, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o następujące informacje:

  • jak  zabezpieczano „Marsz Równości’, zwłaszcza w kontekście oddzielenia manifestacji i kontrmanifestacji oraz czy dokonano analizy przebiegu zabezpieczenia;
  • ile osób zatrzymano (w kontekście jakich przestępstw i zarzutów) a ile  wylegitymowano (i w jakim kontekście);
  • czy zidentyfikowani zostali sprawy napaści (w internecie są nagrania  napaści na dziewczynę oraz na młodego chłopaka);
  • ile było aktów przemocy w stosunku do policjantów; czy ustalono sprawców;
  • czy uczestnicy marszu lub inne osoby złożyły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów;
  • czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu;
  • jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców;
  • jaki był cel użycia przez policję krążącego na bardzo niskiej wysokości helikoptera, czy w tym zakresie dochowano standardów bezpieczeństwa.

W przypadku zainicjowania przez policję postępowań karnych lub wykroczeniowych Rzecznik prosi o przekazanie szczegółów.

Rzecznik pyta premiera o słowa ministra Dariusza Piontkowskiego

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Adam Bodnar napisał, że jego poważne zaniepokojenie wzbudził komentarz nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. W wywiadzie dla  TVN24 stwierdził on: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Według Rzecznika wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenieRzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – napisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera o wyjaśnienia, w szczególności o odniesienie się do wypowiedzi Ministra Edukacji Narodowej. - W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy wypowiedź Ministra Edukacji Narodowej wyraża stanowisko Rady Ministrów w przedmiocie ochrony wolności zgromadzeń w Rzeczypospolitej Polskiej - głosi pismo RPO.

Standardy wolności zgromadzeń 

Rzecznik przypomniał też standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te są również chronione przez akty prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. W art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r.  zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, otwarty do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r. Jest on w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z art. 21 MPPOiP: uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób.

Efektywne i rzeczywiste poszanowanie wolności zgromadzeń nie może się ograniczać wyłącznie do obowiązku władz publicznych powstrzymania się od ingerencji w organizację lub przebieg pokojowego zgromadzenia. Istnieją bowiem także pozytywne zobowiązania państwa do zagwarantowania bezpiecznego korzystania z tej wolności. Organy władzy mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji.

Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach, sprzeciwiających się głoszonym przez uczestników manifestacji hasłom. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz, a wszelkie ograniczenia swobody demonstrujących muszą być zgodne z treścią art. 11 ust. 2 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu.  Obejmuje to również obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i narażonych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów  (np. wzywających do nienawiści rasowej czy propagujących ideologię faszystowską).

VII.613.43.2019, II.519.889.2019

Przeczytaj ten tekst, zanim zakażesz marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak z BRPO w "Rzeczpospolitej"

Data: 2019-07-16

Z opublikowanych niedawno badań CBOS wynika, że po powolnym – jednak obserwowanym – wzroście aprobaty dla praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) nastąpiło wyhamowanie tego trendu. Z perspektywy rzecznika praw obywatelskich zmiana ta jest dobrze widoczna na ulicach polskich miast. I to dosłownie, bo w ciągu kilku ostatnich miesięcy czterech lokalnych prezydentów wydało administracyjny zakaz organizacji tzw. marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak, adwokatka, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Skoro standardy prawne są jasne, a orzecznictwo sądowe spójne i konsekwentne to skąd nagła zmiana postawy niektórych samorządowców? W trwającej nieustannie kampanii wyborczej, przy wzrastających nastrojach homofobicznych, trudno jest podjąć niepopularną dla własnych wyborców decyzję. Dlatego wszystkie dotychczasowe zakazy upadły dopiero w postępowaniu sądowym. Można to zrozumieć. Często chcielibyśmy, żeby trudne decyzje podejmował za nas ktoś inny. Tylko czy nie taka jest właśnie rola prezydenta miasta?

 

Kielecki sąd uchylił zakaz Marszu Równości. Podzielił stanowisko RPO

Data: 2019-07-05
  • Zakaz Marszu Równości przez prezydenta Kielc nie odpowiadał przesłankom ustawowym - uznał Sąd Okręgowy w Kielcach, uchylając ten zakaz
  • Bogdan Wenta twierdził, że marsz może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu - zgłoszono bowiem kilkanaście kontrmanifestacji
  • RPO zaskarżył do sądu decyzję prezydenta, bo naruszała ona Prawo o zgromadzeniach, Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Korzystanie z wolności zgromadzeń przez osoby narażone na dyskryminację powinno skłonić władze do skrupulatnego zabezpieczenia trasy marszu, a nie do wydania zakazu - uznał sąd

5 lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił decyzję prezydenta miasta. Do sądu zaskarżył ją organizator marszu, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne. Stronom przysługuje prawo złożenia zażalenia w ciągu 24 godzin. Gdyby prezydent Kielc się na to zdecydował, Sąd Apelacyjny miałby kolejne 24 godziny na rozpoznanie zażalenia. Odwołanie zapowiada organizacja społeczna, która przystąpiła do sprawy po stronie miasta.

