Zawartość
Liczba całkowita wyników: 36

Art. 36 - Opieka dyplomatyczna

Podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej.

CO TO ZNACZY?

Takie ujęcie obowiązku opieki nad obywatelem oraz umieszczenie go w rozdziale II Konstytucji oznacza, że chodzi tu o prawo podmiotowe.

Podmiotem jest obywatel polski, poza zakresem ochrony pozostają więc Polacy nieposiadający obywatelstwa polskiego.

Prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej istnieje niezależnie od charakteru pobytu za granicą (stałego, tymczasowego, legalnego etc.). Obowiązek opieki spoczywa na władzach publicznych, przede wszystkim na instytucjach działających w stosunkach zagranicznych (np. konsulatach). Prawo to istnieje w każdej sytuacji, także w przypadku naruszenia przez obywatela prawa (polskiego lub obcego).

Artykuł 36 nie precyzuje, na czym ma polegać opieka. Pozostawia to ustawodawcy, dlatego trudno sprecyzować katalog uprawnień i obowiązków.

Data początkowa
np.: 02/2021
Data końcowa
np.: 02/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Sprawa Polaka odłączanego od aparatury w szpitalu. RPO interweniuje w brytyjskiej komisji praw człowieka i niedyskryminacji oraz Brytyjskim Stowarzyszeniu Medycznym (EDIT) 

Data: 2021-01-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie polskiego obywatela przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii, wobec którego tamtejszy sąd wydał zgodę na odłączenie od aparatury podtrzymującej życie
  • Prosi panią Kishwer Falkner, szefową brytyjskiej komisji praw człowieka i niedyskryminacjio działania, które pomogą w znalezieniu akceptowalnego dla stron rozwiązania
  • O opiniię nt. standardów postępowania w takiej sprawie RPO zwraca się zaś do Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego 

To już druga interwencja Adama Bodnara w tej sprawie. 15 stycznia pisał do kancelarii premiera z podpowiedzią, jak wykorzystać Europejską Konwencję Praw Człowieka do obrony Polaka. 19 stycznia KPRM przekazała to pismo do MSZ.

Media brytyjskie i polskie doniosły o wycofaniu odżywiania i nawadniania obywatela polskiego w brytyjskim szpitalu. Po zawale serca zapadł w śpiączkę po uszkodzeniu mózgu. Lekarze doszli do wniosku, że w jego najlepszym interesie leży wycofanie wszystkich zabiegów podtrzymujących życie.

Decyzja lekarza została zaakceptowana przez część rodziny pacjenta, ale jego matka, siostry i siostrzenica nie zgodziły się z tą decyzją. Twierdziły, że będąc katolikiem, nie chciałby on, aby jego życie zostało zakończone. Spór trafił do sądu.

Członkowie rodziny Polaka bezskutecznie próbowali zaskarżyć orzeczenie Sądu Apelacyjnego przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC). Matka, siostry i siostrzenica RS złożyły kolejny wniosek o zezwolenie na odwołanie od decyzji sądu. Potem złożyli kolejny wniosek do ETPCz, ale wniosek został odrzucony. Sąd przyznał rację szpitalowi.

Obecnie członkowie rodziny mężczyzny podejmują działania, by przewieźć go do Polski. Jeden z polskich szpitali wyraził gotowość przyjęcia go. Działania podjęły również władze polskie. Specjalną petycję zbiorową mającą na celu ochronę interesów RS podpisało już ponad 15 tys. obywateli.

RPO podkreśla, że można zaobserwować znaczne różnice w przepisach dotyczących możliwości rezygnacji z leczenia lub zaprzestania nawadniania i żywienia w różnych krajach Europy. 

Na brak europejskiego konsensusu między państwami w sprawie zezwolenia na wycofanie leczenia podtrzymującego życie zwrócił uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Lambert i inni przeciwko Francji. Trybunał stwierdził, że państwom należy pozostawić pewien margines oceny. 

Kwestia odstawienia nawodnienia i odżywiania budzi poważne kontrowersje wśród prawników, lekarzy i etyków. Niektórzy specjaliści, dopuszczając odstąpienie od daremnej terapii, wykluczają możliwość zaprzestania nawadniania i odżywiania. Postrzegają te interwencje jako część podstawowej opieki zdrowotnej, a nie jako leczenie, które można przerwać. Na przykład Polska Grupa Robocza ds. Problemów Etycznych Końca Życia zaproponowała definicję "terapii uporczywej”. Wskazała, że ​​definicji tej nie można rozszerzyć na leczenie podstawowe, takie jak uśmierzanie bólu czy karmienie i nawadnianie, o ile służą dobru pacjenta.

Bezsporne jest, że decyzja o możliwości zaprzestania nawadniania i odżywiania oraz decyzja o możliwości przewiezienia obywatela do Polski powinny przede wszystkim służyć dobru pacjenta. Jednak zrozumienie pojęcia „najlepiej pojętego interesu pacjenta” jest uwarunkowane kulturowo, ideologicznie i religijnie. 

Zdaniem RPO te różnice, które można zaobserwować w regulacjach prawnych i postawach społecznych wobec podejścia do leczenia u schyłku życia w Polsce i Wielkiej Brytanii, należy rozważyć w przypadku Polaka. Uwzględnienie szerszego kontekstu kulturowego pomogłoby w prawidłowym ustaleniu domniemanej woli pacjenta. Dodatkowo uczyniłoby to decyzję bardziej akceptowalną społecznie. 

Dlatego RPO sugeruje działania w ramach kompetencji komisji, które miałyby na celu rozwiązanie trwającego sporu.

Wystąpienie do Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego (aktualizacja 22 stycznia 2021 r.)

Ponadto RPO wystąpił w tej sprawie do dr Johna Chisholma, prezesa Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego (British Medical Association).

Mając na uwadze, że sprawa RS dotyczy złożonych kwestii etycznych i budzi emocjonalną dyskusję publiczną, Adam Bodnar zwraca się do Komisji o przedstawienie opinii na temat standardów postępowania obowiązujących w takiej sprawie.

- Uważam, że stanowisko Komisji będzie miało ogromne znaczenie i przyczyni się do rozwiązania trwającego sporu – głosi pismo RPO.

VII.531.4.2021

Czy rząd interweniuje w ETPCz ws Polaka odłączanego od aparatury w szpitalu? RPO do KPRM

Data: 2021-01-15

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek dotyczący sprawy polskiego obywatela przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii, w stosunku do którego brytyjski sąd wydał zgodę na odłączenie od aparatury podtrzymującej życie.

Z doniesień medialnych wynika, że rodzina mężczyzny zwróciła się do Prezesa Rady Ministrów z prośbą o podjęcie interwencji w oparciu o art. 33 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i wniesienie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

RPO zwraca się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o pilną informację na temat tego, co w tej sprawie robi premier RP.

VII.531.4.2021

Ambasador w Meksyku o pomocy dla aresztowanych polskich marynarzy

Data: 2020-10-09
  • Ambasada RP w Meksyku od samego początku udziela pomocy polskim marynarzom, których w 2019 r. aresztowano tam pod zarzutem przemytu kokainy
  • Opieka konsularna ambasady przyczyniła się m.in. do zwolnienia dwóch polskich obywateli, pozwoliła na lepszą ochronę zdrowia kapitana, doprowadziła do poprawy jego warunków bytowych
  • Tak polski ambasador w Meksyku odpowiedział na interwencję RPO

W 2019 r. kilku marynarzy-obywateli polskich, w tym kapitan statku, zostało zatrzymanych w Meksyku w związku z odkryciem w jego ładowniach 240 kg kokainy. Marynarzy zwolniono, ale kapitan jest oskarżony o ten przemyt.   Grozi mu ponad 10 lat więzienia, kara grzywny oraz o zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary. Pomimo zeznań świadków, że kapitan nie miał nic wspólnego z przemytem, prokuratura domaga się surowej kary.

Zaniepokojony sytuacją Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ambasadora RP w Meksyku o informacje, jakie działania podjęto, aby otoczyć kapitana opieką konsularną.

Odpowiedź ambasadora

Jak odpisał ambasador Maciej Ziętara, od końca lipca 2019 r. placówka aktywnie angażuje się w ochronę praw polskich marynarzy, w szczególności kapitana pod kątem poszanowanie praw człowieka zatrzymanego i kwestie związane z ochroną jego zdrowia.

M.in. 7 sierpnia 2019 r. ambasada wystosowała do meksykańskiego MSZ notę protestacyjną w sprawie braku natychmiastowej notyfikacji zatrzymania polskich obywateli. Wskazano, że działania prokuratury naruszyły art. 36 Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach konsularnych oraz orzecznictwo meksykańskiego Sądu Najwyższego.

Opieka konsularna ambasady przyczyniła się do zwolnienia dwóch polskich obywateli, pozwoliła na lepszą ochronę zdrowia kapitana, doprowadziła do poprawy jego warunków bytowych, umożliwiła wizyty obrońcy i przedstawiciela pracodawcy w zakładach karnych.

Placówka prowadziła również rozmowy z meksykańskimi instytucjami - MSZ, Prokuraturą Generalną i przedstawicielami władzy sądowniczej, wysuwając argumenty prawne na rzecz kapitana. Meksykański resort spraw zagranicznych stoi jednak na stanowisku, że sprawa ma charakter karny, zarzuty dotyczą poważnego przestępstwa przeciwko zdrowiu (wprowadzenie na terytorium Meksyku znacznej ilości środków odurzających), zaś władza wykonawcza nie może wpływać na orzeczenia niezawisłej władzy sądowniczej.

Ambasada będzie nadal monitorować sytuację prawną kapitana, udzielać mu opieki konsularnej i podejmować interwencje w przypadku naruszenia jego praw. Konsul planuje odwiedzić ponownie kapitana przed końcem roku, ułatwić spotkanie obrońcy z przedstawicielem prokuratury i uczestniczyć w rozprawie sądowej.

W przypadku uwolnienia kapitana, placówka podejmie wszelkie starania, aby ułatwić szybkie i bezpieczne opuszczenie przezeń terytorium Meksyku.

VII.531.129.2020

Kapitan statku oskarżony o przemyt narkotyków w Meksyku - interwencja RPO

Data: 2020-09-30
  • RPO dowiedział się z przekazów medialnych o sprawie polskiego kapitana statku, który oskarżony jest w Meksyku o przemyt 240 kg kokainy.
  • Grozi mu ponad 10 lat więzienia, kara grzywny oraz o zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary.
  • RPO zwrócił się do Ambasadora RP w Meksyku z prośbą o informacje jakie działania zostały podjęte, aby otoczyć kapitana opieką konsularną.

Polski kapitan statku został zatrzymany w Meksyku pod zarzutem przemytu 240 kilogramów kokainy. Pomimo zeznań świadków, którzy wyjaśniają, że kapitan nie miał nic wspólnego z przemytem, prokuratura domaga się surowej kary.

Kapitanowi grozi ponad 10 lat więzienia, kara grzywny oraz o zawieszenie praw obywatelskich na czas odbywania kary.

Zaniepokojony sytuacją Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ambasadora RP w Meksyku z prośbą o informacje o działaniach, jakie w sprawie zostały pojęte przez polską Ambasadę, a także czy kapitan został objęty opieką konsularną i jakie dalsze działania zostaną podjęte przez polskie służby dyplomatyczne.

VII.531.129.2020

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

MI: zakaz lotów do Hiszpanii od 2 do 15 września, ale nie dla czarterów

Data: 2020-09-03
  • Od  2 do 15 września 2020 r. obowiązuje zakaz lotów m.in. do Hiszpanii, co wynika z pogarszającej się sytuację epidemicznej w tym kraju – odpowiedział RPO wiceminister infrastruktury Marcin Horała
  • Zakaz nie dotyczy czarterów. Celem tego przepisu jest uniknięcie możliwych komplikacji po stronie podróżnych i organizatorów turystyki

Rzecznik Praw Obywatelskich był zaniepokojony zakazem lotów do i z Hiszpanii, który miał obowiązywać od 26 sierpnia do 8 września. A w tym państwie jest wielu  polskich turystów. - Jak władze zamierzają im pomóc? – pytał  RPO.

Rzecznik w pełni popiera wszelkie działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa dla zdrowia i życia polskich obywateli w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego. Niemniej zasadne wydaje się zastosowanie okresu przejściowego, który umożliwi Polakom powrót zaplanowanymi lotami. Należy pamiętać, że zarówno udający się na wypoczynek obywatele jak i prywatni przewoźnicy działali w zaufaniu do decyzji polskich władz.

Marcin Horała odpisał, że rozporządzenie Rady Ministrów z 25 sierpnia 2020 r. w sprawie zakazów w ruchu lotniczym obowiązywało od 26 sierpnia do 1 września 2020 r. Zawarty w nim wykaz państw, z których wykonywanie lotów jest objęte zakazami w ruchu lotniczym, stanowił co do zasady powtórzenie wykazu z rozporządzenia Rady Ministrów z 11 sierpnia 2020 r. w sprawie zakazów w ruchu lotniczym.

Tym samym w rozporządzeniu z 25 sierpnia 2020 r. nie zostało ujęte Królestwo Hiszpanii. Utrzymanie wykazu w takim kształcie uzasadniał dobiegający końca okres wakacyjny i związana z tym konieczność zapewnienia bezpiecznego i niezakłóconego powrotu do Polski osobom przebywającym na urlopach.

Natomiast 31 sierpnia 2020 r. Rada Ministrów wydała kolejne rozporządzenie w sprawie zakazów w ruchu lotniczym, które będzie obowiązywało od 2 do 15 września 2020 r. Przewidziany w nim wykaz państw i terytoriów, z których wykonywanie lotów jest objęte zakazami, został sporządzony w oparciu o dane publikowane przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (European Centre for Disease Prevention and Control) według stanu na 24 sierpnia 2020 r.  

Co do zasady uwzględnia on 14-dniową skumulowaną liczbę zachorowań na COVID-19 na 100 000 osób przy współczynniku przekraczającym 60. Opierając się na danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób współczynnik zachorowań dla Królestwa Hiszpanii na 24 sierpnia 2020 r. wynosił 175,7; a na 30 sierpnia 2020 - 205,5.

Z uwagi na pogarszającą się sytuację epidemiczną w tym kraju nie było zatem przesłanek, które uzasadniałyby nieuwzględnienie Hiszpanii w wykazie rozporządzenia z 31 sierpnia 2020 r.

Jednocześnie § 1 ust. 2 pkt 4 rozporządzenia z 31 sierpnia 2020 r. przewiduje wyłączenie stosowania zakazu do statków powietrznych wykonujących loty międzynarodowe wyczarterowane przed dniem wejścia w życie rozporządzenia na zlecenie organizatora turystyki lub podmiotu działającego na jego zlecenie.

Wprowadzenie tego rozwiązania wynikało z faktu przebywania wielu obywateli polskich, biorących udział w imprezach turystycznych, na terytorium szeregu z państw objętych zakazem.  Celem tego przepisu jest uniknięcie możliwych komplikacji zarówno po stronie podróżnych, jak i organizatorów turystyki – zaznaczył wiceminister infrastruktury Marcin Horała

VII.531.124.2020

#Lot do domu2? RPO do Kancelarii Premiera w sprawie Polaków w Hiszpanii

Data: 2020-08-26
  • Rządowy zakaz lotów do i z Hiszpanii obowiązywać ma od 26 sierpnia do 8 września
  • W Hiszpanii jest teraz wielu Polaków
  • Jak władze zamierzają im pomóc?

RPO zwrócił się z tym pytaniem do szefa Kancelarii Premiera min. Michała Dworczyka.

Z doniesień medialnych wynika, że problem ten może dotyczyć dużej grupy Polaków przebywających obecnie w Hiszpanii, w tym również na terenach, w których liczba nowych zakażeń wirusem SARS-CoV- 2 nie jest duża. W sytuacji zakazu lotów obywatele ci będą narażeni na znaczne koszty i konieczność zorganizowania alternatywnego powrotu.

Rzecznik w pełni popiera wszelkie działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa dla zdrowia i życia polskich obywateli w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego. Niemniej zasadne wydaje się zastosowanie okresu przejściowego, który umożliwi Polakom powrót zaplanowanymi lotami. Należy pamiętać, że zarówno udający się na wypoczynek obywatele jak i prywatni przewoźnicy działali w zaufaniu do decyzji polskich władz dotyczących znoszenia obostrzeń. Z informacji o projekcie rozporządzenia wynika, że zakaz nie będzie stosowany do samolotów latających na zlecenie bądź za zgodą Prezesa Rady Ministrów. Wydaje się, że taka zgoda mogłaby objąć już zaplanowane loty.

VII.531.124.2020

Bombardowanie Josepha Conrada. Wystąpicie do Amerykanów o pomoc dla Polaka poszkodowanego w 1972 r. w Wietnamie. RPO po raz kolejny do MSZ

Data: 2020-08-20
  • RPO prosi MSZ, by upomniał się u władz USA o prawa Polaka poszkodowanego w bombardowaniu wietnamskiego portu przez Amerykanów w 1972 r.
  • Jedyną drogą naprawienia szkody osoby poszkodowanej w wyniku aktu sił zbrojnych USA, pozostaje droga dyplomatyczna, a także podjęcie przez Rząd RP interwencji na rzecz swojego obywatela poszkodowanego przez działania wojsk amerykańskich  - pisze RPO do wiceministra spraw zagranicznych ds. parlamentarnych, prawnych, traktatowych, konsularnych, Narodów Zjednoczonych i praw człowieka Piotra Wawrzyka.
  • Amerykanie naprawili krzywdę wobec państwa polskiego już w 1972 r., natomiast do dzisiaj nie nastąpiło naprawienie szkody wobec osoby poszkodowanej.

Chodzi o sprawę pana Andrzeja, członka załogi polskiego MS „Joseph Conrad”. Statek został zbombardowany w  amerykańskim ataku lotniczym na port Hajfong w Wietnamie w 1972 r. Kilku członków załogi poniosło śmierć, część - w tym pan Andrzej - została ranna. Choć USA wielokrotnie obiecywały poszkodowanym wypłatę odszkodowań, wnioskodawca do dziś nic nie otrzymał.

Pan Andrzej zwrócił się z tym do RPO, a ten  interweniował w MSZ już w marcu. Odpowiedź dostał jednak dopiero w czerwcu – składa się na nią analiza prawna i stwierdzenie, że „przeprowadzenie dogłębnej oceny prawnej wydarzenia, które miało miejsce niemal 50 lat temu w braku pełnej wiedzy nt. szczegółowych uwarunkowań i stanu faktycznego omawianego bombardowania, w tym postępowania strony wietnamskiej, nie jest możliwe. Z tego względu, MSZ nie przewiduje  w chwili obecnej ponownego podnoszenia ww. kwestii  na poziomie rządowym”.

RPO prosi tym razem o poważniejsze zajęcie się sprawą Polaka. Występuje o dodatkowe ustalenia, analizę tej sprawy, przekazanie dokumentów, a także rozważenie podjęcia wystąpienia do strony amerykańskiej w drodze opieki dyplomatycznej, do której obywatel polski jest uprawniony na mocy art. 36 Konstytucji RP.

W niniejszej sprawie bezspornym jest, że do zdarzenia rzeczywiście doszło. Na płaszczyźnie prawnomiędzynarodowej jest ono przypisywane bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, ponieważ ataku na statek „Józef Conrad” dokonały samoloty wojskowe USA. Można również przyjąć, że Stany Zjednoczone uznały swoją odpowiedzialność za to zdarzenie, co przyznały w nocie dyplomatycznej z dnia 30 grudnia 1972 r., wyrażając ubolewanie z powodu zniszczenia statku.

Świadczy to równocześnie o uznaniu aktu wojskowego wobec statku za bezprawny także przez stronę amerykańską. Inaczej nie udzieliłaby ona środka naprawienia szkody niematerialnej wobec PRL w postaci zadośćuczynienia, za jakie uznawane są w prawie międzynarodowym przeprosiny (wyrażenie ubolewania) ze strony innego państwa.

W ocenie Rzecznika nastąpiło zatem naprawienie krzywdy wobec państwa polskiego już w 1972 r., natomiast do dzisiaj nie nastąpiło naprawienie szkody wobec osoby poszkodowanej.

Z powodu upływu czasu, przedawnienia roszczeń indywidualnych, względnie braku skuteczności zaskarżenia przed sądem amerykańskim – w tym zakresie odpowiedź MSZ pozostaje niejednoznaczna – indywidualna droga cywilnoprawna na gruncie systemu prawnego USA jest już dzisiaj wykluczona. Ze względu zaś na immunitet państwa, droga sądowa przed polskim wymiarem sprawiedliwości wykluczona była zawsze. Jedyną więc drogą naprawienia szkody (materialnej lub niematerialnej) osoby poszkodowanej w wyniku aktu sił zbrojnych USA, pozostaje droga dyplomatyczna, a także podjęcie przez Rząd RP interwencji na rzecz swojego obywatela poszkodowanego przez działania wojsk amerykańskich.

Pragnę wskazać, że art. 36 Konstytucji RP stwarza ramy prawne do tego, aby obywatel polski domagał się od państwa polskiego zapewnienia właściwiej opieki w tym zakresie. Skarżący jest zatem uprawniony oczekiwać i żądać od władz swojego kraju podjęcia odpowiednich działań z zakresu opieki dyplomatycznej na jego rzecz.

Rzecznik pragnie również poddać pod rozwagę Ministerstwu Spraw Zagranicznych, iż w kontaktach ze stroną amerykańską, w przypadku odmowy uznania przez nią prawnej odpowiedzialności za szkodę poniesioną przez pana Andrzeja, strona polska mogłaby ewentualnie zasugerować stronie amerykańskiej wypłacenie mu pewnego świadczenia ex gratia. Wystarczającą podstawą do tego mogą być publiczne przyrzeczenia wypłaty odszkodowań składane przez władze amerykańskie po zniszczeniu statku.

VII.531.16.2020

Jak MSZ pomaga Polakom zatrzymanym na Białorusi?

Data: 2020-08-14
  • W trakcie powyborczych protestów w Mińsku na Białorusi doszło do zatrzymania biorących udział w tych wydarzeniach obywateli Polski, w tym dwóch absolwentów Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
  • Rodziny zatrzymanych mają trudności ze skontaktowaniem się z nimi, nie wiedzą, w którym areszcie się znajdują oraz czy została im zapewniona odpowiednia pomoc, w tym pomoc prawna.

Wśród zatrzymanych jest też fotoreporter Witold Dobrowolski, który relacjonował powyborcze protesty na Białorusi. Z apelem o uwolnienie go oraz innych zatrzymanych podczas protestów dziennikarzy wystąpiło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie wskazało, że niedopuszczalne i nielegalne jest stosowanie represji wobec dziennikarzy jedynie z tego powodu, że wykonują swoje obowiązki zawodowe i służbowe.

RPO działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich zwraca się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o informacje, jak dba ono o zabezpieczenie praw polskich obywateli przebywających obecnie na Białorusi, w tym polskich dziennikarzy relacjonujących bieżące wydarzenia – pyta RPO ministra Jacka Czaputowicza.

VII.7033.66.2020

Czy rzeczywiście umowa rządu z LOTem w sprawie akcji #LOT do domu nie podlega udostępnieniu?

Data: 2020-08-11
  • Do RPO zwróciła się pani, której Centrum Informacyjne Rządu odmówiło udostępnienia umowy zawartej pomiędzy Rządem RP oraz LOT-em, na mocy której zorganizowana była akcja LOT do domu.
  • Zdaniem RPO działanie Centrum Informacyjnego Rządu budzi wątpliwości.

Wątpliwości Rzecznika budzi to, czy w niniejszej sprawie faktycznie zaistniały przesłanki do odmowy udostępnienia informacji publicznej, jaką stanowi umowa cywilnoprawna finansowana ze środków publicznych i zawierana przez podmiot realizujący zadania publiczne (zob. wyrok NSA z dnia 16 listopada 2017 r., sygn. akt I OSK 56/16; wyrok NSA z dnia 2 marca 2018 r., sygn. akt I OSK 2245/17; wyrok NSA z dnia 12 września 2019 r., sygn. akt I OSK 2850/17).

CIR nie wzywał Wnioskodawczyni do wykazania szczególnego interesu prawnego, co oznacza, że nie zakwalifikował wnioskowanej informacji jako informacji przetworzonej w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2020 r., poz. 1429 ze zm., dalej jako: u.d.i.p.). Ewentualnych przesłanek odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie należy się więc doszukiwać w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. Nie wydaje się, aby umowa stanowiąca przedmiot wniosku mogła zawierać informacje dotyczące prywatności osoby fizycznej. Stąd też uznano, że prawdopodobnie przyczyną odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie miała być konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorcy.

W doktrynie przyjmuje się, że poprzez tajemnicę przedsiębiorcy określoną w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. należy rozumieć tajemnicę przedsiębiorstwa określoną w art. 11 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 ze zm.). Zgodnie z treścią tego przepisu przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności. W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazuje się, że aby dana tajemnica przedsiębiorstwa podlegała ochronie na podstawie wskazanego wyżej musi zostać spełniona zarówno przesłanka formalna, jak też przesłanka materialna.

Przez pierwszą z nich rozumie się wykazanie, iż przedsiębiorca podjął działania w celu zachowania poufności tych informacji. Poufność danych musi więc być wyraźnie lub w sposób dorozumiany zamanifestowana przez samego przedsiębiorcę. Wskazuje się, że wola objęcia określonych danych klauzulą poufności nie musi być wyrażona w sposób sformalizowany, a ocena działań przedsiębiorcy w konkretnych sprawach nie może być oderwana od celu, któremu działania te mają służyć, tj. od zachowania poufności określonych informacji. Realizacja elementu formalnego tajemnicy przedsiębiorcy powinna mieć zatem charakter proporcjonalny do okoliczności. Druga przesłanka wiąże się bezpośrednio z samym przedmiotem ochrony przed ujawnieniem i oznacza, że aby określone informacje mogły zostać objęte tajemnicą przedsiębiorcy muszą one, ze swojej istoty, dotyczyć kwestii, których ujawnienie obiektywnie mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację przedsiębiorcy (informacje takie muszą mieć choćby minimalną wartość) z wyłączeniem informacji, których upublicznienie wynika np. z przepisów prawa (zob. wyrok NSA z dnia 10 stycznia 2014 r., sygn. akt I OSK 2112/13). Konieczne jest więc wykazanie, że dana informacja posiada wartość gospodarczą.

W niniejszej sprawie należy zwrócić uwagę, że jedynym podmiotem zaangażowanym w akcję #LotDoDomu były Polskie Linie Lotnicze LOT będące państwowym przewoźnikiem. Ich właścicielem jest Polska Grupa Lotnicza, w której 100 % udziałów posiada Skarb Państwa. Sama akcja odbyła się w warunkach szczególnych, niezwiązanych z normalną rywalizacją podmiotów na rynku lotniczym. Nie można uznać, że informacje zawarte w umowie mogłyby zostać wykorzystane przez podmioty konkurencyjne, a tym samym miały wartość gospodarczą. Należy podkreślić, że akcja dotycząca organizacji lotów repatriacyjnych miała istotne znaczenie z punktu widzenia realizacji zadań państwa. Stąd też z punktu widzenia zasady jawności za kluczowe należy uznać ujawnienie informacji dotyczących sposobu przeprowadzenia tej akcji. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie wnioskowana informacja powinna zostać udostępniona niezwłocznie w drodze czynności materialno-technicznej, bez wzywania Wnioskodawczyni do uzupełnienia braków formalnych wniosku.

Dlatego Biuro RPO prosi dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu Tomasza Matynia o pisemne wyjaśnienia, jak wykorzystał informacje prawne, jakie otrzymał do Rzecznika.

VII.531.53.2020

KPRM: 55 tys. Polaków wróciło do kraju w ramach akcji „Lot do domu"

Data: 2020-06-04
  • Program „Lot do domu" umożliwił powrót do kraju ponad 55 tys. obywateli Polski z ponad 70 miejsc na 6 kontynentach. Uruchomiono w sumie 388 połączeń - przekazał szef KPRM Michał Dworczyk
  • Wyjaśnił, że skala wyzwania nakazała skupienie się na obywatelach RP. A to wykluczyło wykorzystanie Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności (UCPM)
  • Wymaga on bowiem zabierania na pokład samolotu repatriacyjnego obywateli innych krajów UE (przynajmniej 10% pasażerów)
  • A wśród 694 reklamacji do PLL LOT ws. różnych aspektów akcji, tylko 36 dotyczyło oczekiwania zwrotu ceny biletu - tyle osób uznało, że powrót do kraju powinien być bezpłatny

Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się sprawa powrotów do kraju Polaków, których wybuch epidemii uwięził za granicą. Wiele pytań i wniosków dotyczyło rządowej akcji „Lot do domu”. Obywatele pytali, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za takie powrót.

Zwracano uwagę, że Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności (UCPM), dzięki któremu od kwietnia Polacy wracali  już za darmo. Ci zaś, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie, a było to nawet po kilka tys. zł. Budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

- Czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty lotów repatriacyjnych – spytał RPO Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pytał też , ile było lotów w ramach akcji #LotDoDomu z wykorzystaniem środków z UCPM.