Wnosząc o uchylenie zakazu, Rzecznik przedstawił obszerną argumentację prawną, z powołaniem się na Konstytucję i prawo międzynarodowe oraz europejskie. W ocenie RPO prezydent miasta błędnie i bezpodstawnie przyjął, że wystarczającą podstawą zakazu może być organizacja w tym samym dniu innych zgromadzeń grup różniących się przekonaniami społeczno-politycznymi - ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. A to nie ze strony organizatorów i uczestników marszu miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia. 

Zgłoszenie marszu, zakaz, odwołanie

13 czerwca 2019 r. do Urzędu Miasta Kielce wpłynęło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania 13 lipca „Marszu Równości” dla poparcia równouprawnienia osób LGBT+ . Wpłynęło również kilkanaście innych zawiadomień o zgromadzeniach w tym samym dniu.

Komendant Miejski Policji w Kielcach wskazał, że marsz  poparcia dla równouprawnienia osób LGBT+ budzi bardzo negatywne emocje i kontrowersje. ”Istnieje wysokie prawdopodobieństwo zakłócenia przebiegu przedmiotowego marszu przez grupy osób o poglądach prawicowych i konserwatywnych, w tym pseudokibiców klubów piłkarskich” - napisał.

3 lipca 2019 r. prezydent Kielc Bogdan Wenta zakazał marszu, powołując się na zagrożenie życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach (art.  14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach). Organizator odwołał się do sądu. RPO przyłączył się do tego postępowania. Decyzji prezydenta zarzucił naruszenie:

  • art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach poprzez bezpodstawne przyjęcie, że czas i miejsce zgromadzenia oraz fakt organizacji w tym samym dniu innych zgromadzeń grup reprezentujących różniące się przekonania społeczno-polityczne oraz Międzynarodowego Harcerskiego Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej są wystarczającą podstawą do zakazu zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach - podczas gdy to nie ze strony organizatorów i uczestników zgromadzenia miałoby dojść do ewentualnego zagrożenia;
  • art. 57 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 11 ust. 1 i 2 i art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne naruszenie prawa do wolności zgromadzeń.

Uzasadnienie sądu

Sąd wskazał, że jak słusznie podnosili uczestnicy postępowania, konstytucyjna wolność zgromadzeń nie jest absolutna, ale jej ograniczenie powinno być traktowane jako wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego, pokojowego zgromadzania się. W orzecznictwie sądów krajowych, Trybunału Konstytucyjnego jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że ograniczenia wolności zgromadzeń nie powinny opierać się na przypuszczeniach bądź spekulacjach, a ewentualny zakaz podejmowany bez uprzedniej oceny stopnia zagrożenia.

Sąd w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, że standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek,
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji,
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być
  • interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji RP i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich próbujących udaremnić przeprowadzenie demonstracji.

Prezydent Kielc wydając zakaz przyjął, że spełniono przesłanki określone w art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach, polegające na zagrożeniu życiu lub zdrowia ludzi, jak i mienia w znacznych rozmiarach. Jego zdaniem w Marszu Równości mogą wziąć udział grupy osób o przeciwstawnych poglądach i ideach , co doprowadzić może do eskalacji konfliktu i stworzenia realnego zagrożenia nie tylko dla uczestników przemarszu, ale i dla mieszkańców Kielc. Zagrożenie to potęguje okoliczność, że zgłoszono odbycie 12 zgromadzeń przez uczestników o poglądach przeciwstawnych do prezentowanych przez uczestników przemarszu.

Twierdzeń tych sąd nie podziela. W piśmiennictwie wręcz akcentuje się, że możliwość zagrożenia winna być prawdopodobna w stopniu znacznym, a nie hipotetyczna i oparta na przypuszczeniach. Ocena, czy odbycie zgromadzenia może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, albo mieniu w znacznych rozmiarach musi być oparta na zebranych w postępowaniu