Odpowiedź Michała Dworczyka

Program „Lot do domu" umożliwił powrót do kraju ponad 55 tys. obywateli Polski z ponad 70 miejsc na sześciu kontynentach. Dla jego realizacji konieczne było uruchomienie 388 połączeń,

Skorzystanie z programu było płatne na podstawie taryfikatora określonego przez PLL LOT. Podróżujący płacili zryczałtowaną stawkę, której wysokość zależała od kierunku, z którego realizowany był przelot: 400-800 PLN w granicach Europy i 1600-2400 PLN za przelot dalekiego zasięgu. Różnica między przychodem z opłat wniesionych przez pasażerów, a rzeczywistym kosztem była pokrywana z budżetu państwa.

Pasażerowie, którzy mieli uprzednio wykupione bilety, a których wykorzystanie nie było możliwe ze względu na spowodowane pandemią odwołanie lotów, mają prawo do otrzymania zwrotu środków. Wynika to z rozporządzenia WE 261/2004 ustanawiającego „wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów", które stanowi, iż w przypadku odwołania lotu pasażerowie mają prawo otrzymać zwrot środków za bilety. Rozporządzenie to obowiązuje wszystkich przewoźników operujących w portach lotniczych na terenie Unii Europejskiej.

Przygotowanie programu „Lot do domu" było odpowiedzią na konieczność pilnego zorganizowania powrotu do Polski ponad 55 tys. obywateli. Skala wyzwania oraz sytuacja zaistniała w związku z wybuchem pandemii, nakazała skupienie się na obywatelach RP.

Wykluczyło to wykorzystanie Unijnego Mechanizmu Ochrony Ludności (Union Civil Protection Mechanism, UCPM) ze względu na związany z nim wymóg zabierania na pokład samolotu repatriacyjnego obywateli innych krajów UE (przynajmniej 10% pasażerów). Ponadto lot w ramach UCPM może być realizowany z destynacji pozaeuropejskiej.

Co więcej, zgodnie z wytycznymi KE, opcję uruchomienia UCPM należy wykorzystywać jedynie w ostateczności, kiedy inne możliwości opuszczenia kraju pobytu, np. środkami komercyjnymi, zostały już całkowicie wyczerpane.

W wypadku niespełnienia powyższych warunków, refundacja środków od Komisji Europejskiej (maksymalnie 75%) nie jest możliwa, co sygnalizowała KE w wypadku części lotów organizowanych przez Niemcy. Ponoszenie opłat za bilety przez pasażerów lotów w ramach UCPM jest standardową praktyką stosowaną przez państwa członkowskie UE.

PLL LOT zrealizowały jedno połączenie w ramach UCPM z Maroka na trasie Warszawa-Marakesz-Berlin-Warszawa 28 kwietnia 2020 r. Koszt całkowity wyniósł 310 tys. PLN i obejmował także wykonanie rejsu Warszawa-Berlin-Warszawa z dodatkową załogą na pokładzie. W przypadku tego lotu podjęto decyzję o nałożeniu na pasażerów obowiązku uiszczenia zryczałtowanej opłaty 150 EUR za bilet.

Wg informacji uzyskanych w PLL LOT, z ogólnej liczby 694 reklamacji dot. różnych aspektów realizacji lotów, tylko 36 dotyczyło oczekiwania zwrotu ceny biletu (tyle osób uznało, że taki powrót do kraju powinien być bezpłatny). Stanowi to niecałe 5% reklamacji zgłoszonych w ramach programu „Lot do domu" lub 0,06% ogółu pasażerów.

Z informacji udostępnionych z kolei przez MSZ wynika, iż - w rozumieniu Zarządzenia nr 1 Ministra Spraw Zagranicznych z 24 stycznia 2018 r. w sprawie przyjmowania i załatwiania petycji, skarg i wniosków w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i jednostkach podległych Ministrowi Spraw Zagranicznych - do MSZ nie wpłynęła bezpośrednio żadna skarga obywateli, którzy skorzystali z akcji „Lot do domu".

Biuro Kontroli i Audytu MSZ od momentu wprowadzenia w Polsce stanu zagrożenia epidemiologicznego związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2, odnotowało kilka skarg obywateli RP w kontekście szeroko rozumianej pomocy konsularnej (nieudzielenie pomocy finansowej na powrót do kraju, udzielenie błędnej informacji o możliwości powrotu do Polski w związku ze stanem epidemii). Wszystkie zostały uznane za bezzasadne.
Do Departamentu Konsularnego MSZ wpłynęła za to liczna korespondencja, w której Polacy dziękowali konsulom za profesjonalizm, oddanie i empatię.

Należy przy tym zaznaczyć, że polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne i urzędy konsularne pozostają w stałym kontakcie z obywatelami polskimi, którzy zwrócili się o pomoc w umożliwieniu powrotu do kraju i wszędzie tam, gdzie jest to możliwe pomagają naszym rodakom w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań. Dzięki współpracy w ramach Lokalnej Współpracy Konsularnej i wypracowanym kontaktom udało im się wspomóc Polaków w opuszczeniu dotychczasowych krajów pobytu.

Od kilkunastu tygodni konsulowie konsekwentnie negocjują na miejscu z Ambasadami Państw Członkowskich UE możliwości uwzględniania obywateli polskich na listach pasażerów lotów repatriacyjnych. Koordynują i negocjują z władzami miejscowymi możliwości dojazdu obywateli polskich na lotniska z najdalej położonych miejscowości. Wydają w tym celu stosowne upoważnienia, a niejednokrotnie sami udają się w podróż, by wspomóc dotarcie na lotnisko. Prowadzą zapisy na listy pasażerów, służąc tym samym za punkt kontaktowy pomiędzy właściwymi ambasadami i polskimi obywatelami.

W tym kontekście wielu obywateli polskich dzięki staraniom polskich konsulów zdołało powrócić do Europy rejsami lotniczymi organizowanymi przez przedstawicielstwa innych państw Unii Europejskiej.

Ponadto każdy obywatel RP przebywający za granicą ma prawo wystąpić do konsula o pomoc finansową na powrót do kraju, zgodnie z regulacjami ustawy Prawo konsularne z 25 czerwca 2015 r. Pomoc ta jest co do zasady zwrotna, ale w wyjątkowych i uzasadnionych przypadkach może być udzielona także bezzwrotnie. Nasi obywatele mieli taką możliwość również podczas trwania akcji „Lot do domu".

Akcja „Lot do domu" była jedną z największych operacji w historii polskiej administracji. Jej sprawny przebieg nie byłby możliwy bez ogromnego zaangażowania naszych konsulów, pracowników PLL LOT i KPRM, pracujących nieprzerwanie przez wiele tygodni – podsumował Michał Dworczyk.

VII.531.38.2020

Odc. 33 - Jak nie kupić samochodu, jak obejść kwarantannę, jak nie robić testów na własny koszt - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-13

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Sprawa mandatu: pan przyjął go wczoraj, ale teraz uznał, że do mandatu nie było podstaw.

W przypadku przyjęcia mandatu staje się on prawomocny a jego uchylenie jest możliwe tylko w ściśle określonych przypadkach, które wskazane są w art. 101 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia: jeżeli grzywnę nałożono:

  • za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie
  • na osobę która nie miała ukończonych 17 lat
  • na osobę niepoczytalną z racji choroby psychicznej
  • za czyn za który powinien być nałożony środek karny
  • gdy czyn popełniono w stanie wyższej konieczności lub dla obrony koniecznej

Po uprawomocnieniu się mandatu nie ma niestety już możliwości badania przez sąd kwestii winy ukaranego grzywną, ani okoliczności faktycznych innych niż wcześniej wymienione.

Jeżeli uważał Pan, że nie popełnił Pan wykroczenia np. z przyczyn zdrowotnych nie może Pan zasłaniać ust i nosa , należało nie przyjąć mandatu i wtedy wniosek o ukaranie trafiłby do sądu, który po zbadaniu wszystkich okoliczności wniosek o ukaranie mógłby oddalić.

Żołnierz pyta o dodatkowy zasiłek opiekuńczy.

Po tym, jak Rzecznik Praw Obywatelskich i środowiska zawodowe sygnalizowały potrzebę rozszerzenia katalogu grup zawodowych objętych dodatkowym zasiłkiem opiekuńczym, zostały wprowadzone kolejne zmiany. Jednakże tzw. Tarcza 2.0 poszerzyła tylko zakres prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego o funkcjonariuszy określonych służb mundurowych – ale znów pominęła żołnierzy zawodowych (RPO sygnalizował to już w trakcie prac parlamentarnych nad Tarczą). Należy zauważyć, że problem ten może być szczególnie dolegliwy w tzw. rodzinach wojskowych.

Zgodnie z nowelizacją ustawy dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 wprowadzono na podstawie art. 73 zmiany w ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Na jej podstawie zasiłki opiekuńcze przysługujące m.in. w sytuacji zamknięcia żłobka, przedszkola i szkoły z tytułu konieczności sprawowania opieki nad dzieckiem do lat 8, przysługują: funkcjonariuszom Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Zatem jak wskazano na wstępie, pomimo apeli Rzecznika Praw Obywatelskich, żołnierze zawodowi zostali w tym katalogu ponownie pominięci.

Skazany pracował w warunkach wolnościowych, teraz z powodu wirusa nie pracuje, czy otrzyma odszkodowanie ?

Z powodu zagrożenia epidemicznego, wprowadzane są ograniczenia i wstrzymania zatrudnienia skazanych, którzy dotychczas wykonywali swoją pracę poza terenem jednostek penitencjarnych, z wyjątkiem pracy związanej z branżą spożywczą oraz produkcją maseczek i kombinezonów ochronnych.

W opinii Ministerstwa Sprawiedliwości decyzje zostały podjęte po szczegółowych analizach zagrożeń i z rozwagą, uwzględniając aktualną sytuację, jaka panuje w konkretnym obszarze kraju i konkretnej jednostce penitencjarnej.

Należy zauważyć, że skazany nie ma prawa do zatrudnienia, natomiast na mocy art. 121 kodeksu karnego wykonawczego dyrektor jednostki penitencjarnej jako przedstawiciel władzy publicznej ma za zadanie, w miarę możliwości zapewnić świadczenie pracy.

Warto zwrócić uwagę, że na podstawie art., 247 kodeksu karnego wykonawczego w wypadkach uzasadnionych szczególnymi względami sanitarnymi lub zdrowotnymi albo poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa, dyrektor zakładu karnego lub aresztu śledczego może na czas określony wstrzymać lub ograniczyć zatrudnienie osadzonych.

Umożliwienie podjęcia pracy „w miarę możliwości”, a nie obowiązek jej zapewnienia przez dyrektora zakładu karnego czy aresztu śledczego, co wynika art. 121 kodeksu karnego wykonawczego, budzi wątpliwości co do podstaw kierowania roszczeń przez osadzonego zgłaszającego chęć lub gotowość do pracy, szczególnie kiedy wstrzymanie lub ograniczenie zatrudnienia „zewnętrznego” wiąże się z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony zdrowia osadzonych.

Czy można odstąpić od umowy wyjazdu na wczasy z powodu epidemii, choć organizator nie odwołał imprezy. Zapłaciłam już pełną odpłatność za pobyt na turnusie.

Zgodnie z art. 15 k ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020.374), odstąpienie od umowy w trybie określonym w art. 47 ust. 4 ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej w trybie określonym w art. 47 ust. 5 pkt 2 tej ustawy, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki.

Odstąpienie od umowy bądź jej rozwiązanie nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna. Wartość vouchera, nie może być niższa niż kwota wpłacona na poczet realizacji dotychczasowej umowy o imprezę turystyczną.

Zgodnie z przywoływanym powyżej art. 47 ust. 4 ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego. Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy turystycznej, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Wątpliwości w zakresie relacji pomiędzy klientem a organizatorem imprezy można konsultować z Rzecznikiem Konsumentów. Ostatecznie zaś spór może rozstrzygnąć sąd.

Czy osoba 84-letnia może wychodzić z domu ?

Prawnych przeciwskazań nie ma.

Osoby starsze zwykle cierpią na różnego rodzaju choroby przewlekłe, mają obniżoną odporność, a więc są w grupie wysokiego ryzyka zarażenia się koronawirusem. Dlatego rekomenduje się ograniczenie wychodzenia z domu do absolutnego minimum. Pamiętajmy, że specjalne godziny, w trakcie których seniorzy (osoby 65+) mogli robić zakupy, zostały już zniesione. Jeśli mieszkamy sami, zgłośmy się do miejscowego ośrodka pomocy społecznej lub do sąsiadów z prośbą o pomoc w ich robieniu. Jeśli to możliwe, korzystajmy z dobrodziejstw nowych technologii, zamawiajmy zakupy przez internet, kontaktujmy się z lekarzem telefonicznie, odbierajmy e-recepty.

Jeśli jednak musimy wyjść z domu, pamiętajmy o obowiązku zakrywania ust i nosa i zachowajmy bezpieczny dystans od innych osób. Zmniejszymy ryzyko zachorowania.

Pani jest pracownikiem DPS, wraca po długiej nieobecności do pracy. Kierownik DPS każe jej zrobić test na COVID-19 na jej koszt. Będzie musiała również ponieść koszty dojazdu do Poznania 180 km w dwie strony. Pani pyta, czy musi to zrobić na własny koszt ?

W takiej sytuacji nie ma prawnego obowiązku zrobienia testu na obecność COVID-19. Sam fakt powrotu do pracy nie upoważnia pracodawcy do tego.

Należy pamiętać, że pracownik podlega okresowym badaniom lekarskim, nie mieści się jednak w nich test na obecność COVID-19. W przypadku spowodowanej chorobą niezdolności do pracy trwającej dłużej niż 30 dni pracownik podlega ponadto kontrolnym badaniom lekarskim, których celem jest ustalenie zdolności do wykonywania pracy na dotychczasowym stanowisku ( art. 229 §2 kodeksu pracy). Badania, o których mowa, są przeprowadzane na koszt pracodawcy. Pracodawca ponosi też  inne koszty profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami, niezbędnej z uwagi na warunki pracy. Jeżeli więc w ocenie pracodawcy zachodzi konieczność wykonania testu, to opłatę za jego wykonanie powinien ponosić pracodawca.

Okresowe i kontrolne badania lekarskie przeprowadza się w miarę możliwości w godzinach pracy. Za czas niewykonywania pracy w związku z przeprowadzanymi badaniami pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia, a w razie przejazdu na te badania do innej miejscowości przysługują mu należności na pokrycie kosztów przejazdu według zasad obowiązujących przy podróżach służbowych ( §3 cyt. art.).

Czy Polak pracujący w Austrii przyjeżdżając na urlop do Polski zostanie zwolniony w kwarantanny ?

Niestety nie.

Chyba że wykonuje zawód z listy zwolnionych z obowiązkowej kwarantanny w związku z wykonywaną pracą:  jest np. kierowcą wykonującym przewóz drogowy, należy do obsady pociągu, jest członkiem misji dyplomatycznej. Osoby pracujące w Austrii nie są pracownikami transgranicznymi.

(par. 3 ust. 1 i 2 ,Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 w sprawie określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii – Dz.U.2020, poz.792).

Muszę złożyć wniosek o rentę socjalną dla córki, z powodu epidemii mam jednak trudności w skompletowaniu dokumentów medycznych. Czy renta socjalna ulega przedłużeniu ?

Generalnie prawo do renty socjalnej przysługuje, jeżeli osoba pełnoletnia uzyskała orzeczenie lekarza lub komisji lekarskiej ZUS, że jest całkowicie niezdolna do pracy z powodu naruszenia sprawności organizmu, które powstało:

  • przed ukończeniem 18. roku życia;
  • w trakcie nauki.

Przepisy ustawy tzw. Tarczy Antykryzysowej przedłużyły ważność części orzeczeń wydanych przez lekarzy orzeczników i komisje lekarskie ZUS. Chodzi tu między innymi o orzeczenia o niezdolności do pracy (całkowitej lub częściowej) wydane na czas określony zgodnie z przepisami ustawy o rencie socjalnej, które kończą się w okresie:

  • obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego,
  • obowiązywania stanu epidemii albo
  • w okresie 30 dni po ich odwołaniu.

Takie orzeczenia zachowają ważność przez okres kolejnych 3 miesięcy od dnia upływu terminu jego ważności, w przypadku złożenia wniosku o ustalenie uprawnień do świadczenia na dalszy okres przed upływem terminu ważności tego orzeczenia.

Warto pamiętać, że prawo do świadczeń uzależnionych od stwierdzenia niezdolności do pracy lub niezdolności do samodzielnej egzystencji ulega wydłużeniu do końca miesiąca kalendarzowego, w którym upłynie wydłużony, zgodnie z powyższym opisem, termin ważności tego orzeczenia, bez konieczności wydania w tej sprawie decyzji.

Te  zasady mają odpowiednie zastosowanie do orzeczeń, których termin ważności upłynął przed dniem wejścia w życie ustawy tzw. Tarczy Antykryzysowej (czyli przed dniem 08.03.2020 r.), jeśli wniosek o ustalenie uprawnień do świadczenia na dalszy okres został złożony przed upływem terminu ważności tego orzeczenia i nowe orzeczenie nie zostało wydane przed dniem wejścia w życie powyższej ustawy.

Podsumowując, prawo do renty socjalnej, która przysługiwała dotychczas, ulegnie przedłużeniu (bez konieczności wydawania nowej decyzji) w przypadku złożenia wniosku o ustalenie uprawnień do świadczenia na dalszy okres przed upływem terminu ważności tego orzeczenia.

Podstawa prawna:

  • Art. 15 zc ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568).
  • Ustawa z dnia 27 czerwca 2003 r. o rencie socjalnej (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1455 z późn. zm.).

Więcej informacji również na stronie: https://www.zus.pl/swiadczenia/renty/renta-socjalna.

Pan chciałby odstąpić od umowy kupna samochodu osobowego od dealera, wpłacił już zaliczkę.

Przepisy regulujące kwestie związane z odstąpieniem od umowy zawarte są w Kodeksie cywilnym. Przepisy przewidują dwie drogi prawne dopuszczające skorzystanie z tego prawa – pierwsza, wynikająca wprost z przepisów (ustawowa) i druga, wynikająca z zawartej umowy. Dlatego przed ewentualnym odstąpieniem od umowy należy dokładnie przeczytać jej treść i sprawdzić, co umowa przewiduje na wypadek takich okoliczności.

Odstąpienie ustawowe.

Ten rodzaj odstąpienia uregulowany został w przepisach art. 491 i 492 k.c.  Kodeks stara się jak najbardziej ogólnie przedstawić reguły dotyczące wywiązywania się z umów i wskazać, jak rozwiązać ewentualne problemy.

Jeżeli jedna ze stron zwleka z wykonaniu zobowiązania z umowy, druga strona może wyznaczyć jej dodatkowy termin z zagrożeniem, iż w razie jego bezskutecznego upływu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki.

Jeżeli natomiast uprawnienie do odstąpienia od umowy wzajemnej zostało zastrzeżone na wypadek niewykonania zobowiązania w terminie ściśle określonym, strona może w razie zwłoki drugiej strony odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego. To samo dotyczy wypadku, gdy wykonanie zobowiązania przez jedną ze stron po terminie nie miałoby dla drugiej strony znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez nią cel umowy, wiadomy stronie będącej w zwłoce.

Odstąpienie umowne.

Zgodnie z art. 395 k.c. można zastrzec w umowie, że jednej lub obu stronom przysługiwać będzie w ciągu oznaczonego terminu prawo odstąpienia od umowy. Prawo to może zostać wykonane przez oświadczenie złożone drugiej stronie.

Jeżeli zostało zastrzeżone, że jednej lub obu stronom wolno od umowy odstąpić za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne), oświadczenie o odstąpieniu jest skuteczne tylko wtedy, gdy zostało złożone jednocześnie z zapłatą odstępnego.

Skutki prawne odstąpienia.

Warto podkreślić, że w razie wykonania prawa odstąpienia, umowa uważana jest za niezawartą (tak jakby strony nigdy tej umowy nie zawierały). To, co strony już świadczyły, w tym wpłacona zaliczka, ulega zwrotowi. Za świadczone usługi oraz za korzystanie z rzeczy należy się drugiej stronie odpowiednie wynagrodzenie.

Zaznaczyć należy, że są to regulacje ogólne. Przepisy związane ze zwalczaniem skutków epidemii nie przewidują, w takim jak przedstawiony w pytaniu stan faktyczny, żadnych wyjątków, a więc szczególnych podstaw do odstąpienia od umowy sprzedaży.

Czy można zaprosić na wesele 50 osób z rodziny? Wesele ma odbyć się w remizie strażackiej.

Zgodnie z treścią § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020, poz.792) – do odwołania – zakazane jest organizowanie zgromadzeń, imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi lub z osobami najbliższymi osobie, z która pozostaje we wspólnym pożyciu.

Osoba najbliższa to małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.

Pan chce wraz z żoną i szwagierką przyjechać z Berlina do Polski na pogrzeb; pracuje z żoną pracują w Niemczech, a szwagierka nie – jest zarejestrowana w niemieckim urzędzie pracy i pobiera zasiłek. Czy będą musieli przechodzić kwarantannę, czy też będą mogli wszyscy wrócić w ciągu 48 godzin do Niemiec.

Inny pan pracuje w Niemczech, chciałbym przyjechać do Polski na kilka dni urlopu, czy będzie podlegał kwarantannie?

Nie da się uciec od kwarantanny.

Od 4 maja 2020 r. obowiązkowi kwarantanny po przekroczeniu granicy nie podlegają tylko:

  • osoby, które przekraczają granicę w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej lub państwie sąsiadującym; ale nie dotyczy osób wykonujących zawód medyczny (zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 2 Ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej) i zatrudnionych w ośrodkach pomocy społecznej (zgodnie z art. 6 pkt 5 Ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej);
  • uczniowie i studenci pobierających naukę w RP lub państwie sąsiadującym.

Co istotne, aby skorzystać z tego zwolnienia, trzeba przedstawić dokumenty potwierdzające prawo do zwolnienia z kwarantanny Straży Granicznej podczas kontroli na granicy.

Zatem w przypadku podróży do Polski w celu uczestniczenia w pogrzebie praca w Niemczech nie pozwoli na zwolnienie kwarantanny.

Analogiczna sytuacja będzie w przypadku odwiedzin rodziny w Polsce lub spędzenie urlopu w Polsce przez obywatela polskiego, zatrudnionego w Niemczech.

Podsumowując, zwolnienia z obowiązku odbycia kwarantanny nie stosuje się w przypadku podróży turystycznych lub celów prywatnych.

Koronawirus. RPO pyta rząd o problemy ze zwrotem obywatelom ich kosztów akcji #LotDoDomu

Data: 2020-05-12
  • Obywatele  nadal nie wiedzą, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za powrót w ramach akcji #LotDoDomu
  • Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, dzięki któremu od kwietnia Polacy wracali  już za darmo
  • Ci zaś, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie, a było to nawet po kilka tys. zł
  • Budzi to wątpliwości  RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

- Czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty lotów repatriacyjnych – pyta teraz Stanisław Trociuk, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Z informacji prasowych i wniosków kierowanych do RPO przez obywateli, którzy wracali do kraju, wynika że inne państwa członkowskie UE już już wcześniej skorzystały z Mechanizmu Ochrony Ludności (UCPM). Wielu z nich poniosło znaczną szkodę majątkową.

Celem tej formy pomocy jest zapewnienie swoim obywatelom możliwości bezpłatnego powrotu.  Jest ona udzielana jest na prośbę poszczególnych państw. Potem już niektórzy Polacy mogli wrócić do kraju za darmo lotami, których koszty do 75 proc. pokryje UE.  

Inne kraje członkowskie UE, jak Niemcy, Czechy czy Belgia korzystały z UCPM już w marcu. Mogło to powodować poczucie nierównego traktowania u polskich podróżnych. Nie bez znaczenia jest też fakt, że właścicielem PLL LOT jest Polska Grupa Lotnicza, w której 100 % udziałów ma Skarb Państwa.

Teraz zaś obywatele pytają o możliwość zwrotu kosztów na zakup biletów lotniczych w ramach akcji #LotDoDomu. Znajdowali się oni w identycznej sytuacji, jak obywatele, którzy dopiero mieli skorzystać z tej możliwości. Powinni więc być traktowani na równych zasadach przez władze, zwłaszcza jeżeli istniała realna możliwość zapewnienia im takiej samej formy pomocy. Celowe wydawało się więc wcześniejsze skorzystanie z programu unijnego.

Powołując się na prawo do opieki za granicą, o którym mowa w art. 36 Konstytucj, RPO spytał o zwrot tych kosztów, ministra finansów Tadeusza Kościńskiego. Resort wskazał, że Program #LotDoDomu jest realizowany przez Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i to ona jest właściwa do udzielenia odpowiedzi RPO.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśliło zaś, że z unijnego mechanizmu można było skorzystać jedynie dla lotów pozaeuropejskich. Według resortu konieczność podjęcia natychmiastowych działań w związku z zamknięciem  granic utrudniała skorzystanie z czasochłonnej procedury unijnej. Intencją polskich władz było również nienadużywanie instrumentu unijnego.

W ocenie Rzecznika nie jest jednak jasne, w jaki sposób zgodne z procedurą skorzystanie z programu mogłoby być jego nadużyciem.

MSZ wskazało, że nie jest właściwe do oceny kwestii ewentualnej możliwości uzyskania zwrotu kosztów za bilety zakupione na loty repatriacyjne.

Dlatego  RPO zwrócił się do ministra Michała Dworczyka o stanowisko w sprawie i wskazanie, czy planowane jest stworzenie systemu rekompensat dla osób, które poniosły koszty tych lotów. Spytał też , ile było lotów w ramach akcji #LotDoDomu z wykorzystaniem środków z UCPM.

VII.531.38.2020

Koronawirus. Polacy w Nowej Zelandii mogą liczyć na wsparcie władz. Odpowiedź tamtejszego Komisarza Praw Człowieka

Data: 2020-05-08

W związku z brakiem możliwości powrotu do kraju Polaków przebywających w Nowej Zelandii RPO zwrócił się do swoich odpowiedników z prośbą o zwrócenie uwagi na ich trudną sytuację.

W odpowiedzi na apel RPO Komisarz Praw Człowieka Paul Hunt zapewnił, że zdaje sobie sprawę, iż cudzoziemcy przebywający obecnie w Nowej Zelandii mogą znaleźć się w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ nie mają takiego samego dostępu do pomocy społecznej, jak tamtejsi obywatele.

Poinformował także, że zaapelował do Ministra Rozwoju Społecznego Nowej Zelandii o uruchomienie programu pomocy finansowej cudzoziemcom, którzy nie mają innych środków na utrzymanie, a w związku z pandemią nie mogą wrócić do swojego kraju.

Komisarz zadeklarował również, że obcokrajowcy przebywający w Nowej Zelandii, którzy będą potrzebowali pomocy lekarskiej i hospitalizacji na skutek zarażenia wirusem, mogą korzystać z publicznych usług zdrowotnych (tak wskazują wytyczne dotyczące usług zdrowotnych przyjęte w 2011 r. w Nowej Zelandii).

VII.531.27.2020

Koronawirus. RPO interweniuje w sprawie Polek uwięzionych na statku u wybrzeży Australii

Data: 2020-04-17
  • Trzy Polki z załogi wycieczkowca „Ruby Princess” nie mogą zejść na ląd w Australii i nie mają jak wrócić do kraju.
  • RPO prosi o pomoc - i o informacje - ambasadora RP w Canberze

Trzy Polki z załogi wycieczkowca „Ruby Princess” nie mogą zejść na ląd w Australii i nie mają jak wrócić do kraju. Inni członkowie załogi po odbyciu kwarantanny już do domów w swoich krajach wrócili, ale dla Polek nie udało się znaleźć bezpiecznego połączenia – akcja #LotDoDomu już się skończyła, zanim na wycieczkowcu skończyła się kwarantanna.

Do RPO napisała w tej sprawie Polka z Australii. Wycieczkowiec– zgodnie z jej informacjami – nie może wpłynąć do portu. Na pokładzie nie ma testów pozwalających na sprawdzenie stanu zdrowia załogi. Polski musiałyby też mieć bilety powrotne, żeby ktokolwiek rozważył ich zejście na ląd. Nie są w stanie samodzielnie znaleźć połączeń – co początkowo sugerowała polska ambasada.

RPO w liście do ambasadora Michała Kołodziejskiego prosi o informacje o sytuacji Polek i pomocy, jaka jest im udzielana.

Odpowiedź konsul RP w Canberze

Służby konsularne Ambasady RP w Canberze i Konsulatu Generalnego w Sydney na bieżąco monitorują sytuację Polaków znajdujących się miedzy innymi na statkach wycieczkowych i badawczych na wodach terytorialnych Australii, w tym Ruby Princess (łącznie 5 polskich obywateli), podejmując działania możliwe w ramach obowiązującego prawa - odpisała Agata Utnicka, konsul RP z ambasady w Canberze.

W odniesieniu do sytuacji na Ruby Princess interweniowaliśmy zarówno na poziomie federalnym, jak i stanowym, tj. w australijskim MSZ oraz w Departamencie Spraw Wewnętrznych i Policji stanu Nowa Południowa Walia, na którego terytorium dokuje obecnie statek (Port Kembla, ok. 100 km od Sydney). Jesteśmy też w bieżącym kontakcie z przedstawicielem armatora statku.

Szybkie rozwiązanie sytuacji polskich obywateli oraz innych członków załogi na pokładzie Ruby Princess (ok. 1 tys. osób) utrudnia fakt wprowadzenia przez australijskie władze federalne zakazu wpływania do portów australijskich i zejścia na ląd osób przebywających na wszystkich statkach wycieczkowych, które nie pływają pod australijską banderą.

Większość statków wycieczkowych opuściła australijskie wody terytorialne, wśród wyjątków jest m.in. Ruby Princess ze względu na stan zdrowia części załogi. Sytuacja wokół tego statku jest przedmiotem poważnych kontrowersji w Australii, po tym jak władze stanowe zezwoliły w połowie marca 2020 r. na zejście na ląd pasażerów. Według ostatnich informacji, co najmniej 10% przypadków zakażeń koronawirusem w całej Australii dotyczy pasażerów Ruby Princess lub osób, które się z nimi kontaktowały.

Policja stanu Nowa Południowa Walia wszczęła śledztwo kryminalne w tej sprawie. Odrębne postępowanie wyjaśniające prowadzone jest też na polecenie władz stanowych. Zgodnie z deklaracjami komisarza Policji stanu Nowa Południowa Walia z 17 kwietnia br. planowane na 19 kwietnia br. opuszczenie przez statek australijskich wód terytorialnych będzie uzależnione od stanu zdrowia załogi, która sukcesywnie poddawana jest testom na obecność koronawirusa.

Pozostajemy w kontakcie z armatorem statku odpowiedzialnym - zgodnie z informacjami otrzymanymi od służb policji stanu Nowa Południowa Walia - za logistykę i planowanie procesu repatriacji załogi statku, wzywając do jak najszybszego wypracowania rozwiązania sytuacji polskich obywateli.

VII.531.49.2020

Koronawirus. Konsul do RPO: samoloty wylatują ze Szkocji do Polski prawie codziennie

Data: 2020-04-07
  • Od 19 marca niemal codziennie organizowane są loty na trasie Edynburg-Warszawa
  • Istnieje również możliwość powrotu do kraju przez Londyn lub przez Berlin 
  • Informacje na temat akcji #LotDoDomu są na bieżąco umieszczane na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych konsulatu RP w Szkocji

Rzecznik Praw Obywatelskich dostawała skargi, że Polacy mają problem z powrotem ze Szkocji. Zwrócił się więc do konsula RP w Edynburgu o stanowisko.

W odpowiedzi konsul  Ireneusz Truszkowski zapewnił, że od 19 marca br. niemal codziennie organizowane są loty na trasie Edynburg - Warszawa. Istnieje również możliwość powrotu do kraju przez Londyn lub przez Berlin. Wydaje się, że taka częstotliwość lotów umożliwi powrót ze Szkocji wszystkim zainteresowanym.

Placówka dokłada również wszelkich starań, aby obywatele otrzymali stosowną informację i wsparcie. Wszystkie telefony do konsulatu, w tym wykonywane na telefon alarmowy placówki po godzinach urzędowania są odbierane i udzielana jest odpowiedź i wsparcie.

Konsul poinformował też, że informacje na temat akcji #LotDoDomu są na bieżąco umieszczane na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych placówki (Twitter).

VII.531.17.2020

Koronawirus. Polacy zatrzymani w Nowej Zelandii - RPO prosi o pomoc swoich tamtejszych odpowiedników

Data: 2020-04-03

W sprawie sytuacji Polaków, którzy nie mogą wrócić do Polski z Nowej Zelandii, RPO zwrócił się do swoich odpowiedników: ombudsmana Nowej Zelandii Petera Boshiera oraz komisarza praw człowieka Paula Hunta.

Zwraca im uwagę, że część Polaków i innych Europejczyków, którzy nie mają jak wrócić do domu, nie ma już pieniędzy ani ubezpieczenia zdrowotnego. Prosi o pomoc dla nich.

VII.531.27.2020

Koronawirus. Obywatele pytają, czy państwo zwróci koszty ws. akcji #LotDoDomu

Data: 2020-04-03
  • Ludzie pytają, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za powrót w ramach akcji #LotDoDomu
  • Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, dzięki któremu teraz Polacy wracają za darmo
  • Tymczasem ci, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie
  • Budzi to wątpliwości  RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

Celem Mechanizmu Ochrony Ludności jest współpraca państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych. Pomoc udzielana jest na prośbę poszczególnych państw. Dzięki skorzystaniu z Mechanizmu niektórzy Polacy będą mogli wrócić do kraju za darmo lotami, których koszty do 75 proc. pokryje UE.  

Z informacji prasowych i wniosków kierowanych do Rzecznika  Praw Obywatelskich przez obywateli, którzy wracali do kraju w ostatnich tygodniach wynika, że inne państwa członkowskie UE już wcześniej skorzystały z tej formy pomocy, zapewniając swoim obywatelom możliwość bezpłatnego powrotu. Koszty dużej części lotów organizowanych w ramach akcji #LotDoDomu były natomiast pokrywane przez samych pasażerów.

Może to budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady równości, o której mowa w art. 32 Konstytucji.

A teraz obywatele pytają o możliwość zwrotu kosztów na zakup biletów lotniczych w ramach akcji #LotDoDomu.

Znajdowali się oni w identycznej sytuacji, jak obywatele, którzy dopiero skorzystają z tej możliwości. Powinni więc być traktowani na równych zasadach przez władze, zwłaszcza jeżeli istniała realna możliwość zapewnienia im takiej samej formy pomocy. Celowe wydawało się więc wcześniejsze skorzystanie z programu unijnego.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu rozwiązania problemu.

VII.531.38.2020

Nalot USA na port w Wietnamie w 1972 roku. Marynarz z polskiego statku niemal 50 lat bezskutecznie domaga się odszkodowania

Data: 2020-04-02
  • Do RPO wpłynął wniosek o podjęcie sprawy pana Andrzeja, członka załogi polskiego statku MS „Joseph Conrad”
  • Został on zbombardowany w  amerykańskim ataku lotniczym na port Hajfong w Wietnamie w 1972 r. Kilku członków załogi poniosło śmierć, część - w tym pan Andrzej - została ranna
  • Choć USA wielokrotnie obiecywały poszkodowanym wypłatę odszkodowań, wnioskodawca do dziś nic nie otrzymał
  • Rzecznik poprosił Ministerstwo Spraw Zagranicznych o wyjaśnienia, w tym co do działań w celu wyegzekwowania obiecanych odszkodowań

20 grudnia 1972 r. amerykańskie siły lotnicze dokonały bombardowania portu w Hajfong. Polski statek był wyraźnie oznaczony polskimi banderami. Stronie amerykańskiej sygnalizowano, że w porcie w czasie bombardowania przebywały polskie statki handlowe.

Po incydencie do MSZ w Warszawie wezwano wtedy pracownika Ambasady Stanów Zjednoczonych. Przedstawiono mu notę protestacyjną, w której stwierdzono, że „zbombardowanie polskiego statku było aktem pozostającym w jaskrawej sprzeczności z przyjętymi normami prawa międzynarodowego i ówczesnym stanem stosunków polsko-amerykańskich”.

Strona polska początkowo zwróciła się do władz amerykańskich z prośbą o wyjaśnienie sprawy, zastrzegając jednocześnie prawo do dochodzenia roszczeń. Mimo to do dziś nie podjęto żadnych zdecydowanych środków w celu wyegzekwowania obiecanych odszkodowań. Poprzestano jedynie na poinformowaniu poszkodowanego o braku możliwości dochodzenia odszkodowania przed sądami amerykańskimi ze względu na przedawnienie sprawy.

W ocenie RPO żądanie przez poszkodowanego wypłaty zadośćuczynienia jest zasadne. Atak na polski statek był naruszeniem prawa do życia, o którym mowa w art. 3 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz w art. 6 Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych. Z prawa tego, któremu powinno się zapewnić skutek powszechny  (all-arounf effect), wynika nie tylko konieczność powstrzymywania się państw od działań zmierzających do pozbawienia życia jednostek, ale także podejmowanie czynnych działań w celu zwiększenia ochrony prawa do życia.

Należy zatem oczekiwać nie tylko wypłaty zadośćuczynienia dla wynagrodzenia krzywdy poszkodowanym. Chodzi też o to, aby publicznie potwierdzić odpowiedzialność państwa za arbitralne naruszenie prawa do życia, nawet jeśli nie było ono zamierzone. Brak takich działań powoduje bowiem u poszkodowanych dodatkowe poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, wywołanej bezkarnością państwa.

Na organach polskiej władzy publicznej ciąży odpowiedzialność zapewnienia swoim obywatelom, którzy byli poszkodowani w ataku, pomocy w ochronie ich praw. Podstawę tego zobowiązania stanowi art. 38 Konstytucji oraz art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Określone w nich prawo chroni obywateli m.in. przed przypadkami użycia siły, które może potencjalnie powodować śmierć, a które nie było „bezwzględnie konieczne” i prawnie uzasadnione.

Chociaż przepisy Konwencji nie wiązały jeszcze Polski w chwili ataku z 1972 r., to w ocenie Rzecznika powinny znaleźć zastosowanie w sprawie z uwagi na tzw. „sytuację utrzymującą się” (continuing violation), czyli na ciągłą działalność państwa, w wyniku której naruszenie prawa trwa (zob. wyrok ETPCz w sprawie Iordache przeciwko Rumunii). Naruszenie to polega na trwającej wciąż bezczynności polskich władz i niezapewnieniu poszkodowanemu skutecznego środka odwoławczego, o którym mowa w art. 13 Konwencji.

Ze względu na tzw. immunitet sądowy państw w indywidualnych sprawach cywilnych, samodzielne dochodzenie jakiegokolwiek odszkodowania od władz amerykańskich przed sądami w Polsce nie jest możliwe, a jedyną drogę stanowi w tym zakresie prawo międzynarodowe i dyplomacja.

W ocenie Rzecznika obowiązek podjęcia działań w celu poszanowania praw poszkodowanego spoczywa zatem na organach polskiej władzy publicznej, w szczególności władzy wykonawczej, do której kompetencji należy działalność z zakresu stosunków międzynarodowych i pomocy konsularnej. Niepodjęcie odpowiednich działań może być przy tym podstawą do odpowiedzialności cywilnej Skarbu Państwa za „niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej” (art. 417 kodeksu cywilnego).

Rzecznik wystąpił do Piotra Wawrzyka, podsekretarza stanu ds. parlamentarnych, prawnych, traktatowych, konsularnych, Narodów Zjednoczonych i praw człowieka o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące dotychczasowych działań MSZ i rządu RP w celu wyegzekwowania odszkodowań od USA za szkody powstałe w wyniku ataku na Hajfong, a także o ocenę możliwości podjęcia działań w sprawie obecnie.

Odpowiedź MSZ (całość w załączniku poniżej)

- Przeprowadzenie dogłębnej oceny prawnej wydarzenia, które miało miejsce niemal 50 lat temu, w braku pełnej wiedzy nt. szczegółowych uwarunkowań i stanu faktycznego omawianego bombardowania, w tympostępowania strony wietnamskiej, nie jest możliwe. Z tego względu MSZ nie przewiduje w chwili obecnej ponownego podnoszenia tej kwestii na poziomie rządowym - odpowiedział MSZ.

VII.531.16.2020

Koronawirus. RPO apeluje do MSZ o wsparcie powrotu Polaków z Nowej Zelandii do kraju

Data: 2020-03-31
  • Po kolejnych sygnałach od Polaków chcących wrócić do kraju z Nowej Zelandii RPO apeluje do MSZ o wsparcie lotu czarterowego do Polski w ramach akcji #LotDoDomu

Z sygnałów od obywateli, a także od Ambasady RP w Nowej Zelandii, Rzecznik Praw Obywatelskich wie o zapotrzebowaniu na lot czarterowy do Auckland. Przebywa tam ok. 150 polskich obywateli. W związku z brakiem połączeń międzynarodowych liniami komercyjnymi nie mają jak wrócić do domu. Ponadto wprowadzenie w Nowej Zelandii stanu wyjątkowego oznacza w praktyce paraliż transportu wewnątrz kraju i konieczność samoizolacji.

30 marca RPO wystąpił w tej sprawie o Prezesa Polskich Linii Lotniczych LOT. Do Rzecznika wpływają jednak kolejne prośby o pomoc od Polaków w Nowej Zelandii.

Dlatego Adam Bodnar zaapelował do ministra Jacka Czaputowicza o wsparcie zorganizowania w ramach akcji #LotDoDomu lotu czarterowego z Nowej Zelandii. RPO jest gotowy zwrócić się  o udzielenie wszelkiej możliwej pomocy w tej sprawie do swego odpowiednika – ombudsmana Nowej Zelandii.

VII.531.27.2020

Koronawirus. RPO zwraca uwagę LOT, że 150 Polaków czeka na powrót do kraju w Nowej Zelandii

Data: 2020-03-30

Z sygnałów od obywateli, a także od Ambasady RP w Nowej Zelandii, RPO wie o zapotrzebowaniu na lot czarterowy do Auckland. Przebywa tam około 150 polskich obywateli. W związku z brakiem połączeń międzynarodowych liniami komercyjnymi nie mają jak wrócić do domu. Ponadto wprowadzenie w Nowej Zelandii stanu wyjątkowego oznacza w praktyce paraliż transportu wewnątrz kraju i konieczność samoizolacji.

Koronawirus. Ambasador z Nowej Zelandii: dokładamy wszelkich starań, żeby wszyscy Polacy mogli skorzystać z akcji #LotdoDomu

Data: 2020-03-27
  • RPO zwrócił się do ambasadora RP w Nowej Zelandii w sprawie problemów z powrotem obywateli do kraju
  • Ambasador odpowiada: aktywnie wspieramy Polaków, którzy starają się wrócić. Nowa Zelandia wprowadziła stan wyjątkowy oraz ograniczenia w krajowym ruchu lotniczym
  • Ambasada sygnalizowała już konieczność lotu czarterowego do Polski
  • W Nowej Zelandii jest obecnie ok. 150 obywateli Polski, z którymi ambasada pozostaje w stałym kontakcie

RPO otrzymał wniosek Polki z Nowej Zelandii z prośbą o pomoc w powrocie do kraju. Skierował w tej sprawie pismo do ambasadora w Wellington, z pytaniem czy wnioskodawcy są objęci opieką konsularną.

Odpowiedź ambasadora RP w Nowej Zelandii

Zbigniew Gniatkowski, ambasador RP w Nowej Zelandii skierował doRzecznika list z wyjaśnieniami.

Poinformował, że wnioskodawcy objęci są pomocą konsularną zarówno przez Ambasadę RP w Wellingtonie i Ambasadę RP w Canberze. Obie placówki są w stałym kontakcie z wnioskodawczynią.

Problem z powrotem do Polski z Nowej Zelandii polega m.in. na konieczności przesiadki w samolot lecący do Europy w Australii. Ambasador tłumaczy, że jest to utrudnione, ponieważ w związku z nadzwyczajną sytuacją okno tranzytowe przez lotniska australijskie nie obowiązuje. W związku z tym Polacy muszą wystąpić o zgodę do władz australijskich. Niektórzy już ją uzyskali, ale inni dalej oczekują.

Ambasador sprostował informację, jakoby siatka połączeń międzynarodowych została zawieszona przez rząd Nowej Zelandii. Decyzje o stopniowym zmniejszaniu liczby połączeń do/z Nowej Zelandii podejmowały linie lotnicze w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Jeśli chodzi o restrykcje wprowadzane przez władze Nowej Zelandii, od dwóch tygodni podróżnych obowiązują rygory kwarantanny, po których wprowadzono zakaz wjazdu cudzoziemców. Wprowadzono także ograniczenia w krajowym ruchu lotniczym, uderzające w ponad 20 tysięcy turystów z krajów europejskich. Działania w tej sprawie - m.in. poprzez kontakty z MSZ Nowej Zelandii – ambasada RP podejmuje wspólnie z innymi europejskimi placówkami dyplomatycznymi i Delegaturą UE.

Ambasada sygnalizowała potrzebę zorganizowania lotu czarterowego do Nowej Zelandii. Organizacja lotu czarterowego do Auckland nie będzie łatwa, m.in. ze względu na odległość, problemy z tranzytem i inne czynniki wewnętrzne w kraju. Jeśli decyzja w tej sprawie zostanie podjęta przez LOT, przeprowadzenie operacji Lot do domu z Auckland będzie wymagało bliskiej współpracy ze stroną nowozelandzką, której pomoc i aktywne zaangażowanie będą nieodzowne.

Na terenie Nowej Zelandii znajduje się obecnie ok. 150 obywateli polskich, z którymi placówka pozostaje w stałym kontakcie. W związku z brakiem połączeń międzynarodowych liniami komercyjnymi osoby te nie mają większych szans na samodzielny powrót do domu. Ponadto wprowadzenie w Nowej Zelandii alertu 4-ego i stanu wyjątkowego oznacza w praktyce paraliż transportu wewnątrz kraju i konieczność samoizolacji (lockdown).

VII.531.27.2020

Koronawirus. Polacy proszą o pomoc w powrocie z Japonii. RPO interweniuje u konsula

Data: 2020-03-26
  • Polacy utknęli na lotnisku w Tokio
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił konsul RP w Tokio o pilne udzielenie im pomocy

Do RPO zwrócił się mężczyzna, który utknął na lotnisku w Tokio.

W podobnej sytuacji mają się znajdować również inni Polacy, próbujący wrócić z Japonii.

RPO zwrócił się w tej sprawie do konsul RP w Tokio Anny Gawlik. Pyta m.in. czy wnioskodawca został objęty opieką konsularną i czy są inni Polacy w podobnej sytuacji.

VII.531.21.2020

Koronawirus. Polacy utknęli także w Nowej Zelandii. RPO pisze do ambasadora w Wellington

Data: 2020-03-26
  • Polacy nie mogą wydostać się z Nowej Zelandii. Tamtejszy rząd zawiesił bowiem lotnicze połączenia międzynarodowe
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ambasadora Polski, jakie działania podjął w tej sprawie

Polka przebywająca z osobą towarzyszącą w Nowej Zelandii wskazuje, że po wprowadzeniu w tym kraju 25 marca najwyższego stopnia zagrożenia epidemicznego zawieszono siatkę połączeń międzynarodowych.

Z tego względu nie ma możliwości dostania się na planowany powrotny lot z Sydney do Londynu 28 marca. W podobnej sytuacji mają się znajdować również inni Polacy przebywający w Nowej Zelandii.

RPO zwrócił się w tej sprawie do ambasadora RP w Wellington Zbigniewa Gniatkowskiego. Pyta m.in., czy wnioskodawczyni została objęta opieką konsularną.

VII.531.27.2020

Koronawirus. Polacy proszą o pomoc w powrocie z Indii. RPO interweniuje u ambasadora w New Delhi

Data: 2020-03-25
  • Polka przebywająca w Indiach z dwójką dzieci nie ma jak wrócić do Polski  
  • Z braku informacji nie udało jej się zarezerwować biletu na lot organizowany w ramach akcji #LotDoDomu

Na prośbę kobiety Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Adama Burakowskiego, ambasadora RP w New Delhi o informacje, czy ma ona zapewniony bezpieczny powrót do kraju. O sytuacji poinformowano Departament Konsularny MSZ.

RPO wcześniej pisał w sprawie trudnej sytuacji obywateli polskich w Ameryce Południowej. Ponad setka utknęła w Peru czekając na #LOTdodomu. Dlatego RPO zaalarmował swojego odpowiednika w Limie oraz polski MSZ. Polacy mają problem z powrotem także m.in. z Argentyny, Brazylii i Kolumbii.

VII.531.26.2020

Koronawirus. Trudności z powrotem Polaków z Ameryki Południowej do kraju

Data: 2020-03-24
  • Spora grupa Polaków czeka na powrót do kraju w ramach akcji #LotDoDomu w wielu krajach Ameryki Południowej. Z powodu koronawirusa problemy mają Polacy m.in. w Argentynie, Brazylii i Kolumbii.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Dyrektora Departamentu Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o informacje dotyczące organizacji powrotu Polaków.

RPO wcześniej pisał w sprawie trudnej sytuacji obywateli polskich w Peru. Ponad setka utknęła tam czekając na #LOTdodomu. Dlatego RPO zaalarmował swojego odpowiednika w Limie oraz polski MSZ.

VII.531.24.2020

Koronawirus. Polacy utknęli w Peru – RPO prosi o pomoc swojego odpowiednika w Limie

Data: 2020-03-21
  • Polacy nie mogą wrócić z Peru. Jest ich ponad setka
  • RPO zwraca się o pomoc do swojego peruwiańskiego odpowiednika, Waltera Gutiérreza Camacho, który pełni ombudsmana (Defensor del Pueblo)
  • Pisze też do szefa MSZ Jacka Czaputowicza

O sytuacji Polaków w Peru pisze "Gazeta Wyborcza” ("Ponad setka Polaków utknęła w Peru, proszą o "LOT do domu"). Dlatego RPO zaalarmował Waltera Gutiérreza Camacho. W liście do niego RPO pisze, że spora grupa Polaków czeka na powrot do kraju w ramach akcji #LotDoDomu w Limie. Część z nich ma jednak kłopoty z dotarciem tam, gdyż z powodu koronawirusa w Peru obowiązuje stan wyjątkowy i komunikacja jest ograniczona. – Wiemy, że także Peruwiańczycy cierpią, RPO śledzi działania peruwiańskiego Rzecznika na jego stronie internetowej. Prosi jednak o zwrócenie uwagi na sytuację Polaków.

O tej inicjatywie RPO uprzedził Ministra Spraw Zagranicznych:

- Mam świadomość ogromnego wyzwania, jakie stanowi konieczność zorganizowania pomocy dla Polaków znajdujących się w tym regionie świata. Niemniej należy zwrócić uwagę, że przebywający w Peru Polacy w dalszym ciągu czekają na zorganizowanie dla nich lotu w ramach akcji #LotDoDomu – pisze RPO do ministra Czaputowicza. - Sytuacja w tym kraju jest obecnie szczególnie trudna dla przebywających w nim obcokrajowców. W związku z wprowadzonym stanem wyjątkowym spowodowanym epidemią koronawirusa, część z nich ma duży problem z dotarciem do Limy. Utrudnione jest też znalezienie noclegu, a także zakup artykułów spożywczych. Mając na uwadze trudną sytuację polskich obywateli zwróciłem się z prośbą o rozważenie wsparcia i udzielenia pomocy przez peruwiańskiego ombudsmana – Defensor del Pueblo. Skierowany list przesyłam Panu Ministrowi uprzejmie w załączeniu - napisał Adam Bodnar w sobotę 21 marca do min. Czaputowicza

VII.531.22.2020

Sprawa red. Tomasza Surdela: dziennikarz nie chciał pomocy konsula; to wyczerpuje zobowiązania państwa polskiego - twierdzi MSZ

Data: 2019-04-23
  • Polski dziennikarz Tomasz Surdel został w marcu pobity w Wenezueli - najprawdopodobniej przez tamtejszą policję w związku z jego publikacjami o sytuacji w tym kraju
  • Zawiadomiony o tym polski konsul przedstawił poszkodowanemu „możliwości swojego zaangażowania w wyjaśnienie okoliczności zdarzenia”. Ponieważ jednak dziennikarz „nie oczekiwał podjęcia interwencji ze strony konsula”, przedstawiciel polskiego państwa na tym poprzestał.
  • Takie wyjaśnienie przedstawił Rzecznikowi w imieniu ministra Jacka Czaputowicza jego zastępca Piotr Wawrzyk.
  • Słowem nie odpowiedział na propozycję RPO, jak lepiej chronić polskich dziennikarzy za granicą.

W połowie marca 2019 r. Tomasz Surdel, który w „Gazecie Wyborczej" opisuje dramatyczną sytuację Wenezueli i protesty przeciw prezydentowi Nicolasowi Maduro, został pobity w stolicy tego kraju, Caracas. Jak opisywał, zatrzymali go uzbrojeni ludzie w czarnych mundurach i z kominiarkami na głowach. Byli to najprawdopodobniej członkowie FAES, oddziałów specjalnych wenezuelskiej policji. Władze używają ich m.in. do pacyfikowania antyrządowych demonstracji.

- Opisana sytuacja budzi ogromny niepokój z punktu wolności prasy i stanowi bardzo poważne naruszenie praw człowieka - napisał RPO Adam Bodnar do ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Ocenił, że powinna się ona spotkać ze stanowczą reakcją polskich władz konsularnych i dyplomatycznych oraz publicznym podkreśleniem znaczenia wolności prasy dla demokratycznego porządku.

RPO: jak lepiej chronić polskich dziennikarzy za granicą?

Zdaniem RPO rząd polski powinien podjąć bardziej aktywne działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa polskich dziennikarzy pracujących poza granicami kraju. RPO poprosił też ministra o rozważenie szerszego upowszechnienia przez MSZ informacji o funkcjonowaniu platformy Rady Europy na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dziennikarzom https://www.coe.int/en/web/media-freedom/the-platform.  Ułatwia ona przetwarzanie i rozpowszechnianie informacji  o poważnych obawach dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy  w państwach członkowskich Rady Europy - co gwarantuje art. 10 Europejskiej konwencji  praw człowieka. Ma na celu poprawę ochrony dziennikarzy, lepsze reagowanie na  zagrożenia i przemoc wobec pracowników mediów oraz wspieranie mechanizmów  wczesnego ostrzegania i zdolności reagowania w ramach Rady Europy.

Zakres działania platformy ograniczony jest do państwa Rady Europy, lecz z pewnością może służyć jako wzór działań na rzecz zapewniania bezpieczeństwa dziennikarzom i wymiany informacji dotyczących innych krajów świata - wskazał Rzecznik.

MSZ: bo nie miał akredytacji

W odpowiedz wiceminister Wawrzyk napisał,  że ochrona praw i interesów obywateli polskich za granicą jest jednym z priorytetowych zadań realizowanych przez polskie urzędy konsularne i przedstawicielstwa dyplomatyczne.

Sprawą Tomasza Surdela zajmuje się konsul RP w Caracas, który zna osobiście zainteresowanego i utrzymuje z nim bieżący kontakt. Tomasz Surdel „aktualnie nie posiada akredytacji dziennikarskiej” w Wenezueli. W nocy 14 marca 2019 r. poinformował konsula o zdarzeniu oraz o odniesionych w wyniku pobicia przez policję obrażeniach. Podczas rozmów z poszkodowanym konsul zaproponował pomoc przedstawiając możliwości swojego zaangażowania w wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, jednak pan Tomasz Surdel kilkakrotnie zapewnił konsula, że nie oczekuje podjęcia interwencji ze strony Ambasady i dlatego nie będzie występował z wnioskiem o udzielenie pomocy. Oświadczył również, że nie ma zamiaru składać zawiadomienia o pobiciu miejscowym służbom. Pan Tomasz Surdel został poinformowany przez konsula, że w każdej chwili może zmienić zdanie co do sposobu postępowania w tej sprawie i o ile wyrazi wolę skorzystania z zaoferowanej pomocy, zostanie mu ona udzielona.

MSZ reaguje na większe zainteresowanie polskimi paszportami w Wlk. Brytanii w związku z Brexitem

Data: 2019-04-10
  • Dodatkowe dyżury konsularne, nowe etaty, sezonowe oddelegowanie pracowników MSZ – tak resort reaguje na zwiększone zainteresowanie polskimi paszportami w Wlk. Brytanii w związku ze zbliżającym się Brexitem
  • Obywatele polscy tam mieszkający skarżyli się RPO, że polskie placówki konsularne nie są w stanie sprostać liczbie składanych wniosków paszportowych
  • Podjęto działania w celu zwiększenia liczby przyjmowanych wniosków paszportowych – odpowiedział Rzecznikowi wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk

Skarżący wskazują m.in. na utrudniony dostęp do konsulatu RP w Manchesterze. Podkreślają, że dyżurów w placówce jest za mało wobec potrzeb lokalnej Polonii. Terminy na wizyty w sprawach paszportowych są często rozdysponowywane w kilka minut.

Dlatego 13 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Spraw Zagranicznych, czy w tym szczególnym okresie nie byłoby wskazane zwiększenie obsady kadrowej polskich placówek konsularnych w Wielkiej Brytanii oraz czy podjęto odpowiednie działania.

W odpowiedzi z 2 kwietnia 2019 r. wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk przyznał, że urzędy konsularne w Wlk. Brytanii odnotowują zdecydowanie zwiększone zapotrzebowanie obywateli RP na dokumenty paszportowe w miarę zbliżania się daty wyjścia tego państwa z Unii Europejskiej.  Wiąże się z tym ogromne zainteresowanie wizytami w konsulatach. Obciążenie placówek  jest na bieżąco monitorowane. Podjęto działania organizacyjne w celu zwiększenia liczby przyjmowanych wniosków paszportowych.

W 2018 r. Konsulat Generalny RP w Manchesterze przyjął ponad 30 tys. wniosków paszportowych. W Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie w 2018 r. sprawy paszportowe stanowiły 85 proc. zarejestrowanych czynności konsularnych - przyjęto ponad 48 tys. wniosków paszportowych.

Tymczasem tylko w styczniu i lutym 2019 r. urząd konsularny w Manchesterze przyjął blisko 7 tys. tych wniosków. W Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie przyjęto ich w tym czasie niemal 10 tys.

Jak podał Piotr Wawrzyk, zwiększając dostępność usług, konsulaty organizują także dyżury konsularne poza swoimi siedzibami. Pomimo dużej liczby czynności konsularnych realizowanych w urzędzie, konsulowie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom obywateli polskich i organizują dyżury wyjazdowe.

W 2018 r. Konsulat Generalny RP w Manchesterze zorganizował dyżury konsularne w Nottingham oraz Hull. Ostatni dyżur miał miejsce w Cardiff 9 lutego 2019 r. Wydział Konsularny w Londynie zorganizował w 2018 r. 18 dwudniowych dyżurów wyjazdowych w największych miastach okręgu konsularnego Birmingham (11 dyżurów), Southampton {3 dyżury), Taunton (3 dyżury) oraz na wyspie Jersey.

Podjęto także działania mające na celu usprawnienie przyjęć interesantów w sprawach paszportowych poprzez zwiększenie struktury osobowej Wydziału Konsularnego w Ambasady RP w Londynie oraz Konsulatu Generalnego RP w Manchesterze. Wydział Konsularny w Londynie wzmocniono o jeden dodatkowy etat. Objęcie stanowiska przez kandydata planowane na początku maja. Dodatkowo w marcu stanowisko - dotychczas nieobsadzone - objął kolejny konsul ds. paszportowych. W Konsulacie Generalnym RP w Manchesterze również dodano etat konsula - kandydat jest w trakcie szkoleń. Zakwalifikowano także kandydata na etat nieobsadzony.

Ponadto do końca 2019 r. zaplanowane są delegacje pracowników resortu, którzy będą wspierać te urzędy w realizacji zwiększonej liczby spraw paszportowych, w ramach tzw. pomocy sezonowej. Pod koniec marca w ramach wsparcia do Ambasady w Londynie skierowano dwoje pracowników MSZ.

VII.531.6.2019

RPO: konieczna stanowcza reakcja władz na pobicie polskiego dziennikarza w Wenezueli

Data: 2019-04-02
  • Polski dziennikarz Tomasz Surdel został pobity w Wenezueli - najprawdopodobniej przez tamtejszą policję i w związku z jego publikacjami o sytuacji w tym kraju
  • Według RPO powinno się to spotkać ze stanowczą reakcją polskich władz konsularnych i dyplomatycznych oraz podkreśleniem znaczenia wolności prasy  
  • W ocenie Rzecznika należałoby też podjąć bardziej aktywne działania dla zapewnienia bezpieczeństwa polskich dziennikarzy poza krajem

W połowie marca 2019 r. Tomasz Surdel, który w „Gazecie Wyborczej" opisuje dramatyczną sytuację Wenezueli i protesty przeciw prezydentowi Nicolasowi Maduro, został pobity w stolicy tego kraju, Caracas. Jak opisywał, zatrzymali go uzbrojeni ludzie w czarnych mundurach i z kominiarkami na głowach. Byli to najprawdopodobniej członkowie FAES, oddziałów specjalnych wenezuelskiej policji. Władze używają ich m.in. do pacyfikowania antyrządowych demonstracji.

Poprosili dziennikarza o dokumenty, po czym ustalali z kimś przez radio, co z nim zrobić. W końcu kazali mu wysiąść z samochodu, po czym założyli mu worek na głowę i zaczęli bić, m.in.  twardym przedmiotem. Gdy już ściągnęli mu z głowy worek, zobaczył przy swej twarzy pistolet. Jeden z napastników, śmiejąc się, pociągnął za spust – broń nie była jednak naładowana. W końcu odjechali, zostawiając pobitego dziennikarza na drodze. Skontaktował się on z wenezuelskim kolegą-ratownikiem medycznym, który udzielił mu pomocy.

- Opisana sytuacja budzi ogromny niepokój z punktu wolności prasy i stanowi bardzo poważne naruszenie praw człowieka - napisał RPO Adam Bodnar do ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Ocenił, że  powinna się ona spotkać ze stanowczą reakcją polskich władz konsularnych i dyplomatycznych oraz publicznym podkreśleniem znaczenia wolności prasy  dla demokratycznego porządku.

Rzecznik docenia działania ministra i jego resortu związane z ochroną praw polskich obywatelskich za granicą. - Jednak w mojej ocenie zasadne byłoby podejmowanie przez polski rząd aktywniejszych działań  na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa polskich dziennikarzy pracujących poza granicami kraju - podkreślił.

Adam Bodnar poprosił też ministra o rozważenie szerszego upowszechnienia przez MSZ informacji o funkcjonowaniu platformy Rady Europy na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dziennikarzom https://www.coe.int/en/web/media-freedom/the-platform.  Ułatwia ona przetwarzanie i rozpowszechnianie informacji  o poważnych obawach dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy  w państwach członkowskich Rady Europy - co gwarantuje art. 10 Europejskiej konwencji  praw człowieka. Ma na celu poprawę ochrony dziennikarzy, lepsze reagowanie na  zagrożenia i przemoc wobec pracowników mediów oraz wspieranie mechanizmów  wczesnego ostrzegania i zdolności reagowania w ramach Rady Europy.

Zakres działania platformy ograniczony jest do państwa Rady Europy, lecz z pewnością może służyć jako  wzór działań na rzecz zapewniania bezpieczeństwa dziennikarzom i wymiany informacji dotyczących innych krajów świata - wskazał Rzecznik.

VII.531.19.2019

Trudności z uzyskaniem polskiego paszportu w związku z Brexitem. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-03-22

Obywatele polscy mieszkający w Wielkiej Brytanii skarżą się Rzecznikowi, że w związku ze zbliżającym się Brexitem polskie placówki konsularne nie są w stanie sprostać liczbie składanych wniosków paszportowych

Skarżący wskazują m.in. na utrudniony dostęp do konsulatu RP w Manchesterze. Podkreślają, że dyżurów w placówce jest za mało wobec potrzeb lokalnej Polonii.

Terminy na wizyty w sprawach paszportowych są często rozdysponowywane w kilka minut.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Spraw Zagranicznych, czy w tym szczególnym okresie nie byłoby wskazane zwiększenie obsady kadrowej polskich placówek konsularnych w Wielkiej Brytanii oraz czy podjęto odpowiednie działania.

VII.531.6.2019

Rzecznik prosi swego francuskiego odpowiednika o interwencję ws. zaginionej Polki

Data: 2018-06-22
  • O interwencję u władz Francji w sprawie Polki, zaginionej kilkanaście lat temu w Paryżu, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do swego francuskiego odpowiednika
  • Polskie władze konsularne od dłuższego czasu nie mogą otrzymać wyjaśnień w tej sprawie od francuskiej policji - wskazuje Adam Bodnar w piśmie do Jacquesa Toubona
  • Tymczasem matka zaginionej od lat czeka na jakąkolwiek informację o córce

22-letnia pani Izabella zaginęła w Paryżu w lipcu 2005 r. Według jej matki, była ona w ciąży; za kilka dni wraz z narzeczonym miała przyjechać do Polski. 

Od kilku lat, na prośbę matki zaginionej, RPO pozostaje w kontakcie z konsulem generalnym RP w Paryżu. Wielokrotnie występował on w tej sprawie do brygady ds. zwalczania przestępczości przeciwko ludziom francuskiej policji. Wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi.

W 2017 r. konsul prosił o informacje na temat sprawy szefa Policji Śledczej nadzorującego tę brygadę. Otrzymał informację, że ze względu na odległą datę sprawy brygada nie ma już archiwów z tamtych lat. Było to podstawą skierowania noty, w której polskie przedstawicielstwo wyraziło brak satysfakcji treścią  odpowiedzi. Do 23 kwietnia 2018 r. Wydział Konsularny nie otrzymał na tę notę odpowiedzi.

Wtedy oficer łącznikowy polskiej policji w ambasadzie RP interweniował na najwyższym szczeblu policyjnym. Dzięki temu Wydział Konsularny wysłał pismo do Dyrektora Generalnego Policji z prośbą o informacje na temat działań podjętych dotychczas w całej sprawie i planowanych kroków. Zaplanowano również spotkanie konsula i oficera łącznikowego z wyznaczonym przez Dyrektora Generalnego Policji pracownika dla omówienia prowadzonych w tym zakresie czynności administracyjnych i operacyjnych. Rzecznik oczekuje na dalsze informacje z  konsulatu w tej sprawie.

- Mając na uwadze powyższe, byłbym niezmiernie wdzięczny Panu Ombudsmanowi za możliwość okazania wsparcia polskim władzom i rozważenie podjęcia interwencji u właściwych władz francuskich celem wyjaśnienia sprawy zaginięcia pani Izabelli – napisał Adam Bodnar do swego odpowiednika, którym jest Jacques Toubon.

- Wiem, że sprawa ta nie należy do łatwych, jednak, z uwagi na wieloletnie oczekiwania matki zaginionej na jakąkolwiek informację dotyczącą jej córki, byłbym niezwykle zobowiązany za udzielenie jakiekolwiek pomocy – zaznaczył rzecznik.

VII.530.1.2015

Ciemna strona integracji – problemy obywateli polskich za granicą

Data: 2017-12-09

Relacja z panelu dyskusyjnego „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą”

Integracja europejska otworzyła przed obywatelami Polski nowe perspektywy – możliwości podróżowania, podjęcia pracy w innych krajach UE, studiowania na wymarzonej uczelni, bądź odbywania staży naukowych, praktyk zawodowych, zawierania nowych znajomości, tworzenia związków  itp.

Ale tak szerokie otwarcie granic to nie tylko korzyści, ale także różnego rodzaju niebezpieczeństwa, które mogą stać się dla obywateli swoistą pułapką.

Utrata pracy, środków do życia może łatwo prowadzić do bezdomności za granicą, wyjazd „za pracą” często skutkuje tym, że rodziny żyją w rozłączeniu, pojawia się problem tzw. eurosieroctwa, związki tworzone z obywatelami innych państw muszą przezwyciężać trudności wynikające z odmienności kulturowych, stylu życia i uwarunkowań prawnych.

Jak radzą sobie z tymi problemami polscy obywatele i w jaki sposób państwo polskie może ich wspierać w rozwiązywaniu tych problemów? Czy wystarczająca jest aktywność organizacji pozarządowych w tym zakresie? O tym rozmawiali uczestnicy panelu pt. „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą” – moderatorem dyskusji był Łukasz Lipiński, z Polityka Insight.

Dr Magdalena Mostowska z Uniwersytetu Warszawskiego badała naukowo sytuację osób bezdomnych z Polski w krajach UE. Przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych w krajach skandynawskich. Wynika z nich, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które jest bardzo trudne do zdefiniowania i oszacowania i z tego powodu nie jest dotąd dokładnie zanalizowane.

Ewa Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” przedstawiła działalność Fundacji: - W 2006 r. „Barka” została zaproszona do pracy z osobami w kryzysie bezdomności w Londynie. Powstał program „Powroty” – nasi liderzy wychodzą na ulice i własnym przykładem pokazują, że można wyjść z najgłębszego kryzysu. Programy są współfinansowane przez państwa, w których pracujemy oraz w oparciu o partnerstwa – z Senatem RP, z polskim MSZ, placówkami konsularnymi, miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Ta współpraca przekłada się na efektywna pomoc. Umożliwiamy ludziom powrót do kraju i podjęcie normalnego życia w rodzinie albo w naszych ośrodkach resocjalizacyjnych.

Magdalena Chwarścianek od 3 lat odpowiada za programy „Barki” w Holandii i Belgii”: – Pracujemy we wszystkich większych miastach w Holandii. Historie są bardzo dramatyczne – Polacy wyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, ale gdy coś się nie uda, powinie się noga, jest wielki wstyd, który nie pozwala poprosić o racjonalne wsparcie, gdy jeszcze jest na to czas.

Wielkim problemem są uzależnienia – ok. 80 % osób, z którymi współpracujemy, to uzależnieni. To jeszcze przyspiesza upadek za granicą. Do tego dochodzi często brak wsparcia w rodzinie. Obecnie w Holandii mamy kontakt z ok. 2000 Polaków bezdomnych, ale wspieramy ok. 6000 osób, które nie są bezdomne, ale są w bardzo trudnej sytuacji – im pomagamy wejść na rynek pracy.

Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej”: – Do nas przyjeżdżają bezdomni, którzy mają już za sobą doświadczenie bezdomności także za granicą, w innych krajach europejskich. Nas może oburzać taki tryb życia, ale to nie zwalnia nas, jako ludzi, z obowiązku pomocy. Ludzie bezdomni za granicą umierają, i to umierają w ogromnej samotności. Nie ma tam polskich działaczy, organizacji – nie ma pomocy adresowanej do bezdomnych w języku polskim, a język jest barierą często nie do przejścia. Nie ma tam polskich psychologów i terapeutów.

Z takimi problemami borykają się między innymi osoby pomagające bezdomnym Polakom w Paryżu. Powinniśmy natychmiast przeznaczyć część środków z budżetu państwa na pomoc bezdomnym Polakom tam, na miejscu.

Senator RP dr Ryszard Majer: -  W UE mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu bezdomnych Polaków – nie ma jednoznacznych szacunków. Jako państwo musimy troszczyć się o trzy elementy: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa socjalne. W jaki sposób to robić : zasadnicza jest praca socjalna – streetworking i na to muszą znaleźć się pieniądze, o co ciągle zabiega Senat RP, równie ważna jest profesjonalna pomoc konsularna.

O sytuacji rodzin i polskich dzieci w kontekście integracji europejskiej mówiła Kamila Zagórska z Ministerstwa Sprawiedliwości. Najliczniejsze sprawy to kwestia integracji rodzin i sprawy opiekuńcze w sytuacji wyjazdu, problem uprowadzeń rodzicielskich i egzekucja alimentów z zagranicy. W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, nastąpił 40-procentowy wzrost liczby wniosków które wpłynęły do MS w tych sprawach.

B. Rosik z Departamentu Konsularnego MSZ wskazał na różnorodność działań konsularnych w najróżniejszych sprawach życiowych. W ciągu ostatnich 15 lat liczba obywateli polskich w krajach UE wzrosła niepomiernie, a dużą ich liczbę stanowią dzieci. To właśnie sprawy dzieci budzą najwięcej emocji i często są najtrudniejsze, zwłaszcza gdy dochodzi do przejęcia opieki nad dziećmi przez służby opiekuńcze innego państwa. Najwięcej spraw tego typu jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Belgii, Holandii.

W dalszej dyskusji zastanawiano się co jest przyczyną tak dużego odsetka Polaków wśród bezdomnych za granicą. Zwracano uwagę na problemy, jakie wynikają z faktu sprywatyzowania w wielu krajach sektora pomocy i opieki instytucjonalnej nad dziećmi. Sygnalizowano potrzebę ułatwienia Polakom za granicą, zwłaszcza w sprawach rodzinnych, dostępu do profesjonalnej pomocy prawnej. Zwracano uwagę na brak jednolitej, zgodnej z przyjętymi na świecie standardami, metodologii badania liczby osób bezdomnych.

Rekomendacje:

  • rzetelne zdiagnozowanie istniejących problemów, także w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą oraz współpraca z samorządami lokalnymi,
  • potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie incydentalne, wpływanie na dokonywanie korzystnych zmian w prawie wspólnotowym,
  • zwiększenie środków na finansowe wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”,
  • zwiększenie liczebności służb konsularnych w krajach UE. Tworzenie „domów polskich” dla bezdomnych Polaków za granicą, gdzie otrzymaliby nie tylko pomoc doraźną, ale także wsparcie psychologiczne i terapeutyczne.
  • W konkursach na realizację zadań pomocowych finansowanych przez państwo konieczny jest wniosek od organizacji pozarządowej mającej siedzibę w Polsce, to ogranicza dostęp – zatem regulaminy konkursów wymagają korekty. Istotna jest kwestia uregulowania prawa pobytu w krajach UE – to nie może zamykać prawa do pomocy dla osób w kryzysie.
  • Bardzo ważna jest wymiana wiedzy na temat już istniejących rozwiązań i instrumentów, z których można korzystać. Także budowanie świadomości o ryzykach, jakie niesie ze sobą emigracja.

Kamilla Dołowska, BRPO

Polsko-niemiecka współpraca dotycząca postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada na wystąpienie RPO

Data: 2017-10-02

Od października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie przedstawienia wyników  rozmów przeprowadzonych z władzami niemieckimi na szczeblu ministrów lub wiceministrów w zakresie dotyczącym ochrony praw polskich obywateli w Niemczech, w szczególności w kontekście działania Jugendamtu. O planach przeprowadzenia takich rozmów ministerstwo informowało RPO  we wcześniejszej korespondencji. Dopiero we wrześniu 2017 roku Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało Rzecznikowi szczegółową informację na ten temat.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik wskazał, że wizyty w dniach 15-16 marca 2017 roku w Berlinie spotkał się w Sekretarzem Stanu Federalnego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, dr Ralfem Kleindiekiem a także odbył robocze spotkania w Ambasadzie Rzeczpospolitej Polskiej w Berlinie. Ich celem było uzyskanie informacji od osób bezpośrednio stykających się z problematyką postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu.

Pierwsze spotkanie odbyło się z matkami, które napotykają na kłopoty w postępowaniu z Jugendamtem w związku z wykonywanymi prawami rodzicielskimi. Zaś drugie, ze stowarzyszeniami i organizacjami NGO oraz środowiskami prawniczymi działającymi na terytorium Niemiec (adwokatami i sędziami), którzy przedstawili problematykę postępowań z udziałem Jugendamtu od strony prawnej.

Jak wskazał wiceminister Michał Wójcik, do głównych rezultatów spotkań należy zaliczyć:

  • rozpoznanie natury problemów proceduralno-prawnych;
  • zdefiniowanie potrzeb proceduralno-prawnych;
  • wskazanie potencjalnych rozwiązań proceduralno-prawnych zmierzających do zniwelowania nieprawidłowości, a to:
  • kwestie braku dostępności na terytorium Niemiec rodzin polskich lub polskojęzycznych lub też ośrodków opiekuńczych, które mogłyby pełnić funkcje rodziny zastępczej w sytuacji, kiedy konieczne jest umieszczenie polskiego dziecka w rodzinie zastępczej lub ośrodku opiekuńczym tak, by zabezpieczone były prawa dziecka wynikające z art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka. Podobnie, wskazano na zapotrzebowanie polskojęzycznych psychologów i pracowników socjalnych, którzy mogliby uczestniczyć w postępowaniach z udziałem Jugendamtu;
  • zdaniem strony polskiej, konieczne jest przeprowadzenie „naboru” rodzin i ośrodków opiekuńczych, a także psychologów i pracowników społecznych, którzy zaspakajaliby potrzeby polskich dzieci w zakresie art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka podczas postępowań rodzinnych w Niemczech. Konieczne jest stworzenie list takich rodzin i ośrodków dostępnych dla niemieckich organów procesowych w sprawach rodzinnych tak, by mogły one działać zgodnie z art. 20.3 ostatnie zdanie Konwencji ONZ o prawach dziecka. Kwestie te wymagają współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych celem urzeczywistnienia takiego przedsięwzięcia.
  • kwestie informowania oraz dostępu służb konsularnych do postępowania w sprawach rodzinnych obywateli polskich. W obiegu prawnym funkcjonuje bowiem błędna interpretacja Organu Federalnego w Bonn, który z obowiązku wynikającego z art. 37 Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 r. o stosunkach konsularnych, zwalnia Jugendamty działające już na etapie przedsądowym. Kwestie te zostały wyjaśnione podczas spotkania w dniu 16 marca 2017 roku w niemieckim Ministerstwie Rodziny, kiedy to Minister Ralf Kleindieck kategorycznie potwierdził, że wyłączenie Jugendamtów ze stosowania art. 37 Konwencji Wiedeńskiej jest nieprawidłowe, zadeklarował także sprostowanie takiej wykładni na poziomie Federalnym.

Przedstawiciel niemieckiego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, wyszedł też z inicjatywą rozpropagowania wśród ministrów rodziny w poszczególnych Landach, zasady poszukiwania w pierwszej kolejności rodzin czy ośrodków, które gwarantowałyby polskim dzieciom przestrzeganie praw wynikających z art. 8 Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zaproponował także, że Ministerstwo Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci w Berlinie może również gromadzić informacje na temat rodzin polskich dostępnych w poszczególnych Landach na potrzeby ustanowienia rodziny zastępczej. W tym celu zadeklarował rozmowy z ministrami poszczególnych krajów związkowych podczas majowej konferencji w Monachium, na której obecni byli wszyscy ministrowie krajów związkowych zajmujący się tematyką postępowań rodzinnych.

Wiceminister Michał Wójcik wskazał również, że 22 maja 2017 roku przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości wziął udział w konferencji zorganizowanej przez Konsulat Generalny RP w Monachium na temat Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 roku o stosunkach konsularnych jako podstawy dla skutecznej współpracy pomiędzy niemieckimi urzędami ds. młodzieży, sądami oraz polskimi przedstawicielstwami konsularnymi. Uczestniczyli w niej między innymi przedstawiciele urzędów ds. młodzieży (Jugendamtów) i sędziowie niemieccy.

Jak zaznaczył wiceminister Wójcik, z  rozmów przeprowadzonych z uczestnikami konferencji wynika, że do nieporozumień we współpracy polsko-niemieckiej dochodzi na skutek braku informacji lub nienajlepszemu jej przepływowi. W trakcie konferencji poruszono także kwestie spotkań nadzorowanych przez niemieckich pracowników socjalnych. Podczas takich spotkań rodzice zmuszani są mówić do dzieci po niemiecku. Przedstawiciele polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślili na konferencji, że  takie sytuacje uważają za dyskryminujące i łamiące prawa dziecka do tożsamości narodowej.

- Zapoczątkowane rozmowy polsko-niemieckie, ukierunkowane na poprawę współpracy w zakresie spraw rodzinnych i większą ochronę polskich rodzin na terenie Niemiec, zaowocowały, dopracowywaną w czerwcu 2017 roku, koncepcją powstania grupy roboczej oraz zainicjowania programu pilotażowego ukierunkowanego na wypracowanie dobrych praktyk w zakresie polsko-niemieckich spraw opiekuńczych ze szczególnym uwzględnieniem art. 8 Konwencji ONZ o ochronie praw dziecka oraz utworzenie list polskojęzycznych rodzin zastępczych, do których w razie konieczności kierowane byłyby dzieci obywatelstwa polskiego. Dla realizacji tego pomysłu odbyło się spotkanie w Ministerstwie Sprawiedliwości z Ambasadorem Niemiec, który wyraził aprobatę dla przedstawionego projektu i zadeklarował chęć współpracy. Obecnie trwają prace nad zorganizowaniem stosownych spotkań na poziomie ministerialnym, tzw. kwadrygi – podkreślił wiceminister Michał Wójcik.

Konsulowie odmawiają obrońcom udziału w przesłuchaniu? Rzecznik pisze w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych

Data: 2017-02-07

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają sygnały, że konsulowie odmawiają obrońcom i pełnomocnikom udziału w przesłuchaniu prowadzonym w państwie obcym przez konsula RP. Zdaniem Rzecznika odmowa dopuszczenia pełnomocnika lub obrońcy do udziału w postępowaniu nie znajduje uzasadnienia. Treść art. 26 Prawa konsularnego stanowi podstawę prawną do prowadzenia w postępowaniu karnym przesłuchania przez konsula na wniosek organu administracji, sądu lub prokuratora. W myśl tego przepisu stosuje się odpowiednio przepisy prawa polskiego jeśli przesłuchiwanym jest obywatel polski. Oznacza to, że do przesłuchania w charakterze podejrzanego i świadka należy stosować w szczególności przepisy Kodeksu postępowania karnego.

Zgodnie z art. 301 Kodeksu postępowania karnego na żądanie podejrzanego należy przesłuchać go z udziałem ustanowionego obrońcy. Przepis ten stanowi podstawę udziału obrońcy przesłuchaniu, której nie wyłącza żaden przepis Prawa konsularnego oraz Kodeksu postępowania karnego. Zdaniem Rzecznika znajduje on pełne zastosowanie także w przypadku przesłuchania dokonywanego przez konsula.

W ocenie Rzecznika mimo, że przesłuchanie takie przewiduje pewne różnice względem sprawy o charakterze wyłącznie krajowym, to jednak brak jest podstaw do wskazania związku jaki miałyby mieć te odmienności z odmową dopuszczenia obrońcy lub pełnomocnika do udziału w postępowaniu. Trudno zgodzić się z poglądem, że konsul w toku przesłuchania nie pełni roli organu prowadzącego przesłuchanie, wykonuje on czynność delegowaną przez sąd lub prokuratora i czasowo przejmuje część jego kompetencji.

RPO w Paryżu o sprawach bezdomnych Polaków we Francji

Data: 2017-02-05

- Przesunięcie problemu bezdomności z marginesu życia publicznego do centrum, to mój obowiązek jako Rzecznika Praw Obywatelskich - powiedział Adam Bodnar  w ambasadzie polskiej w Paryżu, na konferencji poświęconej pomocy bezdomnym Polakom w stolicy Francji. Wspólnie z polskimi dyplomatami organizatorem spotkania było Stowarzyszenie Pomost-Passerelle, od 10 lat pomagające rodakom mającym problem z integracją i stabilizacją w Paryżu. Konferencja odbyła się 4 lutego w polskiej Ambasadzie.

Poprzedniego dnia w piątek wspólnie z pracownikami Passerelle RPO objechał miejsca gdzie przebywają bezdomni Polacy. O trudnych sprawach naszych rodaków Adam Bodnar rozmawiał również  z Konsulem Generalnym  RP, Hubertem Czerniukiem  oraz  wicekonsul Marią Giryn. 

W piątkowy wieczór w Polskiej Misji Katolickiej, pod przewodnictwem ks. Krystiana Gawrona została odprawiona  Msza Święta. Podczas Mszy w sposób szczególny modlono się o dary Ducha Świętego dla potrzebujących pomocy oraz tych, którzy niosą tę pomoc.

Po mszy w przykościelnych pomieszczeniach wspólnie zjedli kolacje osoby, które pomagają bezdomnym i rodacy, którzy nie zawsze mogą liczyć na ciepły posiłek w ciągu dnia. Niektórzy z nich jak pan Piotr czy pan Andrzej o kolacji dowiedzieli się od Adama Bodnara, który wspólnie z członkami Stowarzyszenia -  w piątek - wędrując po paryskich ulicach rozmawiał z naszymi rodakami, dla których w tej chwili paryskie ulice  oraz okolice dworca lub stacji metra są sypialniami.

W piątkowych rozmowach poruszyliśmy wiele trudnych spraw. Wielu z naszych rodaków liczy na zmianę swojego losu. -  Mam już zaklepaną pracę, muszę przetrwać, jak zacznie się praca, stanę na nogi. Niektórzy z nich chcą powrócić do Polski. Pan Mirek, od 10 lat w Paryżu, zapewnia: -  Jasne, że wracam, załatwię jedną sprawę, wsiadam w autobus i jadę do kraju. Tak już zrobił jeden z podopiecznych Stowarzyszenia Pomost -Passerelle, jest w Warszawie pod opieką pracowników Misji Kamiliańskiej. Szefowa Misji Adriana Porowska i Iwona Warzyńska również w piątek odwiedzały bezdomnych Polaków w Paryżu.

Rzecznik Adam Bodnar rozmawiał o pomocy dla rodaków  z przedstawicielami francuskiej opieki społecznej. W grudniu 2016 roku oficjalne  dane mówiły o blisko 40 tysiącach bezdomnych, jednak eksperci twierdzą, że liczbie ta jest co najmniej dwa razy większa. W tym -  według szacunków - jest 10 tys. samych Polaków.  

Maria Warunek, prezes Pomost-Passerelle, podkreśla: - Jesteśmy jedynym charytatywnym stowarzyszeniem polonijnym działającym w Paryżu. Co tydzień 10-20 osób otrzymuje od nas pomoc. Są to w większości osoby mające kłopot z aklimatyzacją na emigracji i nie znające języka francuskiego.

Mamy nadzieje, że po nawiązaniu współpracy z Misją  Kamiliańską  powrót naszych rodaków  do Polski będzie łatwiejszy.  - Oby tak się stało - dodaje Marta Libura współzałożycielka Stowarzyszenia. –  10 lat temu wchodząc do boulangerie po bagietkę, zauważyłam kloszarda na chodniku, pomyślałam,  kupię także dla niego. Podając mu bagietkę powiedziałam proszę weź, a Bóg ma dla Ciebie więcej niż ta bagietka.  Kloszard okazał się Polakiem, nie znał francuskiego, trzeba było mu pomóc, potem byli następni i tak trwa to to dziś. I tak od bagietki zaczęła się historia stowarzyszenia. W Stowarzyszeniu pracują Wioletta Tylutki i Sylwia Skalska oraz wolontariusze, którzy  codziennie odwiedzają naszych rodaków, są tłumaczami, pielęgniarkami, powierniczkami trudnych spraw. Wykonują pracę ponad siły, a w swoich mieszkaniach są raczej gośćmi niż domownikami.

Polacy potrzebujący pomocy mogą również liczyć na władze francuskie, szczególnie w I dzielnicy Paryża. Mer tej dzielnicy, Jean-Francois tak mówił na sobotnim spotkaniu w polskiej ambasadzie: - Codziennie 30-40 osób spędza noc w budynku merostwa. O godzinie 18.30  otwieramy biura dla tych, którzy nie maja gdzie spędzić najbliższej nocy. Dzięki współpracy z organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami, których szukamy już jesienią wspólnie z pracownikami merostwa, przygotowujemy gorące napoje , coś do zjedzenia i próbujemy się dowiedzieć jak możemy pomóc w ustabilizowaniu sytuacji osób, które nie mają dachu nad głową. -  To ważne, bo chcemy chronić ich nie tylko przed zimnem, ale także pomóc w poprawie ich sytuacji.      

- Do tej formy pomocy przekonujemy także merów innych dzielnic.  Chcemy tak zorganizować  pomoc, aby nikt nie umierał na ulicy, żyjemy przecież w XXI wieku – dodał Jean Francois.